II K 51/19
Sądy powszechne2019-11-12
Sygnatura
II K 51/19
Data orzeczenia
2019-11-12
Rodzaj
REASONS
Sędziowie
Anna Szeląg (PRESIDING_JUDGE)
Podstawa prawna
Treść orzeczenia
<p>Sygn. akt II K 259/19</p>
<div>
<h2>UZASADNIENIE</h2>
<p>
<span class="underline">
<!-- -->- uzasadnienie ograniczono do orzeczenia odnośnie oskarżonego <span class="anon-block">A. C. (1)</span>
</span>
</p>
<p>Na podstawie ujawnionego w toku rozprawy materiału dowodowego Sąd Rejonowy ustalił następujący stan faktyczny:</p>
<p>Oskarżony <span class="anon-block">P. K.</span> jest pracownikiem firmy ochroniarskiej i jako pracownik ochrony miał na wyposażeniu ręczny miotacza gazu oraz paralizator i przedmioty te nosił przy sobie także poza godzinami pracy lub też przechowywał w domu. W dniu 17 listopada 2018 roku w godzinach popołudniowych oskarżony odwiedził swoją ciotkę <span class="anon-block">M. J. (1)</span>. W mieszkaniu przebywali wówczas także jego chrześniak ośmioletni <span class="anon-block">W. J.</span> - syn <span class="anon-block">M. J. (1)</span> oraz jej mąż <span class="anon-block">G. J. (1)</span>. W trakcie rozmowy mężczyźni podjęli decyzję, że obaj pojadą do oskarżonego, aby tam wspólnie spożyć alkohol. Dołączył do nich także <span class="anon-block">W. J.</span>, ponieważ był przekonany, że w mieszkaniu <span class="anon-block">P. K.</span>, jest jego syn, z którym chłopiec bardzo chciał się spotkać i pobawić. Na miejsce, tj. do mieszkania w <span class="anon-block">L.</span> ul. <span class="anon-block"> (...)</span> dojechali około godz. 20:00. Po około 40 minutach <span class="anon-block">G. J. (1)</span> zadzwonił do swojego znajomego oskarżonego ArturaCholewińskiego i zaprosił go do mieszkania kuzyna żony. Następnie wyszedł z domu, żeby przyprowadzić kolegę, jak również kupił alkohol, nie reagował przy tym na słowa <span class="anon-block">P. K.</span>, który stwierdził, że nie chce obcych osób w domu. Po powrocie wszyscy trzej dalej pili alkohol, rozmowa schodziła na tematy sytuacji życiowej i rodzinnej <span class="anon-block">G. J. (1)</span>, który stawał się coraz bardziej zdenerwowany, agresywny. W pewnym monecie <span class="anon-block">G. J. (1)</span> pierwszy uderzył <span class="anon-block">P. K.</span> i pomiędzy mężczyznami doszło do szarpaniny. <span class="anon-block">P. C. (1)</span> początkowo tylko się przyglądał, następnie próbował rozdzielić mężczyzn, sam zadał kilka ciosów <span class="anon-block">G. J. (1)</span>. Już nocą około godziny 24:00 sytuacja stawała się coraz bardziej nerwowa, obie strony było coraz bardziej agresywne, z tym że to <span class="anon-block">P. K.</span> uzyskał przewagę i udało mu się unieruchomić napastnika. Rozwój sytuacji obserwował także <span class="anon-block">W. J.</span>, który przestraszył się, uważał, że obaj oskarżeni biją jego ojca i zaczął krzyczeć, aby go zostawili. Gdy to nie dało żadnego rezultatu, to wówczas chłopiec wziął do ręki telefon taty i chciał zadzwonić do mamy, aby przyszła i zabrał ich od domu. Gdy <span class="anon-block">P. K.</span> zauważył, co <span class="anon-block">W. J.</span> chce zrobić, to kategorycznie zabronił mu aby dzwonił do <span class="anon-block">M. J. (2)</span>, ponieważ nie chciał aby ktokolwiek dowiedział się o tej bójce. Gdy chłopiec nie reagował, to wówczas <span class="anon-block">A. C. (1)</span> trzymając w ręku, należący do <span class="anon-block">P. K.</span>, ręczny miotacz gazu sam krzyknął do <span class="anon-block">W. J.</span> aby „zamknął mordę, bo mu przypierdoli”, groził, że zostanie kaleką i zaczął wykręcać mu ręce. Także <span class="anon-block">P. K.</span> był agresywny wobec chłopca i przy użyciu paralizatora wypowiadał groźby karalne pobicia wobec małoletniego oraz naruszył jego nietykalność cielesną poprzez wykręcanie pokrzywdzonemu rąk.</p>
<p>Ostatecznie <span class="anon-block">W. J.</span> zadzwonił do mamy opowiedział co się stało w mieszkaniu w/w oskarżonego, z kolei <span class="anon-block">M. J. (1)</span> zwróciła się o pomoc do kuzyna <span class="anon-block">P. C. (2)</span> z którym poszła do <span class="anon-block">P. K.</span>. Tam zastała przestraszonego, zapłakanego syna, mąż pobity leżał na podłodze. Około godziny 01:25 o zaistniałej sytuacji <span class="anon-block">M. J. (1)</span> powiadomiła dyżurnego KPP w <span class="anon-block">L.</span> prosząc o interwencję.</p>
<p>Cały przebieg zdarzeń w nocy z 17/18 listopada 2018 roku był bardzo dynamiczny i wszyscy trzej mężczyźni byli wówczas pod znacznym wpływem alkoholu. U <span class="anon-block">P. K.</span> po przebadaniu stwierdzono 1,85 oraz 1,81 mg/l alkoholu w wdychanym powietrzu. Z kolei <span class="anon-block">G. J. (1)</span> w ogóle nie pamiętał co się w tym czasie wydarzyło.</p>
<p>Powyższy stan faktyczny sąd ustalił na podstawie zeznań świadków: <span class="anon-block">W. J.</span> (k.71-71v, 193-193v.), <span class="anon-block">M. J. (1)</span> (k.178v.-179v., 2), <span class="anon-block">J. B.</span> (k.179v., 52), <span class="anon-block">P. C. (2)</span> (k.179v.-180v., 5-6), <span class="anon-block">G. J. (1)</span> (k.186-187, 13-14) oraz na podstawie oględzin dowodu z k. 88 (k.187), opinii (k.93-95, 134-137, 189v.-190, 200-201), notatki urzędowej (k.9), protokołu przeszukania (k.35-37), protokołu zatrzymania rzeczy (k.38-40, 85-87), protokołu oględzin (k.47, 100-101), jak również częściowo na podstawie wyjaśnień oskarżonych: <span class="anon-block">P. K.</span> (k.176v.- 178, 188, 27-29, 31-32, 84), <span class="anon-block">A. C. (1)</span> (k.178-178v., 63).</p>
<p>Oskarżony <span class="anon-block">A. C. (1)</span> nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i wyjaśnił, że w dniu 17.11.2018r. spotkał się z <span class="anon-block">G. J. (1)</span> i razem poszli do mieszkania <span class="anon-block">P. K.</span>, którego wcześniej nie znał. Tam we trzech pili alkohol i w pewnym momencie, <span class="anon-block">G. J. (1)</span> wstał z fotela i uderzył pięścią w twarz <span class="anon-block">P. K.</span> i obaj zaczęli się szarpać. Wówczas oskarżony próbował rozdzielić mężczyzn, ale mu się nie udało, dlatego podjął próbę uspokojenia <span class="anon-block">W. J.</span>, bo chłopiec płakał i był wystraszony. Oskarżony zaprzeczył, aby groził pokrzywdzonemu, jak również nie miał przy sobie żadnego paralizatora ani gazu. W końcu <span class="anon-block">P. K.</span> zadzwonił na Policję, policjanci przyjechali gdy <span class="anon-block">P. K.</span> udało się już obezwładnić <span class="anon-block">G. J. (1)</span>. Do mieszkania przyszła także <span class="anon-block">M. J. (1)</span>, która zabrała stamtąd syna oraz męża.</p>
<p>Oskarżony <span class="anon-block">P. K.</span> również nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i wyjaśnił, że w dniu 17.11.2018r. zaprosił do siebie do mieszkania <span class="anon-block">G. J. (1)</span> wraz z synem, jak również później dołączył do nich <span class="anon-block">A. C. (1)</span>. Opisując przebieg bójki z <span class="anon-block">G. J. (1)</span>, oskarżony stwierdził, że to mąż ciotki zakatował go jako pierwszy, a o on sam tylko się bronił. <span class="anon-block">P. K.</span> zaprzeczył także, aby groził <span class="anon-block">W. J.</span>, czy też żeby w jakikolwiek sposób naruszył jego nietykalność cielesną.</p>
<p>
<span class="underline">
<!-- -->Sąd zważył, co następuje: </span>
</p>
<p>Sąd dał wiarę wyjaśnieniom <span class="anon-block">A. C. (2)</span> tylko w zakresie w jakim są one zgodne z ustalonym stanem faktycznym, ponieważ tylko w tej części znajdują one potwierdzenie w pozostałych wiarygodnych dowodach przeprowadzonych w niniejszej sprawie. Sąd uznał natomiast za niewiarygodne stwierdzenie oskarżonego, że „w żaden sposób nie groziłem <span class="anon-block">G.</span> synowi, przeciwnie starałem się go uspokoić, ale on widząc co się dzieje, płakał i krzyczał, nie miałem przy sobie żadnego paralizatora ani gazu” (k.63).</p>
<p>Przeczą temu nie tylko zeznania <span class="anon-block">W. J.</span>, ale także częściowo wyjaśnienia <span class="anon-block">P. K.</span>, który z kolei początkowo wyjaśnił, że <span class="anon-block">A. C. (1)</span> „krzyczał do <span class="anon-block">W.</span>, żeby zamknął mordę, bo mu przypierdoli, machał przed <span class="anon-block">W.</span> rękami, jakby chciał go uderzyć” (k.84). Stwierdził także, że „możliwe, że ten drugi mężczyzna mógł mieć mój gaz, bo tak jak wspomniałem <span class="anon-block">G.</span> poszedł w mojej kurtce do sklepu, a w kieszeni był ten gaz” (k.84). Wprawdzie już na rozprawie, po ujawnieniu powyższych wyjaśnień, <span class="anon-block">P. K.</span> przekonywał, że „nie zaszła taka sytuacja aby oskarżony <span class="anon-block">C.</span> krzyczał na <span class="anon-block">W.</span>, możliwe, że mógł machać rękoma ale nie wiem czy przed <span class="anon-block">G.</span> czy przed <span class="anon-block">W.</span>, mogło to być moje przejęzyczenie, przeinaczenie” (k.178). Jednakże, zdaniem sądu, taka radykalna zmiana opisu i oceny zachowania <span class="anon-block">A. C. (2)</span> była wyłącznie wynikiem przyjętej linii obrony zmierzającej do jak największego umniejszenia roli obu oskarżonych w przebiegu przedmiotowych zdarzeń i obciążenia <span class="anon-block">G. J. (1)</span> całkowitą odpowiedzialnością za to co zaszło w domu <span class="anon-block">P. K.</span>. Doskonale to widać w relacji oskarżanego, gdy początkowo (w dniu 09.02.2019r.) twierdził, że także <span class="anon-block">A. C. (1)</span> go atakował, że „oni później obydwaj się na mnie rzucili, tj. gdy ja <span class="anon-block">G.</span> obezwładniałem, to ten drugi chciał ściągnąć mnie z <span class="anon-block">G.</span>” (k.84). Następnie już na rozprawię (w dniu 02.07.2019r.) <span class="anon-block">P. K.</span> przekonywał, że „sytuacja rozwijała się dynamicznie pod tym względem, że <span class="anon-block">G. J. (2)</span> siedział na mnie, a ja kątem oka widziałem ruchy pana <span class="anon-block">A. C. (1)</span>, jakby zbliżał się do mnie i chciał mi przyłożyć, ale nie było tego miejsca, bo on ściągnął <span class="anon-block">G.</span> ze mnie i mówił, żeby on się uspokoił” (k.177v.). Oczywiście sąd nie neguje, że sytuacja była dynamiczna i trudno obecnie dokładnie odtworzyć chronologicznie poszczególne zachowania ich uczestników, zwłaszcza że wszyscy mężczyźni byli pod wpływem alkoholu, jednakże nie może to tłumaczyć powyższej zmiany wyjaśnień. Co innego jest chronologiczny i szczegółowy opis zdarzeń, a czym innym jest twierdzenie, że <span class="anon-block">A. C. (1)</span> chciał ściągnąć oskarżonego „z <span class="anon-block">G.</span>”, a później po upływie kilku miesięcy przekonywanie, że „on ściągnął <span class="anon-block">G.</span> ze mnie”. Tym samym, biorąc pod uwagę powyższe ustalenia, sąd dał wiarę wyjaśnieniom <span class="anon-block">P. K.</span> tylko w części zgodnej z ustalonym stanem faktycznym, ponieważ tylko w tym zakresie są one logiczne i spójne oraz co istotne znajdują potwierdzenie w pozostałych wiarygodnych dowodach, jak chociażby w zeznaniach <span class="anon-block">W. J.</span>.</p>
<p>
<span class="anon-block">W. J.</span> w niniejszej sprawie był dwukrotnie przesłuchiwany i za każdym razem zgodnie zeznał, że obaj oskarżeni mu grozili, jak również obaj naruszyli jego nietykalność cielesną poprzez wykręcenie mu rąk, z tym że nie robili tego jednocześnie. Stwierdził, że „najpierw podszedł do mnie <span class="anon-block">A.</span> i wykręcił mi rękę, a potem za jakieś dwie minuty <span class="anon-block">P.</span>”, jak również, że „groźby były w momencie kiedy wykręcał mi <span class="anon-block">A.</span> ręce” (k.193v.), czyli wówczas mu groził. Pokrzywdzony także logicznie wytłumaczył powód wyżej opisanego zachowania obu oskarżonych, którzy nie chcieli, aby o zaistniałej sytuacji zawiadomił kogokolwiek z rodziny.</p>
<p>Sąd uznał za w pełni wiarygodne powyższe zeznania pokrzywdzonego, ponieważ są one logiczne i brak jest elementów, które wskazywałyby że wyolbrzymia on zachowanie obu oskarżonych, choć jednocześnie nie ukrywał żalu, że tak go potraktowali, że pobili jego ojca. Należy w tym miejscu podnieść, że sąd podszedł z dużą ostrożnością do treści tych zeznań, a to nie tylko z uwagi na młody wiek chłopca, ale także i z uwagi na jego osobiste powiązania z dwoma uczestnikami tych zdarzeń, czyli z ojcem i z ojcem chrzestnym. Jednakże przy pozytywnej ocenie wiarygodności tego dowodu, nie można pominąć powyższego ustalenia w zakresie analizy treści wyjaśnień <span class="anon-block">P. K.</span>. Poza tym, biegła psycholog nie miała żądnych wątpliwości co do tego, że <span class="anon-block">W. J.</span> mimo młodego wieku, ma zdolności do prawidłowego postrzegania, zapamiętywania i odtwarzania faktów i zdarzeń i, że jest ona adekwatna do poziomu jego rozwoju i wieku. Biegła zawnioskowała także, że analiza psychologiczna treści zeznań małoletniego <span class="anon-block">W. J.</span>, sposób zaznawania i emocji wskazują, że opierają się one na autentycznych i traumatycznych przeżyciach i dlatego utrwaliły się w jego pamięci (k.201).</p>
<p>Sąd uznał za w pełni rzetelne a przez to i wiarygodne wszystkie opinie złożone przez biegłą psycholog <span class="anon-block">K. P.</span> (k.93-95, 189v.-190, 200-201), ponieważ są one spójne, logiczne, a poza tym żadna ze stron nie zgłaszała w tym zakresie żadnych zastrzeżeń. Biegła miała aż dwukrotnie bezpośredni kontakt z <span class="anon-block">W. J.</span> i za każdym razem treść jego zeznań uznała za wiarygodną psychologicznie. Podkreśliła także, że to była bardzo trudna sytuacja dla dziecka w jego wieku i on mówił to co widział.</p>
<p>W niniejszej sprawie w charakterze świadków przesłuchano również <span class="anon-block">M. J. (1)</span>, <span class="anon-block">J. B.</span>, <span class="anon-block">P. C. (2)</span>, którzy nie byli bezpośrednimi uczestnikami przedmiotowych wydarzeń oraz <span class="anon-block">G. J. (1)</span>. <span class="anon-block">M. J. (1)</span> znała przebieg wydarzeń z relacji syna <span class="anon-block">W.</span>, która za każdym razem była spójna i opisywał to w podobny sposób, że kiedy „zaczął krzyczeć ludzie ratunku, wówczas mieli podejść do niego <span class="anon-block">P. K.</span> z mężczyzną o imieniu <span class="anon-block">A.</span> i grozić mu pobiciem, przystawiając do głowy paralizator i gaz, ponadto wykręcali mu ręce do tyłu” (k.2). Także <span class="anon-block">P. C. (2)</span> zeznał, że gdy był w mieszkaniu <span class="anon-block">P. K.</span> i chciał stamtąd wyprowadzić <span class="anon-block">G. J. (1)</span> oraz jego syna, to oskarżony zastawiał im drogę, nie chciał ich wpuścić. Zaś, jak sam stwierdził to „ja o groźbach wobec <span class="anon-block">W.</span> dowiedziałem się w momencie, jak wracaliśmy do domu, wtedy <span class="anon-block">W.</span> to opowiadał” (k.180). Świadek przyznał także, że „<span class="anon-block">W.</span> nie miał żadnych widocznych obrażeń, na nic się nie uskarżał, ale był bardzo zdenerwowany, przerażony” (k.6). Natomiast nic istotnego dla ustalenia stanu faktycznego nie wniosły zeznania <span class="anon-block">J. B.</span>, policjanta biorącego udział w interwencji w w/w mieszkaniu oraz <span class="anon-block">G. J. (1)</span>. Z tym, że funkcjonariusz policji potwierdził, że spośród wszystkich trzech mężczyzn, którzy spotkali się w domu <span class="anon-block">P. K.</span>, to jedynie ten ostatni był agresywny, nie stosował się do poleceń, dlatego został zatrzymany. Z kolei <span class="anon-block">G. J. (1)</span> nie pamiętał przebiegu tych wydarzeń z uwagi na ilość wypitego alkoholu, jak również w skutek odniesionych obrażeń, pamiętał jedynie ogólne zarysy, ale w ogóle nie potrafił opisać przebiegu bójki i zachowania obu oskarżonych wobec jego syna.</p>
<p>Sąd dał wiarę zeznaniom wszystkich w/w świadków, ponieważ są one spójne, logiczne i co istotne świadkowie relacjonowali przebieg zdarzeń, zgodnie z tym jak je zapamiętali lub jak zostały im opisane. Wprawdzie <span class="anon-block">M. J. (1)</span> nie ukrywała swojej niechęci wobec oskarżonych a w szczególności wobec <span class="anon-block">P. K.</span>, jednakże nie zmienia to oceny sądu, ponieważ jej postawa jest uzasadniona tym co spotkało jej syna. Poza tym, gdyby przyjąć, że świadek wyolbrzymiała zachowanie obu oskarżonych, czy też sugerowała <span class="anon-block">W. J.</span> co ma zeznawać, to logicznym byłoby, że takie sugestie powinna przekazać także mężowi. Zaś <span class="anon-block">G. J. (1)</span> dwukrotnie powtórzył, że nie jest w stanie opisać zachowania obu oskarżonych wobec syna.</p>
<p>Prawdziwość, autentyczność i rzetelność sporządzenia ujawnionych w sprawie pozostałych dowodów nieosobowych nie była przedmiotem zarzutów stron, ani też nie wzbudziła wątpliwości sądu. Zostały one sporządzone poprawnie, kompleksowo i w sposób zgodny ze standardami rzetelnego postępowania, z tych też względów sąd w całości uznał te dowody za w pełni wiarygodne.</p>
<p>Reasumując, w świetle poczynionych przez sąd ustaleń wynika, że wina <span class="anon-block">A. C. (1)</span> nie budzi żadnych wątpliwości. Przy czym, sąd ustalił, że w ramach zarzutów opisanych w pkt III oraz IV w dniu 18.11.2018r. w <span class="anon-block">L.</span> przy użyciu ręcznego miotacza gazu oskarżony wypowiadał groźby karalne pobicia wobec małoletniego <span class="anon-block">W. J.</span>, które wzbudziły u pokrzywdzonego obawę ich spełnienia oraz naruszył jego nietykalność cielesną poprzez wykręcenie rąk. Czynem tym oskarżony wyczerpał dyspozycję <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 190;art. 190 § 1)">art.190§1kk</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 217;art. 217 § 1)">art.217§1kk</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art.11§2kk</a>. Jednocześnie nie ma żadnych wątpliwości, że to zachowanie <span class="anon-block">A. C. (1)</span> było realizacją jednego zamiaru i tym samym stanowi jeden czyn z wyżej już opisanymi jego zachowaniami i tym samym należało zastosować <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art.11§2kk</a>.</p>
<p>Naruszeniem nietykalności cielesnej jest każde bezprawne dotknięcie innej osoby czy inny krzywdzący kontakt. Wchodzą tu w grę wszelkie kontakty fizyczne, które są obraźliwe, kłopotliwe czy po prostu niepożądane. Słusznie zauważa Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z dnia 9 sierpnia 2012 r., II AKa 137/12, LEX nr 1217652, że: „Naruszeniem nietykalności cielesnej są wszystkie czynności oddziałujące na ciało innej osoby, które nie są przez nią akceptowane. Naruszenie nietykalności cielesnej nie musi łączyć się z powstaniem obrażeń, jednakże musi mieć ono wymiar fizyczny”. Naruszenie nietykalności cielesnej nie musi łączyć się także z wywołaniem bólu, jednakże musi być ono fizyczne, tzn. atak musi napotkać ciało pokrzywdzonego. Jest to przestępstwo powszechne i umyślne (w grę wchodzi zamiar bezpośredni i ewentualny) przestępstwo skutkowe, a skutkiem jest doznanie pokrzywdzonego, że jego nietykalność została naruszona (<em>
<!-- -->patrz Mozgawa, Odpowiedzialność..., s. 30; za charakterem skutkowym opowiadają się też między innymi: Marek, Komentarz, s. 488; Wojciechowski, Przestępstwa..., s. 69-70; Kunicka-Michalska (w:) Kunicka-Michalska, Wojciechowska, Przestępstwa..., s. 343</em>). Z ujawnionego w przedmiotowej sprawie materiału dowodowego jasno wynika, że oskarżony wypełnił swoim działaniem znamiona w/w występku, wykręcając ręce małoletniego, zwłaszcza że z racji wieku miał nad nim znaczną przewagę.</p>
<p>Z kolei realizację znamion występku z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 190;art. 190 § 1)">art.190§1kk</a> polega na grożeniu innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba ta wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona. Znamię wzbudzenia obawy należy jednak oceniać subiektywnie, nie zaś z punktu widzenia realnego niebezpieczeństwa spełnienia groźby (<em>
<!-- -->tak też wyrok SN z dnia 17 kwietnia 1997 r., II KKN 171/96, Orz. Prok. i Pr. 1997, nr 10, poz. 4</em>). Dodatkowo przy ocenie spełnienia powyższych przesłanek należy wziąć pod uwagę okoliczność czy obawa pokrzywdzonego może być uznana za uzasadnioną. W tym względzie decydują przesłanki odwołujące się do okoliczności i sposobu wyrażenia groźby, które mogą uzasadniać realność spełnienia gróźb. W przedmiotowej sprawie okolicznościami, które w przekonaniu pokrzywdzonego mogły świadczyć o realnej możliwości spełnienia tychże gróźb było to, że był on całkowicie zaskoczony ich treścią i były one połączone z zachowaniem oskarżonego, który wykręcał mu ręce i mierzył w jego kierunku z ręcznego miotacza gazu sugerując, że może wystrzelić. Okoliczności te w połączeniu z całym przebiegiem przedmiotowych zdarzeń, bez wątpienia wywołały u <span class="anon-block">W. J.</span> lęk przed spełnieniem wypowiedzianych gróźb. Należy w tym miejscu także podnieść, że zespół znamion występku z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 190;art. 190 § 1)">art.190§1kk</a> nie wymaga istnienia po stronie oskarżonego zamiaru spełnienia wypowiadanych gróźb, ani nie przewiduje obiektywnego niebezpieczeństwa ich realizacji. Warunkiem przestępności czynu jest – co wskazano powyżej – aby groźba wzbudziła uzasadnioną obawę, iż będzie spełniona (<em>
<!-- -->por. wyrok SA w Krakowie w dnia 17 grudnia 2008 r., II AKa 196/08, KZS 2009/2/35</em>).</p>
<p>Wymierzając <span class="anon-block">A. C. (1)</span> karę za w/w czyn, sąd kierował się dyrektywami wynikającymi z treści <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 53 k)">art.53k</a>.k., bacząc by kara była adekwatna do stopnia jego zawinienia. Do okoliczności obciążających sąd zaliczył przed wszystkim fakt, że oskarżony był już dwukrotnie skazywany na kary ograniczenia wolności za występki z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 209)">art.209kk</a> (k.184). Nie bez znaczenia jest także fakt, że <span class="anon-block">A. C. (1)</span> zaprzeczył, aby popełnił zarzucany mu czyn, oczywiście nie chodzi o to, że oskarżony ma obowiązek się przyznać, jednakże nawet w całości przeprowadzony proces nie wywołał u niego żadnej skruchy, nadal kwestionował zeznania małoletniego pokrzywdzonego, co skutkowało powtórnym jego przesłuchaniem. Sąd miał także na uwadze rodzaj i charakter naruszonego dobra, jakim jest życie i zdrowie człowieka, zwłaszcza że miał on znaczną przewagę nad ośmioletnim wówczas <span class="anon-block">W. J.</span>. Z drugiej strony sąd wziął pod uwagę takie okoliczności jak to, że wprawdzie zachowanie oskarżonego niewątpliwie było niewłaściwe i realizowało znamiona w/w występków, ale nie ma wątpliwości, że szarpanina, do której doszło i zachowanie <span class="anon-block">A. C. (1)</span> podczas jej trwania, było bardziej emocjonalne, niż wynikało z chłodnej kalkulacji. Nadto zachowanie oskarżonego, w opinii sądu, było działaniem polegającym na impulsywnej reakcji na krzyki i płacz dziecka, u podłoża której leżą objawy zaburzeń osobowości i uzależnienie od alkoholu (opinia sądowo – psychiatryczna k.136).</p>
<p>Przy uwzględnieniu powyższych ustaleń sąd wymierzył oskarżonemu karę 5 miesięcy ograniczenia wolności polegającą na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin w stosunku miesięcznym. Jest to kara w dolnych granicach ustawowego zagrożenia, ponieważ sąd doszedł do wniosku, że taka właśnie kara jest współmierna do stopnia jego zawinienia oraz stopnia społecznej szkodliwości czynu, którego się dopuścił. Praca na cele wskazane przez sąd wzmocni proces resocjalizacji i prewencji szczególnej, zwłaszcza wobec uprzedniej karalności <span class="anon-block">A. C. (1)</span>. Kara ta spełnia również wymogi prewencji ogólnej i szczególnej.</p>
<p>Na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 624;art. 624 § 1)">art.624§1kpk</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 633)">art.633kpk</a>, z uwagi na brak stałego zatrudnienia oraz ciążący na oskarżonym obowiązek alimentacyjny, sąd zwalnia <span class="anon-block">A. C. (1)</span> od obowiązku ponoszenia kosztów sądowych i obciąża nimi Skarb Państwa. Jednocześnie zasądził od Skarbu Państwa na rzecz adw. <span class="anon-block">P. G.</span> kwotę 936 zł, plus podatek VAT, tytułem wynagrodzenia za obronę oskarżonego ustanowioną z urzędu.</p>
</div>