I CSK 689/17
Sąd Najwyższy2018-12-15
Sygnatura
I CSK 689/17
Sąd
Sąd Najwyższy
Data orzeczenia
2018-12-15
Rodzaj
Wyrok
Treść orzeczenia
Sygn. akt I CSK 689/17
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 14 grudnia 2018 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Paweł Grzegorczyk (przewodniczący, sprawozdawca)
SSN Marta Romańska
SSN Krzysztof Strzelczyk
w sprawie z powództwa E. B.
przeciwko G. G.
o zapłatę,
po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Cywilnej
w dniu 14 grudnia 2018 r.,
skargi kasacyjnej powódki
od wyroku Sądu Apelacyjnego w (…)
z dnia 19 stycznia 2017 r., sygn. akt I ACa (…),
1. oddala skargę kasacyjną;
2. zasądza od powódki na rzecz pozwanego kwotę 2700 (dwa
tysiące siedemset 00/100) złotych tytułem kosztów
postępowania kasacyjnego.
2
UZASADNIENIE
Powódka E. B. domagała się zasądzenia od pozwanego G. G. kwoty 133
700 zł z odsetkami ustawowymi od kwoty 41 300 zł od dnia 1 lipca 2011 r. do dnia
zapłaty w związku z odstąpieniem od zawartej między stronami umowy o dzieło.
Sąd pierwszej instancji - Sąd Okręgowy w W. ustalił, że strony w dniu
29 kwietnia 2011 r. zawarły umowę o dzieło. Zgodnie z umową pozwany jako
wykonawca zobowiązał się do wykonania naprawy samochodu marki Honda Civic,
rok produkcji 1997, o numerze rejestracyjnym (…), w terminie do dnia 30 czerwca
2011 r. Z tego tytułu powódka miała zapłacić przy odbiorze samochodu
wynagrodzenie określone fakturą VAT, na podstawie kalkulacji kosztów naprawy,
zgodnie z załącznikiem nr 1 do umowy, przy czym powódka zapłaciła zaliczkę na
poczet wynagrodzenia w kwocie 20 000 zł.
W umowie postanowiono, że wykonanie dodatkowych prac,
nieuwzględnionych w załączniku nr 1, jest dozwolone tylko za pisemną zgodą
powódki. O potrzebie dodatkowych prac pozwany był zobowiązany niezwłocznie
poinformować powódkę, wyznaczając jej termin do podjęcia decyzji. W razie
nieprawidłowego dokonania naprawy, pozwany był zobowiązany dokonać
dodatkowych napraw w terminie 14 dni od zgłoszenia wad przez powódkę.
Za niedotrzymanie terminu naprawy oraz w przypadku niedokonania dodatkowych
napraw w terminie 14 dni od zgłoszenia wad, pozwany był zobowiązany do zapłaty
kary umownej w wysokości 1% wynagrodzenia za każdy dzień opóźnienia.
Całkowity koszt naprawy został określony na kwotę 30 000 zł. Powódka
w dniach 4 maja 2011 r., 5 maja 2011 r., 6 maja 2011 r., 10 maja 2011 r., 8 czerwca
2011 r., 9 czerwca 2011 r. oraz 10 czerwca 2011 r. wpłaciła na rzecz pozwanego
kwoty po 5 000 zł. Następnie, w dniach 4 listopada 2011 r. i 18 listopada 2011 r.
wpłaciła pozwanemu kwoty po 3 000 zł, a w dniu 4 lipca 2012 r. przelała na jego
rzecz 300 zł tytułem wpłaty na paliwo. Łącznie powódka zapłaciła pozwanemu
kwotę 41 300 zł.
3
Pierwotnie ustalony zakres modernizacji (tuningu) samochodu ulegał
kilkukrotnym zmianom. Z pozwanym kontaktował się upoważniony przez
powódkę J. M., który zlecił dodatkowo m.in. czyszczenie, odrdzewianie,
lakierowanie i przerabianie nadwozia, rozebranie zawieszenia, wymianę ogumienia
oraz zamontowanie specjalnego hamulca ręcznego; zmiany w pierwotnym zakresie
naprawy dotyczyły m.in. także podlegającego montażowi silnika. J. M. i małoletni
syn powódki K. B. pocztą elektroniczną proponowali, by pozwany zamontował w
samochodzie liczne części odpowiadające wskazanej przez nich specyfikacji.
Pozwany nie ukończył naprawy w ustalonym terminie. Podczas odbioru
samochodu w dniu 4 maja 2012 r. samochód był sprawny, a pomiar mocy silnika
wskazywał 240 KM. Pozwany ustawił moc silnika na tym poziomie informując J. M.,
że osiągnięcie mocy 300 KM nastąpi dopiero po dotarciu elementów. Pozwany nie
zwrócił przy odbiorze wymontowanych części. Po odbiorze samochód nie
funkcjonował prawidłowo, został uszkodzony element elektroniczny sterujący
dawką paliwa i samochód uległ unieruchomieniu. Usterka ta została usunięta przez
pozwanego, jednak w lipcu 2012 r. pozwany ponownie zabrał samochód do
warsztatu. Pozwany nie przekazał powódce rachunków dotyczących zakupionych
części. Nie wystawił także faktury i specyfikacji wykonania usługi. Zastrzegł przy
tym, że jakakolwiek ingerencja w silnik będzie skutkowała zerwaniem gwarancji, nie
wręczył jednak powódce dokumentu gwarancji.
W dniu 9 sierpnia 2012 r. powódka wezwała pozwanego do usunięcia
wad dzieła, wskazując m.in. na montaż niewłaściwego silnika. W odpowiedzi
pozwany wskazał, że zakres robót uległ kilkukrotnie telefonicznym modyfikacjom,
a żądanie zwrotu całej sumy przekazanej na dokonanie prac jest nieuzasadnione,
ponieważ modyfikacja samochodu nie dotyczyła jedynie modyfikacji układu turbo,
lecz również zawieszenia, układu hamulcowego, prac lakierniczych i innych.
Następnie, pismem z dnia 12 września 2012 r. powódka złożyła oświadczenie
o odstąpieniu od umowy o dzieło oraz wezwała pozwanego do zwrotu całej
przekazanej pozwanemu kwoty z odsetkami od dnia 24 września 2012 r.
W ocenie Sądu Okręgowego powództwo zasługiwało na uwzględnienie
w części. Strony łączyła umowa o dzieło, której elementami przedmiotowo istotnymi
4
są określenie dzieła, do którego wykonania zobowiązany jest przyjmujący
zamówienie, a także, z uwzględnieniem art. 628 k.c. w związku z art. 627 k.c.,
wynagrodzenia, do którego zapłaty zobowiązany jest
zamawiający. Strony zawarły umowę w dniu 29 kwietnia 2011 r., toteż
zastosowanie miał art. 637 k.c. w brzmieniu sprzed jego zmiany ustawą z dnia
30 maja 2014 r. o prawach konsumenta (jedn. tekst: Dz. U. z 2017 r., poz. 683).
Ciężar udowodnienia, że pozwany wykonał dzieło w sposób wadliwy albo
sprzeczny z umową spoczywał na powódce.
Sąd przyjął, że powódka nie sprostała temu obowiązkowi w zakresie
wad dzieła. Odwołując się m.in. do sporządzonej w sprawie opinii biegłego J. K. i
korespondencji stron, Sąd uznał, że strony zmieniły ustalenia co do typu silnika, a w
konsekwencji zamontowany ostatecznie silnik odpowiadał uzgodnieniom. Strona
powodowa dała ponadto pozwanemu dużą swobodę w zakresie wyboru części,
które miały być przez niego zamontowane. Nieuzasadnione było zatem wskazanie
przez biegłego na wadę dzieła polegającą na montażu innych części niż
sugerowane przez J. M. i syna powódki, skoro montaż części konkretnych firm nie
wchodził w zakres umowy.
Zdaniem Sądu, z opinii biegłego wynikało wprawdzie, że pewne czynności
nie zostały wykonane przez pozwanego prawidłowo, nie były to jednak wady istotne.
Sąd zwrócił uwagę, że opinia biegłego obarczona była błędami, które były
następnie eliminowane przez biegłego w trakcie ustnego wysłuchania. Na tej
podstawie stwierdził, że twierdzenia biegłego o możliwym zagrożeniu życia
i zdrowia podczas użytkowania pojazdu były bezpodstawne. Uchybienia opinii
w tym zakresie świadczyły o niepełnej kompetencji biegłego, który przyznał, że nie
zajmuje się tuningiem samochodów, a porad co do prawidłowego usytuowania
wlotu powietrza zasięgał u innego specjalisty. Biegły nie wyjaśnił także, na czym
konkretnie miałaby polegać wskazywana w opinii wada kolektora wydechowego;
jego błędem było również bazowanie na twierdzeniach powódki, z pominięciem
uzgodnień stron czynionych już po zawarciu umowy. Biegły pominął również fakt,
że wyższa moc silnika miała zostać ustawiona po dotarciu się elementów; poza tym
osiągnięcie mocy 300 KM nie było bezwzględną przesłanką prawidłowego
5
wykonania umowy, a powódka opierała się w dużej mierze na doświadczeniu
pozwanego i akceptowała jego sugestie.
Sąd stwierdził, że powódka nie domagała się uzupełnienia opinii biegłego lub
dopuszczenia dowodu z opinii innego biegłego, pozbawiając się tym samym
możliwości wykazania swoich roszczeń. Powódce mogłoby wprawdzie
przysługiwać roszczenie o obniżenie wynagrodzenia, jednak wobec braku
inicjatywy dowodowej w tym zakresie Sąd nie był władny rozpoznawać sprawy
w tym aspekcie. Nie bez znaczenia w tej mierze było też, zdaniem Sądu, dokonanie
oględzin pojazdu dwa i pół roku po jego odebraniu od pozwanego. Ciężar dowodu
spoczywał na powódce, wobec czego to ją obciążała również powinność
należytego zabezpieczenia dowodów.
Za częściowo zasadne Sąd uznał natomiast żądanie zasądzenia kary
umownej. Mając na względzie art. 483 § 1, art. 494, art. 484 § 2 oraz art. 60 k.c.,
wskazał, że pozwany obowiązany był do zapłaty kary umownej w kwocie 1%
wartości wynagrodzenia, tj. 300 zł za dzień opóźnienia, co dało łączną kwotę
w wysokości 92 400 zł. Tak ustalona wysokość kary umownej stanowiła
przeszło 300% wartości całego wynagrodzenia, tj. 30 000 zł. Kara taka byłaby
w ocenie Sądu Okręgowego rażąco wygórowana, biorąc pod uwagę wykonanie
zobowiązania w znacznej części i rozszerzenie zakresu umowy wpływające na
czas jej realizacji. Ponadto, jak zauważył Sąd, powódka nawet nie wskazała,
na czym miałaby polegać doznana przez nią szkoda. Z tych względów
Sąd zmniejszył karę umowną o połowę, zasądzając na rzecz powódki 46 200 zł,
a w pozostałym zakresie powództwo oddalił.
Na skutek apelacji obu stron, wyrokiem z dnia 19 stycznia 2017 r. Sąd
Apelacyjny w W. zmienił wyrok Sądu Okręgowego w ten sposób, że oddalił
powództwo o zapłatę kwoty 46 200 zł i oddalił apelację powódki.
Sąd wywiódł, że powódka opierała roszczenie o zapłatę kwoty 41 300 zł
na założeniu, że pozwany wykonał dzieło wadliwie, a wady miały charakter istotny i
nie zostały usunięte przez pozwanego w terminie. W konsekwencji na powódce
spoczywał ciężar udowodnienia, że pozwany wykonał dzieło wadliwie, jak i tego,
6
na czym wady te polegały. Nakładając na nią ten ciężar procesowy Sąd Okręgowy
nie mógł zatem, wbrew zarzutom apelacji, naruszyć art. 6 k.c. oraz art. 232 k.p.c.
Dalej Sąd Apelacyjny zważył, że wykazanie, iż dzieło zostało wykonane
wadliwie oraz jakiego charakteru były to wady, wymagało wiadomości specjalnych.
Powódka zgłosiła w pozwie wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii
biegłego z zakresu mechaniki samochodowej i wniosek ten został uwzględniony.
Opinię biegłego Sąd Okręgowy uznał za częściowo nieprzekonującą, a Sąd
Apelacyjny ocenę tę w całości podzielił, wskazując na liczne mankamenty
złożonej opinii. Wytknął m.in., w ślad za Sądem Okręgowym, błędne wskazanie
na nieprawidłowy montaż silnika, bazowanie na informacjach uzyskanych od
przedstawiciela jednej ze stron, zaniechanie dokonania własnych pomiarów i badań,
właściwych oględzin silnika oraz samodzielnej weryfikacji prac pozwanego
dotyczących tego elementu umowy. Uchybienia te, a także częściowe przyznanie
się do błędu podczas ustnego wysłuchania, podważały zaufanie do kompetencji
biegłego, skoro błędnie zidentyfikował on jeden z zamontowanych elementów,
z czego wyprowadził wniosek, że mogło to prowadzić do zagrożenia dla zdrowia
i życia osób znajdujących się wewnątrz samochodu.
Zdaniem Sądu Apelacyjnego montaż silnika o oznaczeniu B18C4 nie mógł
być w ogóle uważany za wadę, a tym bardziej za wadę istotną; to samo dotyczyło
montażu elementów rodzajowo tylko określonych w załączniku do umowy.
Z materiału dowodowego wynikało, że wybór konkretnych elementów montowanych
w samochodzie był uzgadniany przez strony w toku wykonywania umowy,
a powódka zdawała się w znacznej mierze na wiedzę i doświadczenie pozwanego,
przedstawiając jedynie propozycje określonych rozwiązań. Było to zresztą zgodne
z charakterem umowy.
Zastrzeżenia biegłego co do wymiany uszczelnień i śladów wycieków oleju,
nawet jeżeli przyjąć, że stanowiły wadę, nie mogły być uznane za wadę istotną,
tak z uwagi na prosty sposób usunięcia, jak i wpływ na eksploatację samochodu.
Twierdzenia biegłego co do nienależytej jakości wykonania kolektora wydechowego
nie zostały w żaden sposób sprecyzowane, a z opinii nie wynikało, by można
było kwalifikować je jako wadę istotną, tym bardziej, że biegły wskazał, iż usterki
7
kolektora zostały usunięte przez pozwanego. Umiejscowienie wlotu powietrza
w ogóle nie mogło być rozpatrywane w kontekście wadliwości dzieła,
ponieważ strony nie ustaliły w umowie umiejscowienia tego elementu, a biegły -
poza przedstawieniem własnej sugestii - nie wykazał, by rozwiązanie zastosowane
przez pozwanego było wadliwe, uniemożliwiało odpowiednie wykorzystanie tego
elementu, jak i korzystanie z samochodu jako takiego. Nie zasługiwała również na
aprobatę ta część opinii biegłego, w której za wadę uznano nieosiąganie przez
silnik mocy 300 KM, parametr ten nie warunkował bowiem prawidłowego
wykonania umowy, skoro jego osiągnięcie nie zostało zapisane w jej
postanowieniach. Z materiału sprawy wynikało, że strony rozmawiały na temat
rozwiązań, które zwiększą moc silnika do ok. 250-270 KM, a poziom 300 KM miał
charakter docelowy i powinien zostać osiągnięty po dotarciu się części. W chwili
wydania pojazdu po tuningu silnik osiągał moc 240 KM, a dopiero w sierpniu 2012 r.
jego moc obniżyła się do 191 KM. Biegły nie dokonał samodzielnych badań
mocy silnika, nie wyjaśnił także przyczyn, które doprowadziły do jej spadku.
Skoro jednak zmniejszenie mocy silnika nastąpiło już po wydaniu samochodu, to
powódka powinna udowodnić, że przyczyną tego była wada tkwiąca już wcześniej
w wykonanych przez pozwanego pracach, nie zaś wadliwa eksploatacja lub
samodzielna ingerencja w te prace.
Zgłoszony w apelacji wniosek dowodowy o przeprowadzenie dowodu
z innego biegłego, w razie kwestionowania przez Sąd dotychczas sporządzonej
opinii, Sąd Apelacyjny oddalił jako spóźniony na podstawie art. 381 k.c.
Wskazał, że potrzeba wykazania przez powódkę wadliwości dzieła istniała już
przed sądem pierwszej instancji, a powódka miała możliwość obiektywnej oceny,
czy opinia biegłego J. K. dowodziła okoliczności uzasadniających jej roszczenie.
Ponadto, negatywna ocena tej opinii nie odwoływała się do argumentów, które
byłyby nieznane powódce w postępowaniu pierwszoinstancyjnym.
Przechodząc do oceny częściowo uwzględnionego w pierwszej instancji
żądania zapłaty kary umownej, Sąd Apelacyjny stwierdził, że strony zmieniły
umowę w części dotyczącej terminu naprawy samochodu, o czym świadczył
szereg okoliczności. Niesporne było zwłaszcza, że dopiero w październiku 2011 r.,
a więc już po upływie terminu określonego w umowie, strony ustaliły,
8
że zamontowany zostanie inny silnik niż uzgodniony, tj. typu B18C4, co skutkowało
istotnymi zmianami w zakresie osprzętu. Był to kluczowy element tuningu,
co w oczywisty sposób musiało wpłynąć na ostateczny termin wykonania
umowy. Pozwanemu zlecono również wykonanie dodatkowych prac, co znalazło
potwierdzenie w zmianie wysokości wynagrodzenia. Ponadto, powódka
w listopadzie 2011 r. wpłacała kolejne zaliczki na poczet wynagrodzenia, a zarazem
z materiału sprawy nie wynikało, by po dniu 30 czerwca 2011 r.
powódka informowała pozwanego, że upłynął termin wykonania umowy. Przeciwnie
wręcz, strony czyniły kolejne ustalenia dotyczące prac dodatkowych i elementów,
które miały zostać zamontowane w samochodzie.
Z materiału dowodowego nie wynikało, aby strony ustaliły nowy, konkretny
termin, do którego pozwany miał zrealizować dzieło. Ustalono jedynie,
że samochód zostanie odebrany w dniu 4 maja 2012 r., w tym bowiem dniu
przedstawiciele powódki przyjechali do W. i odebrali pojazd. W tych
okolicznościach Sąd uznał, że powódka nie udowodniła, aby pozwany uchybił
terminowi do wykonania dzieła. Nie było zatem podstaw do uwzględnienia żądania
powódki o zasądzenie kary umownej.
Wyrok Sądu Apelacyjnego zaskarżyła w całości skargą kasacyjną powódka,
zarzucając naruszenie art. 637 § 2 k.c., art. 483 § 1 k.c. oraz art. 278 § 1 w związku
z art. 381 k.p.c. Na tej podstawie wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku
i przekazanie sprawy Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Zarzucając naruszenie art. 278 § 1 w związku z art. 381 k.p.c. powódka
twierdziła, że Sąd Apelacyjny błędnie nie dopuścił dowodu z opinii innego biegłego
z zakresu mechaniki pojazdowej na okoliczność rzeczywistego stanu pojazdu
oraz jego istotnych wad. Zdaniem powódki, sąd ma obowiązek dopuszczenia
dowodu z dalszych biegłych, gdy zachodzi taka potrzeba, w szczególności
gdy opinia ma istotne luki, jest nieprzekonująca, niejasna lub nieweryfikowalna.
Odrzucając opinię biegłego i polemizując z jego wnioskami w sferze wymagającej
wiadomości specjalnych sąd dopuszcza się naruszenia art. 278 k.p.c.
9
Dowód z opinii biegłego podlega ocenie na podstawie art. 233 § 1 k.p.c.,
podobnie jak inne środki dowodowe, a szczegółowe kryteria tej oceny są
precyzowane w judykaturze i piśmiennictwie. Dotyczą one zarówno procesowych
wymagań związanych z formą i wyznaczonym przez sąd zakresem opinii biegłego,
jak i merytorycznej treści opinii. Do kryteriów tych należą m.in. zupełność opinii
w zestawieniu z tezą dowodową, prawidłowość przyjętych założeń faktycznych
i prawnych, stanowczość i sposób uzasadnienia wyrażonego stanowiska, zgodność
z zasadami logiki, powszechnie dostępnej wiedzy i doświadczenia życiowego,
obiektywizm i poziom kompetencji biegłego oraz stosowane przezeń metody, jeżeli
są one weryfikowalne dla sądu, a także brak sprzeczności i konsekwencja wywodu
(por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 7 listopada 2000 r., I CKN 1170/80,
OSNC 2001, nr 4, poz. 64 oraz wyroki Sądu Najwyższego z dnia 15 listopada
2002 r., V CKN 1354/00, niepubl., z dnia 1 września 2009 r., I PK 83/09, niepubl.
i z dnia 14 listopada 2013 r., IV CSK 135/13, niepubl.).
Sąd dokonuje ustaleń na podstawie opinii biegłego, jeżeli mając na uwadze
wskazane kryteria uzna opinię za dostatecznie wiarygodną w rozumieniu art. 233
§ 1 k.p.c. Konsekwencje niewykazania określonych faktów obciążają wtedy stronę,
na której spoczywa ciężar dowodu, zgodnie z art. 6 k.c. (por. postanowienie Sądu
Najwyższego z dnia 18 maja 2018 r., II CSK 25/18, niepubl.). Stwierdzenie
natomiast, że opinia ze względu na sposób jej sporządzenia jest nieprzydatna
z punktu widzenia jej celu, nie otwiera drogi do dokonywania przez sąd
samodzielnych ustaleń w sferze wymagającej wiadomości specjalnych; jeżeli
wiadomości takie są nadal konieczne, sąd powinien dopuścić dowód z innego
biegłego (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 18 kwietnia 2013 r., III CSK 243/12,
niepubl., z dnia 16 stycznia 2014 r., IV CSK 219/13, niepubl. i z dnia 18 kwietnia
2018 r., IV CSK 197/17, niepubl. oraz powołane tam wcześniejsze orzecznictwo).
W okolicznościach sprawy Sąd Apelacyjny, w ślad za Sądem Okręgowym,
ocenił opinię biegłego J. K. i uznał ją za wadliwą. Dokonując tej oceny Sąd, wbrew
zarzutom skargi kasacyjnej, nie wykroczył poza dopuszczalne granice i nie
dokonywał własnych ustaleń w sferze wymagającej wiadomości specjalnych.
10
Jak wynikało z uzasadnienia zaskarżonego wyroku, zasadniczym powodem
negatywnej oceny opinii było przyjęcie przez biegłego nieprawidłowych założeń
co do treści umowy zawartej między stronami i kwalifikowanie jako istotnych
wad dzieła okoliczności, które w istocie wadami nie były. Dotyczyło to
w szczególności montażu określonego silnika z osprzętem, montażu części
pochodzących od określonego producenta, umiejscowienia wlotu powietrza
i osiągnięcia mocy silnika na poziomie 300 KM. Sąd Apelacyjny przyjął w tej mierze,
że strony zmodyfikowały pierwotne ustalenia co do modelu silnika, umowa nie
obligowała pozwanego do montażu części pochodzących od oznaczonego
producenta, a konkretne umiejscowienie wlotu powietrza, podobnie jak osiągnięcie
mocy silnika na poziomie 300 KM, nie było uzgodnione przez strony.
Ustalenie treści umowy, jako mieszczące się w sferze wykładni oświadczeń
woli (art. 65 k.c.), należy każdorazowo do sądu, trafnie zatem Sądy meriti poddały
weryfikacji założenia przyjęte w tym zakresie przez biegłego (por. wyroki Sądu
Najwyższego z dnia 6 lutego 2003 r., IV CKN 1763/00, niepubl. i z dnia 20 grudnia
2006 r., IV CSK 299/06, niepubl.). W płaszczyźnie wykładni prawa lokuje się
również kwalifikacja wady jako istotnej w rozumieniu art. 637 § 2 k.c. w dawnym
brzmieniu, a tym samym uprawniającej do odstąpienia od umowy na podstawie
tego przepisu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2012 r., II CSK
213/11, OSNC-ZD 2013, nr B, poz. 31), choć opinia biegłego może mieć w tym
zakresie pomocnicze znaczenie. Zastrzeżeń nie budziły również pozostałe
okoliczności, które przesądziły o negatywnej ocenie opinii biegłego, w tym
częściowe zaniechanie samodzielnych badań, przyznany na rozprawie przez
biegłego brak doświadczenia w zakresie tuningu samochodów i wycofanie się
z jednego z istotnych wniosków opinii.
Odrębnym zagadnieniem było to, czy negując przydatność opinii biegłego
Sąd Apelacyjny mógł na podstawie art. 381 k.p.c. pominąć złożony w apelacji
wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii innego biegłego jako spóźniony.
Zasadniczą funkcją art. 381 k.p.c. jest dyscyplinowanie stron przez
skłanianie ich do przedstawiania całego znanego im materiału faktycznego
i dowodowego już w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji; tym sposobem
11
ustawodawca zapobiega także przewlekłości postępowania (por. uchwałę Sądu
Najwyższego z dnia 31 stycznia 2008 r. (zasada prawna), III CZP 49/07,
OSNC 2008, nr 6, poz. 55). Pominięcie nowości na podstawie tego przepisu nie jest
jednak dopuszczalne, gdy strona nie mogła ich powołać przed sądem pierwszej
instancji lub gdy mogła je wprawdzie powołać, lecz potrzeba ich powołania
powstała później.
Kwestię późniejszej potrzeby powołania faktu lub dowodu należy oceniać
z uwzględnieniem wynikającego z art. 6 § 2 k.p.c. ciężaru wspierania procesu oraz
korespondujących z nim regulacji mających na celu koncentrację materiału
procesowego w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji (art. 207 § 6,
art. 217 § 2, art. 344 § 2, art. 493 § 1 i art. 503 § 1 k.p.c.). W świetle tych regulacji
przyjąć trzeba, że na stronie spoczywa co do zasady ciężar przedstawienia całego
znanego materiału procesowego (dostępnych faktów i środków dowodowych)
w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. W granicach, w których art. 381
k.p.c. pozostawia sądowi swobodę przy podejmowaniu decyzji o pominięciu
spóźnionego faktu lub dowodu, należy jednak uwzględnić kryterium winy we
wcześniejszym niepowołaniu faktu lub dowodu. De lege lata odwołanie się do
tego kryterium, stosowanego także w stanie prawnym poprzedzającym wejście
w życie art. 6 § 2 k.p.c. i powiązanych z nim art. 207 § 6 i 217 § 2 k.p.c. (por. np.
postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 16 maja 2002 r., V CKN 1269/00, niepubl.
oraz wyroki Sądu Najwyższego z dnia 6 maja 2003 r., I CK 393/02, niepubl. i z dnia
2 marca 2012 r., II CSK 362/11, niepubl.), niezależnie od walorów aksjologicznych,
pozwala zachować spójność między art. 381 k.p.c., a unormowaniem przypadków
dopuszczenia spóźnionych twierdzeń i dowodów w postępowaniu przed sądem
pierwszej instancji, które również nawiązuje do winy w spóźnionym powołaniu
faktów i dowodów.
W skardze kasacyjnej, skupionej na granicach dopuszczalnej polemiki sądu
z ustaleniami biegłego, nie przedstawiono szerszej argumentacji odnoszącej się do
tego aspektu zaskarżonego rozstrzygnięcia. Analiza motywów zaskarżonego
wyroku sugerowała, że w ocenie Sądu Apelacyjnego wadliwość opinii była tego
rodzaju, iż powódka powinna była ją przewidzieć i z własnej inicjatywy wystąpić
12
z wnioskiem o powołanie innego biegłego, a przynajmniej nie oponować
wobec takiego wniosku zgłoszonego przez stronę przeciwną.
Pogląd ten in casu zmierzał zbyt daleko. Stanowisko, że z ciężaru
wykorzystania wszystkich znanych stronie środków dowodowych w postępowaniu
przed sądem pierwszej instancji nie zwalnia przekonanie strony, że
przeprowadzone już dowody są wystarczające do wykazania prawdziwości
powoływanych twierdzeń, jest co do zasady trafne. Dowód z opinii biegłego
wykazuje jednak w tej mierze specyfikę, nie tylko ze względu na szczególne reguły
oceny jego wiarygodności, lecz także z racji tego, że o potrzebie przeprowadzenia
dowodu z opinii innego biegłego, jeżeli sporządzona opinia jest korzystna dla strony
obciążonej dowodem, można mówić dopiero po dowiedzeniu się przez tę stronę
o dyskwalifikacji pierwszej opinii.
Kodeks postępowania cywilnego nie uprawnia strony do domagania się
dopuszczenia dowodu z opinii dodatkowego biegłego jedynie w celu wzmocnienia
korzystnego dla niej stanowiska wynikającego ze sporządzonej już opinii
(por. art. 286 k.p.c.). Wymaganie od strony, by antycypowała możliwą negatywną
ocenę opinii przez sąd i występowała z ostrożności procesowej z wnioskiem
o kolejną opinię, mimo że sporządzona opinia jest dla niej w pełni korzystna,
mogłoby prowadzić również do rezultatów sprzecznych z założeniami ekonomii
procesowej, mając na uwadze czas konieczny do sporządzenia opinii przez
biegłego i jej koszt (por. odpowiednio wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 stycznia
2014 r., IV CSK 219/13, niepubl.). W sytuacji zatem, w której sąd pierwszej instancji,
nie sygnalizując wcześniej swojego stanowiska, dopiero w uzasadnieniu wyroku
uznaje korzystną dla strony opinię biegłego za wadliwą i nieprzydatną do dokonania
ustaleń, a sąd drugiej instancji ocenę tę podziela, sąd ten nie może pominąć
zgłoszonego w apelacji wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii innego
biegłego na podstawie art. 381 k.p.c.
Uchybienie procesowe, o którym mowa, w okolicznościach sprawy nie
uzasadniało jednak uwzględnienia skargi kasacyjnej. Naruszenie przepisów prawa
procesowego może bowiem tylko wtedy stanowić skuteczny zarzut skargi
13
kasacyjnej, jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na wynik sprawy (art. 3983 § 1
pkt 2 k.p.c.).
Wykazanie skuteczności odstąpienia od umowy wymagało od powódki
udowodnienia, że oddane przez pozwanego dzieło rzeczywiście miało wady i były
to wady istotne (art. 637 § 2 k.c.). Sprostanie temu wymaganiu zakłada potrzebę
powołania określonych, odpowiednio skonkretyzowanych twierdzeń faktycznych,
które po uzupełnieniu o wiadomości specjalne wynikające z opinii biegłego mogłyby
dać sądowi podstawę do stwierdzenia zasadności odstąpienia od umowy.
Uwzględnienia wymaga przy tym, że kwalifikacja określonej okoliczności jako wady
dzieła ma charakter relatywny i musi być odnoszona do ustalonych w umowie
właściwości jej przedmiotu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia
2012 r., II CSK 213/11, OSNC-ZD 2013, nr B, poz. 31). Tymczasem, w istocie
całość twierdzeń faktycznych, które powoływała powódka w celu wykazania
wadliwości dzieła, dotyczyła bądź okoliczności, które sytuowały się poza ustaloną
przez Sąd Apelacyjny treścią stosunku prawnego wynikającego z umowy o dzieło,
bądź – także przy założeniu ich istnienia - nie mogły stanowić wad istotnych.
Jednocześnie, w skardze kasacyjnej nie powołano zarzutu naruszenia art. 65 k.c.,
co oznaczało że oceny Sądu Apelacyjnego co do treści zawartej przez strony
umowy pozostawały poza granicami kognicji Sądu Najwyższego, wyznaczonej
przez podstawy kasacyjne (art. 39813 § 1 k.p.c.).
W piśmie obejmującym oświadczenie woli o odstąpieniu od umowy
powódka wskazała na wady dzieła, polegające na montażu niewłaściwego silnika
z osprzętem, brak zwrotu wymontowanych części i niewystawienie faktury
VAT. W pozwie odwołano się do tego pisma, uzupełniając twierdzenia
o nieprawidłowości w zakresie mocy silnika. Tak zakreślona przez
powódkę podstawa faktyczna nie była de facto modyfikowana w późniejszym
postępowaniu, w tym w apelacji, z tym że powódka odwoływała się również
do wywodów poczynionych przez biegłego, zakwestionowanych przez Sądy
meriti. Również w skardze kasacyjnej powódka w dalszym ciągu wskazywała
na montaż niewłaściwego silnika, nieosiągnięcie określonej mocy silnika i - w ślad
za wywodami biegłego - zastosowanie niewłaściwych elementów oraz niewłaściwy
montaż wlotu powietrza.
14
Wszystkie te okoliczności w kontekście dokonanej przez Sądy meriti
i niepodważanej w skardze kasacyjnej wykładni oświadczeń woli stron oraz
wiążących Sąd Najwyższy ustaleń faktycznych co do okoliczności towarzyszących
realizacji umowy (art. 39813 § 2 k.p.c.), nie mogły stanowić wad istotnych dzieła.
Dotyczyło to także kwestii montażu części określonego rodzaju, której ocena przez
Sąd Apelacyjny nie stanowiła niedopuszczalnej polemiki z biegłym w obszarze
wymagającym wiadomości specjalnych, lecz była następstwem przyjęcia, że strony
uzgodniły zakres robót jedynie rodzajowo, nie precyzując pochodzenia części
od określonego producenta. Stwierdzenie to odpowiednio należało odnieść do
spornego usytuowania wlotu powietrza, ubocznie zauważając, że w korzystnej
dla powódki opinii biegły nie łączył tej kwestii, wbrew sugestiom wynikającym ze
skargi kasacyjnej, z zagrożeniem pożarem lub unieruchomieniem pojazdu,
lecz optymalizacją osiągów silnika. Nie miało to jednak znaczenia z punktu
widzenia wad istotnych dzieła, skoro umiejscowienie tego elementu ani konkretne
docelowe parametry silnika nie zostały - jak przyjął Sąd Apelacyjny, a co uchylało
się kontroli Sądu Najwyższego - objęte konsensem stron.
Stanowisko to czyniło zbytecznym rozważanie kwestii przydatności
ewentualnej kolejnej opinii biegłego do wykazania przez powódkę prawdziwości jej
twierdzeń w sytuacji, w której pojazd - jak wynikało z ustaleń faktycznych - został
wydany powódce ponad sześć lat temu, jego obecny stan i miejsce
przechowywania nie zostały objęte ustaleniami, już w pierwszej opinii biegłego
sygnalizowano niemożność oceny ewentualnych ingerencji strony powodowej
w odebranym pojeździe, a w sprawie nie skorzystano z instytucji zabezpieczenia
dowodu (art. 310 i n. k.p.c.). Oczywiste jest przy tym, że zabezpieczenie takie,
wbrew twierdzeniom skarżącej zawartym w apelacji, nie mogło polegać na
„zabezpieczeniu” pojazdu w garażu powódki.
Zarzut naruszenia art. 278 w związku z art. 381 k.p.c. należało w tym stanie
rzeczy uznać za nieuzasadniony, co skutkowało także bezzasadnością zarzutu
naruszenia art. 637 § 2 k.c. Błędnie przy tym strona skarżąca upatrywała
naruszenia tego przepisu w utożsamieniu przez Sąd Apelacyjny wad istotnych
z wadami zdatnymi do usunięcia. Sąd Apelacyjny ani wprost ani pośrednio
nie łączył bowiem istotności wad z możliwością ich usunięcia, lecz wiązał tę
15
kwalifikację z niezdatnością dzieła do użytku, względnie ewidentną sprzecznością
z treścią umowy, co nawiązywało do wyrażanego w tym zakresie stanowiska Sądu
Najwyższego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 stycznia 1999 r., I CKN
957/97, OSNC 1999, nr 7-8, poz. 131). Oceny tej nie zmieniała poczyniona
w kontekście jednej z potencjalnych wadliwości pojazdu incydentalna wzmianka na
temat łatwości jej wyeliminowania, gdyby nawet uznać ją za rzeczywistą wadę.
Spór w sprawie, w której złożono skargę, dotyczył w istocie nie tyle prawidłowości
stosowania lub wykładni art. 637 § 2 k.c., lecz wywiązania się przez powódkę
z ciężaru udowodnienia istotnych wad w zrealizowanym przez pozwanego dziele.
Nietrafny okazał się również zarzut naruszenia art. 483 § 1 k.c. W umowie
strony zastrzegły karę umowną, zgodnie z § 5, za niedotrzymanie terminu naprawy,
który ustalono na dzień 30 czerwca 2011 r. Podzielić należało jednak stanowisko
Sądu Apelacyjnego, że w świetle materiału sprawy strony w sposób dorozumiany
odstąpiły od tego terminu, a zarazem powódka nie wykazała, aby doszło
do ustalenia innego konkretnego terminu, w którym miałoby nastąpić wykonanie
dzieła, wcześniejszego od daty jego faktycznego odbioru, tj. 4 maja 2012 r.
Świadczyło o tym zwłaszcza, jak wskazano w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku,
czynienie już po dniu 30 czerwca 2011 r. dalszych ustaleń co do typu silnika,
jaki miał podlegać montażowi w samochodzie.
Strony nie zastrzegły, aby zmiana umowy wymagała formy szczególnej
(art. 76 k.c.), toteż mogła ona nastąpić przez każde zachowanie się stron, które
ujawniało ich wolę w sposób dostateczny (art. 60 k.c.). Na stanowisko to nie
rzutował powołany w skardze § 4 ust. 3 umowy, według którego wykonanie
dodatkowych prac, nieuwzględnionych w załączniku nr 1, wymagało pisemnej
zgody zamawiającego. Również to postanowienie, jako element umowy, mogło
bowiem podlegać zmianie wolą stron, co potwierdzały ustalenia Sądów meriti,
zgodnie z którymi powódka, działając przez J. M., telefonicznie lub pocztą
elektroniczną zlecała pozwanemu czynności pozostające poza pierwotnym
zakresem umowy. Z materiału sprawy wynikało, że strony, ustalając szczegóły
modyfikacji samochodu, nie potwierdzały swych ustaleń na piśmie, co było
przez nie zgodnie akceptowane. Odwołanie się celem wykazania roszczenia
o zapłatę kary umownej do nierespektowanego przez obie strony postanowienia
16
umownego prawidłowo nie spotkało się z aprobatą Sądu Apelacyjnego.
Ponadto, przywołane postanowienie umowy dotyczyło zakresu prac powierzonych
pozwanemu, nie zaś terminu oddania dzieła.
Za niejasne należało natomiast uznać wyrażone w skardze w rozważanym
kontekście stanowisko, że umowa przewidywała karę umowną za „sam fakt
istnienia wad”, co miało wynikać z jej § 6 ust. 2. Powódka oparła żądanie zapłaty
kary umownej na naruszeniu terminu ukończenia naprawy, licząc karę umowną za
każdy dzień opóźnienia od dnia 30 czerwca 2011 r. i stanowisko to konsekwentnie
podtrzymywała. Postanowienie § 6 ust. 2 umowy nie ustanawiało kary umownej za
„istnienie wad”, lecz można je było rozumieć jako uzgodnienie kary umownej
w wysokości określonej w § 5 na wypadek nieusunięcia wad w terminie 14 dni
od ich zgłoszenia przez zamawiającego. Roszczenia o zapłatę kary umownej
opartego na twierdzeniu, że pozwany nie usunął wad dzieła w uzgodnionym
terminie powódka jednak nie formułowała. Inną zaś sprawą było to, że okoliczności
objęte pismem powódki z dnia 7 sierpnia 2012 r., obejmującym wezwanie
do usunięcia wad w terminie do dnia 26 sierpnia 2012 r., nie mogły być
kwalifikowane, jak wynika już ze wcześniejszych rozważań, jako wady dzieła.
W konsekwencji, Sąd Apelacyjny trafnie przesądził, że w ustalonym stanie
faktycznym powódka nie wykazała przesłanek powstania roszczenia o zapłatę
kary umownej.
Z tych względów, na podstawie art. 39814 k.p.c., Sąd Najwyższy orzekł, jak
w sentencji.
jw