Ppolska.starec← UrzadnikZaloguj

IV K 385/12

Sądy powszechne2016-12-22
Sygnatura
IV K 385/12
Data orzeczenia
2016-12-22
Rodzaj
SENTENCE

Sędziowie

Jakub Wiliński (PRESIDING_JUDGE)

Treść orzeczenia

<p>sygn. akt IV K 385/12</p> <div> <h2>WYROK</h2> <h5>W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ</h5> <p>Dnia 22 grudnia 2016 r.</p> <p>Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum w Szczecinie IV Wydział Karny</p> <p>w składzie:</p> <p>Przewodniczący SSR Jakub Wiliński</p> <p>Protokolant Joanna Marczyńska</p> <p>bez udziału prokuratora</p> <p>po rozpoznaniu w dniu 17 stycznia 2013 r., 28 lutego 2013 r., 11 kwietnia 2013 r., 4 czerwca 2013 r., 17 września 2013 r., 31 października 2013 r., 14 stycznia 2014 r., 18 marca 2014 r., 3 czerwca 2014 r., 30 września 2014 r., 13 marca 2015 r., 19 maja 2015 r., 22 września 2015 r., 1 grudnia 2015 r., 23 lutego 2016 r., 26 kwietnia 2016 r., 16 czerwca 2016 r. i 22 grudnia 2016 r. sprawy z oskarżenia prywatnego <span class="anon-block">Z. D.</span> </p> <p>przeciwko <span class="anon-block">B. K.</span> <span class="anon-block">urodzonej (...)</span>, córce <span class="anon-block">Z.</span> i <span class="anon-block">A.</span> z</p> <p>domu <span class="anon-block">L.</span>,</p> <p> <strong> <!-- -->oskarżonej o to, że:</strong> </p> <p>działając w krótkich odstępach czasu i ze z góry powziętym zamiarem w okresie od 1994 r. do 12 października 2011 r. pomawiała <span class="anon-block">Z. D.</span> wobec innych osób o prowadzenie „drugiego życia”, o szereg zachowań, polegających na przyjmowaniu pieniędzy od różnych osób (<span class="anon-block"> (...)</span> i innych) w ramach pożyczek lub zamian za obietnicę dokonania określonych czynności, a następnie nierozliczanie się z nich, w konsekwencji czego osoby te zgłaszały się do niej celem wymuszenia zwrotu długu m. in. poprzez zastraszanie jej i jej rodziny groźbami pozbawienia życia, które to rzekomo miano kierować pod jej adresem przez telefon oraz o to, że <span class="anon-block">Z. D.</span> informować miał profesorów Uniwersytetu<span class="anon-block">S.</span>, w tym profesora <span class="anon-block">G.</span>, iż ukończył prawo na Uniwersytecie <span class="anon-block">S.</span> w <span class="anon-block">P.</span>, co miało mieć miejsce w kasynie w obecności wielu studentów prawa Uniwersytetu <span class="anon-block">S.</span> - które to stwierdzenia poniżyły <span class="anon-block">Z. D.</span> w opinii publicznej, w tym w środowisku osób wykonujących zawód w organach wymiaru sprawiedliwości, co wywołało ich negatywne nastawienie wobec osoby <span class="anon-block">Z. D.</span> i skutkowało oraz nadal skutkuje negatywnymi dla niego konsekwencjami, to jest o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 212;art. 212 § 1)">art. 212 § 1 kk</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 12)">art. 12 kk</a>,</p> <p>I.  uniewinnia <span class="anon-block">B. K.</span> od popełnienia zarzuconego jej czynu,</p> <p>II.  na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 632;art. 632 pkt. 1)">art. 632 pkt. 1 kpk</a> koszty procesu, w tym koszty na rzecz oskarżonej <span class="anon-block">B. K.</span> w kwocie 1.788 (jednego tysiąca ośmiuset osiemdziesięciu ośmiu)</p> <p>złotych, z tytułu ustanowienia obrońcy, ponosi oskarżyciel prywatny <span class="anon-block">Z.</span> </p> <p> <span class="anon-block">D.</span>.</p> <p>sygn. akt IV K 385/12</p> </div> <div> <h2>UZASADNIENIE</h2> <p> <span class="anon-block">Z. D.</span> oskarżył <span class="anon-block">B. K.</span> – prywatnym aktem oskarżenia – o to, że działając w krótkich odstępach czasu i ze z góry powziętym zamiarem w okresie od 1994 r. do 12 października 2011 r. pomawiała <span class="anon-block">Z. D.</span> wobec innych osób o prowadzenie „drugiego życia”, o szereg zachowań, polegających na przyjmowaniu pieniędzy od różnych osób (<span class="anon-block"> (...)</span> i innych) w ramach pożyczek lub zamian za obietnicę dokonania określonych czynności, a następnie nierozliczanie się z nich, w konsekwencji czego osoby te zgłaszały się do niej celem wymuszenia zwrotu długu m. in. poprzez zastraszanie jej i jej rodziny groźbami pozbawienia życia, które to rzekomo miano kierować pod jej adresem przez telefon oraz o to, że <span class="anon-block">Z. D.</span> informować miał profesorów Uniwersytetu <span class="anon-block">S.</span>, w tym profesora <span class="anon-block">G.</span>, iż ukończył prawo na Uniwersytecie <span class="anon-block">S.</span> w <span class="anon-block">P.</span>, co miało mieć miejsce w kasynie w obecności wielu studentów prawa Uniwersytetu <span class="anon-block">S.</span>- które to stwierdzenia poniżyły <span class="anon-block">Z. D.</span> w opinii publicznej, w tym w środowisku osób wykonujących zawód w organach wymiaru sprawiedliwości, co wywołało ich negatywne nastawienie wobec osoby <span class="anon-block">Z. D.</span> i skutkowało oraz nadal skutkuje negatywnymi dla niego konsekwencjami, to jest o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 212;art. 212 § 1)">art. 212 § 1 kk</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 12)">art. 12 kk</a>.</p> <p>Sąd ustalił w przedmiotowej sprawie następujący stan faktyczny.</p> <p>W latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku <span class="anon-block">B. K.</span> studiowała na Wydziale Prawa Uniwersytetu <span class="anon-block">S.</span> w <span class="anon-block">S.</span>. Pod koniec studiów zaczęła też pracować w Katedrze Teorii i Filozofii Prawa tego uniwersytetu. Na piątym roku studiów poznała <span class="anon-block">Z. D.</span>, który wówczas był studentem zaocznym tego wydziału na pierwszym roku. <span class="anon-block">B. K.</span> i <span class="anon-block">Z. D.</span> zostali parą. Po ukończeniu <span class="anon-block"> studiów (...)</span> rozpoczęła aplikację sądową w systemie pozaetatowym. Cały czas pracowała na Wydziale Prawa Uniwersytetu <span class="anon-block">S.</span> w <span class="anon-block">S.</span>. W czasie pierwszego roku aplikacji zakończyła znajomość ze <span class="anon-block">Z. D.</span>. Zaczęła go unikać i nie chciała z nim rozmawiać, pomimo, że <span class="anon-block">Z. D.</span> przychodził do miejsca jej pracy i próbował utrzymywać z nią kontakt. W tym czasie <span class="anon-block">B. K.</span> zaczęła zwierzać się swej przyjaciółce <span class="anon-block">J. K.</span>, że otrzymywała telefony od różnych osób i osoby te mówiły, iż <span class="anon-block">Z. D.</span> powołuje się na nią jako aplikantkę sądową, która może wiele w sądzie załatwić. Informowały też, że <span class="anon-block">Z. D.</span> jest im winien jakieś pieniądze. <span class="anon-block">B. K.</span> mówiła w szczególności o rozmowie telefonicznej z nieustalonym mężczyzną, której to rozmowy przestraszyła się najbardziej i w następstwie której bała się sama jeździć do pracy. W tym czasie do Wydziału Prawa Uniwersytetu <span class="anon-block">S.</span> przyszli też funkcjonariusze Policji, który w obecności <span class="anon-block">J. K.</span> domagali się od <span class="anon-block">B. K.</span> wskazania miejsca zamieszkania <span class="anon-block">Z. D.</span>. Po tych zajściach <span class="anon-block">B. K.</span> i <span class="anon-block">J. K.</span> udały się do Prezesa Sądu Okręgowego w Szczecinie <span class="anon-block">H. R.</span>. Tam <span class="anon-block">B. K.</span> poinformowała go o otrzymywanych telefonach. Obawiała się, że w następstwie informacji o powoływaniu się na nią i jej wpływy w sądzie, może ona zostać wydalona z aplikacji sądowej. <span class="anon-block">B. K.</span> i <span class="anon-block">J. K.</span> udały się też do prokuratora Marka Karakulskiego, o którym <span class="anon-block">B. K.</span> sądziła, że jest znajomym <span class="anon-block">Z. D.</span>. Spotkanie miało na celu przekazanie informacji o otrzymywanych telefonach i ustalenie, czy w związku z tym <span class="anon-block">Z. D.</span> nie potrzebuje pomocy.</p> <p>Dowody:</p> <p>- zeznania świadka <span class="anon-block">J. K.</span>, k. 187-189, 204v-206,</p> <p>- zeznania świadka <span class="anon-block">I. G. (1)</span>, k. 242v-243.</p> <p>W okresie późniejszym, <span class="anon-block">J. K.</span> – pracując w jednej z katedr Wydziału Prawa Uniwersytetu <span class="anon-block">S.</span> w <span class="anon-block">S.</span> – słyszała od swych studentów, że mieli oni pracować ze <span class="anon-block">Z. D.</span>, który podawał się za prawnika z <span class="anon-block">S.</span>.</p> <p>Dowody:</p> <p>- zeznania świadka <span class="anon-block">J. K.</span>, k. 187-189, 204v-206.</p> <p>W dniu 12 października 2011 r. <span class="anon-block">B. K.</span> przesłuchana została w charakterze świadka przed Sądem Rejonowym w Gryficach w sprawie o sygn. II K 108/08. Postępowanie to prowadzone było przeciwko <span class="anon-block">Z. D.</span>, który oskarżony został o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 286;art. 286 § 1)">art. 286 § 1 kk</a>. W toku rozprawy, podczas której uczestniczył <span class="anon-block">Z. D.</span>, zaprotokołowano wypowiedzi <span class="anon-block">B. K.</span>, z których wynikało, że krótkich odstępach czasu dotarły do niej informacje, na podstawie których uznała ona, iż <span class="anon-block">Z. D.</span> prowadzi drugie życie: zdarza mu się pożyczyć pieniądze i nie oddać lub obiecać załatwić sprawę i nie załatwić jej. Miała miejsce sytuacja, gdzie idąc ulicą ze <span class="anon-block">Z. D.</span> była świadkiem jak został on zaczepiony przez kobiety narodowości romskiej, które domagały się od niego bądź zwrotu pieniędzy, bądź załatwienia sprawy. <span class="anon-block">B. K.</span> dowiedziała się też, że jedna z jej sąsiadek z bloku przekazała <span class="anon-block">Z. D.</span> 500 zł na załatwienie wózka inwalidzkiego dla swego dziecka, a <span class="anon-block">Z. D.</span> tego nie załatwił, pieniędzy zaś nie zwrócił. Sąsiadka ta przestała się odzywać do <span class="anon-block">B. K.</span>. Siostra sąsiadki dopytywała się <span class="anon-block">B. K.</span>, czy nie może ona spowodować, by <span class="anon-block">Z. D.</span> oddał chociaż te 500 zł. Także kobieta, która pracowała w biurze w <span class="anon-block">K.</span> pożyczyła <span class="anon-block">Z. D.</span> dużo pieniędzy. Otrzymała też telefon od mężczyzny o pseudonimie <span class="anon-block"> (...)</span>, który poprosił ją, by oddała mu wszystkie pieniądze jakie <span class="anon-block">Z. D.</span> wziął od niego. Mężczyzna oświadczył, że jeżeli <span class="anon-block">B. K.</span> nie zrobi tego w ciągu siedmiu dni, to on zrobi jej krzywdę i jej rodzinie. Miała też miejsce sytuacja, że <span class="anon-block">Z. D.</span> podczas rozmowy w kasynie poinformował nieżyjącego już profesora <span class="anon-block">G.</span>, że ma tytuł uzyskany na <span class="anon-block">S.</span>, a profesor powiedział <span class="anon-block">B. K.</span>, że coś jest nie tak, bo <span class="anon-block">Z. D.</span> nie potrafił powiedzieć, na której <span class="anon-block">S.</span>. Po zerwaniu ze <span class="anon-block">Z. D.</span> do <span class="anon-block">B. K.</span> zadzwoniła też matka <span class="anon-block">Z. D.</span> – osoba która podawała się za jego matkę – i pytała z płaczem, czy <span class="anon-block">Z. D.</span> skrzywdził także <span class="anon-block">B. K.</span>. <span class="anon-block">B. K.</span> potwierdziła i rozłączyła się. Oceniła, że skrzywdzeniem były doznane przeżycia emocjonalne. Wobec tego zerwała znajomość ze <span class="anon-block">Z. D.</span> i udała się do prokuratora <span class="anon-block">K.</span>, by w rozmowie z nim ustalić, czy dzieje się coś złego. Wiedziała, że prokurator <span class="anon-block">K.</span> jest życzliwy dla <span class="anon-block">Z. D.</span>. Poza rozmową z prokuratorem <span class="anon-block">K.</span> nie rozpowszechniała informacji o <span class="anon-block">Z. D.</span> wśród innych osób. Do prokuratora <span class="anon-block">K.</span> udała się z przyjaciółką <span class="anon-block">J. K.</span>, z którą rozmawiała o sytuacjach, po których zwątpiła w <span class="anon-block">Z. D.</span>. Mogła o tym rozmawiać też z dwiema swymi przyjaciółkami.</p> <p>Dowód:</p> <p>- kopia protokołu rozprawy, k. 59-74.</p> <p> <span class="anon-block">B. K.</span> nie przyznała się do zarzuconego jej czynu i odmówiła składania wyjaśnień (k. 141v).</p> <p>W sprawie przesłuchany został, w charakterze świadka, oskarżyciel <span class="anon-block">Z. D.</span>. Analizując treść złożonych przez niego zeznań dostrzec należy, iż zeznania te – choć bardzo obszerne – nie miały dla ustaleń w sprawie większego znaczenia. Owszem – <span class="anon-block">Z. D.</span> zrelacjonował to, co wynikało z protokołu przesłuchania <span class="anon-block">B. K.</span> przed Sądem Rejonowym w Gryficach w sprawie o sygn. II K 108/08. Fakt takiego przesłuchania i odnotowanych tam treści nie był jednak sporny. W pozostałym zaś zakresie <span class="anon-block">Z. D.</span> w zeznaniach swych przedstawił już tylko szereg osobistych przypuszczeń, skojarzeń, czy ocen na temat domniemanego czynu <span class="anon-block">B. K.</span>, które odnosił do relacjonowanych zdarzeń ze swego życia. Nie mówił więc o wiadomych sobie zachowaniach <span class="anon-block">B. K.</span>, gdyż nie był ich świadkiem. Jak się w sprawie okazało nie miał też wiedzy na temat tego, co faktycznie <span class="anon-block">B. K.</span> przekazywała na jego temat innym osobom. Jego zeznania w tej mierze – tam gdzie twierdził, iż był przez nią pomawiany – stały w sprzeczności z zeznaniami przesłuchanych w sprawie znajomych <span class="anon-block">B. K.</span>. Zeznania <span class="anon-block">Z. D.</span> posiadały też elementy niespójne i wykluczające możliwość czynienia na ich podstawie niekorzystnych dla <span class="anon-block">B. K.</span> ustaleń. Świadek przeczył temu, by miał on się nie rozliczyć z jakichś pożyczek, co skutkować miało szantażowaniem <span class="anon-block">B. K.</span> przez mężczyznę o pseudonimie <span class="anon-block"> (...)</span>, jak też by jego matka telefonować miała do <span class="anon-block">B. K.</span>. Chwilę później zeznał jednak, że nie wyklucza, iż zdarzenia opisane przez <span class="anon-block">B. K.</span> (podczas zeznań przed sądem w Goleniowie) mogły zaistnieć. <span class="anon-block">Z. D.</span> zasadniczo twierdził też, że to od <span class="anon-block">B. K.</span> pochodzi rozpowszechniana o nim plotka, iż podaje się za „prawnika po <span class="anon-block">S.</span>”. Zeznał jednak także, iż to bliżej nieustaleni funkcjonariusze Policji rozpowszechniali o nim taką plotkę (i nie tylko tą, ale też i plotkę o wyłudzaniu pieniędzy przez <span class="anon-block">Z. D.</span>). Z zeznań <span class="anon-block">Z. D.</span> wynikało nadto, że wskazani funkcjonariusze sporządzić mieli na temat oskarżyciela notatkę służbową i protokół operacyjny, gdzie zapisane było, iż wszystkie takie dane o <span class="anon-block">Z. D.</span> potwierdziła <span class="anon-block">B. K.</span>. Abstrahując jednak od tego, że informacje na temat przedmiotowych dokumentów pochodziły wyłącznie od <span class="anon-block">Z. D.</span> – nie potwierdził tego nawet świadek <span class="anon-block">A. W.</span>, który – jak zeznał oskarżyciel – miał mu dokumenty te okazywać – dostrzec należy, iż w żaden sposób nie potwierdzało to faktu bezprawnego postępowania <span class="anon-block">B. K.</span>, a co najwyżej wskazywało na sposób postępowania policjantów i fakt wytworzenia przez nich (a nie przez <span class="anon-block">B. K.</span>) określonych dokumentów. <span class="anon-block">Z. D.</span> raz więc twierdził, że to <span class="anon-block">B. K.</span> rozpowszechniała plotki o nim, a innym razem czyn ten przypisywał innym osobom. Z jego zeznań wynikało zresztą także, iż rzekomo negatywne dla niego postępowanie <span class="anon-block">B. K.</span> polegać miało na przystąpieniu przez nią do „innych osób”, które to osoby formułowały o oskarżycielu negatywne wypowiedzi. W tym pryzmacie zaprezentował <span class="anon-block">B. K.</span> jako osobę powielającą plotki, a nie generującą je. Zeznania <span class="anon-block">Z. D.</span> w kwestii tego, kto rozpowszechniał o nim plotki i z czyjej inspiracji, były więc niespójne i niezborne. Analizując te zeznania – jako całość – nie sposób było nie odnieść wrażenia, iż oskarżyciel zasadniczo odczuwał wielki dyskomfort w związku z faktem niepowodzeń prowadzonej przez niego <span class="anon-block"> firmy (...)</span> i źródeł tych niepowodzeń dopatrywał się w plotkach na jego temat – za co winił jako inspiratorów plotek, raz bliżej nieustalonych funkcjonariuszy Policji, innym razem <span class="anon-block">R. P.</span>, <span class="anon-block">J. K.</span>, <span class="anon-block">I. G. (1)</span>, <span class="anon-block">J. C.</span>, czy w końcu samą <span class="anon-block">B. K.</span>. Brak konsekwencji w tych zeznaniach dyskredytował je jako wiarygodny dowód. Zeznania te jednak przede wszystkim w ogóle nie zawierały wiarygodnych informacji o bezprawnych działaniach <span class="anon-block">B. K.</span>, a jedynie przypuszczenia w tym przedmiocie. Nie znalazły też potwierdzenia w dowodach bezpośrednich – zeznaniach osób, które rzekomo posiadać mogły od <span class="anon-block">B. K.</span> wiedzę o przekazywaniu przez nią plotek o oskarżycielu.</p> <p>Sąd zasadniczo dał wiarę zeznaniom świadka <span class="anon-block">J. K.</span>. Jej relacja na temat bliskiego związku z <span class="anon-block">B. K.</span> – opartego na przyjaźni – znajdowała potwierdzenie czy to w zeznaniach <span class="anon-block">I. G. (1)</span> czy nawet zeznaniach samego oskarżyciela. W tym pryzmacie dostrzec należało, że <span class="anon-block">J. K.</span> zeznając o informacjach pozyskanych od <span class="anon-block">B. K.</span>, ale też jej zachowaniach – w szczególności przeżyciach emocjonalnych – faktycznie mogła być osobą, do której wiedza taka trafiała. Zasady doświadczenia życiowego uczą bowiem, że relacje przyjaźni, zwłaszcza wśród kobiet, mogą charakteryzować się dużą otwartością i zażyłością, które to cechy ułatwiają z kolei przekazywanie informacji w sposób szczery, a przy tym z autentycznymi emocjami. Zeznania <span class="anon-block">J. K.</span> były też – w zakresie dotyczącym tego, co zasłyszała od <span class="anon-block">B. K.</span> – zborne i konsekwentne. Świadek przekonująco też akcentowała, iż <span class="anon-block">B. K.</span> nie mówiła jej o żadnych negatywnych zachowaniach, których doświadczyć by miała bezpośrednio od <span class="anon-block">Z. D.</span>. Takich bowiem nie było. Ten element zeznań świadka dostrzegalnie korespondował z elementem zeznań oskarżyciela, gdzie ten zauważał, iż <span class="anon-block">B. K.</span> sama mogła być ofiarą intryg osób trzecich. Wbrew jednak zeznaniom oskarżyciela <span class="anon-block">J. K.</span> przeczyła, by <span class="anon-block">B. K.</span> rozpowszechniać miała o <span class="anon-block">Z. D.</span> jakiekolwiek szkodliwe dla niego plotki. Przeciwnie – wskazała na skryty charakter swej przyjaciółki wykluczający tego rodzaju postępowanie. Jej zeznania dostrzegalnie korespondowały tu z zeznaniami innych świadków w tym <span class="anon-block">I. G. (1)</span>. <span class="anon-block">J. K.</span> w swych zeznaniach odnosiła się też (na skutek kierowanych doń przez oskarżyciela pytań) do szeregu innych zdarzeń i sytuacji. Zeznania te w żaden jednak sposób nie wskazywały na <span class="anon-block"> związek (...)</span> z domniemanymi plotkami na temat oskarżyciela. Ta część zeznań świadka była więc dla sprawy faktycznie zbędna i nic do niej nie wnosząca.</p> <p>Za wiarygodne uznano też zeznania <span class="anon-block">I. G. (1)</span>. Relacja tego świadka – podobnie jak zeznania <span class="anon-block">J. K.</span> – cechowała się spontanicznością i szczerością. Także <span class="anon-block">I. G. (1)</span> nie kryła, iż w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku miała negatywne nastawienie do <span class="anon-block">Z. D.</span>, gdyż ten adorując <span class="anon-block">B. K.</span> uniemożliwiał faktycznie trzem przyjaciółkom: <span class="anon-block">I. G. (1)</span>, <span class="anon-block">J. K.</span> i <span class="anon-block">B. K.</span>, spotykanie się i wspólne spędzanie czasu. Ten element zeznań świadka (podobnie jak w przypadku zeznań <span class="anon-block">J. K.</span>) paradoksalnie jednak świadczył o ich wiarygodności. Świadek nie kryła bowiem swego nastawienia do oskarżyciela, akcentując jednak, że jest to sytuacja zaszła i nieaktualna. Przekonywało to o szczerości składanych zeznań. Zeznania <span class="anon-block">I. G. (1)</span> były też dostrzegalnie spójne z zeznaniami <span class="anon-block">J. K.</span> odnośnie skrytego charakteru <span class="anon-block">B. K.</span> i skąpości przekazywanych przez nią informacji na temat swego życia osobistego. Nadto w kwestii tego, co było powodem rozstania się stron świadek nie ukrywała, iż w ogóle nie miała wiedzy, gdyż w tym czasie jej relacje z <span class="anon-block">B. K.</span> rozluźniły się. Szczegółowe przesłuchanie świadka ujawniło jednak jego wiedzę w istotnym dla sprawy elemencie, to jest relacji między oskarżycielem a profesorem <span class="anon-block">A. G.</span>. Z zeznań świadka wynikało bowiem, że <span class="anon-block">A. G.</span> musiał znać oskarżyciela – i to bliżej – skoro <span class="anon-block">I. G. (1)</span> motywowana była do nauki języka francuskiego przez <span class="anon-block">A. G.</span> słowami „ludzie znają francuski, np. <span class="anon-block">Z.</span>”. Fakt, iż wykładowca i współpracownik <span class="anon-block">I. G. (1)</span> (ale też <span class="anon-block">B. K.</span>) <span class="anon-block">A. G.</span> znał imię oskarżyciela i wiedział o tym, iż zna on język francuski, przeczył zeznaniom <span class="anon-block">Z. D.</span>, iż znać on miał <span class="anon-block">A. G.</span> jedynie z widzenia.</p> <p>Zeznania <span class="anon-block">M. Z.</span> były rzeczowe i przekonujące. W sprawie nie ujawniły się też okoliczności, które mogłyby podważać wiarygodność zeznań świadka. Świadek informował zaś o służbowej znajomości z <span class="anon-block">B. K.</span>, jak też kojarzył <span class="anon-block">Z. D.</span> jako osobę, która kiedyś jej towarzyszyła. Nie potwierdził jednak tego, by miał mieć wiedzę na temat relacji miedzy <span class="anon-block">Z. D.</span> a <span class="anon-block">B. K.</span>, oraz by w miejscu pracy świadka, <span class="anon-block">Z. D.</span> lub ktokolwiek innym, miał się podawać za prawnika po <span class="anon-block">S.</span>. W efekcie zeznania te nie stanowiły żadnego wsparcia dla stanowiska oskarżyciela przedstawionego w akcie oskarżenia.</p> <p>Sąd dał co do zasady wiarę zeznaniom sióstr <span class="anon-block">E. Ł.</span> i <span class="anon-block">G. O.</span>. Relacja przedstawione przez świadków na rozprawie były dostrzegalnie żywiołowe i spontanicznie, a stąd jawiły się jako szczere i przekonujące. Choć każda z nich nieco odmiennie opisywała zdarzenia związane ze <span class="anon-block">Z. D.</span> i <span class="anon-block">B. K.</span> to ich zeznania były dostrzegalnie spójne i zborne. Fakt przy tym pewnych rozbieżności w zeznaniach <span class="anon-block">E. Ł.</span> i <span class="anon-block">G. O.</span> nie mógł tu w ogóle dziwić. Każda z nich mówiła o tym czego osobiście doświadczyła, a doświadczenia te nie były tożsame i wiązały się z odrębnymi od siebie sytuacjami i okolicznościami. Perspektywa więc każdego ze świadków była tu różna. Nadto w zeznaniach swych odnosiły się one do zdarzeń sprzed wielu lat. Pewne niedokładności więc (ale o znaczeniu zdecydowanie drugoplanowym) mogły w ich zeznaniach występować z uwagi na upływ czasu i zacieranie się pamięci. Ostatecznie jednak zeznania te bardzo zbieżnie traktowały o tym, że <span class="anon-block">Z. D.</span> podjął się ułatwienia <span class="anon-block">E. Ł.</span> sprowadzenia z zagranicy samochodu po niższej cenie – wykorzystując ulgę z tytułu niepełnosprawności jej córki, pobrał na to pieniądze, nie załatwił samochodu, a pieniędzy nie zwrócił, <span class="anon-block">E. Ł.</span> zaś i <span class="anon-block">G. O.</span> mając wiedzę, że sympatią <span class="anon-block">Z. D.</span> jest <span class="anon-block">B. K.</span> i wiedząc, gdzie ona mieszka chciały za jej pośrednictwem wpłynąć na niego, by zwrócił choć pobrane pieniądze. Zeznania te potwierdzały zatem okoliczność odnotowaną w zaprotokołowanych przed Sądem Rejonowym w Gryficach zeznaniach <span class="anon-block">B. K.</span>, a jednocześnie podważały słuszność zarzutu oskarżyciela, iż przedstawiona wówczas przez <span class="anon-block">B. K.</span> okoliczność nie mogła mieć miejsca. W zeznaniach <span class="anon-block">E. Ł.</span> znamiennym było też to, że przypominając sobie rozmowę ze <span class="anon-block">Z. D.</span> skojarzyła, iż słyszała – i to wprost od niego – że skończył on <span class="anon-block">S.</span>. Świadek zeznała o tym mimochodem – nie pytana o taką okoliczność – mówiąc o własnych poszukiwaniach <span class="anon-block">Z. D.</span>. Zeznania <span class="anon-block">E. Ł.</span> przeczyły więc relacji <span class="anon-block">Z. D.</span>, który twierdził, iż on sam nigdy informacji takich nie przedstawiała, a informacje te złośliwie rozpuszczano na jego szkodę. Zeznania <span class="anon-block">E. Ł.</span> dostrzegalnie korespondowały tu z zeznaniami <span class="anon-block">J. C.</span>, który także – w środowisku bezpośrednio związanym z oskarżycielem (w jego firmie) informacje takie słyszał.</p> <p>Odnosząc się zaś do zeznań <span class="anon-block">J. C.</span> wskazać należy, iż dwukrotne przesłuchanie tego świadka przed sądem wykazało, że świadek ten ma całkowicie obojętny stosunek do oskarżyciela. W swych zeznaniach przestawił bowiem relację dotyczącą kontaktów z oskarżonym zbornie, rzeczowo i syntetycznie – analogicznie opisującą swój życiowy incydent w postaci krótkotrwałego świadczenia usług prawnych w firmie oskarżyciela. Krytycznie oceniał przy tym nie tyle samego oskarżyciela, co właśnie jego firmę. Świadek nie był co prawda do końca precyzyjny, czy informacje jakoby <span class="anon-block">Z. D.</span> miał być prawnikiem po <span class="anon-block">S.</span> słyszał bezpośrednio od niego, czy też w środowisku świadczonych dla oskarżyciela usług. Doprecyzował jednak, że było to raczej środowisko pracy oskarżyciela i że informacja ta wydawała mu się wątpliwa – z racji prawniczej ignorancji <span class="anon-block">Z. D.</span>. Fakt jednak, iż <span class="anon-block">J. C.</span> wiedzę tą pozyskał w środowisku samego oskarżyciela, spójnie z zeznaniami <span class="anon-block">J. K.</span>, czy <span class="anon-block">E. Ł.</span> przekonywał o tym, iż zarzucanie przez <span class="anon-block">Z. D.</span> <span class="anon-block">B. K.</span> pomawiania go o to, iż mieni się prawnikiem po <span class="anon-block">S.</span>, było zarzutem całkowicie chybionym.</p> <p>Za wiarygodne sąd uznał zeznania <span class="anon-block">R. P.</span>. Świadek ten – podobnie jak <span class="anon-block">J. K.</span>, czy <span class="anon-block">I. G. (1)</span> – zaprzeczył sugestiom oskarżyciela, by <span class="anon-block">B. K.</span> pomawiała <span class="anon-block">Z. D.</span>. Faktycznie zeznał, iż nie pamięta, by <span class="anon-block">B. K.</span> przekazywała mu na temat oskarżyciela jakiekolwiek informacje. Przesłuchiwany po raz pierwszy całkowicie temu zaprzeczył. Z uwagi na fakt, iż zeznania świadka zgodnie wpisywały się w wersję o tym, że <span class="anon-block">B. K.</span> nie informowała osób trzecich o oskarżycielu (czy w ogóle o sprawach jej samej dotyczących), sąd dał im wiarę.</p> <p>Brak było powodów do odmowy wiary zeznaniom <span class="anon-block">D. A.</span>. Świadek była w sprawie osobą obcą dla stron, a stąd osobą nie zainteresowaną w zeznawaniu w sposób tendencyjny. Zeznania świadka, choć w pewnych szczegółach niespójne, faktycznie w sposób analogiczny opisywały też zajście, podczas którego pojawiło się nazwisko <span class="anon-block">Z. D.</span>. Podczas pierwszego przesłuchania <span class="anon-block">D. A.</span> wskazała też, że <span class="anon-block">Z. D.</span> charakteryzowany był jako prawnik po <span class="anon-block">S.</span>, i że brzmiało to dość poważnie. Zeznania świadka w żaden jednak sposób nie były przydatne dla sprawy, gdyż w spotkaniu, o którym zeznawała nie uczestniczyła ani <span class="anon-block">B. K.</span>, ani też jej przyjaciółki – świadek osób tych w ogóle nie znała. W oparciu o jej zeznania nie sposób więc było rozstrzygać, że to właśnie <span class="anon-block">B. K.</span> takie informacje o oskarżycielu rozpowszechnia. Zresztą jak wynikało z zeznań <span class="anon-block">E. Ł.</span>, czy <span class="anon-block">J. C.</span> informacje takie o oskarżycielu przekazywane były oficjalnie w jego obecności lub w jego otoczeniu.</p> <p>Za wiarygodne sąd ocenił w końcu zeznania <span class="anon-block">A. W.</span>. W przypadku tego świadka – podobnie jak w odniesieniu do <span class="anon-block">D. A.</span> – dostrzec należało, iż brak bliższej znajomości z oskarżycielem i całkowity brak znajomości z <span class="anon-block">B. K.</span> wykluczał tendencyjność składanych przez niego zeznań. Świadek zeznawał przy tym rzeczowo i przekonująco. Kwestionując fakt okazywania <span class="anon-block">Z. D.</span> jakichkolwiek dokumentów – zwłaszcza policyjnych – dorzecznie przekonywał, iż nie miał ku temu możliwości, gdyż spotkania z oskarżycielem odbywał, gdy był już na emeryturze.</p> <p>Zeznania <span class="anon-block">A. W.</span>, tak jak zeznania <span class="anon-block">M. Z.</span>, <span class="anon-block">E. Ł.</span>, <span class="anon-block">G. O.</span>, <span class="anon-block">J. C.</span>, <span class="anon-block">R. P.</span> i <span class="anon-block">D. A.</span> finalnie okazały się dowodami, na podstawie których nie sposób było czynić żadnych istotnych w sprawie pozytywnych ustaleń – z punktu widzenia postawionego zarzutu. W świetle tych zeznań można było natomiast wykluczyć zasadność kierowanych przez <span class="anon-block">Z. D.</span> zarzutów wobec <span class="anon-block">B. K.</span>.</p> <p>W świetle tak przeprowadzonego postępowania dowodowego uznać należało, iż brak było dowodów na to, że <span class="anon-block">B. K.</span> dopuściła się na szkodę <span class="anon-block">Z. D.</span> czynu kwalifikowanego z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 212;art. 212 § 1)">art. 212 § 1 kk</a>.</p> <p>Jak stanowi przywołany przepis, określonej karze podlega ten, kto pomawia inną osobę o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Pomówieniem jest zaś bezpodstawne zarzucenie komuś czegoś – oskarżenie o coś (Słownik Języka Polskiego PWN).</p> <p>Aby ustalić, że zachowanie <span class="anon-block">B. K.</span> realizowało znamię pomawiania – czy to podczas rozprawy sądowej w dniu 12 października 2011 r., gdy przesłuchana została w charakterze świadka przed Sądem Rejonowym w Gryficach w sprawie o sygn. II K 108/08 i gdzie wypowiadała się na temat zdarzeń z jej życia mających związek ze <span class="anon-block">Z. D.</span>, czy też w trakcie kontaktów z <span class="anon-block">J. K.</span>, której zwierzała się z tego, iż dzwonią do niej nieznane osoby domagając się zwrotu pieniędzy przez oskarżyciela i wzbudzając w niej obawy o siebie samą – zbadać należało, czy faktycznie to o czym się wypowiadała nie miało miejsca (było bezpodstawne).</p> <p> <span class="anon-block">B. K.</span> odmówiła składania wyjaśnień, a stąd nie sposób było na podstawie jej własnych relacji ocenić powyższego.</p> <p>Oskarżyciel <span class="anon-block">Z. D.</span> z kolei nie był uczestnikiem, a stąd i świadkiem, żadnego ze zdarzeń, o jakim opowiadała w przeszłości <span class="anon-block">B. K.</span> – a stąd nie miał on żadnej wiedzy na temat tego, czy sytuacje zrelacjonowane przez nią miały miejsce, czy nie. W jednej tylko kwestii – spotkania z <span class="anon-block">C.</span> i kierowanymi przez nie żądaniami – oskarżyciel w sytuacji tej miał uczestniczyć osobiście, a stąd mógł na temat tego zdarzenia posiadać wiedzę. On jednak zeznał nie tyle, że zdarzenia takiego nie było ile, że zdarzenia takiego sobie nie przypomina, a pieniędzy od żadnych <span class="anon-block">C.</span> nie pożyczał. Stanowisko oskarżyciela nie przeczyło więc bynajmniej potencjalnej prawdziwości relacji <span class="anon-block">B. K.</span> złożonej na rozprawie przed Sądem Rejonowym w Gryficach. Z protokołu tej rozprawy wynikało bowiem, że <span class="anon-block">B. K.</span> idąc ulicą ze <span class="anon-block">Z. D.</span> była świadkiem jak został on zaczepiony przez kobiety narodowości romskiej, które domagały się od niego bądź zwrotu pieniędzy, bądź załatwienia sprawy. Z wypowiedzi <span class="anon-block">B. K.</span> nie wynikało, że roszczenia wskazanych kobiet były słuszne. <span class="anon-block">B. K.</span> nie była też pewna, czy roszczenia dotyczyły pieniędzy, czy też załatwienia jakieś sprawy. A stąd wobec niepamięci u <span class="anon-block">Z. D.</span> takiego zdarzenia, nie sposób było na podstawie samych jego zeznań ustalić, że zajścia nie było, albo że zostało ono fałszywie (i krzywdząco dla oskarżyciela) przez <span class="anon-block">B. K.</span> zrelacjonowane.</p> <p>W odniesieniu do dalszych informacji przekazywanych przez <span class="anon-block">B. K.</span>, a związanych z oskarżycielem, <span class="anon-block">Z. D.</span> – jak już wspomniano – nie był uczestnikiem zajść przez nią relacjonowanych, a stąd faktycznie nie mógł mieć i nie miał wiedzy co do ich przebiegu.</p> <p>Choć twierdził, że nie przypomina sobie – i przeczy temu – by miał mieć długi finansowe wobec osób trzecich, to jego zeznania nie mogły skutecznie wykluczać prawdziwości relacji <span class="anon-block">B. K.</span> na temat tego, iż miały się do niej zgłaszać takie osoby z żądaniami zwrotu pieniędzy przez <span class="anon-block">Z. D.</span>. Samo przekonanie oskarżyciela o własnej uczciwości nie wyklucza bowiem tego, że inne osoby sądzić o nim mogły odmiennie i w tej mierze podejmować mogły określone działania – także w stosunku do <span class="anon-block">B. K.</span>. Informacje przekazane przez <span class="anon-block">B. K.</span> znajdowały nadto potwierdzenie w dowodach przeprowadzonych w niniejszym postępowaniu. <span class="anon-block">J. K.</span> zeznała, iż słyszała od <span class="anon-block">B. K.</span> o kierowanych doń telefonach i żądaniach. Jeden z tych telefonów był też powodem silnych emocji lekowych u <span class="anon-block">B. K.</span> – czego <span class="anon-block">J. K.</span> była świadkiem. Z protokołu rozprawy przed sądem w Gryfinie, jak też z zeznań <span class="anon-block">J. K.</span> wynikało nadto, iż na skutek jednego z telefonów (od <span class="anon-block"> (...)</span>) <span class="anon-block">B. K.</span> postanowiła udać się do prokuratora Marka Karakulskiego. Sam oskarżyciel w swych zeznaniach potwierdził tą okoliczność wskazując, iż rozmawiał potem z <span class="anon-block">M. K.</span>, który jednak nie wiedział o co chodzi i poinformował <span class="anon-block">Z. D.</span>, by sam załatwiał własne sprawy. Innym dowodem potwierdzającym prawdziwość relacji <span class="anon-block">B. K.</span> były zeznania <span class="anon-block">E. Ł.</span> (wspierane zeznaniami jej siostry). Z zeznań tych – wbrew stanowisku oskarżyciela – wynikało że nie wywiązał się on wobec <span class="anon-block">E. Ł.</span> z obietnicy sprowadzenia samochodu po niższej cenie, a pobranych na ten cel pieniędzy nie zwrócił. <span class="anon-block">E. Ł.</span> zaś w tej sprawie udała się właśnie do <span class="anon-block">B. K.</span>. To zatem, co zaprotokołowane zostało w protokole rozprawy przed sądem w Gryfinie nie tyle jawiło się jako bezpodstawne, co wręcz uzyskało pozytywną weryfikację dowodami z zeznań świadków.</p> <p>Podobnie rzecz się miała z kwestią przekazanych przez <span class="anon-block">B. K.</span> na rozprawie przed sądem w Gryfinie informacji o tym, że <span class="anon-block">Z. D.</span> podaje się za osobę, która uzyskała tytuł na <span class="anon-block">S.</span>. Wobec śmierci <span class="anon-block">A. G.</span> nie podobnym było ustalić, czy przekazywał on <span class="anon-block">B. K.</span> informacje w tym przedmiocie. Jednak już zeznania <span class="anon-block">I. G. (2)</span> potwierdzały, że <span class="anon-block">Z. D.</span> znany był <span class="anon-block">A. G.</span> – nawet z imienia – a nadto, że wiedział on o oskarżycielu, iż zna on język francuski. Wbrew zatem zeznaniom <span class="anon-block">Z. D.</span> nie można było uznać za wykluczone tego, że <span class="anon-block">A. G.</span> przekazywał <span class="anon-block">B. K.</span> informacje o oskarżycielu. Z zeznań zaś świadków <span class="anon-block">E. Ł.</span>, <span class="anon-block">J. C.</span>, czy <span class="anon-block">J. K.</span> wynikało też, że to sam oskarżyciel rozpowszechnia o sobie informacje, iż jest prawnikiem po <span class="anon-block">S.</span>.</p> <p>W sprawie nie sposób było też wykluczyć prawdziwości twierdzeń <span class="anon-block">B. K.</span> – zaprotokołowanych przez Sąd Rejonowy w Gryfinie – iż telefonować do niej miała osoba podająca się za matkę oskarżyciela i mówić miała o tym, że została przez niego skrzywdzona. To, że oskarżyciel od lat młodzieńczych nie utrzymuje kontaktów ze swą matką nie tyle wyklucza prawdziwość relacji <span class="anon-block">B. K.</span>, co wskazuje – co najwyżej – iż nie ma on wiedzy na temat postąpień swej matki. Twierdzenia oskarżyciela, iż wykonanie takiego telefonu było niemożliwe uznać więc należało za jego poglądy, a nie relację co do faktów. W kwestii wskazanego telefonu dostrzec jednak należało inną jeszcze okoliczność. Oświadczenie <span class="anon-block">B. K.</span> zawierało tu bowiem uzupełnioną informację, iż wskazany kontakt telefoniczny nawiązany być miał przez osobę „podającą się” za matkę <span class="anon-block">Z. D.</span>. Z zeznań zaś tego ostatniego wynikało w sposób dorozumiany, iż <span class="anon-block">B. K.</span> nie mogła w ogóle znać jego matki (skoro on sam od lat nie utrzymywał z nią kontaktu). Nie sposób było zatem wykluczyć, iż <span class="anon-block">B. K.</span> mogła otrzymać telefon od osoby, która z tych czy innych powodów podszywała się pod matkę oskarżyciela. Jakkolwiek sytuacja taka może w pierwszej chwili jawić się jako nieprawdopodobna, to w już świetle zeznań <span class="anon-block">Z. D.</span>, który przekonywał o policyjnym spisku przeciwko niemu, fabrykowaniu dowodów i inspirowaniu szkodliwych dlań działań osób trzecich, ewentualności takiej nie można było kategorycznie odrzucić.</p> <p>Finalnie więc przeprowadzone w sprawie dowody, wbrew stanowisku oskarżyciela, potwierdzały co do zasady, iż przedstawione przez <span class="anon-block">B. K.</span> zachowania osób trzecich, informujących o cechach i postępowaniu <span class="anon-block">Z. D.</span>, mogły mieć miejsce. Zeznania oskarżyciela, który negował taką możliwość, były zaś zbiorem własnych dywagacji, ocen i domysłów, w pryzmacie których ustalenie słuszności skierowanych przezeń zarzutów nie mogło się ostać. W tej mierze zatem sąd uniewinnił <span class="anon-block">B. K.</span> od popełnienia zarzuconego jej czynu uznając, iż brak jest danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przez nią przestępstwa z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 212;art. 212 § 1)">art. 212 § 1 kk</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 12)">art. 12 kk</a>.</p> <p>Wskazać jeszcze należy, iż oskarżyciel planował pierwotnie doprowadzić do przesłuchania innych jeszcze zawnioskowanych w akcie oskarżenia świadków wskazując przy tym bardzo ogólną tezę dowodową uzasadniającą konieczność takich przesłuchań. Jego zdaniem zeznania tych osób potwierdzić miały sprawstwo <span class="anon-block">B. K.</span>. Rzeczą sądu było jednak zweryfikować, czy wskazane dowody będą przydatne dla sprawy. Stąd w toku przesłuchania <span class="anon-block">Z. D.</span> próbowano pozyskać od niego wiedzę, jaki związek osoby te mają z istotą sprawy – i skąd oskarżyciel posiada wiedzę w takim przedmiocie. Poza jednak osobami <span class="anon-block">J. K.</span>, <span class="anon-block">I. G. (1)</span>, <span class="anon-block">R. P.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> oskarżyciel nie potrafił wykazać związku zawnioskowanych osób z przedmiotem sprawy. Przesłuchani zaś świadkowie – w tym osoby, które sąd wzywał na przesłuchanie z urzędu (na skutek własnych ustaleń) – nie potwierdziły <span class="anon-block"> związku (...)</span> z rzekomą plotką, jaka zdaniem oskarżyciela była o nim rozpowiadana.</p> <p> <span class="anon-block">B. K.</span> uniewinniono więc, a oskarżyciela obciążono koszami postępowania. W ramach kosztów wyliczono też wydatki poniesione przez <span class="anon-block">B. K.</span> z tytułu ustanowienia obrońcy z urzędu (uwzględniając tu ilość terminów rozpraw z udziałem tego obrońcy).</p> </div>