II K 455/18
Sądy powszechne2018-12-20
Sygnatura
II K 455/18
Data orzeczenia
2018-12-20
Rodzaj
SENTENCE
Sędziowie
Rafał Nalepa (PRESIDING_JUDGE)
Podstawa prawna
Treść orzeczenia
<p>
<strong>
<!-- -->Sygn. akt II K 455/18</strong>
</p>
<div>
<h2>WYROK</h2>
<h5>W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ</h5>
<p>Dnia 20 grudnia 2018 roku</p>
<p>Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim II Wydział Karny w składzie:</p>
<p>Przewodniczący: SSR Rafał Nalepa</p>
<p>Protokolant: st. sekr. sądowy Joanna Kotala</p>
<p>przy udziale Prokuratora: xxx</p>
<p>po rozpoznaniu w dniach 12 października 2018 roku i 11 grudnia 2018 roku na rozprawie sprawy</p>
<p>
<strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">Z. K. (1)</span> </strong>
</p>
<p>
<strong>
<!-- -->s. <span class="anon-block">A.</span> i <span class="anon-block">M.</span> z domu <span class="anon-block">Z.</span> </strong>
</p>
<p>
<strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">ur. (...)</span> w <span class="anon-block">P.</span>
</strong>
</p>
<p>oskarżonego o to, że:</p>
<p>I. w dniu 12 lipca 2017 roku w <span class="anon-block">P.</span>, woj. <span class="anon-block"> (...)</span>, przy <span class="anon-block">ul. (...)</span>, kierował wobec <span class="anon-block">J. D. (1)</span> groźby uszkodzenia ciała, używając słów powszechnie uznanych za wulgarne i obelżywe, które wzbudziły u pokrzywdzonego uzasadnioną obawę ich spełnienia,</p>
<p>
<strong>
<!-- -->tj. o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 190;art. 190 § 1)">art. 190 § 1 kk</a>
</strong>
</p>
<p>II. w dniu 31 lipca 2017 roku w <span class="anon-block">P.</span>, woj. <span class="anon-block"> (...)</span>, przy <span class="anon-block">ul. (...)</span>, chwytając trzymającego rower <span class="anon-block">J. S. (1)</span> za gardło, popchnął go w ten sposób, że <span class="anon-block">J. S. (1)</span> przewrócił się na krawężnik i doznał urazu ciała w postaci otarcia skóry na grzbiecie kciuka prawego, otarcia skóry łokcia prawego i stłuczenia oraz drobnych otarć na górno-tylnej powierzchni barku prawego, co spowodowało naruszenie czynności narządów ciała pokrzywdzonego na okres nie dłuższy niż siedem dni, naruszając tym samym jego nietykalność cielesną w związku z faktem bycia świadkiem gróźb kierowanych pod adresem <span class="anon-block">J. D. (1)</span> w dniu 12 lipca 2017 roku,</p>
<p>
<strong>
<!-- -->tj. o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 245)">art. 245 kk</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art. 11 § 2 kk</a>
</strong>
</p>
<p>orzeka:</p>
<p>1.
oskarżonego <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> uznaje za winnego popełnienia czynu zarzucanego mu w punkcie I aktu oskarżenia;</p>
<p>2.
oskarżonego <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> uznaje za winnego popełnienia czynu zarzucanego mu w punkcie II aktu oskarżenia, przy czym eliminuje z jego opisu sformułowanie „naruszając tym samym jego nietykalność cielesną w związku z faktem bycia świadkiem gróźb kierowanych pod adresem <span class="anon-block">J. D. (1)</span> w dniu 12 lipca 2017 roku” przyjmując, że wyczerpuje on dyspozycję <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a>;</p>
<p>3.
na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 66;art. 66 § 1;art. 66 § 2)">art. 66 § 1 i 2 kk</a>, <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 67;art. 67 § 1)">art. 67 § 1 kk</a> postępowanie karne w zakresie czynów przypisanych oskarżonemu w punktach 1 i 2 wyroku warunkowo umarza na okres próby 1 (jednego) roku;</p>
<p>4.
na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 67;art. 67 § 3)">art. 67 § 3 kk</a> w związku ze stwierdzeniem winy za czyn przypisany w punkcie 1 wyroku zasądza od oskarżonego <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> na rzecz pokrzywdzonego <span class="anon-block">J. D. (1)</span> nawiązkę w kwocie 100 (stu) złotych;</p>
<p>5.
na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 67;art. 67 § 3)">art. 67 § 3 kk</a> w związku ze stwierdzeniem winy za czyn przypisany w punkcie 2 wyroku zasądza od oskarżonego <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> na rzecz oskarżyciela posiłkowego <span class="anon-block">J. S. (1)</span> nawiązkę w kwocie 300 (trzystu) złotych;</p>
<p>6.
na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 67;art. 67 § 3)">art. 67 § 3 kk</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 43 a;art. 43 a § 1)">art. 43a § 1 kk</a> zasądza od oskarżonego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej świadczenie pieniężne w kwocie 100 (stu) złotych;</p>
<p>7.
zasądza od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa kwotę 372,54 (trzystu siedemdziesięciu dwóch złotych, pięćdziesięciu czterech groszy) tytułem zwrotu wydatków oraz wymierza mu opłatę w kwocie 60 (sześćdziesięciu) złotych.</p>
</div>
<div>
<h2>UZASADNIENIE</h2>
<p>Oskarżony <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> ma ogródek działkowy przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> w <span class="anon-block">P.</span> oznaczony numerem <span class="anon-block">(...)</span>. Jego sąsiadem jest <span class="anon-block">A. D. (1)</span>, który ma <span class="anon-block">działkę nr (...)</span>, obok <span class="anon-block">A. D.</span> działkę ma jego ojciec: pokrzywdzony <span class="anon-block">J. D. (1)</span>. W tym samym ciągu <span class="anon-block">działkę nr (...)</span> posiada pokrzywdzony <span class="anon-block">J. S. (1)</span>. Od wielu lat istnieje konflikt pomiędzy oskarżonym a <span class="anon-block">J. D.</span>, którego <span class="anon-block">Z. K.</span> oskarżał o kradzież desek z jego nieruchomości (co miało mieć miejsce 30 lat wstecz), zaśmiecanie jego działki poprzez wrzucanie martwych ptaków, myszy, kamieni. O to samo <span class="anon-block">Z. K.</span> zaczął oskarżać <span class="anon-block">A. D.</span>, który kupił działkę w ostatnim okresie od poprzedniego właściciela, zarzucając mu podrzucenie żelaznych przedmiotów do obornika, zaśmiecanie drogi dojazdowej szlaką. W związku z tym na początku lipca 2017 r. <span class="anon-block">Z. K.</span> wezwał na interwencję Policję, wskazując jako sprawcę zaśmieceń <span class="anon-block">A. D.</span>. Wśród działkowiczów znane było wydarzenie sprzed lat, kiedy oskarżony, podczas kłótni, uderzył kamieniem poprzedniego właściciela <span class="anon-block">działki nr (...)</span>. W konflikt nie był zaangażowany oskarżyciel posiłkowy <span class="anon-block">J. S.</span>, który pozostawał w dobrych relacjach zarówno z <span class="anon-block">Z. K.</span> jak <span class="anon-block">J. D.</span>.</p>
<p>(częściowo wyjaśnienia oskarżonego <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> – k. 39-40,49-50,96v,146-146v, zeznania świadków <span class="anon-block">J. D. (1)</span> – k. 5, 73-74, 147-148, <span class="anon-block">A. D. (1)</span> – k. 11-12, 149, <span class="anon-block">J. S. (1)</span> –k. 7,25-26,78-79,148-149)</p>
<p>Pod koniec lipca 2017 r. <span class="anon-block">A. D. (1)</span> zakręcił zawór wody na swojej działce z powodu wycieku, pozbawiając dostępu do wody ogródek <span class="anon-block">Z. K.</span>, który nie miał odrębnego przyłącza do wodociągu. W dniu 31 lipca 2017 r. oskarżony przyjechał na działkę i zorientował się, ze nie ma wody. W tym czasie około 8:00 na teren ogródków przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> przyjechał pokrzywdzony <span class="anon-block">J. D.</span>. Idąc aleją pomiędzy działkami spotkał <span class="anon-block">J. S.</span> z którym zaczął rozmawiać przed swoim ogrodem. W pewnym momencie do <span class="anon-block">J. D.</span> podszedł oskarżony. Był wyraźnie zdenerwowany, krzycząc nazywał <span class="anon-block">J. D.</span> „globusem” zaczął mieć pretensje o zakręcenie wody, kazał mu natychmiast odkręcić zawór wody. <span class="anon-block">J. D.</span> powiedział, że w zawór zamknął jego syn <span class="anon-block">A.</span>, bo jest na jego działce i jeśli z nim powinien rozmawiać w tej sprawie. <span class="anon-block">Z. K.</span> był nadal zdenerwowany, zbliżył się do <span class="anon-block">J. D.</span> i wysuwając klatkę piersiową do przodu krzyczał, że mu „dopi…li”, „załatwi” jego i <span class="anon-block">A. D.</span>. <span class="anon-block">J. D.</span> był zaskoczony i zdenerwowany agresją oskarżonego, odpowiedział mu, że nie życzy sobie, aby oskarżony mu ubliżał. Miał wrażenie, iż gdyby nie obecność <span class="anon-block">J. S.</span>, oskarżony uderzyłby go. Po chwili oskarżony powrócił na swoją działkę i telefonicznie wezwał na miejsce Policję w związku z zamknięciem zaworu wody przez <span class="anon-block">A. D.</span>.</p>
<p>Na zgłoszenie oskarżonego około 8:50 na miejsce przybył patrol Policji w składzie: starszy sierżant <span class="anon-block">S. S. (1)</span> i posterunkowa <span class="anon-block">K. W. (1)</span> (poprzednio <span class="anon-block">B.</span>). Funkcjonariusze rozmawiali z obiema stronami sporu, najpierw z <span class="anon-block">Z. K.</span>, który zawiadomił, że zakręcono zawór wody na <span class="anon-block">działce (...)</span>, pozbawiając go dostępu do wody oraz że <span class="anon-block">D.</span> wrzucają do jego ogródka martwe zwierzęta. Następnie funkcjonariusze poszli porozmawiać z <span class="anon-block">J. D.</span>, który powiedział, że wodę zakręcił jego syn <span class="anon-block">A.</span>, będący właścicielem <span class="anon-block">działki nr (...)</span> z powodu wycieku, oświadczył, że oskarżony zachowywał się agresywnie, ubliżał mu nazywając „globusem” oraz groził mu, że go załatwi. Słowa te potwierdził <span class="anon-block">J. S.</span>.</p>
<p>(częściowo wyjaśnienia oskarżonego <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> – k. 39-40,49-50,96v,146-146v, zeznania świadków <span class="anon-block">J. D. (1)</span> – k. 5, 73-74, 147-148, <span class="anon-block">J. S. (1)</span> –k. 7,25-26,78-79,148-149, <span class="anon-block">S. S. (1)</span> – k. 163, <span class="anon-block">K. W. (1)</span> – k. 162v, kserokopie notatników służbowych – k. 153-158)</p>
<p>Po interwencji <span class="anon-block">J. D.</span> zatelefonował do swojego syna <span class="anon-block">A. D.</span> będącego funkcjonariuszem Komendy Miejskiej Policji w <span class="anon-block">P.</span> i powiedział mu o zajściu z <span class="anon-block">Z. K.</span>. Był zdenerwowany tą sytuacją. Mówił, że oskarżony „wyskoczył do niego do bicia”, zapowiadał , że „mu pierd..nie” a <span class="anon-block">A. D.</span> „załatwi”. <span class="anon-block">A. D.</span> powiedział, mu że to są groźby i jeśli obawia się słów oskarżonego powinien to zgłosić na Policję. Wiedział, że oskarżony miał wcześniej zatarg z poprzednim właścicielem <span class="anon-block">działki nr (...)</span>, którego uderzył kamieniem w głowę.</p>
<p>(<span class="anon-block">A. D. (1)</span> – k. 11-12, 149)</p>
<p>O zajściu pomiędzy <span class="anon-block">Z. K.</span> i <span class="anon-block">J. D.</span> „było głośno” w społeczności działkowców. <span class="anon-block">J. S.</span> dowiedział się, że oskarżony chwalił się innym, że gdyby nie obecność <span class="anon-block">W. D. (1)</span> to by „dopieprzył” <span class="anon-block">D.</span>. Kilka dni po zdarzeniu oskarżony i <span class="anon-block">J. S.</span> spotkali się jadąc rowerami z działek. <span class="anon-block">J. S.</span> powiedział wtedy <span class="anon-block">Z. K.</span>, że się obok <span class="anon-block">J. D.</span> podczas wymiany zdań nie stał <span class="anon-block">W. D.</span> tylko on. Oskarżony nic się nie odezwał i odjechał rowerem.</p>
<p>31 lipca 2017 r. oskarżyciel posiłkowy jechał rowerem <span class="anon-block">ul. (...)</span> na działkę od <span class="anon-block">ul. (...)</span>, po drodze mijał jadącego w przeciwną stronę oskarżonego <span class="anon-block">Z. K.</span>. Oskarżony krzyknął do niego, że jest „sprzedawczykiem”. Obaj zatrzymali się i cofnęli rowery zbliżając się do siebie na około 1 m. <span class="anon-block">J. S.</span> stanął przy krawężniku po lewej stronie drogi patrząc w kierunku działek, trzymał rower za sobą. Oskarżony stał na jego wysokości, był skierowany tyłem do środka jezdni. <span class="anon-block">Z. K.</span> był zdenerwowany, powiedział, że oskarżyciela „wolaki (tzn. <span class="anon-block">D.</span> pochodzący z <span class="anon-block">W.</span>) zrobili go świadkiem za wódkę”, po czym <span class="anon-block">J. S.</span> ręką (kciukiem i palcem wskazującym) pchnął go szyję w kierunku roweru. Pokrzywdzony upadł do tyłu kalecząc sobie rękę o chodnik. <span class="anon-block">Z. K.</span> podszedł do <span class="anon-block">J. S.</span> chcąc go uderzyć, broniąc się przed dalszym atakiem pokrzywdzony uderzył go ręką w okolice nosa i łuku brwiowego. <span class="anon-block">Z. K.</span> zaczęła lecieć krew z łuku brwiowego. Oskarżony nadal chciał atakować <span class="anon-block">J. S.</span>, który zasłaniał się rowerem. W pewnym momencie udało mu się uciec i odjechać rowerem z miejsca zdarzenia. Po dojechaniu do ogródka działkowego o zajściu zawiadomił telefonicznie Policję. Po przyjeździe Policji w czasie legitymowania <span class="anon-block">J. S.</span> zorientował się, że nie ma dowodu osobistego, który wypadł mu ze spodni podczas upadku, po uderzeniu przez oskarżonego.</p>
<p>(częściowo wyjaśnienia oskarżonego <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> – k. 39-40,49-50,96v,146-146v, zeznania świadka <span class="anon-block">J. S. (1)</span> –k. 25-26,78-79,148-149)</p>
<p>W wyniku ataku oskarżonego <span class="anon-block">J. S.</span> doznał obrażeń ciała w postaci otarcia skóry na grzbiecie kciuka prawego, otarcia skóry łokcia prawego, stłuczenia oraz drobnego otarcia na górno-tylnej powierzchni barku prawego naruszających czynności narządów jego ciała na czas poniżej 7 dni. Natomiast na skutek uderzenia w twarz przez <span class="anon-block">J. S.</span> oskarżony <span class="anon-block">Z. K.</span> doznał rany tłuczonej głowy w okolicy nasady nosa po stronie lewej, co naruszył czynności narządów jego ciała na czas poniżej 7 dni. W wyniku zajścia oskarżony nie doznał żadnego urazu biodra.</p>
<p>(opinie lekarskie biegłego dra <span class="anon-block">R. K. (1)</span> – k. 28-29, 62-63, 84)</p>
<p>Oskarżony <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> ukończył 73 lata. Wykształcenie średnie, z zawodu ślusarz. Rencista, uzyskujący dochody w wysokości 2800 złotych miesięcznie. Żonaty, ojciec dorosłego dziecka. Współwłaściciel spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego, garażu blaszanego i samochodu marki <span class="anon-block">S.</span>. Nie karany. Nie jest skłócony z działkowcami z ogródków działkowych przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> w <span class="anon-block">P.</span>
</p>
<p>(karta karna – k. 43, orzeczenie ZUS – k. 55, oświadczenie zbiorowe – k. 160)</p>
<p>Oskarżony <span class="anon-block">Z. K.</span> podczas pierwszego przesłuchania nie przyznał się do zarzucanych czynów. Wyjaśnił, że pozostaje w konflikcie z pokrzywdzonym <span class="anon-block">J. D.</span> od 20 lat, bo mu zaśmieca działkę. Wzywał z tego powodu Policję na interwencję. Z <span class="anon-block">J. S.</span> jest skonfliktowany od czasu, kiedy ten zeznawał w niniejszej sprawie przeciw niemu. Wyjaśnił, że w dniu zdarzenia przyjechał na działkę i zorientował się, że nie ma wody. Udał się do <span class="anon-block">J. D.</span>, który powiedział mu, że jego syn <span class="anon-block">A.</span> zakręcił zawór wody. Zwrócił się odkręcenie wody („globusie odkręć mi wodę”), na co pokrzywdzony powiedział, że nie ma jego syna i tego nie zrobi. Doszło do wymiany zdań pomiędzy nimi, kłótni, chyba nie wypowiadał słów obelżywych, ani gróźb. Nie pamięta jakich słów używał w kłótni. Powiedział <span class="anon-block">D.</span>, że woda została zakręcona „na złość”. Wtedy 10 metrów od nich stał szwagier <span class="anon-block">J. D.</span>, nie pamięta nazwiska. <span class="anon-block">J. S.</span> przy zdarzeniu nie było. Wezwał Policję na interwencję w sprawie wody.</p>
<p>Jeśli chodzi o zajście z <span class="anon-block">J. S.</span> to po zdarzeniu spotykał go kilkukrotnie pijanego, miał ciąg alkoholowy, przewracał się na działkach, nawet pomagał mu wstać. Pokrzywdzony <span class="anon-block">S.</span> mówił wtedy do niego, że widział kłótnię z <span class="anon-block">J. D.</span> i jest „za świadka”. 31 lipca 2017 r. jechał rowerem z działki a <span class="anon-block">J. S.</span> w przeciwnym kierunku. <span class="anon-block">S.</span> powiedział mu, że jest świadkiem w sprawie gróźb i zawrócił, podjechał do oskarżonego. Powiedział mu, że był na Policji, jako świadek. Oskarżony odparł, że sam powie jak było i odepchnął <span class="anon-block">J. S.</span> od siebie „dotykając ręką w klatkę piersiową”. Powiedział mu, że jest „krzywym świadkiem wynajętym za alkohol”. Pokrzywdzony nie upadł, tylko sam rower. <span class="anon-block">J. S.</span> uderzył go wtedy pięścią w twarz, rozciął mu łuk brwiowy, zakładali mu szwy w szpitalu. Po uderzeniu „poleciał do rowu”, pokrzywdzony chciał go ponownie uderzyć. Był pijany, miał pokaleczone ręce. Nie widział, żeby <span class="anon-block">J. S.</span> wypadł dowód osobisty podczas zajścia. <span class="anon-block">S.</span> odgrażał się, że teraz będzie oskarżonego karcił (k. 39-40v).</p>
<p>Przesłuchany 25 stycznia 2018 r. oskarżony nie przyznał się do stawianych zarzutów. Uzupełnił, że 31 lipca 2017 r. <span class="anon-block">J. S.</span> dojechał do niego rowerem, zachwiał się i „poleciał” na oskarżonego. Odepchnął <span class="anon-block">J. S.</span>. <span class="anon-block">S.</span> uszkodził mu wtedy biodro, ale w szpitalu zgłosił tylko ranę łuku brwiowego. Nie chce postępowania za to, co mu zrobił <span class="anon-block">S.</span>. Wyjaśnił jednocześnie, że <span class="anon-block">J. S.</span> zatrzymał się na rowerze, zbliżył do niego, czuł od niego alkohol i papierosy. Powiedział mu, żeby odszedł, bo jest pijany, wtedy pokrzywdzony odparł „a co dajesz mi na wódkę?” i znienacka go uderzył. Chciał się pogodzić z pokrzywdzonymi, ale oni nie chcieli. O tym, że zakręcono wodę z powodu awarii dowiedział się po zdarzeniu (k. 49-50).</p>
<p>Podczas przesłuchania 12 czerwca 2018 r. oskarżony nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Uzupełnił, że podczas zajścia 12 lipca 2017 r. widział <span class="anon-block">J. S.</span> dwie działki dalej; pokrzywdzony był tak pijany, że wpadł do szklarni, jak przyjechała Policja. Świadek, który mógł to widzieć nazywa się <span class="anon-block">W. T.</span> i jest szwagrem <span class="anon-block">J. D.</span> ( k. 96v).</p>
<p>Na rozprawie oskarżony wyjaśnił, że 12 lipca 2017 r. kiedy poszedł z nim rozmawiać zastał <span class="anon-block">J. D.</span> na jego <span class="anon-block">działce nr (...)</span>, potem <span class="anon-block">D.</span> przeszedł na <span class="anon-block">działkę nr (...)</span>. Przed działką jest żywopłot o wyrskości 1,5 m, stał 3 - 4 metry od <span class="anon-block">J. D.</span>. Mówił, żeby pokrzywdzony odkręcił mu wodę, nazywając „globusem”, przekomarzali się w słowach. <span class="anon-block">J. S.</span> widział kątem oka, kiedy przyjechali na miejsce policjanci. Odnośnie zajścia z 31 lipca 2017 r. wyjaśnił, że widział <span class="anon-block">J. S.</span> jadącego zygzakiem na rowerze w kierunku działek, zatrzymał się żeby zobaczyć, czy pokrzywdzony znowu nie przewróci się na rowerze. <span class="anon-block">S.</span> zawrócił, zaczął coś mówić do oskarżonego, ale go nie rozumiał. Powiedział do niego, że będzie świadkiem w sprawie kłótni z <span class="anon-block">J. D.</span>, bo stał obok niego. Stali rowerami w jednym kierunku 0,5 metra od siebie; potem że miał rower skierowany do <span class="anon-block">ul. (...)</span> a <span class="anon-block">S.</span> do działek. Powiedział do <span class="anon-block">S.</span>, aby się od niego odsunął, bo stoi za blisko. Lekko go odepchnął, wtedy <span class="anon-block">S.</span> go uderzył (k. 146-146v).</p>
<p>Na ostatniej rozprawie oskarżony stwierdził, że świadek <span class="anon-block">W. D. (1)</span> przyjechał na teren ogródków działkowych swoim samochodem po kłótni i nie mógł jej słyszeć ani widzieć (k. 163).</p>
<p>Wyjaśnienia oskarżonego są przekonujące tylko w zakresie kwestii niespornych, znajdujących potwierdzenie w relacjach strony przeciwnej, to jest świadków a zarazem pokrzywdzonych <span class="anon-block">J. D. (1)</span>, <span class="anon-block">J. S. (1)</span> (chodzi o sam fakt, że zajścia I i II w określonym czasie i miejscach wydarzyły się i polegały na spięciu pomiędzy oskarżonym, za pierwszym razem z <span class="anon-block">J. D.</span>, za drugim z <span class="anon-block">J. S.</span>), interweniujących funkcjonariuszy (chodzi i fakt interwencji, jej powodu, rozmów policjantów ze zgłaszającym i <span class="anon-block">J. D.</span>), opiniach lekarskich (doznanie obrażeń ciała przez <span class="anon-block">J. S.</span> i <span class="anon-block">Z. K.</span> w wyniku zdarzenia z 31 lipca 2017 r.). Natomiast w ocenie sądu nie były zgodne z rzeczywistością wyjaśnienia oskarżonego, w których opisywał przebieg obu zdarzeń, konkretyzował zachowania osób w nich biorących, gdyż były niestabilne, sprzeczne z innymi dowodami i nie miały zaczepienia w innych dowodach, a także były dalekie od elementarnej logiki i doświadczenia życiowego.</p>
<p>Odnośnie zdarzenia z 12 lipca 2017 r. już pierwsze wyjaśnienia oskarżonego są ewidentnie wewnętrznie sprzeczne. Z jednej strony twardo nie przyznawał się do wypowiedzenia gróźb wobec <span class="anon-block">J. D.</span>, twierdząc, że nazwał go jedynie „globusem”, aby przyznać następnie, że nie pamięta czy w przebiegu zajścia padły słowa mogące przestraszyć <span class="anon-block">J. D.</span>; tak należy zinterpretować stwierdzenie oskarżonego, iż „chyba” takie słowa nie padły. Naciskany przez prokuratora, który skrupulatnie prowadził przesłuchanie, zwracając uwagę na istotne niuanse, <span class="anon-block">Z. K.</span> w swoich wątpliwościach posunął się nawet dalej oświadczając, że tak naprawdę w ogóle nie wie jakich słów używał w trakcie kłótni. Oskarżony jest więc początkowo pewny, że nie groził, a potem, szczegółowo pytany oświadcza, że w ogóle nie pamięta, co mówił a tego, bez szerszego tłumaczenia, po prostu nie da się ze sobą pogodzić. Ta swoista ucieczka oskarżonego w niepamięć co do okoliczności dla niego niekorzystnych budzi wątpliwości przy ocenie wyjaśnień, skoro legitymował się dobrą pamięcią co do pozostałych okoliczności zdarzenia mających dla jego odpowiedzialności neutralne znaczenie. Oskarżony selektywnie pamiętał kiedy zdarzenie miało miejsce, o której godzinie, gdzie, jaki był powód rozmowy z pokrzywdzonym <span class="anon-block">D.</span>, pamiętał niektóre słowa jakie wypowiadał („globus”) i czego żądał, że wezwał Policję i z kim policjanci rozmawiali, natomiast gróźb się albo wypierał, albo deklarował, że nie zarejestrował co mówił. W asymetrii do relacji <span class="anon-block">Z. K.</span> pozostają zeznania świadków <span class="anon-block">J. D.</span> i <span class="anon-block">J. S.</span>, którzy relacjonowali stabilnie co do głównych elementów zajścia. W szczególności znaczenie mają ich pierwsze zeznania złożone „na gorąco” po zajściu, w dniu jego zaistnienia, kiedy przebieg zdarzenia mieli najlepiej utrwalony w pamięci. Obaj świadkowie niezależnie do siebie, podając niemal identyczne szczegóły przebiegu sytuacji (także częściowo zbieżne z wersją oskarżonego co do tego, jaki był powód pretensji do <span class="anon-block">D.</span>) stwierdzili, że oskarżony był zdenerwowany nieadekwatnie do sytuacji, agresywny słownie, wygłosił nie tylko zapowiedź pobicia <span class="anon-block">J. D.</span> mówiąc, że mu „dop…li”, „przyp…li” , ale połączył to z mową ciała, podchodząc do niego na bliską odległość i wyprężając w jego kierunku klatkę piersiową, dając w ten sposób sygnał, że rzeczywiście jest gotów swoje słowa spełnić i zaatakować go fizycznie. Używając innych słów świadkowie <span class="anon-block">J. D.</span> i <span class="anon-block">J. S.</span> opisali to samo zajście w identyczny sposób, potwierdzając swoje zeznania nie tylko w toku dalszych przesłuchań w dochodzeniu, ale i na rozprawie. Ich relacje były ze sobą całkowicie zgodne i stabilne. Świadkowie na rozprawie nie pamiętali dokładnie wszystkich słów, które wypowiedział, utkwiło im w pamięci sformułowanie o „załatwieniu” <span class="anon-block">J. D.</span> i jego syna, jednak nadal konsekwentnie charakteryzowali zachowanie oskarżonego, jako postawę aktywną i agresywną wobec <span class="anon-block">J. D.</span>, połączoną z gwałtownym podejściem i „wyprężaniem się” w jego kierunku, której efektem w ich zgodnym opisie była obawa ze strony <span class="anon-block">J. D.</span>, że oskarżony rzeczywiście go zaraz uderzy; w oczach świadków, co potwierdził także <span class="anon-block">A. D.</span>, oskarżony uchodził za osobę impulsywną i agresywną, która w przeszłości, podczas sporu sąsiedzkiego, uderzyła poprzednika <span class="anon-block">A. D.</span> kamieniem w głowę, co uprawdopadabniało obawę, iż sytuacja „siłowego rozwiązania” może się powtórzyć i to natychmiast. Sam oskarżony na ostatniej rozprawie, „między wierszami”, ale co najważniejsze sam z siebie, w mowie końcowej, przyznał, że rzucił w swojego sąsiada kamieniem, więc „plotki działkowe” o jego wcześniejszych wybrykach, przytaczane przez świadków J. i <span class="anon-block">A. D.</span> i <span class="anon-block">J. S.</span> okazały się nie przesadzone. To zaś, że świadkowie <span class="anon-block">J. S.</span> i <span class="anon-block">J. D.</span> na rozprawie nie pamiętali słów <span class="anon-block">Z. K.</span> należy wytłumaczyć znacznym czasem jaki upłynął od zajścia do dnia rozprawy (rok i 3 miesiące), który w połączeniu z niemłodym wiekiem świadków, będących emerytami i nerwowym przebiegiem zajścia, nie sprzyjało bynajmniej bardzo szczegółowemu odtworzeniu wszystkich elementów zajścia.</p>
<p>Zeznania <span class="anon-block">J. D.</span> znalazły odzwierciedlenie w słowach <span class="anon-block">J. S.</span>. Ten ostatni świadek, co podkreślał nawet sam oskarżony, w odróżnieniu od <span class="anon-block">J. D.</span>, przed zdarzeniem pozostawał w dobrych relacjach z oskarżonym, na tyle dobrych, że <span class="anon-block">Z. K.</span> nawet pomagał żonie <span class="anon-block">J. S.</span> sadzić pomidory pod nieobecność <span class="anon-block">J. S.</span>. Trudno więc było znaleźć powód z jakiego <span class="anon-block">J. S.</span> miałby podawać nieprawdę i pouczonym o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, wbrew faktom obciążać serdecznego znajomego z działki. Brak dowodów na to, iż świadkiem kierowała chęć dokuczenia <span class="anon-block">Z. K.</span> czy też przypodobania się <span class="anon-block">J. D.</span> czy strach przed tym ostatnim. Twierdzenia oskarżonego, jakoby <span class="anon-block">J. S.</span> nie było w miejscu zdarzenia podczas „przekomarzania się” z <span class="anon-block">J. D.</span> i przyszedł później, są tak samo prawdziwe, jak jego solenne zapewnienia, iż zdarzenie widział świadek <span class="anon-block">W. D. (1)</span>. Na ostatniej rozprawie oskarżony, co charakterystyczne dla jego wypowiedzi, był „pewny inaczej” mianowicie, iż <span class="anon-block">W. D.</span> nie widział zajścia, bo przyjechał na teren ogródków później, choć wcześniej mówił coś innego. Rzecz jasna swojej obecności podczas awantury nie potwierdził w swoich zeznaniach sam rzekomy świadek czyli <span class="anon-block">W. D.</span>, który wówczas przebywał poza terenem działek (to z kolei było zbieżne z zeznaniami <span class="anon-block">J. S.</span> z rozprawy). Oskarżony starał się usilnie zdeprecjonować osobę <span class="anon-block">J. S.</span> opisując go, jako osobę nadużywającą alkoholu i ciągle znajdującą się pod jego wpływem, przekupywaną alkoholem i z tego powodu niewiarygodną. Niestety zgromadzony w aktach materiał dowodowy, nie potwierdził tych rewelacji. Otóż <span class="anon-block">J. S.</span>, który miał „chodzić pijany” i w niekontrolowany sposób się przewracać z racji upojenia (12 lipca) czy też zaczepiać oskarżonego na rowerze (31 lipca), bezpośrednio po obu zdarzeniach rozmawiał osobiście z interweniującymi funkcjonariuszami Policji i w żadnym wypadku, nie stwierdzili oni, żeby świadek był nietrzeźwy, czy nawet czuć było od niego alkohol, co jak pokazuje doświadczenie sędziowskie, jest informacją istotną i niemal zawsze odnotowywaną czy to w notatniku służbowym, czy to notatce; szczerze mówiąc sąd w swojej praktyce nie spotkał się z sytuacją, żeby funkcjonariusze zatajali okoliczność upojenia świadka. Nierzadko zdarza się, że ofiarami przestępstw, w szczególności przeciwko życiu, zdrowiu czy komunikacyjnych są osoby pod wpływem alkoholu i informacje na ten temat są zawsze zapisywane. Praktyką jest w razie stwierdzenia braku logicznego kontaktu ze świadkiem, który jest pod wyraźnym wpływem alkoholu, odłożenie jego przesłuchania na kolejny dzień czy odleglejszy termin i zapisanie tego w dokumentacji policyjnej. Taki sytuacje nie miały w sprawie miejsca ani 12 lipca 2017 r. – pijaństwa <span class="anon-block">J. S.</span> nie potwierdzili w zeznaniach, ani notatnikach służbowych <span class="anon-block">S. S. (1)</span> i <span class="anon-block">K. W. (1)</span>, ani też prowadzący jego przesłuchanie o godzinie 10:50 policjant <span class="anon-block">R. D.</span>. Podobnie rzecz ma się ze zdarzeniem z 31 lipca 2017 r.</p>
<p>Jak napisano z zeznaniami <span class="anon-block">J. D.</span> konweniują nie tylko relacje <span class="anon-block">A. D.</span> (który rozmawiał z ojcem po zdarzeniu i przedstawił relację z tej rozmowy identyczną jak słowa <span class="anon-block">J. D.</span> o zajsciu) , <span class="anon-block">J. S.</span>, ale i zeznania <span class="anon-block">S. S.</span> z rozprawy a także zapis w jego notatniku służbowym z interwencji z 12 lipca 2017 r. w którym odnotowano, że <span class="anon-block">J. D.</span> mówił o tym, że podczas kłótni <span class="anon-block">Z. K.</span> groził mu. Teza, jakoby świadek <span class="anon-block">J. D.</span> po przed przyjazdem na miejsce funkcjonariuszy Policji i rozmową z nimi, będąc zdenerwowanym niespodziewanym atakiem ze strony oskarżonego, wyciszył się i na chłodno wymyślił opowieść o groźbach, którą przekazał <span class="anon-block">S. S.</span>, aby wmanewrować sąsiada w przestępstwo, jest z punktu widzenia doświadczenia życiowego wręcz nieprawdopodobna. Sąd nie widział też powodów z których funkcjonariusz Policji <span class="anon-block">S. S.</span>, składając relację z prawidłowo wykonywanych obowiązków służbowych, nie będąc związanym z żadną ze stron sporu miałby składać nieprawdziwe zeznania i fałszować notatnik służbowy wpisując w niego, to czego <span class="anon-block">J. D.</span> mu nie powiedział. Nic by w zamian nie zyskiwał, ryzykując wydaleniem ze służby i odpowiedzialnością karną za fałszywe zeznania. To że w notatniku służbowym partnerki z patrolu świadka <span class="anon-block">S.</span>, <span class="anon-block">K. W. (1)</span> (noszącej wówczas nazwisko <span class="anon-block">B.</span>) nie zapisano słów <span class="anon-block">J. D.</span> o groźbach, można tłumaczyć metodyką pracy w tego rodzaju sytuacjach, kiedy policjanci odnotowują szczegółowo relacje tylko osób, których przepytywały, natomiast przepytywanych przez innych policjantów, zapisują pobieżnie, wręcz hasłowo, odsyłając w tym zakresie do zapisów w notatniku kolegi ze służby; brzmi to „szczegóły w notatniku…”. Zdaniem sądu tak najprawdopodobniej było w niniejszej sprawie. Otóż <span class="anon-block">S. S.</span> prowadził rozmowę z <span class="anon-block">J. D.</span>, stąd jej zapis jest bardziej szczegółowy w notatniku świadka, natomiast <span class="anon-block">K. W.</span> rozmawiała z <span class="anon-block">J. S.</span> o czym świadczy zapis w notatniku <span class="anon-block">S. S.</span> – „<span class="anon-block">S. J.</span>, szcz. not. post. <span class="anon-block">B.</span>”.</p>
<p>Zarzuty stronniczości pod adresem świadków <span class="anon-block">S. S.</span> i <span class="anon-block">K. W.</span> w związku z pozostawaniem w relacjach koleżeńskich z synem pokrzywdzonego <span class="anon-block">J. D.</span> (chodzi o <span class="anon-block">A. D.</span>, pełniącego służbę w KMP w <span class="anon-block">P.</span>), sformułowane przez obrońcę, niestety miały charakter niczym nie popartych hipotez. Gdyby rzeczywiście świadkowie solidaryzując się ojcem kolegi ze służby prowadzili czynności tendencyjnie, przesadnie reagując na treść słów <span class="anon-block">J. D.</span>, mieli możliwość „uprzykrzenia” życia <span class="anon-block">Z. K.</span> np. dokonując jego zatrzymania w związku z podejrzeniem gróźb i możliwości oddziaływania na świadków swojego zachowania. Tymczasem policjanci spisali w notatnikach oświadczenia oskarżonego i świadków, wyciszyli nastroje, sporządzili neutralną dokumentację służbową, którą przekazali oficerowi dyżurnemu niczego nie zatajając i unikali koloryzowania. Podstawy wywodzenia stronniczości świadków z faktu, iż pozostali na sali rozpraw do zamknięcia rozprawy, zna tylko ich autor czyli obrońca. Sąd przypomina tylko, iż świadek po przesłuchaniu nie może opuścić sali rozpraw, chyba że za zezwoleniem Przewodniczącego składu, a taka decyzja nie zapadła, stąd też obecność świadków na sali do końca rozprawy, zakończonej de facto w fazie dowodowej ich przesłuchaniem.</p>
<p>Zeznania świadków <span class="anon-block">J. D.</span> i <span class="anon-block">J. S.</span> opisujące zajście z 12 lipca 2017 r. nie są sprzeczne z elementarną logiką i doświadczeniem życiowym. Ukazują tło zdarzenia, jakim był zapiekły konflikt sąsiedzki pomiędzy rodziną <span class="anon-block">D.</span> a <span class="anon-block">Z. K.</span>, podsycony zakręceniem wody w środku lata przez syna pokrzywdzonego <span class="anon-block">J. D.</span>, co mogło powodować „przelanie czary goryczy” i wybuch agresji ze strony oskarżonego, którego dodatkowo zdenerwowała odmowa otwarcia wody przez <span class="anon-block">J. D.</span> i odesłanie go do <span class="anon-block">A. D.</span>, który na działce nie był wtedy obecny. Oskarżony miał zatem motyw aby zdenerwować się na <span class="anon-block">J. D.</span> i na nim wyładować złość, co przybrało formę zapowiedzi pobicia go za - złośliwe jego mniemaniu - pozbawienie wody. Sam oskarżony w swoich relacjach, nie ukrywał, że był zbulwersowany taką postawą sąsiadów i bez zażenowania przyznawał, że zwracał się do <span class="anon-block">J. D.</span> nie w formie grzecznościowej czy po nazwisku lecz per „Globusie”.</p>
<p>Sąd negatywnie ocenił wyjaśnienia oskarżonego <span class="anon-block">Z. K.</span> co do przebiegu zajścia z 31 lipca 2018 r. Można powiedzieć, że oskarżony jest w swoich tłumaczeniach powtarzalny a więc przewidywalny. Ujawnia tylko okoliczności oczywiste, neutralne dla siebie, natomiast w kwestiach znaczących dla jego odpowiedzialności kluczy, jego relacje rozjeżdżają się, oskarżony mówi od rzeczy i nielogicznie. Przede wszystkim z punktu widzenia doświadczenia życiowego nie jest do uwierzenia opowieść oskarżonego, iż <span class="anon-block">J. S.</span> sam szukał z nim zwady i prowokował go, nachalnie oświadczając że jest świadkiem w sprawie gróźb kierowanych wobec <span class="anon-block">J. D.</span>, podjechał do niego rowerem rozpoczynając awanturę, a na tym opiera się scenariusz wydarzeń z 31 lipca 2017 r. Oskarżony chce w ten sposób przekonać sąd, iż <span class="anon-block">J. S.</span>, który podczas gróźb wypowiadanych przez <span class="anon-block">Z. K.</span> do <span class="anon-block">J. D.</span>, stojąc metr od niego, nie zareagował na słowa i zachowanie oskarżonego, w żaden sposób, będąc przestraszonym i nie chcąc się mieszać w sytuację (znając temeperament oskarżonego), zmienił diametralnie swoją osobowość i dwa tygodnie później stał się na tyle dziarski i odważny, aby jeździć za agresywnym osobnikiem rowerem, prowokować słownie i stając twarz w twarz uderzył go pięścią w głowę. Gdyby tak było świadek <span class="anon-block">J. S.</span>, widząc jak oskarżony nakręcał się 12 lipca 2017 r. nie stał bezczynnie tylko powstrzymywał oskarżonego, chociażby słownie. Bardziej przekonująca jest dla sądu z punktu widzenia elementarnej logiki, wersja oskarżyciela prywatnego, iż to on został zaczepiony przez oskarżonego, który miał do niego pretensje o to, że „trzymał stronę” <span class="anon-block">J. D.</span> i złożył obciążające <span class="anon-block">Z. K.</span> zeznania za poczęstunek wódką. Stąd też nazywanie <span class="anon-block">J. S.</span> „sprzedawczykiem”, „świadkiem kupionym za alkohol”. W takich słowach jest nie tylko negatywna ocena zachowania świadka, ale i wyraźna a wręcz ostra pretensja, podszyta negatywnymi emocjami. Zatem powodu, aby coś przekazać drugiemu, nie miał <span class="anon-block">J. S.</span> tylko oskarżony, który chciał mu powiedzieć co o nim myśli i dlaczego dążąc do osobistej konfrontacji; tego, że uznawał <span class="anon-block">J. S.</span> za niewiarygodnego, sprzedajnego świadka, oskarżony nigdy kwestionował. Podobnie od rzeczy są wyjaśnienia oskarżonego z jakiego to powodu oskarżyciel miał go uderzyć, skoro twierdził, że nic mu nie zrobił tylko położył ręce na klatce piersiowej <span class="anon-block">J. S.</span>, kiedy ten „poleciał na niego z rowerem”. Z resztą oskarżony i tutaj był niestabilny, bo na przesłuchaniu 12 stycznia 2018 r. oświadczył, że <span class="anon-block">J. S.</span> uderzył go znienacka, zupełnie bez powodu, po wypowiedzeniu słów, że oskarżony nie dał mu na wódkę. Oskarżony plątał się dalej w wyjaśnieniach, raz bowiem mówił (dochodzenie), że zatrzymał się rowerem, aby porozmawiać z <span class="anon-block">J. S.</span>, który coś do niego mówił (tu raz mówi oskarżony, że <span class="anon-block">S.</span> od razu mówił o „świadkowaniu”, potem że mówił coś, ale niezrozumiale), aby na rozprawie stwierdzić, że zatrzymał się, żeby zobaczyć, czy oskarżyciel nie przewróci się znowu na rowerze, bo był pijany. Wyjaśniał też (pierwsze przesłuchanie), że po lekkim pchnięciu <span class="anon-block">J. S.</span> nie upadł, a przewrócił się jedynie jego rower, aby dalej - wbrew logice – powiedzieć, że kiedy bił go po twarzy i dalej atakował, <span class="anon-block">S.</span> miał pokaleczone ręce (co było, jak wynika z opinii medyka następstwem upadku na chropowatą twardą przeszkodę). Nie potrafił jednak wyjaśnić w jakich okolicznościach te skaleczenia powstały, skoro świadek się nie przewrócił a z rąk wypadł mu tylko rower a na kierowniku czy ramie, mających przekrój walca o gładkiej powierzchni, jak sąd wie z doświadczenia, nie ma żadnych elementów, które mogłyby zedrzeć skórę z palców. Rower upadając do tyłu nie mógł również obić barku <span class="anon-block">J. S.</span> co jest oczywiste. W opozycji do wyjaśnień oskarżonego były stabilne zeznania <span class="anon-block">J. S.</span>, które nie dość że zgodne z doświadczeniem życiowym i logiką to nawiązujące do obiektywnego dowodu w postaci opinii dra <span class="anon-block">R. K. (1)</span>, który potwierdził mechanizm powstania obrażeń prawej ręki i prawego braku, opisany w zeznaniach <span class="anon-block">J. S.</span>; dla sądu nie jest dziwne a wręcz oczywiste, iż chwycenie z szyję wewnętrzną częścią dłoni i pchnięcie mogło spowodować utratę równowagi i upadek świadka, i starcie skóry na grzbiecie kciuka i łokciu, bo w odruchu obronnym przed upadkiem człowiek wystawia ręce, które jako pierwsze stykają się z podłożem. Nikt nie kwestionował, że takie obrażenia świadek „miał” po zdarzeniu, nawet sam oskarżony, jednak nie podał alternatywnego mechanizmu ich powstania. W odróżnieniu od świadka oskarżony, chcąc rozpaczliwie przerzucić na niego winę w drugich wyjaśnieniach „przypomniał” sobie, że <span class="anon-block">J. S.</span> miał mu 31 lipca 2017 r. uszkodzić biodro, co pomijając już oczywistą niekonsekwencję, zostało obalone dwukrotnie w opinii lekarskiej dra <span class="anon-block">R. K.</span>; wystarczy powiedzieć, że w dokumentacji lekarskiej z przyjęcia oskarżonego do placówki medycznej z 31 lipca 2017 r. śladu nie ma tego, aby uskarżał się na uraz biodra, jak również nie płynie z nich wniosek wysnuty o badanie obrazowe o urazie biodra z 31 lipca 2017 r. Jest to kwestia drugorzędna, jednak ukazująca łatwość oskarżonego w podejmowaniu prób manipulacji sądem poprzez przypisywanie świadkowi negatywnych zachowań, aby obniżyć jego wiarygodność.</p>
<p>Świadek nie krył też w zeznaniach, że bronił się przed oskarżonym, który kontynuował atak. Co prawda podczas pierwszego przesłuchania to pominął, jednak już od drugich relacji zeznania skorygował relacje, przyznając, że w odruchu obronnym uderzył oskarżonego w twarz. Świadek nie chciał więc uczynić sytuacji „czarno – białą” zaprzeczając, jakoby w ogóle użył przemocy wobec oskarżonego, nawet jeśli tą kwestię przemilczał początkowo (choć mówił o obronie) to późniejsze przyznanie się do tego, świadczy o jego szczerości i chęci przedstawienia zdarzeń, tak jak się miały naprawdę.</p>
<p>Sąd Rejonowy zważył, co następuje:</p>
<p>Zgodnie z art. 190 § 1 podlega karze kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona.</p>
<p>
<a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 245)">Art. 245 kk</a> mówi, iż kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na świadka, biegłego, tłumacza, oskarżyciela albo oskarżonego lub w związku z tym narusza jego nietykalność cielesną, podlega karze.</p>
<p>W myśl <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a>, kto powoduje naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, trwający nie dłużej niż 7 dni podlega karze.</p>
<p>W dniu 12 lipca 2017 r. oskarżony <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> wypowiadając wobec pokrzywdzonego <span class="anon-block">J. D. (1)</span> słowa, że mu „dop…li”, co w znaczeniu potocznym oznacza uderzenie, pobicie kogoś i spowodowanie uszkodzeń ciała, wygłosił wobec niego groźbę popełnienia przestępstwa z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 1)">art. 157 § 1 lub 2 kk</a>. <span class="anon-block">J. D.</span> miał prawo uznać, że groźba jest na serio i może zostać spełniona a więc mógł się jej przestraszyć, jak każda inna osoba, która znalazłaby się w jego sytuacji stając „oko w oko” z oskarżonym. <span class="anon-block">Z. K.</span> podnosił głos, obelżywie odnosił się do pokrzywdzonego, gwałtownie podszedł do niego wypinając do przodu pierś, co oznaczało wykazanie gotowości do fizycznego ataku i nie było przynajmniej w tych okolicznościach przypadkowe, wzmacniając strach spełnienia obietnicy fizycznego ataku. Tak postępując oskarżony wyczerpał znamiona przepisu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 190;art. 190 § 1)">art. 190 § 1 kk</a>. Pokrzywdzony widział na własne ocz opisane wyżej, mówiąc ogólnie, agresywne i raptowne, zachowanie oskarżonego, którego obiektywnie mógł się przestraszyć i nic tutaj do rzeczy nie ma inwalidztwo oskarżonego stwierdzone przez lekarza orzecznika ZUS; pokrzywdzony nie widział przecież orzeczenia ZUS-u, które jak widać nie przeszkadzało inwalidzie „szurnąć” do niego, a szarżę oskarżonego świadczącą o jego dziarskości, kiedy się zdenerwował świadek zaobserwował.</p>
<p>W dniu 31 lipca 2017 r. oskarżony <span class="anon-block">Z. K. (1)</span> chwycił oskarżyciela posiłkowego <span class="anon-block">J. S. (1)</span> prawą ręką za szyję i go pchnął powodując upadek na twarde podłoże, krawężnik wyniku czego pokrzywdzony doznał obrażeń ciała w postaci otarcia skóry na grzbiecie kciuka prawego, otarcia skóry łokcia prawego, stłuczenia oraz drobnego otarcia na górno-tylnej powierzchni barku prawego naruszających czynności narządów jego ciała na czas poniżej 7 dni. Jego zachowanie nie było przypadkowe, ani nie wynikało z naruszenia zasad ostrożności, stanowiło celowe użycie siły fizycznej, aby wyrządzić drugiej stronie dolegliwość, co zmaterializowało się stwierdzonymi obrażeniami ciała.</p>
<p>Nie podzielono sprzecznego z literalną treścią <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 245)">art. 245 kk</a> poglądu prokuratora, jakoby zachowanie oskarżonego z punktu II aktu oskarżenia należało zakwalifikować na podstawie tego przepisu. Z ustaleń sądu, zbieżnych z ustaleniami prokuratora, poczynionymi na podstawie zeznań <span class="anon-block">J. S.</span> wynikało, iż użyta przemoc stanowiła swoiste ukaranie oskarżyciela za „sprzedajne” zeznania na jego niekorzyść, wyrażenie pogardy, za coś co nastąpiło w przeszłości. Oskarżony ani słowem, ani gestem nie przejawił, iżby jego intencją było osiągniecie celu na przyszłość, to jest, żeby świadka zmusić do zeznawania na jego korzyść lub w ogóle niezeznawania. Nic takiego z zeznań <span class="anon-block">J. S.</span> nie wynika. Nie ma też dowodów na to, aby oskarżony czynił przygotowania, aby taką presję wywierać na świadka za pośrednictwem innych osób (por szerzej wyrok SN z 5 listopada 2015 r. w sprawie IV KK 165/15 1943225).</p>
<p>Nielogiczna jest konstatacja prokuratora, iż oskarżony naruszył nietykalność cielesną <span class="anon-block">J. S.</span> przy jednoczesnym stwierdzeniu, iż ten pchnął go za szyję powodując obrażenia ciała, co stanowiło przecież użycie przemocy zakwalifikowane z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a>. Skoro siłowe działanie oskarżonego (pchnięcie za szyję) było tak intensywne, że spowodowało przewrócenie się i obrażenia ciała ofiary, to przestało być li tylko bezobjawowym naruszeniem nietykalności ciała a stało się przemocą ze skutkami opisanymi w <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a>. W tym przypadku nastąpiła konsumpcja <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 217)">art. 217 kk</a> przez <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 157;art. 157 § 2)">art. 157 § 2 kk</a>. Będąc konsekwentnym prokurator powinien zarzucić oskarżonemu użycie przemocy stanowiące alternatywne znamię <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 245)">art. 245 kk</a> a nie naruszenie nietykalności a jednak tego nie zrobił czego powody sąd wyjaśni w kolejnym akapicie.</p>
<p>Niezależnie od tego z treści <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 245)">art. 245 kk</a> wynika jasno dla sądu, że przemoc, groźby czy naruszenie nietykalności cielesnej mają być zastosowane intencjonalnie, „w celu wywarcia wpływu na świadka” a nie tylko w związku z tym, że dana osoba pełniła rolę źródła dowodowego w postępowaniu. Rozbierając treść przepisu na czynniki, sformułowanie „w związku z tym narusza jego nietykalność cielesną” nawiązuje logicznie do działania sprawcy opisanego jako konkretne zachowanie, czyli postępowania „w celu wywarcia wpływu na świadka (…)”, które jest właśnie owym „tym” a nie do słowa „świadek”; słowo świadek jest podmiotem czyli kimś a nie czymś w związku z czym się w określony sposób postępuje. Dlaczego nietykalność została oddzielona od przemocy, gróźb i przerzucona na koniec przepisu, można wytłumaczyć tym, iż o ile przemoc nie zawsze musi być nietykalnością cielesną. Chcąc naruszyć nietykalność można to zrobić polewając wodą lub rzucając przedmiotem co w przemocy się nie mieści a jest nietykalnością. Aby objąć penalizacją nieprzemocowe przejawy nietykalności cielesnej, to znamię zostało oddzielnie wymienione w dalszej części przepisu.</p>
<p>Inny argument jest taki: na podstawie literalnej treści przepisu, czytając go tak jak prokurator, należy przyjąć, że karalne będzie tylko i wyłącznie naruszenie nietykalności cielesnej świadka za to, że zeznawał. Powstaje zatem pytanie, dlaczego racjonalny ustawodawca chciałby karać, za naruszenie nietykalności cielesnej świadka, a poza nawias zachowań penalizowanych wystawił np. zastosowanie wobec niego przemocy (tego w przepisie nie ma, za przemoc odpowiada ten, kto stosuje ją w celu wywarcia wpływu), co jest bardziej intensywne niż naruszenie nietykalności. Czyli klaps dla świadka z zemsty byłby karany ale uderzenie go pięścią w twarz już nie bo to nie naruszenie nietykalności cielesnej tylko przemoc. Podzielenie takiej tezy byłoby niesprawiedliwe i dalekie od prawniczej logiki; skoro zabrania się naruszania dobra o mniejszej wartości, to tym bardziej nie dozwala się naruszania dobra o wartości większej czy też bardziej intensywnego naruszania dobra ( wnioskowanie a fortiori w tym przypadku a maori ad minus por. Z. Ziembiński „Logika Praktyczna”, Wyydawnictwo naukowe i Pedagogiczne, wyd XIX z 1996 r., s. 252). To wyjaśnia dlaczego prokurator zakotwiczył zarzut o naruszenie nietykalności cielesnej, mimo tego, że oskarżony posunął się o krok dalej używając przemocy.</p>
<p>Pogląd sądu jest zbieżny z zapatrywaniami wyrażanymi w znacznej większości w piśmiennictwie (por. <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 ()">Kodeks Karny</a>. Część Szczególna. Tom II. Część II. Komentarz do <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 212)">art. 212</a>-277d pod red. A.Zolla i W.Wróbla, wyd. WKP 2017 r., <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 ()">Kodeks Karny</a>. Komentarz pod red. M.Filara, wyd. WK 2016 r., przekrojowa publikacja na stronie internetowej Prokuratury Okręgowej w Zielonej górze autorstwa M. Jachimowicza, „Przestępstwo zmuszania świadka i innych uczestników postępowania <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 245)">art. 245 kk</a>”). O ile w powołanych komentarzach autorytety prawnicze (w szczególności prof. A. Zoll) podają konkretne argumenty za swoim poglądem, o tyle pozostali komentatorzy, przepisują treść przepisu, nie pochylając się w ogóle nad problemem i niuansami związanymi z krzyżowaniem się pojęć nietykalności cielesnej z przemocą.</p>
<p>Oceniając stopień społecznej szkodliwości czynów oskarżonego sąd wziął pod uwagę ich ścisłe powiązanie ze sobą (naruszenie nietykalności było retorsją za złożenie zeznań dotyczących gróźb) i dzielący je krótki czas, co pozwalało na jednorazową w aspekcie penalnym ocenę.</p>
<p>Zamiar oskarżonego miał w obu przypadkach charakter nagłego. Działanie w zamiarze nagłym, zawsze obniża natężenie społecznej szkodliwości zachowania oskarżonego a także i winy ( tak S N. w wyroku z 27 października 1995 r., III KRN 118 / 95, Prok.i Pr. 1996 / 4 / 1 ). Trzeba wziąć pod uwagę tło zachowania oskarżonego, jakim był konflikt z rodziną <span class="anon-block">D.</span> oraz punkt zapalny w postaci zakręcenia wody, akurat w środku lata, kiedy zapotrzebowanie na nią jest największe a brak grozi utratą upraw z takim poświęceniem uczynionych. Sąd dostrzega, że <span class="anon-block">A. D.</span>, jako właściciel przyłącza, miał prawo zakręcenia zaworu, jednak zasady współżycia społecznego i wzgląd na porę roku w której to nastąpiło a także konsekwencje dla <span class="anon-block">Z. K.</span>, czego <span class="anon-block">A. D.</span> nie mógł nie wiedzieć, wymagały, aby o takim zamiarze powiadomił lojalnie oskarżonego dając możliwość zabezpieczenia zapasu wody, a nie zaskakiwał go z dnia na dzień, pozostawiając w krytycznej sytuacji, żeby „martwił się sam”. Świadek kierując się zapewne niechęcią do oskarżonego w związku z niezasadnymi pomówieniami o śmiecenie na działce, odpowiedział oskarżonemu „pięknym za nadobne”. Oskarżony miał więc podstawę do zdenerwowania się z powodu, inaczej tego nazwać nie można swoistej prowokacji i emocje wyładował na <span class="anon-block">J. D.</span>, który, choć mógł włączyć wodę, odesłał oskarżonego do swojego syna. Podobnie rzecz się miała z drugim zdarzeniem, kiedy oskarżony nerwowo zareagował na pojawienie się <span class="anon-block">J. S.</span>, który zdecydował się zeznawać przeciw niemu, a pozostawali wcześniej w dobrych relacjach, co oskarżony uznał za niewdzięczność i chciał świadka za to ukarać. Trzeba szczerze powiedzieć, że oskarżony jest mężczyzną 73 letnim, więc niemłodym. W tym wieku część populacji z racji zmian związanych ze starzeniem się, jest mniej elastyczna, ma większe problemy z kontrolowaniem emocji, panowaniem nad sobą, aniżeli osoby młodsze, co również wpływa na stopień winy. Temperament oskarżonego widać było na rozprawie, kiedy nie potrafił opanować emocji, często wypowiadając zdania bez przemyślenia, które pogrążały jego linię obrony. Nie tyle była to agresja, a wręcz dziecięca (infantylna) złość, poczucie skrzywdzenia, niesprawiedliwości, będące pochodną wieku oskarżonego i zachodzących zmian w psychice.</p>
<p>W kwestii sposobu działania oskarżonego nie można powiedzieć, żeby cechował się jakimiś szczególnymi formami. Groźby nie były powiązane z demonstrowaniem niebezpiecznego narzędzia, spowodowanie obrażeń ciała przejawiało się w jednorazowym niezbyt silnym pchnięciu za szyję.</p>
<p>Sposób działania oskarżonego jest ściśle powiązany z rozmiarem szkód, jakie spowodował pokrzywdzonym w sensie osobistej dolegliwości. Groźby nie spowodowały poważnego zakłócenia zdrowia psychicznego <span class="anon-block">J. D.</span> (przebywającego w towarzystwie J. <span class="anon-block">S.</span>), a zastosowana przemoc spowodowała skutki w postaci lekkich obrażeń. Odczucie krzywdy ze strony oskarżonych było więc niewielkie. Nie można zapomnieć, że atak na <span class="anon-block">J. S.</span> spotkał się natychmiastową reakcją obronną ze strony pokrzywdzonego i wyprowadzonym ciosem powodując u <span class="anon-block">Z. K.</span> obrażenia porównywalne z doznanymi przez ofiarę; oskarżony natychmiast „na własnej skórze” odczuł skutki swojego postępowania co było dodatkową nauczką. Oskarżony nie zaatakował więc bezbronnej ofiary, nad którą górował fizycznie lecz stosunkowo sprawnego, potrafiącego się skutecznie bronić dorosłego mężczyznę.</p>
<p>Uznano w świetle tego, iż zostały spełnione materialne przesłanki warunkowego umorzenia postępowania z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 66;art. 66 § 1)">art. 66 § 1 kk</a>, ponieważ wina i społeczna szkodliwość przypisanych przestępstw nie były znaczne.</p>
<p>Oskarżony nie był wcześniej karany, co w kontekście niemłodego wieku nabiera szczególnego znaczenia. Nie jest skonfliktowany z innymi działkowcami. Po zdarzeniu próbował pojednać się pokrzywdzonymi, ale ci nie przyjęli jego gestu. Mimo zaprzeczania winie ze względów procesowych, co jest „świętym prawem” oskarżonego winy, widać było w jego postawie przejaw korektury zachowania u podstaw której ległą refleksja nad własnym postępowaniem. Pozwala to uznać, iż zachowania które mu przypisano, stanowiły jednorazowy wybryk, wynikający ze szczególnej sytuacji motywacyjnej, a nie skłonności do łamania porządku prawnego, który nie powtórzy się w przyszłości.</p>
<p>W oparciu o <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 67;art. 67 § 3)">art. 67 § 3 kk</a> orzeczono wobec oskarżonego świadczenie pieniężne w kwocie 100 złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.</p>
<p>Na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 67;art. 67 § 3)">art. 67 § 3 kk</a> sąd orzekł wobec oskarżonego nawiązki na rzecz pokrzywdzonych. Przyznane kwoty dostosowano do rodzaju naruszonych dóbr, rozmiaru stosunkowo niskich krzywd wynikłych z czynów oskarżonej.</p>
<p>Oba zastosowane środki mają spełnić zadania represyjne i penalne, stanowiąc realną dolegliwość w związku z popełnionym przestępstwem (razem z koniecznością zapłaty kosztów sądowych). Realizują również walor wychowawczy wdrażając oskarżonego do przestrzegania porządku prawnego a także spełniają rolę kompensacyjną wobec pokrzywdzonych.</p>
<p>W oparciu o <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19730270152" title="Ustawa z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych - Dz. U. z 1973 r. Nr 27, poz. 152 (art. 627)">art. 627</a> obciążono oskarżonego obowiązkiem zwrotu wydatków w sprawie na rzecz Skarbu Państwa i na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19730270152" title="Ustawa z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych - Dz. U. z 1973 r. Nr 27, poz. 152 (art. 7)">art 7 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 roku o opłatach w sprawach karnych</a> ( Dz. U. z 1983 roku , Nr 49, poz. 223 z późn. zm.) wymierzono opłatę.</p>
</div>