II PK 243/17
Supreme Court2018-12-15
Case number
II PK 243/17
Court
Sąd Najwyższy
Judgment date
2018-12-15
Type
Wyrok
Judgment text
Sygn. akt II PK 243/17
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 18 grudnia 2018 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Dawid Miąsik (przewodniczący)
SSN Zbigniew Myszka (sprawozdawca)
SSN Krzysztof Rączka
w sprawie z powództwa A. B.
przeciwko W. Sp. z o.o. w L.
o zadośćuczynienie i odszkodowanie w związku z mobbingiem,
po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy i Ubezpieczeń
Społecznych w dniu 18 grudnia 2018 r.,
skargi kasacyjnej powódki od wyroku Sądu Okręgowego we W.
z dnia 5 kwietnia 2017 r., sygn. akt IV Pa […],
1) uchyla zaskarżony wyrok w pkt. I, III i IV i w tym zakresie
oddala apelację pozwanego,
2) oddala skargę kasacyjną w pozostałej części,
3) znosi wzajemnie między stronami koszty postępowania.
UZASADNIENIE
Sąd Okręgowy we W. wyrokiem z dnia 5 kwietnia 2017 r. zmienił zaskarżony
przez pozwaną W. spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością w L. oraz przez
powódkę A. B. wyrok Sądu Rejonowego we W. IV Wydziału Pracy i Ubezpieczeń
2
Społecznych z dnia 28 września 2016 r. w punkcie pierwszym zasądzający
na rzecz powódki od pozwanej kwotę 7.500 zł z ustawowymi odsetkami od dnia
5 grudnia 2014 r. do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia w związku
z mobbingiem, w punkcie drugim oddalający powództwo w pozostałym zakresie
oraz w punkcie trzecim znoszący wzajemnie koszty zastępstwa procesowego
pomiędzy stronami, w ten sposób, że oddalił powództwo i zasądził od powódki
na rzecz pozwanej kwotę 1.800 zł tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego.
W sprawie tej ustalono, że powódka była zatrudniona w pozwanej spółce na
podstawie umowy o pracę na czas określony od 10 września 2008 r. do 9 września
2009 r., przedłużonej do 19 stycznia 2010 r. (dnia porodu) na stanowisku
pracownika do spraw administracyjno-biurowych. Wspólnikami pozwanej spółki byli
W. S., który był prezesem zarządu oraz jego żona J. S., która była prokurentem
i bezpośrednią przełożoną powódki. W czerwcu 2010 r. powódka złożyła podanie
o przyjęcie do pracy i 29 października 2010 r. otrzymała skierowanie z Urzędu
Pracy do podjęcia zatrudnienia u pozwanej, a strony zawarły umowę o pracę
na czas określony do 31 października 2012 r., na stanowisku pracownika do spraw
administracyjno-biurowych w pełnym wymiarze czasu pracy. W dniu
31 października 2012 r. strony zawarły kolejną umowę o pracę na czas określony
od 1 listopada 2012 r. do dnia 31 października 2013 r., a 31 października 2013 r.
następną umowę od 1 listopada 2013 r. do 31 października 2018 r. Przez cały
okres zatrudnienia powódka pracowała w dziale księgowości, w którym jej
przełożoną była J. S.. W dziale tym pracowały także B. M., A. F. oraz K. R..
Początkowo współpraca układała się poprawnie, atmosfera w pracy była
prawidłowa, chociaż od czasu do czasu przełożona powódki pozwalała sobie
na złośliwe komentarze wobec powódki. Relacje pomiędzy powódką a J. S.
pogorszyły się „do końca 2012 r.”, kiedy to dziecko powódki było kilka razy
hospitalizowane z uwagi na stan chorobowy zdrowia, co wymuszało jej
nieobecność w pracy, ale przełożona (J. S.) dawała jej do zrozumienia, że
w okresach takich nieobecności w pracy powinna korzystać z urlopu
wypoczynkowego, a nie ze zwolnień z tytułu opieki nad chorym dzieckiem.
Od tej pory J. S. zaczęła też podejmować wobec powódki rozmaite działania dla jej
poniżenia wobec innych pracowników. Początkowo polegało to na tym, że
3
jak powódka chciała uzyskać dzień wolny od pracy w ramach urlopu
wypoczynkowego, to musiała dokładnie tłumaczyć, w jakim celu potrzebuje
wolnego od pracy, podczas gdy inni pracownicy nie uzasadniali podobnych
wniosków urlopowych. Takie decyzje w stosunku do powódki J. S. uzależniała
od zgody innych pracowników, którzy pracowali na równorzędnych stanowiskach
pracy. Z czasem deliktowe zachowania J. S. wobec powódki przybrały na sile
i częstotliwości, gdy jej przełożona w wszystkie zasadzie czynności i działania
podejmowane przez powódkę komentowała negatywnie. Wielokrotnie sprawdzając
treść faktur wystawianych przez powódkę wyśmiewała je, a nawet gdy pracownicy
z działu sprzedaży potwierdzali, że kontrolowany wpis był prawidłowy, np. wynikał
z wyraźnej prośby klienta, przełożona nie przestawała negatywnie komentować
wpisów powódki, choćby były prawidłowe. Innym pracownikom zwracała takie
uwagi bez dodatkowych komentarzy, spokojnym tonem głosu, bez zbędnej
gestykulacji, a wskazując na błędy poprzestawała na poleceniach ich poprawienia.
Natomiast uchybienia powódki były zawsze w sposób złośliwy komentowane
„pogardliwym tonem, z dodatkową gestykulacją wyrażającą niezadowolenie”
i urastały do rangi groźby zwolnienia powódki z pracy. J. S. przy każdej okazji
wyolbrzymiała błędy powódki, podkreślając także w obecności radcy prawnego, że
„do niczego się nie nadaje” i wskazując, informacje o fakturach powódka „powinna
mieć w pamięci”. Nawet gdy powódka przychodziła do J. S. z dokumentami
do podpisu, zgłaszała do niej pretensje o brak długopisu, ostentacyjnie szukając
swojego długopisu. Kiedy powódka przychodziła z dokumentami i kładła je
na biurku przełożonej, ta miała o to pretensje, że gdy powódka trzymała dokumenty,
aż J. S. o nie poprosi, ta nie kryła swojego niezadowolenia z takiego faktu.
W razie podawania kwot z wyciągów bankowych „z groszami”, J. S. twierdziła, że
powódka rozdrabnia się, a gdy powódka zaokrąglała kwoty do pełnych złotych
zarzucała, że nie jest dokładna. Wielokrotnie J. S. „drocząc się z powódką
zastanawiała się czy uwzględnić jej wniosek o udzielenie urlopu, czy to
w sytuacjach związanych z uczestnictwem powódki w imprezach
okolicznościowych organizowanych w przedszkolu, do którego uczęszczało jej
dziecko, czy to udziału w pogrzebie osoby bliskiej powódce, czy też zawiezieniem
męża powódki do szpitala”. „Przekornie” pytała wtedy innych pracowników, czy oni
4
nie potrzebują dnia wolnego z „pierwszeństwem” przed powódką lub czy powinna
uwzględnić prośbę powódki. Drwiła także ze stanu zdrowia męża powódki, pytając
się „czy po zabiegu mąż jeszcze żyje?”. Obśmiewała przy tym pracę
funkcjonariuszy policji nazywając ich „sępami”, którzy powinni „skakać po drzewach
jak małpy” i łapać złodziei, wymownie pytając, czym w policji zajmuje się jej mąż.
J. S. pomijała powódkę w rozmowach o charakterze prywatnym, pokazywała
prywatne zdjęcia innym pracownikom, do których zwracała się po imieniu,
a powódkę ignorowała. Powódka była też pomijana w kierowaniu na szkolenia,
a gdy na jedno ze szkoleń nie chciała pojechać żadna z pozostałych pracownic
i zaproponowano wyjazd powódce, która chciała go skonsultować się z mężem
w celu zapewnienia opieki nad dzieckiem, J. S. stwierdziła, że powódka „jest leniem
i nie chce się rozwijać”. Wielokrotnie też przypisywała powódce błędy popełnione
przez innych pracowników i nie przepraszała za takie sytuacje. Wszystko to
wywoływało u powódki poczucie niekompetencji, poniżenia i permanentnego
strachu przed przełożoną i przychodzeniem do pracy z obawy przed kolejnymi
negatywnymi zachowaniami przełożonej.
Wprawdzie powódkę w takich sytuacjach starały się wspierać koleżanki z
pracy, dając jej „środki na uspokojenie”, gdyż była „bardzo roztrzęsiona i często
reagowała płaczem”, ale nawet po pracy nie mogła się uspokoić. Wielokrotnie w
celu odreagowania i wyciszenia emocji nie wracała z pracy samochodem z mężem
i dzieckiem, gdyż nie chciała by dziecko widziało ją zapłakaną. Z czasem
samopoczucie powódki ulegało dalszemu pogorszeniu, co doprowadziło do
krańcowych sytuacji, że nie była w stanie zajmować się dzieckiem podczas
nieobecności męża, gdyż wskutek nieznośnej atmosfery w pracy stała się bardzo
nerwowa i nawet na błahe sytuacje reagowała płaczem i zdenerwowaniem. W
związku z tym zaczęła odczuwać strach przed pójściem do pracy, czemu
towarzyszyły rozmaite objawy somatyczne, takie jak bóle zamostkowe, bóle
brzucha, zawroty głowy i trzęsące się ręce po zdarzeniach inicjowanych przez J. S..
Pod koniec 2013 r. nasiliły się u powódki bóle w klatce piersiowej i była
diagnozowana przez lekarza rodzinnego. Po wykluczeniu schorzenia
kardiologicznego lekarz zasugerował konsultację psychiatryczną. Pierwszą wizytę u
lekarza psychiatry powódka odbyła w 14 kwietnia 2014 r., otrzymując zwolnienie
5
lekarskie od 15 do 28 kwietnia 2014 r. Kolejne wizyty miały miejsce w dniach 28
kwietnia, 12 maja, 2 i 23 czerwca, 15 lipca, 5 i 25 sierpnia, 15 września, 14
października i 22 grudnia 2014 r. Już w czasie pierwszej konsultacji lekarskiej w
dniu 14 kwietnia 2014 r. powódka skarżyła się na problemy w pracy, twierdząc, że
przełożona naśmiewa się z niej i poniża wobec innych pracowników. Wskazywała,
że nie może spać i boi się chodzić do pracy. Podczas wizyty w dniu 2 czerwca
2014 r. powódka wskazała na poprawę samopoczucia, jeżeli „nie zbliża się do
miejsca pracy” i nie czuje strachu na myśl o spotkaniu się z „szefową”. Na
przełomie 2013 i 2014 r. u powódki pojawiły się zaburzenia miesiączkowania i od
26 lutego 2014 r. odbywała prywatne wizyty ginekologiczne. W dniu 8 września
2014 r. rozpoznano u powódki ciążę. W okresie od 10 do 12 października 2014 r.
powódka w związku z nieprawidłowym przebiegiem ciąży przebywała w […]
Szpitalu […] w T., do którego została przyjęta z podejrzeniem ciąży obumarłej.
Po diagnostyce potwierdzono rozpoznanie wstępne, a powódkę zakwalifikowano
do farmakologicznej indukcji poronienia przeprowadzonej 11 października 2014 r.
Podczas kolejnych wizyt wskazywała na dalszą poprawę samopoczucia. Na wizycie
w dniu 15 września 2014 r. poinformowała o ciąży, a wizyty z 14 października
i 22 grudnia 2014 r. związane były z utratą ciąży przez powódkę. Wskutek
zachowań J. S. u powódki wystąpiły zaburzenia adaptacyjne depresyjno-lękowe
z tendencją do somatyzacji.
Powódka nie informowała prezesa pozwanej spółki o problemach
związanych z zachowaniami J. S., choć miała możliwość bezpośredniego kontaktu
z nim. Pismem z dnia 20 listopada 2014 r. powódka złożyła oświadczenie o
rozwiązaniu umowy o pracę z zachowaniem dwutygodniowego okresu
wypowiedzenia, wskazując jako jego przyczynę mobbing, któremu była poddawana
u strony pozwanej wywołujący u niej zaniżonej przydatności zawodowej,
ośmieszanie jej i jej bliskich, podważanie kompetencji i dążenie do wyeliminowaniu
jej z zespołu pracowników, który spowodował u niej rozstrój zdrowia. Stosunek
pracy rozwiązał się 6 grudnia 2014 r.
W pozwie powódka domagała się zasądzenia zadośćuczynienia w
wysokości 45.000 zł wraz z odsetkami od dnia 28 listopada 2014 r. do dnia zapłaty
tytułem zadośćuczynienia za szkody spowodowane mobbingiem oraz kwoty
6
3.349,92 zł z odsetkami tytułem zwrotu kosztów leczenia i zakupu leków.
W takim ustalonym stanie faktycznym Sąd pierwszej instancji uznał, że
wobec powódki J. S. podejmowała działania o charakterze mobbingowym, które
odbiły się negatywnie na psychice ofiary, gdyż były „zwielokrotnione i długotrwałe”,
a powódka obawiała się podejmowania jakiekolwiek przeciwdziałań, gdyż każda jej
czynność była poddawana krzywdzącej krytyce. Sąd Rejonowy doszedł do
przekonania, że ciągła krytyka powódki oraz jej męża, jako funkcjonariusza policji,
stawianie w sytuacji, w których o jej uprawnieniach pracowniczych miały
decydować współpracownice czy pomijanie powódki w prywatnych rozmowach
musiały wobec każdego pracownika, w tym powódki negatywnie wpływać na jej
stan emocjonalny i postrzeganie własnej osoby jako bezwartościowego pracownika.
Ustalone zachowania przełożonej (J. S.) były nakierowane na zaniżoną oceny
przydatności zawodowej, poniżenie lub ośmieszenie powódki w celu jej izolowania i
wyeliminowania z zespołu pracowników. Zawinione drwiny z powódki, wyśmiewanie
dokonywanych przez nią wpisów na fakturach, negatywne komentowanie w
zasadzie każdej czynności ze względu na rzekome nieprzygotowanie,
przedkładanie praw innych pracowników ponad uprawnienia powódki należą do
ustawowych znamion mobbingu. Wprawdzie część zachowań bezpośredniej
przełożonej powódka mogła odbierać subiektywnie, to jednak znaczna ilość takich
działań byłaby nie do zniesienia dla każdego pracownika w dłuższym okresie.
Skoro miały one charakter zamierzony i nakierowany na poniżenie, ośmieszenie i
izolowanie pracownika, to wyczerpywały znamiona mobbingu z art. 94 3 § 2 k.p.
Zasądzając kwotę zadośćuczynienia Sąd uwzględnił to, że u powódki
stosunkowo szybko nastąpiła poprawa samopoczucia, co było już przez nią
zgłaszane na wizycie w czerwcu 2014 r., a w kolejnych miesiącach następowała
dalsza poprawa stanu zdrowia tak, że do względnej równowagi powódka wróciła w
sierpniu 2014 r. Jej stan zdrowia zaburzyła też utrata ciąży, co jednak nie było
skutkiem mobbingu, z którym obumarcie płodu nie pozostawało w związku
przyczynowym w sferze zdrowotnej powódki. Dolegliwości natury psychiatrycznej
spowodowane mobbingiem miały także negatywny wpływ na życie rodzinne
powódki, ale zapewne dzięki wsparciu męża i pozostałej rodziny nie spowodowały
trwałych ani istotnych następstw chorobowych. Dlatego w ocenie Sądu pierwszej
7
instancji odpowiednią kwotą zadośćuczynienia z tytułu doznanego mobbingu jest
kwota 7.500 zł.
Wyrok ten zmienił Sąd Okręgowy we W. oddalając powództwo, który ocenił,
że w rozpoznawanej sprawie nie doszło do mobbingu prokurent pozwanej spółki
wobec powódki, co wykluczało zasądzenie jakiejkolwiek kwoty zadośćuczynienia,
gdy z opinii biegłych w sposób jednoznaczny wynikało, że powódka „jest osobą
wrażliwą i skłonną do silnych reakcji mogących zakłócić odbiór istotnych dla
wykonywanych przez nią zadań treści”. Wydawane przez przełożoną poleceń i
sposób ich prezentowania zostały przed powódkę zniekształcone, a wywiedzione
powództwo było oparte wyłącznie na jej subiektywnych odczuciach. Co prawda
działania pozwanej były niewłaściwe, jednak nie doprowadziły do związanego z
pracą rozstroju zdrowia powódki, a pejoratywne lub niekulturalne zachowania J. S.
skierowane wobec powódki nie stanowiły uporczywego ani długotrwałego nękania
lub zastraszania. Pomijanie powódki przy prezentowaniu prywatnych zdjęć J. S.
mogło być oceniane wyłącznie jako brak zasad dobrego wychowania u przełożonej,
a nie jako mobbing. Ponadto działania tej przełożonej nie powodowały, nie miały na
celu poniżenia lub ośmieszenia ani izolowania lub wyeliminowania powódki z
zespołu współpracowników, choćby w pozwie oraz w procesie konsekwentnie
twierdziła, że doznała zaburzeń lękowych i depresyjnych, czego nie potwierdziła
opinia powołanych w sprawie. Tym samym powódka nie udowodniła doznania
rozstroju zdrowia wywołanego mobbingiem, gdyż nie była izolowania w grupie
pracowniczej, pozostając w stałym kontakcie z pozostałymi współpracownikami,
którym zwierzała się, co całkowicie obala tezę o dążeniu do jej wykluczenia.
Powódka nie była w stanie przyjąć krytyki przełożonej, ale te wyłącznie
subiektywne odczucia nie uzasadniały przyjęcia, że wobec niej był stosowany
mobbing, ponieważ pracodawca ma prawo korzystania z uprawnień wynikających z
umownego podporządkowania, a w szczególności z prawa do kontroli i nadzoru
nad wykonywaniem pracy przez pracowników. W takich przypadkach kulturalne
egzekwowanie wykonania poleceń nie stanowi mobbingu, gdyż podległość
służbowa wynika z natury stosunku pracy. W konsekwencji powódka nie zdołała
wykazać, że naganne działania jej przełożonej J. S. nosiły znamiona mobbingu,
który bardziej doprowadził do rozstroju stanu jej zdrowia. Same odczucia
8
pracownika o podejmowanych wobec niego działań o naturze mobbingu nie są
wystarczające do ustalenia, że mobbing rzeczywiście wystąpił. Ocena, czy
nastąpiło nękanie i zastraszanie pracownika, które miały na celu i mogły lub
doprowadziły do zaniżonej oceny jego przydatności zawodowej, poniżenia,
ośmieszenia, izolacji bądź wyeliminowania z zespołu współpracowników, musi
opierać się na obiektywnych kryteriach, które „wynikają z rozsądnego postrzegania
rzeczywistości, prowadzącego do właściwej oceny intencji drugiej osoby w
określonych relacjach społecznych”, co w przedmiotowej sprawie nie wystąpiło.
Dlatego Sąd Okręgowy wyrokował reformatoryjnie i oddalił powództwo jako
niezasadne.
W skardze kasacyjnej powódka zarzuciła naruszenie przepisów prawa
materialnego: 1/ art. 943 § 1 i 2 k.p. przez błędną wykładnię i uznanie, że
podejmowane przez pracodawcę (przedstawiciela pracodawcy) działania nie
stanowiły mobbingu, a wywiedzione powództwo było oparte wyłącznie na
subiektywnym odczuciu powódki, w sytuacji gdy doznała ona związanego z pracą
rozstroju zdrowia, w postaci zaburzeń adaptacyjnych i depresyjno-lękowych, a
działania J. S., obiektywnie oceniając prowadziłyby do skutków określonych w art.
943 § 1 i 2 k.p. wobec każdego pracownika w dłuższym okresie; 2/ art. 6 k.c. przez
przyjęcie, że powódka nie sprostała obowiązkowi wykazania w sposób wiarygodny,
że działania jej przełożonej nosiły znamiona mobbingu, w sytuacji skorzystania ze
wszelkich dostępnych jej środków dowodowych, w tym z dowodu z nagrań rozmów
z byłymi współpracownikami. W ramach procesowej podstawy kasacyjnego
zaskarżenia zarzuciła naruszenie art. 233 i 316 k.p.c. przez niedokonanie w
sprawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego i
stwierdzenie, że zachowanie pozwanej nie doprowadziły do rozstroju zdrowia
powódki związanego z pracą. Doszło też do pominięcia ustaleń zawartych w opinii
biegłych, którzy wskazali na występowanie u powódki rozstroju zdrowia
kwalifikowanego w kategoriach medycznych, który nastąpił w okresie zatrudnienia u
pozwanej.
Skarżąca wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie
sprawy „innemu Sądowi równorzędnemu”, ewentualnie o uchylenia zaskarżonego
wyroku w całości i orzeczenie co do istoty sprawy przez zasądzenie od pozwanej
9
na rzecz powódki kwoty 37.500 zł wraz z ustawowymi odsetkami od 5 grudnia
2014 r. do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia w związku z mobbingiem oraz
zasądzenie od pozwanej na rzecz powódki kosztów postępowania przed Sądem
Okręgowym oraz Sądem Najwyższym, w tym kosztów zastępstwa procesowego
według norm przepisanych.
W odpowiedzi na skargę kasacyjną strona pozwana wniosła o oddalenie
skargi kasacyjnej w całości oraz o zasądzenie od powódki na rzecz pozwanej
kosztów procesu, w tym kosztów zastępstwa procesowego pozwanej przez
adwokata według norm przepisanych.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Skarga kasacyjna okazała się częściowo usprawiedliwiona co do zasady i w
stopniu wymagającym zreformowania zaskarżonego wyroku przez oddalenie
apelacji pozwanego od wyroku Sądu pierwszej instancji uwzględniającego
powództwo o zadośćuczynienie z tytułu mobbingu w kwocie 7.500 zł, a w
pozostałym zakresie nieusprawiedliwiona skarga podległa oddaleniu. W takiej
krytycznej ocenie, Sąd Najwyższy uznał, że Sąd drugiej instancji nazbyt
tolerancyjne ocenił, iż niebudzące wątpliwości fakty i okoliczności nękania powódki
przez jej przełożoną nie zasługiwały na ochronę z art. 94 3 § 1 i 2 k.p., podczas gdy
co najmniej współprzyczyniły się one do rozstroju zdrowia psychicznego skarżącej
odczuwającej „strach przed pójściem do pracy” i kontaktami z przełożoną, która
ponad dopuszczalną i tylko niekiedy usprawiedliwioną krytykę sposobu
wykonywania obowiązków pracowniczych przez skarżącą, wielokrotnie nadużywała
władzy pracodawczej w zakresie przypisywanych skarżącej błędów innych
pracownic, złośliwie komentowała status zawodowy męża skarżącej i stan jego
zdrowia, choćby dopytując po jego zabiegu operacyjnym, czy „jeszcze żyje?”, a w
szczególności deliktowo bezprawnie utrudniała korzystanie z uprawnień prawa
pracy określonych w art. 148 pkt 3, art. 178 § 2 i art. 188 k.p., z których skarżąca
zobowiązała się nie korzystać według nieważnego z mocy prawa (art. 18 § 2 k.p.)
oświadczenia zawartego w umowie o pracę z 31 października 2013 r. (k. 7 w
aktach osobowych). W tym zakresie Sąd Najwyższy podzielił ustalenia Sądu
10
pierwszej instancji i ich mobbingową subsumcję pod dyspozycję art. 943 § 2 k.p.,
który zasadnie i trafnie uznał, iż wielokrotne przypadki stałego złośliwego dręczenia,
dokuczania i nękania podwładnej połączone z bezprawnym utrudnianiem
możliwości korzystania z pracowniczych uprawnień przysługujących z tytułu
wychowywania nieletnich dziećmi, które z wymienionych przyczyn doprowadziły do
rozstroju zdrowia pokrzywdzonej w postaci zaburzeń adaptacyjnych depresyjno-
lekowych z tendencją do dalszych objawów somatycznych (bóle brzucha i
zamostkowe, zawroty głowy i trzęsące się ręce) i rozwiązania umowy o pracę -
ewidentnie wyczerpywały znamiona mobbingu w rozumieniu art. 94 3 k.p.
Sąd drugiej instancji bezpodstawnie i bezzasadnie sugerował, jakoby
deliktowe nękanie nie było zbyt dotkliwe dla skarżącej, która „mogła nie zawierać
kolejnych umów i odmówić dalszej współpracy a tak się nie stało”, choć ostatecznie
tak się stało, gdy psychicznie zdesperowana skarżąca rozwiązała stosunek pracy z
powodu mobbingu. Oznacza to, że obrona przed mobbingiem nie powinna
wymagać od pracownika nieprzedłużania terminowego stosunku pracy ani
rozwiązywania z powodu mobbingu umowy o pracę na czas nieokreślony, bo nie są
to efektywne sposoby przeciwdziałania deliktowym zachowaniem mobbera na
gruncie bezwarunkowego obowiązku pracodawcy przeciwdziałania mobbingowemu
nękaniu, poniżaniu lub ośmieszaniu pracownika (art. 94 3 § 1 k.p.), a tak było w
przedmiotowej sprawie, w której poddawana mobbingowi skarżąca wskazała taką
przyczynę wypowiedzenia umowy o pracę.
Mając na uwadze rozbieżne wyjaśnienia spornych stron i zeznania
wnioskowanych przez nie świadków, Sąd Najwyższy podzielił ustalenia i
konstatacje Sądu pierwszej instancji o zaistnieniu zdarzeń i okoliczności
przekonujących o stosowaniu mobbingu przez przełożoną skarżącej w rozmiarze
uzasadniającym częściowe uwzględnienie powództwa o zadośćuczynienie z tego
tytułu w uznanej przez Sąd pierwszej instancji za adekwatną wysokości 7.500 zł ze
względu na przejściowy charakter rozstroju zdrowia psychicznego skarżącej i brak
związku z pracą przebiegu utraconej ciąży, ponieważ okresowy rozstrój zdrowia
skarżącej ustąpił niedługo po rozwiązaniu stosunku pracy i dalej nie zakłócał jej
normalnego „funkcjonowania” w związku z pracą. W tym zakresie zaskarżenia w
skardze zabrakło wskazania jakichkolwiek, w tym konkretnych argumentów
11
faktycznych i prawnych, które wymagałyby podwyższenia wysokości spornego
zadośćuczynienia ponad kwotę zasądzoną przez Sąd pierwszej instancji.
Mając powyższe na uwadze, a także to, że proceduralne zarzuty kasacyjne
nie miały wpływu na częściowe uwzględnienie skargi kasacyjnej co do zasady
podlegania skarżącej mobbingowi, Sąd Najwyższy wyrokował reformatoryjnie jak w
pkt 1 na podstawie art. 39816 k.p.c., oddalając skargę kasacyjną w pozostałym
zakresie w zgodzie z art. 39814 k.p.c., a także zniósł wzajemnie pomiędzy stronami
koszty postępowania przed Sądami obu instancji oraz koszty postępowania
kasacyjnego z uwzględnieniem dyspozycji art. 100 k.p.c. i wygranej skarżącej
(co do zasady) oraz jej trudnej sytuacji materialnej (art. 102 k.p.c.).