Ppolska.starec← UrzadnikZaloguj

II GSK 2011/21

Sądy administracyjne2021-11-23
Sygnatura
II GSK 2011/21
Sąd
Naczelny Sąd Administracyjny
Data orzeczenia
2021-11-23
Rodzaj
Wyrok NSA

Sędziowie

Gabriela JyżJoanna Sieńczyło - ChlabiczMirosław Trzecki

Rozstrzygnięcie

Oddalono skargę kasacyjną

Treść orzeczenia

SENTENCJA Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Joanna Sieńczyło-Chlabicz Sędzia NSA Gabriela Jyż (spr.) Sędzia NSA Mirosław Trzecki po rozpoznaniu w dniu 23 listopada 2021 r. na posiedzeniu niejawnym w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej R. P. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 16 kwietnia 2021 r., sygn. akt VI SA/Wa 90/21 w sprawie ze skargi R. P. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] listopada 2020 r., nr [...] w przedmiocie odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy oddala skargę kasacyjną. UZASADNIENIE Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, wyrokiem z dnia 16 kwietnia 2021 r., oddalił skargę R. P. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] listopada 2020 r., w przedmiocie odmowy udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy słowny. Sąd I instancji orzekał w następującym stanie sprawy: skarżący zgłosił do Urzędu Patentowego wniosek o udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy słowny: "[...]", przeznaczony do oznaczania usług w zakresie klas 36, 37 oraz 39. W związku z informacją od organu o braku zdolności rejestracyjnej zgłoszonego oznaczenia Skarżący wskazał, że przedmiotowe oznaczenie posiada zdolność odróżniającą, gdyż składa się z prostego, ale niebanalnego zapisu zwrotu "[...]", odległego od zasad ortografii i interpunkcji języka polskiego, charakteryzującego się przede wszystkim sposobem zapisu, polegającym na specyficznym użyciu spacji. Zdaniem skarżącego takie świadome złamanie zasad języka polskiego może zapadać w pamięć odbiorców, a tym samym budzić może jednoznaczne skojarzenia z usługami świadczonymi przez konkretnego przedsiębiorcę. Wskazał również, że przedmiotowe oznaczenie nie jest oznaczeniem opisowym, ponieważ składa się ze słowa "w.", będącego oznaczeniem rodzaju usługi, ale ma także drugi człon w postaci słowa "m." ze specyficzną fantazyjną formą, pozwalającą na jego odróżnienie. Decyzją z dnia [...] marca 2020 r. Urząd Patentowy, podstawie art. 1291 ust. 1 pkt 1,2, 3 i 4 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej (Dz. U. z 2020 r. poz. 286 ze zm., dalej: p.w.p.), odmówił udzielenia prawa ochronnego na przedmiotowy znak towarowy. Objętą skargą decyzją, Urząd Patentowy RP utrzymał w mocy swoje poprzednie rozstrzygnięcie. W ocenie organu przedmiotowe oznaczenie "[...]" nie spełniało przesłanek do tego, aby nadać mu przymiot znaku towarowego. Wyrażenie to jest oznaczeniem niedystynktywnym w rozumieniu art. 1291 ust. 1 pkt 2 p.w.p., a także wskazuje jednoznacznie na rodzaj usług w klasie 36, 37, 39, wymienionych w wykazie, realizując tym samym przesłanki z art. 1291 ust. 2 pkt 3 p.w.p. Nie nadaje się wobec tego do odróżniania towarów, dla których zostało zgłoszone. Organ stwierdził, że oznaczenie "[...]" w zgłoszonej postaci nie jest na tyle charakterystyczne, aby krąg odbiorców towarów opatrywanych takim oznaczeniem był w stanie bez cienia wątpliwości przypisać te usługi do skarżącego jako podmiotu je oferującego. Nie niesie ono żadnej konkretnej informacji, pozwalającej na dokonanie przez odbiorców bezpośredniej i niebudzącej wątpliwości asocjacji usług z oferującym je podmiotem. Przekaz takiego wyrażenia jest jednoznaczny - jest to prosty slogan reklamowy, informujący, że "ktoś" zachęca do "wynajęcia się" w celu wykonania danych usług. Nie sposób zatem, zdaniem organu, dopatrzyć się w takim zestawieniu słów jakiegokolwiek charakteru fantazyjnego. Nie występuje w nim żaden czynnik abstrakcyjny, który byłby w stanie przyciągnąć uwagę odbiorców. Organ zwrócił uwagę, że tak skonstruowanego oznaczenia nie można przydzielić jednemu podmiotowi, bowiem powodowałoby to ograniczenie swobody działalności innych uczestników obrotu. Organ nie zgodził się ze stanowiskiem skarżącego, że oznaczenie "[...]" poprzez zabiegi językowe, a także użycie antropomoryfizacji nabrało zdolności odróżniającej. Urząd wskazał również, że rozpatrywane jako całość, wyrażenie to w swojej warstwie znaczeniowej przekazuje jedynie informację zachęcającą do "wynajmu danej osoby w celu wykonania usług". W oznaczeniu tym brakuje jakiegokolwiek wskazania na gospodarcze pochodzenie towarów (usług). W warstwie przedstawieniowej tak skonstruowanego oznaczenia nie występuje żadna nazwa producenta, produktu, itp., ani odniesienie do nich, która w połączeniu z reklamową treścią tego oznaczenia w sposób niebudzący wątpliwości naprowadziłaby odbiorcę na właściwą usługę, a tym samym pozwoliłaby mu na świadome i nieobarczone błędem powiązanie tych usług ze skarżącym jako ich wykonawcą. Jako całość przedmiotowe oznaczenie nie zawiera w sobie żadnej informacji, która zmuszałaby odbiorców do nawet minimalnego wysiłku umysłowego zmierzającego do odtworzenia znaczenia tego wyrażenia. Oddalając skargę na tą decyzję Sąd I instancji za zasadne uznał twierdzenie organu, że w całościowym odbiorze, przedmiotowy znak będzie przez odbiorców postrzegany przede wszystkim jako informacja o właściwościach oferowanych usług, nie zaś jako wyróżnik podmiotu je oferującego. Sąd podkreślił, że organ swoje stanowisko o niedopuszczalności udzielenia ochrony na zgłoszony znak, jako pozbawiony dostatecznej zdolności odróżniającej, a więc opisowy, poparł również analizą językową przedmiotowego oznaczenia. WSA podzielił stanowisko organu, że w całościowym odbiorze zgłoszony znak towarowy jest oznaczeniem opisowym, zachęcającym do skorzystania z usług danej firmy, tzn. do jej wynajęcia w celu wykonania wskazanych w wykazie usług. Określenie "[...]" jako slogan reklamowy ma na celu, przykucie uwagi przeciętnego odbiorcy i zachęcenie do skorzystania z jego usług, a sam przedsiębiorca tym sformowaniem wyraża niejako "gotowość" do świadczenia danej usługi. Odbiorca wskazanych przez skarżącego usług w klasach 36, 37, 39, będzie odczytywał to oznaczenie jako powszechną i zachęcającą informację. Nie będzie natomiast odbierał przedmiotowego oznaczenia jako oznaczenia identyfikującego dane usługi na rynku. Sąd wskazał przy tym, że samo zastosowanie zabiegów językowych czy użycie antropomorfizacji nie nada per se zdolności odróżniającej danemu oznaczeniu słownemu. Zwykle przeciętny konsument odbiera oznaczenie jako całość, nie analizując jego poszczególnych elementów, a więc tym samym drugą część oznaczenia - "M.", pomimo użycia spacji, będzie czytana jako jedno słowo, a nie rozkładana na czynniki pierwsze. Dalej Sąd I instancji stwierdził, że oznaczenie słowne skarżącego nie jest uderzające, zaskakujące, niespotykane, arbitralne, nie zmienia również znaczenia elementu słownego czy intelektualnego w celu połączenia pojęcia i tego, do czego może się odnosić. Nie wymaga od konsumenta wysiłku. Reasumując, Sąd I instancji nie stwierdził istotnych naruszeń prawa procesowego bądź materialnego, mogących wpłynąć choćby potencjalnie na treść zapadłej decyzji. W podstawie prawnej wyroku podano art. 151 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2019 r. poz. 2325 z ze zm., dalej: p.p.s.a.). R. P., skargą kasacyjną zaskarżył w całości wyrok Sądu I instancji, zarzucając mu: 1) błędną wykładnię przepisów prawa materialnego, tj. przepisów: a) art. 1291 ust. 1 pkt 3 p.w.p. poprzez jego rozszerzającą interpretację i tym samym wadliwe stwierdzenie, że na znak towarowy składający się zarówno z elementów mogących służy w obrocie do wskazania, w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności) - tzw. elementów opisowych, jak i elementów, którym nie można przypisach cechy opisowości, nie udziela się prawa ochronnego, podczas gdy na taką interpretację nie pozwala literalne brzmienie przepisu, z którego wynika, że na znak towarowy nie udziela się prawa ochronnego, gdy składa się on wyłącznie z elementów opisowych; b. art. 1291 ust. 1 pkt 4 p.w.p. poprzez jego rozszerzającą interpretację i tym samym wadliwe stwierdzenie, że na znak towarowy składający się zarówno z elementów, które weszły do języka potocznego lub są zwyczajowo używane w uczciwych i utrwalonych praktykach handlowych, jak i elementów, którym nie można przypisać tej cechy, nie udziela się prawa ochronnego, podczas gdy na taką interpretację nie pozwala literalne brzmienie przepisu, z którego wynika, że na znak towarowy nie udziela się prawa ochronnego, gdy składa się on wyłącznie z elementów, które weszły do języka potocznego lub są zwyczajowo używane w uczciwych i utrwalonych praktykach handlowych; 2) niewłaściwe zastosowanie przepisu prawa materialnego, tj. przepisu art. 1291 ust. 1 pkt 2 p.w.p. poprzez uznanie, że oznaczenie "[...]" nie nadaje się do odróżniania w obrocie towarów, dla których zostało zgłoszone, podczas gdy posiada zdolność odróżniającą; co z kolei doprowadziło Sąd I instancji do naruszenia przepisów postępowania, a to przepisu art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) p.p.s.a. poprzez oddalenie skargi, kiedy istniała podstawa do uchylenia zaskarżonej decyzji z powodu naruszenia prawa materialnego, mającego wpływ na wynik sprawy. Podnosząc te zarzuty skarżący kasacyjnie wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości; uchylenie decyzji Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...].03.2020 r. oraz utrzymującej w mocy tę decyzję decyzji Urzędu z dnia [...].11.2020 r. i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przez Urząd Patentowy. Kasator wniósł również o zasądzenie kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa adwokackiego, w wysokości wynikające z norm przepisanych prawem. Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje: Zgodnie z art. 182 § 2 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje skargę kasacyjną na posiedzeniu niejawnym, gdy strona, która ją wniosła, zrzekła się rozprawy, a pozostałe strony, w terminie czternastu dni od dnia doręczenia skargi kasacyjnej, nie zażądały przeprowadzenia rozprawy. Ponieważ w rozpoznawanej sprawie strona skarżąca kasacyjnie złożyła stosowny wniosek, któremu druga strona nie sprzeciwiła się, Sąd II instancji rozpoznał kasację na posiedzeniu niejawnym w składzie trzech sędziów. Skarga kasacyjna nie posiada usprawiedliwionych podstaw, dlatego nie została uwzględniona. Zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, co oznacza, że jest związany podstawami określonymi przez ustawodawcę w art. 174 p.p.s.a. i wnioskami skargi kasacyjnej. Związanie podstawami skargi kasacyjnej polega na tym, że wskazanie przez stronę skarżącą naruszenia konkretnego przepisu prawa materialnego, czy też procesowego, określa zakres kontroli Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zatem to sam autor skargi kasacyjnej wyznacza zakres kontroli instancyjnej wskazując, które normy prawa zostały naruszone. Naczelny Sąd Administracyjny nie ma obowiązku ani prawa do domyślania się i uzupełniania argumentacji autora skargi kasacyjnej (por. wyrok NSA z dnia 6 września 2012 r., sygn. akt I FSK 1536/11, LEX nr 1218336). Zasada związania granicami skargi kasacyjnej nie dotyczy jedynie nieważności postępowania, o której mowa w art. 183 § 2 p.p.s.a. Żadna jednak ze wskazanych w tym przepisie przesłanek w stanie faktycznym sprawy nie zaistniała. Naczelny Sąd Administracyjny nie jest zatem uprawniony do powtórnego badania zgodności z prawem zaskarżonego aktu administracyjnego (ad meritum) w jego całokształcie. Skargę kasacyjną, w granicach której operuje Naczelny Sąd Administracyjny, zgodnie z art. 174 p.p.s.a., można oprzeć na podstawie naruszenia prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie oraz na podstawie naruszenia przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Błędna wykładnia to mylne zrozumienie treści określonej normy prawnej. Natomiast naruszenie prawa materialnego przez niewłaściwe zastosowanie polega na tzw. błędzie w subsumcji, co wyraża się w tym, że stan faktyczny ustalony w sprawie błędnie uznano za odpowiadający stanowi hipotetycznemu przewidzianemu w normie prawnej, względnie - że ustalonego stanu faktycznego błędnie nie "podciągnięto" pod hipotezę normy prawnej. Skarga kasacyjna w analizowanej sprawie oparta została wyłącznie na podstawie kasacyjnej określonej w art. 174 pkt 1 p.p.s.a., tj. na zarzutach naruszenia prawa materialnego, poprzez błędna wykładnię: 1): a) art. 1291 ust. 1 pkt 3 p.w.p. "poprzez jego rozszerzającą interpretację i tym samym wadliwe stwierdzenie, że na znak towarowy składający się zarówno z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania, w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności) - tzw. elementów opisowych, jak i elementów, którym nie można przypisach cechy opisowości, nie udziela się prawa ochronnego, podczas gdy na taką interpretację nie pozwala literalne brzmienie przepisu, z którego wynika, że na znak towarowy nie udziela się prawa ochronnego, gdy składa się on wyłącznie z elementów opisowych"; b) art. 1291 ust. 1 pkt 4 p.w.p. "poprzez jego rozszerzającą interpretację i tym samym wadliwe stwierdzenie, że na znak towarowy składający się zarówno z elementów, które weszły do języka potocznego lub są zwyczajowo używane w uczciwych i utrwalonych praktykach handlowych, jak i elementów, którym nie można przypisać tej cechy, nie udziela się prawa ochronnego, podczas gdy na taką interpretację nie pozwala literalne brzmienie przepisu, z którego wynika, że na znak towarowy nie udziela się prawa ochronnego, gdy składa się on wyłącznie z elementów, które weszły do języka potocznego lub są zwyczajowo używane w uczciwych i utrwalonych praktykach handlowych". Nadto w skardze kasacyjnej pomieszczono zarzut naruszenia art. 1291 ust. 1 pkt 2 p.w.p. poprzez niewłaściwe zastosowanie tego przepisu, "poprzez uznanie, że oznaczenie "[...]" nie nadaje się do odróżniania w obrocie towarów, dla których zostało zgłoszone", podczas gdy, w ocenie kasatora, oznaczenie to posiada zdolność odróżniającą. W konsekwencji, zdaniem wnoszącego skargę kasacyjną, Sąd I instancji naruszył art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny przywołanych wyżej zarzutów nie podzielił. Podkreślić należy, iż zarzuty te są powtórzeniem zarzutów pomieszczonych w skardze do Sądu I instancji. Jak zasadnie wskazał Sąd I instancji kwestią sporną w tej sprawie jest charakter oznaczenia słownego "[...]" , w kontekście treści art. 1291 ust. 1 pkt 2, 3 i 4 p.w.p. Przypomnieć trzeba, iż art. 1291 ust. 1 p.w.p. zawiera katalog tzw. bezwzględnych przeszkód rejestrowych. Art. 1291 ust.1 pkt 2 p.w.p. stanowi, iż nie udziela się praw ochronnych na oznaczenie, które "nie nadaje się do odróżniania w obrocie towarów (usług), dla których zostało zgłoszone." Jest to zatem oznaczenie, które nie posiada tzw. konkretnej zdolności odróżniającej. Stosownie do definicji znaku towarowego zawartej w treści art. 120 ust. 1 p.w.p. podstawową funkcją każdego znaku towarowego jest tzw. funkcja oznaczenia pochodzenia (funkcja dystynktywna), tj. zdolność odróżniania towarów (usług) jednego przedsiębiorstwa, od towarów (usług) tego samego rodzaju, pochodzących od innego przedsiębiorstwa. Znak ma w ramach tej funkcji chronić odbiorców towarów lub usług opatrzonych znakiem przed wprowadzeniem w błąd co do ich pochodzenia. Jak wskazuje, powołane przez Sąd I instancji orzecznictwo, znakiem towarowym może być wyłącznie oznaczenie, do używania którego można przyznać prawo wyłącznie jednemu podmiotowi, gwarantując jednocześnie prawo do swobodnego dostępu pozostałym uczestnikom obrotu gospodarczego do oznaczeń ogólnoinformacyjnych. Zasadnie Sąd I instancji przyjął za UP RP, iż: "Posiadanie przez znak towarowy dostatecznych znamion odróżniających jest zatem podstawowa przesłanką ocenną zarówno udzielenia ochrony na konkretne oznaczenie, jak również przy próbie wzruszenia takiego prawa. Dostateczne znamiona odróżniające umożliwiają postrzeganie przez właściwy krąg odbiorców, składający się z przeciętnych, właściwie poinformowanych, dostatecznie uważnych i rozsądnych konsumentów towarów (lub usług nim oznaczanych), że dany towar/usługa, wśród towarów/usług tego samego rodzaju, pochodzi od konkretnego podmiotu (por. wyrok ETS-u z 22 czerwca 2006 r., C-24/05, sprawa August Storck KG vs. OHIM, pkt 23)." (s. 19 uzasadnienia zaskarżonego wyroku WSA). Wskazując na pojęcie znaków opisowych Sąd I instancji, w oparciu o poglądy doktryny i judykatury, zasadnie uznał, iż znaki opisowe - w rozumieniu ustawy Prawo własności przemysłowe – to takie znaki towarowe, które składają się z oznaczeń mogących służyć w obrocie do przekazywania informacji o cechach towarów. Jak podkreślił Sąd I instancji charakterystykę znaków opisowych można uzupełnić przez wskazanie trzech reguł: aktualnej, konkretnej i bezpośredniej opisowości. "Aktualność oznaczeń służących do przekazywania informacji powinna podlegać ocenie obiektywnej. Należy ustalić czy, z punktu widzenia aktualnych warunków rynku, oznaczenie jest przydatne do opisu towaru i jako takie powinno pozostać dostępne dla wszystkich uczestników. Reguła konkretnej opisowości wskazuje, że wyłączony od rejestracji jako opisowy może być tylko taki znak, który wskazuje na konkretne cechy towaru, dla którego oznaczania jest przeznaczony. W pewnej zależności z regułą wyżej wskazaną pozostaje zasada bezpośredniej opisowości. Znak opisowy wykazuje cechę bezpośredniości opisu wówczas, gdy informacja o cechach konkretnego towaru jest przekazywana wyraźnie i jednoznacznie, a więc możliwa do odczytania wprost, a nie "droga skojarzeń" (s. 19 uzasadnienia zaskarżonego wyroku WSA). Wskazywany w kolejnym zarzucie skargi kasacyjnej (pkt 1) lit. a) petitum skargi kasacyjnej) jako naruszony przez Sąd I instancji art. 1291 ust. 1 pkt 3) p.w.p. stanowi, że nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które składa się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania, w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności. Jak zasadnie wskazał Sąd I instancji w tym przypadku jest mowa o oznaczeniach opisowych (deskryptywnych). Celem wyłączenia z ochrony takich oznaczeń jest eliminowanie oznaczeń, które nie realizują podstawowej funkcji znaku towarowego, tzn. nie wskazują źródła pochodzenia towarów (usług). Jak niewadliwie wskazał Sąd I instancji, powołując się na doktrynę i judykaturę: "ocenę oznaczeń opisowych należy przeprowadzić, mając na uwadze powszechny sposób rozumienia danego słowa przez dany krąg odbiorców. Można je potwierdzić hasłami słownikowymi lub przykładami użycia pojęcia w sposób opisowy na stronach internetowych, może ono również wynikać z postrzegania danego pojęcia przez konkretnych (np. wyspecjalizowanych) odbiorców (wytyczne EUIPO, Część B: Rozpatrywanie zgłoszeń, s. 39 DREFT SION 1.0 1/08/2014). W przypadku gdy dane oznaczenie słowne posiada kilka znaczeń, dla odmowy rejestracji wystarczające jest, gdy jedno z nich ma charakter opisowy w stosunku do towarów, do których oznaczania ma być przeznaczony (wyrok TS z 23.10.2003 r., C-191/01 P. Wrigley, EU: C: 2003:579, pkt 32). W literaturze przedmiotu wskazuje się, że zmiana w pisowni nie musi zmieniać opisowego charakteru oznaczenia. Przede wszystkim zmiany w pisowni wyrazów mogą wynikać z wpływu innego języka lub pisowni poza Unia Europejską, np. w amerykańskiej odmianie języka angielskiego, języku slangowym lub chęci dopasowania wyrazu do mody. Zmiana w pisowni nadaje oznaczeniu charakter odróżniający w wystarczającym stopniu, jeżeli jest uderzająca, zaskakująca, niespotykana, arbitralna lub może zmieniać znaczenie elementu słownego lub wymaga od konsumenta wysiłku intelektualnego w celu połączenia pojęcia i tego, do czego może się odnosić." (s. 20 uzasadnienia zaskarżonego wyroku WSA). Powoływany w punkcie 1 lit. b) petitum skargi kasacyjnej jako naruszony przez Sąd I instancji art. 1291 ust. 1 pkt 4 p.w.p. stanowi, iż nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenia, które składają się wyłącznie z elementów, które weszły do języka potocznego lub są zwyczajowo używane w uczciwych i utrwalonych praktykach handlowych. Zasadnie Sąd I instancji przyjął, iż odwołanie się przez ustawodawcę w treści tego przepisu do języka potocznego oznacza, iż chodzi tutaj o oznaczenia, którymi ludzie posługują się w języku mówionym. Natomiast przez utrwalone praktyki handlowe należy rozumieć dające się zaobserwować w obrocie, powtarzalne zachowania, polegające na posługiwaniu się pewnym oznaczeniem w związku z dokonywanymi czynnościami handlowymi, których celem jest sprzedaż towarów lub usług. W odróżnieniu od oznaczeń opisowych, oznaczenia takie nie informują o właściwościach towarów (usług), do których się odnoszą. Mogą one np. dotyczyć samej czynności handlowej, jej rodzaju i warunków bądź cech charakterystycznych. Do takich określeń będą należały nazwy klauzul wekslowych, np. "bez obliga" (por. K. Szczepanowska-Kozłowska [w]: Prawo własności przemysłowej, System Prawa Prywatnego, T. 14B, red. R. Skubisz, Wydawn. C.H.Beck, Warszawa 2012, s. 589). Sąd I instancji prawidłowo, za organem, powołał się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich z dnia 4 października 2001 r. w sprawie C-517/99, dotyczący znaku towarowego BRAWO. W tej sprawie TS wypowiedział się w kwestii interpretacji art. 3 ust. 1 lit. d) pierwszej dyrektywy Rady nr 89/104/EWG z 21 grudnia 1988 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych. Treść tej regulacji jest analogiczna do przepisu art. 1291 ust. 1 pkt 4 p.w.p.. W wyroku tym TS wskazał, że z uwagi na praktyczną skuteczność przepisu, nie można ograniczać zakresu jego obowiązywania do tych znaków towarowych, które opisują właściwości lub cechy towarów (usług), do których się one odnoszą. Biorąc pod uwagę oznaczenia składające się z elementów służących jako zachęta do nabycia danych towarów (usług) TS wskazał, że znaki składające się z oznaczeń używanych jako slogany reklamowe, wyznaczniki jakości lub zachęta do nabycia towaru (usługi) nie są wyłączone z rejestracji wyłącznie z powodu takiego użycia. Należy rozstrzygnąć w każdym indywidualnym przypadku, czy takie znaki weszły do języka potocznego lub do prowadzonych w dobrej wierze praktyk handlowych jako oznaczenia towarów (usług), do których odnosi się znak towarowy. W oparciu o wskazane wyżej rozważania Naczelny Sąd Administracyjny nie podziela sformułowanych w skardze kasacyjnej zarzutów. Wbrew twierdzeniom autora skargi kasacyjnej Sąd I instancji, przyjmując za własną wykładnię przepisów prawa materialnego, tj.: art. 1291 ust. 1 pkt 2, 3 i 4 p.w.p., dokonana przez UP RP, uczynił to niewadliwie. Podsumowując argumenty Sądu I instancji i organu patentowego należy stwierdzić, że: 1) w praktyce często się zdarza, iż to samo oznaczenie uznawane jest za oznaczenie wypełniające znamiona art. 1291 ust. 1 pkt 4 p.w.p. i jednocześnie spełniające kryteria art. 1291 ust. 1 pkt 2 oraz art. 1291 ust. 1 pkt 3 p.w.p., to znaczy, że jest jednocześnie opisowe i niedystynktywne. Taka sytuacja wystąpiła w analizowanej sprawie; 2) badając zdolność rejestrową oznaczenia należy brać pod uwagę wszystkie składające się na niego elementy. UP RP zasadnie odmawiając rejestracji przedmiotowego oznaczenia jako znaku towarowego wskazał, że oznaczenie to nie nadaje się do odróżniania usług, dla których zostało zgłoszone, nadto, że kombinacja tych wyrazów nie ma cech oryginalności czy fantazyjności. Zestawienie poszczególnych opisowych wyrazów analizowanego oznaczenia "[...]", a także użycie spacji pomiędzy literami w słowie "mnie", skutkuje dalej opisowością cech wskazanych w wykazie usług oraz, że oznaczeniu to nie jest na tyle charakterystyczne, aby krąg odbiorców bez cienia wątpliwości mógł przypisać te usługi do skarżącego, tj. podmiotu je oferującego. Jak słusznie podkreślił Sąd I instancji aby znak towarowy mógł prawidłowo pełnić swoją funkcję w obrocie powinien być jak najbardziej abstrakcyjny lub fantazyjny, tzn. nie powinien się bezpośrednio kojarzyć z usługą (towarem). Musi stanowić nazwę, do używania której można przyznać wyłączność tylko jednemu podmiotowi. Wówczas takie oznaczenie może stać się prawidłową wskazówka pochodzenia usługi (towaru). Analizowane oznaczenie "[...]" nie jest w żadnym stopniu nietypowe czy zwracające na siebie uwagę. Naczelny Sąd Administracyjny podziela ocenę WSA i UP RP, iż przedmiotowe oznaczenie w całościowym odbiorze, będzie przez odbiorców postrzegane przede wszystkim jako informacja o właściwościach oferowanych usług, a nie jako wyróżnik podmiotu oferującego te usługi; 3) w niektórych przypadkach slogan reklamowy może być zarejestrowany jako znak towarowy, w szczególności gdy nie ogranicza się do zwykłego przekazu reklamowego, lecz charakteryzuje się pewną oryginalnością. Jak podkreśla się w doktrynie jeśli slogan "nie ogranicza swojej funkcji tylko do zachwalania towarów lub usług, i to zasadniczo bez względu na ich rodzaj, czyli generalnie. Jeżeli zatem oznaczenie w postaci sloganu będzie tego rodzaju, że z punktu widzenia nabywców na rynku, a zwłaszcza właściwego ich kręgu, będzie odbierane wyłącznie jako komunikat promocyjny, a przy tym prosty komunikat tego rodzaju, trzeba mu odmówić zdolności odróżniającej. Takie oznaczenie będzie zatem zdolne jedynie do realizacji funkcji reklamowej, nie dając gwarancji nabywcom o pochodzeniu towarów lub usług z określonego przedsiębiorstwa." (por.: M. Trzebiatowski [w]: Prawo własności przemysłowej, Komentarz, red. J. Sieńczyło-Chlabicz, Wydawn. C.H. Beck, Warszawa 2020, s. 663-664). Rację ma Sąd I instancji, iż w przedmiotowym przypadku analiza językowa tego oznaczenia, dokonana przez organ, prowadzi do zasadnego wniosku, że zgłoszone do rejestracji, jako znak towarowy, oznaczenie "[...]" jest oznaczeniem opisowym, zachęcającą informacją o usługach (towarach), nie zaś informacją o pochodzeniu usług (towarów) od konkretnego przedsiębiorcy. Odbiorca wskazanych przez skarżącego usług w klasach 36, 37, 39 będzie odczytywał to oznaczenie jako powszechną i zachęcającą informację. Nie będzie natomiast odbierał tego oznaczenia jako oznaczenia identyfikującego dane usługi na rynku. Przekaz takiego oznaczenia jest jednoznaczny – jest to prosty przekaz reklamowy, informujący, że "ktoś" zachęca do "wynajęcia się" w celu wykonania danych usług; 4) samo zastosowanie zabiegów językowych czy użycie antropomorfizacji nie nada per se zdolności odróżniającej danemu oznaczeniu słownemu. Zwykle przeciętny konsument odbiera oznaczenie jako całość, nie analizując jego poszczególnych elementów, a zatem druga część tego oznaczenia, tj. "M.", pomimo użycia spacji, będzie czytał jako jedno słowo, a nie rozkładał na czynniki pierwsze. Jak niewadliwie stwierdził organ, a za nim Sąd I instancji – zgłoszone przez skarżącego oznaczenie słowne nie jest uderzające, zaskakujące, niespotykane, arbitralne, nie zmienia również znaczenia elementu słownego, nie wymaga też od konsumenta wysiłku intelektualnego w celu połączenia pojęcia i tego do czego może się odnosić. Reasumując Sąd I instancji niewadliwie uznał za organem, iż wbrew przekonaniu skarżącego, zgłoszone do ochrony jako znak towarowy oznaczenie nie wykazuje znamion odróżniających, składa się wyłącznie z elementów opisowych oraz składa się wyłącznie z elementów, które weszły do języka potocznego i są zwyczajowo używane w uczciwych i utrwalonych praktykach handlowych. Zatem zasadnie Sąd I instancji uznał za organem, że oznaczenie to powinno pozostać wolne w domenie wspólnej, jako określenie o charakterze informacyjno-zachwalającym, przydatne do używania przez wszystkie podmioty działające w różnych branżach. "Zawłaszczenie go przez jeden podmiot w sposób znaczący ograniczałoby konstytucyjna zasadę swobody działalności gospodarczej, gwarantującej m.in. możliwość nieograniczonego używania prostych komunikatów językowych." (s. 15 uzasadnienia decyzji UP RP z [...].11.2020 r., nr [...]). W konsekwencji NSA nie dopatrzył się w tej sprawie naruszenia przez Sąd I instancji art. 145 § 1 pkt 1 lit a) p.p.s.a. w zw. z art. §1291 ust. 1 pkt 2, 3 i 4 p.w.p. Mając powyższe na uwadze, na podstawie art. 184 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną.