I NSK 28/19
Supreme Court2020-12-15
Case number
I NSK 28/19
Court
Sąd Najwyższy
Judgment date
2020-12-15
Type
Wyrok
Judgment text
Sygn. akt I NSK 28/19
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 16 grudnia 2020 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Ewa Stefańska (przewodniczący, sprawozdawca)
SSN Adam Redzik
SSN Jacek Widło
w sprawie z powództwa (...) Bank S.A. w W.
przeciwko Prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów
o stwierdzenie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów
z udziałem Prokuratora Prokuratury Regionalnej w W.
po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw
Publicznych w dniu 16 grudnia 2020 r.,
skargi kasacyjnej powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w (…) z dnia 23 stycznia
2019 r., sygn. akt VII AGa (…)
I. oddala skargę kasacyjną;
II. zasądza od (…) Bank Spółki Akcyjnej w W. na rzecz Prezesa
Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów kwotę 360 (trzysta
sześćdziesiąt) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania
kasacyjnego.
2
UZASADNIENIE
Decyzją z 15 października 2014 r. nr RKT-(…) Prezes Urzędu Ochrony
Konkurencji i Konsumentów (dalej: Prezes UOKiK; pozwany):
I. na podstawie art. 26 ust. 1 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie
konkurencji i konsumentów (Dz.U. nr 50, poz. 331, ze zm.; dalej: u.o.k.k.) uznał za
praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów działanie (…) Bank Spółki
Akcyjnej w W. (dalej: powód; Bank) polegające na przekazywaniu w trakcie
prezentowania cech produktów informacji dotyczących możliwości przystąpienia do
grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem
kapitałowym w sposób mogący wprowadzać konsumentów w błąd w zakresie
ryzyka związanego z inwestowaniem środków pieniężnych w ramach
przedmiotowego produktu, poprzez wyeksponowanie korzyści związanych z
inwestycją kosztem informacji dotyczących okoliczności, w których inwestycja może
nie przynieść zysku lub wygenerować straty, a także kosztów związanych z
rozwiązaniem umowy w trakcie jej trwania, co stanowi nieuczciwą praktykę rynkową,
o jakiej mowa w art. 5 ust. 3 pkt 2 w związku z art. 5 ust. 1 oraz art. 4 ust. 1 i 2
ustawy z 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym
(Dz.U. nr 171, poz. 1206; dalej: u.p.n.p.r.), a w związku z tym stanowi praktykę
naruszającą zbiorowe interesy konsumentów określoną w art. 24 ust. 1 i 2 pkt 3
u.o.k.k. i nakazał zaniechanie jej stosowania;
II. na podstawie art. 26 ust. 2 w związku z art. 26 ust. 1 u.o.k.k. określił
środek usunięcia trwających skutków naruszenia zbiorowych interesów
konsumentów w postaci publikacji punktu I sentencji decyzji na stronie internetowej
przedsiębiorcy przez okres 1 roku;
III. na podstawie art. 106 ust. 1 pkt 4 u.o.k.k. z tytułu naruszenia zakazu w
zakresie opisanym w punkcie I sentencji decyzji nałożył na przedsiębiorcę karę
pieniężną w wysokości 4.172.571 zł;
IV. na podstawie art. 77 ust. 1 w związku z art. 80 u.o.k.k. obciążył
przedsiębiorcę kosztami postępowania administracyjnego.
(…) Bank Spółka Akcyjna w W. wniosła odwołanie od decyzji Prezesa
UOKiK, zaskarżając ją w całości.
3
Wyrokiem z 7 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w W. - Sąd Ochrony
Konkurencji i Konsumentów: zmienił zaskarżoną decyzję w punkcie I w ten sposób,
że stwierdził zaniechanie stosowania praktyki z dniem 30 września 2013 r. oraz w
punkcie III w ten sposób, że obniżył nałożoną na przedsiębiorcę karę pieniężną do
kwoty 1.500.000 zł (pkt 1); oddalił odwołanie w pozostałej części (pkt 2) oraz orzekł
o kosztach postępowania (pkt 3).
Sąd Okręgowy ustalił, że (…) Bank Spółka Akcyjna w W. od 1 lipca 2011 r.
oferowała swoim klientom możliwość przystąpienia do grupowych ubezpieczeń na
życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (tzw. polisolokaty).
Produkty te oferowane były w oddziałach Banku przez jego pracowników
(doradców) w różnych wariantach i pod różnymi nazwami (np. (…), (…), (…), (…),
(…), (…), (…), (…), (…), (…), (…), (…) itd.). Mając na uwadze strukturę tego
rodzaju produktów, Bank występował w roli ubezpieczającego. Produkty te miały
formę grupowych ubezpieczeń na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem
kapitałowym, stanowiąc produkty inwestycyjne dotyczące środków pieniężnych
wpłacanych przez konsumentów. Charakteryzowały się one brakiem gwarancji
uzyskania zysku, przy gwarantowanym zwrocie na koniec okresu
odpowiedzialności jedynie określonej wartości, z zastrzeżeniem ryzyk. Produkty
powiązane z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi zakładały możliwość
występowania: ryzyka związanego ze spadkiem wartości instrumentów
finansowych; ryzyka kredytowego, obejmującego ryzyko niewypłacalności
emitentów instrumentów finansowych; ryzyka utraty części środków
zgromadzonych w ramach ubezpieczenia, w przypadku rezygnacji z ubezpieczenia
przed końcem okresu ubezpieczenia oraz ryzyka ograniczonej płynności,
związanego z dokonywaniem wypłaty świadczenia wykupu w trakcie trwania okresu
ubezpieczenia.
Sąd pierwszej instancji ustalił, że pracownicy Banku zajmujący się sprzedażą
wskazanych produktów przechodzili szkolenia, których celem było przekazanie
wiedzy dotyczącej ich konstrukcji i związanych z nimi czynników ryzyka.
Pracownicy otrzymywali również od Banku materiały szkoleniowe (tzw. prezentacje),
które nie zawierały jednakże informacji dotyczących ryzyk i zagrożeń, jakie mogły
się wiązać dla klientów z nabyciem tego rodzaju produktów. W niektórych
4
przypadkach sprzedawcom zalecano prezentowanie oferty opartej o tzw. „język
korzyści”. Ofertę Banku prezentowało w sumie 200-300 doradców. Podczas
prezentacji konsumenci nie otrzymywali dostatecznych informacji o cechach
produktów. W szczególności doradcy eksponowali korzyści związane z daną
inwestycją, pomijając informacje dotyczące ryzyk i kosztów, jakie wiązały się
z rozwiązaniem umowy w trakcie jej trwania. Bank nie udostępniał również swoim
klientom materiałów i prezentacji otrzymywanych przez pracowników w ramach
szkoleń. Liczba przystąpień do umów ubezpieczenia z ubezpieczeniowym
funduszem kapitałowym w poszczególnych latach wynosiła odpowiednio:
1.174 - w 2011 r., 12.074 - w 2012 r. i 5.326 - w 2013 r.
W związku z powyższymi praktykami pracowników Banku w zakresie
oferowania możliwości przystąpienia do grupowych ubezpieczeń na życie i dożycie
z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, konsumenci składali do Urzędu
Ochrony Konkurencji i Konsumentów liczne skargi. Ze skargami takimi konsumenci
występowali również do Banku. Część reklamacji składana była za pośrednictwem
Rzeczników Konsumentów. W 2012 r. do Banku wpłynęło 10 tego rodzaju skarg,
w 2013 r. - 413 skarg, zaś w 2014 r. (do 16 lipca) - 171 reklamacji. Największa
liczba skarg odnosiła się do umów zawartych w 2012 r. Skargi konsumentów
dotyczyły głównie działań 10 doradców. Z 426 skarg, które wpłynęły do końca
2013 r., powód uwzględnił 195, zwracając konsumentom w całości wpłacone środki.
W wyniku wnoszonych skarg, Bank podjął działania mające na celu poprawę
jakości sprzedaży oferowanych produktów ubezpieczeniowo-inwestycyjnych. W
marcu 2013 r. utworzył Departament Jakości Obsługi Klienta, który weryfikował
u klientów jakość spotkania z doradcą. Bank przyjął też kilka wewnętrznych
regulacji prawnych, dotyczących zasad sprzedaży produktów ubezpieczeniowych z
elementem inwestycyjnym. Zawarł również z ubezpieczycielami dodatkowe
porozumienia w sprawie określenia standardów obsługi klienta, których
przedmiotem było podjęcie wspólnych działań mających na celu udoskonalenie
zasad obsługi klienta w oparciu o zalecenia „Rekomendacji dobrych praktyk na
polskim rynku bancassurance w zakresie ubezpieczeń z elementem inwestycyjnym
lub oszczędnościowym”. W wyniku rozmów podjętych z towarzystwami
ubezpieczeń dokonano również obniżenia opłat likwidacyjnych oraz obniżenia
5
maksymalnego wieku przystąpienia klienta do ubezpieczenia w odniesieniu do
części oferowanych produktów. Ponadto Bank wycofał z oferty produkty, których
sprzedaż generowała wysokie ryzyko misselingu. Po fali reklamacji powód zaczął
także wyciągać konsekwencje wobec doradców, którzy sprzedawali produkt w
sposób nieprawidłowy i nie przekazywali kompletnych informacji klientom. Produkty
ubezpieczeniowe z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym były oferowane
konsumentom do 30 września 2013 r. (data ostatniego przystąpienia konsumenta
do rozpatrywanego rodzaju ubezpieczenia). Z tym dniem Bank zaniechał
stosowania zarzuconej w decyzji praktyki.
Zdaniem Sądu Okręgowego, Prezes UOKiK prawidłowo przypisał powodowi
działanie wypełniające dyspozycję art. 24 ust. 1 i 2 pkt 3 u.o.k.k. Sąd pierwszej
instancji ocenił zarzuty zawarte w skargach (reklamacjach) składanych przez
konsumentów jako wiarygodne, skoro były one kierowane zarówno do powoda, jak i
innych organów, a przy tym znajdowały potwierdzenie w zeznaniach pracowników
Banku, którzy przyznali, że w Banku występowały problemy z jakością informacji
przekazywanych przez niektórych doradców, a Bank uwzględniał znaczną część
reklamacji. Interpretując pojęcie „praktyki wprowadzającej w błąd”, Sąd pierwszej
instancji wskazał, że jest to każda praktyka, która w jakikolwiek sposób wywołuje
skutek w postaci co najmniej możliwości wprowadzenia w błąd „przeciętnego
konsumenta”, do którego jest skierowana lub dociera, i która ze względu na swoją
zwodniczą naturę może zniekształcić jego zachowanie rynkowe.
Według Sądu pierwszej instancji, dla prawidłowej oceny praktyki rynkowej
stosowanej przez powoda, a w szczególności jej wpływu na zachowania rynkowe
konsumentów, konieczne było uwzględnienie cech adresatów ocenianych praktyk,
których ustawa określa jako „przeciętnego konsumenta”. Konstruując wzorzec
przeciętnego konsumenta, którego definicję legalną zawiera art. 2 pkt 8 u.p.n.p.r.,
Sąd Okręgowy zauważył, że - co do zasady - przeciętny konsument to osoba
należycie poinformowana, uważna, ostrożna i rozsądnie krytyczna. Wzorzec ten nie
może być jednak definiowany w oderwaniu od konkretnych warunków ustalonych w
sprawie oraz od realiów środowiskowych. Oceny zakresu informacji oraz poziomu
uwagi i ostrożności dokonuje się bowiem z uwzględnieniem czynników społecznych,
kulturowych, językowych i przynależności danego konsumenta do szczególnej
6
grupy konsumentów, przez którą rozumie się dającą się jednoznacznie
zidentyfikować grupę konsumentów, szczególnie podatną na oddziaływanie
praktyki rynkowej lub na produkt, którego praktyka rynkowa dotyczy, ze względu na
szczególne cechy, takie jak wiek, niepełnosprawność fizyczna lub umysłowa. Sąd
Okręgowy przyjął, że zasadniczo konsument będący adresatem praktyki powoda,
nie był osobą zorientowaną w rynku usług finansowych bardziej niż przeciętnie,
albowiem skoro oferty były prezentowane przez doradców w placówkach Banku,
mieli do nich dostęp przeciętni nabywcy typowych usług bankowych, takich jak:
prowadzenie rachunków rozliczeniowych, lokat terminowych, czy kredytów
konsumenckich. Z tych zaś podstawowych usług powszechnie korzystają wszystkie
grupy społeczne (zatrudnieni pracownicy, ale też emeryci i renciści, młodzi i starzy,
bardzo dobrze, ale też i słabo wykształceni, itd.).
Przy konstruowaniu modelu przeciętnego konsumenta będącego adresatem
zarzucanej praktyki, Sąd pierwszej instancji uwzględnił również rodzaj oferowanych
produktów. Wskazał, że przekaz informacyjny kierowany przez powoda do
konsumenta dotyczył produktu ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym
funduszem kapitałowym. Pod tą nazwą kryje się grupa produktów, które choć
formalnie nie są instrumentami finansowymi w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy z
dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (Dz.U. nr 183, poz. 153
ze zm.; dalej: ustawa o obrocie instrumentami finansowymi), to jednak w literaturze
przedmiotu przyjmuje się, że stanowią one swoisty produkt inwestycyjny, w sensie
ekonomicznym równoważny inwestycjom w jednostki uczestnictwa funduszy
inwestycyjnych. Nie są one bowiem ani typowym produktem ubezpieczeniowym,
ani nie stanowią lokaty bankowej.
Sąd pierwszej instancji podkreślił, że europejski regulator dostrzegł wagę
ochrony inwestora indywidualnego w odniesieniu do typowych produktów
inwestycyjnych, ustanawiając w 2004 r. Dyrektywę 2004/39/WE Parlamentu
Europejskiego i Rady w sprawie rynków finansowych (dalej: Dyrektywa MIFID),
która bardzo precyzyjnie określiła, że po stronie przedsiębiorcy oferującego tego
typu produkty istnieje obowiązek dokonania oceny, czy potencjalny klient/inwestor
posiada odpowiednią wiedzę i doświadczenie na rynku instrumentów finansowych
oraz tzw. tolerancję na ryzyko adekwatne do profilu ryzyka danego instrumentu
7
finansowego. Klient powinien również znać wszystkie koszty, ograniczenia i ryzyka
związane z instrumentem, który pragnie nabyć. Dzięki temu ma możliwość
porównania kilku różnych produktów. Również polski organ nadzoru finansowego
(Komisja Nadzoru Finansowego) w wielu dokumentach rekomendował
przedsiębiorcom sposób, w jaki mają reklamować produkty ubezpieczeniowe
lub finansowe (np. Zasady reklamowania usług ubezpieczeniowych i bankowych -
załącznik do uchwały Komisji Nadzoru Finansowego z 2 października 2008 r.;
stanowisko w sprawie świadczenia przez firmy inwestycyjne usług doradztwa
inwestycyjnego z 27 marca 2012 r., dostępne na stronie internetowej Komisji
Nadzoru Finansowego). Z rekomendacji tych wynika zasada, że informacje
przekazywane konsumentom mają cechować się dbałością o ich interes i
rzetelnością, a przekaz reklamowy powinien nie wprowadzać w błąd i nie
sugerować, że reklamowana usługa jest korzystniejsza niż ma to miejsce
w rzeczywistości.
Sąd Okręgowy stanął na stanowisku, że chociaż ubezpieczenia na życie z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym nie są objęte zasadami ochrony
inwestorów przewidzianymi przez dyrektywę MIFiD, to fakt, iż są obciążone takim
samym ryzykiem, co produkty ujęte w tej dyrektywie, uzasadnia przyjęcie, że na
przedsiębiorcy oferującym tego typu produkty inwestycyjne ciąży daleko szerszy
obowiązek informacyjny, niż w odniesieniu do innych typowych produktów
bankowych, w wypadku których takie ryzyko inwestycyjne nie występuje. Tym
bardziej jest to uzasadnione, że usługi finansowe tego typu są produktami bardzo
skomplikowanymi, a po stronie konsumenta zazwyczaj występuje deficyt wiedzy
pozwalających na zrozumienie mechanizmu ich działania. Także w sprawozdaniach
Rzecznika Ubezpieczonych i Komisji Nadzoru Finansowego, ubezpieczenia na
życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym są traktowane jako
skomplikowane produkty.
Zdaniem Sądu pierwszej instancji, istotne dla ustalenia modelu przeciętnego
konsumenta było także odniesienie oferty powoda dotyczącej ubezpieczeń na życie
z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym do znanego przeciętnemu
konsumentowi, typowego produktu bankowego w postaci lokaty bankowej. Sąd
Okręgowy wyjaśnił, że do czasu pojawienia się produktów inwestycyjnych, lokata
8
bankowa była jedynym znanym konsumentom produktem występującym w ofercie
banków, w którym lokowali oni oszczędności. Co istotne, produkt ten był
postrzegany jako bardzo bezpieczny, gdyż gwarantował zachowanie kapitału i
osiągnięcie zysku z odsetek. Tymczasem ubezpieczenia na życie z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym pojawiły się w ofercie działających
na terenie Polski instytucji dopiero w pierwszej dekadzie XXI w., zaś wysyp tego
typu ofert przypadał na początek jego drugiej dekady. Nie były więc one produktami
powszechnie znanymi na rynku krajowym i nie były znane konsumentom
korzystającym dotychczas z usług bankowych.
Podobnie, odwołanie się do powszechnie znanego typu umów ubezpieczeń
na życie, do których nazwą nawiązywały produkty oferowane przez Bank,
nie pozwalało na przyjęcie, że sporne ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym
funduszem kapitałowym stanowiły typowe i znane konsumentom produkty
ubezpieczeniowe. Zdaniem Sądu Okręgowego, konsumenci są bowiem
przyzwyczajeni do tradycyjnej umowy ubezpieczenia na życie, w ramach której
otrzymują zagwarantowane świadczenie pieniężne i dodatkowo świadczenia z
zysku wypracowanego przez ubezpieczyciela. Przeważa w nich czynnik
demograficzny, gdy tymczasem w oferowanych przez powoda produktach czynnik
ten miał marginalne znaczenie, natomiast istotny był czynnik finansowy, na którym
oparta była rentowność produktu. Sąd pierwszej instancji przyjął za Rzecznikiem
Finansowym, że ubezpieczenie w formule inwestycyjnej jest ubezpieczeniem tylko
z nazwy, w praktyce bowiem pełni funkcję nośnika instrumentu finansowego, w
którym ryzyko inwestycji w całości bądź znacznej części spoczywa na
ubezpieczającym, ochrona ubezpieczeniowa zaś zdaje się być elementem
zbędnym.
Sąd Okręgowy uznał, że okres, w którym powód oferował konsumentom
sporny produkt (od lipca 2011 r. do września 2013 r.) uzasadnia przyjęcie,
że konsumenci powszechnie korzystający z oferty Banku nie mogli jeszcze mieć ani
wyrobionego zdania o spornym produkcie, ani nawet ogólnej wiedzy o nim, skoro
był to produkt stosunkowo nowy na rynku usług bankowych. Również z treści
składanych reklamacji wynikało, że konsumenci po raz pierwszy spotykali się z taką
formą inwestowania środków. To zaś oznacza, że na instytucji finansowej
9
oferującej taki produkt ciążył znacznie szerszy obowiązek informacyjny wobec
konsumentów niż w wypadku innych dóbr oferowanych na rynku. Przy tym,
obowiązek ten rozciągał się nie tylko na etap zawierania umowy, ale także na czas
przed jej zawarciem, kiedy Bank jedynie zachęcał do zainteresowania się jego
ofertą. Już na tym etapie na powodzie spoczywał obowiązek przedstawienia
konsumentom ofert maksymalnie czytelnych, przedstawiających zarówno zalety
produktu, jak i stopień ryzyka, czy inne istotne z punktu nabywcy informacje
wpływające na stan jego finansów, takie jak np. wysokość opłat za odstąpienie.
Według Sądu pierwszej instancji, konstruując model przeciętnego
konsumenta, do którego kierowana była prezentowana przez doradców Banku
informacja o spornym produkcie, należało wziąć pod uwagę nie tylko szczególne
warunki obrotu oraz realia życia gospodarczego związane z odbiorcą produktu, ale
przede wszystkim skomplikowany charakter tego rodzaju produktu, co przekładało
się na zwiększone obowiązki informacyjne powoda. W konsekwencji Sąd Okręgowy
uznał, że adresatem kwestionowanych praktyk powoda był konsument rozważny,
przeciętnie zorientowany, jednak nieposiadający wiedzy na temat produktów
finansowych o znacznym stopniu ich skomplikowania, takich jak ubezpieczenia
na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Ten deficyt wiedzy
powinien był zostać zrównoważony przez informacje przekazywane przez
sprzedawcę. Konsument miał więc prawo oczekiwać od profesjonalnego doradcy w
Banku pełnej i rzetelnej informacji na temat oferowanego mu produktu, obejmującej
nie tylko korzyści, ale przede wszystkim ryzyka związane z inwestowaniem oraz
inne informacje istotne dla umowy o charakterze długoterminowym, dotyczące m.in.
konsekwencji wcześniejszego zakończenia umowy i związanych z tym opłat
likwidacyjnych. Na wszystkich tych informacjach łącznie konsument powinien
opierać swoją ostateczną decyzję o zakupie oferowanego produktu.
Sąd Okręgowy wskazał, że informacje przekazywane przez doradców Banku
powinny być prawdziwe, a przy tym, doradcy ci powinni w sposób maksymalnie
precyzyjny prezentować produkt w takiej formie, która pozwalałaby przeciętnemu
konsumentowi na powzięcie niebudzącej wątpliwości informacji o charakterze
produktu i związanym z nim ryzyku, jeśli oferowany produkt niósł ze sobą ryzyko
finansowe. Informacja o produktach finansowych kierowana do konsumentów
10
powinna była przedstawiać w równoważny sposób zarówno zalety, jak i ryzyko
związane z nabywaniem oferowanych produktów. Tymczasem przyjęty przez
powoda sposób informowania konsumentów o spornych produktach, polegający na
przedstawianiu ich językiem korzyści, a więc uwypukleniu hipotetycznych zysków, a
pomniejszaniu lub pomijaniu informacji o ryzyku i istotnych danych związanych
z wcześniejszym zakończeniem umowy, w tym w szczególności o bardzo wysokich
opłatach likwidacyjnych - czynił je w odbiorze konsumenta bardziej atrakcyjnymi
i mógł wzbudzić u przeciętnego konsumenta chęć nabycia oferowanego produktu,
niezależnie od innego czynnika motywacyjnego, jakim mógłby się kierować.
Sąd pierwszej instancji nie podzielił jednocześnie stanowiska powoda, że
przeciętny konsument - to konsument usług typu bancassurence, tj. należycie
poinformowany, przezorny i ostrożny, posiadający większą wiedzę na temat
produktów bankowych i ubezpieczeniowych niż przeciętny konsument usług
bankowych. Sąd Okręgowy wskazał, iż ze skarg konsumentów wprost wynikało, że
po pierwsze - pokładali oni zaufanie w sprzedawcach (doradcach) reprezentujących
Bank, a po drugie - część konsumentów, którzy wnieśli skargi, wskazywała iż
udawali się do Banku w celu założenia lub przedłużenia zwykłej lokaty bankowej i
dopiero wówczas proponowano im ubezpieczenia grupowe, a zatem nie mieli „na
wejściu” żadnej wiedzy na temat tego produktu. Jednocześnie Sąd ten zwrócił
uwagę, że wiedza na temat ubezpieczeń z ubezpieczeniowym funduszem
kapitałowym nie była powszechna także wśród pracowników Banku, skoro
organizowano dla nich szkolenia i przedkładano im materiały szkoleniowe
dotyczące każdego tego typu produktu. Stąd nieuprawnione jest twierdzenie, że
przeciętny konsument, któremu była przedstawiona przez doradców oferta
ubezpieczeń z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, był należycie
poinformowany i „posiadał większą wiedzę na temat produktów bankowych
i ubezpieczeniowych niż przeciętny konsument usług bankowych”. Natomiast co do
takich cech konsumenta jak przezorność i ostrożność, Sąd pierwszej instancji
zgodził się z Prezesem UOKiK, że klient wykazuje te cechy już przez to, że pragnie
ulokować swoje oszczędności w banku, a więc instytucji znajdującej się pod
nadzorem właściwych organów, której zadaniem jest lokowanie powierzonych jej
środków w sposób bezpieczny i gwarantujący osiągnięcie określonego zysku. Z
11
tych względów Sąd pierwszej instancji przyjął, że w przypadku nabywców
produktów z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym mamy do czynienia z
konsumentem rozważnym, ostrożnym i przeciętnie zorientowanym w zakresie
standardowych, „codziennie zawieranych” umów bankowych, ale
nieprzygotowanym merytorycznie do zawarcia umowy o przystąpienie do
grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem
kapitałowym. Ten deficyt wiedzy powinien był zostać usunięty przez informacje
przekazane konsumentowi przez Bank.
Według Sądu Okręgowego, powyższe rozważania w kontekście ustaleń
faktycznych dotyczących braku pełnego informowania konsumentów przez
doradców zatrudnionych w Banku o spornych produktach, w szczególności
przedstawiania im oferty „językiem korzyści” oraz bagatelizowania bądź
pomniejszania ryzyka inwestycyjnego i pomijania istotnych uwarunkowań
związanych z rozwiązaniem umowy w trakcie jej trwania, pozwalały na przyjęcie, że
sposób przekazywania informacji przez Bank mógł wprowadzać w błąd w zakresie
ryzyka związanego z powierzeniem środków pieniężnych w ramach grupowych
ubezpieczeń na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, o
jakim mowa w art. 5 ust. 3 pkt 2 w związku z art. 5 ust. 1 u.p.n.p.r., bowiem mógł
powodować podjęcie przez konsumenta decyzji dotyczącej oferty, której inaczej by
nie podjął.
Po dokonaniu szczegółowej analizy skarg konsumentów, Sąd pierwszej
instancji ustalił, że doradcy Banku rekomendowali konsumentom, którzy oczekiwali
ulokowania oszczędności na krótki czas, produkt inwestycyjny o długookresowym
charakterze, zdecydowanie nierentowny przy wcześniejszym rozwiązaniu umowy,
nie informując ich o wysokich opłatach likwidacyjnych. Produkty te były
niejednokrotnie niedostosowane do profilu konsumentów, którzy np. nie byli skłonni
do ryzyka inwestycyjnego, bądź z racji wieku nie planowali wieloletnich inwestycji
związanych z regularnym inwestowaniem. Oferowane produkty były prezentowane
jako niezwykle korzystne pod względem finansowym, w porównaniu do znanych
dotychczas konsumentom produktów, takich jak lokaty terminowe. Sąd Okręgowy
zwrócił również uwagę, że doradcy Banku w ustnych prezentacjach kierowanych do
konsumentów pomijali informacje o ryzykach, jakie wiążą się z inwestowaniem w
12
ten produkt ubezpieczeniowo inwestycyjny. Informację, że ulokowanie w
oferowanym produkcie oszczędności wiąże się z licznymi ryzykami, Bank
umieszczał jedynie w dokumentach przekazywanych konsumentom przy
podpisaniu umowy, sformułowanych przy użyciu hermetycznego, specjalistycznego
słownictwa typowego dla rynku usług inwestycyjnych i ubezpieczeniowych.
Konsumenci nie byli także informowani o możliwości utraty wszystkich lub części
środków w sytuacji odstąpienia od umowy przed upływem terminu, na jaki umowa
została zawarta.
Sąd Okręgowy podzielił również stanowisko Prezesa UOKiK, że porównanie
korzyści spornych produktów w stosunku do korzyści uzyskiwanych z lokat
terminowych pozwala na przyjęcie, iż przeciętny konsument mógł zakładać,
że oferowany produkt jest produktem o podobnych cechach, a tylko gwarantujący
większe korzyści. Produkt rekomendowany przez doradcę jako najlepsza lokata
posiadanych środków, oddziaływał na decyzję konsumenta właśnie przez
wyeksponowanie głównie wynikających z niego korzyści finansowych. Sąd
pierwszej instancji zwrócił uwagę, że korzyści z inwestowania w ubezpieczenia z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym prezentowane były przez doradców
przy użyciu wykresów i tabel, w których prognozowane były potencjalne zyski, bez
uwzględnienia ryzyk. Ten zakres informacji nie został zmieniony nawet po zmianie
polityki Banku zmierzającej do rzetelniejszego informowania konsumentów oraz po
wprowadzeniu nowych standardów. W tej sytuacji Sąd Okręgowy uznał, że o ile
można przyjąć, iż podjęte przez Bank działania naprawcze z całą pewnością
zmierzały do dopasowania produktu do wiedzy konsumenta i skłonności do
ponoszenia przez niego ryzyka, to już z zaprezentowanej polityki sprzedaży nie
wynika, aby sprzedawcy mieli szczególnie uwrażliwiać klientów na ryzyka związane
z tą inwestycją.
Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości, że niespełnienie obowiązków
informacyjnych przez doradców Banku na etapie zawierania umowy ubezpieczenia
doprowadziło konsumentów do podjęcia decyzji, których by nie podjęli,
gdyby dysponowali pełną informacją o najistotniejszych cechach spornego produktu,
w szczególności ryzykach związanych z odstąpieniem od umowy. Przy tym Sąd ten
podkreślił, że nie okoliczność złożenia przez konsumenta oświadczeń o otrzymaniu
13
wzorców umownych przed podpisaniem wniosku o zawarcie umowy (deklaracji
przystąpienia) oraz wszelkich innych oświadczeń potwierdzających znajomość
istoty zawieranej umowy i związanego z nią ryzyka, lecz rzeczywisty przebieg
procedury związanej z prezentacją cech umowy powinien mieć znaczenie dla
oceny, czy doszło do wprowadzenia konsumenta w błąd. Według Sądu pierwszej
instancji, dysonans pomiędzy informacjami pochodzącymi od doradców, a tymi
zawartymi w umowach, obciąża Bank i pozwala na przyjęcie, że na etapie
przedkontraktowym wprowadzał on konsumentów w błąd w zakresie ryzyka
związanego z inwestowaniem w produkty ubezpieczeniowe z ubezpieczeniowym
funduszem kapitałowym, poprzez wyeksponowanie korzyści związanych z
inwestycją względem informacji dotyczących okoliczności, w których inwestycja
może nie przynieść zysku lub wygenerować straty, a także kosztów związanych
z rozwiązaniem umowy w trakcie jej trwania.
Sąd Okręgowy zauważył, że do stwierdzenia praktyki naruszającej zbiorowe
interesy konsumentów wystarcza samo ustalenie wystąpienia hipotetycznego
zagrożenia tych interesów, nie musi zaś dojść do ich faktycznego naruszenia, a tym
samym nie ma znaczenia podnoszona przez powoda okoliczność, że reklamacje
klientów odnośnie danego produktu nie były masowe i powszechne (dotyczyły 2,35%
zawartych umów). Podobnie, dla stwierdzenia dopuszczenia się przez powoda
stosowania zarzuconej praktyki nie ma znaczenia okoliczność, że powód
przedsięwziął odpowiednie środki mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom
(wdrożył odpowiednie procedury, wydano odpowiednie dokumenty, szkolono
przedstawicieli), a gdy do takich jednak doszło, to uznawał reklamacje klientów
i rekompensował im poniesione straty.
Odnosząc się do wymiaru nałożonej na powoda kary pieniężnej, Sąd
pierwszej instancji nie znalazł w uzasadnieniu decyzji Prezesa UOKiK racjonalnych
argumentów, które przemawiałyby za nadzwyczajnym podwyższeniem tej kary.
Za częściowo zasadny uznał więc podniesiony przez powoda w odwołaniu zarzut
wymierzenia mu rażąco wygórowanej i nieproporcjonalnej kary. Zdaniem Sądu
Okręgowego, w związku z zaprzestaniem przez powoda spornej praktyki z dniem
30 września 2013 r., a więc jeszcze przed wszczęciem postępowania w sprawie, a
także w związku z podjęciem przez Bank wielu czynności zmierzających do
14
wyeliminowania nagannych praktyk sprzedażowych stosowanych przez doradców,
uzasadnione było obniżenie kwoty bazowej kary do 1.500.000 zł. Sąd pierwszej
instancji miał również na uwadze, że co prawda zasięg spornej praktyki
geograficznie obejmował obszar całego kraju, niemniej z uwagi na stosunkowo
niewielką liczbę placówek Banku na terenie Polski, powszechność tej praktyki była
stosunkowo niewielka, jeśli weźmie się pod uwagę inne banki oferujące podobne
produkty i liczbę ich placówek. Okoliczność ta również wpłynęła na obniżenie
wysokości nałożonej kary.
Odnosząc się do sformułowanego przez powoda w odwołaniu zarzutu
naruszenia konstytucyjnej zasady równości traktowania, w którym nawiązał on do
wysokości kary wymierzonej (...) Bank Spółce Akcyjnej w W. decyzją z 31 grudnia
2013 r, Sąd pierwszej instancji zwrócił uwagę, że przy wymierzaniu kar obowiązuje
zasada indywidualizacji kary, co nakazuje ocenić konkretne okoliczności dotyczące
konkretnego sprawcy. Jednakże uzupełniająco Sąd Okręgowy zauważył, że
kreowana przez organ polityka karania, zmierzająca do eliminacji szczególnie
szkodliwych dla konkurencji lub konsumentów praktyk, może sprowadzać się do
zaostrzania kar za pewnego rodzaju naruszenia, jeśli jest to w interesie publicznym,
ale wówczas polityka taka musi być realizowana w sposób symetryczny i równy
wobec wszystkich, którzy dopuścili się podobnych praktyk, w zbliżonym okresie
czasu. W konsekwencji, przy wymiarze kary powodowi Sąd pierwszej instancji
uwzględnił fakt, że organ w podobnej sprawie nałożył na inny bank niepomiernie
mniejszą karę, pomimo, że jego praktyka trwała dłużej i w tym czasie liczba
sprzedanych produktów była nieporównywalnie większa. Według Sądu
Okręgowego oznaczało to, że powód został potraktowany w sposób bardziej
surowy, pomimo zaistnienia sytuacji, w której zaprzestał stosowania praktyki nie
tylko przed wszczęciem wobec niego postępowania, ale też przed wydaniem
decyzji w sprawie (...) Bank.
Apelacje od wyroku Sądu Okręgowego w W. wniosły obie strony.
Pozwany zaskarżył wyrok w zakresie punktu 1, w części obejmującej
obniżenie nałożonej na powoda kary pieniężnej do kwoty 1.500.000 zł.
Zaskarżonemu wyrokowi zarzucił naruszenie prawa materialnego przez
niewłaściwe zastosowanie art. 106 ust. 1 pkt 4 w związku z art. 111 u.o.k.k.,
15
polegające na uwzględnieniu przestanek dotyczących miarkowania kary nałożonej
na powoda w sposób prowadzący do błędnego jej zmiarkowania i wymierzenia jej
na poziomie niespełniającym funkcji represyjnej i prewencyjnej, w stosunku do wagi
naruszenia zbiorowych interesów konsumentów.
Natomiast powód zaskarżył wyrok w części dotyczącej oddalenia odwołania.
Zaskarżonemu wyrokowi zarzucił naruszenie prawa materialnego, tj.: art. 24 ust. 1
i ust. 2 pkt 3 u.o.k.k. w związku z art. 5 ust. 3 pkt 2 w związku z 5 ust. 1 oraz art. 4
ust. 1 i 2 u.p.n.p.r. w związku z art. 1 u.o.k.k. przez błędne uznanie, że powód
dopuścił się praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów; art. 2 pkt 8
u.p.n.p.r. w związku z art. 24 ust. 1 i 2 u.o.k.k. przez błędne ustalenie definicji
przeciętnego konsumenta; art. 106 ust. 1 w związku z art. 111 u.o.k.k. przez
utrzymanie wygórowanej i nieproporcjonalnej wysokości tzw. kwoty bazowej kary
orzeczonej z pominięciem zasady równości traktowania oraz nieuwzględnienie
wszystkich przesłanek miarkowania tej kary, w szczególności przez: (i) błędne
ustalenie wagi naruszenia skutkujące rażąco wysokim ustaleniem tzw. kwoty
bazowej; (ii) nieuwzględnienie pozytywnej reakcji na wszczęcie postępowania
poprzez podjęcie działań mających na celu zaprzestanie praktyki;
(iii) nieuwzględnienie faktu polubownego załatwiania spraw z osobami
zgłaszającymi reklamacje w związku z oferowaniem przez powoda przystąpienia do
grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem
kapitałowym. Powód zarzucił również naruszenie prawa procesowego, tj. art. 233 §
1 i 3 k.p.c. poprzez błędne przyjęcie, że działania stanowiące podstawę przypisania
mu praktyki trwały po 1 marca 2013 r.
Wyrokiem z 23 stycznia 2019 r. Sąd Apelacyjny w (…) zmienił zaskarżony
wyrok częściowo, tj.: w punkcie 1 w ten sposób, że zmienił punkt III decyzji Prezesa
UOKiK z 15 października 2014 r., obniżając nałożoną na Bank karę pieniężną do
kwoty 3.000.000 zł (pkt I); oddalił apelację pozwanego w pozostałym zakresie (pkt
II); oddalił apelację powoda w całości (pkt III) oraz rozstrzygnął o kosztach
postępowania apelacyjnego (pkt IV).
Zdaniem Sądu Apelacyjnego, Sąd pierwszej instancji dokonał prawidłowych
ustaleń faktycznych, w szczególności na okoliczność oferowanego przez Bank
produktu, związanych z nim ryzyk, szkolenia pracowników odnośnie produktu (w
16
tym materiałów szkoleniowych i otrzymywanych w formie korespondencji mailowej
przez pracowników powoda informacji o produkcie), braku udostępniania
materiałów szkoleniowych klientom oraz liczby i treści składanych przez klientów
skarg. Sąd odwoławczy podzielił również ustalenia, że na etapie poprzedzającym
zawarcie umowy, w rozmowach ze sprzedawcami (doradcami) Banku, klienci byli
zapewniani o możliwości wycofania wniesionych środków w 100% bez ponoszenia
dodatkowych opłat. Byli również informowani o zaletach wynikających z
przystąpienia do grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym
funduszem kapitałowym. Natomiast nie informowano ich o ryzykach związanych z
wybranymi produktami i zawarciem umowy. Według Sądu Apelacyjnego, Sąd
Okręgowy zasadnie ustalił również, że do zaniechania praktyki doszło z dniem 30
września 2013 r., tj. z dniem zaprzestania oferowania konsumentom możliwości
zawarcia umów o przystąpienie do grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Brak było podstaw do przyjęcia, że
praktyki zaprzestano z dniem 1 marca 2013 r., czyli jeszcze przed wycofaniem
produktu, kiedy powód wprowadził narzędzia mające na celu usprawnienie i
poprawienie procesu sprzedaży oraz obsługi klientów. Ustalenie procedur
wewnętrznych, które minimalizują ryzyko przedsiębiorcy, jest bowiem jego
obowiązkiem. Ponadto, mimo wprowadzenia tych mechanizmów, produkt nadal był
prezentowany przez doradców w sposób akcentujący prognozowane zyski, zaś
minimalizujący możliwe ryzyka.
Według Sądu drugiej instancji, w przedmiotowej sprawie nie doszło do
naruszenia art. 2 pkt 8 u.p.n.p.r. w związku z art. 24 ust. 1 i 2 u.o.k.k., albowiem
Sąd Okręgowy prawidłowo określił wzorzec przeciętnego konsumenta. Co do
zasady przeciętny konsument to osoba należycie poinformowana, uważna,
ostrożna i rozsądnie krytyczna. Słusznie jednak zwrócił uwagę Sąd pierwszej
instancji, że wzorzec ten nie może być definiowany w oderwaniu od konkretnych
warunków ustalonych w sprawie oraz od realiów środowiskowych. Sąd Apelacyjny
wskazał przy tym, że w dyrektywie dotyczącej nieuczciwych praktyk rynkowych,
której implementację zawiera ustawa o zwalczaniu nieuczciwych praktyk rynkowych,
zawarte zostało postanowienie (pkt 18 preambuły), iż test przeciętnego
konsumenta nie jest testem statystycznym, a w celu ustalenia typowej reakcji
17
przeciętnego konsumenta w danym przypadku krajowe sądy i organy
administracyjne będą musiały polegać na własnej umiejętności oceny, z
uwzględnieniem orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sąd
odwoławczy nie zgodził się z powodem, że model przeciętnego konsumenta
powinien uwzględniać cechy konsumentów zainteresowanych przystąpieniem do
produktów i usług typu bancassurance, czyli specyficznej grupy konsumentów o
wyższym poziomie świadomości, wiedzy, wykształcenia i doświadczenia. Jego
zdaniem, przy ustaleniu wzorca przeciętnego konsumenta należy bowiem mieć na
względzie zarówno rodzaj towarów i usług, jak i warunki rynkowe wprowadzania
tych towarów do obrotu.
Według Sądu Apelacyjnego, Sąd Okręgowy prawidłowo zakwalifikował, że
oferowany przez powoda swoisty produkt ubezpieczeń na życie z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym miał charakter skomplikowany oraz
nietypowy (nie był oferowany standardowo przez banki jako forma oszczędzania) i
stanowił w istocie swoisty produkt inwestycyjny, w sensie ekonomicznym
równoważny inwestycjom w jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych - do
którego konsumenci polscy przez kilkadziesiąt lat nie mieli dostępu. Stąd
normatywny model przeciętnego konsumenta na tak określonym rynku powinien
uwzględniać niższy poziom wiedzy i doświadczenia nawet bardzo rozważnego
konsumenta. Sąd odwoławczy uznał więc, że w zakresie polisolokat zasadne jest
przyjęcie, iż nawet świadomy i ostrożny konsument może nie potrafić zweryfikować
informacji zawartych w przekazywanych mu dokumentach w zakresie ryzyk
związanych z oferowanym produktem.
Zdaniem Sądu odwoławczego, kolejnym argumentem przemawiającym za
uznaniem, że konsument będący adresatem praktyki powoda nie był osobą bardziej
niż przeciętnie zorientowaną w rynku usług finansowych, jest okoliczność,
że przedmiotowe oferty były prezentowane przez doradców w placówkach Banku,
a zatem mieli do nich dostęp przeciętni nabywcy typowych usług bankowych, takich
jak prowadzenie rachunku rozliczeniowego, lokat terminowych, czy kredytów
konsumenckich. Z tych zaś podstawowych usług obecnie powszechnie korzystają
wszystkie grupy społeczne. W tej sytuacji zasadnie Sąd pierwszej instancji przyjął,
że konsument nie posiadał wiedzy pozwalającej na prawidłową ocenę
18
przedstawianych mu przez doradcę finansowego Banku spornych produktów pod
względem zasad ich funkcjonowania i związanych z nimi ryzyk gospodarczych.
Klient, z powodu braku pełnej, kompletnej i specjalistycznej wiedzy na poziomie
właściwym dla profesjonalistów, zwracał się o poradę do doradcy finansowego, do
którego miał zaufanie. Zakładał, że doradca, jako profesjonalista, jest osobą
wiarygodną. Z tych względów kierowane do niego informacje, dotyczące możliwej
do osiągnięcia stopy zwrotu, odbierał w sposób dosłowny i traktował je jako jasne,
jednoznaczne i niewprowadzające w błąd.
Sąd Apelacyjny podkreślił, że ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym
funduszem kapitałowym nie są objęte zasadami ochrony inwestorów
przewidzianymi przez dyrektywę MIFID, ale fakt, że są one obarczone takim
samym ryzykiem jak produkty, których dotyczy ta dyrektywa, uzasadnia przyjęcie,
że na przedsiębiorcy oferującym tego typu produkty inwestycyjne ciążył szerszy
obowiązek informacyjny niż w odniesieniu do innych typowych produktów
bankowych, które co do zasady nie są obciążone ryzykiem inwestycyjnym. Tym
bardziej jest to uzasadnione, że zasadniczo usługi finansowe tego typu są bardzo
skomplikowanymi produktami, a po stronie konsumenta zazwyczaj występuje
deficyt wiedzy. Według Sądu odwoławczego, powyższy wniosek wypływa również z
treści rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego, która w licznych dokumentach
zalecała przedsiębiorcom sposób, w jaki powinni reklamować produkty
ubezpieczeniowe lub finansowe, wskazując, że informacje przekazywane
konsumentom mają cechować się dbałością o interes konsumentów, rzetelnością, a
przekaz reklamowy nie może wprowadzać ich w błąd i sugerować, że reklamowana
usługa jest korzystniejsza niż ma to miejsce w rzeczywistości.
W konsekwencji, Sąd odwoławczy podzielił ocenę organu oraz Sądu
pierwszej instancji, że spełnione zostały przesłanki uznania działania powoda
za nieuczciwą praktykę rynkową określoną w art. 5 ust. 3 pkt 2 w zw. z art. 5 ust. 1
oraz art. 4 ust. 1 i 2 u.p.n.p.r., stanowiącą równocześnie praktykę naruszającą
zbiorowe interesy konsumentów określoną w art. 24 ust. 1 i 2 pkt 3 u.o.k.k. Za
bezzasadne uznał przy tym twierdzenie powoda, że polisolokaty chroniły
konsumentów przed utratą środków, gdyż w ramach środków wpłacanych na
ubezpieczenie konsumenci mieli gwarantowane, iż na koniec okresu ubezpieczenia
19
otrzymają środki stanowiące 100% zainwestowanej składki. Sąd odwoławczy
wskazał, że jest to sprzeczne z zebranym w sprawie materiałem dowodowym, w
tym również wyjaśnieniami udzielonymi przez powoda w piśmie z 30 kwietnia 2013
r., w którym Bank przyznał, że w przypadku oferowanych polisolokat może wystąpić
sytuacja, gdy na koniec okresu ubezpieczeniowego konsumenci nie odzyskają
środków z tytułu wpłaconych jednorazowo lub systematycznie kwot.
Odnosząc się zaś do podnoszonej przez powoda kwestii, że wszelkie
informacje dotyczące charakteru produktu oraz ryzyk z nim związanych były
zawarte w przekazywanej konsumentom dokumentacji, zaś klienci potwierdzali
zapoznanie się z informacjami własnoręcznym podpisem, mogli więc dokonać w
domu spokojnej analizy produktu, do którego zamierzali przystąpić, Sąd Apelacyjny
zwrócił uwagę, że Prezes Urzędu zarzucił powodowi praktykę wprowadzającą w
błąd na etapie przedkontraktowym. Jednocześnie materiał dowodowy zebrany w
sprawie pozwala na wyciągnięcie wniosku, że konsumenci przychodzili do Banku w
celu założenia lub przedłużenia umów lokat terminowych, zaś pracownicy powoda
oferowali im produkty, które miały przynosić większe zyski niż lokaty. To działanie
tworzyło u konsumentów nieprawdziwe wyobrażenie prowadzące do podjęcia lub
możności podjęcia przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy,
której inaczej by nie podjął. Sposób prezentowania produktu eksponował jego
korzyści, zaś pomijał ryzyka. Jak wynika ze skarg, konsumenci nie zamierzali
nabywać produktów długoterminowych, interesowały ich przede wszystkim
krótkoterminowe lokaty depozytowe. Pracownicy Banku prowadzili zaś z nimi
rozmowy w sposób sugerujący, że dotyczą one lokaty. Posługiwali się przy tym
wykresami, tabelami, kalkulatorami itp., które miały na celu przedstawienie
konsumentowi możliwości osiągnięcia potencjalnego zysku. Zdaniem Sądu
odwoławczego, posługiwanie się dodatkowymi materiałami zwiększało
wiarygodność informacji, zwłaszcza w sytuacji, gdy podawano, że dane zostały
przygotowane przez analityków Banku. Sąd Apelacyjny zwrócił przy tym uwagę, że
według treści skarg, konsumenci często nie otrzymywali kompletu dokumentów,
zaś umowy były podpisywane bezpośrednio po rozmowie z doradcą. Sąd
odwoławczy podzielił również ocenę Sądu pierwszej instancji, że przychodząc do
Banku po produkty, konsumenci działali w zaufaniu do tej instytucji. Konsument
20
przychodzący do banku w celu zawarcia umowy lokaty terminowej dotyczącej jego
oszczędności ma bowiem prawo oczekiwać, że pracownik banku taką właśnie
lokatę mu zaoferuje, nie zaś ryzykowny produkt inwestycyjny o skomplikowanej
konstrukcji.
Sąd odwoławczy jako niezasadny ocenił również zarzut naruszenia art. 106
ust. 1 pkt 4 w związku z art. 111 u.o.k.k. Według Sądu Apelacyjnego, Sąd pierwszej
instancji prawidłowo przyjął, że charakter naruszenia uzasadnia nałożenie na Bank
kary pieniężnej. Natomiast za chybione uznał twierdzenie powoda o naruszeniu
zasady równego traktowania przedsiębiorców. Bank nie wykazał bowiem, że w
analogicznej sytuacji faktycznej i prawnej został potraktowany w sposób surowszy
niż inni przedsiębiorcy. Sąd Apelacyjny zwrócił przy tym uwagę, że powołana
decyzja dotycząca (...) Banku została wydana 31 grudnia 2013 r., a więc prawie rok
wcześniej niż decyzja dotycząca powoda, samo to zaś już świadczy o odmienności
sytuacji obu podmiotów. Pomimo uznania ustaleń Sądu pierwszej instancji
odnośnie kary pieniężnej - co do zasady - za prawidłowe, Sąd Apelacyjny ocenił, że
obniżenie kary przez ten Sąd było zbyt daleko idące. Przyjęty przez Sąd pierwszej
instancji wymiar sankcji nie spełniał bowiem funkcji kary, w szczególności funkcji
represyjnej i prewencyjnej w stosunku do wagi naruszonych zbiorowych interesów
konsumentów.
Dokonując ponownego miarkowania sankcji nałożonej na powoda, Sąd
Apelacyjny podniósł, że Sąd pierwszej instancji przy wymiarze kary trafnie
uwzględnił takie okoliczności jak: nieumyślność praktyki; okoliczność wprowadzenia
wewnętrznych procedur mających na celu wyeliminowanie praktyki wprowadzania
w błąd konsumentów oraz fakt zaprzestania praktyki z dniem 30 września 2013 r., a
także jej długotrwałość i zakres terytorialny oraz znaczny zasięg naruszenia.
Niemniej, zdaniem Sądu odwoławczego, celowe było również uwzględnienie
okoliczności, że praktyka, której dopuścił się powód, dotyczyła pozyskiwania
środków pieniężnych konsumentów w wyniku przekazywania im informacji
wprowadzających w błąd. W efekcie tej praktyki konsumenci mogą ponieść
znaczne straty ekonomiczne, poprzez utratę nawet wszystkich wpłaconych środków.
Jako istotną okoliczność obciążającą Sąd Apelacyjny uznał również fakt,
że konsumenci złożyli do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów liczne skargi.
21
Mając zatem na uwadze okoliczność obciążającą w postaci zasięgu praktyki oraz
okoliczności łagodzące w postaci zaniechania praktyki oraz nadzwyczajnego
podwyższenia kary, Sąd Apelacyjny uznał, że kara pieniężna w wysokości
3.000.000 zł spełni wymóg proporcjonalności oraz wszystkie cele kary,
tj. prewencyjny, represyjny i edukacyjny.
(…) Bank Spółka Akcyjna w W. wniosła skargę kasacyjną od wyroku Sądu
Apelacyjnego w (…), zaskarżając go w części zmieniającej częściowo wyrok Sądu
pierwszej instancji i podwyższającej karę pieniężną do kwoty 3.000.000 zł oraz
obejmującej oddalenie apelacji powoda (tj. w zakresie punktów I, III i IV).
Przedmiotowemu wyrokowi zarzucił naruszenie prawa materialnego, tj.:
1) art. 24 ust. 1 i 2 pkt 3 u.o.k.k. w związku z art. 5 ust. 3 pkt 2 w związku z
art. 5 ust. 1 i 4 oraz art. 4 ust. 1 i 2 u.p.n.p.r. w związku z art. 1 u.o.k.k. przez
niewłaściwe zastosowanie tych przepisów, skutkujące uznaniem przez Sąd drugiej
instancji, że w niniejszej sprawie powód dopuścił się praktyki naruszającej zbiorowe
interesy konsumentów;
2) art. 2 pkt 8 u.p.n.p.r. w związku z art. 24 ust. 1 i 2 u.o.k.k. przez błędną
wykładnię definicji przeciętnego konsumenta;
3) art. 106 ust. 1 w związku z art. 111 u.o.k.k. przez ich błędną wykładnię i
utrzymanie przez Sąd drugiej instancji wygórowanej i nieproporcjonalnej wielkości
tzw. kwoty bazowej kary orzeczonej z pominięciem zasady równości traktowania
oraz nieuwzględnienie wszystkich przesłanek miarkowania kary nałożonej na Bank,
w szczególności poprzez: (i) błędne ustalenie wagi naruszenia skutkujące rażąco
wysokim ustalenie tzw. kwoty bazowej; (ii) nieuwzględnienie pozytywnej reakcji na
wszczęcie postępowania poprzez podjęcie działań mających za celu zaprzestanie
praktyki; (iii) nieuwzględnienie faktu polubownego załatwiania spraw z osobami
zgłaszającymi reklamacje w związku z oferowaniem przez powoda przystąpienia do
grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem
kapitałowym; (iv) przywiązanie zbyt małej wagi do faktu zaprzestania przez powoda
kwestionowanej praktyki i działań powoda nawet przez datą, którą Sąd drugiej
instancji uznał za datę zaprzestania praktyki.
Na tej podstawie skarżący wniósł o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w
zaskarżonej części i przekazanie sprawy w tym zakresie do ponownego
22
rozpoznania wraz z rozstrzygnięciem o kosztach postępowania kasacyjnego;
ewentualnie o uchylenie i zmianę zaskarżonego wyroku w punkcie I poprzez
obniżenie wymiaru kary pieniężnej nałożonej na powoda. Skarżący wniósł również
o zasądzenie od pozwanego kosztów postępowania kasacyjnego.
W odpowiedzi na skargę kasacyjną Prezes UOKiK wniósł o jej oddalenie
oraz zasądzenie od powoda kosztów postępowania kasacyjnego.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Skarga kasacyjna nie zasługuje na uwzględnienie.
Jako chybiony należy ocenić zarzut naruszenia art. 2 pkt 8 u.p.n.p.r.
w związku z art. 24 ust. 1 i 2 u.o.k.k. przez błędną wykładnię definicji przeciętnego
konsumenta w okolicznościach niniejszej sprawy. Zgodnie z treścią art. 2 pkt 8
u.p.n.p.r. przez „przeciętnego konsumenta” rozumie się konsumenta, który jest
dostatecznie dobrze poinformowany, uważny i ostrożny. Ustawowe cechy
przeciętnego konsumenta w praktyce występują z różnym natężeniem. W wyroku z
4 marca 2014 r. (III SK 34/13, LEX nr 1463897) Sąd Najwyższy stwierdził, że
poziom uwagi i ostrożności przeciętnego konsumenta na użytek oceny przesłanki
wprowadzenia w błąd różni się w szczególności w zależności od natury
reklamowanego produktu, częstotliwości jego zakupu oraz ceny. Poziom uwagi
konsumenta może być zatem niższy, w zależności od tego, jakich produktów
dotyczy dana oferta oraz w jakich okolicznościach są one nabywane.
W judykaturze utrwalony jest przy tym pogląd, że wzorzec przeciętnego
konsumenta należycie poinformowanego, uważnego i rozsądnego nie może być
konstruowany w oderwaniu od ustalonych - odrębnie dla każdej sprawy - warunków
obrotu i realiów życia gospodarczego (zob. wyroki Sądu Najwyższego z: 11 lipca
2002 r., I CKN 1319/00; 2 października 2007 r., II CSK 289/07). Podobne
stanowisko prezentuje Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej: TSUE -
zob. wyroki TSUE z: 22 czerwca 1999 r., C-342/97, pkt 26; 18 czerwca 2002 r.,
C-299/99, pkt 63). Oznacza to, że ustalenia normatywnego modelu przeciętnego
konsumenta należy każdorazowo dokonywać z uwzględnieniem czynników
społecznych, kulturowych, językowych i przynależności danego konsumenta do
23
szczególnej grupy konsumentów, przez którą rozumie się dającą się jednoznacznie
zidentyfikować grupę konsumentów, szczególnie podatną na oddziaływanie
praktyki rynkowej lub na produkt, którego praktyka rynkowa dotyczy, ze względu na
szczególne cechy, takie jak wiek, niepełnosprawność fizyczna lub umysłowa (zob.
wyrok Sądu Najwyższego z 23 października 2019 r., I NSK 66/18, dotyczący
podobnej praktyki zarzuconej (...) Bank Spółce Akcyjnej w W.).
Takie rozumienie modelu przeciętnego konsumenta znajduje zresztą
odzwierciedlenie w treści preambuły dyrektywy 2005/29/WE Parlamentu
Europejskiego i Rady z 11 maja 2005 r. dotyczącej nieuczciwych praktyk
handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów na rynku
wewnętrznym oraz zmieniającej dyrektywę Rady 84/450/EWG, dyrektywy 97/7/WE,
98/27/WE i 2002/65/WE Parlamentu Europejskiego i Rady oraz rozporządzenie
(WE) nr 2006/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady (dalej: dyrektywa o
nieuczciwych praktykach handlowych), której implementację stanowi polska ustawa
o zwalczaniu nieuczciwych praktyk rynkowych, gdzie w punkcie 18 zastrzeżono, że
test przeciętnego konsumenta nie jest testem statystycznym, a w celu ustalenia
typowej reakcji przeciętnego konsumenta w danym przypadku krajowe sądy i
organy administracyjne będą musiały polegać na własnej umiejętności oceny, z
uwzględnieniem orzecznictwa TSUE.
Wskazując na powyższe, należy podzielić ocenę Sądów obu instancji, że w
sprawie celem prawidłowego zrekonstruowania modelu przeciętnego konsumenta
należało uwzględnić nie tylko cechy konsumentów, do których adresowana była
sporna oferta powoda, ale również cechy oferowanego produktu, a także warunki
rynkowe, obowiązujące w spornym okresie. Oznacza to, że dokonując rekonstrukcji
normy z art. 2 pkt 8 u.p.n.p.r. oraz określając model przeciętnego konsumenta w
realiach niniejszej sprawy, Sądy obu instancji trafnie ustaliły model przeciętnego
konsumenta jako model przeciętnego klienta Banku, do którego kierowane były
oferty dotyczące skomplikowanego produktu w postaci ubezpieczenia z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (zob. też wyroki Sądu Najwyższego z:
3 grudnia 2003 r., I CK 358/02; 2 października 2007 r., II CSK 289/07; 21 kwietnia
2011 r., III SK 45/10).
24
Odnosząc się szczegółowo do kwestii przyjętego w sprawie modelu
przeciętnego konsumenta, należy podzielić zapatrywanie Sądów obu instancji, że w
omawianym przypadku przekaz informacyjny kierowany przez powoda do
konsumentów dotyczył skomplikowanego produktu ubezpieczeń na życie z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, noszącego w istocie głównie cechy
produktu inwestycyjnego. Stanowisko to znajduje odzwierciedlenie w
piśmiennictwie. Przyjmuje się bowiem, że ubezpieczenie na życie z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym nie jest typowym produktem
ubezpieczeniowym, ani lokatą bankową, lecz stanowi swoisty produkt inwestycyjny
- w sensie ekonomicznym równoważny inwestycjom w jednostki uczestnictwa
funduszy inwestycyjnych (tak: A. Chłopecki, Ubezpieczenie na życie
z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym a opłaty likwidacyjne (na tle regulacji
o funduszach inwestycyjnych), numer specjalny Wiadomości Ubezpieczeniowych
1/2013). O skomplikowanym charakterze prawnym spornego produktu przekonuje
również stanowisko Rzecznika Ubezpieczonych (zob. raport Rzecznika
Ubezpieczonych z 7 grudnia 2012 r., dostępny na stronie internetowej
www.rf.gov.pl, w którym stwierdzono, że umowy ubezpieczenia na życie
z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym uznawane są za produkty o bardzo
wysokim stopniu skomplikowania, a analiza treści takiej umowy przez przeciętnego
konsumenta jest w praktyce niemożliwa).
Prawidłowa jest również ocena Sądów obu instancji, że sporny produkt
ubezpieczeń na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym
oferowany przez powoda, w okresie relewantnym dla niniejszej sprawy (tj. w latach
2011-2013), nie był powszechnie znany na krajowym rynku usług finansowych oraz
ubezpieczeniowych, skoro ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym
funduszem kapitałowym pojawiły się w ofercie banków działających na terenie
Polski dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku. Oczywistym jest zatem, że tego
rodzaju produkt nie był powszechnie znany konsumentom korzystającym wówczas
z typowych usług instytucji finansowych i ubezpieczeniowych. Również słusznie
Sądy obu instancji uznały, że z racji tego, że polscy konsumenci przez kilkadziesiąt
lat nie mieli dostępu do szerokiej gamy produktów inwestycyjnych (w tym do
ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym), w okresie
25
spornym nawet świadomy i ostrożny klient Banku mógł nie posiadać odpowiedniej i
wystarczającej wiedzy, by należycie zweryfikować informacje zawarte
w przekazywanych mu przez doradców dokumentach w zakresie ryzyk związanych
z omawianym produktem. Zasadne jest zatem przyjęcie, że normatywny model
przeciętnego konsumenta na tak określonym rynku powinien zostać
zrekonstruowany z uwzględnieniem niższego poziomu wiedzy i doświadczenia
klienta Banku w porównaniu do konsumenta z innego kraju, mającego dostęp do
tego rodzaju produktów od kilkudziesięciu lat.
Ponadto, wbrew twierdzeniom powoda, model przeciętnego konsumenta
powinien w tym przypadku uwzględniać cechy typowego klienta Banku,
posiadającego standardową wiedzę na temat typowych produktów bankowych i
ubezpieczeniowych, a nie konsumenta zainteresowanego przystąpieniem do
produktów i usług typu bancassurance, czyli specyficznego konsumenta o wyższym
poziomie świadomości, wiedzy, wykształcenia i doświadczenia. Wniosek ten jest
tym bardziej zasadny, jeśli zważy się, że w omawianej sprawie sporne oferty
prezentowane były przez doradców Banku w wielu placówkach na terenie całego
kraju. Oferta dotycząca wskazanych produktów nie była przy tym kierowana do
jakiejś wybranej grupy klientów Banku, np. posiadających już instrumenty
inwestycyjne, inwestujących w akcje czy klientów biura maklerskiego, ale do
klientów, którzy np. mieli już lokaty bankowe i chcieli ponownie zainwestować swoje
środki w instrument, który działa na podobnych zasadach. Nie ulega zatem
wątpliwości, że ze spornej oferty Banku mógł skorzystać każdy klient (z każdej
grupy społecznej). Sporną ofertę kierowano tym samym do klientów Banku, którzy
byli osobami w różnym wieku, o różnym poziomie wykształcenia, doświadczenia, itp.
W tej sytuacji nie sposób zgodzić się z powodem, że przeciętny konsument w
niniejszej sprawie posiadał wyższą niż przeciętna wiedzę na temat rynku usług
finansowych i inwestycyjnych.
W świetle art. 2 pkt 8 u.p.n.p.r. od przeciętnego konsumenta należy
oczekiwać pewnego stopnia wiedzy i orientacji w rzeczywistości, ale nie oznacza to,
że owa wiedza jest wiedzą profesjonalną, kompletną. Wiedza, ostrożność,
zorientowanie (poinformowanie) ma granice - określone już w samym przepisie,
jego dalszej treści (tak: Sąd Najwyższy w wyroku z 23 października 2019 r., I NSK
26
66/18). Sąd Najwyższy podziela zapatrywanie powoda, że specyficzny charakter
produktu generalnie powinien dodatkowo wzmagać ostrożność, zmuszając klienta
Banku do wnikliwego zapoznania się z prezentowaną ofertą, wykluczając pochopną
i nieprzemyślaną decyzję. Niemniej jednak należy mieć na uwadze - rozważając
wpływ wskazanych okoliczności na podwyższenie standardu uwagi i ostrożności
konsumenta w niniejszej sprawie - że w okresie spornym, kiedy oferowany był
wskazany produkt, wobec jego hybrydowej natury, wyraźnie bazującej na
dotychczas znanych produktach, klienci Banku mogli mieć obiektywnie
uzasadnione trudności w wychwyceniu specyfiki spornego produktu i cech
odróżniających go od dotychczas oferowanych. Realistycznie patrząc,
uświadomienie sobie przez klientów Banku, że oferowany produkt ma charakter
specyficzny, nieznany i nowy, oraz rozpoznanie skali i istoty różnic, było
obiektywnie trudniejsze niż np. w przypadku pojawienia się na rynku zupełnie nowej
usługi. Nie ulega tym samym wątpliwości, że okoliczność tę należy uwzględnić przy
rekonstruowaniu normatywnego modelu przeciętnego konsumenta (tak: Sąd
Najwyższy w wyroku z 23 października 2019 r., I NSK 66/18). Nie można bowiem
przykładać tej samej miary do określenia modelu przeciętnego konsumenta na
rynku produktów finansowych powszechnie znanych jak do określenia tego modelu
na rynku usług inwestycyjnych dotyczących skomplikowanego i nietypowego
produktu, jakim jest ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem
kapitałowym.
Z powyższych względów uznać należy, że w realiach niniejszej sprawy
został przyjęły właściwy model wzorca przeciętnego konsumenta. W konsekwencji,
Sądy obu instancji trafnie uznały, że kwestionowane w sprawie działanie powoda
wobec swoich klientów dotyczące oferowania im inwestowania w produkty
inwestycyjne z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym spełnia znamiona
nieuczciwej praktyki rynkowej, określonej w art. 5 ust. 3 pkt 2 w związku z art. 5 ust.
1 oraz art. 4 ust. 1 i 2 u.p.n.p.r., stanowiącej równocześnie praktykę naruszającą
zbiorowe interesy konsumentów, określoną w art. 24 ust. 1 i 2 pkt 3 u.o.k.k. Artykuł
24 ust. 2 pkt 3 u.o.k.k. (w brzmieniu obowiązującym w dacie wydania zaskarżonej
decyzji) przewidywał, że przez praktykę naruszającą zbiorowe interesy
konsumentów rozumie się godzące w nie bezprawne działanie przedsiębiorcy, w
27
szczególności nieuczciwe praktyki rynkowe lub czyny nieuczciwej konkurencji.
Zgodnie natomiast z art. 4 ust. 1 u.p.n.p.r., praktyka rynkowa stosowana przez
przedsiębiorców wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli jest sprzeczna z
dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić
zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy
dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu. Z kolei art. 5 ust. 1
u.p.n.p.r. (na moment wydania zaskarżonej decyzji) stanowił, że praktykę rynkową
uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek
sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta
decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął, przy czym w myśl art. 5 ust.
3 pkt 2 u.p.n.p.r. (w brzmieniu relewantnym dla niniejszej sprawy) wprowadzające w
błąd działanie może dotyczyć cech produktu, w szczególności jego pochodzenia
geograficznego lub handlowego, ilości, jakości, sposobu wykonania, składników,
daty produkcji, przydatności, możliwości i spodziewanych wyników zastosowania
produktu, wyposażenia dodatkowego, testów i wyników badań lub kontroli
przeprowadzanych na produkcie, zezwoleń, nagród lub wyróżnień uzyskanych
przez produkt, ryzyka i korzyści związanych z produktem.
W doktrynie podnosi się, że z praktyką rynkową wprowadzającą w błąd
mamy do czynienia wówczas, gdy powstałe na jej podstawie wyobrażenia nie są
zgodne ze stanem rzeczywistym, co potencjalnie lub realnie może wpłynąć na
podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy (której by nie
podjął, jeśl nie doszłoby do wprowadzenia w błąd). Kwalifikacja praktyki rynkowej
jako wprowadzającej w błąd może dotyczyć zarówno praktyki, której stosowanie
prowadzi do rzeczywistego wprowadzenia w błąd, jak również takiej, która tylko
potencjalnie może wywrzeć taki skutek w odniesieniu do przeciętnego konsumenta.
Praktyka rynkowa wprowadzająca w błąd musi zatem posiadać moc kierowania
wyborem konsumenta w postaci potencjalnej lub realnej możliwości wpływu na
podjęcie przez konsumenta decyzji dotyczącej umowy. Skutkiem wprowadzenia w
błąd jest uniemożliwienie przeciętnemu konsumentowi dokonanie świadomego, a
zatem również efektywnego wyboru. Kluczową rolę odgrywa zatem sam skutek
wprowadzających w błąd (przez działanie lub zaniechanie) praktyk rynkowych,
28
którym jest istotne zniekształcenie (potencjalne lub realne) zachowania rynkowego
przeciętnego konsumenta.
Przyjmuje się, że wprowadzenie w błąd ma charakter abstrakcyjny, a jego
stwierdzenie nie wymaga zaistnienia jednostkowej dezinformacji. Wprowadzające w
błąd działanie może przy tym dotyczyć zarówno informacji zawierających dane
wieloznaczne lub pomijające określone okoliczności, jak również fałszywych
(kłamliwych). Można tym samym stwierdzić, że nie tylko informacje fałszywe,
lecz również obiektywnie prawdziwe mogą być mylące dla przeciętnego
konsumenta. W obu jednak wypadkach mamy do czynienia ze spowodowaniem
skutku w postaci wprowadzenia w błąd przez wywołanie w świadomości adresata
wyobrażenia, które jest niezgodne z rzeczywistym stanem rzeczy.
Nie budzi również wątpliwości, że wprowadzenie w błąd konsumentów może
odnosić się bezpośrednio do produktu i posiadanych przez niego cech, lub też
pośrednio do pewnego sugestywnego obrazu produktu lub przedsiębiorcy.
Dokonanie oceny wprowadzenia w błąd zawsze wymaga przy tym odniesienia do
adresata, którym jest przeciętny konsument. Jeśli zatem w przeświadczeniu
przeciętnego konsumenta powstaną wyobrażenia (obiektywnie sprawdzalne,
a nie wyłącznie subiektywnie odczuwalne) dotyczące praktyki rynkowej stosowanej
przez przedsiębiorcę, które nie odpowiadają rzeczywistości, mamy do czynienia z
wprowadzeniem w błąd (zob. M. Sieradzka, Ustawa o przeciwdziałaniu
nieuczciwym praktykom rynkowym. Komentarz, Warszawa 2008, s. 90 i n.; I.
Oleksiewicz, Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.
Komentarz, Warszawa 2013, art. 5). W ramach prowadzonej oceny zarzucanej
praktyki nie można też pomijać charakteru podmiotu, od którego pochodzi reklama.
Banki powinny oferować produkty konsumentom w sposób wysoce profesjonalny i
odpowiedzialny, z dbałością o zaufanie do banku, jako instytucji zaufania
publicznego (zob. szerzej na ten temat wyrok Sądu Najwyższego z 23 października
2019 r., I NSK 66/18).
Przyjmuje się przy tym, że za nieuczciwą praktykę rynkową może być
uznane każde nierzetelne działanie przedsiębiorcy, które ogranicza podjęcie
świadomej decyzji dotyczącej nabycia produktu lub usługi podejmowane w całym
procesie sprzedaży, w tym na etapie przedkontraktowym. Taki wniosek można
29
wywieść choćby z treści punktu 13 preambuły dyrektywy 2005/29/WE o
nieuczciwych praktykach handlowych, który stanowi, że jej celem jest jeden
wspólny ogólny zakaz, obejmujący nieuczciwe praktyki handlowe, które
zniekształcają zachowanie gospodarcze konsumentów. Aby utrzymać zaufanie
konsumentów, ten ogólny zakaz powinien mieć zastosowanie do nieuczciwych
praktyk handlowych istniejących między przedsiębiorcą a konsumentem zarówno
w stosunkach pozaumownych, po zawarciu umowy, jak i w trakcie jej wykonywania.
Zasada wskazana w dyrektywie obowiązuje też na gruncie ustawy
o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym i działa w dwóch kierunkach.
Po pierwsze, potwierdza regułę, iż praktyka rynkowa może przybierać formę
prawną, np. wzorca umownego, po drugie zaś, podkreśla założenie, iż praktyka
rynkowa może zaistnieć, zanim stosunek prawny z konsumentem zostanie
nawiązany, jak również w trakcie jego trwania lub nawet po zakończeniu trwania
danego stosunku prawnego.
Odnosząc powyższe do okoliczności niniejszej sprawy, Sąd Najwyższy
podziela ocenę prawną dokonaną przez organ antymonopolowy oraz Sądy obu
instancji, które - z uwagi na sposób bezpośredniej prezentacji spornego produktu
przez doradców Banku – zgodnie zakwalifikowały kwestionowane działanie powoda
jako wprowadzające w błąd i mogące powodować podjęcie przez przeciętnego
konsumenta decyzji dotyczącej przystąpienia do spornego ubezpieczenia, której
inaczej by nie podjął. Z ustaleń faktycznych poczynionych przez Sądy obu instancji
(którymi Sąd Najwyższy jest związany) wynika, że informacje przekazywane przez
doradców Banku konsumentom tzw. językiem korzyści uwypuklały hipotetyczne
zyski z zawarcia umowy ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym
funduszem kapitałowym, a pomijały lub pomniejszały informacje o ryzyku i istotnych
danych związanych z wcześniejszym zakończeniem umowy oraz o wysokich
opłatach likwidacyjnych. Nie ulega zaś wątpliwości, że wyeksponowanie w ofercie
pewnych cech prezentowanego produktu (korzyści) może wpłynąć na podjęcie
przez konsumenta decyzji rynkowej. W omawianej sprawie udzielenie informacji
dotyczących oferowanego produktu nastąpiło zatem w taki sposób, który mógł
prowadzić do zniekształcenia decyzji klienta Banku. Taki sposób prezentacji,
uwypuklający przede wszystkim wynikające z oferowanego produktu korzyści, mógł
30
bowiem sugerować konsumentowi, że ma do czynienia z innym produktem
finansowym niż faktycznie proponowany. Należy przy tym pamiętać, że formą
wprowadzania w błąd może być nie tylko rozpowszechnianie nieprawdziwych
informacji, czyli niezgodnych z rzeczywistością, które mogą wprowadzić lub
wprowadzają konsumenta w błąd, ale także rozpowszechnianie prawdziwych
informacji w sposób mogący wprowadzać w błąd.
Również trafnie Sądy obu instancji uznały, że klienci powodowego Banku,
z racji nietypowego i skomplikowanego charakteru prawnego oferowanego
produktu, nie byli merytorycznie przygotowani do świadomego przystąpienia do
ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym,
a deficyt ich wiedzy w tym zakresie powinien był zostać usunięty przez informacje
przekazane przez doradców zatrudnionych u powoda. Prezentacja pracowników
Banku była bowiem jedynym źródłem informacji otrzymywanej przez klientów o
produkcie. Niewątpliwie informacje dotyczące ryzyka i korzyści związanych
z produktem mają szczególne znaczenie z punktu widzenia interesów konsumenta.
Przy tym, ma on prawo do informacji o ryzykach związanych z produktem,
albowiem dopiero posiadanie prawdziwej, jasnej, pełnej i rzetelnej informacji w tym
zakresie stanowi dla niego grunt do podjęcia prawidłowej (świadomej) decyzji
rynkowej (dotyczącej umowy). Nie ulega wątpliwości, że informacje przekazywane
przez doradców Banku powinny były spełniać rolę informacyjną i dostarczyć
konsumentowi (klientowi powoda) niezbędnych informacji o spornym produkcie,
potrzebnych do dokonania przez niego decyzji o przystąpieniu do tego rodzaju
ubezpieczenia. Klientowi powinna była być zatem przekazywana informacja
rzetelna, jasna i prawdziwa, bez pominięcia istotnych danych.
Odnosząc się do zakresu obowiązku informacyjnego spoczywającego
na powodzie, Sąd Najwyższy podziela stanowisko Sądów obu instancji, że przy
uwzględnieniu skomplikowanego charakteru spornego produktu z
ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, na instytucji finansowej oferującej tego
typu produkt inwestycyjny, w tym również na powodowym Banku, w okresie
spornym ciążył daleko szerszy obowiązek informacyjny niż w odniesieniu do innych
typowych produktów bankowych, które co do zasady nie są obarczone ryzykiem
inwestycyjnym. Bez wątpienia zakres przedmiotowy tego obowiązku
31
informacyjnego dotyczył wszystkich istotnych cech produktu, w tym ryzyka i
korzyści związanych z tym produktem. Obowiązek zachowania właściwych
proporcji przy przedstawianiu konsumentom nie tylko korzyści, ale i ryzyka
związanego z danym produktem ma bezpośrednie oparcie w dyspozycji art. 5 ust. 3
pkt 2 u.p.n.p.r. Pośrednio zaś zakres obowiązku informacyjnego wobec
konsumenta został określony m.in. we wspomnianych w uzasadnieniu
zaskarżonego wyroku rekomendacjach Komisji Nadzoru Finansowego. Co prawda
charakter prawny tych norm sprawia, że banki nie mają obowiązku ich stosowania
(chyba, że są powtórzeniem bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa). W
literaturze przedmiotu wskazuje się jednak, że ze względu na dbałość o prawidłowe
funkcjonowanie sektora bankowego, ochronę klienta oraz reguł uczciwego obrotu w
oparciu o Kanon Dobrych Praktyk Rynku Finansowego, normy te powinny być
stosowane przez banki jako wzorzec należytego postępowania. Wspomniane
zasady, choć nie są normami prawa powszechnie obowiązującego, wskazują
zatem na pewną potrzebę (tak: Sąd Najwyższy w wyroku z 23 października 2019 r.,
I NSK 66/18).
Również w judykaturze trafnie podnosi się, że banki ze swej istoty winny
podchodzić do oferowania skomplikowanych produktów finansowych wysoce
profesjonalnie i odpowiedzialnie, z dbałością o zaufanie do banku, jako instytucji
zaufania publicznego. Dlatego oferta tego rodzaju usług i produktów powinna być
tak skonstruowana, aby sposób przedstawienia potencjalnych zalet produktu
(mający najczęściej charakter perswazyjny) nie ograniczał prezentacji związanego
z nim ryzyka, szczególnie jeżeli ryzyko jest duże (zob. wyrok Sądu Najwyższego
z 23 października 2019 r., I NSK 66/18). Także w literaturze wskazuje się, że banki
są instytucjami zaufania publicznego, a ich produkty obciążone są ryzykiem utraty
środków powierzonych przez deponentów, jak również ryzykiem wycofania się z
dalszego kredytowania rzetelnych kredytobiorców. Dlatego prezentacja przez banki
ich oferty (wykraczającej poza ofertę produktów standardowych i powszechnie
znanych konsumentom) musi być adekwatna do zajmowanego przez banki miejsca
na rynku i uwzględniać szczególny charakter ich działalności (zob. R. W. Kaszubski,
Funkcjonalne źródła prawa bankowego publicznego, Zakamycze 2006, s. 269).
Podnosi się również, że model ochrony konsumenta rozsądnego zakłada ochronę
32
przez informację i opiera się na założeniu, że słabszą pozycję konsumenta w
stosunku do podmiotu profesjonalnego, wynikającą z braku doświadczenia,
nieznajomości mechanizmów rynkowych, a często także braku specjalistycznej
wiedzy w dziedzinie gospodarki, finansów i rachunkowości, można zrównoważyć
przez jego „doinformowanie”. Tylko bowiem właściwie zorientowany, świadomy
swojej sytuacji ekonomicznej, prawnej oraz gospodarczej i możliwości z niej
wynikających klient może rozumnie, świadomie i swobodnie podejmować decyzje
gospodarcze, obciążające go określoną odpowiedzialnością i ryzykiem zmiany
realiów gospodarczych (zob. E. Rutkowska-Tomaszewska, Naruszenie
obowiązków informacyjnych banków w prawie umów konsumenckich, Warszawa
2009, s. 19; zob. też wyrok Sądu Najwyższego z 23 października 2019 r.,
I NSK 66/18).
Z powyższych względów Sąd Najwyższy nie ma wątpliwości, że opisane w
zaskarżonej decyzji działanie powoda na etapie przedkontraktowym mogło
wprowadzać konsumentów (klientów Banku) w błąd w zakresie ryzyka i kosztów
związanych z oferowanym produktem w postaci ubezpieczeń na życie i dożycie
z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Należy przy tym podzielić
stanowisko pozwanego, wyrażone w uzasadnieniu odpowiedzi na skargę kasacyjną,
że analiza spornej praktyki ma charakter merytoryczny, a nie ilościowy. Ani legalna
definicja nieuczciwych praktyk rynkowych, ani praktyk naruszających zbiorowe
interesy konsumentów, nie jest oparta na przesłankach ilościowych. Obowiązujące
przepisy nie wymagają wykazania kryterium ilościowego, aby uznać dane działanie
za niezgodne z ww. przepisami. Z tego względu liczba ocenionych w toku
postępowania skarg konsumentów nie ma decydującego znaczenia przy kwalifikacji
spornego działania powoda jaki nieuczciwej praktyki rynkowej.
Jednocześnie, wobec związania Sądu Najwyższego podstawą faktyczną
zaskarżonego wyroku (art. 3983 § 3 k.p.c.), nie mogą odnieść zamierzonego
rezultatu zarzuty powoda, sformułowane w skardze kasacyjnej, negujące ustalenia
faktyczne poczynione przez Sądy obu instancji, że pracownicy Banku, przy
przedstawianiu spornej oferty polisolokat, posługiwali się językiem korzyści.
Kwestionowanie bowiem na etapie postępowania kasacyjnego oceny dowodów (w
tym wypadku skarg konsumentów) i poczynionych w oparciu o nie ustaleń
33
faktycznych jest niedopuszczalne. Nie można również zgodzić się z powodem, że
konstrukcja spornych produktów ubezpieczeń w pełni chroniła konsumentów przed
utratą środków, skoro sam Bank w piśmie z 30 kwietnia 2013 r. przyznał, że w
przypadku polisolokat oferowanych przez powoda „może wystąpić sytuacja, gdy na
koniec okresu ubezpieczeniowego konsumenci nie odzyskają środków z tytułu
wpłaconych jednorazowo lub wpłaconych systematycznie kwot”.
Wreszcie, jako niezasadny należy ocenić zarzut naruszenia przepisów art.
106 ust. 1 w związku z art. 111 u.o.k.k. poprzez ich błędną wykładnię i utrzymanie
przez Sąd drugiej instancji wygórowanej i nieproporcjonalnej wysokości kary.
Zdaniem powoda, wymierzona w sprawie kara pieniężna jest nieadekwatna do
stopnia naruszenia oraz orzeczona została z naruszeniem zasady równego
traktowania. Z tym stanowiskiem nie sposób się zgodzić. Artykuł 106 ust. 1 pkt 4
u.o.k.k. (w brzmieniu obowiązującym w dacie wydania zaskarżonej decyzji)
przewidywał, że Prezes Urzędu może nałożyć na przedsiębiorcę, w drodze decyzji,
karę pieniężną w wysokości nie większej niż 10% przychodu osiągniętego w roku
rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary, jeżeli przedsiębiorca ten,
choćby nieumyślnie dopuścił się stosowania praktyki naruszającej zbiorowe
interesy konsumentów w rozumieniu art. 24 u.o.k.k. Natomiast stosownie do
art. 111 u.o.k.k. (w brzmieniu obowiązującym w dacie wydania zaskarżonej decyzji)
przy ustalaniu wysokości kar pieniężnych należy uwzględnić w szczególności
okres, stopień oraz okoliczności naruszenia przepisów ustawy, a także uprzednie
naruszenie przepisów ustawy. Przepis ten określa zatem ogólnikowo kryteria,
jakie Prezes UOKiK powinien brać pod uwagę przy wymierzaniu kary pieniężnej.
Ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów nie przewiduje
obligatoryjnych kar pieniężnych, jednak możliwość ich nałożenia pojawia się już w
przypadku nieumyślnego naruszenia jej przepisów. Odpowiedzialność z tytułu
naruszenia przepisów ustawy ma bowiem charakter odpowiedzialności obiektywnej,
a o bezprawności działania decyduje całokształt okoliczności konkretnego stanu
faktycznego. W judykaturze ugruntowane jest stanowisko, że w ramach zarzutu
naruszenia art. 106 ust. 1 u.o.k.k. nie podlega kognicji Sądu Najwyższego samo
skorzystanie przez Prezesa UOKiK z uznaniowej kompetencji do nałożenia na
przedsiębiorcę kary pieniężnej (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z 21
34
czerwca 2013 r., III SK 56/13, LEX nr 1514739). Dlatego zarzut naruszenia art. 106
ust. 1 pkt 4 w związku z art. 111 u.o.k.k. pozwala jedynie na odniesienie się przez
Sąd Najwyższy do zastosowanych w sprawie kryteriów wymiaru kary pieniężnej.
Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 15 maja 2014 r. (III SK
54/13, OSNP 2015 nr 11, poz. 156) sąd orzekający w pierwszej i drugiej instancji w
sprawie z odwołania od decyzji Prezesa UOKiK, sprawuje pełną merytoryczną
kontrolę nad wymiarem kary pieniężnej. Kontroluje nie tylko, czy kara pieniężna
została wymierzona przez Prezesa Urzędu zgodnie z ustawowymi wytycznymi
wymiaru kary bądź w sposób odpowiadający zasadom wynikającym z pragmatyki
organu ujawnionej w postaci różnego rodzaju wyjaśnień. Sąd jest także władny
samodzielnie dostosować poziom ostatecznie wymierzanej kary pieniężnej do
ustalonych w sprawie okoliczności, z uwzględnieniem funkcji kar pieniężnych oraz
przesłanek wymiaru kary określonych w ustawie o ochronie konkurencji i
konsumentów, bądź wynikających z ogólnych zasad prawa, regulacji
konstytucyjnych, czy zobowiązań prawnomiędzynarodowych. Sąd nie jest przy tym
związany praktyką Prezesa Urzędu i wypracowanym przez niego sposobem
dochodzenia do ustalenia wysokości kary pieniężnej. W zależności od okoliczności
sprawy może inaczej rozłożyć akcenty, a nawet przypisać większe lub mniejsze
znaczenie poszczególnym elementom wpływającym na ostateczny wymiar kary
pieniężnej. Sąd Najwyższy sam nie ustala, czy określony poziom kary pieniężnej
jest w okolicznościach faktycznych sprawy właściwy, lecz weryfikuje, czy orzekając
w tym przedmiocie Sąd drugiej instancji w sposób zgodny z obowiązującymi
unormowaniami umotywował swoje stanowisko w tym zakresie (zob. wyrok Sądu
Najwyższego z 16 kwietnia 2015 r., III SK 24/14, OSNP 2017 nr 5, poz. 64).
W wyroku z 4 marca 2014 r. (III SK 34/13, LEX nr 1463897) Sąd Najwyższy
doprecyzował zasady sądowej kontroli stosowania kar pieniężnych w przypadku
praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, stwierdzając, że w sprawie
z odwołania od decyzji Prezesa UOKiK, w którym to odwołaniu przedsiębiorca
skarży wymiar nałożonej kary, sąd powinien przede wszystkim odnieść się do
przesłanek przedstawionych w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji oraz powołanych
w odwołaniu okoliczności rzutujących, według przedsiębiorcy, na ocenę
prawidłowości wysokości wymierzonej kary. Jeżeli weryfikacja zastosowanych
35
przez organ oraz powołanych przez przedsiębiorcę przesłanek i okoliczności
prowadzi sąd do konkluzji, że przesłanki te i okoliczności zastosowano prawidłowo,
należy dokonać oceny nałożonej kary z punktu widzenia jej funkcji. Praktyka Sądu
Najwyższego dopuszcza przy tym sankcjonowanie nawet wysokich kar, o ile
stanowisko sądu niższej instancji będzie w tym zakresie przekonująco
umotywowane.
Wskazując na powyższe, należy stwierdzić, że uzasadnienie zaskarżonego
wyroku Sądu Apelacyjnego spełnia powyższe wymagania w zakresie sądowej
kontroli zasadności zastosowanej wobec powoda kary pieniężnej. W uzasadnieniu
zaskarżonego wyroku przedstawiona została argumentacja Sądu drugiej instancji
zawierająca ocenę i uzasadnienie czynników, jakie zostały wzięte pod uwagę przy
dokonywaniu analizy proporcjonalności wymierzonej kary. Sąd Apelacyjny
uwzględnił m.in. charakter naruszenia oraz jego długotrwałość. Miał także na
uwadze stopień szkodliwości działania powoda dla konsumentów oraz
niezadowolenie klientów z postępowania Banku (co przejawiało się składaniem
skarg), które to okoliczności przyczyniły się zresztą do podwyższenia przez Sąd
odwoławczy wymiaru kary ustalonej przez Sąd pierwszej instancji. Sąd Apelacyjny
przy miarkowaniu nałożonej na powoda sankcji pieniężnej uwzględnił również
podnoszone przez powoda okoliczności dotyczące zarówno wagi naruszenia, jak i
pozytywnej reakcji na wszczęcie postępowania poprzez wprowadzenie
wewnętrznych procedur, mających na celu wyeliminowanie praktyki wprowadzania
w błąd konsumentów. Przy ustalaniu kwoty bazowej rozważył też fakt zaprzestania
przez powoda zarzuconej praktyki z dniem 30 września 2013 r. Mając przy tym
na uwadze, że Sąd Najwyższy jest związany podstawą faktyczną, a z art. 398 3 § 3
k.p.c. wynika zakaz kwestionowania na etapie postępowania kasacyjnego oceny
dowodów i ustaleń faktycznych, dokonanych przez Sądy obu instancji, jako
niedopuszczalne należy uznać zarzuty powoda sformułowane w uzasadnieniu
skargi kasacyjnej dotyczące ustaleń na okoliczność chwili, w której doszło do
zaprzestania przez powoda stosowania spornej praktyki.
Co prawda rację ma skarżący, że z uzasadnienia wyroku objętego skargą
kasacyjną nie wynika, aby ustalając skalę bezprawności zachowania powoda, Sąd
Apelacyjny uwzględnił fakt polubownego załatwiania spraw z osobami
36
zgłaszającymi reklamacje (skargi) na okoliczność stosowanej przez doradców
Banku techniki oferowania możliwości przystąpienia do ubezpieczenia na życie i
dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Jednakże, zdaniem Sądu
Najwyższego, nie sposób uznać, aby doszło w tym zakresie do naruszenia art. 111
u.o.k.k. Należy bowiem podkreślić, że ustawa o ochronie konkurencji i
konsumentów zawiera otwarty katalog przesłanek, od których spełnienia
uzależniona jest wysokość kar nakładanych na przedsiębiorców. Artykuł 111
u.o.k.k. stanowi jedynie, że przy ustalaniu wysokości kar pieniężnych, o których
mowa w art. 106 u.o.k.k., należy uwzględnić w szczególności okres, stopień oraz
okoliczności naruszenia przepisów ustawy, a także uprzednie naruszenie
przepisów tego aktu. Przepis art. 111 u.o.k.k., wskazując normatywne podstawy
ustalania wysokości kar pieniężnych, wyznacza więc pewne podstawowe ramy dla
swobodnego uznania Prezesa Urzędu. Katalog przesłanek, jakimi powinien się
kierować Prezes UOKiK przy korzystaniu z uznaniowej kompetencji, jest zatem
dość ograniczony, a przy tym ustawa wprost nie nakazuje uwzględnienia
każdorazowo faktu polubownego załatwienia przez przedsiębiorcę kierowanych do
niego skarg konsumentów. Należy przy tym wspomnieć, że Sąd Apelacyjny
uwzględnił jako okoliczność łagodzącą fakt wprowadzenia przez powoda
wewnętrznych procedur, mających na celu wyeliminowanie praktyki wprowadzania
w błąd konsumentów. W tym znaczeniu nie sposób uznać, aby przy wymiarze kary
Sąd Apelacyjny dopuścił się naruszenia zasady proporcjonalności. Wniosek ten jest
tym bardziej zasadny, jeśli zważy się, że finalnie nałożona na powoda kara
pieniężna w wysokości 3.000.000 zł stanowi około 0,5% przychodu Banku ogółem
(w 2013 r. Bank osiągnął przychód w wysokości 610.025.000 zł). Tym samym
mieści się ona w granicach ustawowych określonych w art. 106 ust. 1 u.o.k.k.,
a przy tym usytuowana jest w dolnych granicach określonych w tym przepisie.
Nie zasługują również na uwzględnienie twierdzenia powoda, że przy
wymiarze kary doszło do naruszenia zasady równości traktowania przedsiębiorców.
Słusznie bowiem podniósł Sąd Apelacyjny, że decyzja z 31 grudnia 2013 r.
dotycząca (...) Bank Spółki Akcyjnej w W. została wydana prawie rok wcześniej niż
decyzja dotycząca powodowego Banku, która stanowi przedmiot niniejszej sprawy.
37
Ponadto wskazać należy, że w obu tych sprawach brak jest podstaw do uznania, że
obie decyzje zostały wydane w tożsamym stanie faktycznym.
Z tych przyczyn, na podstawie 39814 k.p.c. i art. 108 § 1 k.p.c. w związku
z art. 39821 k.p.c., orzeczono jak w sentencji.