I CSK 702/17
Supreme Court2018-12-15
Case number
I CSK 702/17
Court
Sąd Najwyższy
Judgment date
2018-12-15
Type
Wyrok
Judgment text
Sygn. akt I CSK 702/17
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 14 grudnia 2018 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Paweł Grzegorczyk (przewodniczący, sprawozdawca)
SSN Marta Romańska
SSN Krzysztof Strzelczyk
w sprawie z powództwa A.M.
przeciwko [...] Zakładowi Ubezpieczeń S.A. w W.
o zapłatę,
po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej
w dniu 14 grudnia 2018 r.,
skargi kasacyjnej powódki
od wyroku Sądu Apelacyjnego w […].
z dnia 31 maja 2017 r., sygn. akt I ACa […],
1. uchyla zaskarżony wyrok w punktach II, III i IV oraz zmienia
go w tej części w ten sposób, że apelację oddala;
2. zasądza od pozwanego na rzecz powódki kwotę 8100
(osiem tysięcy sto 00/100) złotych tytułem kosztów
postępowania apelacyjnego i kasacyjnego.
2
UZASADNIENIE
Powódka A.M. domagała się zasądzenia od pozwanej [...] Zakładu
Ubezpieczeń Spółki Akcyjnej z siedzibą w W. tytułem zadośćuczynienia za krzywdę
doznaną w wyniku śmierci najbliższego członka rodziny kwoty 165 000 zł z
ustawowymi odsetkami i kwoty 50 000 zł tytułem znacznego pogorszenia sytuacji
życiowej z ustawowymi odsetkami.
Sąd pierwszej instancji – Sąd Okręgowy w W. ustalił, że w dniu 27 sierpnia
2013 r. w Ł. kierowca autobusu na trasie S-K., którym powódka podróżowała z
dziesięcioletnim synem K., spowodował wypadek. W wypadku K.M. doznał obrażeń
narządów wewnętrznych, które skutkowały jego śmiercią. Kierowca, który został
uznany za winnego spowodowania wypadku wyrokiem Sądu Okręgowego w K. z
dnia 14 listopada 2014 r., korzystał u pozwanej z ochrony ubezpieczeniowej w
zakresie odpowiedzialności cywilnej.
K.M. był najmłodszym dzieckiem powódki, która wychowywała go samotnie.
Do wypadku doszło, gdy powódka jechała z synem na badania kontrolne do
szpitala. Powódka pamięta z wypadku jedynie to, że widziała swoje dziecko wbite w
ścianę autobusu; po wypadku trafiła do szpitala, doznawszy obrażeń naruszających
czynności narządów ciała na czas powyżej 7 dni. Śmierć dziecka była dla powódki
szokiem, przyjmowała w związku z tym środki uspokajające oraz przeciwbólowe i
przez długi czas odczuwała na każdym kroku jego brak. Po wypadku powódka
doznała traumy, jej stan zdrowia znacznie się pogorszył, z silnej i zdrowej kobiety
stała się słaba psychicznie. Powódka nigdy wcześniej nie chorowała, obecnie stale
leczy się u lekarza, korzysta z usług psychologa i podjęła leczenie u psychiatry.
Powódka od 5 lat jest niepijącą alkoholiczką. W związku ze śmiercią
najmłodszego syna utraciła rentę socjalną, alimenty i świadczenie rodzinne.
Aktualnie powódka jest zatrudniona w wymiarze pełnego etatu jako sprzedawczyni.
Po śmierci dziecka powódka otrzymywała przez 6 miesięcy rentę z tytułu traumy
powypadkowej w wysokości 860 zł.
Decyzją z dnia 3 marca 2014 r. pozwana przyznała powódce kwotę 35 000 zł
tytułem zadośćuczynienia, odmawiając wypłaty świadczeń z tytułu znacznego
pogorszenia sytuacji życiowej.
3
Odwoławszy się do art. 446 § 4 k.c., Sąd Okręgowy zważył, że powódka
mocno przeżyła śmierć najmłodszego syna. Dziecko, mimo że chorowało, było
bardzo energiczne i wesołe, wnosiło w życie matki radość. Nagła, niespodziewana
śmierć zburzyła spokój i szczęście rodziny. Sąd zauważył, że powódce stale
towarzyszy przeświadczenie, iż syn zniknął gdzieś tylko na chwilę. Taki stan,
w ocenie Sądu, wskazywał na to, że powódka nie pogodziła się z odejściem
dziecka i nadal odczuwa jego brak, co potęguje uczucie smutku i rozpaczy. Zwrócił
też uwagę na traumę spowodowaną przez śmierć dziecka, konieczność korzystania
z pomocy psychiatry i psychologa oraz dotkliwość i intensywność cierpień
wywołanych śmiercią 10 letniego dziecka, które w normalnym biegu rzeczy byłoby
obecne w jej życiu długie lata.
Oceniając krzywdę powódki, Sąd wskazał, że uszczerbek doznany w wyniku
śmierci osoby bliskiej bardzo trudno wyrazić w formie pieniężnej. Każdy przypadek
powinien być traktowany indywidualnie z uwzględnieniem wszystkich okoliczności
sprawy. Wysokość zadośćuczynienia powinna pozostawać w rozsądnych granicach,
przy uwzględnieniu, że musi ona przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość.
Biorąc to pod uwagę, przy uwzględnieniu wszystkich miarodajnych okoliczności
sprawy, Sąd przyznał powódce zadośćuczynienie w kwocie 200 000 zł, zasądzając
na rzecz powódki – po odliczeniu zapłaconej przez pozwaną kwoty – 165 000 zł.
Za nieudowodnione uznał natomiast żądanie zapłaty odszkodowania na
podstawie art. 446 § 3 k.c. Powódka, poza wskazaniem, że w związku z chorobą
syna otrzymywała szereg świadczeń socjalnych, nie wykazała, iż na skutek jego
śmierci poniosła szkodę majątkową. Twierdzenia powódki wskazywały na szkodę
niematerialną, której podłożem był ogrom cierpień doznanych na skutek śmierci
syna, w tym związanych z koniecznością zapewnienia opieki ze strony specjalistów
z zakresu psychologii oraz psychiatrii. Okoliczności te uwzględnia się jednak przy
badaniu żądania zadośćuczynienia, nie zaś odszkodowania.
Na skutek apelacji pozwanej, w której zakwestionowano wyrok w części
zasądzającej na rzecz powódki kwotę ponad 85 000 zł, wyrokiem z dnia 31 maja
2017 r. Sąd Apelacyjny w […]. zmienił wyrok Sądu Okręgowego w ten sposób, że
oddalił powództwo o zapłatę kwoty 50 000 zł, a w pozostałym zakresie oddalił
apelację.
4
W ocenie Sądu Apelacyjnego Sąd Okręgowy prawidłowo ustalił stan
faktyczny. Kwota 165 000 zł zasądzona tytułem zadośćuczynienia, z uwzględnieniem
bezspornej kwoty 35 000 zł zapłaconej przez pozwaną, była jednak rażąco
wygórowana i nie miała uzasadnienia w realiach sprawy.
Sąd Apelacyjny, odwołując się częściowo do przywołanych przez Sąd
Okręgowy reguł ustalania wysokości zadośćuczynienia za krzywdę, stwierdził,
że należy w tej mierze uwzględniać okoliczności konkretnej sprawy, w tym
indywidualne cechy pokrzywdzonego i jego zdolność do powrotu do równowagi
psychicznej po upływie czasu, a także poziom dotychczasowego życia, który będzie
rzutował na rodzaj wydatków konsumpcyjnych minimalizujących doznane cierpienia.
Rozmiar krzywdy nie jest zależny od statusu materialnego poszkodowanego, ale
wysokość zadośćuczynienia może odnosić się do stopy życiowej społeczeństwa.
Przesłanka ta ma charakter uzupełniający i z założenia ma ograniczać wielkość
zadośćuczynienia, by nie prowadziło ono do wzbogacenia uprawnionego.
Zdaniem Sądu Apelacyjnego, śmierć osoby najbliższej, szczególnie dziecka,
jest dla matki zdarzeniem traumatycznym i nie jest go w stanie zrównoważyć
jakakolwiek korzyść o charakterze majątkowym. Analizując okoliczności sprawy,
Sąd miał na względzie, że wypadek, w którym zginął syn powódki, był nagły
i niespodziewany. Nie pozwalało to w żaden sposób na przygotowanie się do nowej
sytuacji, czy też oswojenie się z nią. W dacie zdarzenia syn powódki miał dopiero
10 lat. Jego śmierć stanowiła zatem dla matki niezwykle silny wstrząs, wpłynęła
ona także na jej dalsze funkcjonowanie po wypadku. Wiek dziecka wpływał
szczególnie na sposób doznania krzywdy i zakres cierpień, jakich w związku z tym
doświadczyła matka.
W wyniku przedwczesnej śmierci syna powódka została pozbawiona
wszystkich radości, które związane są z wchodzeniem dziecka w dorosłość, nauki,
zdobywania wykształcenia, zawodu, czy założenia rodziny. Utraciła także oparcie,
które wiązała z najmłodszym synem. Prawidłowo też, zdaniem Sądu Apelacyjnego,
Sąd Okręgowy wziął pod uwagę, że powódka wychowywała syna samotnie, co
miało wpływ na zażyłość wzajemnych relacji, dodatkowo je zwiększając.
Niemniej jednak, jak zauważył Sąd Apelacyjny, z zeznań powódki wynikało,
że w zasadzie wróciła ona już do normalnego funkcjonowania po śmierci syna.
5
Wprawdzie okres bezpośrednio po śmierci dziecka był dla niej niezwykle trudny,
wymagała wówczas pomocy psychiatrycznej, w tym terapii farmakologicznej, nie
dopuszczała również do siebie śmierci syna i towarzyszyło jej przeświadczenie
nierealności tego zdarzenia, jednak ten trudny czas w życiu powódki właściwie już
się zakończył, czego Sąd Okręgowy nie zauważył. Z zeznań powódki wynikało
wprost, że po wypadku bardzo brakowało jej syna, o okolicznościach tych mówiła
jednak w czasie przeszłym, tym samym błędnie Sąd Okręgowy, oceniając rozmiar
krzywdy i wysokość należnego zadośćuczynienia, uznał, że trwają one nadal.
Sąd wskazał również, że Sąd Okręgowy, ustaliwszy, iż po śmierci syna
powódka podjęła leczenie psychiatryczne, nie dostrzegł, że powódka wcześniej,
bo od dnia 16 czerwca 2009 r., leczyła się w poradni leczenia uzależnień.
W związku z tym śmierć syna spowodowała być może rozszerzenie zakresu terapii,
której poddawała się powódka, jednak problemy psychiczne powódki związane
z nałogiem alkoholowym rozpoczęły się wcześniej. Powódka wróciła do
normalnego życia i podjęła pracę zarobkową, której uprzednio nie wykonywała,
utrzymując się ze świadczeń na syna. Korzysta jeszcze z pomocy psychiatry
i psychologa, ale jedynie w ramach terapii wspomagającej. Ma to związek
z chorobą alkoholową, na którą cierpi powódka. Jak wskazała powódka, choroba
ta miała wpływ na przeżywanie traumy po śmierci dziecka. Niewątpliwie było to dla
powódki trudniejsze w obliczu tej właśnie choroby. Pozwana nie ponosi jednak
odpowiedzialności za skutki choroby alkoholowej powódki i związane z tym
zwiększenie negatywnych przeżyć, czego Sąd Okręgowy nie wziął pod uwagę.
Ponadto, poczucie osamotnienia powódki po śmierci dziecka nie było aż tak silne
także w związku z tym, że ma ona jeszcze dwóch dorosłych synów.
Wychodząc z tych założeń Sąd Apelacyjny przyjął, że przyznane
powódce zadośćuczynienie było rażąco wygórowane, a odpowiednią kwotą
zadośćuczynienia jest kwota 115 000 zł, zwiększona o sumę wypłaconą
dobrowolnie przez pozwaną.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w części oddalającej powództwo co do kwoty
50 000 zł zaskarżyła skargą kasacyjną powódka, zarzucając naruszenie art. 316
w związku z art. 391 § 1 i art. 382 k.p.c., art. 278 § 1 w związku z art. 391 § 1 k.p.c.,
6
a także art. 446 § 4 k.c. Na tej podstawie wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku
w części, ewentualnie o jego zmianę i oddalenie apelacji pozwanej.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Zgodnie z art. 446 § 4 k.c. sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny
zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
Tak, jak w przypadku określonym w art. 448 k.c., kryteria, jakimi powinien
kierować się sąd określając wysokość zadośćuczynienia, nie zostały wskazane
w ustawie; kwestia ta została świadomie pozostawiona orzecznictwu i nauce.
Zadośćuczynienie za krzywdę powinno być „odpowiednie” z punktu widzenia jego
funkcji – w przypadku określonym w art. 446 § 4 k.c. ma ono stanowić z istoty
niedoskonałą rekompensatę za cierpienia wynikające ze śmierci najbliższej
osoby. Zakłada się, że polepszenie ekonomicznej sytuacji pokrzywdzonego może
pośrednio, przez zwiększenie możliwości realizacji jego potrzeb, łagodzić krzywdę
związaną z utratą bliskiej osoby.
Zadośćuczynienie, skoro ma służyć kompensacji, powinno być zatem
ekonomicznie odczuwalne, adekwatne do warunków gospodarki rynkowej
i stopy życia społeczeństwa. W związku z tym, w judykaturze i piśmiennictwie
sformułowano szereg czynników, które powinny być brane pod uwagę przy
ustalaniu zadośćuczynienia. W razie śmierci osoby bliskiej należą do nich m.in.
rodzaj i intensywność więzi łączącej pokrzywdzonego ze zmarłym, dramatyzm
doznań związanych ze śmiercią, oparcie, na które może liczyć pokrzywdzony
w innych osobach bliskich, wiek osoby zmarłej i wiek pokrzywdzonego, ewentualna
konieczność leczenia doznanej traumy, umiejętność znalezienia się w nowej
rzeczywistości i zdolność do jej zaakceptowania (por. w nowszym orzecznictwie
wyroki Sądu Najwyższego z dnia 15 maja 2015 r., V CSK 493/14, niepubl. i z dnia
22 lutego 2018 r., I CSK 377/17, niepubl.).
Katalog ten nie ma zamkniętego charakteru, a określenie wysokości
zadośćuczynienia wymaga każdorazowo uwzględnienia ogółu okoliczności sprawy.
Przepis art. 446 § 4 k.c., podobnie jak art. 448 k.c., wyraża tym samym normę
tzw. prawa sędziowskiego, pozostawiającą sądowi określoną sferę swobody
judykacyjnej. Powoduje to, że korekta zasądzonego zadośćuczynienia w ramach
kontroli instancyjnej powinna odnosić się tylko do przypadków, w których przyznane
7
zadośćuczynienie w następstwie przyjęcia niewłaściwych kryteriów jego
oceny bądź niewłaściwego ich zastosowania istotnie odbiega od poziomu
„odpowiedniego”, pozwalającego właściwie realizować przypisaną mu funkcję.
Z tych względów, zgodnie ze stanowiskiem orzecznictwa, ingerencja w wysokość
zasądzonego zadośćuczynienia uzasadniona jest tylko wtedy, gdy wysokość ta
jest oczywiście niewspółmierna z punktu widzenia funkcji, którą ma realizować
zadośćuczynienie (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 18 lipca 2014 r., IV CSK
631/13, niepubl. i z dnia 27 listopada 2014 r., IV CSK 112/14, niepubl., a także
postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 27 lutego 2018 r., I CSK 634/17, niepubl.).
Odnosząc te uwagi do okoliczności sprawy, należało zważyć, że
Sąd Apelacyjny podzielił w całości ustalenia faktyczne Sądu Okręgowego
i zdecydowaną większość ocen poczynionych przez ten Sąd w kontekście
miarodajnych kryteriów ustalania wysokości zadośćuczynienia. Dostrzegł, że
wypadek, w którym zginął syn powódki, był zdarzeniem nagłym i niespodziewanym,
na które nie mogła się ona przygotować. W związku z tym, jak podniósł Sąd
Apelacyjny, śmierć syna stanowiła dla powódki niezwykle silny wstrząs, a jej
krzywda i zakres cierpień były szczególne, ponieważ zmarły był 10 letnim
dzieckiem, silnie związanym z samotnie wychowującą je powódką. Jako
okoliczność, która wpłynęła na uznanie zasądzonego przez Sąd Okręgowy
zadośćuczynienia za rażąco wygórowane, Sąd Apelacyjny wskazał natomiast to,
że powódka mówiła o traumie w czasie przeszłym, w zasadzie wróciła już do
normalnego życia, a trudny okres w jej życiu właściwie się już zakończył. Ponadto,
w opinii Sądu Apelacyjnego na zakres cierpień powódki miała wpływ jej choroba
alkoholowa, a pozwana nie ponosi odpowiedzialności za jej skutki.
Zależność między wysokością zadośćuczynienia a upływem czasu między
śmiercią osoby bliskiej, a chwilą orzekania o zadośćuczynieniu, była już
przedmiotem oceny w orzecznictwie Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy przyjął,
że fakt wytoczenia powództwa przez matkę po upływie 9 lat od śmierci córki, gdy
ustąpiły już najsilniejsze odczucia towarzyszące żałobie, nie może mieć istotnego
znaczenia przy ocenie wysokości zadośćuczynienia. Zadośćuczynienie jest bowiem
przyznawane przede wszystkim za krzywdę wynikającą z nieodwracalnej utraty
osoby bliskiej, nie zaś za emocje w okresie żałoby. Ujemnego wpływu na wysokość
8
zadośćuczynienia Sąd Najwyższy nie dopatrzył się również w ustaleniu, że
u pokrzywdzonej wcześniej występował zespół uzależnienia od alkoholu i leków.
Zanegował tym samym stanowisko sądu meriti, według którego śmierć
osoby bliskiej spowodowała jedynie pogorszenie występujących po stronie
pokrzywdzonej samoistnych zaburzeń psychicznych (por. wyrok Sądu Najwyższego
z dnia 29 listopada 2017 r., II CSK 137/17, niepubl.).
Podzielając to stanowisko, należało wskazać, że o wymiarze
zadośćuczynienia należnego na podstawie art. 446 § 4 k.c. decyduje m.in.
intensywność cierpień psychicznych związanych ze śmiercią osoby bliskiej. Jednym
z kryteriów mogących wpływać na ocenę ciężaru cierpień jest czas ich trwania.
W tym sensie czynnik czasu może rzutować na wysokość zadośćuczynienia.
To, że w chwili orzekania przez sąd cierpienia pokrzywdzonego są mniejsze
niż bezpośrednio po zdarzeniu, które doprowadziło do krzywdy, nie oznacza
jednak, że uprawnionemu należy się niższe zadośćuczynienie. Sąd przyznaje
zadośćuczynienie za poniesioną krzywdę, której treścią jest suma ujemnych
przeżyć psychicznych wynikających in casu z nieodwracalnej utraty osoby bliskiej.
Natężenie tych uczuć jest zazwyczaj zmienne w czasie i ulega osłabieniu z jego
upływem, co nie jest tożsame z założeniem, że doznana przez pokrzywdzonego
krzywda staje się mniejsza.
Nie jest tym samym uzasadnione traktowanie jako okoliczności prowadzącej
do obniżenia zadośćuczynienia tego, że pokrzywdzony zaadaptował się do nowej
sytuacji, zaakceptował poniesioną stratę i w chwili orzekania jego cierpienie nie
jest równie głębokie, jak w pierwszej fazie przeżywania bólu. Przyznając
zadośćuczynienie sąd powinien wziąć pod uwagę całość ujemnych przeżyć
związanych z doznaną krzywdą, także tych, które stały się udziałem
pokrzywdzonego w przeszłości, jak również perspektywę ich dalszego odczuwania
w przyszłości. Mniejszy ciężar ujemnych przeżyć w chwili orzekania stanowi
z reguły rezultat naturalnego psychicznego procesu godzenia się ze stratą,
nie świadczy natomiast o tym, że ich skala po stronie pokrzywdzonego była
mniejsza, a należna mu kompensata winna być niższa. Konsekwentne
odwoływanie się do głębokości ujemnych przeżyć po stronie pokrzywdzonego
w chwili orzekania prowadziłoby zresztą do rezultatów trudnych do zaakceptowania
9
z aksjologicznego punktu widzenia. W szczególności skutkiem takiego stanowiska
byłoby zaniżenie rozmiaru uszczerbku w razie naturalnie przebiegającego
i społecznie pożądanego procesu powrotu do normalnego życia po stracie,
względnie powiązanie wysokości zadośćuczynienia z okolicznościami
o przypadkowym charakterze, jak chwila wszczęcia lub czas trwania postępowania
sądowego.
Zagadnienie wpływu na wymiar zadośćuczynienia indywidualnych
okoliczności leżących po stronie pokrzywdzonego i mogących zwiększać rozmiar
jego ujemnych doznań, w tym czynników chorobowych, należy sytuować co do
zasady w płaszczyźnie związku przyczynowego. Ma ono znaczenie nie tylko
w przypadku zadośćuczynienia zasądzanego na podstawie art. 446 § 4 k.c., lecz
także, a nawet w większym stopniu, na podstawie art. 445 k.c., jak również
przy ustaleniu odszkodowania za szkodę majątkową wynikającą z naruszenia dóbr
osobistych. Zgodnie z art. 361 § 1 k.c. zobowiązany do odszkodowania ponosi
odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania,
z którego wynikła szkoda. Kwestię normalności następstw ocenia się w judykaturze
kładąc nacisk na badanie, czy w konkretnym układzie stosunków, w zwyczajnym
biegu rzeczy, szkoda jest zwykłym następstwem zdarzenia (por. wyroki Sądu
Najwyższego z dnia 26 stycznia 2006 r., II CK 372/05, OSP 2008, nr 9, poz. 96
i z dnia 15 listopada 2012 r., V CSK 541/11, niepubl.).
Na tym tle przyjąć należy, że ewentualna skłonność powódki do
zwiększonego odczuwania cierpienia w związku z remisją choroby alkoholowej
i towarzyszącej temu terapii, gdyby przyjąć jej istnienie, czego w istocie Sąd
Apelacyjny nie ustalił poprzestając na swobodnej ocenie, nie powinna prowadzić do
redukcji zadośćuczynienia. W zasadzie, w świetle art. 361 § 1 k.c. zobowiązany
do naprawienia szkody ponosi odpowiedzialność także za te uszczerbki, które
zaktualizowały się u poszkodowanego w związku z jego wewnętrznymi fizycznymi
lub psychicznymi predyspozycjami lub dysfunkcjami, również wtedy, gdy wynikały
one z uprzedniego stanu chorobowego i były dla sprawcy szkody niemożliwe do
przewidzenia (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 16 października 1963 r., II PR
189/63, OSNCP 1964, nr 6, poz. 123, z dnia 16 grudnia 2004 r., II UK 83/04, OSNP
2005, nr 14, poz. 215 i z dnia 5 maja 2011 r., II PK 280/10, niepubl.). Tego rodzaju
10
cechy poszkodowanego nie powinny mieć zatem wpływu na ocenę adekwatności
następstw i nie przerywają one powiązania przyczynowego w rozumieniu art. 361
§ 1 k.c. (por. też pkt VI.-4:101 (2) Draft Common Rules of Reference), choć w ich
konsekwencji następstwa te mogą mieć statystycznie nietypowy i rzadki charakter
(por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 listopada 2016 r., IV CSK 27/16, niepubl.).
Dotyczy to także przypadku, gdy psychiczne lub fizyczne właściwości
poszkodowanego nie skutkowały wprawdzie dalszymi uszczerbkami, ale miały
wpływ na rozmiar doznanego uszczerbku. Cechy te nie mogą być zatem pomijane
przy ustaleniu rozmiaru uszczerbku po stronie pokrzywdzonego, a w konsekwencji
wysokości zadośćuczynienia za krzywdę. Ryzyko wystąpienia ich po stronie
pokrzywdzonego obciąża natomiast sprawcę szkody.
Reguły tej nie można wprawdzie traktować jako bezwzględnej, a tym samym
wykluczyć odstępstw od niej uzasadnionych szczególnymi okolicznościami, gdy
przypisanie odpowiedzialności zobowiązanemu do naprawienia szkody byłoby
rażąco nieadekwatne, względnie, gdyby zdarzenie sprawcze jedynie przyczyniło się
do przyspieszenia następstw, które i tak powstałyby z pewnością w przyszłości.
Jest jednak jasne, że te szczególne przypadki nie dotyczą okoliczności sprawy,
w której złożono skargę kasacyjną. Przyczyną cierpień powódki była śmierć dziecka,
a uprzedni stan psychiczny mógł jedynie utrudniać powódce adaptację do nowej
sytuacji i w tym sensie rzutować w co najwyżej nieznacznym zakresie na
rozmiar uszczerbku. Okoliczność ta, zgodnie z tym, co powiedziano wcześniej, nie
zwalniała pozwanego od odpowiedzialności za całość doznanej przez powódkę
krzywdy; nie można jej było także traktować jako podstawy do obniżenia
zadośćuczynienia na podstawie art. 362 k.c., czego zresztą pozwana w apelacji nie
podnosiła.
Wychodząc z tych założeń, należało przyjąć, że Sąd Apelacyjny odwołał się
do nieprawidłowych kryteriów obniżając wysokość zadośćuczynienia ustaloną przez
Sąd Okręgowy. Czyniło to bezprzedmiotowymi sformułowane w skardze kasacyjnej
zarzuty naruszenia art. 316 § 1 w związku z art. 382 i art. 278 § 1 w związku
z art. 382 k.p.c., związane z bezpodstawnym zaniechaniem przeprowadzenia
dowodu z opinii biegłego. Jednocześnie nie można było uznać, aby w sprawie
zachodziły inne podstawy do ingerencji w zasądzoną kwotę zadośćuczynienia.
11
Przyznana przez Sąd Okręgowy suma 165 000 zł, powiększona o kwotę wypłaconą
dobrowolnie przez pozwaną, sytuowała się wprawdzie w górnej granicy wysokości
akceptowanych w judykaturze zadośćuczynień w związku ze śmiercią dziecka (por.
wyroki Sądu Najwyższego z dnia 18 czerwca 2014 r., V CSK 418/13, niepubl.,
z dnia 13 czerwca 2018 r., IV CSK 276/17, niepubl., a także – wydany jednak
w szczególnych okolicznościach – wyrok z dnia 7 kwietnia 2017 r., V CSK 448/16,
niepubl.). Uwzględniając uznaniowy charakter zadośćuczynienia i całokształt
okoliczności sprawy, w tym bardzo silną więź między małym dzieckiem a powódką,
która de facto była naocznym świadkiem śmierci syna, nie można jej było jednak
uznać za kwotę rażąco wygórowaną.
Zarzut naruszenia art. 446 § 4 k.c. okazał się tym samym zasadny. Skoro
Sąd Apelacyjny na skutek apelacji pozwanej błędnie zredukował zadośćuczynienie
przyznane powódce przez Sąd Okręgowy, należało zmienić zaskarżony wyrok
przez oddalenie apelacji pozwanej i odpowiednio rozstrzygnąć o kosztach
postępowania apelacyjnego i kasacyjnego.
Z tych względów, na podstawie art. 39816 w związku z art. 98, art. 108 § 1,
art. 391 § 1 i art. 39821 k.p.c., Sąd Najwyższy orzekł, jak w sentencji.
aj