Ppolska.starec← UrzadnikLog in

VI ACa 1199/11

Common courts2012-12-20
Case number
VI ACa 1199/11
Judgment date
2012-12-20
Type
SENTENCE

Judges

Beata WaśEwa ZalewskaSa-Ewa Stefańska (PRESIDING_JUDGE)

Legal basis

Judgment text

<p>Sygn. akt VIA Ca 1199/11</p> <div> <h2>WYROK</h2> <h5>W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ</h5> <p>Dnia 20 grudnia 2012 r.</p> <p>Sąd Apelacyjny w Warszawie Wydział VI Cywilny w składzie:</p> <p>Przewodniczący – Sędzia SA– Ewa Stefańska </p> <p>Sędzia SA – Ewa Zalewska </p> <p>Sędzia SO (del.)– Beata Waś </p> <p>Protokolant: sekr. sąd. Agnieszka Janik</p> <p>po rozpoznaniu w dniu 13 grudnia 2012 r. w Warszawie</p> <p>na rozprawie</p> <p>sprawy z powództwa <span class="anon-block"> (...) S.A.</span> z siedzibą w <span class="anon-block">W.</span> i <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> </p> <p>przeciwko <span class="anon-block">L. M.</span>, <span class="anon-block">P. N.</span> i <span class="anon-block">T. S.</span> </p> <p>o ochronę dóbr osobistych</p> <p>na skutek apelacji powodów</p> <p>od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie</p> <p>z dnia 2 czerwca 2011 r.</p> <p>sygn. akt XXV C 477/08</p> <p>1. oddala apelację;</p> <p>2. zasądza od <span class="anon-block"> (...) S.A.</span> z siedzibą w <span class="anon-block">W.</span> i od <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> na rzecz pozwanych <span class="anon-block">L. M.</span>, <span class="anon-block">P. N.</span> i <span class="anon-block">T. S.</span> kwoty po 2.070 (dwa tysiące siedemdziesiąt) złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa prawnego w postępowaniu apelacyjnym.</p> <p>Sygn. akt VIA Ca 1199/11</p> </div> <div> <h2>UZASADNIENIE</h2> <p>Zaskarżonym wyrokiem z dnia 2 czerwca 2011 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo wniesione pozwem z 14.09.2007 r. przez <span class="anon-block"> (...) S.A.</span> z siedzibą w <span class="anon-block">W.</span> i <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> przeciwko <span class="anon-block">L. M.</span>, <span class="anon-block">P. N.</span> jako dziennikarzom <span class="anon-block">(...)</span> i <span class="anon-block">T. S.</span> jako redaktorowi naczelnemu tej gazety o ochronę dóbr osobistych i orzekł o kosztach postępowania obciążając nimi powodów.</p> <p>Powód <span class="anon-block"> (...) S.A.</span> w <span class="anon-block">W.</span> domagała się ochrony dobrego imienia spółki, która emitowała program- reportaż pt. <span class="anon-block">(...)</span>, zaś powód <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> jako autor tego reportażu domagał się ochrony własnego dobrego imienia i czci.</p> <p>Jako usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych powodowie domagali się w pozwie zamieszczenia przez pozwanych w dzienniku <span class="anon-block">(...)</span> oraz w <span class="anon-block">(...)</span> na pierwszej stronie, oświadczenia o wymiarach co najmniej 15 na 10 cm, stanowiącego przeproszenie powodów następującej treści:</p> <p>„Redakcja <span class="anon-block">(...)</span> przeprasza <span class="anon-block"> Telewizję (...)</span> oraz Redaktora <span class="anon-block"> (...)</span>, <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, autora reportażu <span class="anon-block">(...)</span>, emitowanego w audycji <span class="anon-block"> (...)</span>, w programie telewizyjnym <span class="anon-block"> (...)</span> dnia 28 maja 2006 r., za naruszające dobre imię Stacji i Autora reportażu treści, jakie znalazły się w artykułach <span class="anon-block">(...)</span>; <span class="anon-block">(...)</span> (<span class="anon-block">(...)</span> z dnia 4 kwietnia 2007 r. nr <span class="anon-block">(...)</span> na stronie 6 i 7) oraz „<span class="anon-block">(...)</span> (<span class="anon-block">(...)</span> z dnia 20 czerwca 2007 r., nr <span class="anon-block">(...)</span> na stronie 1 i 8). Zawarte w tych artykułach stwierdzenia, że reportaże <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> były nieobiektywne są nieprawdziwe, bowiem Autor zachował wymaganą prawem szczególną staranność i rzetelność w przygotowaniu materiałów, które zostały nagrodzone m.in. prestiżową nagrodą <span class="anon-block"> (...)</span>."</p> <p>Powodowie wnieśli także o zasądzenie od pozwanych na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża kwoty 20.000 zł tytułem zapłaty na wskazany cel społeczny oraz zasądzenie kosztów procesu od pozwanych na rzecz powodów według norm przepisanych.</p> <p>Na poparcie ww. roszczeń zostało wskazane, że w przytoczonych w uzasadnieniu pozwu fragmentach artykułu autorstwa <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span> ( k. 14-15) pt. <span class="anon-block">(...)</span> zamieszczonym w <span class="anon-block">(...)</span> w dniu 4 kwietnia 2007 r. zostały powodowi <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> postawione 3 zarzuty: pogwałcenia przepisów <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ()">Prawa prasowego</a>, posługiwania się prowokacją i złożenia zawiadomienia o przestępstwie, a żaden z tych zarzutów nie był prawdziwy. W ocenie powodów <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> działał w zgodzie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 14)">art. 14 Prawa prasowego</a>, który nie zabrania dziennikarzowi sporządzania zapisów fonicznych i wizualnych dla celów prywatnych np. na potrzeby śledztwa dziennikarskiego. Mało tego jeśli dziennikarz posłużył się prowokacją w celu zdemaskowania niezgodnej z prawem i wysokim stopniu nieetycznej działalności doktora <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, jego działanie mieściło się w granicach dopuszczalnych przez <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ()">Prawo prasowe</a> i zasady etyki dziennikarskiej. Ponadto zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zgłoszone do policji czy prokuratury jest obowiązkiem społecznym dziennikarza wynikającym z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 304;art. 304 § 1)">art. 304 § 1 k.p.k.</a> </p> <p>Z uzasadnienia pozwu wynika, iż powód <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> poczuł się dotknięty także tym, iż w drugim artykule autorstwa <span class="anon-block">L. M.</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span> zamieszczonym w <span class="anon-block">(...)</span>w dniu 20 czerwca 2007 r. zostało napisane, iż reportaże powoda były nieobiektywne, a wymowa artykułu jest taka, że powód nie zachował szczególnej staranności i rzetelności, czyli działał niezgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy Pr. pras. Chodzi o zwroty na k. 17., str. 6 uzasadnienia pozwu. W pozwie zostało podkreślone, iż reportaż robił starannie, około pół roku i wzięło w nim udział dodatkowo osiem osób. Wskazane zostało także w uzasadnieniu pozwu, iż profesjonalizm <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> przy sporządzeniu powyższego reportażu został doceniony przez środowisko dziennikarskie, gdyż dostał on kilka prestiżowych nagród, w tym <span class="anon-block"> (...)</span> za najlepszy reportaż telewizyjny 2006 r. Tymczasem wskazane fragmenty artykułu <span class="anon-block">L. M.</span> poniżyły i zdyskredytowały go w oczach opinii publicznej, a za <span class="anon-block">(...)</span> oszczerczy zdaniem powodów artykuł przedrukowały i rozpowszechniały inne media (np. tygodnik <span class="anon-block">(...)</span> i nawet polonijne media), co spowodowało w ocenie powodów, iż dyskredytująca dziennikarza fama dotarła nawet za ocean.</p> <p>Reasumując pełnomocnik powodów wskazał, iż opublikowane nieprawdziwe informacje jakoby powód <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> wzorowy dziennikarz przygotował swój reportaż w sposób nierzetelny, nieobiektywny, wręcz stronniczy, naruszyło jego dobre imię, cześć, godność oraz naraziło go na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu dziennikarza.</p> <p>W uzasadnieniu pozwu nie zostały wskazane jakiekolwiek argumenty na poparcie żądań wysuwanych przez drugiego powoda <span class="anon-block"> (...) SA</span>.</p> <p>W dalszym toku procesu pismem z 18 kwietnia 2011 r. złożonym na rozprawie w dniu 21 kwietnia 2011 r (k.1281-1281verte) powodowie zmienili żądanie zawarte w punkcie pierwszym pozwu w ten sposób, że wnieśli o zobowiązanie pozwanych do złożenia już tylko na łamach <span class="anon-block">(...)</span>, w terminie 2 tygodni od dnia uprawomocnienia się wyroku, oświadczenia o treści:</p> <p>„ <span class="anon-block">T. S.</span>- redaktor naczelny <span class="anon-block">(...)</span>, <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span> przepraszają <span class="anon-block"> (...) SA</span> z siedzibą w <span class="anon-block">W.</span> oraz pana redaktora <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, autora reportażu <span class="anon-block">(...)</span>, wyemitowanego w audycji <span class="anon-block">(...)</span> w programie telewizyjnym <span class="anon-block"> (...)</span> w dniu 28 maja 2006 r., za całkowicie bezpodstawne insynuacje i pomówienia zawarte w opublikowanych w <span class="anon-block">(...)</span> artykułach. <span class="anon-block">T. S.</span>, <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span> oświadczają, że nie dysponują żadnymi danymi, które uzasadniałyby, nie tylko stawianie jakichkolwiek zarzutów, ale w ogóle wymienianie pana <span class="anon-block">D. Z.</span> i <span class="anon-block">(...)</span> S.A. w kontekście spraw poruszanych w artykułach <span class="anon-block">(...)</span> (<span class="anon-block">(...)</span> nr <span class="anon-block">(...)</span> z dnia 4 kwietnia 2007 r. autorzy <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span>) i <span class="anon-block">(...)</span> (<span class="anon-block">(...)</span> nr <span class="anon-block">(...)</span> z dnia 20 czerwca 2007 r. autor <span class="anon-block">L. M.</span>)".</p> <p>Jednocześnie należy zauważyć, iż dokonując powyższej modyfikacji powodowie pismem z dnia z 18 kwietnia 2011 r. sprecyzowali zarzuty zawarte w pozwie wskazując, iż naruszenie dóbr osobistych powodów artykułami zamieszczonymi w <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block">(...)</span> i <span class="anon-block">(...)</span>, a także zamieszczonym wraz z artykułem „<span class="anon-block">(...)</span> wywiadem <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span> z doktorem <span class="anon-block">W. S. (1)</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span> polega na insynuowaniu rzekomego udziału powodów w odkrytej przez <span class="anon-block">(...)</span> patologicznej zmowie środowiska lekarzy, farmaceutów i prokuratury. Sugerowanie związków <span class="anon-block">D. Z.</span> i <span class="anon-block">(...)</span> ze skorumpowanymi lekarzami, nieuczciwymi koncernami farmaceutycznymi i nieuczciwą, bądź nieudolną prokuraturą połączone zostało z zarzutem, że <span class="anon-block">Z.</span> i <span class="anon-block"> (...)</span> ukrywali (nie informowali widzów) o skandalicznym procederze w <span class="anon-block"> (...)</span> szpitalu, choć o nim wiedzieli. Zostało podniesione, iż artykuł w <span class="anon-block">(...)</span> zaszkodził karierze <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, bowiem pojawiły się głosy osób, zarówno z branży jak i postronnych, że jest nierzetelnym dziennikarzem.</p> <p>Natomiast odnośnie <span class="anon-block"> (...) SA</span> wskazywano, że spółka poczuła się dotknięta tym, że jej dziennikarz jest szkalowany za nierzetelne dziennikarstwo.</p> <p>Powodowie wywodzili, iż bezpodstawnie zarzucano im udział w manipulowaniu (wprowadzaniu w błąd) opinią publiczną w celu zniszczenia niewinnego człowieka. Twierdzili, iż pozwani posługując się metodami, które przypisywali powodom usiłowali zniszczyć początkującego dziennikarza <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> i nadszarpnąć reputację <span class="anon-block"> (...)</span> (zał. do protokołu k. 1302 verte). Podnosili, iż samo wymienienie powodów w kontekście korupcji, nieuczciwości, podejrzeń o mordowanie pacjentów bez jakiegokolwiek komentarza naruszało ich dobre imię (stwarzało podstawę do zapamiętania ich w złym świetle). Zdaniem powodów sugerowanie, iż wiedzieli o strasznych przestępstwach, zataili je przed opinią publiczną i świadomie nic nie zrobili by im zapobiec i to z niskich pobudek, wskazuje na chęć umyślnego poniżenia ich w oczach czytelników. Wywodzili, że z artykułu wynika, iż powodowie działali na czyjeś zamówienie i/lub w celu zniszczenia <span class="anon-block">W. S. (1)</span>.</p> <p>Pozwani <span class="anon-block">L. M.</span>, <span class="anon-block">P. N.</span> i <span class="anon-block">T. S.</span> wnosili o oddalenie powództwa w całości i zasądzenie kosztów.</p> <p>Pozwany <span class="anon-block">P. N.</span> - współautor jednego z artykułów w uzasadnieniu swojego stanowiska zawartego w odpowiedzi na pozew wywodził, iż powodowie nie wykazali, iż doszło w ogóle do naruszenia lub zagrożenia naruszenia dóbr osobistych powodów, gdyż samo podważanie przez pozwanych dziennikarskich ustaleń powoda <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> nie uzasadnia wytoczenia niniejszego powództwa. Podnosili, iż zakładając nawet, iż doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów, to w ocenie pozwanego nie zaszła druga przesłanka z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 24;art. 24 § 1)">art. 24 § 1 k.c.</a> w postaci bezprawności działania, bowiem pozwany zajmując się sprawą stosowania <span class="anon-block">(...)</span> w <span class="anon-block"> (...)</span> służbie zdrowia działał w obronie uzasadnionego interesu społecznego z zachowaniem należytej staranności i rzetelności dziennikarskiej. Pozwany wskazywał na brak bezprawności jego działania, bowiem działał zgodnie z prawem, w szczególności z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 6;art. 6 pkt. 1;art. 10;art. 10 pkt. 1;art. 12;art. 12 pkt. 1)">art. 6 pkt 1, art. 10 pkt 1 i art. 12 pkt 1 Prawa prasowego</a>.</p> <p>Pozwany <span class="anon-block">L. M.</span> autor jednego z ww. artykułów i współautor drugiego w odpowiedzi na pozew (k. 51) zarzucił pełnomocnikowi powoda całkowitą nieznajomość faktów i napisanie pozwu jedynie na podstawie ustnych relacji <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>. Wskazał, że prawdą jest to, że <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> nie zajął się sprawą fałszowania dokumentacji medycznej oraz „oscylatorem kasy”, że w ukryciu nagrywał swych informatorów i następnie nagrania informatorów, którym obiecywał anonimowość pokazał ich pracodawcy tj. dyrektorowi szpitala i z tego powodu byli oni potem przez niego dyskryminowani, a większość utraciła pracę. Wskazał, iż w jego ocenie dziennikarz naruszył <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ()">prawo prasowe</a> i karne (<a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 257;art. 257 § 2;art. 257 § 3)">art. 257 § 2 i 3 k. k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 241;art. 241 § 1)">art. 241 § 1 k.k.</a> ). Podniósł, iż <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> i redakcja <span class="anon-block"> (...)</span> nakłoniła za gratyfikację pieniężną do przeprowadzenia nagrywania <span class="anon-block">W. S. (1)</span> przez ludzi z półświatka, warunkując zapłatę od stopnia sensacyjności pomówień przekazanych przez <span class="anon-block">W. D.</span>. Pozwany nie zgodził się z twierdzeniami pozwu, że <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> dołożył szczególnej staranności i rzetelności, bowiem przeczy temu w jego ocenie to, że ten zmontował materiał w swym reportażu według założenia, które sprecyzował zadając <span class="anon-block">W. S. (1)</span> retoryczne pytanie „zniszczył Pan życie niewinnego człowieka”, która to teza zdaniem pozwanego odważnie wyprzedziła skazujący wyrok Sądu Rejonowego w Białymstoku o dobre 1,5 roku i była nieudolną próbą ferowania wyroku za sąd i w ten sposób <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> zamienił się w adwokata <span class="anon-block">T. H. (1)</span>. Zadał retoryczne pytanie czy ferowanie przez media wyroków przed rozstrzygnięciami sądów zasługuje na uznanie? Czy możemy zgodzić się, aby w sposób całkowicie dowolny media próbowały wykreować rzeczywistość?</p> <p>Pozwany <span class="anon-block">T. S.</span> w odpowiedzi na pozew (k. 95) wskazał, iż po pierwsze powództwo skierowane do niego nie zostało w należyty sposób sprecyzowane, bowiem powodowie nie wskazali, które konkretnie informacje zawarte w przedmiotowych publikacjach naruszają ich dobra osobiste. Ponadto stwierdził, iż powództwo winno być oddalone bowiem działanie pozwanych nie było bezprawne, gdyż informacje zawarte w przedmiotowych artykułach prasowych są prawdziwe, nie zostały naruszone dobra osobiste powodów, autor przedmiotowych artykułów dochował należytej staranności i pozwani działali <em> <!-- -->pro publico bono</em>.</p> <p>Zdaniem pozwanych w kwestionowanym materiale prasowym trudno było dostrzec jakikolwiek szczegół, który budziłby podejrzenie, iż przedmiotowe artykuły zostały napisane z naruszeniem prawa, a w szczególności, że strona pozwana nie dochowała należytej staranności i rzetelności w publikacji zawartych w nich informacji. Wskazali, iż artykuły poruszały bardzo ważną kwestię społeczną, a ujawnione informacje były prawdziwe. W toku procesu zaprzeczali temu, by sporne artykuły miały kogoś zdyskredytować,</p> <p>Sąd Okręgowy zaskarżony wyrok wydał po dokonaniu ustalenia następującego stanu faktycznego:</p> <p>W dniu 28 maja 2006 r. w <span class="anon-block"> telewizji (...)</span>, w <span class="anon-block"> magazynie (...)</span> ukazał się reportaż autorstwa redaktora <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span> poświęcony łapówkarskiej prowokacji doktora <span class="anon-block">W. S. (1)</span> przeciwko docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span>. W reportażu na wstępie autor przedstawił sylwetkę docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, opinię o nim Przewodniczącego Izby Lekarskiej w <span class="anon-block">B.</span>, informację Naczelnika Wydziału ds. <span class="anon-block"> (...)</span> z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w <span class="anon-block">B.</span> o tym, że docierały z różnych środowisk sygnały o przyjmowaniu łapówek przez docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, autor poinformował też o tym, że wszystkie media donosiły o zatrzymaniu docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span> za to, że przyjął łapówkę od pacjenta, autor też wskazał zasługi docenta <span class="anon-block">H.</span> dla kliniki w <span class="anon-block">B.</span>. Następnie wskazał, że <span class="anon-block">W. S. (1)</span> był przekonany, że <span class="anon-block">T. H. (1)</span> bierze łapówki od pacjentów, przedstawił sposób, w jaki <span class="anon-block">W. S. (1)</span> dążył do zdyskredytowania swojego przełożonego docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span> organizując prowokację z udziałem przestępcy <span class="anon-block">W. D.</span> karanego za oszustwa i wyłudzenia, że jemu powiedział, że docent <span class="anon-block">H.</span> bierze łapówki i się z nimi nie dzieli, a jak go usuną to wszystko będzie na starych zasadach i oni sami będą brać pieniądze. Redaktor poinformował, że łapówkę wręczyła osoba, która sama zgłosiła się na policję, co nie jest codzienne. W reportażu znalazły się wypowiedzi <span class="anon-block">W. D.</span> oraz <span class="anon-block">J. Ś. (1)</span>, w których informowali oni, w jaki sposób wzięli udział w tej prowokacji, jak przebiegała cała prowokacja i że mieli za to dostać pieniądze -20.000zł, że zostali oszukani przez <span class="anon-block">W. S. (1)</span> i nie dopłacił im 5.000zł. Wyemitowano nagranie ukrytą kamerą, jak <span class="anon-block">W. D.</span> spotyka się z <span class="anon-block">W. S. (1)</span> i upomniana się o brakujące pieniądze. W reportażu wskazano, że <span class="anon-block">W. S. (1)</span> był podwładnym docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, starszym asystentem, że jest ambitny, pochodzący z rodziny o tradycjach lekarskich. Wskazano, że kontakt z <span class="anon-block">W. S. (1)</span> był ze strony <span class="anon-block"> (...)</span> pod pretekstem robienia materiału o korupcji wśród lekarzy, w reportażu znalazła się nagrana pierwsza telefoniczna rozmowa pomiędzy <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> a <span class="anon-block">W. S. (1)</span> i że już wtedy panowie przeszli na ty. Informacja, że <span class="anon-block">W. S. (1)</span> chętnie się spotkał i chętnie rozmawiał o swoim szefie. W reportażu jest emisja nagrań rozmów z <span class="anon-block">W. S. (1)</span> nagranych z ukrytej kamery oraz emisja nagrania policyjnego treści rozmowy w czasie wręczenia łapówki <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, a także opis przebiegu tego zajścia przez <span class="anon-block">T. H. (1)</span>. Znalazły się wypowiedzi uczestników prowokacji <span class="anon-block">W. D.</span> i <span class="anon-block">J. Ś. (1)</span>, że policjanci uzgadniali z nimi wersje zdarzeń, że ma być przedstawiana taka wersja, która będzie niepodważalna w prokuraturze i w sądzie. Kolejnym elementem reportażu jest rozmowa <span class="anon-block">J. Ś. (1)</span> z policjantem z wydziału ds. korupcji w sprawie treści zeznań. Informacja, że <span class="anon-block">W. S. (1)</span> nie ukrywa, że jest w bardzo dobrej komitywie z miejscowymi policjantami z wydziału do walki z korupcją i zaaranżował prywatne spotkanie z funkcjonariuszami prowadzącymi śledztwo. Wyemitowano nagranie ukrytą kamerą prywatnego spotkania z tym funkcjonariuszem. Informacja, że policjanci złamali prawo i na komendzie pokazali <span class="anon-block">J. Ś. (1)</span> skserowane zeznania i emisja tego nagrania zarejestrowanego ukrytą kamerą. Następnie informacja, że <span class="anon-block">T. H. (1)</span> spędził w areszcie z pospolitymi przestępcami półtora miesiąca, a w tym czasie <span class="anon-block"> (...)</span> policja gorączkowo poszukiwała świadków, którzy by potwierdzili, że on bierze łapówki, a pomimo przesłuchania ponad 100 pacjentów docenta nikt go nie obciążył. Informacja, że oczekuje na wyrok, że w szpitalu został zdegradowany, z ordynatora stał się starszym asystentem. Informacja, że zebrane przez dziennikarza dowody zostały pokazane docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, emisja tego zaprezentowania w reportażu, docent oglądał nagrania rozmów dziennikarza z osobami, z którymi się spotykał zarejestrowane ukrytą kamerą, w tym rozmowę <span class="anon-block">W. S. (1)</span> z <span class="anon-block">J. Ś. (1)</span>, gdy ta przychodzi do niego do szpitala przed rozprawą w sądzie w sprawie wzięcia łapówki przez <span class="anon-block">T. H. (1)</span>. Znalazła się wypowiedź <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, że spodziewał się, że ta prowokacja została wyprodukowana, że przez to siedział w więzieniu, że poniósł śmierć zawodową i społeczną. Autor reportażu dokonane ukrytą kamerą swoje rozmowy z pracownikami szpitala ujawnił nie tylko docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, ale również dyrektorowi szpitala i ten zgodził się na sfilmowanie konfrontacji. Pojawia się informacja, że <span class="anon-block">W. S. (1)</span> wygrał sprawę w sądzie pracy o zatrudnienie w szpitalu, że do gabinetu dyrektora przyszedł ze swoim adwokatem (choć w rzeczywistości był to przedstawiciel związków zawodowych), pojawia się nagranie z ukrytej kamery tej rozmowy i w tym czasie dyrektor pokazuje nagranie rozmowy <span class="anon-block">W. S. (1)</span> z <span class="anon-block">W. D.</span> i <span class="anon-block">W. S. (1)</span> początkowo zaprzecza tej znajomości, a po dalszej części nagrania potwierdza, że to on jest na tym nagraniu. Po wyjściu z gabinetu dyrektora pojawia się nagranie jak <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> podchodzi już z jawną kamerą do <span class="anon-block">W. S. (1)</span> z pytaniem „zniszczył pan człowiekowi życie, przez pana niewinny człowiek trafił do więzienia", odpowiedź <span class="anon-block">W. S. (1)</span> „pan jest sądem panie <span class="anon-block">D.</span>, czy on jest winy czy niewinny to Sąd stwierdzi", na co pada wypowiedź <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> „pan wynajął ludzi żeby wręczyli łapówkę niewinnemu człowiekowi i czy ma tego świadomość, dlaczego to pan zrobił" i odpowiedź <span class="anon-block">W. S. (1)</span> „to jest chore". Pojawia się komentarz docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span> „nie jedne plecy w tym mieście noszą ślady jego noża, to jest chyba taki człowiek niestety". Następnie informacja, że docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span> prokuratura przedstawiła zarzut wzięcia łapówki i grozi mu za to 8 lat więzienia, a po obejrzeniu materiałów z dziennikarskiego śledztwa Prokuratura Apelacyjna w <span class="anon-block">K.</span> zajmie się <span class="anon-block">W. S. (1)</span> i prawdopodobnie odpowie on za tworzenie fałszywych dowodów i wprowadzenie w błąd organów ścigania.</p> <p>W numerze <span class="anon-block">(...)</span> z dnia 4 kwietnia 2007 roku, na 6 i 7 stronie, ukazał się artykuł zatytułowany <span class="anon-block">(...)</span> autorstwa <span class="anon-block">L. M.</span> oraz <span class="anon-block">P. N.</span>. W tym artykule autorzy opisali podejrzenia uśmiercania chorych <span class="anon-block">(...)</span> i konsekwencje publikacji prasowych: powołanie komisji przez Ministra Zdrowia celem zbadania tego, śledztwo prokuratury i <span class="anon-block"> (...)</span>. W treści znalazł się wywiad z wiceministrem zdrowia będącym przewodniczącym komisji kontrolującej <span class="anon-block"> (...)</span> szpital, wywiad z dyrektorem <span class="anon-block"> (...)</span> szpitala oraz wywiad z dr <span class="anon-block">W. S. (1)</span> (<span class="anon-block">W.</span> S.) stanowiącym źródło informacji autorów. W wywiadach jedynie <span class="anon-block">W. S. (1)</span> wymienia <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> i <span class="anon-block"> (...)</span>. W tym wywiadzie <span class="anon-block">W. S. (1)</span> wskazał, że „Sprawę do <span class="anon-block"> (...)</span> prokuratury zgłosił redaktor <span class="anon-block">Z.</span> z <span class="anon-block"> (...)</span>, który bez mojej wiedzy, i jak domniemywam, także innych, utrwalał rozmowy prywatne na temat <span class="anon-block">(...)</span>. Nas po prostu prokuratura apelacyjna wezwała. <span class="anon-block">Z.</span> nie prosiliśmy i nie upoważnialiśmy do donoszenia do prokuratury. (...) W moim przekonaniu wcześniej <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> oraz prokuratorzy z <span class="anon-block">K.</span> mnie oszukali". W podtytule <span class="anon-block">(...)</span> został zacytowany <span class="anon-block">W. S. (1)</span> ze wskazaniem, że jest to jeden z lekarzy, którzy złożyli zeznania dotyczące <span class="anon-block">(...)</span>: „Rozmawiałem o tym z redaktorem <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> z <span class="anon-block"> (...)</span>, który właśnie szukał tematu. Zapalił się, mimo że mówiłem, że to trudne do zrealizowania. Powiedział, że rozmawiał z producentką, wszystko uzgodnili. Potem zorientowałem się, że celem nie był materiał o leku lecz o mnie." Autorzy wskazali następnie, że <span class="anon-block">(...)</span> dotarła do osoby, która miała wziąć udział w wyjaśnianiu sprawy stosowania <span class="anon-block">(...)</span>, jest zacytowana wypowiedź tej osoby: „Redaktor <span class="anon-block">Z.</span> napisał mi na kartce, co trzeba robić. Były bowiem osoby ze szpitala, które chciały mu w tym pomóc (...) Miały wynosić próbki krwi dawców do badania. Potem jednak dziennikarz już się ze mną nie kontaktował". Następnie zostały zamieszczone wyjaśnienia <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, który twierdzi, że: „kobieta która miała pomóc w prowokacji wycofała się i że żaden z informatorów, z którymi skontaktował mnie dr S. nie potwierdził jego słów".</p> <p>W <span class="anon-block">(...)</span> numerze <span class="anon-block">(...)</span> z dnia 20 czerwca 2007 roku, na 8 i 9 stronie ukazał się artykuł zatytułowany <span class="anon-block">(...)</span> autorstwa <span class="anon-block">L. M.</span> (k. 1288-1289). Na wstępnie opisano tzw. układ transplantologów. W podtytule <span class="anon-block">(...)</span> na wstępie znalazło się stwierdzenie, że „28 maja 2006r <span class="anon-block"> (...)</span> wyemitowała w <span class="anon-block"> magazynie (...)</span> reportaż <span class="anon-block">(...)</span> o łapówkarskiej prowokacji dr <span class="anon-block">W.</span> S. przeciwko docentowi H. szefowi <span class="anon-block"> Kliniki (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>. Przy bliższym poznaniu tej sprawy okazuje się jednak, że prawda wygląda zupełnie inaczej reportaże były nieobiektywne, a sposób działania prokuratury co najmniej dziwny". Jest cytowany <span class="anon-block">W. S. (1)</span> (<span class="anon-block">W.</span> S.), który nie chce by podawać jego nazwisko i wizerunek bo byłoby to pretekstem do obrony m.in. <span class="anon-block"> (...)</span> i <span class="anon-block">(...)</span>, które chce podać do sądu za naruszenie jego dobrego imienia i wizerunku. Autor stwierdza, że został uknuty misterny plan zniszczenia <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, wykorzystujący media, bo ten naraził się układowi transplantologów. Opisane jest tło konfliktu dr <span class="anon-block">W.</span> S. z docentem <span class="anon-block">T.</span> H., znalazł się opis zorganizowania prowokacji przez dr <span class="anon-block">W.</span> S. oraz podano przesłanki i motywy jego działania. Następnie w podtytule <span class="anon-block">(...)</span> znalazła się wypowiedź <span class="anon-block">W. S. (1)</span>: „Dziennikarka z <span class="anon-block"> (...)</span> z <span class="anon-block">B.</span>, której opowiedziałem tę historię, powiedziała, że skontaktuje mnie z kolegą, który przygotowuje program „Stop korupcji". Był to <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>. Przyjechał w sierpniu 2005r. Opowiedzieliśmy mu o wszystkim, o błędach lekarskich docenta H., o „oscylatorze kasy", o fałszowaniu dokumentów szpitalnych, rozmawiał z różnymi lekarzami. Cały czas w tajemnicy nas nagrywał. Opowiedzieliśmy mu wszystko w dobrej wierze, że tym się zajmie, sprawdzi. A on to nagranie pokazał dyrektorowi szpitala (...) Lekarze opowiedzieli też redaktorowi <span class="anon-block">Z.</span> o tym, że w szpitalu mówi się o „markowaniu" śmierci mózgowej <span class="anon-block">(...)</span>, by uzyskać od nich narządy do przeszczepów". Kolejny cytat <span class="anon-block">W. S. (1)</span>: „początkowo zapalił się, no bo skoro najlepszy anestezjolog w <span class="anon-block">B.</span> K., mówi mu, że zabijano ludzi dla narządów, czy to nie brzmi wiarygodnie? K. powiedział, że jest tajemnicą poliszynela, że się „markuje" śmierć <span class="anon-block">(...)</span>. <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> odpowiada <span class="anon-block">(...)</span>: „sprawdziłem wszystkie informacje i rozmawiałem z informatorami, z którymi dr S. nas skontaktował. Żadna tych osób nie zaobserwowała tego procederu i nie potwierdziła słów dr S. Nie było więc żadnych dowodów, a nawet poważnych poszlak w tej sprawie". Jedynym sposobem udowodnienia zbrodniczego procederu było zbadanie próbek krwi lub moczu chorego już zakwalifikowanego jako dawcę narządów-czy nie ma w nich <span class="anon-block">(...)</span>. Pracownica szpitala obiecała red. <span class="anon-block">Z.</span> pomoc -była okazja udowodnić zbrodnicze praktyki a tym samym im zapobiec, znalazła się osoba ze średniego personelu <span class="anon-block"> (...)</span>, która chciała wynosić próbki krwi zakwalifikowanych dawców-mówi GP pracownica szpitala, która miała w tym pomagać. Redaktor <span class="anon-block">Z.</span> twierdzi, że ostatecznie kobieta wycofała się i nigdy nie otrzymaliśmy próbek krwi. Co innego mówi GP kobieta: „red. <span class="anon-block">Z.</span> dwa tygodnie po tym, jak pielęgniarka zgodziła się wynosić próbki krwi, będąc w moim domu, rozpisał mi na kartce, co mam robić, ale potem już nie odzywał się do mnie. Zrozumiałam, że się wycofał. Red. <span class="anon-block">Z.</span> nie podjął wątku korupcyjnego („oscylator kasy"), nie zajął się błędami lekarskimi docenta H., fałszowaniem dokumentów, nie zajął się <span class="anon-block">(...)</span>. Zajął się dr S. - skrytykował go w reportażu, że pomógł w zorganizowaniu prowokacji. Zarazem <span class="anon-block">(...)</span> (a potem <span class="anon-block">(...)</span>) podjął się de facto wybielenia docenta H., zadania ryzykownego, bo przyjął on kopertę z pieniędzmi, jego sprawa toczy się w sądzie i może zostać skazany". Następnie w kolejnej wypowiedzi <span class="anon-block">W.</span> S.: „ Gdy mi nie przedłużono umowy o pracę, podałem sprawę do sądu pracy i wygrałem. Z wyrokiem poszedłem do dyrektora <span class="anon-block"> szpitala (...)</span> spytać, jak sobie wyobraża dalszą współpracę ze mną. On mi wtedy pokazał fragmenty nagrania <span class="anon-block"> (...)</span> moje rozmowy z chorym D. i jego rodziną, którzy uczestniczyli w prowokacji, a teraz, jak sądzę, z powodów finansowych współpracowali z <span class="anon-block"> (...)</span>. Wychodzimy z gabinetu dyrektora, a tam czeka już na mnie red. <span class="anon-block">Z.</span> z kamerą i pyta, czemu pan zmarnowała życie dr H.? Wcześniej w gabinecie dyr. <span class="anon-block">P.</span> nagrali nas, jak się potem okazało ukrytą kamerą, na potrzeby filmu o mnie". Następnie kolejna wypowiedź <span class="anon-block">W. S. (1)</span>: „w listopadzie 2005 r. red. <span class="anon-block">Z.</span> powiedział, że ma obowiązek zawiadomienia prokuratury o sprawie <span class="anon-block">(...)</span> (mimo, że nie znalazł ku temu żadnych poszlak, jak sam twierdzi), bo chodzi o zagrożenia życia ludzi i że ma dobry układ w Prokuraturze Apelacyjnej w <span class="anon-block">K.</span>, dlatego powinniśmy tam złożyć zeznania. Po wezwaniu z prokuratury pojechaliśmy tam w grudniu 2005 r. z anestezjologiem K i złożyliśmy zeznania" (...) w tzw. międzyczasie, po mojej skardze w Ministerstwie Sprawiedliwości, <span class="anon-block"> (...)</span> zrobiła w marcu 2007 r. nalot w <span class="anon-block"> (...)</span> i znalazły się dodatkowe taśmy z nagraniami, których prokuratura wcześniej nie dostała od <span class="anon-block">(...)</span>, na których są m.in. zarejestrowane rozmowy dotyczące poważnych błędów lekarskich docenta H., jego zaniedbań i podejrzeń o korupcję". Autor informuje, że zabrano 14 taśm - wynika z akt prokuratorskich, a wyjaśniający prokurator pisze w piśmie, które jest w aktach sprawy „w wyniku przesłuchania świadka <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> zaszła konieczność zabezpieczenia oryginałów nośników zawierających nagrania rozmów, w tym nieudostępnionych poprzednio przez <span class="anon-block"> telewizję (...)</span>".</p> <p>Wypowiedzi dla <span class="anon-block">(...)</span> były autoryzowane przez <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Autorzy reportaży w <span class="anon-block">(...)</span> początkowo kontaktowali się z <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> telefonicznie, potem na jego prośbę przedstawili mu mailem listę pytań i ten przesłał im odpowiedzi na nie.</p> <p>Redaktorem Naczelnym <span class="anon-block">(...)</span> w tym czasie był <span class="anon-block">T. S.</span>. <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> ani stacja <span class="anon-block"> (...)</span> nie występowały do <span class="anon-block">(...)</span> z wnioskiem o sprostowanie przedmiotowych artykułów. O tym, że <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> pokazał część faktów, a te które pokazał to uczynił to w sposób nieprawdziwy pisał też tygodnik <span class="anon-block">(...)</span> (artykuł z dnia 12 października 2009 r.). <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> ani Stancja <span class="anon-block"> (...)</span> nie występowali do tygodnika <span class="anon-block">(...)</span> o sprostowanie, ani nie pozywali autora tego artykułu ani redaktora naczelnego <span class="anon-block">(...)</span>o ochronę dóbr osobistych.</p> <p>Za reportaż <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> otrzymał m.in. nagrodę <span class="anon-block"> (...)</span>. Po publikacjach w <span class="anon-block">(...)</span> wielu kolegów po fachu pytało <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> jak rzeczywiście było, która z wersji jest prawdziwa, musiał on wyjaśniać, tłumaczyć, pojawiły się insynuacje, że otrzymał jakieś pieniądze od docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span>. Był rozgoryczony tym co o nim napisała <span class="anon-block">(...)</span>.</p> <p>Prowokacja dotycząca wręczenia łapówki przez pacjenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span> została zainicjowana przez <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Ten był przekonany, że <span class="anon-block">T. H. (1)</span> bierze łapówki, a nie musi, bo jak na <span class="anon-block">P.</span> ma bardzo dobre warunki finansowe pracy. Początkowo udał się do radnego w <span class="anon-block">B.</span>, a ten odesłał go do szefa NFZ, a ten do policjanta. <span class="anon-block">W. S. (1)</span> ustalił z policjantem, że potrzebny jest chory, który wręczy łapówkę. <span class="anon-block">W. S. (1)</span> znalazł taką osobę, był to <span class="anon-block">W. D.</span>, który przyjechał do <span class="anon-block">B.</span>, przeszedł cały proces diagnostyczny i został zakwalifikowany na zabieg w <span class="anon-block">B.</span>. <span class="anon-block">J. Ś. (2)</span>, która podawała się za jego córkę, zostawiła kopertę z pieniędzmi o nominałach spisanych przez policję w gabinecie <span class="anon-block">T. H. (1)</span> w zamian za obietnicę przyspieszenia zabiegu. Po tym, tego samego dnia docent <span class="anon-block">T. H. (1)</span> został zatrzymany pod zarzutem przyjęcia korzyści majątkowej. Jego zatrzymanie było opisywane przez prasę, tymi tekstami w zakresie sposobu opisu tam przedstawionego zajmowała się Rada Etyki Mediów, stwierdzając, że język publikacji, sposób podania informacji i przesądzanie o winie bez stanowiska drugiej strony są niedopuszczalne.</p> <p>W dniu 14 czerwca 2005 r. docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span> prokuratura przedstawiła zarzut, że w dniu 13 czerwca 2005 r. w <span class="anon-block">B.</span> pełniąc funkcję publiczną Kierownika <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block"> (...) Publicznego Szpitala (...)</span> przyjął od <span class="anon-block">J. Ś. (1)</span> korzyść majątkową w postaci pieniędzy w kwocie 5000 zł w zamian za przyspieszenie i przeprowadzenie operacji <span class="anon-block">W. D.</span> tj. o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 228;art. 228 § 1)">art.228§1kk</a>. Wobec <span class="anon-block">T. H. (1)</span> zastosowano areszt tymczasowy. W czerwcu 2005 r. poręczenie za <span class="anon-block">T. H. (1)</span> składali: dyrektor <span class="anon-block"> szpitala (...)</span>, rektor Akademii Medycznej w <span class="anon-block">B.</span> prof. dr hab. <span class="anon-block">J. G.</span>, <span class="anon-block"> Klub (...)</span>, w lipcu 2005 r. kardiolodzy z <span class="anon-block">B.</span> i okolic, przewodniczący <span class="anon-block"> (...)</span> Izby Lekarskiej, w sierpniu 2005r Przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w <span class="anon-block">B.</span>. W dniu 11 sierpnia 2005 r. <span class="anon-block">T. H. (1)</span> opuścił areszt po zmianie środka zapobiegawczego. W dniu 31 października 2005 r. został zredagowany akt oskarżenia przeciwko <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, w którym zarzucano mu, że w dniu 13 czerwca 2005 r. w <span class="anon-block">B.</span> przyjął w związku z pełnieniem funkcji publicznej Kierownika <span class="anon-block">(...)</span> Publicznego Szpitala <span class="anon-block">(...)</span> korzyść majątkową w kwocie 5000 zł od <span class="anon-block">J. Ś. (1)</span> za przeprowadzenie operacji <span class="anon-block">W. D.</span>. Wyrokiem z dnia 20 grudnia 2007 r. uznano <span class="anon-block">T. H. (1)</span> za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i skazano go. Ten wyrok został uchylony. Wyrokiem z dnia 10 lipca 2009 r. uznano, że czyn zarzucany docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span> stanowi wypadek mniejszej wagi i postępowanie karne warunkowo umorzono na okres próby wynoszący 2 lata, zasądzając od oskarżonego na cel społeczny kwotę 10.000 zł. Sąd odwoławczy wyrokiem z dnia 2 lutego 2010r. zmienił ten wyrok i uniewinnił oskarżonego od popełnienia zarzucanego mu czynu. W dniu 30 listopada 2010 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację od tego wyroku. Sąd karny uznał bowiem, że <span class="anon-block">T. H. (1)</span> padł ofiarą prowokacji zorganizowanej przez <span class="anon-block">W. S. (1)</span>.</p> <p>Program <span class="anon-block"> (...)</span> mocno zbulwersował środowisko medyczne w <span class="anon-block">B.</span>, wytworzyły się dwa obozy. Ten kto był towarzysko związany z dr <span class="anon-block">W. S. (1)</span> był niemile postrzegany przez docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span>. Ten kto sprzyjał docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span> był niemile postrzegany przez osoby ufające dr <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Samo aresztowanie docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span> było wiadomością nr 1 w <span class="anon-block">B.</span>, jego procesem interesowały się media.</p> <p> <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> zainteresował się sprawą, po tym jak jego informator powiedział mu, że lekarz z <span class="anon-block">B.</span> wynajął przestępców, a co najmniej 2 osoby z półświatka, które miały wręczyć łapówkę innemu lekarzowi, a oni chcą mówić bo lekarz, który ich wynajął nie wypłacił im wszystkich pieniędzy. Podczas prowadzonego przez 9 miesięcy dziennikarskiego śledztwa i realizacji reportażu, przy czym <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> nie zajmował się w tym czasie żadną inną sprawą, <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> spotykał się z <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, ten kontaktował go z lekarzami z <span class="anon-block"> (...)</span> kliniki <span class="anon-block">(...)</span>, pracownikami średniego personelu medycznego, policjantami do walki z korupcją. <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> rozmawiał także z uczestnikami prowokacji <span class="anon-block">W. D.</span> i <span class="anon-block">J. Ś. (1)</span>. Od pracowników szpitala otrzymywał informacje dotyczące szeroko pojmowanych nieprawidłowości w funkcjonowaniu <span class="anon-block"> (...) Publicznego Szpitala (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>: nadużyciach finansowych i łapówkach, plotkach o nieprawidłowościach przy stosowaniu <span class="anon-block">(...)</span>, błędach w sztuce lekarskiej, systemie kształcenia powodującym, że ta klinika nie kształci specjalistów, trybie specjalizacji, sposobie dopuszczania do zabiegów, nieprawidłowościach przy stosowaniu procedur medycznych. <span class="anon-block">W. S. (1)</span> wskazywał chorych, którzy mogli dawać łapówki docentowi <span class="anon-block">T. H.</span>, żadna ze wskazanych osób nie potwierdziła tego. Swoim rozmówcom <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> mówił, że gwarantuje poufność, anonimowość, nie informował o nagrywaniu ich wypowiedzi. Podczas rozmów <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> nagrywał ukrytą kamerą swoich rozmówców m.in. <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, <span class="anon-block">P. K.</span>, <span class="anon-block">M. C.</span>. Część nagrań z ukrytej kamery w trakcie realizacji reportażu odtworzył dyrektorowi szpitala, w którym pracował <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span> a trwał proces, w którym ten występował jako oskarżony, część nagrań z ukrytej kamery wykorzystał w reportażu <span class="anon-block">(...)</span>. Po powrocie docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span> z aresztu w stosunku do dr <span class="anon-block">W. S. (1)</span> i osób mu sprzyjających zaczęły się działania dyskryminujące ze strony dyrektora szpitala. Z <span class="anon-block">W. S. (1)</span> nie została przedłużona umowa o pracę, bo zdaniem dyrekcji szpitala tworzył fałszywe dowodowy, podejmował czynności i działania mające na celu spowodowanie ścigania jego przełożonego i sąd pracy wyrokiem z dnia 22 maja 2006 r. nakazał szpitalowi dopuszczenie <span class="anon-block">W. S. (1)</span> do pracy na warunkach umowy z dnia 19 kwietnia 2000 r. i zasądził na jego rzecz utracone wynagrodzenie. Dyrektor szpitala zezwolił na zainstalowanie kamer w swoim gabinecie i nagranie jego rozmowy z <span class="anon-block">W. S. (1)</span> po tym jak ten przyszedł do niego z korzystnym dla siebie wyrokiem nakazującym szpitalowi dopuszczenie go do pracy. <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w reportażu zajął się kwestią tego, w jaki sposób doszło do tego, że koperta z pieniędzmi znalazła się w gabinecie docenta <span class="anon-block">H.</span>, nie zajmował się innymi nieprawidłowościami, o których był poinformowany. Starał się sprawdzić plotki o nieprawidłowościach przy stosowaniu <span class="anon-block">(...)</span>, ale nie wykrył zwiększonego zużycia <span class="anon-block">(...)</span> w szpitalu, nie miał innego dowodu na potwierdzenie tych domysłów lekarzy. Był pomysł z badaniem próbek krwi, ktoś miał je wynosić nie doszło jednak do tego. W sprawie nieprawidłowości stosowania <span class="anon-block">(...)</span> próbowała mu pomóc zebrać dowody <span class="anon-block">A. Ł.</span> - dziennikarka z <span class="anon-block">B.</span>. Jednak nie było potwierdzenia nieprawidłowości przy stosowaniu <span class="anon-block">(...)</span>, a w następstwie tego handlu organami. W wyniku uzyskanych informacji m.in. od <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, dotyczących sprawy <span class="anon-block">(...)</span> mającego na celu pobranie narządów do przeszczepu i handel narządami ludzkimi, <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> 5 grudnia 2005 r. złożył do Prokuratury Apelacyjnej w <span class="anon-block">K.</span> zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dołączył również własny stenogram z zapisu utrwalonych przez siebie rozmów z <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Zeznania w tej sprawie składał również <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Dziennikarze <span class="anon-block">(...)</span> zajęli się tematem podejrzeń o nieprawidłowościach przy stosowaniu <span class="anon-block">(...)</span> bo sprawę prowadziła prokuratura, uważali, że po doświadczeniach łowców skór jest to ważny temat, należy go przedstawić opinii publicznej żeby niejako dmuchać na zimne. Rozmawiali z rzecznikiem prokuratury w <span class="anon-block">K.</span>, z rzecznikiem prokuratury w <span class="anon-block">B.</span>, z doktorem <span class="anon-block">S.</span> , z <span class="anon-block">B. B.</span>, z prof. AM <span class="anon-block"> Instytutu (...)</span> w <span class="anon-block">W.</span>. Już wcześniej wiele artykułów w prasie pojawiło się tylko po informacji, że śledztwo w takiej czy innej sprawie prowadzi prokuratura, a postępowanie prokuratorskie było później umarzane. Ostatecznie postępowanie karne z zawiadomienia <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w sprawie podejrzeń o nieprawidłowości przy stosowaniu <span class="anon-block">(...)</span> zostało umorzone z powodu niepopełnienia przestępstwa.</p> <p>Dziennikarze z <span class="anon-block">B.</span> po podaniu informacji o zatrzymaniu docenta <span class="anon-block">T. H. (3)</span> prosili o zgłaszanie się osób, które dały mu łapówki, ale nikt się nie zgłosił. Uznali, że są to domniemania o dawaniu pieniędzy lekarzom, jak w każdym publicznym szpitalu.</p> <p>Dziennikarka <span class="anon-block">A. Ł.</span> chciała się umówić z docentem <span class="anon-block">T. H. (1)</span> na prywatną wizytę i ten umówił ją na taką wizytę w szpitalu. <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> wiedział o tym, nie sprawdzał tego wątku. Były nieprawidłowości przy stosowaniu procedur medycznych, szpital w <span class="anon-block">B.</span> musiał zwrócić pieniądze do NFZ, <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> wiedział o tym, nie sprawdzał tego wątku.</p> <p> <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> uznał, że <span class="anon-block">W. S. (1)</span> przedstawia mu nieprawdzie informacje a niektóre wyolbrzymia, bo zależało mu na przedstawieniu docenta <span class="anon-block">T. H. (1)</span> w jak najgorszym świetle, jako złego człowieka i osobę źle zarządzającą kliniką. Uznał go za karierowicza, cynika, szukał drugiego źródła na potwierdzenie informacji, jakich mu ten udzielał. Początkowo <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> nie przedstawił prokuraturze wszystkich nagrań, jakie zrobił czy to jawnie czy z ukrytej kamery w związku z realizacją reportażu <span class="anon-block">(...)</span>, zrobił kompilację i przedstawił to, co sam uznał za istotne. Po jego przesłuchaniu <span class="anon-block"> (...)</span> pismem z dnia 30 marca 2007 r. zwróciło się do dyrektora departamentu produkcji <span class="anon-block"> (...)</span> o skopiowanie taśm opisanych w protokole zatrzymania rzeczy z dnia 14 marca 2007 r. i porównanie tego z tym co <span class="anon-block"> (...)</span> przekazał w dniu 13 marca 2007 r.</p> <p> <span class="anon-block">W. S. (1)</span> postawiono szereg zarzutów m.in. rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o nieprawidłowościach przy stosowaniu <span class="anon-block">(...)</span> w <span class="anon-block"> (...)</span> klinice, składania fałszywych zeznań i zatajenia prawdy, postępowanie przeciwko <span class="anon-block">W. S. (1)</span> zostało umorzone wobec stwierdzenia, że podejrzany nie popełnił zarzucanych mu czynów.</p> <p>Sąd Okręgowy po dokonaniu powyższych ustaleń uznał powództwo za niezasadne.</p> <p>Sąd Okręgowy, powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, stwierdził na wstępie, iż w niniejszej sprawie miał za zadanie ocenić sytuację z daty publikacji prasowych, bowiem do naruszenia dobra osobistego dochodzi w chwili publikacji materiału prasowego i ta chwila jest decydująca dla oceny bezprawności naruszenia, chodzi bowiem o stan rzeczy możliwy do uchwycenia w tym czasie.</p> <p>Podniósł, iż <span class="anon-block">(...)</span> to program interwencyjny i niewątpliwie dla skuteczności tego typu programów konieczna jest dobra opinia o programie, co ułatwia realizację kolejnych reportaży. Tymczasem <span class="anon-block">(...)</span> w kwestionowanych publikacjach zakwestionowała etykę dziennikarską <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> i brak obiektywizmu.</p> <p>Odnośnie etyki dziennikarskiej Sąd Okręgowy stwierdził, iż pomocne tu będzie odniesienie się do Kodeksu Etyki Dziennikarskiej <span class="anon-block"> Stowarzyszenia (...)</span>. Stwierdził, iż nie można uznać za obowiązujące założenie, że nie ważne jak się osiągnie pewne rezultaty, liczy się cel tj. zrobienie reportażu, napisanie artykułu itp.</p> <p>Sąd Okręgowy na wstępie stwierdził, iż informator dziennikarza ma prawo do anonimowości, co gwarantuje mu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 2)">art. 12 ust. 2 prawa prasowego</a>. Powyższe wynika także z pkt 7 Kodeksu Etyki Dziennikarskiej, stanowiącego, iż dziennikarza obowiązuje zachowanie tajemnicy źródła informacji, osoby i wizerunku informatora, jeżeli on tego wymaga. Tajemnica może być ujawniona - z tym zastrzeżeniem - jedynie przełożonemu. Tymczasem red. <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> nie uszanował tego. Dokonywał bowiem nagrywania swoich informatorów (źródeł) ukrytą kamerą, bez wiedzy i zgody osób, z którymi rozmawiał. Sąd Okręgowy przyznał, iż jest przyzwolenie na nagrywanie rozmówców w dziennikarstwie śledczym, ale zupełnie czym innym jest wykorzystywanie tych nagrań w sposób umożliwiający identyfikację osoby nagranej bez jej zgody. Identyfikacja to wskazanie zawodu, stanowiska, miejsca pracy, głosu, a głos to też dobro osobiste chronione na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 2)">art. 12 ust 2 prawa prasowego</a>. Sąd Okręgowy stwierdził, iż <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> wykorzystał w reportażu <span class="anon-block">(...)</span> wypowiedzi osób bez pytania ich o to, czy wyrażają na to zgodę, a wręcz w sytuacji jak w przypadku M. <span class="anon-block">C.</span>, gdy ten przesłał pismo do <span class="anon-block"> (...)</span>, że nie życzy sobie tego, żeby jego wizerunek i wypowiedzi były wykorzystane i to stanowisko zostało zignorowane. <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w reportażu <span class="anon-block">(...)</span> ujawnił swoich informatorów m.in. dyrektorowi szpitala i ci będący pracownikami szpitala zostali zdyskredytowani przez pracodawcę, ujawnił swoich informatorów docentowi <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, który wówczas był oskarżonym o przyjęcie korzyści majątkowej, a jego proces był na etapie postępowania dowodowego przed sądem i te osoby były przesłuchiwane w charakterze świadków przez sąd karny, informatorzy dziennikarza zostali przedstawieni widzom oglądającym program surewizjer z reportażem <span class="anon-block">(...)</span>, a ich identyfikacja była możliwa przez wskazanie zawodu, miejsca pracy i ich głosu. Sąd Okręgowy podkreślił, iż pkt 9 Kodeksu Etyki Dziennikarskiej wskazuje, że rozmówcy powinni być poinformowani, w jaki sposób zostaną wykorzystane ich wypowiedzi. Jak wynika z zeznań świadków <span class="anon-block">W. S.</span>, P. <span class="anon-block">K.</span>, M. <span class="anon-block">C.</span> <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> gwarantował im anonimowość jako źródła informacji, poufność spotkania, nie informował, że nagrywa wypowiedzi, nie uprzedzał, że nagrania wykorzysta w treści reportażu.</p> <p>Z tych powodów krytyka warsztatu dziennikarskiego <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> i <span class="anon-block"> (...)</span> jako jego pracodawcy, który jak wynika z zeznań <span class="anon-block">M. G.</span> zgadzał się na taki sposób działania swojego dziennikarza, była w ocenie Sądu Okręgowego usprawiedliwiona.</p> <p>Odnosząc się do obiektywizmu Sąd Okręgowy wskazał na to, że każdy utwór <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ()">prawa prasowego</a> jest nieobiektywny w rozumieniu słownikowego pojęcia tego wyrażenia, gdyż każdy autor publikacji prasowej (bez znaczenia czy jest to reportaż telewizyjny czy artykuł w gazecie) przedstawia swój punkt widzenia i swój opis sytuacji, często przemilczając pewne kwestie, bowiem jego punkt widzenia jest często uzależniony od profilu publikatora, w którym utwór się ukazuje. Sąd Okręgowy podkreślił, iż <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 1)">art. 1 prawa prasowego</a> wskazuje, że prasa (w rozumieniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 7;art. 7 ust. 2;art. 7 ust. 2 pkt. 1)">art.7 ust 2 pkt 1 prawa prasowego</a>), zgodnie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970780483" title="Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. - Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483 ()">Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej</a>, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Zaś pkt 1 i 2 Kodeksu Etyki Dziennikarskiej wskazuje, że informacje należy wyraźnie oddzielić od interpretacji i opinii. Informacje powinny być zrównoważone i dokładane, tak by odbiorca mógł odróżnić fakty od przypuszczeń i plotek, oraz powinny być przedstawione we właściwym kontekście i opierać się na wiarygodnych i możliwie wielostronnych źródłach.</p> <p>Zdaniem Sądu Okręgowego zarówno reportaż <span class="anon-block">(...)</span> jak i oba kwestionowane artykuły w <span class="anon-block">(...)</span> są ważne z uwagi na interes społeczny, są to utwory interwencyjne, pokazujące pewne patologie. Niemniej <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w swoim reportażu pokazał jako negatywnego bohatera <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, nie ujawnił motywów jego działania, nie dał mu możliwości odniesienia się do poruszanych kwestii, bo za takie działanie nie może być uznane pytanie zadane po tym jak <span class="anon-block">W. S. (1)</span> opuścił gabinet dyrektora szpitala. gdzie dowiedział się, że <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, któremu ufał, nagrywał ich rozmowy, jego rozmowy z innymi osobami m.in. z W. <span class="anon-block">D.</span>. Pytanie zadane mu przez dziennikarza było zadane z zaskoczenia, w sposób retoryczny, nie otwarty. Sąd Okręgowy podniósł z powołaniem się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, iż dziennikarz nie może poprzestać na relacji tylko jednej strony, tymczasem <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> tak zrobił, gdyż wymogu rzetelności i staranności, o którym mowa w <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 1)">art. 12 ust. 1 prawa prasowego</a> nie spełnia sposób, w jaki starał się pozyskać stanowisko w tej kwestii od <span class="anon-block">W. S. (1)</span> <span class="underline"> <!-- --> . </span> </p> <p>Sąd Okręgowy zaznaczył, iż informacje, jakie uzyskał <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> gromadząc materiał do reportażu <span class="anon-block">(...)</span> dotyczyły wielu nieprawidłowości w <span class="anon-block"> Klinice (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>, a tego w jego reportażu nie ma. Ludzie, którzy rozmawiali z <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> widzieli szansę na załatwienie swoich problemów w szpitalu, naświetlenie patologii w służbie zdrowia, otwarcie z nim rozmawiali bo mu ufali, a bezspornie w reportażu nie ma nakreślenia tła działania <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Reportaż jest tak zrobiony, że to <span class="anon-block">W. S. (1)</span> „nakręca" prowokację policyjną, a pozostali tj. policjanci, W. <span class="anon-block">D.</span>, <span class="anon-block">J. Ś.</span> robią to co on aranżuje.</p> <p>Zdaniem Sądu Okręgowego Dziennikarze <span class="anon-block">(...)</span> próbowali przedstawić wersje obu stron, informacje pozyskiwali od <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, próbowali skontaktować się z <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, ten jednak odmówił wypowiedzi, rozmawiali z innymi dziennikarzami, przedstawicielami organów ścigania, ministra zdrowia, częścią artykułów są wywiady z <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, <span class="anon-block">J. P.</span> będącym wówczas wiceministrem zdrowia, przewodniczącym komisji badającej nieprawidłowości w szpitalu w <span class="anon-block">B.</span>, <span class="anon-block">B. P.</span>- dyrektorem szpitala, cytowanie tych osób było celowe dla wskazania punku widzenia i opisu sytuacji przez te osoby, dla przedstawienia ich racji. Osoby te wyraziły zgodę na wykorzystanie ich wypowiedzi.</p> <p>Sąd Okręgowy stwierdził, iż dziennikarze <span class="anon-block">(...)</span> i niezależnie od nich dziennikarze <span class="anon-block"> (...)</span> przeprowadzili dziennikarskie śledztwo i dokonali tożsamych ustaleń, powstały spójne ze sobą w zakresie wysuwanych wniosków materiały prasowe.</p> <p>Sąd Okręgowy zwrócił uwagę na to, że Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wielokrotnie podkreślał, że rola prasy polega na pobudzaniu do dyskusji i udziale w debatach wokół spraw, które budzą publiczne zainteresowanie. Jeżeli w czasie opublikowania materiału dziennikarz mógł, postępując zgodnie z zasadami etyki zawodowej i w dobrej wierze, dojść do przekonania, że ujawnione fakty były prawdziwe to miał prawo je ujawnić, nawet gdy później okaże się, że było inaczej. Dziennikarz może się bowiem pomylić, nie może natomiast kłamać. Decydujące znaczenie ma nie prawda, lecz dążenie do jej wykrycia realizowane w zgodzie z dziennikarską etyką.</p> <p>Za takie dążenie do wykrycia prawdy należało w ocenie Sądu Okręgowego uznać sporne artykuły. Natomiast <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w swoim reportażu, w dążeniu do wykrycia prawdy, zajął się tylko jedną kwestią - prowokacją policyjną i udziałem w niej <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Sąd Okręgowy stwierdził, iż reportaż <span class="anon-block">(...)</span> ujawnił prawdę w zakresie dążenia przez <span class="anon-block">W. S. (1)</span> do zdyskredytowania zawodowo <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, co potwierdziło prowadzone przeciwko <span class="anon-block">T. H. (1)</span> postępowanie karne. Tym samym zdaniem Sądu Okręgowego stwierdzenie przez <span class="anon-block">L. M.</span> w jego artykule, że obrona <span class="anon-block">T. H. (1)</span> przez <span class="anon-block"> (...)</span> jest działaniem ryzykownym było na wyrost, ale było uprawnione w kontekście dziennikarskiego śledztwa <span class="anon-block">(...)</span>.</p> <p>Kolejną kwestią, jaką zajął się Sąd Okręgowy było pominięcie przez <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> wskazywanych mu przez rozmówców patologii w szpitalu w <span class="anon-block">B.</span>. <span class="anon-block">L. M.</span> zarzucał <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, że wiedział o pewnych nieprawidłowościach, ale nie poinformował o nich opinii publicznej, ten zaś twierdzi, że nie mógł tego zrobić, gdyż poza słowami <span class="anon-block">W. S. (1)</span> i innych osób personelu medycznego nie miał innych dowodów, a w zakresie nieprawidłowości przy stosowaniu <span class="anon-block">(...)</span> były to tylko pogłoski, których w żaden sposób nie mógł zweryfikować i nie mógł rozpowszechniać nieprawdziwych informacji.</p> <p>Sąd Okręgowy stwierdził, iż przedstawienie materiału zgromadzonego w toku śledztwa dziennikarskiego w sposób wybiórczy może rzutować na nieobiektywizm takiego obrazu. W ocenie Sądu I instancji nie zasługuje na uwzględnienie argumentacja <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, iż w reportażu nie było mowy np. o sprawie <span class="anon-block">(...)</span>, ponieważ informacje te nie znalazły potwierdzenia w toku śledztwa dziennikarskiego. Należy tu w szczególności podkreślić, iż <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> na podstawie tych informacji złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, a następnie było prowadzone postępowanie w tej sprawie, umorzone znacznie później niż emisja reportażu w <span class="anon-block"> (...)</span>. Sąd Okręgowy zaznaczył, iż <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 ()">Kodeks postępowania karnego</a> mówi o tym, iż postanowienie o wszczęciu śledztwa wydaje się jeśli zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. W ocenie Sądu I instancji informacje przekazane do prokuratury przez <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> były tego rodzaju, że w ich następstwie zostało wszczęte śledztwo, więc z całą pewnością zasługiwały one na zainteresowanie opinii publicznej. Kwestią wtórną jest umorzenie postępowania w tym zakresie z uwagi na to, iż nastąpiło ono dopiero po emisji reportażu. Sąd Okręgowy podniósł, iż nie ocenia rzetelności materiału przedstawionego przez <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w reportażu <span class="anon-block">(...)</span>, jeżeli chodzi o kwestie związane z prowokacją przygotowaną przez <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. W ocenie Sądu Okręgowego istotne było to, że nie zostały w sposób szczególnie staranny przedstawione wszelkie materiały zgromadzone w toku dziennikarskiego śledztwa, które mogłyby ukazać szerszy kontekst przedstawionego problemu. Sąd ten wskazał, iż <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w toku procesu twierdził, że nie mógł ujawnić uzyskanych od swoich rozmówców informacji o nieprawidłowościach w szpitalu w <span class="anon-block">B.</span>, ponieważ były to informacje nie potwierdzone i mogłyby się okazać nieprawdziwe. Odnosząc się do tej kwestii Sąd Okręgowy z powołaniem się na zasady 10 punktowego kodeksu zachowania dziennikarza, sformułowanego przez Lorda <span class="anon-block">N.</span> przedstawiciela doktryny angielskiej wywiódł, iż informacje udzielane <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w zakresie nieprawidłowości w działaniu kliniki <span class="anon-block">(...)</span> w <span class="anon-block">B.</span> były na tyle istotne dla opinii publicznej i interesu społecznego, że powinny być upublicznione, tym bardziej, że informacje dotyczące przyjmowania w szpitalu prywatnych pacjentów potwierdziła <span class="anon-block">A. Ł.</span>, która podając się za taką pacjentkę umówiła się na wizytę u <span class="anon-block">T. H. (1)</span>, nieprawidłowości dotyczące wydatkowania środków z NFZ (oscylator kasy) potwierdziło to, że szpital musiał zwrócić część pieniędzy do NFZ, sposób kształcenia był do zweryfikowania, bez problemu można było zweryfikować grafik operacji i sposób jego przygotowywania. Sąd Okręgowy przyznał, iż niewątpliwie w jednym reportażu nie ma możliwości zajęcia się wszystkimi wątkami, ale nie wykazano by <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, poza zawiadomieniem prokuratury o podejrzeniu uśmiercania chorych <span class="anon-block">(...)</span>, podjął działania mające na celu upublicznienie nieprawidłowości w szpitalu, o których dowiedział się prowadząc dziennikarskie śledztwo.</p> <p>Z tych względów zdaniem Sądu Okręgowego inni dziennikarze mogli mu postawić zarzut zatajenia przed opinią publiczną pewnych faktów, a tym samym publiczne postawienie takiego zarzutu było uzasadnione.</p> <p>Sąd Okręgowy powołał się także na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w którym Trybunał wielokrotnie wskazywał, że naczelną zasadą jest swoboda wypowiedzi, wolność słowa może podlegać ograniczeniom, ale muszą być one interpretowane wąsko. Wskazał, iż prasa ( w rozumieniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 7;art. 7 ust. 2;art. 7 ust. 2 pkt. 1)">art.7 ust 2 pkt 1 prawa prasowego</a>) ma szczególną rolę w demokratycznym społeczeństwie: dostarcza informacji oraz opinii w sprawach stanowiących przedmiot publicznego zainteresowania, umożliwia kształtowanie poglądów, sprzyja właściwemu funkcjonowaniu instytucji publicznych. Czytelnik ma prawo otrzymywać każdy „ogląd" istotnych informacji, bieżących wydarzeń, opinie. Nie można stosować tzw schładzającego efektu tj. środków powstrzymujących od zabierania głosu w sprawach budzących społeczne zainteresowanie lub wymagających wyjaśnienia. Podstawowa funkcja mediów bowiem to publiczna kontrola.</p> <p>W związku z powyższym w ocenie Sądu Okręgowego w niniejszej sprawie nie doszło do naruszenia przez pozwanych dóbr osobistych powoda <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, a przez to stacji, która wyemitowała jego reportaż i finansowała jego dziennikarskie śledztwo, gdyż zarzuty w kwestionowanych artykułach okazały się uzasadnione, a trudno mówić o naruszeniu dobra osobistego przez prawdę. Sąd Okręgowy stwierdził, iż czym innym jest dowód prawdy wyłączający bezprawność działania. Prawda to ocena podanych informacji na datę ich publikacji, natomiast dowód prawdy to potwierdzenie dowodowo faktów podanych w publikacji, które na datę publikacji były niewyjaśnione, sporne lub istnienie których nie było oczywiste.</p> <p>Oceniając konsekwencje publikacji w <span class="anon-block">(...)</span> kwestionowanych artykułów Sąd Okręgowy przytoczył ocenę świadka <span class="anon-block">P. P. (2)</span> (dziennikarza, wniosek dowodowy o jego przesłuchanie zgłosiła strona powodowa), który wręcz stwierdził, że nic takiego się nie stało, <span class="anon-block"> (...)</span> przestawiło wiarygodną wersję zdarzeń, <span class="anon-block">(...)</span> opisała to w inny sposób i oceniła wersję zdarzeń podaną przez <span class="anon-block"> (...)</span>, a dziennikarze zostali użyci do swoistej gry.</p> <p>Sąd Okręgowy w swych wywodach podkreślił, iż siła mediów jest ogromna i chyba niedoceniana. Zaznaczył, iż <span class="anon-block">W. S. (1)</span> sam szukał mediów, które nagłośnią nieprawidłowości w klinice <span class="anon-block">(...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>, chętnie rozmawiał zarówno z <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, gdy ten przygotowywał reportaż <span class="anon-block">(...)</span>, jak też z dziennikarzami <span class="anon-block">(...)</span>, do której sam zadzwonił na ogólnie dostępny numer. <span class="anon-block">T. H. (1)</span> już po przestawieniu mu zarzutów zgodził się na publikację swoich danych, swojego wizerunku, na nagranie go na potrzeby tworzonego przez <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> reportażu i na wykorzystanie tego w przygotowywanym reportażu. Rozmówcy <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> chętnie opowiadali mu o nieprawidłowościach w szpitalu, bo liczyli na to, że nagłośnienie tego coś zmieni.</p> <p>Zdaniem Sądu Okręgowego problem w niniejszej sprawie w zasadzie sprowadzał się do odpowiedzi na pytanie na ile dziennikarz może oceniać warsztat pracy kolegi zajmującego się tym samym tematem. Sąd powołując się na zeznania świadka <span class="anon-block">M. G.</span>, która jest producentką, stwierdził, iż jeżeli krytyka jednego dziennikarza przez innego dziennikarza jest poparta dowodami na temat jego nieuczciwości czy nierzetelności, to nawet jest wskazana. Wskazał, iż <span class="anon-block"> (...)</span> i <span class="anon-block">(...)</span> to media konkurencyjne., które znalazły się w wewnętrznych rozgrywkach między pracownikami <span class="anon-block">(...)</span> szpitala w <span class="anon-block">B.</span> i zostały użyte do swoistej gry, w której zajęły odmienne stanowiska. <span class="anon-block">D. Z.</span> zajął się tematem, który uzyskał od informatora nie związanego ze środowiskiem medycznym, miał możliwość ujawnienia innych informacji dotyczących patologii w klinice w <span class="anon-block">B.</span>, co być może nakreśliłoby tło konfliktu w szpitalu, ale tego nie zrobił.</p> <p>Sąd Okręgowy podniósł, iż krytyka jest działaniem społecznie pożytecznym i pożądanym, jeżeli podjęta zostaje w interesie społecznym, jeżeli jej celem nie jest dokuczenie innej osobie oraz jeżeli ma cechy rzetelności i rzeczowości (tzw. dozwolona krytyka)" wskazał, iż <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 41)">art. 41 prawa prasowego</a> zakreśla granice dozwolonej krytyki, którą uzależnia od spełnienia trzech przesłanek: realizacja celów działania przewidzianych w <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 1)">art. 1 prawa prasowego</a> (podjęcie krytyki w interesie społecznym), wymóg rzetelności i zgodności z zasadami współżycia społecznego. Stąd działanie krytykującego nie jest bezprawne, jeżeli stanowi właściwy środek służący do ochrony uzasadnionego interesu społecznego lub prywatnego. Podkreślił powołując się na wyrok Sądu Najwyższego, iż krytyka zmierzająca do zrealizowania ważnego społecznie celu, nie może być postrzegana jako niezgodna z prawem nawet pomimo nadmiernej ekspresyjności opisu i ujemnej oceny, a także zbytniej ostrości sformułowań i argumentów, jeżeli jest to uzasadnione znaczeniem poruszonych problemów oraz zastosowaną literacką formą dozwolonej krytyki (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 28 listopada 1990r ICR 436/90).</p> <p>Sąd Okręgowy podkreślił, iż w zasadzie w kwestionowanych artykułach to <span class="anon-block">W. S. (1)</span> w wywiadzie ocenia <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, ale przeprowadzone postępowanie wykazało, że jego krytyczne wypowiedzi dotyczące nie powiadomienia przez <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> o nieprawidłowościach w szpitalu są prawdziwe.</p> <p>Sąd Okręgowy zaznaczył także to, iż początkowo <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> nie przedstawił prokuraturze wszystkich nagrań, jakie zrobił czy to jawnie czy z ukrytej kamery w związku z realizacja reportażu <span class="anon-block">(...)</span>, zrobił kompilację i przedstawił to co sam uznał za istotne i dopiero po jego przesłuchaniu, na skutek pisma z dnia 30 marca 2007r. został przedstawiony ABW pozostały materiał.</p> <p>W podsumowaniu swych wywodów Sąd Okręgowy stwierdził, iż nawet gdyby doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów przez kwestionowane publikacje w <span class="anon-block">(...)</span>, to autorzy tych artykułów nie działali w warunkach bezprawności, gdyż wykazali się szczególną starannością i rzetelnością przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych oraz działali w warunkach obrony uzasadnionego interesu indywidualnego i społecznego oraz dozwolonej krytyki. Sąd Okręgowy powołał się na stanowisko Sądu Najwyższego, który wskazał, iż przepis <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 1)">art. 1 prawa prasowego</a> deklaruje zasadę wolności prasy widząc w niej zasadę realizacji prawa obywateli do rzetelnej, czyli prawdziwej, uczciwej, jasnej, nie wprowadzającej w błąd odpowiedzialnej informacji, a wolność prasy możliwa jest w pełnym zakresie tylko w razie rzeczywistego istnienia wolności: myśli, przekonań, wypowiedzi słowa, informacji, publikacji. Rolą dziennikarzy jest również rozpowszechnianie informacji i idei dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie.</p> <p>Sąd I instancji wskazał z powołaniem się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, iż za bezprawne w rozumieniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 23)">art. 23 k.c.</a> nie może zostać uznane opublikowanie materiału prasowego naruszającego dobra osobiste, gdy okaże się że zawiera on informacje nieprawdziwe jeśli dziennikarz, działając w obronie uzasadnionego interesu społecznego, zachował szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu tego materiału oraz na utrwalony w judykaturze pogląd, że bezprawność naruszenia dobra osobistego przez publikacje prasową uchyla wykazanie przez dziennikarza, iż podane przez niego fakty są prawdziwe, a publikując je działał w obronie społecznie uzasadnionego interesu publicznego. Dotyczy to przede wszystkim sytuacji, gdy dziennikarz nie jest w stanie sam ustalić prawdziwości określonego faktu, bowiem mogą o tym orzec tylko uprawnione organy państwowe po przeprowadzeniu stosownego postępowania, a interes społeczny wymaga ujawnienia tego faktu. Sąd Okręgowy wskazał, iż dziennikarz powinien sprawdzić wiarygodność informacji we wszystkich dostępnych źródłach, zweryfikować ją w możliwie najbardziej wszechstronny sposób i umożliwić osobie zainteresowanej wypowiedzenie się w tym przedmiocie, a także przedstawić jej stanowisko. Nie musi jednak uwierzyć w jej wersję, ani podzielić jej stanowiska. Ma prawo podejść do niego krytycznie i rozsądnie je oceniając, przedstawić własną wersję.</p> <p>Sąd Okręgowy wyraził również pogląd, iż dopuszczalna jest ocena działania jednych przedstawicieli mediów, przez drugich w ramach swobody wypowiedzi. Podniósł, iż z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wynika, iż swoboda wypowiedzi stanowi jeden z filarów demokratycznego społeczeństwa, warunek rozwoju i samorealizacji każdej jednostki, a Europejska Konwencja Praw Człowieka chroni również przekaz, który obraża, szokuje oraz wprowadza niepokój. Wynika to z wymogów pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których nie ma społeczeństwa demokratycznego. Stwierdził, iż media nie mogą oczywiście przekraczać granic stworzonych w celu ochrony reputacji innych osób, ale ich podstawowym zadaniem jest „dostarczanie wiadomości i poglądów o wszystkich sprawach politycznych oraz innego rodzaju kwestiach, które budzą publiczne zainteresowanie".</p> <p>Z tych też względów zdaniem Sądu Okręgowego nie było możliwe wyłączenie możliwości oceny, a wręcz krytyki jednych mediów, przez przedstawicieli innych mediów, ze względu na chociażby zachowanie pluralizmu. Podkreślił, iż taka ocena lub krytyka nie może być zupełnie dowolna, a powinna czynić zadość określonym wymogom, m.in. powinna być rzetelna, uzasadniona ochroną uzasadnionego interesu prywatnego lub społecznego.</p> <p>W przedmiotowej sprawie w ocenie Sądu Okręgowego w przypadku artykułu <span class="anon-block">(...)</span> autorstwa <span class="anon-block">L. M.</span> oraz <span class="anon-block">P. N.</span> opublikowany został wywiad z <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, który jak wynika z zeznań <span class="anon-block">L. M.</span> oraz <span class="anon-block">W. S. (1)</span> był autoryzowany przez tego ostatniego. Ukazała się również wypowiedź anonimowego informatora i ustosunkowanie się do niego <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>. Zdaniem Sądu I instancji udzielenie możliwości wypowiedzenia się jednej ze stron reportażu <span class="anon-block">(...)</span>na łamach gazety było usprawiedliwione z punktu widzenia ochrony uzasadnionego interesu prywatnego oraz społecznego. Wypowiedź <span class="anon-block">W. S. (1)</span> pokazywała szerszy kontekst całej otoczki realizacji i przygotowań do reportażu <span class="anon-block">(...)</span>. Sąd Okręgowy stwierdził, iż wątpliwe jest, aby prawdziwe były twierdzenia strony powodowej, iż początkowo miano pracować nad realizacją programu dotyczącego korupcji w <span class="anon-block"> (...)</span> szpitalu, a dopiero w czasie jego realizacji wyszło na jaw, że ciekawszym materiałem będzie ten dotyczący przygotowanej prowokacji względem <span class="anon-block">T. H. (1)</span>. Takiemu twierdzeniu przeczy w ocenie Sądu okregowego fakt, iż z zeznań świadków oraz informacyjnego wysłuchania <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, a także z reportażu <span class="anon-block">(...)</span>, rozmowy z <span class="anon-block">W. S. (1)</span> i innych osób były nagrywane ukrytą kamerą, bez zgody i wiedzy rozmówców. Jeżeli <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, jak twierdzi on oraz <span class="anon-block">J. N.</span> udali się do <span class="anon-block">B.</span> celem realizacji reportażu o <span class="anon-block">T. H. (1)</span> „złym docencie który bierze łapówki", to czemu spotkania z informatorami, którym m.in. niewątpliwie był <span class="anon-block">W. S. (1)</span> były nagrywane ukrytą kamerą, bez wiedzy i zgody tych osób? Takie działania oraz zeznania <span class="anon-block">A. Ł.</span> wskazują zdaniem Sądu Okręgowego raczej na przemyślaną od samego początku chęć realizacji reportażu o <span class="anon-block">W. S. (1)</span> i jego udziale w prowokacji przeciwko <span class="anon-block">T. H. (1)</span>.</p> <p>W świetle powyższego Sąd Okręgowy stwierdził, iż opinia publiczna oraz interes społeczny wymaga tego, aby poznać cały kontekst dotyczący kliniki w <span class="anon-block">B.</span> oraz realizacji reportażu <span class="anon-block"> (...)</span>. Tym samym umożliwienie przedstawienia swojej wersji przez <span class="anon-block">W. S. (1)</span> na łamach <span class="anon-block">(...)</span>” całego kontekstu powstawania reportażu telewizyjnego na łamach gazety, należało zdaniem Sądu Okręgowego uznać za w pełni uzasadnione.</p> <p>Sąd Okręgowy podkreślił, iż <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> otrzymał możliwość ustosunkowania się do części treści artykułu, a ponadto poza autoryzowanymi wypowiedziami <span class="anon-block">W. S. (1)</span> pod adresem <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, ze strony autorów nie padają oceny, czy też opinie dotyczące jego pracy jako redaktora <span class="anon-block"> (...)</span>.</p> <p>Jeżeli chodzi o drugi artykuł zatytułowany <span class="anon-block">(...)</span>, którego autorem jest jedynie <span class="anon-block">L. M.</span> Sąd Okręgowy stwierdził, iż pojawia się w nim zdecydowanie obszerniejszy fragment wywiadu z <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Poza wypowiedziami rozmówcy pojawia się również ocena redaktora <span class="anon-block">M.</span>, iż „reportaż był nieobiektywny". Obszernie <span class="anon-block">W. S. (1)</span> relacjonuje sprawę <span class="anon-block">(...)</span> oraz jego kontakty z <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>. Sąd Okręgowy stwierdził, iż wiele z tych twierdzeń znajduje odzwierciedlenie w zgromadzonym materiale dowodowym, chociażby fakt, iż podczas rozmów poruszane były liczne tematy dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu <span class="anon-block"> (...)</span> kliniki. Zdaniem Sądu Okręgowego również w tym wypadku <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> miał możliwość ustosunkowania się do wypowiedzi <span class="anon-block">W. S. (1)</span>. Sąd I instancji stwierdził daje, iż faktycznie niektóre wypowiedzi zamieszczone w przedmiotowym artykule, a dotyczące roli mediów w sprawie <span class="anon-block"> (...)</span> są przesadzone, niemniej jednak z uwagi na poważny problem społeczny, jakim może być udział mediów w tego typu procederach, zasługiwał na wnikliwą analizę i dociekanie.</p> <p>Sąd Okręgowy wywiódł, iż działania ludzi mediów, nie mogą pozostawać poza jakąkolwiek krytyką czy chociażby oceną, media mają prawo do wzajemnej oceny swojej działalności oraz postępowań, musi to jednak spełniać określone powyżej przesłanki. W ocenie Sądu I instancji z uwagi na ogromną rolę mediów w kształtowaniu opinii publicznej, potrzebne są mechanizmy wzajemnej kontroli tych ośrodków. Sąd Okręgowy wyraził pogląd, iż nic lepiej nie wpływa na wymuszenie jak największej rzetelności i staranności przy realizacji materiałów prasowych jak możliwość wzajemnej oceny swych postępowań w ramach pluralizmu mediów. Sąd Okręgowy stwierdził, iż poza jego oceną jest to, czy <span class="anon-block">W. S. (1)</span> dopuścił się przestępstwa związanego z prowokacją, która miała miejsce w stosunku do <span class="anon-block">T. H. (4)</span>, jak również to czy <span class="anon-block">T. H. (1)</span> dopuścił się zarzucanego mu czynu. Sąd I instancji wskazał, iż oceniał jedynie to czy dziennikarz w ramach śledztwa dziennikarskiego działał w sposób rzetelny i staranny, a także czy możliwa jest krytyka, ocena tych działań przez inne podmioty z tej branży.</p> <p>Na uwagę zasługiwał zdaniem Sądu Okręgowego również fakt, że strona powodowa nie występowała do strony pozwanej o sprostowania zgodnie z obowiązującymi przepisami.</p> <p>Odnosząc się do samej treści oświadczenia Sąd Okręgowy wskazał, że nie ma w proponowanej treści oświadczenia odniesienia do treści publikacji naruszającej dobra osobiste powodów i wyjaśnił, iż sąd orzekający jest uprawniony do skorygowania treści oświadczenia wskazywanej przez powoda, ale może ingerować w żądaną treść oświadczenia przez ograniczenie jej zakresu czy uściślenie określonych sformułowań. W niniejszej sprawie natomiast rolą sądu byłoby wskazanie w treści oświadczenia treści publikacji naruszającej dobra osobiste, a jest to zabieg zbyt daleko idący, będący szerszą ingerencją niż ograniczenie zakresu czy uściślenie.</p> <p>Jako podstawa prawna rozstrzygnięcia o kosztach procesu wskazany został <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 98)">art. 98 k.p.c.</a> Z uwagi na to, iż w sprawie występuje współuczestnictwo formalne po obu stronach procesowych, Sąd Okręgowy uznał, iż opłatę z art.26 ust 1 pkt 3 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych od roszczenia niemajątkowego winien wnieść każdy z powodów w stosunku do każdego z trzech pozwanych, a w sytuacji roszczenia majątkowego mamy do czynienia z solidarnością po obu stronach procesowych. Koszty zastępstwa procesowego w zakresie roszczenia niemajątkowego ustalone zostały w oparciu o <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20021631349" title="Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu - Dz. U. z 2002 r. Nr 163, poz. 1349 (§ 10;§ 10 ust. 1;§ 10 ust. 1 pkt. 2)">§10 ust 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20021631349" title="Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu - Dz. U. z 2002 r. Nr 163, poz. 1349 (§ 11;§ 11 ust. 1;§ 11 ust. 1 pkt. 2)">§11 ust. l pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r</a>, w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu i z uwagi na współuczestnictwo formalne po obu stronach procesu obciążono nimi każdego z powodów oddzielnie w stosunku do każdego z pozwanych. Koszty zastępstwa procesowego w zakresie roszczenia niemajątkowego ustalono w oparciu o § 6 pkt 5 ww. rozporządzeń.</p> <p>Pozostałe zasądzone koszty to opłaty skarbowe od pełnomocnictw i substytucji i opłata za kserokopię uiszczona przez pozwanego <span class="anon-block">L. M.</span>. </p> <p>Apelację od wyroku złożyli powodowie, zaskarżając orzeczenie w całości, zarzucając rozstrzygnięciu:</p> <p>1) sprzeczność ustaleń faktycznych z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego polegającą na przyjęciu, że:</p> <p>a) sformułowania zawarte w spornych artykułach nie stanowiły naruszenia dóbr osobistych powodów w postaci ich czci i dobrego imienia, a stanowiły jedynie uzasadnioną krytykę dziennikarską;</p> <p>b) <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> posiadał wiarygodne informacje na temat nadużyć finansowych, łapówek, nieprawidłowości przy stosowaniu <span class="anon-block">T.</span>, błędów w sztuce lekarskiej itp. występujących w <span class="anon-block"> (...) Publicznym Szpitalu (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>, podczas gdy zarówno z relacji samego powoda, jak i ze zgromadzonego przez niego w toku śledztwa dziennikarskiego materiału dowodowego nie wynika w sposób wiarygodny ani jedna z powyższych okoliczności; </p> <p>c) przyjęcie przez Sąd I instancji, że red. <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> przygotował swój reportaż w sposób nieobiektywny, gdyż skupił się tylko na aspekcie przygotowanej przez dra <span class="anon-block">W. S. (1)</span> przeciwko doc. <span class="anon-block">T. H.</span> prowokacji łapówkarskiej, nie zaś na całości zachowań patologicznych, mających miejsce w <span class="anon-block"> Szpitalu (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>, podczas gdy nie można wymagać, aby jeden reportaż obejmował swym zakresem całość zachowań patologicznych występujących w tak dużej placówce, nadto zaś zdecydowanie podkreślić należy, iż wybraną przez siebie kwestię dziennikarz przedstawił w sposób rzetelny i obiektywny, umożliwiając ostatecznie wypowiedzenie się <span class="anon-block">W. S. (1)</span> na temat motywów podjętych przez niego przeciwko doc. <span class="anon-block">T. H.</span> działań; inne kwestie nie były przedmiotem reportażu red. <span class="anon-block">Z.</span>, czego nie można mu zarzucić, skoro program dotyczyć miał prowokacji zorganizowanej przez dra <span class="anon-block">W. S. (1)</span>;</p> <p>d) przyjęcie przez Sąd I instancji, że red. <span class="anon-block">Z.</span> zataił przed opinią publiczną niektóre okoliczności, o których dowiedział się przy przygotowywaniu swojego reportażu <span class="anon-block">(...)</span> podczas gdy, pomimo braku uwzględnienia w w/w reportażu kwestii wątpliwości (choć podkreślenia wymaga, że były to jedynie informacje wynikające z plotek szpitalnych, niepoparte jakimikolwiek wiarygodnymi dowodami) co do stosowania <span class="anon-block">(...)</span> w <span class="anon-block"> Szpitalu (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>, złożył on odpowiednie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w Prokuraturze. Powód zatem nie wykorzystał przedmiotowego wątku w swojej pracy dziennikarskiej, ponieważ znajdował się on poza przedmiotem jego zainteresowań, nie pozostał jednak wobec powyższych niejasności (acz bardzo wątpliwych) obojętny i nie przeceniając swoich możliwości powiadomił o tak znaczącym dla życia ludzkiego fakcie odpowiednie organy ścigania;</p> <p>2) naruszenie przepisów postępowania, które mogło mieć wpływ na wynik sprawy, a mianowicie:</p> <p>a) <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 233;art. 233 § 1)">art. 233 § 1 k.p.c.</a> poprzez dokonanie oceny dowodów w postaci treści reportażu red. <span class="anon-block">Z.</span> <span class="anon-block">(...)</span>, materiałów zgromadzonych przez red. <span class="anon-block">Z.</span> w toku prowadzonego przez niego dziennikarskiego śledztwa oraz treści artykułów <span class="anon-block">(...)</span> i <span class="anon-block">(...)</span>, które ukazały się na łamach <span class="anon-block">(...)</span>, w sposób sprzeczny z zasadami doświadczenia życiowego i logicznego rozumowania, wybiórczo i dowolnie, a przede wszystkim w sposób niewszechstronny, z pominięciem dowodów znajdujących się w aktach sprawy takich jak dokładna treść przedstawionych wyżej artykułów oraz materiałów zgromadzonych przez red. <span class="anon-block">Z.</span> w toku prowadzonego przez niego dziennikarskiego śledztwa, przekazanych przez <span class="anon-block"> (...) S.A.</span> organom postępowania , a to poprzez:</p> <p>- restrykcyjną ocenę wypowiedzi i sformułowań zawartych w reportażu <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> <span class="anon-block">(...)</span> odnoszących się do oceny postawy moralnej dra <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, przy jednoczesnym pobłażaniu dla insynuacyjnych sformułowań zawartych w artykułach pozwanych, a w sposób ewidentny zmierzających do podważenia dobrego imienia powodów, przedstawiając ich na tle wydarzeń korupcyjnych <span class="anon-block"> Szpitala (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>;</p> <p>- przyjęcie przez Sąd I instancji, iż pozwani dziennikarze działali z zachowaniem należytej staranności i rzetelności dziennikarskiej, opierając swe informacje na wiarygodnych źródłach, upoważniających ich do opublikowania treści o ważnym wyrazie społecznym, podczas gdy w rzeczywistości swą negatywną ocenę powoda <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> pozwani oparli przede wszystkim na relacji dra <span class="anon-block">W. S. (1)</span>, który to z jasnych przyczyn stania się bohaterem reportażu <span class="anon-block">(...)</span> posiadał całkowicie nieobiektywny stosunek do powoda, nacechowany dodatkowo negatywnymi emocjami;</p> <p>- Sąd I instancji sam przyznając na str. 26 uzasadnienia, że „faktycznie niektóre stwierdzenia zamieszczone w przedmiotowym artykule, dotyczące roli mediów w sprawie <span class="anon-block"> (...)</span> są przesadzone", jednocześnie stwierdzając, że nie doszło tu do jakiegokolwiek naruszenia dóbr osobistych powodów, wykazuje się rozumowaniem całkowicie nielogicznym;</p> <p>3) rażącą obrazę prawa materialnego poprzez jego błędną interpretację, a mianowicie:</p> <p>a) <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 24)">art. 24 k.c.</a> poprzez stwierdzenie, że działanie pozwanych nie było działaniem bezprawnym, gdyż zdaniem Sądu pozwani zachowali należytą staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiału dotyczącego kulisów powstawania reportażu <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> <span class="anon-block">(...)</span> podczas, gdy pozwani korzystali głównie z informacji przekazanych im przez negatywnie nastawionego do powodów dra <span class="anon-block">W. S. (1)</span>;</p> <p>b) <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 1;art. 12 ust. 1 pkt. 2)">art. 12 ust. 1 pkt. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe</a> poprzez przyjęcie, że powód <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w sposób całkowicie bezprawny dokonywał ukrytych nagrań wypowiedzi dra <span class="anon-block">W. S. (1)</span> oraz innych osób mających związek ze zdarzeniami w <span class="anon-block"> Szpitalu (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>, podczas gdy zachowanie to było w okolicznościach niniejszej sprawy uzasadnione stanem wyższej konieczności;</p> <p>c) <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 1;art. 12 ust. 1 pkt. 1)">art. 12 ust. 1 pkt. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe</a> poprzez przyjęcie, że pozwani dziennikarze dochowali należytej staranności i rzetelności przy zbieraniu i przygotowaniu materiałów prasowych, będących przedmiotem niniejszego postępowania, podczas, gdy poszukiwali i przedstawiali oni źródła i informacje jedynie negatywne dla powodów, mające na celu nie obiektywną dziennikarską krytykę, a obniżenie zaufania społecznego do pozwanej spółki oraz jej dziennikarza.</p> <p>W oparciu o powyższe okoliczności skarżący wnosili o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez uwzględnienie powództwa w całości, ewentualnie jego uchylenie w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji oraz zasądzenie od pozwanych na rzecz powodów kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych.</p> <p> <strong> <!-- -->Sąd Apelacyjny zważył, co następuje. </strong> </p> <p> <strong> <!-- --> Apelacja podlega oddaleniu, mimo trafności niektórych zarzutów, albowiem zaskarżony wyrok odpowiada prawu. </strong> </p> <p>Sąd Apelacyjny podziela ustalenia dokonane przez Sąd Okręgowy i uznaje je za własne poza tymi, że <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> posiadał wiarygodne informacje na temat nadużyć finansowych, łapówek, nieprawidłowości przy stosowaniu <span class="anon-block">(...)</span>, błędów w sztuce lekarskiej itp. występujących w <span class="anon-block"> (...) Publicznym Szpitalu (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span> i następnie zataił je przed opinią publiczną. Trafne były zarzuty sprzeczności części ustaleń faktycznych z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego wskazane w punkcie 1 lit. b, c i d apelacji.</p> <p>Sąd Apelacyjny w całości zgadza się ze skarżącymi, iż w okolicznościach niniejszej sprawy <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> nie miał obowiązku ani prawnego ani etycznego, aby zamieszczać w reportażu niesprawdzone informacje dotyczące ewentualnych innych nieprawidłowości w szpitalu <span class="anon-block"> (...)</span> niż ta, którą pokazał w reportażu oraz że zachował się właściwe w tej sytuacji, bowiem mając poczucie odpowiedzialności złożył zawiadomienie do Prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Należy zgodzić się za skarżącymi, iż Sąd Okręgowy nie dość, że nadmiernie skupił się nad oceną warsztatu pracy dziennikarskiej <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, który to warsztat poddał nieuzasadnionej totalnej krytyce z punktu widzenia etyki dziennikarskiej i przepisów <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ()">prawa prasowego</a>, to bezkrytycznie za wzór dziennikarskiej pracy postawił artykuły pozwanych.</p> <p>Zarzut naruszenia <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 1;art. 12 ust. 1 pkt. 2)">art. 12 ust. 1 pkt. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe</a> poprzez przyjęcie, że powód <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w sposób całkowicie bezprawny dokonywał ukrytych nagrań wypowiedzi dra <span class="anon-block">W. S. (1)</span> oraz innych osób mających związek ze zdarzeniami w <span class="anon-block"> Szpitalu (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span> wydaje się być nieistotny, w sytuacji gdy powodowie po modyfikacji powództwa nie wskazywali jak w pozwie tego, że ich dobra osobiste zostały naruszone twierdzeniami o pogwałceniu przez nich przepisu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ()">prawa prasowego</a> w związku z nagrywaniem informatorów. Nie mniej odnosząc się do tego zarzutu należy stwierdzić, iż był on trafny jeśli chodzi o nagranie i ujawnienie wypowiedzi <span class="anon-block">W. S.</span>. <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 1)">Art. 12 ust. 1 Prawa prasowego</a> stanowi, iż dziennikarz jest obowiązany:</p> <p>1) zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło,</p> <p>2) chronić dobra osobiste, a ponadto interesy działających w dobrej wierze informatorów i innych osób, które okazują mu zaufanie,</p> <p>Należy też stwierdzić, iż przepis ten nic nie mówi o stanie wyższej konieczności. Nie mniej zdaniem Sądu Apelacyjnego można przyjąć, w przedmiotowej sprawie, iż powód mógł ujawnić nagranie doktora <span class="anon-block">W.</span> S. bowiem, miał prawo ocenić go jak informatora nie działającego w dobrej wierze oraz wobec faktu, iż informatorem może być także krytykowany podmiot. Przyjmuje się bowiem, że w sytuacji gdy informator świadomie manipuluje dziennikarzem, dozuje oszukańczo informacje, zniekształca je działając w celu zaszkodzenia innej sobie, wówczas dziennikarz jest zwolniony z obowiązku lojalności. Może wówczas, a nawet i powinien publicznie napiętnować nierzetelną postawę informatora.</p> <p> Nie mniej, mimo trafności powyższych zarzutów apelacja nie mogła odnieść skutku.</p> <p>Odnosząc się na wstępie do zasadności ostatecznie sformułowanego żądania pozwu i podniesionym w nim zarzutów Sąd Apelacyjny wskazuje, iż w jego ocenie w przedmiotowej sprawie powódka <span class="anon-block"> (...) SA</span> w żaden sposób nie wykazała, iż doszło w ogóle do naruszenia dobrego imienia spółki w rozumieniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 23)">art. 23 k.c.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 43)">art. 43 k.c.</a> Sąd Apelacyjny podkreśla, iż w przypadku osób prawnych inne są nieco kryteria naruszenia dóbr osobistych niż w przypadku dóbr osobistych osób fizycznych. O ile w przypadku osób fizycznych można analizować czy trzeba brać pod uwagę subiektywne czy obiektywne kryteria naruszenia dóbr, to w przypadku osób prawnych decydujące, ale zarazem jedyne znaczenie mają obiektywne kryteria naruszenia dóbr osobistych. Osoby prawne nie mogą odczuwać, tak jak ludzie, wyrządzonej im krzywdy i, co trzeba mocno zaakcentować, wykluczone jest uwzględnianie w tym względzie ujemnych odczuć osób tworzących substrat osobowy osoby prawnej. Świadomość własnej wartości czy szacunek dla samego siebie wymaga zdolności do subiektywnego postrzegania swojego istnienia. Takie odczucia w zasadzie nie mogą znaleźć zastosowania w przypadku osoby prawnej. Ochrona dóbr osób prawnych obejmuje w zasadzie dobra związane z jej funkcjonowaniem i zapewniające jej niezakłócone działanie, a w szczególności takie jak jej nazwa, znak towarowy, opinia handlowa. Ponadto ochrona dóbr osobistych osób prawnych zależy jedynie od obiektywnie stwierdzonego faktu naruszenia jej dóbr osobistych działaniem bezprawnym. Takim bezprawnym działaniem będzie zawsze publikacja informacji nieprawdziwych, z czym jednak w ocenie Sądu Apelacyjnego nie mamy do czynienia w przedmiotowej sprawie, gdyż żaden ze spornych artykułów nie zawiera nieprawdziwej informacji na temat <span class="anon-block"> (...) S.A.</span> jako osoby prawnej, ani na temat stacji telewizyjnej prowadzonej przez tę spółkę. Przy wyznaczaniu zakresu ochrony dóbr osobistych służących osobom prawnym, podstawowe znaczenie mają cel działalności i funkcja osób prawnych. Nie ma w sprawie dowodu, by sporne artykuły zamieszczone w <span class="anon-block">(...)</span> w jakikolwiek sposób uniemożliwiły lub chociażby utrudniły powodowej spółce normalne funkcjonowanie jako spółki prawa handlowego, by ze względu na cel działalności powódki i jej funkcję pełnioną w obrocie zaszkodziły spółce w taki sposób, że można mówić o naruszeniu jej dobra osobistego. Dobre imię osoby prawnej rozumiane jest jako dobre mniemanie innych osób o danym podmiocie prawa, w szczególności z uwagi na jego działalność. Za naruszenie dobrego imienia osoby prawnej uznać należy te wypowiedzi, które w sposób nieuzasadniony zarzucają jej niewłaściwe postępowanie w prowadzonej przez nią działalności, wskutek czego zostaje ona narażona na utratę zaufania potrzebnego do funkcjonowania zgodnie z zakresem jej zadań (por. wyrok s. apel. w Poznaniu, I ACa 1331/05, 2006-05-25, LEX nr 278397, wyrok s. apel. w Warszawie, VI ACa 1221/05, 2006-05-23, LEX nr 861430, wyrok SN z 2005-6-09, III CK 622/04, LEX nr 180853). Uwzględnia się tu nie tylko renomę wynikającą z dotychczasowej działalności osoby prawnej, ale i niejako zakładaną (domniemaną) renomę osoby prawnej od chwili jej powstania. Powódka nie wykazała, iż sporne artykuły spowodował utratę dobrej opinii o niej u osób trzech.</p> <p>Z tych względów zarzut apelacji powódki <span class="anon-block"> (...) S.A.</span>, iż Sąd Okręgowy dokonał ustaleń faktycznych sprzecznych z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego przez przyjęcie, iż sformułowania zawarte w spornych artykułach nie stanowiły naruszenia dobra osobistego <span class="anon-block"> (...) S.A.</span> w postaci jej czci i dobrego imienia nie zasługiwał na uwzględnienie.</p> <p>Niezależnie do powyższego w ocenie Sąd Apelacyjnego powództwo o ochronę dóbr osobistych powodów nie zasługiwało na uwzględnienie z następujących względów.</p> <p>W pierwszym artykule opublikowanym w <span class="anon-block">(...)</span> z 4 kwietnia 2007 r. nr <span class="anon-block">(...)</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span> autorstwa obu pozwanych <span class="anon-block">L. M.</span> oraz <span class="anon-block">P. N.</span> w ogóle z obiektywnego punktu widzenia w ocenie Sądu Apelacyjnego nie doszło do narusza dóbr osobistych powodów.</p> <p>Cały artykuł, jego wstęp, tytuł, treść i wymowa dotyczą podejrzeń o uśmiercanie chorych <span class="anon-block">(...)</span>. Stanowi on kontynuację wcześniejszego artykułu pt. <span class="anon-block">(...)</span> z dnia 21 marca. Jest to dość obszerny, dwustronicowy artykuł zawierający poważne, mogące porazić czytelnika informacje o możliwości istnienia takiego procederu i patologicznego systemu związanego z pobieraniem narządów do przeszczepów. Krytyce totalnej zostaje w nim poddane lobby profesorskie transplantologów, firm farmaceutycznych, opieszałość prokuratury. Czytelnik zapoznając się z jego treścią jest skupiony na informacjach o samym procederze i podana w jego środkowej części informacja dotycząca redaktora <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> z <span class="anon-block"> (...)</span> w ocenie Sądu Apelacyjnego nie narusza dobrego imienia powodów. Jest ona po pierwsze marginalną informacją w stosunku do całego artykułu. Czytelnik skupia się na zupełnie innych jego aspektach. Tylko bardzo uważny czytelnik może zwrócić uwagę na tę treść, w świetle pozostałych informacji zawartych w artykule pt. <span class="anon-block">(...)</span>. Po drugie zostaje w nim podana prawdziwa informacja, iż lekarz <span class="anon-block">W.</span> S. rozmawiał o tym temacie z <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, który szukał tematu (tak się dziennikarz przedstawił kontaktując się z tym lekarzem). Prawdziwe są także słowa, że dziennikarz zapalił się do tego tematu, co sam powód potwierdził w swych zeznaniach. Prawdziwa jest ocena <span class="anon-block">W.</span> S., że celem nie był materiał o leku, lecz o nim, bo tak faktycznie było. Przedstawiona została także prawdziwa informacja, iż była osoba ze szpitala, która miała pomóc <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> wynieść próbki krwi dawców do badania. Zostało wprawdzie podane, że osoba ta była skłonna do dalszej współpracy, jednakże dziennikarz się ostatecznie nie skontaktował, jednakże została jednocześnie zacytowana wypowiedź powoda, że kobieta, która miała pomóc w prowokacji wycofała się, a ponadto, że żaden z informatorów, z którymi powoda skontaktował doktor <span class="anon-block">W.</span> S. nie potwierdził jego słów. Stąd trafna jest ostateczna ocena Sądu Okręgowego, iż ten artykuł nie narusza dóbr osobistych powodów w obiektywnym sensie.</p> <p>Drugi artykuł zamieszczony w <span class="anon-block">(...)</span> z dnia 4 kwietnia 2007 r., nr <span class="anon-block">(...)</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span>, będący zapisem wywiadu przeprowadzonego przez pozwanych <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span> z doktorem <span class="anon-block">W.</span> S., także zawiera prawdziwe informacje tj. że sprawę thiopenthalu do prokuratury zgłosił <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> z <span class="anon-block"> (...)</span>, że bez wiedzy doktora <span class="anon-block">W.</span> S. i innych osób utrwalał rozmowy prywatne, że lekarze nie prosili dziennikarza o donoszenie do prokuratury ani nie upoważniali go do tego. Poza tym nie może naruszać dobra osobistego dziennikarza stwierdzenie, że dziennikarz zawiadomił prokuraturę o tym, że powziął wiedzę o możliwości popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu. Sam powód wywodził, iż było to jego obowiązkiem zgodnie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 304;art. 304 § 1)">art. 304 § 1 k.p.k.</a> Nie powoduje naruszenia jego dobrego imienia to, że doktor <span class="anon-block">W.</span> S. nazwał to zawiadomienie w rozmowie z dziennikarzami donoszeniem, które rzeczywiście ma pejoratywny wydźwięk. Nie narusza dobra osobistego powoda <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> także zacytowanie słów doktora <span class="anon-block">W.</span> S. o treści: „w moim przeświadczeniu wcześniej <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> i prokuratorzy mnie oszukali”. Gdyż ten mógł się czuć oszukany przez <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, który nie był wobec doktora <span class="anon-block">W.</span> S. z oczywistych i zrozumiałych względów szczery, gdyż miał na celu wydobycie od niego informacji na potrzeby zrealizowania reportażu.</p> <p>Stąd jeśli chodzi o <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span>, a tym samym i <span class="anon-block">T. S.</span> to oddalenie powództwa o ochronę dóbr osobistych dotyczącego ww. artykułów jest jak najbardziej zasadne, gdyż żadna z wypowiedzi zawartych w ww. artykułach nie narusza dóbr osobistych żadnego z powodów.</p> <p>Na marginesie wskazać należy, iż gdyby nawet hipotetycznie doszło do naruszenia dobrego imienia powodów ww. artykułami, to okoliczności sprawy wskazywałyby na brak bezprawności działania autorów dwóch ww. publikacji. Wynika to z tego, że informacje o faktach dotyczących <span class="anon-block">D. Z.</span> i <span class="anon-block">(...)</span> SA podane w spornym artykule są prawdziwe, a jak wiadomo z ugruntowanego już orzecznictwa podawanie do publicznej wiadomości faktów prawdziwych, co do zasady nie może być zakazane zwłaszcza, gdy leży to w interesie społecznym. Prawdziwa wypowiedź o określonej osobie, czy to fizycznej, czy to prawnej nie może z uwagi na treść zawartej w niej informacji naruszać dobrego imienia tej osoby (por. wyrok SN z dnia 9 grudnia 2009 r., IV CSK 290/09, LEX 560607).</p> <p>Trzeci artykuł zamieszczony w <span class="anon-block">(...)</span> z 20 czerwca 2007 r., Nr <span class="anon-block">(...)</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span> był autorstwa jedynie <span class="anon-block">L. M.</span>. Stanowi on dalszy ciąg artykułów o używaniu <span class="anon-block">(...)</span>. Zawiera on szereg prawdziwych informacje o tym, że <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> przyjechał do <span class="anon-block">B.</span>, że lekarze opowiedzieli mu o wszystkim, co uznali za niewłaściwe w szpitalu, o błędach, o oscylatorze, o fałszowaniu dokumentów szpitalnych, że cały czas w tajemnicy nagrywał rozmówców, że pokazał nagranie dyrektorowi szpitala, że było od początku wszystko przygotowane przeciwko doktorowi <span class="anon-block">W.</span> S., że nie wszystkie nagrania zostały od razu przekazane do prokuratury. Jest też zacytowana wypowiedź <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, że sprawdził te informacje, ale nie było dowodów ich rzetelności. Pojawia się w tym artykule więcej treści dotyczących powodów, niż w poprzednich artykułach. Jednakże w dalszy ciągu jest to artykuł, w którym położony jest nacisk na istniejący zdaniem autorów układ w środowisku lekarzy, patologiczne izby lekarskie określone mianem sądów kapturowych. Pojawia się tam zwrot „Tymczasem ze śledztwa <span class="anon-block"> (...)</span> wynika, iż uknuto misterny plan zniszczenia lekarza, wykorzystując media, bo naraził się układowi transplantologów”. Jednakże ten zwrot poprzedzony informacją o reportażu pt <span class="anon-block">(...)</span> nie sugeruje jednoznacznie, tego że autor tego reportażu lub sama stacja <span class="anon-block"> (...)</span> uknuli ww. spisek, bądź w ogóle brali w nim udział. Zwrot uknuto jest bezosobowy, sformułowanie „wykorzystując media”, bardziej oznacza to, że media czyli dziennikarz lub stacja telewizyjna zostali wykorzystani, wplątani w plan zniszczenia doktora <span class="anon-block">W.</span> S. Zatem media jawią się tu bardziej jako ofiary podmiotów czy podmiotu, który uknuł rzekomy spisek.</p> <p>Należy w tym miejscu podnieść, iż Sąd Najwyższy w kilku już wyrokach (z dnia 7 lipca 2005 r., V CK 868/04 (niepubl.), z dnia 8 sierpnia 2007 r., I CSK 165/07 OSNC-ZD 2008, nr 3, poz. 66, z 15 marca 2012 r., a także wyrok Sądu Apel. W Warszawie z 27.09.2012 r. sygn. akt VI ACa 806/12 niepubl.) wyraził pogląd, że możliwe jest naruszenie dobra osobistego treścią publikacji, z której wynikają jednoznaczne sugestie co do nagannego moralnie postępowania osoby wskazanej w tej publikacji z imienia i nazwiska. Jednakże Sąd Najwyższy możliwość naruszenia dobra osobistego treścią takiej publikacji konsekwentnie łączy z jednoznacznie wynikającymi z niej sugestiami co do nagannego moralnie postępowania osoby wskazanej w tej publikacji. Tymczasem w przedmiotowej sprawie zdaniem Sądu Apelacyjnego, pogłębiona analiza treści artykułu nie pozwala na uznanie, iż mamy do czynienia z naruszeniem dobra osobistego powoda <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, a tym bardziej <span class="anon-block"> (...) SA</span> jako osoby prawnej treścią spornego artykułu, bowiem nie ma w nim jednoznacznych sugestii sugerujących, iż <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> lub <span class="anon-block"> (...) SA</span> podejmowali określone naganne zachowania mające związek z rzekomo uknutą intrygą przedstawioną w spornym artykule. Odmienna interpretacja tego artykułu, prezentowana w szczególności przez powodów, stanowiłaby nadinterpretację tego materiału prasowego.</p> <p>W tym miejscu należy zaznaczyć, iż w toku procesu pełnomocnik powodów dokonał zmiany powództwa nie tylko w zakresie treści oświadczenia, jakie mieliby złożyć pozwani w ramach usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych powodów (wnosił ostatecznie, aby pozwani złożyli oświadczenia o treści:</p> <p>„ <span class="anon-block">T. S.</span>- redaktor naczelny <span class="anon-block">(...)</span>, <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span> przepraszają <span class="anon-block"> (...) SA</span> z siedzibą w <span class="anon-block">W.</span> oraz pana redaktora <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, autora reportażu <span class="anon-block">(...)</span>, wyemitowanego w audycji <span class="anon-block">(...)</span> w programie telewizyjnym <span class="anon-block"> (...)</span> w dniu 28 maja 2006 r., za całkowicie bezpodstawne insynuacje i pomówienia zawarte w opublikowanych w <span class="anon-block">(...)</span> artykułach. <span class="anon-block">T. S.</span>, <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span> oświadczają, że nie dysponują żadnymi danymi, które uzasadniałyby, nie tylko stawianie jakichkolwiek zarzutów, ale w ogóle wymienianie pana <span class="anon-block">D. Z.</span> i <span class="anon-block">(...)</span> S.A. w kontekście spraw poruszanych w artykułach <span class="anon-block">(...)</span> (<span class="anon-block">(...)</span> nr <span class="anon-block">(...)</span> z dnia 4 kwietnia 2007 r. autorzy <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span>) i <span class="anon-block">(...)</span> (<span class="anon-block">(...)</span> nr <span class="anon-block">(...)</span> z dnia 20 czerwca 2007 r. autor <span class="anon-block">L. M.</span>)". Wnosili by powyższe oświadczenie było złożone w dwóch kolejnych numerach <span class="anon-block">(...)</span> we wskazanych przez powodów miejscach), ale też, dokonując powyższej modyfikacji, powodowie pismem z dnia z 18 kwietnia 2011 r. sprecyzowali zarzuty co do bezprawnych ich zdaniem zachowań pozwanych odmiennie od zawartych w pozwie wskazując, iż naruszenie dóbr osobistych powodów artykułami zamieszczonymi w <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block">(...)</span> i <span class="anon-block">(...)</span>, a także zamieszczonym wraz z artykułem <span class="anon-block">(...)</span> wywiadem <span class="anon-block">L. M.</span> i <span class="anon-block">P. N.</span> z doktorem <span class="anon-block">W. S. (1)</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span> polega na insynuowaniu rzekomego udziału powodów w odkrytej przez <span class="anon-block">(...)</span> patologicznej zmowie środowiska lekarzy, farmaceutów i prokuratury. Wywodzili, iż sugerowanie <span class="anon-block"> związków (...)</span> ze skorumpowanymi lekarzami, nieuczciwymi koncernami farmaceutycznymi i nieuczciwą, bądź nieudolną prokuraturą połączone zostało z zarzutem, że <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> i <span class="anon-block"> (...)</span> ukrywali (nie informowali widzów) o skandalicznym procederze w <span class="anon-block"> (...)</span> szpitalu, choć o nim wiedzieli.</p> <p>Z powyższego wynika, iż powodowie niejako nie upatrywali już naruszenia ich dóbr osobistych w tym, co było podnoszone w pozwie tj. że w pierwszym artykule zostały powodowi <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> postawione 3 zarzuty: pogwałcenia przepisów <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ()">Prawa prasowego</a>, posługiwania się prowokacją i złożenia zawiadomienia o przestępstwie. Z uzasadnienia pozwu wynika, iż powód <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> poczuł się dotknięty także tym, iż w drugim artykule autorstwa <span class="anon-block">L. M.</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span>zamieszczonym w <span class="anon-block">(...)</span> w dniu 20 czerwca 2007 r. zostało napisane, iż reportaże powoda były nieobiektywne, a wymowa artykułu jest taka, że powód nie zachował szczególnej staranności i rzetelności, czyli działał niezgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy Pr. pras. (chodziło o zwroty na k. 17, str. 6 uzasadnienia pozwu). Z samej treści pierwotnego żądania złożenia stosownego oświadczenia wynikało, że powodowy dziennikarz poczuł się najbardziej dotknięty tym, że reportaż był nieobiektywny. Natomiast dopiero w toku postępowania, po upływie trzech lat od wniesienia pozwu i przeprowadzeniu postępowania dowodowego, gdy akta liczyły już 7 tomów zostały wskazane nieco inne kwestie, które miały naruszać dobre imię powodów. Istotne jest także to, iż w samym pozwie zabrakło w zasadzie jakiejkolwiek argumentacji odnośnie naruszenia dóbr osobistych powodowej spółki. Tymczasem w sprawie o ochronę dóbr osobistych istotne jest pierwsze odczucie pokrzywdzonych niewłaściwymi treściami zawartymi w dacie publikacji, gdyż wtedy docierają one do opinii publicznej i wywołują ewentualne niepożądane skutki dla pokrzywdzonych. To pierwsze odczucie jest impulsem do złożenia pozwu o ochronę dóbr osobistych.</p> <p>Należy też dodać, iż ugruntowany jest także w judykaturze pogląd, iż ocena czy doszło do naruszenia dobra osobistego wymaga obiektywizacji. Dla uznania, że doszło do jego naruszenia znaczenie mają oceny społeczne, analiza z punktu widzenia rozsądnego człowieka. Niezbędna jest zatem ocena, czy dotycząca powodów treść spornego artykułu, mogła u rozsądnego, racjonalnego czytelnika wywołać przekonanie, że <span class="anon-block">D. Z.</span> i <span class="anon-block">(...)</span> SA wzięli udział w misternie uknutym planie zniszczenia lekarza czy patologicznej zmowie różnych środowisk. W ocenie Sądu Apelacyjnego takiego wniosku z tego artykułu czytelnik nie mógł wysnuć. Sformułowania użyte w spornym artykule odnoszą się jedynie i to nie wprost do negatywnych zdaniem autora zachowań <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> związanych z jego warsztatem dziennikarskim.</p> <p>Sąd Apelacyjny w całości podziela wywody Sądu Okręgowego odnośnie tego, że słusznym z punktu widzenia interesu społecznego jest uznanie, iż dziennikarze mają prawo do wzajemnej oceny. Ugruntowany jest w orzecznictwie pogląd, iż nie wyczerpują znamion zniesławienia oceny formułowane w ramach krytyki w kręgu zawodowym, chyba że są świadomie nieprawdziwe, a formułujący je działa w zamiarze ugodzenia w dobre imię lub poderwania zaufania do osoby opiniowanej.</p> <p>W ocenie Sądu Apelacyjnego stwierdzenia wynikającego z artykułu pt. <span class="anon-block">(...)</span> a dotyczącego powoda <span class="anon-block">D. Z. (1)</span>, które można potraktować jako ocenę krytyczną jego warsztatu dziennikarskiego (np. zwrot „reportaże były nieobiektywne” użyty w kontekście nie ujawnienia w reportażu wszystkich informacji, jakie dziennikarz uzyskał) nie można było uznać za świadomie nieprawdziwego, gdyż jest to wypowiedź wartościująca, ocenna, nie poddająca się analizie w aspekcie prawda - fałsz. Taka wypowiedź może być ewentualnie oceniana pod kątem zgodności ze społecznie uzasadnionym interesem. Nie oznacza to oczywiście, że wypowiedzi ocenne wymykają się spod kontroli sądu w toku procesu o ochronę dobrego imienia. Przedmiotem badania nie jest jednak wtedy zasadność i słuszność wypowiadanej krytycznej oceny i tym samym prawdziwość faktów będących ich podstawą. Sądom nie przysługuje bowiem kompetencja do rozstrzygania o zasadności poglądów i opinii krytycznych stanowiących przedmiot sporu. Tego rodzaju ujemne oceny krytyczne podlegają kontroli sądowej ze względu na motyw działania osoby podnoszącej lub rozpowszechniającej zarzut krytyczny. Doniosłe dla rozstrzygnięcia o dopuszczalności zarzutów oceniających jest ustalenie, czy osoba, która je podnosi lub rozpowszechnia działa w obronie uzasadnionego interesu, czy też przeważającym motywem jej działania jest poniżenie osoby krytykowanej w opinii innych. Ustalenie dominującego motywu krytyki wymaga uważnej analizy danej wypowiedzi oraz okoliczności, w jakich została dokonana. Należy tu mieć na uwadze takie elementy jak społeczna lub indywidualna doniosłość poruszanego tematu, a także formę wypowiedzi, gdyż niestosowna forma zarzutów publikowanych w materiale prasowym pod adresem danej osoby może stanowić samodzielne źródło naruszenia dóbr osobistych.</p> <p>Z tego względu Sąd Apelacyjny uznał za zbędną dla rozpoznania niniejszej sprawy podjętą przez Sąd Okręgowy próbę oceny tego, czy zarzut o nieobiektywności reportażu <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> pt. <span class="anon-block">(...)</span> , której przejawem miało być m. in. nie podanie wszystkich faktów, z którymi dziennikarz zapoznał się w trackie realizacji tego reportażu, był trafny czy też nie. Natomiast Sąd Apelacyjny podzielił stanowisko Sądu Okręgowego, iż z punktu widzenia interesu społecznego artykuł opublikowany w <span class="anon-block">(...)</span> pt.<span class="anon-block">(...)</span> był usprawiedliwiony. Przedstawiony bowiem w artykule problem dotyczący bezpieczeństwa pacjentów w <span class="anon-block"> (...)</span> szpitalu stanowił wystarczające usprawiedliwienie dla zainteresowania się mediów tą sprawą, stawiania publicznie pytań i wypowiadania opinii m. in. o osobach, które miały z tą kwestią jakikolwiek związek, w ramach zagwarantowanej konstytucyjnie swobody wypowiedzi. Nadto ujawnianie aspektów powstawania reportaży takich jak <span class="anon-block">(...)</span> , w których przedstawia się poważaną krytykę jakiejś osoby, leży w interesie osób będących jego widzami, gdyż w ten sposób mogą sobie wyrobić własne zdanie odnośnie jego zasadności i rzetelności, a więc leży to w interesie publicznym. Prasa czy telewizja służy kontrolowaniu przejawów życia publicznego, ale sama także winna podlegać takiej kontroli. Swoboda wypowiedzi nie może obejmować tylko informacji i poglądów odbieranych przychylnie, albo postrzeganych jako nieszkodliwe, ale także i takich, które obrażają, oburzają, wywołują niepokój. Ochrona dóbr osobistych nie może sięgać tak daleko, by zniechęcać do otwartej dyskusji nad sprawami leżącymi w kręgu zainteresowania publicznego. Nie sposób wymagać od dziennikarzy, aby powstrzymywali się od podawania informacji tylko z tego powodu, że płyną z nich pewne sugestie niekorzystne dla drugiego dziennikarza. Oznaczałoby to, że wolność prasy jest czysto iluzoryczna, a prawo społeczeństwa ograniczone do informacji nieistotnych. Materiał dowodowy sprawy nie wskazuje też by pozwani dziennikarze działali w złej wierze, z zamiarem oczernienia powoda <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> lub <span class="anon-block"> (...) SA</span>. W artykule zamieścili wyjaśnienie powoda m. in. w kwestii informacji, jakie uzyskał od informatorów, podali, iż za swój reportaż dostał kilka prestiżowych nagród. Należy podkreślić też, iż w świetle orzecznictwa nie każda dolegliwość w postaci doznania przykrości stanowi o naruszeniu dóbr osobistych ale tylko taka, która wedle przeciętnych ocen przyjmowanych w społeczeństwie przekracza próg dozwolonych zachowań i nie jest małej wagi. ( por. wyrok s. apel. w Krakowie, 2010-10-28, I ACa 908/10, LEX nr 743278). Za bezprawne należy też uznać wyrażenia obraźliwe, a więc sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, skierowane publicznie pod adresem określonej osoby (fizycznej lub prawnej), jednakże w ocenie Sądu Apelacyjnego w przedmiotowej sprawie nie mamy żadnego obraźliwego sformułowania wobec powodów.</p> <p>Zdaniem Sądu Apelacyjnego trafnie Sąd Okręgowy uznał, iż zarówno powód <span class="anon-block">D. Z. (1)</span> w swym reportażu, jak i pozwani autorzy w swoich artykułach przedstawili podobne kwestie z punktu widzenia innych stron tych samych wydarzeń. Trzeba też niejako na marginesie powyższych rozważań, iż nie można oprzeć się wrażeniu, że powód w swym reportażu w bardzo przychylny sposób traktuje dr <span class="anon-block">H.</span>. Np. z uzasadnienia wyroku sądu karnego wynika, że nagranie z rozmowy w gabinecie z prowokatorką zawierało jeszcze stwierdzenie, że dr <span class="anon-block">H.</span> pokiwał głową, aby położyła na stole kopertę, a z reportażu wynika tylko to, że doktor powiedział „Jezu nie trzeba”. Podobnie zwrot dziennikarza „dlaczego pan to zrobił niewinnemu człowiekowi” czy sposób, w jaki umożliwiono wypowiedzenie się doktorowi <span class="anon-block">W.</span> S. (z zaskoczenia, gdy był z pewnością zszokowany ujawnieniem w gabinecie dyrektora jego nieetycznych działań), przemawia za tym, iż podnoszony przez pozwanych autorów zarzut pewnej nieobiektywności nie był do końca pozbawiony racji. Wystarczyłoby pytanie dlaczego pan to zrobił, a osąd tego czy dr <span class="anon-block">H.</span> był niewinnym człowiekiem powinien zdaniem Sądu Apelacyjnego pozostać dla widza, w szczególności, iż losy postępowań sądowych toczących się w stosunku do dr <span class="anon-block">H.</span> były nieznane, a jak okazało się później niektóre sądy w nieprawomocnych wyrokach uznały jego winę. Za trafnością tego poglądu przemawia stanowisko Rady Etyki <span class="anon-block">M.</span> znajdujące się w aktach sprawy, którego prawdziwości nikt nie kwestował, stwierdzające m. in., że dziennikarskie śledztwo wymaga ostrożności w ferowaniu sądów, że niewolno zapominać o zasadach etycznych zawodu, wymagających uwzględnienia stanowiska oskarżonego a przede wszystkim nie przesądzania o winie nawet najbardziej prawdopodobnej przed wyrokiem sądu ( k. 535-536).</p> <p>Stąd zwrot o nieobiektywności reportażu, gdyby oceniać jednak jego słuszność nie naruszał dobrego imienia powodów.</p> <p>Z tych wszystkich względów działania trzech pozwanych nie były bezprawne, a tym samym zarzut naruszenia <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 24)">art. 24 k.c.</a> był nietrafny. Z tych względów apelację powodów jako bezzasadną należało oddalić bez konieczności roztrząsania pozostałych zarzutów.</p> <p> <strong> <!-- -->W tym stanie rzeczy apelacja została oddalona na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 385)">art. 385 k.p.c.</a> O kosztach postępowania za drugą instancję orzeczono stosownie do treści <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 98;art. 98 § 1;art. 98 § 3)">art. 98 § 1 i 3 k.p.c.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 108;art. 108 § 1)">art. 108 § 1 k.p.c.</a> i w zw. § 6 pkt 5 oraz § 10 ust. 1 pkt 2 i ust. 2 i § 12 ust. 1 pkt 2 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego z urzędu (Dz. U.02.163.1349 ze zm. ). Na kwoty po 2.070 zł zasądzone tytułem zwrotu kosztów zastępstwa prawnego w postępowaniu apelacyjnym składa się 270 zł jako 75% stawki minimalnej obliczonej za prowadzenie sprawy o ochronę dóbr osobistych i ochronę praw autorskich (§ 10 ust. 1 pkt 2 cyt. rozporz. tj. 360 zł ) oraz 1800 zł jako 75% stawki minimalnej za prowadzenie sprawy o charakterze majątkowym (20.000 zł w.p.z.) tj. przy wartości przedmiotu zaskarżenia powyżej 10.000 zł do 50.000 zł ( § 6 pkt 5 cyt. rozporz. tj. 2.400 zł). </strong> </p> </div>