II K 502/14
Common courts2015-12-23
Case number
II K 502/14
Judgment date
2015-12-23
Type
REASONS
Judgment text
<p>Sygn. akt II K 502/14</p>
<div>
<h2>UZASADNIENIE</h2>
<p>
<strong>
<!-- --> Na podstawie całokształtu zgromadzonego i ujawnionego w niniejszej sprawie materiału dowodowego ustalono następujący stan faktyczny:</strong>
</p>
<p>
<span class="anon-block">E. B.</span> i <span class="anon-block">J. B. (1)</span> są małżeństwem. Z tego związku posiadają trójkę małoletnich dzieci, to jest <span class="anon-block">P. B.</span> (<span class="anon-block">ur. (...)</span>), <span class="anon-block">B. B.</span> (<span class="anon-block">ur. (...)</span>) i <span class="anon-block">W. B.</span> (<span class="anon-block">ur. (...)</span>). Przed Sądem Okręgowym <span class="anon-block">(...)</span> w sprawie o sygn. akt<span class="anon-block">(...)</span> toczy się postępowanie o rozwód. W związku z powyższym pomiędzy <span class="anon-block">E. B.</span> i <span class="anon-block">J. B. (1)</span> istnieje silny konflikt, który wyraża się między innymi inicjowaniem różnego rodzaju postępowań cywilnych i karnych, w tym w szczególności dotyczących dzieci.</p>
<p>W dniu 18 marca 2013 r. Sąd Okręgowy <span class="anon-block">W.</span> III Wydział Cywilny wydał postanowienie, w którym udzielił zabezpieczenia na czas trwania postępowania o rozwód, ustalając iż miejscem pobytu <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> jest każdorazowe miejsce zamieszkania <span class="anon-block">E. B.</span>, a miejscem pobytu <span class="anon-block">W. B.</span> jest każdorazowe miejsce zamieszkania <span class="anon-block">J. B. (1)</span>. W dniu 25 kwietnia 2014 r. <span class="anon-block">J. B. (1)</span> udała się do szkoły, do której uczęszczały <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, zamieszkujący wówczas z <span class="anon-block">E. B.</span>, po czym zabrała je do swojego domu, twierdząc że ten nie zapewnia im odpowiednich warunków.</p>
<p>W dniu 28 kwietnia 2014 r. <span class="anon-block">J. B. (1)</span> udała się wraz z <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, jak również zamieszkującą z nią <span class="anon-block">W. B.</span>, do Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim, znajdującej się przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> w <span class="anon-block">N.</span>. Wcześniej to samo uczynił <span class="anon-block">E. B.</span>, który wszedł do środka, usiadł na krześle i czekał na spotkanie z prokuratorem, czyniąc to na parterze budynku i w niewielkiej odległości od drzwi. Powyższe spotkanie miało dotyczyć zdarzenia z dnia 25 kwietnia 2014 r. Kiedy <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i dzieci podeszli w okolice drzwi, <span class="anon-block">E. B.</span> szybko wstał, podbiegł do nich i je otworzył, mówiąc do <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, żeby weszli do środka.</p>
<p>Wówczas <span class="anon-block">P. B.</span>, <span class="anon-block">B. B.</span> i <span class="anon-block">W. B.</span> zrobili krok w stronę drzwi. Najbliżej nich znajdowała się wówczas <span class="anon-block">W. B.</span>. Widząc to <span class="anon-block">J. B. (1)</span> szybko weszła pomiędzy nią a <span class="anon-block">E. B.</span>, który podbiegł i odepchnął ją od drzwi, jednocześnie próbując dotrzeć do <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>. Następnie chwycił <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, obejmując i przytrzymując znajdującą się przed nim <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, po czym zaczął napierać na <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i spychać całą czwórę w stronę drzwi. Wówczas <span class="anon-block">J. B. (1)</span> przeciwstawiała się <span class="anon-block">E. B.</span>, wskutek czego oboje napierali na dzieci. <span class="anon-block">W. B.</span> znajdowała się wówczas w powstałym w ten sposób okręgu i trzymała się <span class="anon-block">J. B. (1)</span>.</p>
<p>Kiedy byli w pobliżu drzwi <span class="anon-block">E. B.</span> otworzył je i powiedział do <span class="anon-block">P. B.</span>, żeby weszła do budynku prokuratury, co ta uczyniła. Po chwili podeszła tam również <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, jednak <span class="anon-block">E. B.</span> odepchnął ją i skierował się w stronę <span class="anon-block">B. B.</span>, który wcześniej zrobił kilka kroków w kierunku drzwi, próbując go złapać za rękę. Uniemożliwiła mu to <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, która zasłaniała go swoim ciałem, cofając się, chwytając go za rękę i jednocześnie trzymając <span class="anon-block">W. B.</span>.</p>
<p>Następnie <span class="anon-block">J. B. (1)</span> odwróciła się i skierowała się w stronę pobliskiej Komendy Powiatowej Policji w <span class="anon-block">N.</span>, znajdującej się przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> w <span class="anon-block">N.</span>, trzymając dzieci za ręce. Z jej lewej strony szedł <span class="anon-block">B. B.</span>, a z prawej <span class="anon-block">W. B.</span>. <span class="anon-block">E. B.</span> na chwilę wszedł do budynku prokuratury, po czym wyszedł i pobiegł za nimi. Następnie wbiegł pomiędzy <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, szarpiąc za ręce i odpychając <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, po czym wziął <span class="anon-block">B. B.</span> za rękę i poszedł z nim do budynku prokuratury.</p>
<p>W momencie kiedy <span class="anon-block">E. B.</span> szarpnął za ręce i odepchnął <span class="anon-block">J. B. (1)</span> ta straciła równowagę i zachwiała się, wykonując kilka niekontrolowanych kroków w prawą stronę. Uczyniła to również trzymająca ją za rękę <span class="anon-block">W. B.</span>, która wpadła na ścianę budynku prokuratury, uderzając w nią prawą częścią głowy. W wyniku tego zdarzenia <span class="anon-block">J. B. (1)</span> doznała obrażeń ciała w postaci siniaków w okolicy przedramienia lewego i bolesności lewego stawu biodrowego. Z kolei u <span class="anon-block">W. B.</span> stwierdzono obrzęk z bolesnością miejscową po lewej stronie głowy z tyłu. W obu przypadkach skutkowały one naruszeniem czynności narządu ciała i rozstrój zdrowia na okres poniżej 7 dni w rozumieniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a>.</p>
<p>Zarówno <span class="anon-block">P. B.</span>, jak i <span class="anon-block">B. B.</span> nie opierali się, wchodząc do budynku prokuratury i nie próbując się stamtąd wydostać. W środku <span class="anon-block">P. B.</span> przytuliła się do <span class="anon-block">E. B.</span>. Po chwili zrobił to także <span class="anon-block">B. B.</span>. W dniu 17 kwietnia 2015 r. Sąd <span class="anon-block">(...)</span> III Wydział Cywilny wydał postanowienie, w którym zmienił postanowienie z dnia 18 marca 2013 r. i ustalił, że na czas trwania postępowania w sprawie o rozwód miejscem pobytu <span class="anon-block">W. B.</span> jest każdorazowe miejsce zamieszkania <span class="anon-block">E. B.</span>.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Powyższy stan faktyczny ustalono na podstawie: </strong>pisma (k.10), dokumentacji medycznej (k.14-15), protokołu oględzin rzeczy (k.34-35v), materiału poglądowego (k.36-40), wykazu interwencji (k.47-48), opinii lekarskich (k.54, 55), postanowień (k.90-91, 238, 239, 240, 258-263), opinii psychologicznej (k.154-169), zeznań świadka <span class="anon-block">M. G.</span> (k.19-20v, 226-228), zeznań świadka <span class="anon-block">J. B. (2)</span> (k.45v-45a, 228-229), zeznań świadka <span class="anon-block">K. M.</span> (k.291), zeznań świadka <span class="anon-block">S. M.</span> (k.303), częściowo zeznań świadka <span class="anon-block">B. B.</span> (k.25-27), częściowo zeznań świadka <span class="anon-block">P. B.</span> (k.29-33), częściowo zeznań świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> (k.4-5, 16v-17v, 208-210, 230) i częściowo wyjaśnień oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> (k.61-61v, 74, 205-207, 229, 309-310).</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> (k.61-61v)</strong> oświadczył, że nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Jak wyjaśnił, nie rozumie dlaczego jest oskarżony, bo nikogo nie dotykał i nie szarpał. Wręcz przeciwnie, to pokrzywdzona była agresywna, darła się i nie pozwoliła im wejść z nim do prokuratury. Krzyczała do <span class="anon-block">B.</span>, żeby poszedł z nią i nigdzie nie wchodził, a wobec niego wyrażała się wulgarnie. Jak również wyjaśnił, w dniu 28 kwietnia 2014 r. przyjechał do prokuratury, gdzie chciał złożyć wnioski dotyczące przetrzymywania dzieci siłą przez pokrzywdzoną. Prosił o spotkanie z prokuratorem i w tym momencie zobaczył dzieci przed prokuraturą. Uchylił drzwi i zwrócił się bezpośrednio do <span class="anon-block">P.</span> i <span class="anon-block">B.</span>, żeby weszli do prokuratury, to im pomogą. <span class="anon-block">P.</span> normalnie weszła, usiadła i chyba zamienił z nią ze dwa zdania, po czym wyszedł po <span class="anon-block">B.</span>. Wtedy pokrzywdzona ciągnęła go za rękę, a on nie chciał z nią iść. Wpadł między ich ręce, które się rozłączyły i wziął go za ramię i rękę, po czym spokojnie weszli do prokuratury. Jak poszedł po <span class="anon-block">B.</span>, to nie było takiej sytuacji, żeby popchnął pokrzywdzoną. Nikogo nie popychał. Jak byli już w prokuraturze, to dzieci rozpłakały się. Następnie złożył wnioski dowodowe. Ktoś z komendy zadzwonił, ale prokurator powiedział, że nie ma żadnej awantury i nie potrzeba żadnej interwencji. Potem w prokuraturze pojawiła się pokrzywdzona, ale została wyproszona.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> (k.74)</strong> oświadczył, że nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Jak wyjaśnił, nieprawdą jest, że w dniu 28 kwietnia 2014 r. pod budynkiem prokuratury popychał, szarpał, ściskał, przytrzymywał i łapał za części ciała. Nieprawdą jest, że dzieci były pod opieką pokrzywdzonej, która w dniu 25 kwietnia 2014 r. zabrała je ze szkoły bez jego zgody. One zostały zmuszone do określonego zachowania, bo ona nie chciała, żeby zeznawały przed sądem. One były przez nią zastraszone, co wynika z ich zeznań. Ona krzyczała, żeby nie szły do niego, a on je tylko prosił, mówiąc że w prokuraturze udzielą im pomocy. To pokrzywdzona je ciągnęła, krzyczała i przeklinała.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->
Przesłuchiwany w postępowaniu sądowym oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> (k.205-207, 229, 309-310)</strong> oświadczył, że nie przyznaje się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Jak wyjaśnił, jego zdaniem to pokrzywdzona powinna siedzieć na ławie oskarżonych, a nie on. Trzy dni wcześniej zabrała ze szkoły dzieci, które powinny być pod jego opieką na podstawie prawomocnego postanowienia sądu. One pojechały tego dnia do szkoły, ale zostały z niej zabrane. Szkoła nie wiedziała, gdzie one są. To było w piątek, czyli trzy dni przed zdarzeniem. Dwukrotnie wzywał policję, która potwierdziła, gdzie są dzieci. Jedyny kontakt miał w sobotę, kiedy widział <span class="anon-block">P.</span> w oknie. W poniedziałek pojechał do prokuratury. Siedział na dole i w pewnym momencie zobaczył pokrzywdzoną z dziećmi. Podbiegł, otworzył drzwi i powiedział, żeby weszły, bo tu zostanie im udzielona pomoc. To było przypadkowe spotkanie, nie czekał na nich, nie wiedząc że przyjdą. Jak ich zobaczył, to był przy stanowisku ochrony. Poprosił <span class="anon-block">P.</span> i <span class="anon-block">B.</span>, żeby weszli i powiedział, że zostanie im udzielona pomoc. Według niego jest wiele dowodów wskazujących, że pokrzywdzona znęcała się nad dziećmi, a teraz znęca się nad <span class="anon-block">W.</span>, której nie widział od roku. Ponadto wskazał, że mówił do <span class="anon-block">P.</span> i <span class="anon-block">B.</span>, bo byli pod jego opieką, a <span class="anon-block">W.</span> była pod opieką pokrzywdzonej. W czasie zdarzenia ona trzymała <span class="anon-block">P.</span> i <span class="anon-block">B.</span>, a <span class="anon-block">W.</span> trzymała się jej. Ciągnąc <span class="anon-block">P.</span> ciągnęła wszystkich. <span class="anon-block">P.</span> trzymała się drzwi prokuratury, a <span class="anon-block">B.</span> stał z boku i nic nie robił, będąc ciągnięty. Pokrzywdzona go wyzywała i mówiła, żeby ich zostawił. Stanął między <span class="anon-block">P.</span>, a nią. Trzymał też drzwi od prokuratury, żeby były otwarte. Wiedział, że tam jest monitoring i ochroniarz, chcąc żeby słyszał i widział, co się dzieje. Pokrzywdzona cały czas ciągnęła <span class="anon-block">P.</span> i <span class="anon-block">B.</span>, a ciągnąc <span class="anon-block">P.</span> spowodowała, że wpadł na nią, a ona na <span class="anon-block">W.</span>, która trzymała się za jej nogę. Pokrzywdzona pociągnęła też za sobą <span class="anon-block">B.</span>. Jak lecieli na ścianę, to puściła <span class="anon-block">P.</span>, która weszła do prokuratury i rozpłakała się, po czym ją przytulił. Oni się boją pokrzywdzonej, która nie pozwalała im się z nim kontaktować. Jak je trzymała, to mówiły, żeby je puściła, bo chcą z nim wejść. Pokrzywdzona oddaliła się, a on poszedł zobaczyć, gdzie jest <span class="anon-block">B.</span>. Podbiegł i stanął między nimi. Kiedy <span class="anon-block">B.</span> ją puścił, to równocześnie puściła ją <span class="anon-block">W.</span> i poleciała na ścianę. Nie widział tego momentu, bo był odwrócony. Dopiero na nagraniu widać, że leci w stronę ściany, ale nie wie, czy uderza głową. Jak również podniósł, między nimi była styczność jak byli przy drzwiach prokuratury. Nie oddziaływał na pokrzywdzoną, żeby puściła dzieci. Wpadli wszyscy na nią. Stali ramię w ramię jak była ciągnięta <span class="anon-block">P.</span>. Córka ją pchała, a on pchał pokrzywdzoną. Wszedł między nią i <span class="anon-block">B.</span>, łapiąc go za rękę odwracając się i wychodząc. Wtedy <span class="anon-block">W.</span> puściła jej rękę i poleciała w stronę ściany, mogąc się uderzyć. Nie wyklucza tego, ale tego nie widział. To nie była jego ingerencja, ona sama się wyślizgnęła z ręki pokrzywdzonej, która sama mogła nabawić się tych obrażeń. Ona krzyczała do dzieci, że nie mają prawa wchodzić z nim. One nie wiedziały, kogo słuchać. Jego czy pokrzywdzonej. Nie stosował wobec nich żadnej przemocy. Nie widział u pokrzywdzonej żadnych obrażeń. Ona cierpi na chorobę, w związku z którą powstają siniaki. Te obrażenia mogły powstać podczas tego zdarzenia, ale nie z jego winy. Nie trzymał <span class="anon-block">B.</span> za rękę. Trzymała go pokrzywdzona. Podbiegł i złapał go za rękę, a on się wyślizgnął pokrzywdzonej. Kiedy on złapał go za rękę, to ona ją trzymała. Pokrzywdzona się nie potknęła, tylko <span class="anon-block">W.</span> się wyślizgnęła i poleciała na ścianę. Złapał <span class="anon-block">B.</span> za rękę po to, żeby się zatrzymali. Widział, że pokrzywdzona go ciągnie. Chciał pomóc dzieciom i uchronić ich przed tym, co spotyka <span class="anon-block">W.</span>. <span class="anon-block">R. B.</span> była naciągnięta. Pokrzywdzona trzymała go w przeciwnym kierunku. Wcześniej <span class="anon-block">P.</span> trzymała się drzwi i próbowała wejść, a <span class="anon-block">B.</span> stał prawie w wejściu i nic nie robił. Z kolei <span class="anon-block">W.</span> stała za pokrzywdzoną i trzymała się nogi. Było duże zamieszanie, dzieci chciały wejść, a ona im nie pozwalała. <span class="anon-block">B.</span> trzymał pokrzywdzoną prawą ręką, a ona go lewą ręką. Z kolei prawą trzymała <span class="anon-block">W.</span>. Natomiast przed drzwiami prawą ręką trzymała <span class="anon-block">P.</span>, a lewą <span class="anon-block">B.</span>. Wówczas <span class="anon-block">W.</span> trzymała się jej. Po odtworzeniu nagrań z monitoringu oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> wyjaśnił, że widać na samym początku jak pokrzywdzona łapie dzieci i odciąga je od niego, a on nic nie robi, tylko trzyma rękę na jej ramieniu. Pokrzywdzona trzymała rękę <span class="anon-block">B.</span>, a on łapie go za ramię. Nie łapie <span class="anon-block">P.</span>, tylko opiera rękę. Natomiast pokrzywdzona trzyma i odciąga dzieci. Widział to z jakiegoś innego ujęcia, kamera była bardziej centralnie. Trzymał otwarte drzwi, żeby ochroniarz miał podgląd. To jest ochroniarz i prokurator. Tutaj dzieci mu dopiero powiedziały, co się działo. Były przestraszone, bojąc się pokrzywdzonej. Nie widział takiej potrzeby, żeby prosić o pomoc policję czy prokuraturę. Otworzył drzwi i poprosił, żeby dzieci weszły do środka. Zna swoje prawa i obowiązki, więc wiedział, że jedyną słuszną drogą będzie złożenie pisma w prokuraturze lub sądzie. Prokuratura stwierdziła, że jego zawiadomienia są bezzasadne i umorzyła postępowanie, a sąd utrzymał tą decyzję. To postępowanie dotyczyło też sytuacji odwrotnej, czyli zachowania pokrzywdzonej wobec dzieci. Uznano, że ona nie zrobiła nic złego, więc nie wie, dlaczego on miałby ponosić odpowiedzialność. Wtedy nie myślał, że dzieciom stanie się krzywda. Otworzył drzwi i chciał je wpuścić do środka. Wszystko zaczęło się, kiedy pokrzywdzona zobaczyła go w drzwiach. Zaczęła krzyczeć i nie pozwalała im wejść. Trzy dni wcześniej zabrała je wbrew postanowieniu sądu. Takiej sytuacji nie życzy nikomu, w tym dzieciom. Próbuje wyegzekwować kontakty z <span class="anon-block">W.</span>, która powinna mieszkać z nim. Mógłby ją zabrać, ale jest odpowiedzialny i tego nie zrobi. Jeśli chodzi o <span class="anon-block">B.</span>, to jego zachowanie było impulsywne. Cała ta sytuacja, całe postępowanie rozwodowe, powoduje że szereg sytuacji, zarówno z jego, jak i ze strony pokrzywdzonej, które odznaczają się nieprzemyślanymi zachowaniami.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Sąd zważył, co następuje</strong>
</p>
<p>
<strong>
<!-- -->W świetle całokształtu zgromadzonego i ujawnionego w niniejszej sprawie materiału dowodowego wina oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> i okoliczności popełnienia zarzucanego mu czynu nie budzą żadnych wątpliwości.</strong>
</p>
<p>Sąd częściowo dał wiarę<strong>
<!-- --> wyjaśnieniom oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> (k.61-61v, 74, 205-207, 229, 309-310)</strong>, uznając je w tym zakresie za spójne, logiczne i korespondujące z pozostałym materiałem dowodowym, który obdarzono tym walorem. Prawdą jest, że w dniu 28 kwietnia 2014 r. oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> udał się do Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim w celu podjęcia działań związanych ze zdarzeniem, do którego doszło w dniu 25 kwietnia 2014 r. Polegało ono na tym, że świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> zabrała ze szkoły świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, których miejscem pobytu miało być każdorazowe miejsce zamieszkania oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, czyniąc to bez jego wiedzy i zgody. Wątpliwości nie budzi również to, że kiedy oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> zobaczył świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> z dziećmi, to otworzył drzwi i powiedział do świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, żeby weszli do budynku prokuratury. Biorąc pod uwagę, że po otworzeniu drzwi dzieci, w tym świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, zrobili krok w kierunku oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, a świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> szybko podeszła do drzwi i odgrodziła go od dzieci, zdaniem Sądu musiał się do nich zwrócić. Powyższe znajduje potwierdzenie w nagraniach z monitoringu, na których wyraźnie widać zachowanie uczestników zdarzenia, w tym w szczególności świadków <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, jak również zeznaniach świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, która to potwierdziła. Gdyby oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> nie zwrócił się do świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, to zarówno oni, jak również świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, nie zachowywali by się w taki sposób. Jak ponadto wynika z zeznań świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> był zainteresowany tylko nimi, wiedząc że miejscem pobytu <span class="anon-block">W. B.</span> było wówczas każdorazowe miejsce zamieszkania świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>. Świadek <span class="anon-block">B. B.</span> wskazał wprost, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> krzyczał do świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, żeby mu oddała dzieci w wyjątkiem <span class="anon-block">W. B.</span>. Ponadto świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> podała, że w momencie, kiedy szła ze świadkiem <span class="anon-block">B. B.</span> i <span class="anon-block">W. B.</span> oskarżony zawołał tylko świadka <span class="anon-block">B. B.</span>. Zgodne z prawdą jest także to, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> nie stosował przemocy wobec świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, jak również <span class="anon-block">W. B.</span>, w celu zmuszenia ich do odstąpienia od świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i wejścia do budynku prokuratury. Wbrew twierdzeniom świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, jego uwaga skupiła się wyłącznie na niej, jako osobie, która utrudniała mu odebranie świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>. Świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> nie tylko nie protestowali, wbrew twierdzeniom świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> nie będąc zabierani siłą, ale nie uciekali z budynku prokuratury i przytulili się do oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>. Powyższe znajduje potwierdzenie w nagraniach z monitoringu, na których wyraźnie widać zachowanie uczestników zdarzenia, w tym w szczególności świadków <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>. Jak ponadto kategorycznie wynika z zeznań świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, poszli z oskarżonym <span class="anon-block">E. B.</span>, bo chcieli być z nim, a nie ze świadkiem <span class="anon-block">J. B. (1)</span>. Jednocześnie nie stwierdzili, żeby byli do tego zmuszani w jakikolwiek sposób. Tym samym twierdzenia świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> nie znajdują potwierdzenia w faktach. Zwłaszcza, że świadek <span class="anon-block">J. B. (2)</span> wskazał, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> zachowywał się wobec nich spokojnie, nie odnotowując, żeby siłą wprowadzał ich do budynku prokuratury. Także świadek <span class="anon-block">M. G.</span> nie odnotował przemocy wobec świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, stwierdzając jedynie, że byli przerażeni zaistniałą sytuacją i przytulali się do ojca. Nie można zatem uznać, że cokolwiek nastąpiło wbrew ich woli. Ponadto oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> ewidentnie nie był zainteresowany <span class="anon-block">W. B.</span>, której miejscem pobytu miało być wówczas każdorazowe miejsce zamieszkania świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, skupiając swoją uwagę jedynie na świadkach <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>. Gdyby było inaczej, także ją chciałby zabrać do budynku prokuratury, a tak się nie stało.Wyraźnie widać to wówczas, kiedy odebrał świadka <span class="anon-block">B. B.</span>, od razu odchodząc od świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i znajdującej się przy niej <span class="anon-block">W. B.</span>. Brak również podstaw do zakwestionowania twierdzeń oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, że celem jego działania było jedynie odzyskanie świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, których miejscem pobytu było każdorazowe miejsce jego zamieszkania, a których świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> zabrała ze szkoły, czynią to bez jego wiedzy i zgody. Nie chciał natomiast spowodować obrażeń ciała, zwłaszcza <span class="anon-block">W. B.</span>, które mimo to powstały. W pozostałym zakresie wyjaśnienia oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> należało uznać za niewiarygodne, albowiem pozostają w sprzeczności z pozostałym materiałem dowodowym, który obdarzono walorem wiarygodności, w tym w szczególności zeznaniami świadka <span class="anon-block">M. G.</span>, częściowo zeznaniami świadka <span class="anon-block">P. B.</span>, częściowo zeznaniami świadka <span class="anon-block">B. B.</span> i częściowo zeznaniami świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, jak również nagraniami z monitoringu, stanowiąc jedynie przyjętą przez niego linię obrony. Oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> podnosił w szczególności, że nie stosował przemocy wobec świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>. Jak natomiast ewidentnie wynika z nagrań z monitoringu, które interpretuje w subiektywny i korzystny dla siebie sposób, ingerował w jej ciało, najpierw odpychając od drzwi, obejmując i przytrzymując, po czym napierając i spychającw stronę drzwi, od których następnie ją odepchnął. W dalszej fazie tego zdarzenia oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> szarpnął ją za ręce, po czym odepchnął. Powyższe działanie miało ewidentnie zmusić świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> do odstąpienia od świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, a następnie umożliwienia oskarżonemu <span class="anon-block">E. B.</span> wejścia z nimi do budynku prokuratury. W ocenie Sądu tylko jej czynna postawa, zainicjowana w momencie, kiedy zorientowała się, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> znajduje się w budynku prokuratury i chce odebrać jej świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, uniemożliwiała osiągnięcie tego celu. Zresztą sam oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> potwierdził stosowanie przemocy wobec świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, stwierdzając najpierw, że wpadł między ręce jej i świadka <span class="anon-block">B. B.</span>, które się rozłączyły, a następnie, że wszedł między nich. W dalszych wyjaśnieniach wskazywał również, że złapał świadka <span class="anon-block">B. B.</span> za rękę, która wyślizgnęła się świadkowi <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, jednak pozostaje to w sprzeczności z nagraniami z monitoringu i jego wcześniejszą relacją. Stosowanie przemocy potwierdziła również świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, wskazując że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> popychał ją, odpychał, spychał i szarpał za ręce. Z kolei świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> wskazali, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> odebrał ich siłą, przełamując opór interweniującego świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>. Za przyjętym przez Sąd przebiegiem wydarzeń przemawia również relacja świadka <span class="anon-block">M. G.</span>, który najpierw usłyszał głośne krzyki, a następnie widział wchodzącego do budynku prokuratury oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, stwierdzając że jest to człowiek naładowany emocjami, a nawet agresywny, który na pewno ma coś wspólnego z zaistniałą sytuacją. Widział również świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, która stała na zewnątrz budynku prokuratury i była zapłakana. Zważywszy na okoliczność, że oskarżony stosował przemoc wobec świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, w tym w szczególności po szarpnięciu za ręce odepchnął ją w okolice lewego przedramienia, co skutkowało utratą równowagi, zachwianiem się i wykonaniem kilku niekontrolowanych kroków w prawą stronę, mógł spowodować u niej obrażenia ciała w postaci siniaków w okolicy przedramienia lewego i bolesności lewego stawu biodrowego. Zresztą sam przyznał, że mogły one powstać w wyniku tego zdarzenia i zdaniem Sądu, gdyby nie zachowanie oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, to z pewnością by nie wystąpiły. Nie można się zatem zgodzić z jego wersją, że zostały one spowodowane przez świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, jak również, że powstały w innych okolicznościach. Świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> kategorycznie to wykluczyła i zdaniem Sądu brak podstaw do zakwestionowania jej relacji. Tym bardziej, że odnotowano je wkrótce po tym zdarzenia i wystąpiły one na częściach ciała, w które ingerował oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span>. Powyższe znajduje potwierdzenie w dokumentacji medycznej i opinii lekarskiej, z której wynika, że mogły one powstać w opisanych okolicznościach. Tym samym pomiędzy jego działaniem, a obrażeniami <span class="anon-block">J. B. (1)</span> istnieje bezpośredni związek przyczynowo - skutkowy. To samo tyczy się obrażeń <span class="anon-block">W. B.</span>, która w ocenie Sądu uderzyła głową w ścianę budynku prokuratury. Powyższe wynika z nagrań z monitoringu, na których wyraźnie widać jak oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> szarpnął za ręce i odepchnął <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, po czym ta straciła równowagę i zachwiała się, wykonując kilka niekontrolowanych kroków. Uczyniła to również trzymająca ją za rękę <span class="anon-block">W. B.</span>. Zważywszy na to, że świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> natychmiast podeszła do niej, zatrzymała się na chwilę, chwyciła ją za głowę i oglądała ją, musiało dojść do takiego kontaktu. Potwierdziła go świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i nie wykluczył oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span>, wskazując że wtedy kierował się już do budynku prokuratury i nie widział, co się stało. Zdaniem Sądu, gdyby nie zachowanie oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> wobec świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, to ta nie straciła by równowagi, a w konsekwencji nie straciłaby jej również <span class="anon-block">W. B.</span>. Powyższe znajduje potwierdzenie w opinii lekarskiej, z której wynika, że obrażenia ciała mogły powstać w opisanych okolicznościach. Tym samym pomiędzy jego działaniem, a obrażeniami <span class="anon-block">W. B.</span> istnieje bezpośredni związek przyczynowo - skutkowy. Twierdzenia oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, że <span class="anon-block">W. B.</span> puściła rękę świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i nie miało to związku z jego zachowaniem są niezgodne z rzeczywistością. Przy czym, w przeciwieństwie do obrażeń świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, uznać należy, że spowodował je nieumyślnie. Zważywszy na okoliczność, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> widział, że ręce świadków <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> są napięte i świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> idzie w przeciwnym kierunku, co sam przyznał, powinien wiedzieć, że w sytuacji, kiedy nagle się je przerwie spowoduje to utratę równowagi i w konsekwencji uderzenie w ścianę pobliskiego budynku prokuratury.</p>
<p>Spójne, logiczne i zgodne z prawdą są także <strong>
<!-- -->zeznania świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> (k.4-5, 16v-17v, 208-210, 230)</strong> w części, w której wskazała, ze zabrała świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> ze szkoły, czyniąc to bez wiedzy i zgody oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>. Wątpliwości nie budzi również to, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> stosował wobec niej przemoc w postaci popychania, odpychania, spychania i szarpania za ręce, jak również, że w związku z nią zarówno ona, jak i <span class="anon-block">W. B.</span> odniosły obrażenia ciała. To samo tyczy się okoliczności, że świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> nie chciała, żeby dzieci weszły do budynku prokuratury. Nie powtarzając argumentacji przytoczonej przy ocenie wyjaśnień oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> wskazać jedynie należy, że zeznania świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> w tym zakresie korespondują z materiałem dowodowym, któremu dano wiarę. Tyczy się to w szczególności nagrań z monitoringu, dokumentacji medycznej i opinii lekarskich. Nie zasługuje na nią natomiast jej relacja, w której wskazała, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> krzyczał na dzieci, które nie chciały z nim iść i siłą wciągał je do budynku prokuratury. Gdyby tak było, to świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> z pewnością by się opierali, a tak się nie stało. Z nagrań z monitoringu wynika, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> zmierzał do przełamania woli jedynie świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, która czynnie uniemożliwiała mu odebranie dzieci. Te natomiast słysząc go zrobiły krok w jego kierunku, a co za tym idzie nie można uznać, żeby jego pojawienie się oddziaływało na nich negatywnie. Jeśli chodzi o <span class="anon-block">W. B.</span>, to oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> nie był w ogóle nią zainteresowany. W tym miejscu wskazać należy, że świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> pozostaje z nim w silnym konflikcie i w swoich zeznaniach starała się postawić go w możliwie jak najgorszym świetle, zniekształcając i wyolbrzymiając pewne okoliczności. Takie jak chociażby spowodowanie obrażeń. Nie ulega wątpliwości, że doprowadził do nich oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span>, jednak nie sposób uznać, że w przypadku świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> jego przemoc była tak znaczna i gwałtowna jak to opisuje, jak również że w przypadku <span class="anon-block">W. B.</span> dokonał tego umyślnie. Ponadto, wbrew twierdzeniom świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, swoim zachowaniem, to jest zabraniem dzieci, a następnie uniemożliwianiem ich odebrania osobie, z którą powinny mieszkać, przyczyniła się do obrażeń zarówno swoich, jak i <span class="anon-block">W. B.</span>.</p>
<p>Sąd dokonał swoich ustaleń faktycznych częściowo także na podstawie <strong>
<!-- -->zeznań świadków <span class="anon-block">P. B.</span> (k.29-33) </strong>i<strong>
<!-- --> <span class="anon-block">B. B.</span> (k.25-27)</strong>, które jedynie w niewielkim zakresie odnoszą się do zdarzenia będącego przedmiotem niniejszej sprawy, w pozostałym dotycząc relacji z oskarżonym <span class="anon-block">E. B.</span> i świadkiem <span class="anon-block">J. B. (1)</span>. Świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> są ich dziećmi i zdaniem Sądu nie w pełni radzą sobie z istniejącym między rodzicami konfliktem, jak również licznymi sytuacjami, w jakich je stawiają. Z tych względów świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> mają nieco zaburzoną ocenę zachowania oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> i świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, mieszkając z ojcem i nie mając kontaktu z matką, jak również siostrą <span class="anon-block">W. B.</span>. Z tych względów w ocenie Sądu świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> mogą dążyć do pewnego zniekształcania i usprawiedliwiania zachowań ojca, z którym są bardziej zżyci i z którym chcą mieszkać. Powyższe znajduje potwierdzenie w opiniach psychologicznych (k.64-65, 66-67), w których wskazano, że świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> od dłuższego czasu żyją w trudnej psychologicznie stresowej sytuacji. W związku z tym przeżywają silne negatywne emocje i konflikt lojalności wobec rodziców, w którym opowiadają się po stronie ojca. Napięcie emocjonalne, które przeżywają w związku ze swoją sytuacją rodzinną wpływa zakłócająco na ich zdolność postrzegania, zapamiętywania i odtwarzania postrzeżeń. Ich zeznania należy traktować z ostrożnością. Sąd nie znalazł podstaw do zakwestionowania tych opinii i wziął pod uwagę wynikające z ich wnioski. Nie zmienia to jednak zdaniem Sądu faktu, że to z oskarżonym <span class="anon-block">E. B.</span>, a nie ze świadkiem <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, chcą mieszkać świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, a co za tym idzie brak jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, że musiał ich do czegoś zmuszać. Potwierdzają to nagrania z monitoringu, z których ewidentnie wynika, że słysząc ojca świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> chcieli udać się w jego kierunku, robiąc krok w stronę drzwi, a po tym jak znaleźli się w budynku prokuratury nie tylko stamtąd nie uciekali, ale przytulili się do niego. Ponadto nic nie wspominali o stosowanej przez niego przemocy, a co za tym idzie brak podstaw do przyjęcia, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> musiał na nich oddziaływać w taki sposób. Biorąc pod uwagę, że świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> wspominali również jego nieprawidłowe zachowania w przeszłości, gdyby mieli do niego jakiekolwiek zastrzeżenia w związku ze zdarzeniem będącym przedmiotem niniejszej sprawy, to z pewnością by je ujawnili. Tak się jednak nie stało. Z powyższym korespondują nagrania z monitoringu, na których wyraźnie widać, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> jest zainteresowany jedynie świadkiem <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, której czynna postawa uniemożliwiała mu odebranie świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>. Tym samym ich zeznania w tym zakresie uznano za spójne, logiczne i znajdujące potwierdzenie w materiale dowodowym, który obdarzono walorem wiarygodności. Sąd nie podzielił natomiast ich relacji w zakresie dotyczącym zachowania oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> wobec świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, uznając że świadkowie <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> starali się go przedstawić go w możliwie jak najlepszym świetle. Tym bardziej, że od tego zdarzenia nieprzerwanie z nim mieszkają i utożsamiają się z nim, znajdując się w naturalnej opozycji do świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>. Ich relacji przeczą nagrania z monitoringu, z których wyraźnie wynika, że ojciec oddziałuje na matkę w celu zmuszenia jej do odstąpienia od dzieci.</p>
<p>Jako rzetelne, obiektywne i zgodne z rzeczywistością należało uznać <strong>
<!-- -->zeznania świadków <span class="anon-block">M. G.</span> (k.19-20v, 226-228), <span class="anon-block">J. B. (2)</span> (k.45v-45a, 228-229), <span class="anon-block">K. M.</span> (k.291) i <span class="anon-block">S. M.</span> (k.303)</strong>. Świadek <span class="anon-block">M. G.</span> jest prokuratorem i znajdował się wówczas w budynku prokuratury, jednak nie widział tego zdarzenia, a jedynie słyszał głośne krzyki. Mimo to poszedł zobaczyć, co się dzieje i obserwował zachowanie oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> oraz świadków <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>. Mógł zatem przedstawić swoje odczucia co do przebiegu tego incydentu. Świadkowie <span class="anon-block">J. B. (2)</span> i <span class="anon-block">S. M.</span> są pracownikami ochrony i znajdowali się wówczas w budynku prokuratury. Biorąc jednak pod uwagę, że byli zajęci wykonywaniem swoich obowiązków, to nie widzieli przebiegu tego zdarzenia. Świadek <span class="anon-block">J. B. (2)</span> znajdował się wtedy na parterze i jedynie słyszał kłótnię oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> i świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, z uwagi na włączone radio i wykonywanie czynności służbowych nie słysząc wypowiadanych przez nich słów. Ponadto widział wchodzących do budynku prokuratury oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> ze świadkami <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, tym samym mogąc stwierdzić jak się wobec nich zachowywał. Świadek <span class="anon-block">S. M.</span> znajdował się wtedy na piętrze i jedynie słyszał kłótnię oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> i świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, nie rozmawiając na ten temat ze świadkiem <span class="anon-block">J. B. (2)</span>. Z kolei świadek <span class="anon-block">K. M.</span> jest pracownikiem biura podawczego i znajdowała się w budynku prokuratury, jednak nie widziała tego zdarzenia, dowiadując się o nim od świadka <span class="anon-block">J. B. (2)</span>. Zważywszy na okoliczność, iż w biurze podawczym mógł znajdować się jakiś interesant, a wówczas zamyka drzwi od tego pomieszczenia, miała prawo nie słyszeć tego, co działo się przy drzwiach do budynku prokuratury. Biorąc pod uwagę, że świadkowie <span class="anon-block">M. G.</span>, <span class="anon-block">J. B. (2)</span>, <span class="anon-block">S. M.</span> i <span class="anon-block">K. M.</span> są osobami obcymi dla oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> i mogącymi mieć z nim styczność jedynie z uwagi na wykonywane obowiązki służbowe, nie miało to żadnego wpływu na ich relacje. Zdaniem Sądu przekazali oni całą swoją wiedzę w niniejszej sprawie, która nie budzi żadnych wątpliwości.</p>
<p>Brak również podstaw do zakwestionowania <strong>
<!-- -->dokumentów w postaci pisma (k.10), dokumentacji medycznej (k.14-15), protokołu oględzin rzeczy (k.34-35v), materiału poglądowego (k.36-40), wykazu interwencji (k.47-48), postanowień (k.90-91, 238, 239, 240, 258-263) i opinii psychologicznej (k.154-169)</strong>, które zostały sporządzone przez uprawnione osoby i podmioty. Szczególne znaczenie ma tu dokumentacja medyczna, z której wynikają obrażenia, jakich doznała świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, jak również protokół oględzin rzeczy i materiał poglądowy, z których wynika przebieg tego zdarzenia. Z kolei pismo, wykaz interwencji, postanowienia i opinia psychologiczna obrazują konflikt istniejący pomiędzy oskarżonym <span class="anon-block">E. B.</span> i świadkiem <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, w który uwikłany są dzieci. Wynika z nich również, z którym z rodziców i dlaczego mają zamieszkiwać.</p>
<p>Sąd podzielił również <strong>
<!-- -->wnioski wynikające z opinii lekarskich (k.54, 55)</strong>, w których wskazano, że w wyniku tego zdarzenia <span class="anon-block">J. B. (1)</span> doznała obrażeń ciała w postaci siniaków w okolicy przedramienia lewego i bolesności lewego stawu biodrowego. Z kolei u <span class="anon-block">W. B.</span> stwierdzono obrzęk z bolesnością miejscową po lewej stronie głowy z tyłu. W obu przypadkach skutkowały one naruszeniem czynności narządu ciała i rozstrojem zdrowia na okres poniżej 7 dni w rozumieniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a>. W obu przypadkach obrażenia te mogły powstać w przedstawionych okolicznościach. Biorąc pod uwagę, że wskazane opinie lekarskie były pełne, rzetelne i znajdowały potwierdzenie w zgromadzonym materiale dowodowym, w tym w szczególności w dokumentacji medycznej, nagraniach z monitoringu i zeznaniach świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, brak podstaw do ich zakwestionowania.</p>
<p>Dokonując analizy całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego i ujawnionego w niniejszej sprawie stwierdzić należy, że wina oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, opis czynu - ze zmianą w zakresie uznania, że stosował przemoc wobec świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, doprecyzowania sposobu i celu jego działania, jak również przyjęcia, że nieumyślnie spowodował obrażenia u <span class="anon-block">W. B.</span> - a ponadto przyjęta kwalifikacja prawna - ze zmianą w zakresie przyjęcia, że swoim zachowaniem wyczerpał znamiona czynu z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 kk</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 3)">art. 157 § 3 kk</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art. 11 § 2 kk</a> - nie budzą żadnych wątpliwości. Powyższe modyfikacje wynikały z tego, że ze zgromadzonego materiału dowodowego, w tym w szczególności z nagrań z monitoringu, ewidentnie wynika, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> oddziaływał jedynie na świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, czyniąc to w celu zmuszenia jej do odstąpienia od świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, a następnie ich odebrania i wejścia do budynku prokuratury. Tym samym Sąd uznał, że nie zmuszał on dzieci, w tym także <span class="anon-block">W. B.</span>, do poddania się jego woli. Ponadto Sąd, analizując nagrania z monitoringu, doprecyzował sposób działania oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, uznając że stosowana przez niego przemoc polegała na odpychaniu, obejmowaniu, przytrzymywaniu, napieraniu i szarpaniu za ręce. Dodatkowo uznał, że podczas tej przemocy, a dokładnie podczas szarpania za ręce i odepchnięcia, doprowadził do utraty równowagi przez <span class="anon-block">W. B.</span>, która trzymała wówczas za rękę świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, nieumyślnie powodując u niej obrażenia ciała. W ocenie Sądu brak jakichkolwiek podstaw do przyjęcia, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> dokonał tego umyślnie. Biorąc pod uwagę, że był skupiony na świadkach <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, nie przewidział, że wskutek jego zachowania może stać się krzywda <span class="anon-block">W. B.</span>. Zważywszy na okoliczność, że szarpnięcie za ręce było nagłe i były one wówczas napięte, a świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> szła w przeciwnym kierunku, mógł przewidzieć, że spowoduje to utratę równowagi przez świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> i <span class="anon-block">W. B.</span>, a w konsekwencji uderzenie w ścianę pobliskiego budynku prokuratury.</p>
<p>Przestępstwo z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 kk</a> polega na stosowaniu przemocy wobec osoby lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia. Przez przemoc rozumie się takie oddziaływanie środkami fizycznymi, które uniemożliwia podjęcie lub realizację decyzji woli osoby zmuszanej albo oddziałując dolegliwością na jej procesy motywacyjne ma nastawić tę decyzję w pożądanym przez sprawcę kierunku. Przemocą będzie zarówno uderzenie, popchnięcie czy szarpanie, jak również objęcie, przytrzymanie lub napieranie. Jeżeli chodzi o groźbę bezprawną, to obejmuje ona zarówno groźbę karalną, jak i groźbę spowodowania postępowania karnego lub rozgłoszenia wiadomości uwłaczających czci zagrożonego lub jego najbliższych. Przestępstwo zmuszania ma charakter kierunkowy, jego znamieniem jest bowiem działanie w celu zmuszenia innej osoby do określonego zachowania się. Jest to przestępstwo formalne, do dokonania którego nie jest wymagane osiągnięcie przez sprawcę skutku w postaci zamierzonego zachowania się (działania lub zaniechania) osoby zmuszanej. Jest ono popełnione już w momencie stosowania przemocy lub groźby bezprawnej. Przesłanką karalności są więc przestępne środki godzące w wolność osoby zmuszanej, a nie sam skutek. Jest to przestępstwo umyślne, które może być popełnione jedynie w formie zamiaru bezpośredniego. Przy przestępstwie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 kk</a>, podobnie jak przy przestępstwie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 2)">art. 191 § 2 kk</a>, niedopuszczalne jest dochodzenie swoich praw, choćby uzasadnionych, w drodze przymusu. Jak wskazał Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 22 listopada 2000 r. w sprawie o sygn. akt V KKN 302/98, „w sytuacji gdy istnieją odpowiednie procedury prawne dla wykonania wyroku eksmisyjnego nie można uznać za dozwoloną samopomoc samowolnego opróżnienia lokalu przez właściciela, wywozu rzeczy na wysypisko i ich zniszczenia”. Podobnie należy ocenić przypadek przymusowego odebrania osoby podlegającej władzy rodzicielskiej lub pozostającej pod opieką (komentarz pod red. Stefańskiego 2015 wyd. 13). Z punktu widzenia realizacji ustawowych znamion tego przestępstwa nie ma znaczenia to, czy zmuszany był obowiązany do określonego działania, zaniechania lub znoszenia (komentarz pod red. Warylewskiego 2012 wyd. 1).</p>
<p>Z kolei przestępstwo z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a> polega na powodowaniu naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia trwającego nie dłużej niż 7 dni. Naruszenie czynności narządu ciała oznacza spowodowanie zmian w organie ciała, które zakłócają jego normalne funkcjonowanie. Z kolei rozstrój zdrowia oznacza takie oddziaływanie na organizm, które nie narusza jego całości, lecz zakłóca jego funkcję. Do popełnienia tego czynu może dojść w wyniku jakiegokolwiek oddziaływania sprawcy na ciało ofiary, przykładowo na skutek uderzenia, kopnięcia czy oblania substancją. Tym samym jest to przestępstwo materialne, które wymaga powstania określonego skutku, to jest powstania obrażeń ciała. Ponadto konieczne jest istnienie pomiędzy tym skutkiem a zachowaniem sprawcy bezpośredniego związku przyczynowo - skutkowego. Ponosi on odpowiedzialność jedynie wtedy, gdy wskazane obrażenia nie powstały by, gdy nie jego działanie lub zaniechanie. Jest to przestępstwo umyślne, które może być popełnione zarówno z zamiarem bezpośrednim, jak i ewentualnym. Przepis <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 3)">art. 157 § 3 kk</a> przewiduje odpowiedzialność za nieumyślne spowodowanie naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia w sytuacji, gdy sprawca taką możliwość przewidywał, albo gdy wprawdzie tego nie robił, ale mógł przewidzieć.</p>
<p>Zważywszy na okoliczność, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> odpychał, obejmował, przytrzymywał, napierał i szarpał za ręce świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, która wcześniej zabrała świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span> bez jego wiedzy i zgody, a która następnie uniemożliwiała mu ich odebranie i wejście z nimi do budynku prokuratury, niewątpliwie chciał ją zmusić poprzez stosowaną przemoc do odstąpienia od dzieci i dokonanie tej czynności. Zachowując się w ten sposób godził się na to, że świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> odniesie obrażenia ciała. Jednocześnie szarpiąc za ręce i odpychając świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> mógł i powinien przewidzieć, że straci równowagę nie tylko ona, ale również trzymająca ją za rękę <span class="anon-block">W. B.</span> i może dojść do uderzenia przez nią w ścianę budynku prokuratury. Nie zaistniały tu jakiekolwiek okoliczności wyłączające jego winę.</p>
<p>Mimo to Sąd doszedł do przekonania, że w okolicznościach niniejszej sprawy zasadnym jest odstąpienie od wymierzenia kary oskarżonemu <span class="anon-block">E. B.</span> i poprzestanie na orzeczeniu wobec niego środka karnego. Zgodnie z treścią <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 59;art. 59 § 1)">art. 59 § 1 kk</a>, jeżeli przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 3 lat albo karą łagodniejszego rodzaju i społeczna szkodliwość czynu nie jest znaczna, sąd może odstąpić od wymierzenia kary, jeżeli orzeka równocześnie środek karny, a cele kary zostaną przez ten środek spełnione. Zdaniem Sądu w niniejszej sprawie spełnione zostały przesłanki przytoczonego przepisu. Czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 kk</a>, jako przewidujący najsurowszą odpowiedzialność, jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3. W przypadku czynów z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 3)">art. 157 § 3 kk</a> są to odpowiednio kary 2 lat i roku pozbawienia wolności. Ponadto społeczna szkodliwość czynu, którego dopuścił się oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> nie jest znaczna. Przemawia za tym w szczególności okoliczność, że nie doszło by do tego, gdyby nieprawidłowe, zdaniem Sądu naruszające porządek prawny, zachowanie świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, która zabrała ze szkoły świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, czyniąc to bez wiedzy i zgody ich ojca. Zważywszy na okoliczność, że miejscem ich pobytu było każdorazowe miejsce zamieszkania oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, nie tylko nie powinna, ale wręcz nie mogła tak postąpić. Jeśli miała jakiekolwiek zastrzeżenia, w tym w szczególności, jeśli uważała, że ojciec niewłaściwie zajmuje się dziećmi, to odpowiednim sposobem rozwiązywania tego typu sytuacji było zawiadomienie odpowiednich instytucji, w tym w szczególności policji, prokuratury i sądu. To samo tyczy się jej zachowania przed budynkiem prokuratury. Kiedy bowiem oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> otworzył drzwi i zwrócił się do świadków <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, a ci zrobili krok w jego kierunku, świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> powinna wejść z nimi do środka i właśnie tam, w siedzibie instytucji powołanej do ścigania różnego rodzaju nieprawidłowości, wyjaśnić zaistniałą sytuację. Tymczasem świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> chciała zawłaszczyć dzieci dla siebie, nie bacząc na konsekwencje. Zachowanie oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span>, który co trzeba podkreślić znalazł się tam przypadkowo, było oczywiście naganne i nie powinno mieć miejsca, gdyż tak jak świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> nie powinien samodzielnie rozwiązywać tego typu problemów, jednak czynny opór świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> która de facto przyczyniła się do powstania obrażeń ciała u siebie i <span class="anon-block">W. B.</span>, nie mógł pozostać niezauważony. Należy też zwrócić uwagę na to, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> stosował przemoc wobec świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> nie od razu, ale dopiero w momencie, kiedy ta szybko podeszła do drzwi i stanęła pomiędzy nim a dziećmi. Jego zachowanie, co zresztą sam przyznał w swoich wyjaśnieniach, było impulsywne i nieprzemyślane, jednak w ocenie Sądu został postawiony w sytuacji, kiedy trudno mu było nad sobą zapanować. Mimo to natężenie stosowanej przez niego przemocy nie było znaczne i skupiło się w zasadzie na odseparowaniu świadka <span class="anon-block">J. B. (1)</span> od dzieci. Odnotować także należy, że oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> był zainteresowany tylko tymi dziećmi, które miały prawo z nim mieszkać, to jest świadkami <span class="anon-block">P. B.</span> i <span class="anon-block">B. B.</span>, respektując orzeczenie sądu co do <span class="anon-block">W. B.</span>. Jego postawa w toku rozprawy, znajdująca potwierdzenie w orzeczeniach sądowych, wskazywała że jest silnie związany z dziećmi i stara się być dla nich dobrym ojcem. Z kolei świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span>, która nie respektuje orzeczenia sądu, nie wydając mu <span class="anon-block">W. B.</span> i separując ją od rodzeństwa, udowadnia że dobro dzieci nie jest dla niej najważniejsze. Mając to wszystko na uwadze Sąd doszedł do przekonania, że chociaż oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> popełnił przestępstwo, to na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 59;art. 59 § 1)">art. 59 § 1 kk</a> nie powinien ponieść kary. Zdaniem Sądu samo skazanie i orzeczony wobec niego na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 43 a;art. 43 a § 1)">art. 43a § 1 kk</a> środek karny w postaci świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości 500 złotych będzie w pełni wystarczający. Tym bardziej, że ostatecznie, w ostatnich wyjaśnieniach i w mowie końcowej, oskarżony <span class="anon-block">E. B.</span> najwyraźniej zrozumiał swój błąd, określając swoje zachowanie jako impulsywne i nieprzemyślane. W tej sytuacji wymierzenie mu kary było by zdaniem Sądu orzeczeniem po prostu niesprawiedliwym. Tym bardziej, że świadek <span class="anon-block">J. B. (1)</span> nie poniosła dotychczas odpowiedzialności za swoje postępowanie, które zdaniem Sądu również naruszyło porządek prawny.</p>
<p>Ponadto Sąd, na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 618;art. 618 § 1;art. 618 § 1 pkt. 11)">art. 618 § 1 pkt 11 kpk</a>, zasądził od Skarbu Państwa na rzecz adw. <span class="anon-block">K. K.</span> kwotę 1.357,92 złotych tytułem wynagrodzenia za pomoc prawną udzieloną oskarżonemu <span class="anon-block">E. B.</span> z urzędu, w tym podatek od towarów i usług. Zważywszy na okoliczność, że obrońca złożył oświadczenie, że wynagrodzenie to nie zostało uiszczone w jakiejkolwiek części, jego wniosek należało uwzględnić. Biorąc pod uwagę, że obrońca stawił się w sumie na 10 terminów rozprawy, a przewód otwarto na 2 terminie, należało mu przyznać kwotę 360 złotych za postępowanie uproszczone, 74 złote za 1 dodatkowy termin w postępowaniu uproszczonym i kwotę 672 złote (8 x 84 złote) za 8 dodatkowych terminów w postępowaniu zwyczajnym. Łączną kwotę 1.104 złote powiększono o podatek od towarów i usług w kwocie 253,92 złote, co ostatecznie dało zasądzoną kwotę 1.357,92 złotych.</p>
<p>Jednocześnie Sąd, na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 624;art. 624 § 1)">art. 624 § 1 kpk</a>, zwolnił oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> od kosztów sądowych w całości, którymi obciążył Skarb Państwa. Jak ustalono, wychowuje dwójkę małoletnich dzieci i uzyskuje nieregularne dochody w niewielkiej wysokości, korzystając ze wsparcia ośrodka pomocy społecznej, obciążanie go tymi należnościami było by bezzasadne. Wprawdzie może liczyć na pomoc swojej partnerki, jednak i ona ma na utrzymaniu małoletnie dziecko, a uzyskiwane przez nią wynagrodzenie jest bardzo niskie (wywiad środowiskowy - k. 271-273, informacja - k. 307, 313-314). Z tych względów Sąd uznał, że obciążanie oskarżonego <span class="anon-block">E. B.</span> kosztami sądowymi jest bezzasadne. Tym bardziej, że orzeczono wobec niego środek karny w postaci świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości 500 złotych, co z uwagi na sytuację rodzinną i materialną będzie dla niego odczuwalnym wydatkiem.</p>
</div>