XII K 184/16
Sądy powszechne2018-11-13
Sygnatura
XII K 184/16
Data orzeczenia
2018-11-13
Rodzaj
SENTENCE
Sędziowie
Agnieszka Wysokińska-WalczakAnna Wierciszewska-Chojnowska (PRESIDING_JUDGE)Krzysztof Jasiński
Treść orzeczenia
<p>Sygn. akt. XII K 184/16</p>
<div>
<h2>WYROK</h2>
<p>
<strong>
<!-- -->W IMIENIU RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ</strong>
</p>
<p>Dnia 13 listopada 2018 r.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Sąd Okręgowy w Warszawie XII Wydział Karny w składzie:</strong>
</p>
<p>Przewodniczący: SSO Anna Wierciszewska-Chojnowska (spr.)</p>
<p>Sędziowie: SO Agnieszka Wysokińska-Walczak</p>
<p>Ławnicy: Krzysztof Jasiński</p>
<p>Jan Walos</p>
<p>Paweł Kostrzewa</p>
<p>Protokolant: Małgorzata Nowak, sek. sąd. Sylwia Nowicka, sek. sąd. Agnieszka Knyziak, Patrycja Brzozowska, sek. sąd. Izabela Brandeburg, sek. sąd. Daniel Wiśniewski, Mateusz Marek, sek. sąd. Mirosław Grzęda
</p>
<p>przy udziale Prokuratora Rafała Kaczyńskiego, Andrzeja Jóźwika, Joanny Augustyniak, Edyty Luchcińskiej
</p>
<p>po rozpoznaniu w dniach: 21.11.2016 r., 13.12.2016 r., 20.12.2016 r., 9.01.2017 r., 18.01.2017 r., 25.01.2017 r., 24.02.2017 r., 23.03.2017 r., 11.04.2017 r., 19.04.2017 r., 28.04.2017 r., 08.05.2017 r., 15.05.2017 r., 23.05.2017 r., 30.05.2017 r., 02.06.2017 r., 09.06.2017 r., 14.07.2017 r., 13.09.2017 r., 27.09.2017 r., 14.11.2107 r., 10.01.2018 r., 04.04.2018 r., 08.05.2018 r., 11.06.2018 r., 10.07.2018 r., 22,08.2018 r., 28.09.2018 r., 23.10.2018 r., 05.11.2018 r.</p>
<p>sprawy</p>
<p>1)
<strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. Z.</span> </strong>
</p>
<p>syna <span class="anon-block">H.</span> i <span class="anon-block">W. z domu P.</span>
</p>
<p>
<span class="anon-block">urodzonego w dniu (...)</span> w <span class="anon-block">W.</span>,</p>
<p>2)
<strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span> </strong>
</p>
<p>córki <span class="anon-block">J.</span> i <span class="anon-block">T. z domu S.</span>
</p>
<p>
<span class="anon-block">urodzonej w dniu (...)</span> w <span class="anon-block">T.</span>
</p>
<p>3)
<strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">N. M.</span> </strong>
</p>
<p>syna <span class="anon-block">I.</span> i <span class="anon-block">M.</span> z domu <span class="anon-block">M.</span>
</p>
<p>
<span class="anon-block">urodzonego w dniu (...)</span> w <span class="anon-block">B.</span>
</p>
<p>
<strong>
<!-- -->oskarżonych o to, że:</strong>
</p>
<p>I.
w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w miejscowości <span class="anon-block">K.</span>, gmina <span class="anon-block">W.</span>, działając z zamiarem bezpośrednim, wspólnie i w porozumieniu, pozbawili życia ze szczególnym okrucieństwem <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w ten sposób, że zgodnie z ustalonym uprzednio podziałem ról, przy użyciu siły fizycznej i uprzednim skrępowaniu oraz pozbawieniu wolności wymienionego w miejscu zamieszkania <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, samochodem <span class="anon-block">M. Z.</span> przewieźli <span class="anon-block">A. O. (1)</span> do kompleksu leśnego w miejscowości <span class="anon-block">K.</span>, gdzie posługując się nożem uderzali skrępowanego <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w okolice klatki piersiowej powodując trzy rany kłute skutkujące krwawieniem do lewej jamy opłucnowej oraz polali wymienionego substancją łatwopalną –benzyną, a następnie podpalili, w wyniku czego <span class="anon-block">A. O. (1)</span> zmarł na miejscu zdarzenia wskutek urazu termicznego, nakładającego się na doznane rany kłute klatki piersiowej</p>
<p>
<strong>
<!-- -->tj. o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 148;art. 148 § 2;art. 148 § 2 pkt. 1)">art. 148 § 2 pkt. 1 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art. 11 § 2 k.k.</a>
</strong>
</p>
<p>
<strong>
<!-- -->a ponadto <span class="anon-block">N. M.</span> o to, że </strong>
</p>
<p>II.
w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w miejscowości <span class="anon-block">K.</span> dokonał zaboru w celu przywłaszczenia telefonu komórkowego <span class="anon-block">(...)</span> o wartości 400 zł na szkodę <span class="anon-block">A. O. (1)</span>
</p>
<p>
<strong>
<!-- -->tj. o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 278;art. 278 § 1)">art. 278 § 1 k.k.</a>
</strong>
</p>
<p>III.
w bliżej nieustalonym czasie, nie wcześniej niż 4 maja 2011 roku i nie później niż 22 lipca 2013 roku, w <span class="anon-block">W.</span>, działając wspólnie i w porozumieniu z inną nieustaloną osobą, w celu użycia za autentyczny podrobił dokument tożsamości Królestwa Niderlandów poprzez użycie sfałszowanego blankietu dokumentu, wklejenie swego zdjęcia i zamieszczenie w dokumencie fikcyjnych danych osobowych <span class="anon-block">G. L.</span>
</p>
<p>
<strong>
<!-- -->tj. o czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 270;art. 270 § 1)">art. 270 § 1 k.k.</a> </strong>
</p>
<p>
<strong>
<!-- -->orzeka</strong>
</p>
<p>1.
w ramach czynu zarzucanego oskarżonym w pkt. I aktu oskarżenia uznaje <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. Z.</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span> </strong>za winnych tego, że w godzinach wieczornych w dniu 16 sierpnia 2012 r. w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w <span class="anon-block">K.</span>, działając wspólnie i w porozumieniu w wykonaniu wcześniej ustalonego planu działania, chcąc zmusić <span class="anon-block">A. O. (1)</span> do zaprzestania oszukiwania kobiet i wyłudzania od nich pieniędzy, stosowali wobec pokrzywdzonego przemoc w postaci wykręcenia mu rąk, skucia go kajdankami a następnie pozbawili go wolności przewożąc skrępowanego do lasu w okolicę miejscowości <span class="anon-block">K.</span> gmina <span class="anon-block">W.</span> tj. za winnych popełnienia czynu z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 k.k.</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art. 11 § 2 k.k.</a> i za to na tej podstawie skazuje każdego z oskarżonych, zaś na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. 11 <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (§ 3)">§ 3 k.k.</a> wymierza <strong>
<!-- -->oskarżonym: <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>
</strong> karę 3 (trzech) lat pozbawienia wolności, <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> karę 3 (trzech) lat i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności, zaś <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. Z.</span>
</strong> przy zastosowaniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 4;art. 4 § 1)">art. 4 § 1 k.k.</a> na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 3)">art. 11 § 3 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 60;art. 60 § 3)">art. 60 § 3 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 60;art. 60 § 6;art. 60 § 6 pkt. 4)">art. 60 § 6 pkt. 4 k.k.</a> oraz <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 34;art. 34 § 1;art. 34 § 2)">art. 34 § 1 i 2 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 35;art. 35 § 1)">art. 35 § 1 k.k.</a> w brzmieniu obowiązującym do dnia 1 lipca 2015 r. wymierza karę 12 (dwunastu) miesięcy ograniczenia wolności zobowiązując go do wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 (czterdziestu) godzin w stosunku miesięcznym;</p>
<p>2.
w ramach czynu zarzucanego oskarżonemu <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> w pkt. I aktu oskarżenia uznaje go za winnego tego, że w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w lesie w okolicach miejscowości <span class="anon-block">K.</span> gmina <span class="anon-block">W.</span> działając z zamiarem bezpośrednim pozbawił życia ze szczególnym okrucieństwem <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w ten sposób, że zadał pokrzywdzonemu trzy ciosy nożem w okolice klatki piersiowej powodując rany kłute skutkujące krwawieniem do lewej jamy opłucnowej a następnie oblał go substancją łatwopalną i podpalił, w wyniku czego <span class="anon-block">A. O. (1)</span> zmarł na miejscu zdarzenia wskutek urazu termicznego nakładającego się na doznane rany kłute klatki piersiowej tj. za winnego popełnienia czynu z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 148;art. 148 § 2;art. 148 § 2 pkt. 1)">art. 148 § 2 pkt. 1 k.k.</a> i za to na tej podstawie skazuje oskarżonego i wymierza mu karę 25 (dwudziestu pięciu) lat pozbawienia wolności;</p>
<p>3.
oskarżonego <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. Z.</span>
</strong> w ramach zarzucanego mu w pkt. I aktu oskarżenia czynu uznaje za winnego tego, że w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w lesie w okolicach miejscowości <span class="anon-block">K.</span> gmina <span class="anon-block">W.</span> nie udzielił pomocy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, wiedząc o tym, że pokrzywdzony został oblany substancją łatwopalną i podpalony tj. za winnego popełnienia czynu z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 162;art. 162 § 1)">art. 162 § 1 k.k.</a> i za to na tej podstawie skazuje go i wymierza mu karę 3 (trzech) lat pozbawienia wolności;</p>
<p>4.
oskarżonego <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> uznaje za winnego popełnienia czynu z zarzucanego mu w pkt. III aktu oskarżenia i za to na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 270;art. 270 § 1)">art. 270 § 1 k.k.</a> skazuje go i wymierza mu karę 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności;</p>
<p>5.
przyjmując, iż czyn zarzucany oskarżonemu <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> w pkt. II aktu oskarżenia stanowi wykroczenie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19820300210" title="Ustawa z dnia 16 września 1982 r. - Prawo spółdzielcze - Dz. U. z 1982 r. Nr 30, poz. 210 (art. 119;art. 119 § 1)">art. 119 § 1</a> k.w., na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19820300210" title="Ustawa z dnia 16 września 1982 r. - Prawo spółdzielcze - Dz. U. z 1982 r. Nr 30, poz. 210 (art. 5;art. 5 § 1;art. 5 § 1 pkt. 4 k)">art. 5 § 1 pkt. 4 k.p.s.</a>w. w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19820300210" title="Ustawa z dnia 16 września 1982 r. - Prawo spółdzielcze - Dz. U. z 1982 r. Nr 30, poz. 210 (art. 45;art. 45 § 1)">art. 45 § 1</a> k.w. postępowanie karne w stosunku do oskarżonego umarza;</p>
<p>6.
na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 85;art. 85 § 1;art. 85 § 2)">art. 85 § 1 i 2 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 88)">art. 88 k.k.</a> łączy kary pozbawienia wolności orzeczone w stosunku do oskarżonego <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> w pkt. 1, 2 i 4 i wymierza oskarżonemu karę łączną 25 (dwudziestu pięciu) lat pozbawienia wolności;</p>
<p>7.
przy zastosowaniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 4;art. 4 § 1)">art. 4 § 1 k.k.</a>, na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 85)">art. 85 k.k.</a>, <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 86;art. 86 § 1)">art. 86 § 1 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 87)">art. 87 k.k.</a> w brzmieniu obowiązującym do dnia 1 lipca 2015 r. łączy kary pozbawienia wolności i ograniczenia wolności orzeczone w stosunku do oskarżonego <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. Z.</span> </strong>w pkt. 1 i 3 i wymierza oskarżonemu karę łączną 3 (trzech) lat i 6 (sześciu) miesięcy pozbawienia wolności;</p>
<p>8.
na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 63;art. 63 § 1)">art. 63 § 1 k.k.</a>:</p>
<p>- na poczet orzeczonej w pkt. 1 kary pozbawienia wolności zalicza oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> okres rzeczywistego pozbawienia wolności w sprawie od dnia 22 lipca 2013 roku do dnia 9 listopada 2015 roku,</p>
<p>- na poczet orzeczonej w pkt. 6 kary łącznej pozbawienia wolności zalicza oskarżonemu <span class="anon-block">N. M.</span> okres rzeczywistego pozbawienia wolności od dnia 22 lipca 2013 r. do dnia 13 listopada 2018 r.;</p>
<p>- na poczet orzeczonej w pkt. 7 kary łącznej pozbawienia wolności zalicza oskarżonemu <span class="anon-block">M. Z.</span> okres rzeczywistego pozbawienia wolności w sprawie od dnia 22 lipca 2013 roku do dnia 9 listopada 2015 roku;</p>
<p>9.
zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adw. <span class="anon-block">P. G.</span> kwotę 4200 (cztery tysiące dwieście) złotych plus VAT tytułem wynagrodzenia za obronę z urzędu oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span>;</p>
<p>10.
zasądza od oskarżonych <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> na rzecz Skarbu Państwa kwoty po 400 (czterysta) złotych tytułem opłaty oraz obciąża ich kosztami postępowania w wysokości po 1000 (jeden tysiąc) złotych, zwalniając ich od obowiązku uiszczenia pozostałych kosztów sądowych, którymi w tym zakresie obciąża Skarb Państwa;</p>
<p>11.
oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> zwalnia od opłaty i pozostałych przypadających na niego kosztów sądowych, obciążając nimi Skarb Państwa.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Sygn. XII K 184/16</strong>
</p>
</div>
<div>
<h2>UZASADNIENIE</h2>
<p>
<strong>
<!-- -->Po ponownym rozpoznaniu sprawy, na podstawie całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny:</strong>
</p>
<p>
<span class="anon-block">A. O. (1)</span> <span class="anon-block">urodził się (...)</span> w Republice Azerbejdżanu. Był rodzonym bratem <span class="anon-block">E. O.</span>, która w 2005 r. przyjechała do Polski. W 2006 r. wyszła za mąż za <span class="anon-block">M. Z.</span>. W 2008 r. – na prośbę żony i jej rodziny - <span class="anon-block">M. Z.</span> zaprosił do Polski <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Mężczyzna ten sprawiał problemy swojej rodzinie, popełniał przestępstwa, zaproszenie do Polski miało być szansą na zmianę jego stylu życia. Po przyjeździe, <span class="anon-block">A. O. (1)</span> zamieszkał na jakiś czas z <span class="anon-block">M. Z.</span> i jego żoną. Po pewnym czasie, w kwietniu 2008 r. poznał w Polsce <span class="anon-block">J. W. (2)</span>, z którą po zaledwie kilku miesiącach znajomości, w dniu 14 czerwca 2008 r. zawarł związek małżeński. Po jakimś czasie wynajęli wspólne mieszkanie w <span class="anon-block">W.</span> na <span class="anon-block">K.</span>. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie podjął jednak żadnej stałej pracy zarobkowej, nie pomagał żonie finansowo. Zaczął z domu wychodzić ubrany w garnitur, znikał na kilka dni, tłumaczył potem żonie, że pracował. Zdarzało się, że od <span class="anon-block">J. W. (2)</span> pożyczał pieniądze, obiecywał że je zwróci. Od września 2008 r. - <span class="anon-block">J. W. (2)</span> była w drugim miesiącu ciąży - przestali wspólnie mieszkać i kontaktowali się głównie telefonicznie. W maju 2009 roku <span class="anon-block">J. W. (2)</span> spotkała się z <span class="anon-block">A. O. (2)</span> i ze znajomymi nad Zalewem <span class="anon-block">Z.</span>. Wówczas przeczytała sms-a, który otrzymał <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Gdy zadzwoniła do nadawcy tej wiadomości, dowiedziała się, że wiadomość jej mężowi wysłała <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>, która poinformowała ją, że jest w związku z <span class="anon-block">A.</span>, że będą mieli wspólne dziecko, że są razem szczęśliwi. Po urodzeniu przez <span class="anon-block">J. W. (2)</span> córki w maju 2009 r. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie interesował się dzieckiem, nie łożył na jego utrzymanie, nie odwiedzał żony i dziecka. Mimo faktycznego rozpadu pożycia <span class="anon-block">J. W. (2)</span> nie rozwiodła się z <span class="anon-block">A. O. (2)</span>.</p>
<p>Z poczynionych ustaleń wynika, że podczas pobytu w Polsce <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nigdzie nie pracował. Wyłudzał pieniądze od kobiet, z którymi się spotykał, często pod pretekstem inwestycji w interesy, które rzekomo prowadził. Przedstawiał się im jako biznesmen, ubierał się w markowe ubrania, stwarzał pozory, iż jest majętny. Wyszukiwał bogate kobiety, pożyczał od nich pieniądze, albo pobierał zaliczki na samochód, który miał dla nich sprowadzić. Oszukane kobiety, nie otrzymywały zwrotu pieniędzy, ani samochodów. Wśród takich osób znalazły się m. in. <span class="anon-block">D. B.</span> i <span class="anon-block">M. S. (1)</span>. W tych swoich kontaktach <span class="anon-block">A. O. (1)</span> powoływał się również na znajomość z <span class="anon-block">M. Z.</span>, z którym miał handlować samochodami.</p>
<p>Sąd ustalił przy tym, że już w 2008 r. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nawiązał bliską, intymną relację z <span class="anon-block">O. Ż.</span>, która od wielu już lat (od 1998 r.) przebywała w Polsce, była po rozwodzie, miała córkę. W Polsce prowadziła początkowo restaurację. Zaprzyjaźniła się z siostrą <span class="anon-block">A.</span>, <span class="anon-block">E.</span> i jej mężem <span class="anon-block">M. Z.</span>, poznała rodzinę <span class="anon-block">A.</span>, była z nim w Azerbejdżanie. <span class="anon-block">A.</span> przedstawiał ją jako swoją narzeczoną. Ze związku z <span class="anon-block">A. O. (3)</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> urodziła syna, <span class="anon-block">T.</span>. W 2009 r. związek ich się rozpadł. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> miała do <span class="anon-block">A.</span> pretensje o jego romanse, ciągłe pożyczanie mu pieniędzy, spłacanie jego długów. Mimo jednak, że się rozstali, utrzymywała z nim kontakt telefoniczny, spotykała się z nim w miarę okazji, gdy prosił ją o pożyczenie pieniędzy, spełniała te prośby. Po sprzedaży restauracji <span class="anon-block">O. Ż.</span> na zarobek wyjeżdżała do Niemiec, gdzie opiekowała się starszymi osobami, a także zarabiała nierządem. Po sprzedaży domu, wynajęła mieszkanie w <span class="anon-block">K.</span> przy <span class="anon-block">ul. (...)</span>, w którym zamieszkała razem z siostrą <span class="anon-block">A. G. (1)</span> i swoimi dziećmi. Z ustaleń Sądu wynika również, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> w pewnym momencie zorientowała się, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> wyłudza pieniądze od innych kobiet, m.in. wtedy, gdy zgłosiła się do niej <span class="anon-block">D. B.</span>.</p>
<p>Z ustaleń Sądu wynika również, że pod koniec 2011 r. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> przez internet poznała <span class="anon-block">N. M.</span>, który do Polski przyjechał ze swoją matką w maju 2011 r. (oboje wystąpili o nadanie im statusu uchodźcy). Ich znajomość przerodziła się w związek intymny, zostali parą. Wówczas <span class="anon-block">N. M.</span> poznał <span class="anon-block">M. Z.</span>, jego żonę oraz córkę. W lutym 2012 r. <span class="anon-block">N. M.</span> i jego matka zamieszkali nawet na miesiąc u <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span>, potem wyprowadzili się do <span class="anon-block">P.</span>. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> opowiedziała <span class="anon-block">N.</span> o swoim związku z <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, wiedział, że jest ojcem jej syna, że wielokrotnie pożyczała mu pieniądze. <span class="anon-block">N. M.</span> i jego matka w 2012 r. rozpoczęli pracę w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span> przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> w <span class="anon-block">W.</span>, którą prowadzili wspólnie <span class="anon-block">R. L.</span> i <span class="anon-block">K. G.</span> <span class="anon-block">M. M.</span> była tam zatrudniona jako kucharka. <span class="anon-block">N. M.</span> początkowo był pomocnikiem kucharza, później został menagerem. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> bardzo często przychodziła do tej restauracji do <span class="anon-block">N.</span>, radziła mu w interesach, do restauracji przychodził również <span class="anon-block">M. Z.</span>.</p>
<p>W lipcu 2012 r. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> wraz z córką udała się do Rosji. W związku z trudnościami w podróży wywołanymi powodzią zmuszona była zatrzymać się w <span class="anon-block">M.</span>. Wiedziała, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> jest na Białorusi, bo była z nim w kontakcie telefonicznym. Zadzwoniła do niego i poprosiła o pomoc. <span class="anon-block">A.</span> zaproponował, by przenocowała u niego i jego ówczesnej partnerki, <span class="anon-block">O. L.</span>. Po dwóch dniach wyjechała do Rosji. Nie umówili się z <span class="anon-block">A.</span> na kolejne spotkanie. Do Polski wróciła w sierpniu i zaraz potem wyjechała do Niemiec, skąd wróciła do domu 14-15 sierpnia 2012 r. W międzyczasie utrzymywała kontakt telefoniczny z <span class="anon-block">A.</span>, który dopytywał się, kiedy wróci do domu.</p>
<p>Odnośnie przebiegu wydarzeń odnoszących się bezpośrednio do zdarzeń opisanych w akcie oskarżenia Sąd ustalił, że jeszcze przed 15 sierpnia 2012 r. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> przyjechał do Polski. W dniu 15 sierpnia 2012 r. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> kilkukrotnie rozmawiali ze sobą telefonicznie, wymieniali sms-y. Sąd ustalił, iż <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> posługiwała się wówczas telefonem o numerze <span class="anon-block">(...)</span>, a <span class="anon-block">A. O. (1)</span> numerem <span class="anon-block">(...)</span>. W czasie tych rozmów <span class="anon-block">A. O. (1)</span> prosił <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span>, by mu pomogła i go przenocowała, prosił o spotkanie. W ciągu dnia spotkała się z <span class="anon-block">A.</span> na <span class="anon-block">ul. (...)</span>, dała mu 100 zł na doładowanie karty do telefonu, papierosy. Potem spotkała się w restauracji z <span class="anon-block">N. M.</span>, chcieli coś wspólnie zjeść. <span class="anon-block">A.</span> cały czas do niej dzwonił, w końcu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span> poinformowała <span class="anon-block">N.</span>, kto do niej dzwoni, że <span class="anon-block">A.</span> prosił, by go przenocowała. <span class="anon-block">N. M.</span> wyraził na to zgodę. Ustalili przy tym, że u <span class="anon-block">O.</span> będzie również nocował <span class="anon-block">N. M.</span>. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span> zabrali <span class="anon-block">A. O. (1)</span> z <span class="anon-block">W.</span> do <span class="anon-block">K.</span> samochodem <span class="anon-block">O.</span>, to wtedy <span class="anon-block">N. M.</span> po raz pierwszy spotkał się z <span class="anon-block">A.</span>. Z analizy połączeń telefonicznych <span class="anon-block">N. M.</span>, który wówczas posługiwał się telefonem o numerze <span class="anon-block">(...)</span>, połączeń wykonanych z telefonu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span> oraz <span class="anon-block">A. O. (1)</span> wynika, że w domu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> w <span class="anon-block">K.</span> cała trójka znalazła się w późnych godzinach wieczornych w dniu 15 sierpnia 2012 r. (ostatnie połączenie pomiędzy telefonem <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> a <span class="anon-block">A. O. (1)</span> odnotowano o godz. 22:18, ich telefony logowały się w zasięgu stacji BTS w <span class="anon-block">W.</span>, zaś telefon <span class="anon-block">N. M.</span> logował się o godzinie 22:46 w zasięgu BTS <span class="anon-block">(...)</span>, pewnym natomiast jest, że o godz. 00:41, ale już 16 sierpnia 2012 r. telefon, którym posługiwał się <span class="anon-block">A. O. (1)</span> logował się w zasięgu BTS <span class="anon-block">K.</span> <span class="anon-block">ul. (...)</span>). Po przybyciu całej trójki do domu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span>, wspólnie zjedli kolację, <span class="anon-block">O.</span> z <span class="anon-block">A.</span> pili alkohol, po czym wszyscy położyli się spać.</p>
<p>W czasie wydarzeń będących przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie <span class="anon-block">M. Z.</span> posługiwał się telefonem o numerze <span class="anon-block">(...)</span>.</p>
<p>Następnego dnia tj. 16 sierpnia 2012 r. do godziny 11:04 <span class="anon-block">A. O. (1)</span> na pewno przebywał w <span class="anon-block">K.</span>, na co wskazuje analiza wykazu połączeń dla jego numeru telefonu (połączenie z godz. 11:04 zarejestrowane przez BTS <span class="anon-block">K.</span> <span class="anon-block">ul. (...)</span>). Potem <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> odwiozła <span class="anon-block">A. O. (1)</span> do <span class="anon-block">W.</span>. Do domu w <span class="anon-block">K.</span> musiała wrócić około 14:00, bo wtedy jej telefon zalogował się w zasięgu BTS <span class="anon-block">K.</span> <span class="anon-block">ul. (...)</span>. Do pracy do <span class="anon-block">W.</span>, po godzinie 14:00, wyjechał <span class="anon-block">N. M.</span> (po godz.14:25, bo wtedy jego telefon logował się jeszcze w zasięgu stacji BTS <span class="anon-block">K.</span> <span class="anon-block">ul. (...)</span>). W ciągu następnych kilku godzin <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> czterokrotnie nawiązała połącznie telefoniczne z numerem <span class="anon-block">M. Z.</span> ( o godz. 14:01, 15:30, 16:30 i 16:40, to ostatnie było połączeniem na jej numer telefonu). Z poczynionych ustaleń faktycznych wynika, że to w tym czasie <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> umówiła się z <span class="anon-block">M. Z.</span> na spotkanie w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span> przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> w <span class="anon-block">W.</span>, w której pracował <span class="anon-block">N. M.</span>. Do tego spotkania (na co wskazuje analiza logowań telefonów oskarżonych) musiało dojść pomiędzy godziną 16:00 a 19:00. <span class="anon-block">M. Z.</span> przyjechał na spotkanie do restauracji swoim samochodem marki <span class="anon-block">(...)</span>. W czasie rozmowy, w której uczestniczył także <span class="anon-block">N. M.</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> poinformowała <span class="anon-block">M. Z.</span>, że do Polski wrócił <span class="anon-block">A.</span>, że nocował u niej, zostawił u niej swoje rzeczy, że nie ma się gdzie podziać i będzie u niej jeszcze nocował. <span class="anon-block">O.</span> powiedziała również, że <span class="anon-block">A.</span> przyjechał pewnie po to, by znaleźć kolejną ofiarę dla swoich oszustw. <span class="anon-block">M. Z.</span> w czasie tej rozmowy odniósł wrażenie – po zachowaniu <span class="anon-block">N. M.</span>- że nie jest on zadowolony z pobytu <span class="anon-block">A.</span> w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. W trakcie tej rozmowy <span class="anon-block">N. M.</span> w pewnym momencie zaproponował, by <span class="anon-block">A.</span> dać nauczkę, nastraszyć go, np. wywieźć do lasu. Zasugerował, że on może to zrobić, ale potrzebuje pomocy. We trójkę doszli do wniosku, że <span class="anon-block">A.</span> za jego postępowanie w stosunku do kobiet rzeczywiście należy się taka nauczka. <span class="anon-block">N. M.</span> powiedział, że będzie potrzebował transportu, pomocy w związaniu <span class="anon-block">A.</span>, polecił również, by <span class="anon-block">M. Z.</span> przywiózł do domu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> bańkę z paliwem. Nie wykluczali, że by bardziej przestraszyć <span class="anon-block">A.</span>, można go polać benzyną. Zgodnie ustalili, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> zadzwoni do <span class="anon-block">M. Z.</span>, gdy tylko w jej mieszkaniu w <span class="anon-block">K.</span> pojawi się <span class="anon-block">A. O. (1)</span>.</p>
<p>Po tych ustaleniach cała trójka rozstała się. Dalszy przebieg wydarzeń można było odtworzyć analizując m.in. wykazy połączeń telefonów, którymi posługiwali się oskarżeni a także <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. I tak na tej podstawie Sąd ustalił, że pokrzywdzony w <span class="anon-block">K.</span> w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> musiał pojawić się pomiędzy godziną 21:41 a godz. 22:10 (o tej bowiem godzinie po raz pierwszy jego telefon zalogował się w zasięgu stacji BTS <span class="anon-block">K.</span> <span class="anon-block"> (...)</span>, co obrazuje m.in. załącznik nr 60 do opinii biegłego z zakresu informatyki). W tym czasie w swoim domu była też <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span> (załączniki do opinii biegłego z zakresu informatyki nr 3, 6, 82 do 88).</p>
<p>Analiza połączeń telefonicznych dowodzi nadto tego, że o pojawieniu się <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G. M.</span> <span class="anon-block">Z.</span> został powiadomiony przed godziną 22:52. Wniosek taki należało wysnuć, analizując połączenia telefoniczne pomiędzy jego numerem telefonu a numerami telefonów, którymi posługiwali się <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span> tj. <span class="anon-block">(...)</span> oraz <span class="anon-block">(...)</span>. To z numeru <span class="anon-block">(...)</span> od godziny 21:11 do 23:29 wykonano 6 połączeń z numerem <span class="anon-block">(...)</span> (co obrazują załączniki do opinii biegłego z zakresu informatyki nr 82 do 88). Dopiero o godzinie 23:32 z numeru telefonu <span class="anon-block">M. Z.</span> było połączenie z telefonem <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>. Przy czym <span class="anon-block">M. Z.</span> sms-a z godziny 22:52 odebrał znajdując się już na terenie <span class="anon-block">K.</span> (BTS <span class="anon-block">ul. (...)</span>).</p>
<p>Okoliczność ta (przy uwzględnieniu wyjaśnień oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span> złożonych na ostatniej rozprawie) pozwoliła Sądowi na ustalenie, że bezpośrednio przed przyjazdem <span class="anon-block">M. Z.</span> do domu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span> dokonał on zakupu paliwa, zgodnie z poczynionymi wcześniej ustaleniami na spotkaniu w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span>. Benzynę wlał do plastikowej 5-litrowej bańki po oleju lub płynie chłodniczym. Bańkę z paliwem schował do bagażnika swojego samochodu.</p>
<p>Następnie <span class="anon-block">M. Z.</span> wjechał na teren posesji, na której znajdował się dom, w którym mieszkała <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. Dał sygnał dzwoniąc na telefon <span class="anon-block">O.</span>, że przyjechał (9 sekundowe połączenie z godz. 23:32). Zaparkował samochód i udał się do mieszkania. W mieszkaniu znajdowali się <span class="anon-block">N. M.</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, który spał na kanapie. <span class="anon-block">A.</span> był rozebrany do slipów, leżał na brzuchu. W kuchni <span class="anon-block">M. Z.</span> zostawił dwa swoje telefony komórkowe. W pewnym momencie <span class="anon-block">N. M.</span> wyszedł do drugiego pokoju, a gdy stamtąd wrócił w rękach miał metalowe kajdanki. Powiedział, że mogą związać <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. <span class="anon-block">M. Z.</span> razem z <span class="anon-block">N. M.</span> podeszli do śpiącego <span class="anon-block">A.</span>. Jednocześnie złapali go za ręce, wykręcając mu je do tyłu. Podnieśli pokrzywdzonego, który przebudził się. <span class="anon-block">N. M.</span> założył mu na ręce kajdanki. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> przyniosła ubrania pokrzywdzonego, zaczęli go ubierać. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> założyła mu spodnie, na ramiona zarzuciła mu koszulę, którą zawiązała z przodu, włożyła mu na nogi pantofle. Uspokajała pokrzywdzonego, że wszystkiego się dowie, gdy pytał, gdzie jadą. Następnie we troje wyprowadzili <span class="anon-block">A. O. (1)</span> do samochodu <span class="anon-block">M. Z.</span>. Do samochodu <span class="anon-block">N. M.</span> i <span class="anon-block">A. O. (1)</span> wsiedli siadając na tylne siedzenia, <span class="anon-block">M. Z.</span> usiadł za kierownicą. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> wróciła do swojego mieszkania.</p>
<p>Około północy <span class="anon-block">M. Z.</span>, <span class="anon-block">N. M.</span> i <span class="anon-block">A. O. (1)</span> samochodem <span class="anon-block">M. Z.</span> odjechali w stronę <span class="anon-block">R.</span>. W pobliżu miejscowości <span class="anon-block">K.</span>, <span class="anon-block">M. Z.</span> zjechał z drogi relacji <span class="anon-block">W.</span> – <span class="anon-block">B.</span> i wjechał na teren kompleksu leśnego. Dojechali na nieoświetloną polanę, tam <span class="anon-block">N. M.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> wysiedli z samochodu i pomogli wysiąść <span class="anon-block">A.</span>, który miał nadal ręce skrępowane kajdankami. <span class="anon-block">M. Z.</span> zgasił silnik i światła. Na polecenie <span class="anon-block">N. M.</span> <span class="anon-block">M. Z.</span> przy samochodzie przytrzymywał <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, gdy ten zaczął krępować ręce pokrzywdzonego elektrycznym przewodem, po czym zdjął mu kajdanki.</p>
<p>Następnie <span class="anon-block">N. M.</span> odszedł z <span class="anon-block">A.</span> w głąb polany na odległość 10-15 metrów od samochodu. <span class="anon-block">M. Z.</span> pozostał przy samochodzie, słyszał, że mężczyźni ze sobą rozmawiali, ale nie słyszał o czym. W pewnym momencie <span class="anon-block">N. M.</span> zadał pokrzywdzonemu trzy ciosy nożem w okolice klatki piersiowej. <span class="anon-block">M. Z.</span> usłyszał dźwięk przypominający uderzenie i jęk pokrzywdzonego. Usłyszał również, jak <span class="anon-block">N.</span> każe pokrzywdzonemu uklęknąć. Potem <span class="anon-block">N. M.</span> zwrócił się do <span class="anon-block">M. Z.</span>, by podał mu bańkę z paliwem. <span class="anon-block">M. Z.</span> podszedł do bagażnika, otworzył go i wyjął bańkę z paliwem a następnie podał ją <span class="anon-block">N.</span>. Wrócił do samochodu, by zamknąć bagażniki. Widział, jak <span class="anon-block">N. M.</span> oblewa pokrzywdzonego paliwem. Następnie <span class="anon-block">N.</span> oddał <span class="anon-block">M. Z.</span> pustą bańkę. Gdy ten chował ją do bagażnika zobaczył, że <span class="anon-block">A.</span> się pali. <span class="anon-block">N. M.</span> podbiegł szybko do samochodu, zwrócił się do <span class="anon-block">Z.</span> słowami „odjeżdżamy”, wsiadł do samochodu z przodu na siedzenie pasażera. <span class="anon-block">M. Z.</span> wsiadł za kierownicę i odjechał w kierunku <span class="anon-block">W.</span>. Nie wracali drogą, którą przyjechali na miejsce zdarzenia. W czasie jazdy, w pewnym momecnie, <span class="anon-block">N. M.</span> zadzwonił do <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, informując ją, że już wracają. Po przejechaniu kolejnych kilometrów ponownie skontaktował się z <span class="anon-block">O. Ż.</span>, prosząc ją by przyjechała po niego do <span class="anon-block">Z.</span> w okolice parkingu przy stawach. Gdy dojechali w to umówione miejsce, była już tam <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. <span class="anon-block">N. M.</span> wysiadł z samochodu <span class="anon-block">M. Z.</span> a następnie przekazał <span class="anon-block">M. Z.</span> przywiezione przez <span class="anon-block">O.</span> dwa jego telefony komórkowe, które wcześniej <span class="anon-block">Z.</span> zostawił u niej w domu. Nie rozmawiali ze sobą. <span class="anon-block">N. M.</span> odjechał z <span class="anon-block">O. Ż.</span> do jej domu w <span class="anon-block">K.</span>. <span class="anon-block">M. Z.</span> wrócił do swojego mieszkania w <span class="anon-block">W.</span>.</p>
<p>Następnego dnia do śmietnika <span class="anon-block">M. Z.</span> wyrzucił bańkę po paliwie.</p>
<p>Sąd przy tym ustalił, że odległość pomiędzy miejscem zamieszkania <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w <span class="anon-block">K.</span> a miejscem zdarzenia wynosiła 50,3 km, zaś czas niezbędny do pokonania takiego odcinka trasy wynosił około 46 minut. Z kolei z miejsca zdarzenia (polany) do parkingu w <span class="anon-block">Z.</span> do przejechania pozostawał odcinek drogi o długości ponad 90 km, a czas przejazdu takiej trasy powinien był zająć około 1 godz. 25 min (opinia biegłego z zakresu informatyki).</p>
<p>Sąd ustalił ponadto, że zwłoki pokrzywdzonego na polanie w dniu 17 sierpnia 2012 r. około godziny 16:30 ujawnił <span class="anon-block">K. M.</span>. Był wówczas w lesie na grzybach i wracając już do domu, z daleka zobaczył spaloną ludzką sylwetkę. Niezwłocznie zawiadomił policję, nie podchodząc bliżej do zwłok.</p>
<p>Z protokołu oględzin miejsca przedmiotowego zdarzenia (k. 6-9) wynika, że polana, na której ujawniono zwłoki pokrzywdzonego znajdowała się w odległości 213 metrów od drogi <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block">W.</span>-<span class="anon-block">Ł.</span>. Prowadziła do niej leśna droga, od której polana znajdowała się w odległości 44 metrów. W odległości 2,5 metra od zwłok ujawniono spalony fragment materiału, z którego wydzielał się zapach łatwopalnej substancji. Ujawniono również – w odległości 6,8 metra od zwłok – odwzorowanie podeszwy obuwia o wymiarach 29 cm (wykonano odlew gipsowy). Mając na uwadze protokół oględzin obuwia denata (k. 109-110) nie można wykluczyć, iż ślad ten należał do samego pokrzywdzonego, przy czym ślad ten nie nadawał się do traseologicznych badań identyfikacyjnych (opinia k. 284-285). W odległości 14,3 metra od zwłok ujawniono nadto ślady bieżnika opon (wykonano odlew gipsowy), przy czym tylko jeden ze śladów pozwolił na ustalenie jego pochodzenia od opony letniej (opinia k. 284-285). W odległości 2,2 metra od śladów opon ujawniono na podłożu o średnicy 40 cm 3 niedopałki papierosów <span class="anon-block">marki V.</span> oraz w dwóch innych miejscach kolejne niedopałki (2 marki LD). Przy czym 1 niedopałek papierosa ujawniono bezpośrednio przy zwłokach (ślad nr 16). Przy zwłokach po lewej stronie na wysokości głowy ujawniono fragment zwęglonego ubrania. Na przedmiotach ujawnionych na miejscu zdarzenia (kablu, butach pokrzywdzonego, taśmie, niedopałkach papierosów nie ujawniono śladów linii papilarnych – opinia k. 610-641). Z opinii bieglej z zakresu identyfikacji śladów biologicznych (k. 1895-1897) wynika, że na niedopałkach papierosów nie stwierdzono DNA pochodzącego od oskarżonych.</p>
<p>Sąd ustalił nadto, że do podpalenia <span class="anon-block">A. O. (1)</span> została użyta benzyna silnikowa zanieczyszczona lub zmieszana z olejem silnikowym i rozpuszczalnikami organicznymi z jednego pojemnika. W związku z faktem, iż płynem łatwopalnym nasiąknęła bielizna pokrzywdzonego należało przyjąć, iż pomiędzy oblaniem <span class="anon-block">A. O. (1)</span> benzyną a zainicjowaniem ognia upłynęło krótki okres czasu, nie więcej niż kilka minut. Bezpośrednio po zainicjowaniu ognia pokrzywdzony przemieścił się na bok i przewrócił do przodu na ziemię (opinia biegłego z zakresu pożarnictwa <span class="anon-block">S. W. (1)</span> ). Sąd ustalił nadto, że w czasie podpalenia pokrzywdzony miał skrępowane ręce. Z protokołu sądowo-lekarskich oględzin zwłok (k. 305) wynika, że w okolicy prawego nadgarstka ujawniono częściowo zwęglony, czarny kabel elektryczny kilkakrotnie opleciony wokół nadgarstka w ten sposób, że pojedynczy oplot był ściśle owinięty wokół prawego nadgarstka, natomiast dodatkowe dwa oploty stanowiły jakby szerszą pętlę mogącą pomieścić drugi nadgarstek.</p>
<p>Sądowo – lekarskie oględziny zwłok pokrzywdzonego (k. 59, k. 304-313) wykazały rozległe zmiany termiczne w zakresie powłok i narządów wewnętrznych z rozległymi wypaleniami tkanek, zwłaszcza w obrębie przedniej powierzchni tułowia oraz miednicy i bliższych części obu ud. W obrębie miąższu lewego płuca stwierdzono obecność trzech ran kłutych. Sąd ustalił, że przyczyną zgonu <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był uraz termiczny nakładający się na doznane trzy rany kłute klatki piersiowej z uszkodzeniem miąższu płuca i krwotokiem wewnętrznym. Rany kłute zostały zadane narzędziem ostrym typu kończystego jak np. nóż. Zostały one zadane na kilka minut przed podpaleniem (pokrzywdzony w momencie zaistnienia pożaru żył i oddychał atmosferą bogatą w tlenek węgla, aspirował dym pożaru). W toku sądowo-lekarskich oględzin zwłok w przedniej części prawego mięśnia skroniowego ujawniono podbiegnięcie krwawe o wymiarach 3 x 2 cm, co świadczyło o doznaniu przez pokrzywdzonego tępęgo urazu tej okolicy głowy. Było to obrażenie zażyciowe, które mogło powstać w przeciągu kilku minut od zgonu do 2 dni przed zgonem. Biegły z zakresu medycyny sądowej w tej okolicy nie ujawniły rany, która by krwawiła.</p>
<p>W czasie zdarzenia pokrzywdzony <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był trzeźwy, nie znajdował się pod działaniem substancji usypiających, upośledzających postrzeganie tj. pod działaniem substancji zaliczanych do grupy środków psychoaktywnych i odurzających (opinia biegłego <span class="anon-block">M. F.</span>, opinia biegłego z zakresu badań toksykologicznych, wynik badania k. 315, k. 501-502).</p>
<p>Tożsamość zwłok pokrzywdzonego nie budziła wątpliwości w świetle opinii Zakładu Medycyny Sądowej, z której jednoznacznie wynika po przeprowadzonych badaniach, że zmarły mężczyzna z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością był bratem <span class="anon-block">E.</span> <span class="anon-block">Z.</span> i ojcem dziecka <span class="anon-block">T.</span> <span class="anon-block">U.</span> <span class="anon-block">Ż.</span>, dziecka <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">A. O. (1)</span> (opinia ZMS k. 573 – 576).</p>
<p>Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie przede wszystkim wyjaśnień oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span> (k. 1097-1099, k. 1143-1147, k. 1177-1178, k. 1242-1245, k. 1246-1250, k. 1255-1257, k. 1497-1502, k. 1699-1702, k. 1724-1726, k. 2664-2666, k. 4902-4908, k. 4913v-4225, k. 4950-4957, k. 4972v-4980, k. 4992v, k. 5141-5142), częściowo na podstawie wyjaśnień oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> (k. 1137-1141), częściowo na podstawie wyjaśnień <span class="anon-block">N. M.</span> (k. 1185-1186), a także na podstawie zeznań świadków <span class="anon-block">K. M.</span>, <span class="anon-block">J. W. (2)</span>, <span class="anon-block">D. B.</span>, częściowo na podstawie zeznań <span class="anon-block">G.</span> kim, <span class="anon-block">W. L.</span>, <span class="anon-block">R. L.</span>, <span class="anon-block">A. G. (2)</span>, w pewnym zakresie na podstawie zeznań <span class="anon-block">E. Ż.</span>, <span class="anon-block">T. P.</span>, <span class="anon-block">Z. I.</span>, <span class="anon-block">A. I.</span>, <span class="anon-block">O. K.</span>, <span class="anon-block">D.</span> <span class="anon-block">C.</span>, <span class="anon-block">O. L.</span>. Ustalając stan faktyczny Sąd opierał się również na dokumentach ujawnionych w toku przewodu sądowego, w tym zaliczonych do materiału dowodowego na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 394;art. 394 § 2)">art. 394 § 2 k.p.k.</a>, ze szczególnym uwzględnieniem protokołu zewnętrznych oględzin zwłok (k. 10-11), protokołu sądowo-lekarskich oględzin zwłok (k. 304-313), protokołu oględzin miejsca zdarzenia (k. 6-9), protokołów eksperymentu procesowego wraz z materiałami poglądowymi (k.1242-1245, k. 1246-1250. K. 1251, k. 1252), protokołu oględzin mieszkania w <span class="anon-block">K.</span> przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> wraz z materiałem poglądowym (k. 1435-1440, k. 1828-1839), opinii biegłego z zakresu badań fizykochemicznych i pożarnictwa <span class="anon-block">S. W. (1)</span> (k. 139-142), opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej <span class="anon-block">M. F.</span> (k. 783-784, k. 1116-1117, k. 2275-2276, k. 3238-3244), w tym ich wspólnej opinii (k. 5903-5920), opinii z zakresu badań genetycznych i biologicznych (k. 222-224, k. 550-553, k. 573-576, k. 681-708, k. 1895-1897, k. 2026-2034, k. 2046-2069), protokołu badań chemiczno-toksykologicznych (k. 501-502), opinii fizykochemicznej (k. 1633-1634), opinii biegłego z zakresu informatyki i teleinformatyki (k. odrębny załącznik), wydruków połączeń telefonicznych (6 tomów załączników), zdjęć z miejsca zdarzenia ( załączniki nr 5 i 6).</p>
<p>W zakresie ustaleń faktycznych Sąd Okręgowy ustalił dodatkowo, że w czasie zdarzenia <span class="anon-block">N. M.</span> zabrał <span class="anon-block">A. O. (1)</span> jego telefon komórkowy <span class="anon-block">(...)</span> o wartości 400 zł. Powyższe ustalenia wynikają z następujących okoliczności:</p>
<p>- telefon <span class="anon-block">A.</span> o numerze <span class="anon-block">(...)</span> w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. o godz. 0:40:40 logował się w zasięgu stacji BTS <span class="anon-block">R.</span> <span class="anon-block">ul. (...)</span>, o tej godzinie na ten numer zadzwoniła <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> <span class="anon-block">Ż.</span> ze swojego numeru <span class="anon-block">(...)</span> (będąc w swoim domu w <span class="anon-block">K.</span>). Obrazuje to załącznik numer 67 do opinii biegłego z zakresu informatyki;</p>
<p>- w okresie od od 19 sierpnia 2012 r. do 29.01.2013 r. numer <span class="anon-block"> (...)</span> (którym posługiwała się matka <span class="anon-block">N. M.</span> wykorzystywał <span class="anon-block"> (...)</span> telefonu <span class="anon-block">A. O. (1)</span>
</p>
<p>- w dniu 29 stycznia 2013 r. w aparacie telefonicznym należącym do <span class="anon-block">A. O. (1)</span> została zarejestrowana karta Sim na nazwisko <span class="anon-block">N. M.</span>
</p>
<p>W powyższym zakresie Sąd stan faktyczny ustalił m.in. na podstawie zeznań świadka <span class="anon-block">G. K.</span> (k. 1056v, co do numerów telefonów, którymi posługiwali się oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> i jego matka), zeznań świadka <span class="anon-block">P. R. (1)</span> (co do wartości przedmiotowego telefonu, k. 1078 - 1079), a także na podstawie dokumentów uzyskanych od operatorów i wykazu połączeń (zaliczonych w trybie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 394;art. 394 § 2)">art. 394 § 2 k.p.k.</a>).</p>
<p>Sąd ustalił ponadto, że w okresie od 4 maja 2011 r. (tj. przyjazdu do Polski), nie później jednak niż do dnia 22 lipca 2013 roku, działając wspólnie i w porozumieniu z inną nieustaloną osobą, <span class="anon-block">N. M.</span> podrobił dokument tożsamości Królestwa Niderlandów poprzez użycie sfałszowanego blankietu dokumentu, wklejenie do niego swojego zdjęcia i zamieszczenie w dokumencie fikcyjnych danych osobowych <span class="anon-block">G. L.</span>. Dokument ten został ujawniony podczas zatrzymania i przeszukania w dniu 22.07.2013 r. (w tym zakresie stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie wyjaśnień samego oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> złożonych w tym zakresie oraz dokumentów z akt sprawy - k. 1221-1223 pismo z Konsulatu, k. 1427 pismo Ambasady Królestwa Niderlandów, protokołu oględzin k. 1762-1764, protokołu przeszukania oskarżonego k. 1043-1046).</p>
<p>Oskarżeni <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, <span class="anon-block">N. M.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> – w zakresie zarzuconych im w akcie oskarżenia czynów - mieli zachowaną zdolność zrozumienia ich znaczenia jak również zdolność pokierowania swoim postępowaniem, poczytalność oskarżonych nie budziła wątpliwości (opinie sądowo-psychiatryczne i psychologiczne k. 2200-2203, k. 2245-2247, k. 2248-2250, k. 3292-3295, k. 3296-3297, k. 3491-3505, k. 3668-3685, k. 3741-3771, k. 3791-3864, k. 4052-4054, k. 4056-4060, k. 4133-4136, k. 5625v-5628v).</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span>
</strong> został przesłuchany w śledztwie – jako pierwszy z trójki oskarżonych – w dniu 23 lipca 2013 r., przy czym w czasie tego przesłuchania ustnie poinformowano go, że jest podejrzany o dokonanie zabójstwa <span class="anon-block">A. O. (1)</span> wspólnie i w porozumieniu z <span class="anon-block">N. M.</span> (na piśmie zarzut przedstawiono oskarżonemu w dniu 24 lipca 2013 r. k. 1142). Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, przyznał jedynie, że wspólnie z <span class="anon-block">N. M.</span> chciał nastraszyć swojego szwagra <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, zaprzeczył, by zadawał mu ciosy i by go podpalił. Wyjaśnił wówczas (k. 1097-1099), że zadzwoniła do niego <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span> i zaprosiła go na spotkanie do restauracji przy <span class="anon-block">ul. (...)</span>. Był tam też <span class="anon-block">N. M.</span>. W czasie rozmowy <span class="anon-block">O.</span> poinformowała go, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> przyjechał do Polski i zostawił u niej swoje rzeczy. <span class="anon-block">M. Z.</span> wyjaśnił, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> dodała, iż pewnie <span class="anon-block">A. O. (1)</span> pojawił się w Polsce, ponieważ chce znaleźć kolejną ofiarę swoich oszustw. Nadto wskazał, że <span class="anon-block">N. M.</span> nie był zadowolony z tego, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> chce zatrzymać się u <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>, co wyrażał gestami i minami. <span class="anon-block">N. M.</span> zasugerował, że trzeba dać <span class="anon-block">A.</span> nauczkę, bardzo mocno go nastraszyć wywożąc do lasu. Powiedział, że może się tym zająć, tylko potrzebuje pomocy. We trójkę doszli do wniosku, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> należy się nauczka za to, że oszukiwał młode dziewczyny. <span class="anon-block">N. M.</span> powiedział, że będzie potrzebował transportu i pomocy przy związaniu <span class="anon-block">A.</span>. Powiedział również do <span class="anon-block">Z.</span>, by przywiózł ze sobą bańkę z paliwem. Ustalili, że gdy <span class="anon-block">A.</span> pojawi się u <span class="anon-block">O.</span> w domu, poinformują o tym <span class="anon-block">Z.</span>. Z dalszych wyjaśnień oskarżonego wynikało, że około godziny 21:00 <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> sms-em bądź dzwoniąc do niego, poinformowała go, że jest już u niej <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Pojechał do jej mieszkania swoim samochodem marki <span class="anon-block">(...)</span>. Gdy wszedł do mieszkania zobaczył, że na kanapie śpi <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, był w samych slipach, nie miał koszulki. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> powiedziała, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> śpi, bo jest pijany. <span class="anon-block">N. M.</span> przyszedł z metalowymi kajdankami z drugiego pokoju. Podeszli do <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i jednocześnie złapali go za ręce i wykręcili je do tyłu. <span class="anon-block">N. M.</span> założył pokrzywdzonemu kajdanki na ręce i podniósł go. Potem <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> pomagała im, przyniosła ubranie i zakładała je <span class="anon-block">A. O. (1)</span> - założyła mu spodnie, a na ramiona zarzuciła koszulę, którą zawiązała z przodu. Wyszli we czwórkę do zaparkowanego samochodu, wspólnie z <span class="anon-block">N.</span> prowadzili <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Po dojściu do samochodu <span class="anon-block">N. M.</span> wsiadł z tyłu z <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, kierowcą był <span class="anon-block">M. Z.</span>. Pojechali przez <span class="anon-block">K.</span> do <span class="anon-block">ul. (...)</span>, potem skręcili w prawo w kierunku wylotowym z <span class="anon-block">W.</span>. <span class="anon-block">N. M.</span> powiedział <span class="anon-block">M. Z.</span>, żeby jechał wolno, zgodnie z przepisami. Oskarżony skupił się na prowadzeniu pojazdu, jednakże słyszał rozmowę w języku rosyjskim pomiędzy <span class="anon-block">N. M.</span> a <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> pytał o co chodzi, a <span class="anon-block">N. M.</span> wymieniał żeńsko brzmiące rosyjskie imiona kobiet. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> chciał rozwiązać sprawę finansowo, ale <span class="anon-block">N. M.</span> zapytał go, czy ma przy sobie określoną dużą kwotę pieniędzy. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> stwierdził, że nie ma takiej kwoty, ale może zarobić. <span class="anon-block">N. M.</span> wtedy stwierdził, że pewnie oszukując kobiety. Po przejechaniu około 40 kilometrów dojechał do rozjazdu, skierował się na <span class="anon-block">S.</span>. Następnie znalazł zjazd do lasu i skręcił w leśną drogę. Po przejechaniu około 150 – 200 metrów dojechał do małej polanki. Zatrzymał się, wyłączył silnik i światła. Wysiedli z samochodu. Potem <span class="anon-block">N. M.</span> wziął jakiś sznur. Skrępował nim ręce <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i zdjął mu kajdanki, <span class="anon-block">Z.</span> przytrzymywał wtedy <span class="anon-block">A.</span>. Potem <span class="anon-block">N. M.</span> odszedł z <span class="anon-block">A. O. (1)</span> na około 10 – 15 metrów od samochodu. Gdy się zatrzymali <span class="anon-block">M. Z.</span> usłyszał dźwięki zadawanych około 2-3 uderzeń i jęki <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Zobaczył, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> pochyla się. Słyszał, jak <span class="anon-block">N. M.</span> każe klęknąć <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Potem kazał mu podać bańkę z paliwem, co też uczynił. Oskarżony, gdy wracał do samochodu, aby zamknąć bagażnik, zobaczył jak <span class="anon-block">N. M.</span> polewał benzyną klęczącego <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Następnie <span class="anon-block">N. M.</span> oddał pustą bańkę <span class="anon-block">M. Z.</span>, który schował ją do bagażnika. W tym momencie zobaczył, jak „strzeliła łuna”. <span class="anon-block">N. M.</span> pospiesznie wsiadł do samochodu i powiedział, by odjeżdżali. Wracając do <span class="anon-block">W.</span>, nie rozmawiali o zdarzeniu. W pewnym momencie <span class="anon-block">N. M.</span> zadzwonił do kogoś i powiedział, że już wracają. Oskarżony zorientował się, że <span class="anon-block">N.</span> zadzwonił do <span class="anon-block">O.</span>. Jechali w kierunku <span class="anon-block">K.</span>, <span class="anon-block">M. Z.</span> miał zatrzymać się przy stawach w <span class="anon-block">K.</span>, tam czekała na nich <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, która przyjechała na miejsce swoim samochodem <span class="anon-block">M. (...)</span>. <span class="anon-block">N. M.</span> wysiadł z samochodu <span class="anon-block">M. Z.</span>. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> przekazała mu przez otwarte okno dwa telefony <span class="anon-block">M. Z.</span>, które wcześniej <span class="anon-block">N. M.</span> kazał mu zostawić w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>.</p>
<p>W wyjaśnieniach tych oskarżony nie potrafił wskazać w sposób jednoznaczny, kiedy kupił paliwo. Pamiętał jedynie, że nalał je do plastikowej bańki po oleju lub płynie chłodniczym i że bańkę te trzymał w bagażniku swojego pojazdu. Wyjaśnił nadto, że według niego <span class="anon-block">N. M.</span> nie byli wówczas parą, ale łączyły ich intymne stosunki.</p>
<p>Podczas kolejnego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym <span class="anon-block">M. Z.</span> podtrzymał wyjaśnienia złożone wcześniej (k. 1143-1147). Zaprzeczył przy tym, by <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był mu winien jakieś pieniądze. Twierdził, że <span class="anon-block">N. M.</span> był wściekły, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nocuje u <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, bo był o nią zazdrosny. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> nie oponowała pomysłowi <span class="anon-block">N. M.</span>, aby oblać <span class="anon-block">A. O. (1)</span> paliwem. Przyznał też, że <span class="anon-block">N. M.</span> nie wskazywał mu drogi, miał po prostu wyjechać za miasto od lasu. <span class="anon-block">M. Z.</span> wyjaśnił również, że według niego <span class="anon-block">N. M.</span> musiał powiedzieć <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> co się stało na polanie, bo po około dwóch tygodniach gdy rozmawiał z <span class="anon-block">O. Ż.</span>, ta poprosiła go, żeby nikomu nie mówił, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> u niej wówczas był, dodając, że stało się sprawiedliwe, że ona nie chciała, aby <span class="anon-block">A. O. (1)</span> przychodził w przyszłości do jej dzieci i wyciągał kolejne pieniądze.</p>
<p>Podczas posiedzenia Sądu w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania <span class="anon-block">M. Z.</span> wyjaśnił, że nie chciał pozbawić <span class="anon-block">A. O. (1)</span> życia, a jego rola polegała jedynie na pomocy w skrępowaniu go i przewiezieniu do lasu. Nie starał się temu wszystkiemu co wydarzyło się na polanie zapobiec, bo stało się to tak szybko, doszedł strach przed reakcją <span class="anon-block">N.</span> (k. 1177-1178).</p>
<p>
<span class="anon-block">M. Z.</span> składał również wyjaśnienia podczas eksperymentu procesowego, który przeprowadzono w dniu 31 lipca 2013 r. (k 1242-1245, k. 1246-1250). Oskarżony wskazał wówczas miejsce, gdzie zaparkował samochód, po tym jak przyjechał do <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>. Wskazał kanapę, na której leżał <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Zademonstrował w jaki sposób chwycił <span class="anon-block">A. O. (1)</span> ze rękę, zaś drugą złapał <span class="anon-block">N.</span>, a potem ściągnęli go na podłogę i tam założyli mu kajdanki. Wskazał również polanę, na której doszło do zabójstwa <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Podawał wówczas, że widział jak <span class="anon-block">N. M.</span> polewa <span class="anon-block">A.</span> z boku na wysokości tułowia, a potem zaczął polewać go z góry, obchodząc go dookoła, że słyszał chluśnięcia cieczy.</p>
<p>Dodatkowe wyjaśnienia oskarżony złożył także w dniu 1 sierpnia 2013 r. (k. 1255-1257), w których podał, że paliwo kupił około południa na stacji paliw w jednej z dzielnic <span class="anon-block">(...)</span>, <span class="anon-block">(...)</span> lub <span class="anon-block">(...)</span>), czego dokładnie nie pamiętał. Nie tankował wtedy paliwa do samochodu, tylko kupił około 5 litrów paliwa do baniaka po oleju. Zapłacił gotówką. Dodał jeszcze, że w 2013 r. sprzedał samochód <span class="anon-block">(...)</span>.</p>
<p>Podczas kolejnego przesłuchania odmówił składania wyjaśnień (k. 1364 - 1366). W dniu 30 września 2013 r. (k. 1497-1502) podtrzymał dotychczas złożone wyjaśnienia, sprecyzował niektóre kwestie, w tym, że nie zajmował się handlem samochodami, a od maja 2012 r. pracował w firmie w <span class="anon-block">Ł.</span> – sprzedawał sprzęt transportowy. Wyjaśniał, że <span class="anon-block">N. M.</span> był uzależniony od <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> uczuciowo, był w niej zakochany, był o nią zazdrosny, podawał przykłady tych sytuacji. Wyjaśnił również, że latem 2012 roku miała miejsce taka sytuacja, że zadzwoniła do niego <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, która w tym czasie była w Rosji i powiedziała, że na dworcu kolejowym jest dziewczyna z Białorusi o imieniu <span class="anon-block">O.</span> i prosiła, żeby oskarżony jej pomógł. Była to dziewczyna <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, którą <span class="anon-block">A.</span> miał odebrać z dworca, jednak się tam nie pojawił. Oskarżony odebrał tę dziewczynę z dworca i tego samego dnia odwiózł ją ponownie na dworzec na pociąg do <span class="anon-block">M.</span>. W wyjaśnieniach tych oskarżony tłumaczył ponadto, że odczuwał ciągłe zagrożenie, gdy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był w Polsce. Znał jego uzależnienie od hazardu, narkotyków a fakt, że pokrzywdzony powoływał się na jego firmę w oszustwach powodował, że bał się konsekwencji działań <span class="anon-block">A. O. (1)</span> wobec niego i jego rodziny. Dlatego też zgodził się, aby dać mu nauczkę, jak twierdził „chciał zadziałać prewencyjnie”. Tłumaczył też, dlaczego w żaden sposób nie zareagował po oblaniu paliwem <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Podawał, że był w szoku, sądził, że to część planu, ale nie spodziewał się, że dojdzie do tego, że <span class="anon-block">N. M.</span> <span class="anon-block">A. O. (1)</span> podpali. Poza tym bał się potem reakcji <span class="anon-block">N. M.</span>. Oskarżony wyjaśnił, że nie miał żadnego konfliktu z <span class="anon-block">N. M.</span>, ale „przecież on zabił <span class="anon-block">A.</span>”, więc myślał, że jest zdolny do wszystkiego.</p>
<p>W czasie konfrontacji z <span class="anon-block">O. Ż.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span> podtrzymywał własną wersję wydarzeń (k. 1699-1702, k. 1723-1726). Odnosząc się do wyjaśnień <span class="anon-block">N. M.</span> (o mężczyznach z <span class="anon-block">(...)</span>) <span class="anon-block">M. Z.</span> podczas przesłuchania w dniu 4 kwietnia 2014 r. zaprzeczył tym wyjaśnieniom (k. 2664-2666).</p>
<p>Na rozprawie w dniu 22 września 2014 r. <span class="anon-block">M. Z.</span> nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Potwierdził wyjaśnienia złożone w śledztwie. Szeroko opisywał, dlaczego fakt pojawiania się <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w Polsce był dla niego trudną sytuacją. Tłumaczył, że w społeczeństwie azerskim, kaukaskim obowiązuje niepisana zasada, aby wszystkie rodzinne problemy rozwiązywać wewnątrz rodziny. Dlatego nie oddał <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w ręce stosownych służb, gdyż naraziłby się na ostracyzm całej rodziny. Nie krył, że uznał, iż próba nastraszenia <span class="anon-block">A. O. (1)</span> mogłaby zapobiec dalszym jego przestępstwom.</p>
<p>W ponownym postępowaniu <span class="anon-block">M. Z.</span> na rozprawie w dniu 13 grudnia 2016 r. skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień (k. 4902v-4908v), oświadczając na wstępie, że podtrzymuje to wszystko, co podał uprzednio w postępowaniu przygotowawczym. Oświadczył nadto, że będzie odpowiadał na pytania. Podtrzymał odczytywane mu wyjaśnienia. Dodatkowo podał, że nie przypomina sobie, by spotkanie zaproponowane przez <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w dniu 16 sierpnia 2012 r. było z jakiegoś konkretnego powodu. Podał jednak, że w tamtym czasie miała ona problem ze swoim samochodem i nie wyklucza, że spotkanie to mogło dotyczyć tej kwestii, czego nie podał w śledztwie, bo uznał, że nie jest to ważne, bądź nie było o to pytania. Tłumaczył też, dlaczego cała trójka była poddenerwowana na wiadomość, że <span class="anon-block">A.</span> pojawił się w Polsce, przyznając że ostatni raz widział <span class="anon-block">A.</span> co najmniej rok przed spotkaniem w restauracji. W czasie tego przesłuchania podał również, że wydaje mu się, że paliwo kupił bezpośrednio przed przyjazdem do <span class="anon-block">O.</span> do <span class="anon-block">K.</span>, po telefonie który od niej dostał. Tłumaczył również, dlaczego wówczas zostawił w domu u <span class="anon-block">O.</span> swoje dwa telefony wyjaśniając, że musiał je po prostu odłożyć, bo potrzebował wolnych rąk, by pomóc w skrępowaniu <span class="anon-block">A.</span>. Wyjaśniając na kolejnych terminach rozprawy (k. 4913v-4225, k. 4950v-4957, k. 4972v-4980, k. 4992v, k. 4141-5142) <span class="anon-block">M. Z.</span> konsekwentnie podtrzymywał uprzednio składane wyjaśnienia, w miarę swojej pamięci precyzował szczegóły opisywanych wydarzeń, tłumaczył, dlaczego nie udzielił pokrzywdzonemu pomocy, podając że był w szoku, bo sytuacja potoczyła się w kierunku, którego się nie spodziewał. Czuł zagrożenie ze strony <span class="anon-block">N.</span> z powodu tego, co zrobił wcześniej. Był już tam, nie mógł niczego cofnąć. Twierdził, że <span class="anon-block">A.</span> nie wołał pomocy, nie krzyczał, dlatego mimo, że doszło do niego, że <span class="anon-block">N.</span> go uderzył, uznał że sytuacja ta nie jest dla niego niebezpieczna. Tłumaczył również, że wprawdzie podawał w śledztwie, w jaki sposób <span class="anon-block">N.</span> polewał pokrzywdzonego paliwem, ale z uwagi na panujące warunki widział jedynie zarys postaci, choć nie miał wątpliwości, kto jest kim. Tłumaczył również, że w czasie wyjaśnień, jakie składał w śledztwie w dniu 1 sierpnia 2013 r. był bardzo zmęczony, po eksperymencie procesowym, stąd mógł pomylić okoliczności, w jakich kupił benzynę do bańki plastikowej. Tłumaczył, że analizował potem przebieg wydarzeń i według niego musiał benzynę kupić, wieczorem po drodze do <span class="anon-block">K.</span>. Tłumaczył również, czego mogły dotyczyć połączenia telefonicznego jego telefonu z telefonami współoskarżonych.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>
</strong> w dniu 23.07.2013 r. postawiono zarzut udziału w pozbawieniu wolności pokrzywdzonego oraz utrudniania śledztwa. Do popełnienia zarzuconych przestępstw oskarżona nie przyznała się. W czasie przesłuchania (k. 1137-1141) wyjaśniła, iż <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był jej miłością, że wiedziała, iż miał liczne romanse, brakowało mu pieniędzy i ją oszukiwał. Przyznała, że widziała się z nim w lipcu 2012 r. na Białorusi, gdy u niego nocowała wraz córką. Potem, gdy wróciła z Niemiec, <span class="anon-block">A.</span> do niej zadzwonił, prosił o spotkanie, potrzebował pieniędzy, nie miał się gdzie zatrzymać. W związku z tym, że wówczas spotykała się z <span class="anon-block">N. M.</span>, zwróciła się do niego o wyrażenie zgody na przenocowanie <span class="anon-block">A.</span> u siebie w domu. <span class="anon-block">N.</span> się zgodził. Podała, że skarżyła się wcześniej <span class="anon-block">N. M.</span> na <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. W czasie śledztwa przyznała nadto, że w dniu 15 sierpnia 2012 r., gdy spotkała się z <span class="anon-block">M. Z.</span> w sprawie swojego samochodu, w rozmowie przekazała mu informację, że do Polski przyjechał <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Z jej relacji wynikało, że <span class="anon-block">Z.</span> chciał z nim porozmawiać. Oboje doszli do wniosku, że będą z <span class="anon-block">A.</span> problemy, że „narobi im długów”. Ustalili, że <span class="anon-block">Z.</span> przyjedzie do niej i „po męsku porozmawia z <span class="anon-block">A.</span>”. W dalszej części tych pierwszych wyjaśnień wskazała, że wieczorem zadzwoniła do <span class="anon-block">M. Z.</span>, ten do niej przyjechał, z tym, że nie pamiętała, czy przed, czy po północy. Po wejściu do domu <span class="anon-block">M. Z.</span> rozmawiał z <span class="anon-block">N.</span>, a potem poprosili ją, by wyszła do innego pokoju. Jak podała „oni go wyprowadzili”, choć tego nie widziała, wydawało jej się, że słyszała szamotaninę. Została w domu. W związku z tym, że pomyślała sobie, że <span class="anon-block">N.</span> i <span class="anon-block">M.</span> mogli pobić <span class="anon-block">A.</span>, zadzwoniła do niego, ale nikt nie odpowiadał. Potem zadzwoniła do <span class="anon-block">N.</span>, ten poinformował ją, że wszystko jest w porządku, poprosił, by wyjechała po niego za <span class="anon-block">K.</span>. Gdy wsiadł do samochodu, przytulił się do niej, nie chciał rozmawiać, odniosła wrażenie, że jest spięty. Zauważyła również, że na dłoniach (kostkach) ma krew. Jak wyjaśniła, pomyślała wówczas, że <span class="anon-block">A.</span> dostał „kilka razy po mordzie”. Następnego dnia dzwoniła do <span class="anon-block">A.</span>, ale nikt nie odbierał. Tłumaczyła, że była pewna, że żyje. Wyjaśniła nadto, że we wrześniu 2012 r. od siostry <span class="anon-block">A.</span> (żony <span class="anon-block">M. Z.</span>) miała informacje, że <span class="anon-block">A.</span> kontaktował się z jakąś kobietą w Rosji, miał aktywne konto w internecie. W grudniu 2012 r. dowiedziała się od niej, że <span class="anon-block">A.</span> nie żyje, radziła się jej co robić, bo przed prokuratorem zataiła fakt, iż <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był u niej 15-16 sierpnia 2012 r. Jak tłumaczyła, bała się, że to ona miała z nim ostatni kontakt, posądzała nawet <span class="anon-block">A.</span>, że mógł upozorować swoją śmierć, nie wierzyła, że <span class="anon-block">N. M.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> byliby zdolni go zabić. Odpowiadając na pytania zaprzeczyła, by pomagała krępować <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Stwierdziła, że spotkanie w restauracji dotyczyło samochodu i nic jej nie wiadomo na temat tego, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> miał otrzymać nauczkę od <span class="anon-block">N.</span>, że miał zostać wywieziony do lasu. Potwierdziła, że w przeszłości widziała u <span class="anon-block">N. M.</span> mały nóż.</p>
<p>Przesłuchana w dniu 25 lipca 2013 r. (k. 1181-1182) przyznała się do utrudniania śledztwa.</p>
<p>W kolejnych wyjaśnieniach (k. 1395-1399) opisała, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był jej winien około 200 tysięcy złotych. Stwierdziła również, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> miał dług u <span class="anon-block">M. Z.</span> – około 60.000 złotych. Szczegółów nie znała, ale podawała, że o tych pieniądzach „ w szczerej” rozmowie powiedzieli jej <span class="anon-block">Z.</span> i jego żona, zresztą <span class="anon-block">A.</span> też o tym jej mówił. Sprecyzowała nadto okoliczności, w jakich odebrała <span class="anon-block">N. M.</span> z <span class="anon-block">Z.</span> z parkingu, wskazując, że przywiózł go wówczas w to miejsce <span class="anon-block">M. Z.</span>. W czasie tego przesłuchania podała również, że jadąc w to miejsce z domu zabrała telefony <span class="anon-block">M. Z.</span>, z tym że nie potrafiła sprecyzować, w którym pomieszczeniu on je zostawił i dlaczego. Zaprzeczyła, by dosypywała coś <span class="anon-block">A. O. (1)</span> do jedzenia. Podała nadto, że nie miała w mieszkaniu kajdanek. Zaprzeczyła, by kiedykolwiek z <span class="anon-block">M. Z.</span> rozmawiała o zakupie paliwa. Sprecyzowała, że gdy <span class="anon-block">M. Z.</span> wszedł do mieszkania, <span class="anon-block">A.</span> spał w salonie. Zaprzeczyła, by <span class="anon-block">Z.</span> bił pokrzywdzonego po głowie deską bądź młynkiem. Stwierdziła, że <span class="anon-block">A.</span> sam wstał i sam się ubrał, przy czym nie pamiętała, by miał założone kajdanki. W wyjaśnieniach tych oskarżona nie wykluczała już, że na spotkaniu w restauracji mogła z <span class="anon-block">N.</span> i <span class="anon-block">M.</span> rozmawiać o tym, by dać <span class="anon-block">A.</span> nauczkę tj. „żeby dostał kilka razy, żeby wywieźć go do lasu, by wracał na piechotę”, żeby <span class="anon-block">A.</span> ich nie nękał, żeby nie pożyczał pieniędzy.</p>
<p>Przyznała też, że widziała u <span class="anon-block">N. M.</span> fałszywy dokument, z tym, że nie potrafiła podać szczegółów.</p>
<p>W toku śledztwa oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> była konfrontowana z <span class="anon-block">M. Z.</span> (k. 1723-1726) i w czasie tych wyjaśnień podtrzymała dotychczas podawaną wersję wydarzeń. Również podczas konfrontacji z <span class="anon-block">N. M.</span> zaprzeczyła jego wyjaśnieniom (k. 1734-1737). Sprecyzowała jedynie, że nie jest już pewna, czy widziała na ręku <span class="anon-block">N. M.</span> krew, pamiętała jedynie, że miał coś z nadgarstkiem, co zwróciło wówczas jej uwagę. Może jakieś otarcie.</p>
<p>W dniu 24 stycznia 2014 r. nie przyznała się do postawionego jej zarzutu udziału w zabójstwie <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. W czasie tych wyjaśnień opisała okoliczności, w jakich kontaktowała się z <span class="anon-block">O. L.</span>. Przy czym nie potrafiła wówczas przypomnieć sobie, czy rozmawiała z nią telefonicznie 16-17 sierpnia 2012 r. Potem na pewno z nią rozmawiała, bo <span class="anon-block">O.</span> szukała <span class="anon-block">A.</span>. Jak wyjaśniła, w marcu 2013 r. powiedziała jej, że jest podejrzenie, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie żyje, w co <span class="anon-block">O. L.</span> nie uwierzyła (k. 2119 - 2121). W śledztwie oskarżona złożyła jeszcze wyjaśnienia w dniu 3 kwietnia 2014 r. (k. 2630-2633), w czasie których podała, że nie widziała u <span class="anon-block">N. M.</span> żadnych blizn na nodze i szyi, że nigdy nie mówił jej o uderzeniu go nożem, że na drugi dzień, po tym wszystkim, <span class="anon-block">N. M.</span> był w pracy. Sprecyzowała również, że tego wieczora nie pili wina, tylko wódkę oraz, że gdy przyjechała po <span class="anon-block">N. M.</span> w okolice jeziorek, to podała przez okno w samochodzie telefony <span class="anon-block">M. Z.</span>. Twierdziła również, że zapytała <span class="anon-block">N. M.</span>, gdzie jest <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, ale on przytulił ją i powiedział, żeby o nic się nie martwiła (k. 2630 - 2632).</p>
<p>W toku pierwszego przesłuchania na rozprawie głównej w dniu 22 września 2014 roku <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu i skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Po odczytaniu wyjaśnień złożonych w śledztwie, oskarżona podtrzymała je (k. 3083-3092). Odpowiadając na pytania oskarżona wyjaśniała, że być może to ona dzwoniła do <span class="anon-block">M. Z.</span> informując go o spotkaniu w restauracji, że być może był wtedy poruszany temat dania <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nauczki, ale na pewno nie pamięta tematu paliwa i bańki, że była mowa o ewentualnym wywiezieniu <span class="anon-block">A.</span> do lasu, „dania mu w tyłek paru kopów” i pozostawieniu go, aby wracał na piechotę. Stwierdziła również, że tego krytycznego wieczora <span class="anon-block">A. O. (1)</span> wypił u niej litr wódki. Podawała, że być może to ona dzwoniła albo wysyłała sms-a do <span class="anon-block">M. Z.</span>, że jest u niej <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Gdy przyjechał <span class="anon-block">M. Z.</span>, <span class="anon-block">A.</span> już położył się spać, ona zmywała naczynia. Wszedł do kuchni, przywitał się, na stole położył swoje dwa telefony. Potem – jak podawała – <span class="anon-block">M. Z.</span> poszedł do salonu, nie widziała, gdzie wtedy był <span class="anon-block">N. M.</span>. Widziała jak <span class="anon-block">M. Z.</span> budzi <span class="anon-block">A.</span>, ale zaraz potem poszła do sypialni, gdyż jak tłumaczyła, była w szlafroku i czuła się skrępowana. Słyszała jakieś odgłosy, gdy wróciła do salonu, to już nikogo nie było. Przekonywała, że z jednej strony była zaskoczona, że nikogo już nie ma, bo wszystko trwało nie dłużej niż 5 minut, z drugiej pomyślała sobie, że „to ta nauczka, o której wszyscy mówimy, ma miejsce”. Podała nadto, że potem zaczęła do wszystkich dzwonić. Dopiero po jakimś czasie oddzwonił <span class="anon-block">N. M.</span> i powiedział, że już wracają, że wszystko jest w porządku. Potem <span class="anon-block">N. M.</span> skontaktował się z nią jeszcze raz i prosił, żeby wyjechała po niego i żeby zabrała ze sobą telefony <span class="anon-block">M. Z.</span>.</p>
<p>Wyjaśniła nadto, że po tym, jak odebrała <span class="anon-block">N. M.</span> nie drążyła tematu <span class="anon-block">A.</span>, wrócili do domu i położyli się spać. Po paru dniach skontaktowała się z <span class="anon-block">O. L.</span>, ale ona nie wiedziała, gdzie jest <span class="anon-block">A.</span>. W dalszej części swoich wyjaśnień oskarżona podała, że we wrześniu 2012 r. o tym, że <span class="anon-block">A.</span> był u niej w sierpniu, powiedziała żonie <span class="anon-block">M. Z.</span>. Razem wówczas sprawdziły jego konto w internecie, było aktywne, logował się codziennie. Od <span class="anon-block">E.</span> <span class="anon-block">Z.</span> dowiedziała się, że <span class="anon-block">A.</span> kontaktował się ze swoją dziewczyną, prosił o przesłanie zdjęć dziecka, „więc wszyscy byli pewni, że żyje”.</p>
<p>Przed Sądem <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> opisywała również bardzo szeroko okoliczności, w jakich pożyczała <span class="anon-block">A. O.</span> pieniądze, a także okoliczności dotyczące znanych jej kobiet, które <span class="anon-block">A.</span> oszukał. Twierdziła również, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> mówił jej, że był winien <span class="anon-block">M. Z.</span> 60.000 zł, ale nie była już pewna, czy potwierdzili to <span class="anon-block">M. Z.</span> i jego żona. W wyjaśnieniach tych opisała również swój związek z <span class="anon-block">N. M.</span>.</p>
<p>W ponownym postępowaniu w dniu 21 listopada 2016 r. (k. 4852-4861v) oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> nie przyznała się do winy i skorzystała z prawa do odmowy wyjaśnień. Podtrzymała wszystkie swoje wcześniej złożone wyjaśnienia. Odpowiadając na dodatkowe pytania oskarżona precyzowała okoliczności dotyczące <span class="anon-block">M. S. (2)</span>, jednej z kobiet oszukanych przez <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, okoliczności w jakich poznała <span class="anon-block">O. L.</span>, kontakty z <span class="anon-block">M. Z.</span> i jego żoną, podając, że byli rodziną, <span class="anon-block">M. Z.</span> był głową rodziny. Nie potrafiła przy tym w sposób jednoznaczny podać, z jakiego tytułu <span class="anon-block">A. O. (1)</span> miał dług u <span class="anon-block">M. Z.</span>, w tym zakresie podawała to, o czym na ten temat wyjaśniła w śledztwie. Dodała jedynie, że „nie może powiedzieć, by <span class="anon-block">Z.</span> żądał zwrotu tych pieniędzy”. Opisała również relacje, jakie łączyły ją z <span class="anon-block">N. M.</span>, stanowczo podając, że do ich aresztowania byli parą. Wypytywana o szczegóły wydarzeń z dnia 15-16 sierpnia 2012 r. ponownie podawała, że 16 sierpnia 2012 r. zadzwoniła do <span class="anon-block">Z.</span>, bo byli wcześniej umówieni na spotkanie w sprawie jej samochodu. Twierdziła również, że w czasie spotkania „<span class="anon-block">N.</span> był kelnerem”, przysiadał się do nich, odchodził od stolika oraz „że wysypała się” <span class="anon-block">Z.</span>, mówiąc że <span class="anon-block">A.</span> wrócił do Polski i w jej odczuciu znowu oszukuje. Nie potrafiła podać przebiegu tej rozmowy, zapamiętała jedynie, że spotkanie zakończyło się na niczym, ale <span class="anon-block">M. Z.</span> wyraził chęć rozmowy z <span class="anon-block">A.</span>. Po ujawnieniu wyjaśnień złożonych w śledztwie potwierdziła jednak, że we trójkę ustalili, że <span class="anon-block">Z.</span> przyjedzie do niej do <span class="anon-block">K.</span> i porozmawia po męsku z pokrzywdzonym. Stanowczo podawała w dalszej części, że nie była obecna przy tym, jak <span class="anon-block">A.</span> został zabrany z jej mieszkania, wyszła do sypialni, bo była w szlafroku, przez co czuła się skrępowana. Wypytywana o to, dlaczego tej nocy dzwoniła do <span class="anon-block">A.</span>, a potem nie wypytywała się <span class="anon-block">N. M.</span>, co się stało z pokrzywdzonym, tłumaczyła to skrytością <span class="anon-block">N.</span>, tym, że między nimi zaczęło się psuć, miała wrażenie, że <span class="anon-block">N.</span> zaczyna jej unikać, zaczęła częściej wyjeżdżać do Niemiec.</p>
<p>Na rozprawie w dniu 13 grudnia 2016 r. (k. 4901v-4902v) oskarżona odmówiła udzielania dalszych odpowiedzi na pytania Sądu.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> w swoich pierwszych wyjaśnieniach z dnia 24 lipca 2013 r. (k. 1153-1155) nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu przestępstwa z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 148;art. 148 § 2;art. 148 § 2 pkt. 1)">art. 148 § 2 pkt. 1 k.k.</a> Odniósł się jedynie do dokumentu tj. holenderskiego dowodu osobistego, który przy nim ujawniono podając, że zrobił go dla niego w styczniu 2013 r. mężczyzna narodowości czeczeńskiej za 2000 zł. Nie zna jednak jego danych. Tłumaczył, że nie chciał, żeby go deportowali, bo nie dostał statusu uchodźcy (k.1153 - 1155).</p>
<p>Podczas przesłuchania na posiedzeniu w przedmiocie tymczasowego aresztowania (k. 1185-1187) <span class="anon-block">N. M.</span> złożył obszerne wyjaśnienia, które rozpoczął od wskazania, że w lutym 2012 roku <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> powiedziała mu, że jedzie do koleżanki na Białoruś, szukał jej tam i że dopiero, gdy wróciła, przyznała mu się, że była u <span class="anon-block">A. O. (1)</span>.</p>
<p>Odnośnie wydarzeń z 15-17 sierpnia 2012 r. oskarżony przyznał, że w tym czasie <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> była jego partnerką, że wiedział iż dzwonił do niej <span class="anon-block">A.</span> prosząc o pomoc, bo nie miał gdzie się zatrzymać, że to w zasadzie on zaproponował, by <span class="anon-block">A. O. (1)</span> pomieszkał z nimi przez dwa, trzy dni. Opisał również, że razem z <span class="anon-block">O.</span> odebrali <span class="anon-block">A.</span> w <span class="anon-block">W.</span>, że wspólnie zjedli kolację. Podał przy tym, że <span class="anon-block">A.</span> przepraszał <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span> za wszystko co jej zrobił, „że ukradł jej kasę””. Poszli spać a następnego dnia całą trójką pojechali do <span class="anon-block">W.</span>, on do pracy, <span class="anon-block">A.</span> miał mieć jakieś umówione spotkanie. W tych wyjaśnieniach oskarżony podał, że po południu do niego do pracy przyjechała <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> wraz z <span class="anon-block">M. Z.</span>. Zaczęli oni rozmawiać, że skoro <span class="anon-block">A.</span> jest w <span class="anon-block">W.</span>, to może oddać pieniądze. Na te słowa <span class="anon-block">N. M.</span> miał im powiedzieć, że nigdy im tych pieniędzy nie odda, że przecież pożyczył od <span class="anon-block">O.</span> 50 zł, bo nie miał na spotkanie. Wieczorem, gdy byli z <span class="anon-block">O.</span> w domu – jak wyjaśnił oskarżony – do <span class="anon-block">K.</span> około godziny 20-21:00 przyjechał <span class="anon-block">A.</span>. Zjedli kolację, zaczęli pić alkohol, <span class="anon-block">A.</span> położył się spać w salonie. W tym właśnie momencie przyjechał <span class="anon-block">M. Z.</span>, o czym oskarżony wcześniej nie wiedział. Powiedział, że zabierze <span class="anon-block">A.</span> do swoich znajomych, do policjantów. Później miał w ręku taką dużą czarną deseczkę<strong>
<!-- -->.</strong> Gdy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> spał <span class="anon-block">M. Z.</span> podszedł do niego i uderzył go deseczką w głowę. Po tym powiedział do niego, żeby pomógł mu zabrać go do samochodu. <span class="anon-block">M. Z.</span> wyjął kajdanki i założył je <span class="anon-block">A.</span>, żeby nie uciekł. We trzech wsiedli do samochodu, w którym – jak podał oskarżony - śmierdziało benzyną (z tyłu za siedzeniem kierowcy mały czerwony kanister). Kontynuując wyjaśnienia <span class="anon-block">N. M.</span> podał, że gdy wyjeżdżali z <span class="anon-block">K.</span> pomyślał, że skoro <span class="anon-block">M. Z.</span> jedzie na komisariat policji, <span class="anon-block">A.</span> jest w kajdankach, to on nie chce w tym uczestniczyć, nie chce odpowiadać na pytania skąd on w tym wszystkim, dlatego powiedział <span class="anon-block">M. Z.</span>, żeby wysadził go lub odwiózł do domu <span class="anon-block">O.</span>. <span class="anon-block">M. Z.</span> skręcił w stronę <span class="anon-block">R.</span>, był strasznie zdenerwowany, że miał jechać z powrotem. Wtedy <span class="anon-block">N. M.</span> zadzwonił do <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, aby przyjechała i zabrała go w połowie drogi. <span class="anon-block">M. Z.</span> zatrzymał samochód w okolicach jeziorek w <span class="anon-block">K.</span>, gdzie wysiadł. Dalej podał, że gdy wsiadł do samochodu <span class="anon-block">O.</span>, zapytała, go dlaczego śmierdzi benzyną. Powiedział, że <span class="anon-block">M.</span> miał w samochodzie kanister z benzyną. Potem przyjechali z <span class="anon-block">O.</span> do domu, wypili trochę alkoholu i poszli spać. Przy czym przyznał, że zanim położyli się spać zauważył, że nie ma swojego telefonu i zaczął dzwonić na swój numer z telefonu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>. Ostatni raz, jak dzwonił, odebrał <span class="anon-block">M. Z.</span> i powiedział, że telefon zostawił u niego w samochodzie i że przyjedzie jutro albo pojutrze i odda mu telefon. Podawał też, że jak rozmawiał z nim to słyszał głos <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i jeszcze jakiejś innej osoby. W dalszej kolejności wyjaśnił, że następnego dnia rano <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span> dała mu telefon <span class="anon-block">(...)</span>. Cały dzień był w pracy, a wieczorem przyjechał <span class="anon-block">M. Z.</span> i oddał mu jego telefon, ale bez karty. Poprosił go też, że gdyby ktoś o coś się pytał, to żeby mówił, że <span class="anon-block">A.</span> nie zna, że się z nim nie spotkał. Przyznał też, że telefon, który dała mu rano <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> oddał swojej matce. Tłumaczył, że później się spotkał z <span class="anon-block">M. Z.</span>, bo chciał kupić sobie samochód, a <span class="anon-block">M. Z.</span> dobrze się orientował w samochodach oraz, że w czerwcu 2013 r. pytał się <span class="anon-block">Z.</span>, co się dzieje z <span class="anon-block">A.</span>, dlaczego <span class="anon-block">O.</span> jest wzywana na policję - odpowiedział że wszystko jest w porządku, że wzywają ludzi oszukanych przez <span class="anon-block">A.</span>. (k. 1185-1186).</p>
<p>Podczas kolejnego przesłuchania w dniu 6 września 2013 r. (k. 1381- 1387) <span class="anon-block">N. M.</span> oświadczył, że nie podtrzymuje wcześniej złożonych wyjaśnień. Podał wówczas, że poznał <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span> w 2011 roku, a po około 3 – 4 miesiącach zaczął się ich romans, że kilka miesięcy wcześniej dowiedział się, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> jeździ do Niemiec, gdzie zajmuje się prostytucją. Podał również, ze już na początku ich znajomości <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> opowiadała mu o <span class="anon-block">A.</span> <span class="anon-block">O.</span>, że oszukał ją na około 50.000 euro, że miała swoją restaurację, którą straciła, że <span class="anon-block">A.</span> ukradł jej pieniądze i uciekł, że „zrobił jej dziecko”, że była na niego zła, że nie chce oddać jej pieniędzy. Tłumaczył też, że od kiedy się poznali <span class="anon-block">A.</span> codziennie do niej dzwonił, pisał sms-y, że ją kocha. Ona nie chciała z nim rozmawiać. W lutym 2012 roku <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> pojechała na Białoruś do <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. I dodał, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> okłamała go wtedy bo, mówiła mu, że jedzie do koleżanki. Później wytłumaczyła mu, że chciała ustalić, czy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> odda jej pieniądze. Na wiosnę przez jakiś czas nie spotykał się z <span class="anon-block">O. Ż.</span>. W maju 2012 r. został menadżerem w restauracji, i gdy dowiedziała się o tym <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>, ponownie zaczęli się spotykać. Przyjeżdżała do restauracji i pomagała mu, znała się na tym, bo miała restaurację. Przyznał też, że gdy mieszkał u <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> poznał siostrę <span class="anon-block">A. E.</span> <span class="anon-block">Z.</span> i jej męża <span class="anon-block">M. Z.</span>.</p>
<p>Odnośnie przebiegu wydarzeń z dnia 15 sierpnia 2012 roku <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że do restauracji przyjechała <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> i chciała porozmawiać, wtedy nie byli już razem. Pojechali do knajpy <span class="anon-block">(...)</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> proponowała mu, żeby do siebie wrócili. Wtedy zadzwonił jej telefon – był to <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, który dzwonił z polskiego numeru. Dowiedziała się, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> szuka noclegu, nie wiedziała co robić. Zgodziła się, żeby <span class="anon-block">A. O. (1)</span> u niej nocował, ale poprosiła <span class="anon-block">N.</span>, by tez u niej nocował, żeby czuła się bezpieczniej. Pojechali razem po <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, a następnie do <span class="anon-block">K.</span>. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> zrobiła kolację. <span class="anon-block">O.</span> i <span class="anon-block">A.</span> pili wódkę. Oskarżony dodał, że on nie pił, bo szedł następnego dnia do pracy. Wtedy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> przepraszał <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span> za to, że zabrał jej pieniądze, ona mówiła, że wie, iż pieniędzy jej nie odda. Poszli spać. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w pokoju gościnnym, a on z <span class="anon-block">O. Ż.</span> „tak po koleżeńsku”. Na drugi dzień <span class="anon-block">A. O. (1)</span> opowiadał im, że ma kolejną dziewczynę, którą nakręci na pieniądze. Zawieźli go do Promenady i tam zostawili. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> poprosił <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> o pożyczenie 50 złotych. Oskarżony wyjaśnił, że następnie <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> zawiozła go do restauracji, gdzie miał mieć spotkanie ze <span class="anon-block">Z.</span> w sprawie lokalu pod drugą restaurację. Kiedy dojechali na miejsce <span class="anon-block">M. Z.</span> już był w restauracji. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> powiedziała <span class="anon-block">M. Z.</span>, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> jest w <span class="anon-block">W.</span>, wtedy <span class="anon-block">M. Z.</span> powiedział, żeby oddał mu jego pieniądze. <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że wtedy powiedział, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie ma pieniędzy, bo nawet od <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span> pożyczył 50 zł. <span class="anon-block">M. Z.</span> poprosił <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, że jak <span class="anon-block">A. O. (1)</span> będzie tego dnia u niej to żeby zadzwoniła, albo napisała smsa. <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że w tym momencie poszedł do swoich obowiązków. Gdy wrócił, słyszał jak <span class="anon-block">M. Z.</span> mówi do <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, że kupi to tam, gdzie zwykle nie tankuje i nie będzie śladów. Mimo, że prosił by mu powiedzieli o co chodzi, niczego się nie dowiedział. Usłyszał tylko od <span class="anon-block">O.</span>, że <span class="anon-block">M. Z.</span> pytał się jej, czy można mu wierzyć, bo podejrzewał, że on jest takim samym oszustem jak <span class="anon-block">A.</span>. W dalszej części tych depozycji <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że gdy z <span class="anon-block">O. Ż.</span> wyszedł z <span class="anon-block"> restauracji (...)</span> poprosiła go, by znowu do niej pojechał, bo bała się, że znowu przyjedzie <span class="anon-block">A.</span>. Tak się stało. Dalej oskarżony podał, że wieczorem, około 21:00 u <span class="anon-block">O.</span> pojawił się <span class="anon-block">A.</span>. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> robiła kolację, przy czym zabroniła mu jeść, mówiąc, że jest tylko dla <span class="anon-block">A.</span>. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> zjadł, po czym wstał i zaczął się chwiać. Oskarżony dodał, że pomyślał wtedy, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> coś dosypała <span class="anon-block">A. O. (4)</span> do jedzenia. Opowiedział, że widział kiedyś u <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> w figurce na statywie biały proszek, wtedy <span class="anon-block">O.</span> wytłumaczyła mu, że to na sen. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> poszedł spać, a <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> wyrzuciła jedzenie do śmieci i kazała mu wynieść worek do pojemnika przed domem. <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że potem otrzymał sms-a od <span class="anon-block">M. Z.</span> o treści „czy <span class="anon-block">A.</span> jest u was”. Odpowiedział, że tak. <span class="anon-block">M.</span> mu odpisał „ok” i około 22:00-23:00 przyjechał. <span class="anon-block">A.</span> wtedy spał w salonie. Gdy był ze <span class="anon-block">Z.</span> w kuchni, pytał się go, co teraz, bo <span class="anon-block">A.</span> śpi i sobie nie porozmawiają, nie mówił mu jednak, że ma podejrzenie, że <span class="anon-block">O.</span> coś dosypała pokrzywdzonemu do jedzenia. <span class="anon-block">Z.</span> wyciągnął z kieszeni kajdanki i powiedział, że zabierze <span class="anon-block">A. O. (1)</span> do znajomych policjantów. <span class="anon-block">M. Z.</span> był ubrany na sportowo, na głowie miał grubą czarną czapkę. Wtedy do kuchni przyszła <span class="anon-block">O.</span>. On wyszedł wtedy na chwilę do pokoju podłączyć telefon do ładowarki i wówczas zobaczył jak z kuchni wychodzi <span class="anon-block">M. Z.</span> z drewnianym młynkiem do pieprzu. Wszedł do salonu i uderzył w głowę śpiącego na kanapie <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. <span class="anon-block">A.</span> się obudził, krzyczał. Na sofie była krew. Zaczął odciągać <span class="anon-block">M. Z.</span>. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> zaczęła go uciszać, przytknęła mu rękę do ust. Potem, gdy <span class="anon-block">M. Z.</span> trzymał <span class="anon-block">A. O. (3)</span> zaczęła go ubierać. Oskarżony stał obok. Pytał się <span class="anon-block">O.</span> co się dzieje, odpowiedziała mu, że nic, że <span class="anon-block">A.</span> pojedzie ze <span class="anon-block">Z.</span>. Nadto kazała mu jechać z <span class="anon-block">M. Z.</span> i <span class="anon-block">A. O. (2)</span>, słuchać, co będzie mówił <span class="anon-block">A.</span>. Następnie <span class="anon-block">M. Z.</span> założył kajdanki <span class="anon-block">A.</span> i razem wyprowadzili go z mieszkania do samochodu. <span class="anon-block">O.</span> została w domu, miała wszystko posprzątać. W samochodzie oskarżony zauważył kanister z benzyną, który <span class="anon-block">M. Z.</span> przełożył do bagażnika (czerwona bańka około 5-litrowa). <span class="anon-block">M. Z.</span> ruszył, on i <span class="anon-block">A.</span> siedzieli z tyłu. Podczas jazdy <span class="anon-block">Z.</span> cały czas rozmawiał z <span class="anon-block">A.</span>, który zapewniał go, że odda pieniądze. <span class="anon-block">N. M.</span> dodał, że nie wtrącał się do tej rozmowy, pilnował, żeby <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie uciekł. W pewnym momencie zadzwoniła do niego <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> i kazała mu wysiadać z samochodu, żeby <span class="anon-block">Z.</span> go odwiózł do niej, albo wysadził w okolicy jeziorek na parkingu. <span class="anon-block">M. Z.</span> początkowo nie chciał zawrócić, ale gdy powiedział, że może coś u <span class="anon-block">O.</span> się stało, zawrócił w umówione miejsce. Czekali na <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>. A kiedy siedzący w samochodzie <span class="anon-block">A. O. (1)</span> coś zaczął mówić, <span class="anon-block">M. Z.</span> otworzył okno i pobił go rękoma. <span class="anon-block">N. M.</span> zadzwonił do <span class="anon-block">O.</span>, miała zaraz przyjechać, więc <span class="anon-block">M. Z.</span> z <span class="anon-block">A. O. (2)</span> odjechali. <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że on wraz z <span class="anon-block">O. Ż.</span> wrócili do <span class="anon-block">K.</span> około północy, zajeżdżając na zapiekanki, potem w domu pili alkohol, brali razem kąpiel, a w końcu poszli spać. W międzyczasie zorientował się, że nie ma swojego telefonu, zaczął go szukać, dzwonił na swój numer z telefonu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>, aż w końcu odebrał <span class="anon-block">M. Z.</span>, który powiedział, że zostawił swój telefon w jego samochodzie i że przywiezie mu go do restauracji. Na drugi dzień <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> dała mu telefon <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i kazała go wyrzucić<strong>
<!-- -->, </strong>ale nie zrobił tego, tylko oddał go swojej matce. <span class="anon-block">M. Z.</span> oddał mu na drugi dzień jego telefon i powiedział, że oddał <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w ręce policji, że będą przesłuchania, żeby mówił, że nie było <span class="anon-block">A.</span> u <span class="anon-block">O.</span>.</p>
<p>W wyjaśnieniach tych opisał również swoje późniejsze kontakty z <span class="anon-block">M. Z.</span>, którego pytał o <span class="anon-block">A.</span>, miał mu odpowiedzieć, że wszystko jest w porządku, ale potem kazał mu wyrzucić kartę SIM na numer z końcówka <span class="anon-block">(...)</span>.</p>
<p>Pytany o powody zmiany wyjaśnień <span class="anon-block">N. M.</span> tłumaczył, że podczas pierwszego przesłuchania był w szoku i dlatego nie mówił wszystkiego. Podawał nadto, że <span class="anon-block">A.</span> swój telefon musiał zostawić u <span class="anon-block">O.</span> w domu, skoro następnego dnia dała ona mu aparat. Zaprzeczał, by kochał <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span>.</p>
<p>Odnośnie dokumentu holenderskiego w wyjaśnieniach tych oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> przyznał, że jest on fałszywy, ale zapłacić za niego miał jakiemuś chłopakowi z Czeczenii <span class="anon-block">W. L.</span>.</p>
<p>Podczas konfrontacji z <span class="anon-block">M. N.</span> <span class="anon-block">M.</span> wyjaśnił, że nie było go w lesie i to nie on polewał paliwem <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Twierdził, że to wszystko była zaplanowane w restauracji między <span class="anon-block">O. Ż.</span> a <span class="anon-block">M. Z.</span>. Zarzucał oskarżonemu, gdy ten podawał, że się go bał, że w styczniu 2013 r. pozwalał swojej żonie spotykać się z nim, chodzić na imprezy (k. 1699-1702). Również podczas konfrontacji z <span class="anon-block">O. Ż.</span> w dniu 19 listopada 2013 r. <span class="anon-block">N. M.</span> podtrzymał przedstawianą przez siebie wersje wydarzeń, wskazując, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> został pobity przez <span class="anon-block">M. Z.</span> młynkiem. Stwierdził, że widział krew na głowie <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i sofie, że krew z <span class="anon-block">A.</span> „ciekła”. Dodał również , że podczas kolacji z <span class="anon-block">A. O. (2)</span> nie pił alkoholu, a <span class="anon-block">A. O. (1)</span> pił szampana albo wino – jakiś lekki alkohol oraz, że w tym okresie czasu był z <span class="anon-block">O. Ż.</span> jedynie w relacjach koleżeńskich (k. 1734 - 1737).</p>
<p>W toku śledztwa w dniu 24 marca 2014 r. oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> po raz kolejny oświadczył, że chce złożyć szczere wyjaśnienia, albowiem wszystko co do tej pory powiedział, to była wersja częściowo dogadana z <span class="anon-block">M. Z.</span> (k. 2557-2566). W tych wyjaśnieniach oskarżony podał, że przed zdarzeniem nie pozostawał już w związku z <span class="anon-block">O. Ż.</span>, rozstali się wcześniej, mieli swoje życiowe problemy, wtedy „nie było jeszcze mowy o <span class="anon-block">A.</span>”. Utrzymywali jedynie koleżeńskie kontakty. Zapamiętał, że w dniu 15 sierpnia 2012 r. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>- <span class="anon-block">Ż.</span> przyjechała do niego do restauracji, chciała porozmawiać. Pojechali na kebab. <span class="anon-block">O.</span> mówiła, że go kocha, proponował by do siebie wrócili. On wtedy był już w związku z inna kobietą o imieniu <span class="anon-block">G.</span>. W czasie tej rozmowy <span class="anon-block">O.</span> odebrała telefon, dzwonił <span class="anon-block">A.</span>, o którym jedynie wcześniej słyszał (że oszukał <span class="anon-block">O.</span>, inne kobiety, że grał w kasynie). <span class="anon-block">O.</span> powiedziała, że do niego oddzwoni, a jemu, że <span class="anon-block">A.</span> jest w <span class="anon-block">W.</span> i nie ma gdzie spać. Poprosiła oskarżonego, by pojechał razem z nią, poznał <span class="anon-block">A.</span>. Zgodził się, był ciekawy jak <span class="anon-block">A.</span> wygląda. Wieczorem u <span class="anon-block">O.</span> zjedli kolację, <span class="anon-block">A.</span> przechwalał się na temat pieniędzy, przepraszał <span class="anon-block">O.</span>, że ja okradł, prosił, by mu wybaczyła, by znalazła dla niego i <span class="anon-block">O.</span> mieszkanie, prosił by nikomu nie mówiła, że jest w Polsce. Nic się wtedy nie wydarzyło, poszli spać. Następnego dnia odwieźli <span class="anon-block">A.</span> do Promenady, gdzie miał umówione spotkanie z jakąś kobietą, a potem <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> zawiozła go do restauracji, gdzie był już <span class="anon-block">M. Z.</span>. Zjedli wspólnie obiad, podczas którego <span class="anon-block">O.</span> poinformowała <span class="anon-block">M. Z.</span>, że <span class="anon-block">A.</span> jest w <span class="anon-block">W.</span>. <span class="anon-block">Z.</span> zapytał się, czy <span class="anon-block">A.</span> ma pieniądze. <span class="anon-block">M.</span> odpowiedział, że nic nie ma, że nawet na kawę pożyczył pieniądze. Wtedy <span class="anon-block">Z.</span> powiedział, że jeśli nie odda pieniędzy, zostanie pobity. Zapytał się <span class="anon-block">N.</span>, czy ma jakiegoś chłopaka, który mógłby się tym zająć. Odpowiedział, że jego znajomi nie zrobią tego za darmo, na co <span class="anon-block">Z.</span> powiedział, że „w takim razie ma swoich ludzi”. Podał również, że <span class="anon-block">O.</span> zaproponowała, by zadzwonić na Policję, by zatrzymano <span class="anon-block">A.</span>. W końcu dogadali się, że jeśli <span class="anon-block">A.</span> wieczorem ponownie przyjedzie do <span class="anon-block">O.</span> do domu, zadzwonią do <span class="anon-block">Z.</span> z tą informacją. W dalszej części tych wyjaśnień oskarżony podał, że razem z <span class="anon-block">O.</span> przywieźli <span class="anon-block">A.</span> do domu po godzinie 22:00. Zjedli kolację, <span class="anon-block">A.</span> wyjął kokainę, którą zażył. Potem położył się spać. Przyznał, że to on wysłał do <span class="anon-block">Z.</span> sms-a. Po 23:00 do <span class="anon-block">O.</span> przyjechał <span class="anon-block">Z.</span>, dzwoniąc wcześniej do <span class="anon-block">O.</span>, by otworzyła mu bramę. W kuchni rozmawiał ze <span class="anon-block">Z.</span>, który powiedział, że ma miejsce i chłopaków, że wywiozą <span class="anon-block">A.</span>, gdzie zostanie pobity. Przy tej rozmowie <span class="anon-block">O.</span> nie było, była na górze u siostry. <span class="anon-block">Z.</span> wyciągnął kajdanki, zabrał z kuchni młynek a potem uderzył <span class="anon-block">A.</span> w głowę. <span class="anon-block">A.</span> zaczął strasznie krzyczeć. Wtedy <span class="anon-block">O.</span> zeszła z góry, zamknęła <span class="anon-block">A.</span> usta. On pomógł <span class="anon-block">Z.</span> założyć kajdanki na ręce <span class="anon-block">A.</span>, a <span class="anon-block">O.</span> pomogła im go ubrać. Potem zaprowadzili go do samochodu <span class="anon-block">Z.</span> i wsiedli we trzech do samochodu. W czasie drogi, <span class="anon-block">Z.</span> rozmawiał z <span class="anon-block">A.</span> o zwrocie pieniędzy, mówił, że musiał za niego płacić, że go oszukał, ze zaraz odpowie, za to co zrobił. W wyjaśnieniach tych <span class="anon-block">N. M.</span> podawał, że w czasie jazdy <span class="anon-block">Z.</span> do kogoś dzownił, informując, że już jedzie, że jest <span class="anon-block">A.</span>. Gdy jechali <span class="anon-block">ulicą (...)</span>, przed nimi jechał samochód marki <span class="anon-block">(...)</span>% koloru srebrnego z początkową rejestracją <span class="anon-block">(...)</span>. <span class="anon-block">Z.</span> powiedział mu, że to jego koledzy. Po jakims czasie, po zjechaniu z głównej drogi, <span class="anon-block">Z.</span> zatrzymał się i wysiadł. Rozmawiał z 3 mężczyznami, którzy wysiedli z <span class="anon-block">(...)</span>. Następnie – jak opisywał, trzech nieustalonych mężczyzn, poznał tylko imię jednego z nich, <span class="anon-block">A.</span> - znajomych <span class="anon-block">M. Z.</span> - polało paliwem jego oraz <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, któremu ręce związali kablem. On nadto został dwukrotnie ugodzony nożem. Następnie mężczyźni dali mu do palenia papierosa, po czym tym papierosem podpalili <span class="anon-block">A. O. (4)</span>. <span class="anon-block">N. M.</span> dodał, że z treści rozmów tych mężczyzn wynikało, że oni także zostali oszukani przez <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Został przez tych mężczyzn odwieziony do <span class="anon-block">Z.</span>, gdzie miała po niego przyjechać <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. Po przyjeździe do domu <span class="anon-block">O.</span>, wyrzucił swoje ubrania i buty, a rano na <span class="anon-block">M.</span> kupił sobie nowe. Na drugi dzień <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> dopytywała się, co z <span class="anon-block">A.</span>, więc ustalili z <span class="anon-block">M. Z.</span>, że powiedzą jej, iż <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie żyje. Tak też się stało, nie podali jej żadnych szczegółów.</p>
<p>Na rozprawie w dniu 23 września 2014 r. (k. 3100-3104) <span class="anon-block">N. M.</span> przyznał się do posiadania podrobionego holenderskiego dowodu osobistego, nie przyznał się do zabójstwa pokrzywdzonego i kradzieży jego telefonu. Oświadczył, że korzysta z przysługującego mu prawa do odmowy składania wyjaśnień. Po ujawnieniu wyjaśnień ze śledztwa podał, że pierwsze swoje wyjaśnienia podtrzymuje. Odnośnie kolejnych, w tym złożonych w czasie konfrontacji ze współoskarżonymi podał, że ich nie potwierdza. Podtrzymał natomiast te, w których opisał, iż zabójstwa <span class="anon-block">A. O. (1)</span> mieli dopuścić się znajomi <span class="anon-block">M. Z.</span> (mężczyźni z <span class="anon-block">(...)</span>). Tłumaczył przy tym, że bał się od początku złożyć takie wyjaśnienia, nie miał jeszcze obrońcy. Dodatkowo podał, że po zdarzeniu z mężczyzną o imieniu <span class="anon-block">A.</span> spotkał się co najmniej 2-3 razy i że w czasie tych spotkań ustalali różne wersje, by miał alibi w tym odnośnie zamiany telefonami z <span class="anon-block">A.</span>.</p>
<p>Bardzo obszerne, spontaniczne wyjaśnienia <span class="anon-block">N. M.</span> złożył w ponownym postępowaniu sądowym na rozprawie w dniu 25.01.2017 r. (k. 4993-5001v), które następnie kontynuował na kolejnych terminach (k.5077-5081v, k. 5091v-5096v, k. 5111v-5117v, k. 5138v-5140v). Oskarżony nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. W pierwszej kolejności opisał okoliczności, w jakich razem z matką znalazł się w Polsce i okoliczności, w jakich nawiązał znajomość z <span class="anon-block">O. Ż.</span>, jak poznał <span class="anon-block">M. Z.</span>, twierdząc, że w sierpniu 2012 r. nie był już w związku z oskarżoną, choć spotykali się. W dalszej części potwierdził, że w dniu 15 sierpnia 2012 r. był świadkiem rozmowy <span class="anon-block">O.</span> z <span class="anon-block">A.</span>, po której poprosiła go, by nocował u niej, gdy będzie <span class="anon-block">A.</span>. <span class="anon-block">O.</span> miała obawiać się, że <span class="anon-block">A.</span> znowu ją okradnie. Zgodził się, gdyż jak podał, był ciekawy jak <span class="anon-block">A.</span> wygląda, jaki jest. Potwierdził, że razem z <span class="anon-block">O. Ż.</span> odebrali <span class="anon-block">A.</span> w <span class="anon-block">W.</span> i we trójkę pojechali do <span class="anon-block">K.</span>. <span class="anon-block">A.</span> opowiadał kogo to nie oszukał, prosił by <span class="anon-block">O.</span> znalazł mu mieszkanie, prosił, by mu pożyczyła pieniądze na początek. W pewnym momencie – jak podał <span class="anon-block">N. M.</span>- razem z <span class="anon-block">A.</span> wyszli na zewnątrz na papierosa. Oskarżony wyjaśnił wtedy <span class="anon-block">A.</span>, że nie jest partnerem <span class="anon-block">O.</span>, ale uprzedził go, że jak ja oszuka na pieniądze, to połamie mu ręce i nogi. Tłumaczył, że wiedział już wtedy czym <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> zajmuje się w Niemczech i że do tego zmusiła ją sytuacja z <span class="anon-block">A.</span>. <span class="anon-block">O.</span> go zwyzywał, powiedział, że <span class="anon-block">O.</span> zawsze dla niego znajdzie pieniądze. <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że chciał wówczas uderzyć <span class="anon-block">A.</span>, ale wyszła po nich <span class="anon-block">O.</span> i weszli do środka. Położyli się spać. Odnośnie przebiegu z dnia 16 sierpnia 2012 r. oskarżony podał odmiennie wskazując, że tego dnia miał u siebie w restauracji umówione spotkanie z <span class="anon-block">M. Z.</span>, który miał mu pomóc w wyborze samochodu, który zamierzał kupić. Gdy <span class="anon-block">O.</span> się o tym dowiedziała postanowiła też pójść na to spotkanie. <span class="anon-block">A.</span> wcześniej zostawili na <span class="anon-block">G.</span>. W czasie rozmowy, nagle oskarżona powiedziała do <span class="anon-block">Z.</span>, że w <span class="anon-block">W.</span> jest <span class="anon-block">A.</span>. <span class="anon-block">M. Z.</span> na te słowa uderzył pięścią w stół. <span class="anon-block">N. M.</span> przyznał, że gdy zobaczył reakcję <span class="anon-block">M. Z.</span> i przypomniał sobie swoją wczorajszą rozmowę z <span class="anon-block">A.</span> zaproponował, by dać mu nauczkę. Przy czym nie wszystkie szczegóły tej rozmowy zapamiętał, kojarzył, że była mowa o zwrocie pieniędzy, ale nie potrafił podać o jaką kwotę chodziło. Stanowczo natomiast podał, że gdy ich rozmowa przeszła do konkretów to on zaproponował, by pokrzywdzonego wywieźć do lasu i go pobić, że nawet „palnął”, że można go polać benzyną. Gdy <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> odeszła na chwilę, razem z <span class="anon-block">M. Z.</span> ustalił, że gdy <span class="anon-block">A.</span> ponownie pojawi się w <span class="anon-block">K.</span>, powiadomi <span class="anon-block">Z.</span>. W dalszej części swoich depozycji <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że po zakończeniu spotkania zaczął zastanawiać się, jak to zrobić. Przed przyjazdem do <span class="anon-block">K.</span> postanowił pojechać do mieszkania swojej ówczesnej dziewczyny <span class="anon-block">G. P. (1)</span> i zabrać stamtąd kajdanki, które kiedyś razem kupili i zapalniczkę plastikową w kształcie pistoletu. Potem pojechał do <span class="anon-block">K.</span>. Po jakimś czasie zadzwonił <span class="anon-block">A.</span> z prośbą, by <span class="anon-block">O.</span> podjechała po niego. Razem z nią wiedli do samochodu i przywieźli pokrzywdzonego do mieszkania. <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był zmęczony, dziwnie się zachowywał, położył się spać na sofie w salonie. Wtedy wysłał do <span class="anon-block">M. Z.</span> kilka sms-ów z umówioną informacją. Po około 40 minutach <span class="anon-block">M. Z.</span> przyjechał do <span class="anon-block">K.</span>. Razem ze <span class="anon-block">Z.</span> wszedł do kuchni. Miał w rękach kajdanki. Nie odzywali się do siebie. Jak wyjaśnił oskarżony – zastanawiał się, jak pobić <span class="anon-block">A.</span>. Kazał <span class="anon-block">O.</span> wyjść z kuchni, wręczył <span class="anon-block">M. Z.</span> drewniany młynek. Nie wydawał mu żadnych komend, poleceń. Razem ruszyli do salonu. <span class="anon-block">Z.</span> stanął za stolikiem, który odgradzał go od sofy, a on sam poszedł do pokoju <span class="anon-block">O.</span>, skąd zabrał zapalniczkę w kształcie pistoletu. Ponownie wszedł do salonu, na jego widok <span class="anon-block">Z.</span> zdziwił się widząc go z pistoletem. Dał <span class="anon-block">Z.</span> znak, by podszedł do sofy. W tym momencie <span class="anon-block">M. Z.</span> uderzył <span class="anon-block">A.</span> młynkiem w głowę. Pokrzywdzony zaczął krzyczeć, tak głośno, że do salonu weszła <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>. Z głowy pokrzywdzonemu ciekła krew, więc – jak podawał dalej oskarżony – kazał mu wejść do łazienki i się umyć. Kazali <span class="anon-block">A.</span> się ubierać, <span class="anon-block">N. M.</span> groził mu tą atrapą pistoletu. Następnie oskarżony założył pokrzywdzonemu kajdanki na ręce. Potem we trzech, spokojnie wyszli z mieszkania i wsiedli do samochodu i <span class="anon-block">M. Z.</span> ruszył. W czasie drogi początkowo ze sobą nie rozmawiali, gdy <span class="anon-block">A.</span> zaproponował dogadanie się, <span class="anon-block">M. Z.</span> powiedział, by rozmawiał z <span class="anon-block">N.</span>. Obiecywał pieniądze. W pewnym momencie na telefon <span class="anon-block">A.</span> zadzwoniła <span class="anon-block">O.</span>. Nie zdążyli odebrać i po jakimś czasie ponownie ona zadzwoniła, ale na numer <span class="anon-block">N.</span>. Powiedział jej, żeby nie przeszkadzała. Jak podał – od tego momentu stał się posiadaczem telefonu pokrzywdzonego. W dalszej części <span class="anon-block">N. M.</span> wyjaśnił, że w pewnym momencie <span class="anon-block">Z.</span> skręcił do lasu. Gdy zaparkował na polanie, zapytał się <span class="anon-block">Z.</span>, czy ma jakiś sznurek, bo jak tłumaczył - skoro mieli pobić <span class="anon-block">A.</span>, a nie chciał, by został w kajdankach, w trosce o swoje bezpieczeństwo – musiał jakoś się ubezpieczyć, więc postanowił ręce obwiązać pokrzywdzonemu sznurkiem (k. 4998). Zapytał się również <span class="anon-block">Z.</span>, czy „ma tamto”, ten odpowiedział, że kupił. <span class="anon-block">M. Z.</span> znalazł kabel. Po wyprowadzeniu <span class="anon-block">A.</span> z samochodu, <span class="anon-block">Z.</span> przycisnął go swoim ciałem do samochodu, wtedy <span class="anon-block">N. M.</span> założył mu na ręce sznurek, a potem zdjął kajdanki. Następnie oskarżony odszedł z <span class="anon-block">A.</span> na bok. Zaczął zadawać pokrzywdzonemu ciosy pięścią w twarz, pokrzywdzony upadał na ziemię, wtedy go kopał. Kazał mu wstawać, wyzywał go. W pewnym momencie zadzwonił jego telefon, dzwoniła <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. Zawołał <span class="anon-block">Z.</span>, a sam odszedł na bok chcąc dokończyć rozmowę, powiedział jej, że zaraz wracają. Usłyszał też wtedy, że <span class="anon-block">M. Z.</span> rozmawia z pokrzywdzonym, a nawet słowa <span class="anon-block">A.</span> „ nie mam pieniędzy, nie oddam”. Zobaczył, że <span class="anon-block">Z.</span> zadaje pokrzywdzonemu ciosy, uderzał go pięścią. Wtedy <span class="anon-block">Z.</span> go zawołał. Gdy podszedł zobaczył, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> leży na plecach, usłyszał dźwięk, jakby się on dusił. Kopnął go kilka razy w okolice bioder i ud, kazał mu wstawać, ale ten nie reagował. Zapytał się <span class="anon-block">Z.</span>, co się stało. Ten nic nie mówił, wyciągnął tylko ręce. Wtedy zorientował się, że trzyma on w ręku nóż, który od niego odebral. Gdy pokrzywdzony przestał wydawać dźwięk, powiedział do <span class="anon-block">Z.</span> „przynieś benzynę”. Przyniósł dwa kanistry, z których oblał pokrzywdzonego benzyną, a baniaki odrzucił. Polewał go po całym ciele, po ubraniach, na całej długości jego ciała, z góry na dół. Potem wyjął zapalniczkę i podpalił <span class="anon-block">A.</span>. Gdy ogień wybuchł, odrzuciło go na ziemię. To wówczas usłyszał krzyki <span class="anon-block">A.</span>. Jak wyjaśnił dalej – pobiegł do samochodu, wsiadł do niego, zaraz potem wsiadł <span class="anon-block">M. Z.</span> i odjechali z miejsca zdarzenia. W czasie drogi powrotnej nie rozmawiali ze sobą. Gdy w pewnym momencie zaczął dzwonić jego telefon, odebrał go, dzwoniła oskarżona, ale treści rozmowy z nią nie potrafił przytoczyć. Zapamiętał, że <span class="anon-block">Z.</span> nie pozwolił mu w samochodzie zapalić papierosa, bo w środku był jeden z kanistrów. Wyjaśnił nadto, że potem na polecenie <span class="anon-block">Z.</span> zadzwonił do oskarżonej i kazał jej przyjechać po niego w okolice Centrum Handlowego M1. Nie chciała i zaproponował, że odbierze <span class="anon-block">N.</span> w okolicach jeziorek. <span class="anon-block">Z.</span> kazał także, by przywiozła jego dwa telefony. Po przyjeździe na umówione miejsce przekazał <span class="anon-block">Z.</span> dwa telefony i się rozstali. Jak wyjaśnił dalej, w związku z tym, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> dopytywała się go co się stało, przyznał się jej, że zabili pokrzywdzonego. Po przyjeździe do domu <span class="anon-block">O.</span>, nóż ukrył pod lodówką. Odnośnie tego noża podał nadto, że już w 2013 r. zabrał ten nóż z mieszkania <span class="anon-block">O.</span> i wyrzucił go do jakiegoś śmietnika w okolicach <span class="anon-block">ul. (...)</span> w <span class="anon-block">W.</span>.</p>
<p>W czasie przesłuchania oskarżony nie chciał szczegółowo wyjaśniać na temat jego korespondencji, która w śledztwie została zatrzymana. Tłumaczył jedynie, że wysłał do oskarżonej gryps przed konfrontacją, by nakłonić ją do złożenia dla niego korzystnych wyjaśnień, odnośnie części tej korespondencji powoływał się na niepamięć, co do motywów, którymi się wówczas kierował.</p>
<p>Przy czym odnotować należało, że po ujawnieniu oskarżonemu złożonych przez niego uprzednio wyjaśnień, oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> podał, że nie potwierdza ich, choć je złożył, niektóre z nich – jak podał – „to wyjaśnienia z kosmosu”. Tłumaczył, że w pierwszym postępowaniu sądowym nie zdecydował się podać prawdy z obawy przed surową karą. Twierdził też, że nie był początkowo należycie reprezentowany, na którą to okoliczność jego obrońca złożył odpis skazującego wyroku ze sprawy X K 816/14 (k. 5129-5131)</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Sąd Okręgowy zważył, co następuje:</strong>
</p>
<p>Niewątpliwym jest, iż wyjaśnienia, jakie w przedmiotowej sprawie złożyli oskarżeni <span class="anon-block">M. Z.</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> oraz <span class="anon-block">N. M.</span> to jedyne dowody, na podstawie których można było czynić ustalenia faktyczne co do przebiegu wydarzeń, jakie rozegrały się w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w <span class="anon-block">K.</span> przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> w dniu 16 sierpnia 2012 r. w godzinach wieczornych oraz po północy, już 17 sierpnia 2012 r. na polanie w lesie. Również jedynie na podstawie wyjaśnień oskarżonych można było odtworzyć przebieg ich spotkania w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span>. W wydarzeniach tych bowiem uczestniczyli tylko oskarżeni, nie było bezpośrednich świadków tych wydarzeń.</p>
<p>Dlatego też wyjaśnienia oskarżonych należało poddać wszechstronnej analizie i ocenie, w tym w kontekście pozostałych dowodów zgromadzonych w toku ponownego przewodu sądowego, zwłaszcza że oskarżeni przedstawiali w sposób odmienny przebieg tych wydarzeń.</p>
<p>W wyniku przeprowadzonej oceny Sąd doszedł do przekonania, że wyjaśnieniom złożonym przez <strong>
<!-- -->oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span>
</strong> – co do przebiegu wydarzeń w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span>, w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w <span class="anon-block">K.</span> i tych, które rozegrały się na polanie w lesie, należy dać wiarę. I to nie tylko dlatego, że prezentowana przez tego oskarżonego wersja wydarzeń ułożyła się w spójną całość, że oskarżony podawał w niej okoliczności odnoszące się do udziału w tych zdarzeniach nie tylko dwójki pozostałych oskarżonych, ale i jego samego, że przyznawał w nich okoliczności także dla niego niekorzystne, że wyjaśnienia te były konsekwentne, kategoryczne w toku całego postępowania (oskarżony nigdy ich nie odwołał ani nie zmieniał), ale także i dlatego, że podawane przez niego okoliczności znalazły potwierdzenie w innych dowodach, w tym w opiniach biegłych z zakresu medycyny sądowej i pożarnictwa. Podkreślić również należy, że w swoich wyjaśnieniach oskarżony podawał szczegóły opisywanych wydarzeń, emocje i uczucia, które mu towarzyszyły, w czasie wyjaśnień składanych w śledztwie nie zasłaniał się w sposób bezpodstawny niepamięcią, nie wyolbrzymiał opisywanych faktów.</p>
<p>W pierwszej kolejności wskazać należy, że już w pierwszych wyjaśnieniach złożonych w śledztwie w dniu 23 lipca 2013 r. oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> przedstawił pełen opis wydarzeń. Co istotne, złożył je w momencie, w którym nie miał jeszcze na piśmie przedstawionego zarzutu, został jedynie poinformowany, o co jest podejrzany. Te wyjaśnienia oskarżonego są rzeczowe, dotyczą generalnie suchych faktów i ich chronologii (przesłuchanie to mając na uwadze godziny przesłuchania odnotowane w protokole, było dość krótkie). Sąd dostrzegł przy tym, że podawana wówczas przez oskarżonego godzina wiadomości, którą otrzymał od oskarżonej <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> nie odpowiada danym wynikającym z analizy bilingów połączeń z jego telefonu, ale okoliczność ta nie mogła dyskwalifikować jego wyjaśnień, albowiem w tym zakresie oskarżony sam wskazał, że informację o pobycie <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w domu oskarżonej otrzymał sms-em albo przez telefon. A zatem w czasie przesłuchania nie był tego zupełnie pewien. Dopiero szczegółowo analiza połączeń wykonywanych przez oskarżonych i samego pokrzywdzonego w dniu 16 sierpnia 2012 r. pozwoliła Sądowi na w miarę precyzyjne ustalenie godzin poszczególnych wydarzeń, w tym kontaktów telefonicznych pomiędzy oskarżonymi. Zważywszy jednocześnie, że oskarżony wyjaśnienia te składał prawie rok od zdarzenia, w ocenie Sądu, mógł tego szczegółu po prostu dokładnie nie zapamiętać. W wyjaśnieniach tych nie był również pewien, czy oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> zarzuciła pokrzywdzonemu koszulkę, czy koszulę, zapamiętał jedynie, że zawiązała ją z przodu. W tym zakresie Sąd pamiętał, iż w swojej ostatniej opinii pisemnej wydanej wspólnie z biegłym z zakresu pożarnictwa, biegły <span class="anon-block">M. F.</span> wskazywał, że ujawnione na rękach pokrzywdzonego strzępki materiału wskazują raczej na to, że pokrzywdzony miał założoną a nie zarzuconą koszulę, tak jak opisywał to oskarżony. Sąd przeanalizował materiał poglądowy z miejsca zdarzenia ( w tym zdjęcia z załącznika nr 6) i doszedł do przekonania, że na tej podstawie czynienie takiego kategorycznego stwierdzenia nie jest możliwe (np. zdjęcie k. 79, k. 80). W czasie pierwszego przesłuchania oskarżony nie pamiętał, gdzie i kiedy kupił paliwo. W tym zakresie <span class="anon-block">M. Z.</span> składał rzeczywiście odmienne wyjaśnienia. W czasie przesłuchania w dniu 1.08.2013 r. podał bowiem, że paliwo kupił gdzieś na stacji paliw na <span class="anon-block">B.</span>, <span class="anon-block">B.</span>, nie potrafił podać szczegółów, zaś przed Sądem kategorycznie sprecyzował, że kupił je tuż przed przyjazdem do <span class="anon-block">K.</span>, co z kolei zgadzało się z zapisami z bilingów jego telefonu, gdyż na terenie <span class="anon-block">K.</span> przed przyjazdem do domu oskarżonej przebywał około pół godziny, a zatem był to wystarczający czas na dokonanie takiego zakupu. Sąd za przekonujące uznał tłumaczenia oskarżonego odnośnie powodów złożenia takich wyjaśnień w dniu 1 sierpnia 2013 r., gdy tłumaczył się zmęczeniem. Niewątpliwym bowiem jest, że składał je rano, po kilkugodzinnej, przeprowadzonej w godzinach wieczornych wizji lokalnej. Przy czym podkreślić należy, że oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> kategorycznie zawsze przyznawał, że to on kupił paliwo. Okoliczność, gdzie i kiedy dokonał tego zakupu w zasadzie nie miała jakiegoś większego znaczenia, skoro od samego początku oskarżony przyznawał, że już na spotkaniu w restauracji przyjął na siebie takie zadanie. Zwrócić należy uwagę i na to, iż w swoich wyjaśnieniach oskarżony nigdy nie podawał, by w czasie zdarzenia pokrzywdzony był pijany, precyzował jedynie, że z jego ust wyczuł woń alkoholu (gdy mieli bliski kontakt przy samochodzie), która to okoliczność znalazła potwierdzenie zarówno w opinii biegłego <span class="anon-block">M. F.</span>, jak i biegłej z zakresu badań toksykologicznych. Konsekwentnie podawał przy tym, że o tym, iż <span class="anon-block">A.</span> jest pijany mówiła mu oskarżona. Również podawany przez oskarżonego czas, w jakim rozegrały się wydarzenia w mieszkaniu w <span class="anon-block">K.</span>, na polanie (podawał, że w mieszkaniu wszystko trwało nie dłużej niż 5 minut) korelował z wnioskami zawartymi w opinii biegłego z zakresu informatyki (biegły wyznaczył trasę przejazdu tam i z powrotem oraz oszacował czas na jej pokonanie), podobnie jak podawane przez niego okoliczności dotyczące rozmów <span class="anon-block">N. M.</span> z <span class="anon-block">O. Ż.</span> w drodze powrotnej z polany, które znalazły z kolei potwierdzenie w analizie połączeń telefonicznych. Z wyjaśnień <span class="anon-block">M. Z.</span> jednoznacznie wynikało przy tym, że nie widział on samego momentu podpalenia pokrzywdzonego, dlatego też nie mógł podać pozycji, w jakiej się on wówczas znajdował. Dokonując oceny jego wyjaśnień odnieść należało się również do kwestii telefonów oskarżonego, które zostawił w mieszkaniu oskarżonej. W tym zakresie zwrócić należało uwagę, iż to sam oskarżony już w pierwszych swoich wyjaśnieniach, w końcowej ich części, sam z siebie podał, że dwa jego telefony, które zostawił w <span class="anon-block">K.</span>, zostały mu przywiezione przez oskarżoną i przekazane przez <span class="anon-block">N. M.</span>. Gdyby podzielać argumentację prokuratora, iż oskarżony od początku planował zabójstwo pokrzywdzonego, mógł tę okoliczność zataić. Należało sobie również postawić pytanie dlaczego zatem nie dopilnował, żeby <span class="anon-block">N. M.</span> nie zabrał do samochodu ze sobą swojego telefonu. Za wiarygodne Sąd uznał również i te wyjaśnienia <span class="anon-block">M. Z.</span>, w których kategorycznie podawał, że w domu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> <span class="anon-block">Ż.</span> pokrzywdzonemu nie zadano uderzenia w głowę drewnianym młynkiem bądź innym tego typu przedmiotem (którą to wersję przedstawiał oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span>). Wyjaśnienia te korespondowały w tym zakresie z wyjaśnieniami oskarżonej, która również konsekwentnie zaprzeczała takiemu faktowi. Sąd dokonał analizy umiejscowienia śladów biologicznych ujawnionych na sofie w salonie w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> tj. śladów, w których ujawniono DNA pokrzywdzonego – ujawniono je po zdjęciu poduszek stanowiących oparcie sofy w środkowej jej części. W żaden sposób zatem wyjaśnienia, które zaprezentował w tym zakresie <span class="anon-block">N. M.</span> nie mogą tłumaczyć ich umiejscowienia. Co istotne jednak, z opinii biegłego <span class="anon-block">M. F.</span> wynika, że w przedniej części prawego mięśnia skroniowego ujawnił on dość intensywne podbiegnięcie krwawe, co wskazuje że pokrzywdzony musiał doznać urazu tępego tej okolicy. Przy czym jednoznacznie wskazał, że sekcyjnie nie było w tej okolicy żadnej rany, że nie ma dowodu, że rana była i krwawiła. Opisując mechanizm powstania tego obrażenia biegły wskazywał dodatkowo, że mógł on powstać od kilku minut od zgonu pokrzywdzonego, do jednego dwóch dni wcześniej oraz, że mógł powstać od uderzenia pięścią, kopnięcia, uderzenia tępym przedmiotem, ale i od upadku na twarde podłoże. W świetle tych dowodów tym bardziej nie można było zatem wykluczyć, że ujawnione na sofie ślady biologiczne, w tym zawierające krew pokrzywdzonego zostały przez niego pozostawione w zupełnie innych okolicznościach, w czasie wcześniejszych pobytów w domu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. Nie można było również wykluczyć, że urazu tego pokrzywdzony doznał jeszcze przed 16 sierpnia 2012 r., albo nawet upadając na ziemię po podpaleniu go przez <span class="anon-block">N. M.</span>.</p>
<p>Co istotne, podawanego przez oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span> przebiegu wydarzeń na polanie a zwłaszcza sposobu oblewania paliwem pokrzywdzonego przez <span class="anon-block">N. M.</span>, nie wyklucza opinia biegłego <span class="anon-block">S. W. (1)</span>, choć biegły podał najbardziej prawdopodobny – w jego opinii - sposób oblania i podpalenia pokrzywdzonego, który nie pokrywał się z wyjaśnieniami złożonymi przez oskarżonego. W pierwszej kolejności należało wczytać się dokładnie w treść wyjaśnień <span class="anon-block">M. Z.</span>, z których nie wynika, by widział, żeby <span class="anon-block">N. M.</span> nieprzerwanym strumieniem, z góry, na głowę pokrzywdzonego wylewał paliwo. Podawał, że widział, jak <span class="anon-block">N. M.</span> polewa pokrzywdzonego z boku, na wysokości tułowia, a potem z góry, obchodząc go dookoła, słyszał chluśnięcia cieczy. Eksperyment procesowy przeprowadzony z udziałem oskarżonego nie został nagrany, stąd nie można w sposób kategoryczny opierać się na zdjęciach wykonanych z tej czynności tzw. stop klatkach. Zwłaszcza, że w protokole odnotowano, iż w czasie panujących warunków widać było jedynie zarys postaci. Zdaniem Sądu nie można wykluczyć, iż by przekonać do swojej wersji wydarzeń, że to nie on dokonał oblania i podpalenia pokrzywdzonego, oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> podał więcej niż zaobserwował w rzeczywistości.</p>
<p>W toku przewodu sądowego Sąd nie znalazł żadnych dowodów, które przemawiałyby za kategorycznym przyjęciem, iż w przeszłości oskarżony pożyczył pokrzywdzonemu znaczną kwotę pieniędzy i w sierpniu 2012 r. postanowił zażądać jej zwrotu. W tym zakresie bowiem oskarżony kategorycznie tej okoliczności zaprzeczał. Niejednoznaczne na tę okoliczność wyjaśnienia składała oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span>. Żaden z przesłuchanych świadków – znajomych pokrzywdzonego – również nie podawał takich okoliczności, które podważyłyby w tym zakresie wiarygodność oskarżonego, podawali oni bowiem zasłyszane pogłoski, o długu, spadku, różne kwoty pieniędzy, w różnych walutach. Również zeznania <span class="anon-block">O. L.</span> nie przekonały Sądu, by rzeczywiście taki fakt miał miejsce.</p>
<p>Jednocześnie Sąd analizował, czy podawane powody, dla których oskarżony podjął decyzję o udziale w daniu nauczki pokrzywdzonemu, rzeczywiście – z punktu widzenia zwłaszcza zasad logiki, doświadczenia życiowego – można uznać za wiarygodne. Na pierwszy rzut oka - mając na uwadze fakt, iż oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> przed zdarzeniem od ponad roku nie miał jakiegokolwiek kontaktu z pokrzywdzonym, z jego wyjaśnień nie wynika, by w jakiś natrętny sposób nękany był przez inne osoby, czy organy ścigania, by zwracały się do niego kobiety z żądaniami spłaty długów zaciągniętych przez jego szwagra - wydawać by się mogło, że wyjaśnienia oskarżonego nie przekonują. Jednak z akt sprawy wynika, że oskarżony przewijał się w sprawach prowadzonych przez policję przeciwko <span class="anon-block">A. O. (5)</span>, że policja poszukując pokrzywdzonego listem gończym, znała i sprawdzała adres przez niego podawany tj. adres zamieszkania oskarżonego. Wśród dokumentów dołączonych do akt znajdują się i te, które dotyczą <span class="anon-block">M. S. (1)</span> m.in. jej wniosek o ściganie <span class="anon-block">A. O. (1)</span> z uwagi na fakt, że dopuścił się on na jej szkodę oraz na szkodę jej rodziców oszustwa pod pozorem zakupu samochodu marki <span class="anon-block">(...)</span> i dostarczenia go do granicy, za co pobrał za pokwitowaniem kwoty: 10.500 USD, 5,850 Euro, 3.500 Euro (t. II, k. 367, 369 – 370, 373) . Z protokołu oględzin akt nadesłanych z <span class="anon-block"> (...)</span> Urzędu Wojewódzkiego i kopii dokumentów wynika nadto, że w 2011 r. Urząd został powiadomiony przez <span class="anon-block">M. S. (1)</span>, że wobec <span class="anon-block">O.</span> toczy się taka sprawa, oraz, że w sprawie tej (k. 532-549) słuchany był jako świadek <span class="anon-block">M. Z.</span> w dniu 5.09.2011 r. Nie można było pominąć również kręgu kulturowego, w którym oskarżony znalazł się żeniąc się z siostrą pokrzywdzonego, a w którym panowały zasady załatwiania spraw w rodzinie, że to mężczyzna jest głową rodziny i za nią odpowiada. Dla Sądu niewątpliwym jest, że oskarżony nie darzył <span class="anon-block">A. O. (1)</span> sympatią, uważał go za oszusta, obawiał się z jego strony problemów, znał sytuację, w której znalazła się <span class="anon-block">J. W. (2)</span>, <span class="anon-block">O. L.</span>, wiedział o związku pokrzywdzonego z oskarżoną <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, o sprawie <span class="anon-block">D. B.</span>, że co do rzekomego handlu samochodami pokrzywdzony wplątał jego osobę. Z dokumentów dołączonych do akt sprawy z urzędów skarbowych nie wynika, by oskarżony trudnił się handlem samochodami. W 2010 r. legalnie (k. 3461) sprowadził <span class="anon-block">O. (...)</span> i <span class="anon-block">R. (...)</span>, w 2009 r. <span class="anon-block">M. (...)</span> i na te okoliczności złożył przekonujące wyjaśnienia.</p>
<p>Analizując wyjaśnienia oskarżonego Sąd doszedł do przekonania, że zachowania podjęte przez oskarżonego można wytłumaczyć cechami jego osobowości, które zostały wskazane przez biegłego psychologa. W wydanej opinii (zwłaszcza ustnej) biegły <span class="anon-block">D. Ż.</span> wyjaśnił, że wyniki badań psychologicznych wskazały na ograniczony wgląd <span class="anon-block">M. Z.</span> we własną osobowość, ograniczony poziom krytycznej oceny własnej osoby, obniżone zdolności w zakresie wyciągania wniosków oraz działań z własnych i społecznych zachowań napotykanych we własnym życiu, skłonność do koncentracji na własnej osobie i własnych potrzebach. Te cechy widoczne były zwłaszcza w tych wyjaśnieniach <span class="anon-block">M. Z.</span>, w których przedstawiał, że pokrzywdzony był dla niego problemem, pojawiał się w jego życiu, traktował go jako zagrożenie dla niego samego i jego bliskich. Wprawdzie z opinii biegłego psychologa wynikało również, że oskarżony w zakresie mechanizmów radzenia sobie w trudnych sytuacjach ma skłonność do przerzucania odpowiedzialności na inne osoby, to cechy tej w żaden sposób nie można przełożyć na treść jego wyjaśnień złożonych w sprawie, uznając, że opisał on w sposób kłamliwy przebieg wydarzeń. Z opinii psychologa nie wynikało przy tym, że oskarżony prezentuje postawę manipulacyjną, a jedynie, że wyniki przeprowadzonych badań wskazują na możliwość manipulacją informacjami. Przy czym biegły precyzował, że w stosunku do oskarżonego możliwa jest hipoteza co do jego emocjonalnej motywacji w zdarzeniu, zaskoczenie rozwojem sytuacji oraz przebiegiem zdarzenia.</p>
<p>Jednocześnie nie przekonały Sądu tylko te wyjaśnienia oskarżonego, w których tłumaczył, dlaczego nie udzielił żadnej pomocy palącemu się pokrzywdzonemu. W tym bowiem zakresie wyjaśnienia <span class="anon-block">M. Z.</span> nie były logiczne i obiektywne. Z jego relacji nie wynika, by ze strony <span class="anon-block">N. M.</span> groziło mu jakieś realne niebezpieczeństwo, zwłaszcza, że oskarżony nie podjął nawet próby udzielenia pomocy pokrzywdzonemu. Na pewno sytuacja, w której się znalazł była dla niego stresująca, była zaskoczeniem, ale jako dojrzały, wykształcony mężczyzna, emocje te mógł i powinien opanować. Zdaniem Sądu w tym zakresie wyolbrzymiał opisywane okoliczności, w sposób nieuprawniony starając się usprawiedliwić swój brak jakiejkolwiek reakcji.</p>
<p>Analiza całokształtu okoliczności ujawnionych w sprawie doprowadziła jednocześnie Sąd do przekonania, że żadnej z wersji podawanych przez <strong>
<!-- -->oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> złożonych w zakresie zarzucanego mu zabójstwa pokrzywdzonego i kradzieży jego telefonu, nie można było dać wiary w całości, albowiem nie znalazły one potwierdzenia w zgromadzonych w sprawie dowodach, lub wręcz zostały przez nie wykluczone. Zdaniem Sądu każda z tych wersji zmierzała do uwolnienia się <span class="anon-block">N. M.</span> od odpowiedzialności karnej, przy czym już na wstępie oceny wyjaśnień tego oskarżonego wskazać należy, że po stronie oskarżonego nie było żadnego powodu, dla którego <span class="anon-block">N. M.</span> tej ostatniej wersji zaprezentowanej w ponownym postępowaniu nie mógł podać w toku śledztwa, czy chociażby w czasie wyjaśnień składanych w pierwszym postępowaniu sądowym. Powody, które na wytłumaczenie swojej postawy w tym zakresie podawał oskarżony, nie przekonały Sądu, jako zupełnie nielogiczne i nieracjonalne.</p>
<p>Mimo, że oskarżony w ostatnich swoich wyjaśnieniach nie potwierdził depozycji składanych w śledztwie i na rozprawie w dniu 23 września 2014 r. należało dokonać ich oceny.</p>
<p>Analizując wyjaśnienia <span class="anon-block">N. M.</span>, które złożył w czasie posiedzenia w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania Sąd doszedł do przekonania, że oskarżony prawdziwie wówczas podał jedynie na temat tego, że w tym czasie pozostawał w związku z oskarżoną <span class="anon-block">O. Ż.</span>, że wiedział, iż pokrzywdzony zadzwonił od oskarżonej prosząc o przenocowanie go, że zgodził się na to, że poznał <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w dniu 15 sierpnia 2012 r., że razem wówczas zjedli w <span class="anon-block">K.</span> kolację oraz, że następnego dnia wszyscy wyszli z domu oskarżonej. W tym bowiem zakresie jego wyjaśnienia korelowały z wyjaśnieniami <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, tworząc dość spójną całość. Z tego samego powodu nie budziły również wątpliwości Sądu te wszystkie wyjaśnienia <span class="anon-block">N. M.</span>, w których relacjonował on to, co na temat pokrzywdzonego opowiadała mu oskarżona. Dalszej wersji wydarzeń przedstawionych w tych pierwszych wyjaśnieniach Sąd nie uznał za wiarygodną. Nie tylko dlatego, że już w dniu 6 września 2013 r. oskarżony ją odwołał, ale przede wszystkim dlatego, że była ona sprzeczna z wiarygodnymi wyjaśnieniami oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span>, z wynikami analizy połączeń telefonicznych pomiędzy jego telefonem, a telefonem oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. Podając kolejną wersję wydarzeń <span class="anon-block">N. M.</span> odmiennie opisał już przebieg spotkania w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span>, sugerował, że <span class="anon-block">M. Z.</span> i <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> ustalili coś, o czym nie chcieli mu powiedzieć, że umówili się, że da ona znać <span class="anon-block">Z.</span>, gdy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> ponownie się u niej pojawi. Podawał również, że w czasie kolacji oskarżona musiała coś dosypać pokrzywdzonemu do jedzenia. Twierdził też, że to <span class="anon-block">Z.</span> przywiózł kajdanki, że z kuchni wyszedł z drewnianym młynkiem do pieprzu (wcześniej podawał drewnianą deseczkę), uderzył pokrzywdzonego w głowę, że widział krew na sofie. Że wprawdzie razem ze <span class="anon-block">Z.</span> i pokrzywdzonym wsiadł do samochodu, ale potem na polecenie oskarżonej, która do niego zadzwoniła, kazał się wysadzić. Wszystko miało dziać się w okolicach północy. I ta wersja wydarzeń nie była logiczna, pozostawała w sprzeczności z wyjaśnieniami <span class="anon-block">M. Z.</span>, z wynikami analizy połączeń telefonicznych, z opinią biegłego z zakresu medycyny sądowej co do charakteru obrażeń stwierdzonych w okolicy skroniowej pokrzywdzonego, protokołem oględzin sofy, co do umiejscowienia śladów biologicznych (ślady te ujawniono dopiero po zdjęciu poduszek, w środkowej części sofy), z wynikami opinii z badań toksykologicznych. W toku postępowania przygotowawczego nie stwierdzono u denata obecności substancji z grup amfetaminy i kokainy (opinia k. 500 – 502). W związku z substancją koloru białego znajdującą się we wgłębieniu pod pokrywą kolumny ozdobnej, zabezpieczoną podczas przeszukania pomieszczeń mieszkalnych w mieszkaniu w <span class="anon-block">K.</span> przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> dokonano badań z zakresu badań fizykochemicznych. W wyniku tych badań ustalono, iż na powierzchni dowodowej kolumny nie stwierdzono obecności środków odurzających, ani substancji psychotropowych, czy prekursorów, zaś biała substancja pobrana <br/>z powierzchni wzorów okazała się wyrobem lakierniczym (farba, emalia, opinia k. 1633 – 1634).</p>
<p>Za całkowicie niewiarygodne Sąd uznał i te wyjaśnienia <span class="anon-block">N. M.</span>, które złożył w śledztwie w dniu 24 marca 2014 r. i które potem jako jedyne potwierdził przed Sądem w pierwszym postępowaniu. Odmiennie niż poprzednio i sprzecznie z poczynionymi przez Sąd ustaleniami ( w tym poczynionymi nie tylko na podstawie wyjaśnień oskarżonej, ale również na podstawie zeznań <span class="anon-block">G. P.</span>) oskarżony zaprzeczył swojemu związkowi z <span class="anon-block">O. Ż.</span> w okresie zdarzenia, odmiennie niż poprzednio opisał przebieg spotkania w restauracji wprowadzając wątek poszukiwania przez <span class="anon-block">M. Z.</span> osoby, która mogłaby dać nauczkę pokrzywdzonemu, przebieg kolacji u <span class="anon-block">O.</span> podając, że pokrzywdzony zażywał wówczas kokainę (co jak wskazano powyżej wykluczyły opinie biegłych), by wreszcie obarczyć sprawstwem za śmierć pokrzywdzonego trzech nieznanych mu mężczyzn z <span class="anon-block">(...)</span>, którzy mieli skrzywdzić również jego (dwukrotnie ugodzić go nożem). W wyniku przeprowadzonych już w śledztwie czynności ustalono, że w sierpniu 2012 roku zarejestrowanych było 5 pojazdów, które odpowiadały opisowi wskazanemu przez <span class="anon-block">N. M.</span>. Były one zarejestrowane na: <span class="anon-block">B. N.</span>, <span class="anon-block">M. D. (1)</span>, <span class="anon-block">M. W. (1)</span>, <span class="anon-block">A. G. (3)</span> i <span class="anon-block">K. R.</span>. <span class="anon-block">K. T.</span> (która była właścicielką pojazdu <span class="anon-block">(...)</span>) zeznała, że w dniach 16-17 sierpnia 2012 roku nie była w <span class="anon-block">W.</span> (jej zeznania k. 2717a i 2717a verte). <span class="anon-block">B. N.</span>, (współwłaścicielka pojazdu o <span class="anon-block">numerach rejestracyjnych (...)</span>) podała, że samochód ten nabyła wraz z mężem w listopadzie 2012 roku, w związku z tym nie mogła jeździć tym samochodem w sierpniu 2012 roku w <span class="anon-block">W.</span> ( jej zeznania k. 2727 - 2728). <span class="anon-block">A. G. (3)</span> i <span class="anon-block">M. D. (1)</span> (właściciele pojazdów <span class="anon-block">(...)</span>), zeznali, że nie byli w tych dniach w <span class="anon-block">W.</span> i nie użyczali nikomu swoich samochodów (k. 2729 – 2730, 2737 - 2738). Sąd zeznania tych świadków uznał za wiarygodne, nie znajdując podstaw do ich zakwestionowania. Były to zupełnie obce postronne osoby. Nadto możliwość powstania u oskarżonego obrażeń ciała, jakie opisał w tych wyjaśnieniach <span class="anon-block">N. M.</span>, wykluczyła opinia biegłego <span class="anon-block">P. R. (2)</span>, który wskazał, iż stwierdzone podczas badania oskarżonego blizny szyi, prawego przedramienia i lewego uda powstały wiele lat wcześniej (co najmniej 4 – 5 lat). Ponadto biegły podniósł, iż rana cięta, której pozostałością jest blizna uda, musiała być dość głęboka i obejmowała, poza skórą właściwą, także podskórną warstwę tłuszczową. Rana taka mogła być zadana nożem, o ostrzu w kształcie, jak narysowany przez oskarżonego lub do niego zbliżonym. Natomiast biegły wskazał, iż kształt i wielkość blizny ujawnionej na szyi stoi w sprzeczności z wyjaśnieniami oskarżonego co do narzędzia, jakim została spowodowana. W ocenie biegłego, w przypadku, gdyby do jej zadania posłużył opisany nóż, blizna po takiej ranie byłaby dłuższa, jej brzegi miałyby inny kształt, a same zranienie miałoby różną głębokość. Ponadto biegły wskazał, że uderzenie w szyję narzędziem o cechach podanych przez oskarżonego pociągnęłoby za sobą powstanie bardzo rozległego zranienia, które z dużym prawdopodobieństwem skutkowałoby zgonem opiniowanego ( opinia k. 2628-2629, k. 2853-2854, k. 3358-3363).</p>
<p>Bardzo obszerne wyjaśnienia oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> złożył w ponownym postępowaniu. I tym razem odmiennie – niż poprzednio - opisał przebieg wydarzeń z 16 na 17 sierpnia 2012 r. wskazując, że to on był umówiony w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span> z <span class="anon-block">M. Z.</span>, czemu przeczą wyjaśnienia złożone przez współoskarżonych, a uznane w tym zakresie przez Sąd za wiarygodne. W wyjaśnieniach tych oskarżony przyznał jednak, że na tym spotkaniu to on zaproponował, by pokrzywdzonemu dać nauczkę, wywieźć go do lasu a nawet pobić. Tłumaczył też, że w zasadzie to „tylko palnął, że można go nawet oblać benzyną”. I w tym zakresie Sąd – mając na uwadze wyjaśnienia <span class="anon-block">M. Z.</span> uznał, że przyznanie się <span class="anon-block">N. M.</span> do zaproponowania właśnie przez niego dania owej nauczki pokrzywdzonemu było szczere. Z tym jednak, że w wyjaśnieniach tych oskarżony – sprzecznie z poczynionymi ustaleniami, czemu nie zaprzeczała sama oskarżona– podawał, że oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> nie było podczas rozmowy, gdy ustalili, że <span class="anon-block">Z.</span> zostanie powiadomiony o przyjeździe <span class="anon-block">A. O. (1)</span> do domu <span class="anon-block">O.</span>. Za zupełnie niewiarygodne – wobec treści zeznań <span class="anon-block">G. P.</span> – Sąd uznała te jego kolejne depozycje, w których opisał on, w jaki sposób wszedł tego dnia w posiadanie kajdanek, albowiem świadek jednoznacznie wskazała, że oskarżony nie posiadał kluczy, do mieszkania, w którym wówczas mieszkała. Zupełnie niewiarygodne były i te jego wyjaśnienia, w których wprowadził wątek z zapalniczką w kształcie pistoletu. Nie tylko dlatego, że podał o tym po raz pierwszy w kolejnej już wersji swoich wyjaśnień, ale dlatego, że okoliczność ta zupełnie nie wynikała z wyjaśnień <span class="anon-block">M. Z.</span>, przy czym Sąd nie znalazł powodów, które przemawiałaby za uznaniem, że <span class="anon-block">M. Z.</span> nie podał tego, bo chciał ten fakt ukryć. Zdaniem Sądu opisywanie przez oskarżonego – po kilku latach od zdarzenia - w tak szczegółowy sposób, wręcz drobiazgowy, kolejnych wydarzeń, które miały rozegrać się w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> dowodzi, że oskarżony wyjaśnienia te chciał w jak najszerszym zakresie dopasować do materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie. Dlatego „nagle” przypomniał sobie o kilku sms-ach wysłanych na telefon <span class="anon-block">M. Z.</span>, dlatego dalej podtrzymywał wersję z uderzeniem pokrzywdzonego młynkiem w głowę. Jednak podane przez niego okoliczności dotyczące tego fragmentu wydarzenia, w tym zwłaszcza co do krwawienia pokrzywdzonego – w świetle przywoływanej już wcześniej opinii biegłego <span class="anon-block">M. F.</span> (przy czym w śledztwie <span class="anon-block">N.</span> podawał, „że <span class="anon-block">M.</span> uderzył go raz, z tylnej części głowy i ucha leciała pokrzywdzonemu krew, czego w kolejnych wyjaśnieniach już nie potwierdzał, a tak umiejscowionych obrażeń w czasie sekcji zwłok na ciele pokrzywdzonego nie stwierdzono), czy wyników oględzin sofy – zupełnie nie były przekonujące. Ponownie przypomnieć należy, że z protokołu oględzin mieszkania <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> z dnia 12.09.2013 r. (k. 1437) wynika, że spryskano luminolem powierzchnię siedziska i oparcia sofy stojącej w salonie. Nie zaobserwowano zjawiska chemiluminescencji. Dopiero po usunięciu z kanapy poduszek stanowiących oparcie, w środkowej centralnej części ujawniono wzrokowo 3 plamy (k. 1835 tablica nr 3), co do których biegła z zakresu identyfikacji śladów biologicznych potwierdziła, że to ślady krwi pokrzywdzonego. Umiejscowienie tych śladów wskazuje jednak, że nie mogły one powstać w okolicznościach podawanych przez oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span>. Zwrócić też należy uwagę na zeznania świadka <span class="anon-block">A. G. (2)</span> (k. 1443 ), która nie kojarzyła, by w domu z siostrą posiadały duży drewniany młynek do pieprzu. Wprawdzie można byłoby dywagować, że przedmiot ten został celowo usunięty z mieszkania oskarżonej, jak jednak zatem wytłumaczyć, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> przez ponad rok czasu nie usunęła plam krwi z kanapy. A przecież oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> w swoich wyjaśnieniach podawał, że została w domu, bo miała posprzątać. Nie przekonały również Sądu i te wyjaśnienia oskarżonego - albowiem były nielogiczne i niezrozumiale – w których podawał, że w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w ogóle nie rozmawiał z <span class="anon-block">M. Z.</span>, który jednak – mimo, że przecież wcześniej nie ustalili szczegółowo planu działania – miał wiedzieć, co robić. Zupełnie nie przekonały Sądu dalsze wyjaśnienia <span class="anon-block">N. M.</span>, w których opisywał powody zdjęcia pokrzywdzonemu kajdanek i skrępowanie go sznurkiem, co miało ułatwić pobicie pokrzywdzonego. W świetle opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej oraz wyników sądowo-lekarskich oględzin zwłok należało wykluczyć i to, by pokrzywdzony został przez oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> pobity na polanie w sposób, w jaki to opisał oskarżony. W tym bowiem zakresie opinia biegłego <span class="anon-block">M. F.</span> była jednoznaczna i kategoryczna. Mając na uwadze analizę połączeń telefonicznych pomiędzy jego telefonem a telefonem oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> należało wykluczyć i te twierdzenia oskarżonego, w których podał, że gdy byli jeszcze na polanie, zadzwoniła do niego <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. Przede wszystkim z analizy połączeń oraz opinii biegłego z zakresu informatyki wynika, że o godz. 0:43 i 0:44 to oskarżony wykonał telefon na numer <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> ( co obrazują załączniki do opinii biegłego nr 70 i 71) oraz to, że jego telefon nie logował się wtedy w pobliżu miejscowości <span class="anon-block">K.</span>, tylko został zarejestrowany przez BTS <span class="anon-block">R.</span>.</p>
<p>W ocenie Sądu wskazane powyżej okoliczności dowodzą, że oskarżony w ostatnich wyjaśnieniach nie złożył szczerych wyjaśnień, a jedynie starał się dopasować – i to w sposób nieudolny - przedstawianą wersję wydarzeń do dowodów zgromadzonych w sprawie. Dlatego też Sąd nie dał wiary i tym złożonym wówczas wyjaśnieniem, w których <span class="anon-block">N. M.</span> opisał, że to <span class="anon-block">M. Z.</span> zadał pokrzywdzonemu ciosy nożem, który od niego odebrał, jak również w jakich okolicznościach i dlaczego oblał pokrzywdzonego benzyną, a następnie go podpalił. W tym bowiem ostatnim zakresie wersję podaną przez oskarżonego w sposób kategoryczny należało wykluczyć, mając na uwadze wnioski przedstawione przez biegłego <span class="anon-block">S. W. (1)</span> i biegłego <span class="anon-block">M. F.</span> (wnioski biegłych w tym zakresie szczegółowo zostały opisane poniżej).</p>
<p>Zgodnie natomiast z ustalonym stanem faktycznym oskarżony opisał okoliczności, w jakich potem kontaktował się z oskarżoną <span class="anon-block">O. Ż.</span> oraz, w jakich okolicznościach został przez nią odebrany z parkingu przy jeziorkach w <span class="anon-block">Z.</span>.</p>
<p>Uwadze Sądu – przy ocenie wyjaśnień tego oskarżonego – nie mogło umknąć i to, że w toku śledztwa oskarżony podejmował próby wpływania na wyjaśnienia składane przez <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> oraz zeznania jej siostry <span class="anon-block">A. G. (2)</span>. Wielokrotnie jego listy, kierowane głównie do <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, były zatrzymywane. O powyższym świadczy treść tych listów oraz m.in. zarządzenie o zatrzymaniu korespondencji od <span class="anon-block">N. M.</span> do <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> (t. X k. 1887) i pismo z Zakładu Karnego w <span class="anon-block">P.</span> z dnia 06.03.2014, z treści którego wynika, że podczas kontroli tymczasowo aresztowanego <span class="anon-block">N. M.</span> ujawniono przy nim listy, które osadzony zamierzał wynieść z oddziału mieszkalnego. Z treści tych listów wynika, iż próbował on nakłonić <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> do składania wyjaśnień zgodnych z wersją przedstawianą przez niego, jak chociażby dotyczącą aparatu telefonicznego, który miał otrzymać od <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, a należącego do <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Oskarżony wypytywany o te okoliczności nie chciał przed Sądem szczegółowo wyjaśniać, zasłaniał się niepamięcią, co do motywów, którymi się wówczas kierował. Jednocześnie treść wyjaśnień <span class="anon-block">N. M.</span> składanych w toku całego postępowania, w których zmieniał depozycje, co do charakteru związku łączącego go z oskarżoną <span class="anon-block">O. Ż.</span>, zaprzeczanie uczuciom, które do niej żywił, utwierdziły Sąd w przekonaniu, że dla oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> była bardzo ważną osobą. Mimo upływu czasu od zdarzenia, w swoich wyjaśnieniach bardzo emocjonalnie opisywał jej zachowania, których nie akceptował, wypominał jej kłamstwa z przeszłości, nadawał aż nazbyt nadmierne znaczenie jakimś zwyczajnym sytuacjom. W ocenie Sądu takie zachowania oskarżonego potwierdzały wnioski opinii sądowo-psychiatrycznej i psychologicznej wydanej po przeprowadzeniu obserwacji sądowo-psychiatrycznej, zwłaszcza co do stwierdzonej nieprawidłowej jego osobowości.</p>
<p>
<span class="anon-block">N. M.</span> w swoich wyjaśnieniach nie przyznawał się również do kradzieży telefonu <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, przy czym i w tym zakresie podawał odmienne wersje wydarzeń, które w ocenie Sądu nie mogły zostać uznane za wiarygodne w kontekście wyjaśnień, jakie złożyła na tę okoliczność oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, a zwłaszcza wobec ujawnienia, że telefon pokrzywdzonego w czasie połączenia z godziny 0:40 znajdował się poza <span class="anon-block">K.</span> (BTS <span class="anon-block">R.</span>), a nie jak twierdził oskarżony u oskarżonej w mieszkaniu. Nie można było pominąć i tego, że telefon ten zaraz po zdarzeniu współpracował z numerem telefonu, którym posługiwała się matka oskarżonego, a od stycznia 2013 r. z numerem oskarżonego, co wynikało z analizy bilingów, zeznań świadków <span class="anon-block">G. K.</span>, <span class="anon-block">R. L.</span>. Zwrócić należało uwagę i na to, że podczas ostatnich wyjaśnień oskarżony przyznał, że w drodze na polanę wszedł w posiadanie telefonu pokrzywdzonego.</p>
<p>Za wiarygodne Sąd uznał natomiast przyznanie się oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> do podrobienia dokumentu tożsamości. W tym zakresie przyznanie to było kategoryczne, oskarżony nigdy go nie odwołał, choć uzupełniał okoliczności, w jakich miał wejść w jego posiadanie. Z faktu, iż w ujawnionym dokumencie znalazło się zdjęcie oskarżonego, dla Sądu niewątpliwym było, iż to oskarżony musiał je przekazać innej osobie.</p>
<p>Odnosząc się do wyjaśnień oskarżonej <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span>
</strong> wskazać należy, iż oskarżona potwierdziła, że odbyło się spotkanie w restauracji, podczas którego poinformowała <span class="anon-block">M. Z.</span>, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> jest w Polsce i zatrzymał się u niej. Ponadto potwierdziła również, że wówczas zaplanowali, by dać nauczkę <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, tj. wywieźć go do lasu i zostawić go tam, aby wracał na piechotę, jednakże według oskarżonej nie było w planie oblanie pokrzywdzonego paliwem. Tłumaczyła, że nauczka miała zmusić <span class="anon-block">A.</span> do zmiany postępowania wobec innych kobiet. Przy czym Sąd dostrzegł, że w tym zakresie, oskarżona starała się umniejszać znaczenie opisywanych wydarzeń, bagatelizować poczynione wówczas ustalenia, z biegiem czasu, w kolejnych wyjaśnieniach, powoływała się na swoją niepamięć, choć na inne okoliczności z tego samego okresu czasu udzielała wyczerpujących odpowiedzi. Dogłębna analiza jej wyjaśnień dowodzi jednak tego, że oskarżona brała udział w opracowaniu planu działania, to ona miała przecież powiadomić <span class="anon-block">M. Z.</span> o tym, że <span class="anon-block">A.</span> przyjechał do niej domu. O tym, że taki plan istniał i czynnie brała w nim udział, świadczą nie tylko wyjaśnienia <span class="anon-block">M. Z.</span>, ale i fakt, że po północy dzwoniła na telefon pokrzywdzonego, zdaniem Sądu by sprawdzić, co się z nim dzieje. Oskarżona w toku postepowania podtrzymywała wyjaśnienia składane w śledztwie. Jednak przeprowadzone dowody, nie pozwoliły na danie wiary jej w całości. Oskarżona wskazała bowiem, że podczas kolacji, która poprzedzała uprowadzenie <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, piła z nim alkohol, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> wypił litr wódki. Ta część wyjaśnień oskarżonej dotycząca spożywania alkoholu przez <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie może być uznana za wiarygodną, choćby z tego powodu, że przeprowadzone badania pokrzywdzonego wykazały, iż w mięśniu zmarłego nie stwierdzono obecności alkoholu etylowego wg metody chromatografii gazowej (t. II, k. 304 - 313), a biegły <span class="anon-block">M. F.</span> jednoznacznie wskazał, że w czasie zdarzenia pokrzywdzony nie był pijany. W wyjaśnieniach dotyczących zdarzenia, które rozgrywało się u oskarżonej w mieszkaniu, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> wskazywała również, iż nie brała udziału w ubieraniu pokrzywdzonego i wyprowadzaniu go skrępowanego kajdankami na zewnątrz do samochodu. Jej wyjaśnienia w tej części są sprzeczne z wyjaśnieniami <span class="anon-block">M. Z.</span>. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> w ten sposób starała się umniejszyć swoją rolę w opisywanych wydarzeniach.</p>
<p>W ocenie Sądu wyjaśnienia <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, w których opisała ona swój związek z <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i wskazała, iż wiedziała o oszukanych przez <span class="anon-block">A.</span> kobietach oraz o tym, że pożyczała mu pieniądze są wiarygodne i znajdują potwierdzenie w pozostałym zgromadzonym materiale dowodowym, w szczególności są spójne z zeznaniami złożonymi przez <span class="anon-block">A. G. (1)</span> oraz <span class="anon-block">D.</span> <span class="anon-block">C.</span>. Z materiału nie wynika, by <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> żądała od pokrzywdzonego zwrotu pożyczanych mu przez lata pieniędzy, na co wskazują m.in. także zeznania świadka <span class="anon-block">O. L.</span>, która rozmowy oskarżonej z pokrzywdzonym na ten temat odbierała jako przekomarzanie się. Z wyjaśnień <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, a także jej siostry, wynika, że rzeczywiście przez lata tolerowała naganne i nieuczciwe wobec niej zachowania <span class="anon-block">A. O. (1)</span>.</p>
<p>Odnośnie oceny zeznań świadków i pozostałych dowodów przeprowadzonych w toku przewodu sądowego Sąd zważył, co następuje:</p>
<p>W toku postępowania sądowego nie udało się bezpośrednio przesłuchać świadka <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">R. L.</span>
</strong> (k. 5625, k. 1105-1109, k. 3188-3190), jej zeznania ujawniono. W śledztwie <span class="anon-block">R. L.</span> podawała, że była współwłaścicielką restauracji, w której pracował <span class="anon-block">N. M.</span>. Oceniając zachowanie <span class="anon-block">N. M.</span> zeznała, że było zmienne np. jak oddawała mu jakieś przysługi np. pożyczała pieniądze, to mówił, że będzie jej pomagał, a jak ktoś go zdenerwował, to stawał się agresywny. Raz nawet doszło do tego, że pobił jej męża, gdy ten przyszedł do restauracji pijany i droczył się z <span class="anon-block">N. M.</span>. Podawała również, że nie raz <span class="anon-block">N. M.</span> mówił jej, że jak będzie potrzeba kogoś „załatwić”, to znajdzie za pieniądze ludzi, którzy to zrobią. Potwierdziła nadto, że <span class="anon-block">N. M.</span> odwiedzała w restauracji kobieta o imieniu <span class="anon-block">O.</span>, która była jego kochanką. Odwiedzała go mniej więcej dwa razy w tygodniu. Według niej <span class="anon-block">O.</span> była bardzo zazdrosna o <span class="anon-block">N. M.</span>. Świadek zauważyła, że <span class="anon-block">O.</span> często się z nim kłóciła, jak widziała w jego otoczeniu młode kobiety. Zauważyła też, że jego matka była przeciwna temu związkowi. Świadek zeznała też, że odwiedzał go <span class="anon-block">M.</span>. Świadek pamiętała i opisała zdarzenie, że raz byli w restauracji we trójkę: <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, <span class="anon-block">M. Z.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span>. Oni mieli jakąś wspólną sprawę o której rozmawiali w tajemnicy przed nią. To spotkanie mogło być we wrześniu 2012, ale nie była tego pewna (k.1105-1109). Słuchana przed Sądem zeznała, że miała miejsce taka sytuacja, iż doszło do sprzeczki pomiędzy jej mężem a <span class="anon-block">N. M.</span> i wtedy <span class="anon-block">N. M.</span> go uderzył (k. 3188 - 3189).</p>
<p>Do zeznań tego świadka Sąd podszedł z ostrożnością, albowiem nie można było przesłuchać je bezpośrednio przed Sądem, zwłaszcza, że tak agresywnego zachowania <span class="anon-block">N. M.</span> wobec jej męża, nie potwierdził w swoich zeznaniach <span class="anon-block">W. L.</span>. Przy czym nie posiadała ona jakiejkolwiek wiedzy na temat wydarzeń będących przedmiotem zarzutów stawianych oskarżonym.</p>
<p>Za wiarygodne Sąd uznał zeznania <strong>
<!-- -->świadka <span class="anon-block">W. L.</span>
</strong> (k. 1102-1104, k. 1659-1660, k. 3190-3192, k. 5177-5180). To m.in. na podstawie jego zeznań Sąd ustalił, że numery <span class="anon-block"> (...)</span> to numery, które używał <span class="anon-block">N. M.</span>. Ten pierwszy od marca 2013 r., ten drugi przez trzy miesiące w 2012 roku. Świadek podał, że <span class="anon-block">N. M.</span> poznał w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span>, którą prowadziła jego żona razem ze wspólnikiem – <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block">K.</span>, było to w maju/czerwcu 2012 r. Początkowo <span class="anon-block">N. M.</span> pracował w tej restauracji, później tylko tam przychodził. Świadek dodał, że <span class="anon-block">N. M.</span> i jego matka w tej restauracji pracowali do końca grudnia 2012 r. Według świadka <span class="anon-block">N. M.</span> był spokojnym człowiekiem, sporadycznie dochodziło pomiędzy nimi do jakiejś kłótni, a jeśli już to dotyczyło to prowadzenia restauracji. <span class="anon-block">N. M.</span> nigdy mu nie groził. Zeznał nadto, że oskarżony często przyprowadzał do restauracji różne kobiety, przychodzili tam też jego koledzy, jednak świadek nie zna ich imion. Jak świadek przebywał w restauracji to nieraz widział, jak <span class="anon-block">N. M.</span> kłócił się z kelnerkami o sposób obsługi. <span class="anon-block">N. M.</span> też dwukrotnie w jego obecności kłócił się ze wspólnikiem jego żony. W jego obecności jednak nigdy nie groził mu pobiciem, czy zabójstwem. Kłótnie dotyczyły spraw finansowych firmy. Zapamiętał też, że jedna z kobiet, z którymi spotykał się <span class="anon-block">N.</span> miała na imię <span class="anon-block">O.</span>, nawet z nią rozmawiał. <span class="anon-block">W. L.</span> dodał, że w tamtym okresie nadużywał alkoholu i nie wyklucza takiej sytuacji, że kiedy był pod wpływem alkoholu, to wtedy <span class="anon-block">N. M.</span> użył wobec niego siły. Zaprzeczył, by dawał <span class="anon-block">N. M.</span> pieniądze na zakup podrobionego dokumentu tożsamości i nie ma z tym nic wspólnego. W ocenie Sądu świadek w sposób spójny i rzeczowy opisał okoliczności, na które był rozpytywany. Nie wyolbrzymiał opisywanych faktów, z jego słów wynikało, że lubił <span class="anon-block">N. M.</span>. Ale i on również nie posiadał żadnej wiedzy na temat wydarzeń będących przedmiotem sprawy.</p>
<p>Dokonując oceny zeznań świadka <span class="anon-block">G. K.</span> (k. 1055-1057, k. 3185-3187, k. 5197-5200v) Sąd doszedł do przekonania, że w zasadzie jedynie zeznania, które świadek złożył w śledztwie zasługują na pełną wiarygodność. W śledztwie bowiem świadek dość obiektywnie opisał swoje relacje z oskarżonym <span class="anon-block">N. M.</span>, nie wchodził w szczegóły swojego własnego konfliktu z <span class="anon-block">R. L.</span>, nie obciążał w jakiś szczególny sposób oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> agresywnymi zachowaniami. Wprawdzie opisał go jako osobę porywczą, narwaną, ale sam zaznaczył, że nie wie, czy byłby on zdolny do wyrządzenia komuś krzywdy, stwierdził nawet, że nie bał się jego gróźb. W kolejnych przesłuchaniach świadek skupiał się już przede wszystkim na swoim konflikcie z <span class="anon-block">R. L.</span>, którą w rozmowach z nim miał reprezentować oskarżony, zarzucał mu agresywne zachowania, groźby pozbawienia życia, że pomawiał go o kradzież, że mu ubliżał wulgarnymi słowami. Twierdził, że przez to bał się nie tylko o siebie, ale przede wszystkim o swoją rodzinę. W tym zakresie Sąd uznał, że świadek wyolbrzymia opisywane wydarzenia, zwłaszcza, że z jego zeznań wynika, że nigdy nie zgłosił się na policję.</p>
<p>W sprawie – celem weryfikacji zeznań świadka <span class="anon-block">G. K.</span> – Sąd przesłuchał <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">R. M.</span>
</strong> (k. 5303-5304v). Z jej zeznań wynikało, że <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block">K.</span> uprzedził ją, że może zostać wezwana do Sądu. Z jej relacji nie wynikało natomiast, by była ona świadkiem agresywnych zachowań <span class="anon-block">N. M.</span> wobec <span class="anon-block">G. K.</span>, a jedynie od niego o takich zachowaniach i groźbach słyszała. Zapamiętała jedynie, że oskarżony mówił w czasie konfrontacji ze wspólnikiem <span class="anon-block">R. L.</span> podniesionym głosem i używał wulgarnych słów. Dokonując oceny zeznań tego świadka Sąd uznał jej zeznania za wiarygodne, opisała ona, czego była świadkiem, własne spostrzeżenia i to co zapamiętała, nie wyolbrzymiała faktów, a jej relacja była rzeczowa.</p>
<p>Za wiarygodne Sąd uznał zeznania świadka <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">J. W. (2)</span>
</strong> (k. 570-571, k. 659-661, k. 1550-1552, k. 743-744, k. 3178-3183, k. 5174-5177). Przesłuchiwana w śledztwie zgodnie z prawdą opisała okoliczności, w jakich poznała się z pokrzywdzonym, że zawarli związek małżeński. Z jej zeznań wynikało, że po ślubie byli ze sobą w zasadzie jedynie przez miesiąc, a potem ich związek się rozpadł. Jak wyjaśniła, <span class="anon-block">A.</span> znikał na dłuższe okresy czasu, kontaktował się z nią jedynie telefonicznie. Z jej zeznań wynikało również, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> wiecznie nie miał pieniędzy, ale ubrany był zawsze markowo, jeździł drogimi samochodami, nawet od niej pożyczał pieniądze. Podała również, że nie zwracały się do niej żadne kobiety poszukujące <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Raz tylko dostała maila, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> jest oszustem i żeby na niego uważała. Siostra i mama męża temu zaprzeczyły. Świadek podała, że jedna kobieta z <span class="anon-block">G.</span> wezwała ją na świadka, bo <span class="anon-block">A. O. (1)</span> pożyczył od niej około 100.000zł. Dodała, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie znał żadnych sztuk walki. Był nałogowym palaczem tytoniu. O tym, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> jest związany z inną kobietą dowiedziała się będąc w 9 miesiącu ciąży. Rozmawiała z tą kobietą przez telefon. Była to <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, która potwierdziła, że również jest w ciąży z <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. <span class="anon-block">J. W. (2)</span> zeznała, że zdarzało jej się odbierać przekazy pieniężne, a następnie kwoty te przekazywała <span class="anon-block">A. O. (1)</span> (k. 3178 - 3183). Zeznaniom tego świadka Sąd dał wiarę w całości. Świadek szczegółowo opisała, jak wyglądało jej małżeństwo z <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, nie pominęła przykrych dla niej okoliczności tj. informacji o zdradzie czy wyłudzenia od niej pieniędzy, ale również ni wyolbrzymiała opisywanych wydarzeń. Jej relacja była spójna, rzeczowa i obiektywna.</p>
<p>Świadek <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">D. B.</span>
</strong> (zeznając w sprawie, w której złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na jej szkodę przez <span class="anon-block">A. O. (1)</span> k. 708-712, 718-720, 745-747, k. 748-749) opisała wydarzenia z maja 2010 r. Podała, że <span class="anon-block">A.</span> mówił jej, że ma firmę zajmująca się sprowadzaniem samochodów do Polski, z tym że jest ona zarejestrowana na jego szwagra <span class="anon-block">M.</span> i jego żonę (siostrę <span class="anon-block">A.</span>). Za jego namową przekazała mu pieniądze, które przekazem <span class="anon-block">W.</span> <span class="anon-block">U.</span> wystawionym na nazwisko <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> wysłała. Gdy zorientowała się, że ją oszukał pojechała do <span class="anon-block">W.</span>, tam spotkała się z <span class="anon-block">O.</span>, która powiedziała, że nie wie gdzie jest <span class="anon-block">A.</span>, że ją też oszukał (to był lipiec 2010 r.). Dała mu 112 000 zł. Jej kolejne zeznania wskazują, że w listopadzie 2010 r. dostała ona informację od nieznanej kobiety, że <span class="anon-block">A.</span> to oszust, ale że działa z <span class="anon-block">O.</span>, co do której pojawiły się bardzo niepochlebne informacje. Ustaliła, że to <span class="anon-block">J. W. (2)</span> była adresatem tych wiadomości. Zeznając w przedmiotowej sprawie (k. 875-878) <span class="anon-block">D. B.</span> w dniu 23.04.2013 r. podała, że osobiście poznała <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, gdy szukała <span class="anon-block">A.</span>. Od niej dowiedziała się, że ona też została przez niego oszukana, ale w trakcie zeznania świadek poddawała to w wątpliwość. Nie potwierdziła, by kontaktowała się w sprawie oszustw <span class="anon-block">A.</span> z <span class="anon-block">J. W. (2)</span>, wskazała inną osobę niż poprzednio. W ponownie toczącym się postępowaniu zeznania tego świadka zostały ujawnione, albowiem nie można było ustalić, jej aktualnego miejsca zamieszkania. Dokonując oceny zeznań <span class="anon-block">D. B.</span> Sąd doszedł do przekonania, że prawdziwie opisała ona okoliczności, w jakich została oszukana przez <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. W zeznaniach tych szczerze dzieliła się również swoimi wątpliwościami, co do osoby oskarżonej. Sąd nie znalazł żadnych powodów, by zeznania tego świadka kwestionować, dlatego uznał je za wiarygodne.</p>
<p>W sprawie zeznania złożyła również siostra <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> - <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">A. G. (1)</span>
</strong> (k. 1442-1444, k. 3207-3212, k. 5302v-5306v, k. 5308v-5309). Z jej zeznań wynika, że w czasie wydarzeń z 15-16 sierpnia 2012 r. przebywała ona w mieszkaniu w <span class="anon-block">K.</span> przy <span class="anon-block">ul. (...)</span>, ale nie widziała wtedy <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, nie widziała tam nikogo innego. Tłumaczyła to tym, że mieszkanie jest dwupoziomowe, gdzie zazwyczaj przebywa, ma swój pokój, łazienkę. Przy czym wyjaśniła również, że schody prowadzące na jej poziom znajdują się w salonie. W swoich zeznaniach świadek opisała, jak wyglądał związek jej siostry z <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, że ciągle pożyczała mu pieniądze, że płakała przez niego, a jednocześnie cały czas go usprawiedliwiała, że była w nim bardzo zakochana. Podała również, że <span class="anon-block">O.</span> spotykała się z <span class="anon-block">N.</span>, że w jej ocenie w pewnym momencie zostali parą, że <span class="anon-block">O.</span> bardzo się o niego troszczyła. Podała również, że poznała <span class="anon-block">D. B.</span>, która przyjechała do jej siostry w sprawie <span class="anon-block">A.</span>, że razem pojechały na policję złożyć zeznania. Zeznania <span class="anon-block">A. G. (2)</span> Sąd uznał za wiarygodne, gdyż korelują ze zgromadzonym materiałem dowodowym. Świadek szczegółowo opisała relacje łączące jej siostrę <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> zarówno z <span class="anon-block">A. O. (2)</span>, jak i <span class="anon-block">N. M.</span>. Przy czym, jakkolwiek może dziwić brak wiedzy świadka, co do tego, czy ktoś w okresie 15-16 sierpnia <span class="anon-block"> (...)</span>. odwiedzał jej siostrę, to wskazać należy, że sama świadek nie miała pewności, czy była wówczas w domu, zwłaszcza że jak podawała, że prowadzi dość nieregularny tryb życia.</p>
<p>Świadek <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">E. Ż.</span>
</strong> (k. 1468-1471, k. 3244-3247, k. 5201v-5203) w ocenie Sądu podał wszystkie okoliczności, jakie były mu znane na temat <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Nie krył przy tym, że go lubił, że był jego kolegą. Wiedział jednak, że oszukuje on kobiety, że słyszał, że handluje samochodami, ale wiedział, że nie była to prawda. Orientował się, że był w związku z <span class="anon-block">O. Ż.</span>, że miał z nią dziecko. Wyjaśnił jednoznacznie, że to <span class="anon-block">O.</span> mu przekazał, że kobiety razem z nim oszukuje <span class="anon-block">O.</span>, od nikogo innego tego nie słyszał. Przyznał, że uwierzył w te słowa <span class="anon-block">A.</span>. W swoich zeznaniach przytoczył też informacje, jakie przekazał mu <span class="anon-block">A.</span>, że jest on winny swojej siostrze pieniądze i że żąda ona ich zwrotu. Nie poznał jednak szczegółów tego długu, do niego o pomoc <span class="anon-block">A.</span> się nie zwracał. Zdaniem Sądu świadek bardzo szczerze przedstawił w swoich zeznaniach okoliczności, o które był rozpytywany. Ostatecznie, w czasie ostatniego przesłuchania, sprecyzował to, co sam mógł zaobserwować, i to co usłyszał od innych osób. Przy czym zdaniem Sądu zeznania tego świadka w żaden sposób nie mogły stanowić podstawy do czynienia kategorycznych ustaleń na temat rozliczeń finansowych pomiędzy pokrzywdzonym a jego siostrą i oskarżonym <span class="anon-block">M. Z.</span>. W tym zakresie wiedza świadka była bardzo lakoniczna, zasłyszana od pokrzywdzonego, którego nie można było uznawać za osobę wiarygodną.</p>
<p>W sprawie została w dniu 15 maja 2017 r. po raz pierwszy przesłuchana <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">I. G.</span> </strong>(k. 52035404v). W swoich zeznaniach podała ona, że <span class="anon-block">N. M.</span> poznała w połowie lipca 2011 lub 2012 r., gdy podjęła pracę kelnerki w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span>. Potwierdziła, że do oskarżonego przychodziło wiele dziewczyn, zapamiętała jedną o imieniu <span class="anon-block">G.</span> (rozpoznała ją na zdjęciu) i w jej ocenie była ona emocjonalnie związana z <span class="anon-block">N.</span>, przy czym nie wiedziała czy razem mieszkali. Wiedziała również, że do <span class="anon-block">N.</span> do restauracji bardzo często przychodziła <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, uważała że między nimi istnieje intymna wieź, zaobserwowała, że <span class="anon-block">O.</span> jest o <span class="anon-block">N.</span> zazdrosna. Bardzo pozytywnie oceniała oskarżonego. Sąd zeznania tego świadka uznał za wiarygodne. W sposób obiektywny i rzeczowy odpowiadała na pytania, starała się przypomnieć sobie szczegóły co do dat. Jednak ogólna wymowa jej zeznań wskazuje, że jej zeznania nie miały istotnego wpływu na rozstrzygnięcie sprawy, na podstawie jej zeznań nie można było bowiem ustalić, że od wiosny 2012 r. <span class="anon-block">N. M.</span> pozostawał w stałym związku z <span class="anon-block">G. P. (1)</span>, zwłaszcza że została ona przesłuchana na tę okoliczność i faktów takich nie potwierdziła. Jednocześnie Sąd nabrał wątpliwości, czy <span class="anon-block">I. G.</span> opisując <span class="anon-block">G. P. (1)</span> nie pomyliła jej z inną dziewczyną, albowiem podawała początkowo inne imię, opisywała tę osobę jako studentkę. Okoliczność ta była dla Sądu zrozumiała, albowiem z oskarżonym świadek utrzymywała luźne kontakty, znali się jedynie z pracy, naturalnym jest więc, że w jej pamięci, po kilku latach od opisywanych wydarzeń, mogły zatrzeć się szczegóły wydarzeń, które jej osobiście przecież nie dotyczyły.</p>
<p>Świadek <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">D.</span> <span class="anon-block">C.</span>
</strong> (k. 3353-3355) zeznała, że zna <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> od około 15 lat. Dodała, że kontaktowały się dosyć często przez te 15 lat, ale świadek dużo podróżuje służbowo, więc czasami ten kontakt był ograniczony. Świadek zeznała, że poznała <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> przychodziła z nim do niej. W ocenie świadka <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był sympatyczny, ale uważał, że wszystko mu się należy. Świadek dodała, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span> bardzo go kochała i była bardzo szczęśliwa, gdy urodziło im się dziecko. <span class="anon-block">D.</span> <span class="anon-block">C.</span> zeznała, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie mieszkał na stałe u <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, często wyjeżdżał. Kiedy go zapytała, czym się zajmuje, usłyszała, że jest kierowcą i wozi ludzi po knajpach i domach prostytucji. Świadek zeznała, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> po jakimś czasie coraz rzadziej przyjeżdżał do <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>. Świadek wskazała, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> pożyczała <span class="anon-block">A. O. (2)</span> pieniądze. Zeznania <span class="anon-block">D.</span> <span class="anon-block">C.</span> Sąd uznał za wiarygodne, choć w ocenie Sądu nie miały one jakiegoś istotnego znaczenia dla sprawy. Na pewno wynikało z nich to, co podawała sama oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> na temat jej relacji z pokrzywdzonym, że łączyła ich silna więź emocjonalna, że pożyczała mu pieniądze.</p>
<p>Za wiarygodne Sąd uznał zeznania świadka <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">T. P.</span>
</strong> (k. 1530-1533, k. 1162, k. 5143-5144v), który został przesłuchany przed Sądem w dniu 28 kwietnia 2017 r. i kiedy zeznał wówczas stanowczo, że od samego pokrzywdzonego słyszał, że to jego siostra i jej mąż są mu winni pieniądze z tytułu spadku, który siostra spieniężyła i że nawet udało mu się od nich te pieniądze wyciągnąć. Przy czym świadek zastrzegał, co dla Sądu było naturalne, że nie wie, czy to co <span class="anon-block">A.</span> mu mówił, było prawdą. Przyznał nawet, że mu nie wierzył, że nic chciał mieć z nim bliższych kontaktów. Relacja tego świadka utwierdziła Sąd w przekonaniu, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w swoim środowisku postrzegany był jako oszust, że wiecznie kombinował, że mówiło się, że oszukuje kobiety na pieniądze, że powoływał się na szwagra, z którym miał prowadzić interesy. W tym bowiem zakresie jego zeznania znajdują potwierdzenie w wyjaśnieniach oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span>, zeznaniach świadków <span class="anon-block">D. B.</span>, czy <span class="anon-block">E. Ż.</span>. Przy czym w ocenie Sądu zeznania te – wobec ich treści, a świadek był słuchany w obecności tłumacza – nie mogły stanowić podstawy do ustalenia, że to <span class="anon-block">M. Z.</span> pożyczył pokrzywdzonemu jakąś dużą kwotę pieniędzy i chciał ją odzyskać.</p>
<p>Nic istotnego do sprawy nie wniosły zeznania świadka <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">Z. I.</span>
</strong> (k. 1524-1527, k. 5204v-5205). Z jego relacji wynikało jedynie, że od samego pokrzywdzonego wiedział, że handluje on samochodami, tzn. kupuje je w Polsce lub Niemczech i sprzedaje w Azerbejdżanie. Był z nim raz na dyskotece, wiedział, że ma syna, że potem urodziło mu się kolejne dziecko. Sąd nie miał żadnych podstaw, by kwestionować zeznania złożone przez świadka. Podobnie Sąd ocenił zeznania <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">A. I.</span>
</strong> (k. 1663-1666). Z treści jego zeznań złożonych w śledztwie nie wynika, by świadek posiadał jakąkolwiek wiedzę na temat okoliczności niniejszej sprawy. Zapamiętał on jedynie, że po raz ostatni widział <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, którego nie znał zbyt dobrze, w wakacje 2012 r., kiedy przyjechał on z dziewczyną z Białorusi o imieniu <span class="anon-block">O.</span>. Zapamiętał, że dziewczyna była w ciąży, a <span class="anon-block">A. O. (1)</span> mówił, że to jego dziecko. Zdaniem świadka <span class="anon-block">A. O. (1)</span> według niego był normalny, jak „jak każdy Azer miał po kilka kobiet”.</p>
<p>W ponownym postępowaniu została również przesłuchana <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">G. P. (2)</span>
</strong> (k. 5751-5752), która opisała relację, jaka łączyła ją z <span class="anon-block">N. M.</span>. Z jej zeznań wynika, że nie pamiętała dokładnie, w jakim okresie czasu spotykała się z oskarżonym, ale po okazaniu jej zdjęcia (k. 3279-3281) podała, że jej spotkanie z oskarżonym w listopadzie 2012 r. było jednym z ostatnich ich spotkań, przy czym spotykali się nie dłużej niż przez półtora miesiąca. Stanowczo zaprzeczyła również, by jej związek z oskarżonym „był poważny”. Podała również, że oskarżony na pewno nie miał kluczy do mieszkania, w którym wówczas mieszkała. Była również zaskoczona pytaniem o kajdanki, które rzekomo miała wraz z oskarżonym kupić. Wyjaśniła również, że nie studiowała w Polsce i tak oskarżonemu się nie przedstawiała. Sąd zeznania tego świadka uznał za wiarygodne. Jej relacja była rzeczowa, spontaniczna i szczera. Świadek nie miała żadnych powodów, by podawać nieprawdę, co do charakteru znajomości łączącej ją z oskarżonym. Przy czym w szczerości jej zeznań utwierdziły Sąd jej spontaniczne reakcje na zadawane pytania.</p>
<p>W toku ponownego postępowania Sąd świadka <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">O. L.</span>
</strong> przesłuchał w drodze wideokonferencji (k. 5925- 5928). W swoich zeznaniach świadek szczerze opisała relacje, jakie łączyły ją z <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Z jej zeznań wynikało, że pokrzywdzony także i ją oszukiwał co do swojego stanu majątkowego. Niewątpliwym również jest, że poznała <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i wiedziała, że w przeszłości była ona partnerką <span class="anon-block">A.</span>, że mieli wspólne dziecko. W ocenie Sądu brak było podstaw, by zeznania świadka kwestionować. Podawała ona wszystko, co zapamiętała, nie wyolbrzymiała opisywanych wydarzeń. Przy czym Sąd nie przywiązywał nadmiernej wagi do jej zeznań, w których podawała, że <span class="anon-block">A.</span> uprzedzał ją, że gdyby mu coś się stało, to winna ma być temu oskarżona. I nie tylko dlatego, że okoliczności sprawy wskazują ponad wszelką wątpliwość, że oszukiwał on różne osoby, przedstawiał im różne nieprawdziwe informacje na swój temat, swojej pracy, posiadanego majątku, ale i dlatego, że w tym zakresie zeznania świadka były bardzo lakoniczne. Gdyby rzeczywiście pokrzywdzony miał obawiać się oskarżonej, o czym mówił świadkowi, gdy <span class="anon-block">O.</span> była u nich w <span class="anon-block">M.</span>, unikałby potem <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i nie kontaktował się z nią w sierpniu 2012 r. Co istotne świadek dość obrazowo opisała swoje spostrzeżenia, co do zachowania oskarżonej, gdy gościła ją w <span class="anon-block">M.</span>, podając, że miała wrażenie, że <span class="anon-block">O.</span> i <span class="anon-block">A.</span> przekomarzają się na temat zwrotu pieniędzy, przy czym zapamiętała też, że <span class="anon-block">O.</span> mówiła jej, by nie pożyczała mu pieniędzy. W zeznaniach złożonych przed Sądem świadek podała również, że poznała w lipcu 2012 r. oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span>, który pomógł jej wrócić do domu, gdy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> nie wyszedł po nią na dworzec. Zapamiętała, że rozmawiała z nim wtedy o <span class="anon-block">A.</span>. Radził jej, by go zostawiła, że to oszust, że dał <span class="anon-block">A.</span> jakieś pieniądze na biznes, a gdy zapytała o spadek po ojcu <span class="anon-block">A.</span>, powiedział, że spadek jest i nic więcej. Z tych zeznań <span class="anon-block">O. L.</span> nie wynikało zatem, by <span class="anon-block">M. Z.</span> pożyczył pokrzywdzonemu jakieś pieniądze i żądał ich zwrotu. Gdy świadkowi ujawniono zeznania, jakie złożyła w śledztwie (k. 2617-2623) podała, że nie przypomina sobie słów, które wówczas zacytowała z wypowiedzi <span class="anon-block">Z.</span> (że osobiście wywiezie <span class="anon-block">A.</span> do lasu i go zakopie). W ocenie Sądu, świadek z racji emocjonalnego związku, jaki łączył go z pokrzywdzonym, taką wypowiedź powinna była zapamiętać. Dlatego też z dużą ostrożnością Sąd podszedł do zeznań, jakie złożyła ona w śledztwie w tym zakresie, albowiem sama nie potrafiła wyjaśnić tej treści uprzednio złożonych zeznań. Z jej zeznań złożonych na rozprawie wynikało, że <span class="anon-block">A.</span> poinformował ją, że 15-16 sierpnia 2012 r. będzie nocował u <span class="anon-block">O.</span>, od niego też dowiedziała się, że ma tam nocować konkubent-partner oskarżonej, od którego kiedyś otrzymała 300 zł.</p>
<p>Sąd uznał za w pełni wiarygodne zeznania świadka <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">K. M.</span>
</strong> (k. 4-5, k. 3183-3185). Świadek ten w sposób rzeczowy, spójny i logiczny opisał okoliczności znalezienia zwłok w lesie. W swoich zeznaniach opisując miejsce zdarzenia podał dodatkowo, że było to miejsce ogólno dostępne, często uczęszczane, a odległość do obwodnicy wynosiła około 2 km, przy czym trasa ta nie była skomplikowana.</p>
<p>Za wiarygodne Sąd uznał także zeznania <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">O. K.</span>
</strong> (k. 1671-1674). Świadek w sposób szczegółowy opisała okoliczności poznania <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i spotkania z nim. Zeznania tego świadka są spójne z depozycjami składanymi przez kobiety, które zostały oszukane przez <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. <span class="anon-block">O. K.</span> zeznała, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> przedstawiał się jej jako <span class="anon-block">A.</span>. Poznali się za pośrednictwem Internetu – zarówno świadek, jak i pokrzywdzony mieli profile na stronie: „Jedna klasa”. <span class="anon-block">O.</span> przedstawiła się <span class="anon-block">A.</span>, jako bogata rozwódka, miała zdjęcia na tle ładnego domu i luksusowego samochodu. Świadek zeznała, że kontakt z <span class="anon-block">A.</span> był trudny, on czasami był bardzo aktywny, a czasami „zapadał się pod ziemię”. Podczas pierwszego spotkania <span class="anon-block">A.</span> zrobił na niej wrażenie - był elegancko ubrany. Świadek zeznała, że od momentu, gdy wyznała <span class="anon-block">A.</span> prawdę, że jest sprzątaczką, a nie bogatą rozwódką, ich kontakt ograniczył się jedynie do rozmów telefonicznych. Świadek zeznała, iż pomimo, że chciała się z nim spotkać, to <span class="anon-block">A.</span> zawsze miał jakąś wymówkę. Świadek zeznała, że z konta tego mężczyzny otrzymała wiadomość „dziewczyno, on nie <span class="anon-block">A.</span>, jego właściwe imię to <span class="anon-block">A. O. (1)</span>” dalej ktoś napisał, że bardzo dużo kobiet zostało przez niego pokrzywdzonych, dużo z nich jest ciąży. Relacja tego świadka była kolejną, z której wynikało, że pokrzywdzony poznanym kobietom nie mówił prawdy o sobie, nie podawał prawdziwego imienia.</p>
<p>Świadek <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">P. R. (1)</span>
</strong> – kierownik <span class="anon-block"> serwisu (...)</span> - w swoich zeznaniach określił wartość telefonu należącego do pokrzywdzonego, podając iż aparat telefoniczny model <span class="anon-block">(...)</span> w sierpniu 2012 roku kosztował odpowiednio: nowy – 600 złotych, używany – 400 złotych (k. 1078 - 1079). Sąd uznał zeznania tego świadka za wiarygodne, jego zeznania były rzeczowe, świadek dysponował odpowiednią wiedzą, by oszacować wartość telefonu i nie było jakichkolwiek podstaw, by jego zeznania zakwestionować.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. Ż.</span>
</strong> – były mąż <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. M.</span>
</strong> – matka <span class="anon-block">N. M.</span> – odmówili składania zeznań, jako osoby najbliższe dla oskarżonych</p>
<p>W sprawie nie udało się przesłuchać w charakterze świadka <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">E.</span> <span class="anon-block">Z.</span>.</strong> Przy czym Sąd na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 170;art. 170 § 1;art. 170 § 1 pkt. 1)">art. 170 § 1pkt. 1 k.p.k.</a> oddalił wniosek dowodowy prokuratora i obrońcy oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> o ujawnienie zeznań, które świadek złożyła w śledztwie uznając, że przeprowadzenie takiego dowodu jest niedopuszczalne. Z akt sprawy wynikało bowiem, że <span class="anon-block">E.</span> <span class="anon-block">Z.</span> w śledztwie składała zeznania w dniu 28.11.2012 r. (k. 445-448, została pouczona jedynie o treści <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 233;art. 233 § 1)">art. 233 § 1 k.k.</a>), w dniu 10.12.2012 r. (k. 489-491, pouczona o treści <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 233;art. 233 § 1)">art. 233 § 1 k.k.</a>) oraz w dniu 14.02.2013 r. (k. 600-602, pouczona o treści <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 233;art. 233 § 1)">art. 233 § 1 k.k.</a>). Składała je na etapie śledztwa prowadzonego w sprawie, a nie in personam, gdy nie istniał po stronie organu prowadzącego postępowanie obowiązek pouczenia jej o treści <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 182;art. 182 § 1)">art. 182 § 1 k.p.k.</a> W dniu 28.08.2013 r. (k. 1380), a więc po postawieniu zarzutów jej mężowi <span class="anon-block">M. Z.</span> (zarzuty zostały postawione oskarżonemu w dniu 24.07.2013 r. k. 1142-1143), świadek złożyła oświadczenie o skorzystaniu z prawa do odmowy złożenia zeznań w sprawie swojego męża. W toku niniejszego postępowania <span class="anon-block">E.</span> <span class="anon-block">Z.</span> – pomimo jej wzywania w drodze pomocy prawnej – nie stawiła się na rozprawę celem złożenia zeznań, w zakresie, w jakim nie miały one dotyczyć osoby jej najbliższej. Taki stan rzeczy spowodował, że dysponując oświadczeniem świadka o skorzystaniu z prawa do odmowy zeznań - zgodnie z treścią <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 186;art. 186 § 1)">art. 186 § 1 k.p.k.</a> – Sąd musiał przyjąć, iż poprzednio złożone przez nią zeznanie nie może służyć za dowód ani zostać odtworzone. Zakaz ten jest bowiem zakazem dowodowym o charakterze zupełnym.</p>
<p>Nie miały istotniejszego znaczenia dla rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy zeznania świadków <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">B. P.</span>
</strong> (k. 40), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">H. S.</span>
</strong> (k. 162-163), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">K. Z.</span>
</strong> (k.662-663), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. D. (2)</span>
</strong> (k.786-787), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">C. O.</span>
</strong> (k.1053-1054), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">A. G. (4)</span>
</strong> (k.1462-1464), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">Ł. S.</span>
</strong> (k.1465-1467), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">K. G.</span>
</strong> (k.1540), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. W. (2)</span>
</strong> (k.1548-1549), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">J. G.</span>
</strong> (k.1643-1644), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">E. G. (1)</span>
</strong> (k.1654), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">O. M.</span>
</strong> (k.1667-1668), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">A. G. (5)</span>
</strong> (k.1814-1816), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">S.</span> Płata</strong> (k.1953-1954), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">B. D.</span>
</strong> (k.2277-2278), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">A. A.</span>
</strong> (k.2541-2543), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">K. T.</span>
</strong> (k.2717-2718), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">B. N.</span>
</strong> (k.2727-2728), <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">A. G. (3)</span>
</strong> (k.2729-2730), czy <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. D. (1)</span>
</strong> (k.2737-27380), choć zeznania tych świadków, po ich analizie, Sąd uznał za wiarygodne, albowiem w sposób rzeczowy i obiektywny przedstawiali oni okoliczności, na które byli rozpytywani.</p>
<p>Dokonując oceny opinii z zakresu medycyny sądowej wydanej przez <strong>
<!-- -->biegłego <span class="anon-block">M. F.</span> </strong>Sąd doszedł do przekonania, że zarówno wnioski zawarte przez biegłego w protokole sądowo-lekarskich oględzin zwłok, jak również uzupełniające ustne opinie biegłego (k. 304-313, k. 2275-2276, k. 3238-3244, k. 5223-5225v, k. 5228) zasługują na wiarygodność. Wnioski te są bowiem rzeczowe, spójne, a argumentacja przytoczona na ich poparcie logiczna i przekonująca. Stąd też nie budziło żadnych wątpliwości Sądu, iż bezpośrednią przyczyną zgonu <span class="anon-block">A. O. (1)</span> był uraz termiczny nakładający się na doznane rany kłute klatki piersiowej, których pokrzywdzony doznał przed podpalenie go oraz że skutki tych ran kłutych spełniały same w sobie kryteria ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu w rozumieniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 156;art. 156 § 1;art. 156 § 1 pkt. 2)">art. 156 § 1 pkt. 2 k.k.</a> i realnie prowadziłyby do śmierci pokrzywdzonego wraz z upływem czasu. W świetle opinii biegłego nie budziło również żadnych wątpliwości, iż w momencie podpalenia, pokrzywdzony żył. Na podstawie opinii biegłego Sąd ustalił nadto, że rany kłute klatki piersiowej musiały zostać zadane pokrzywdzonemu narzędziem ostro kończystym np. nożem. Podkreślić należy, że opiniując ustnie biegły w sposób bardzo wszechstronny i zrozumiały wykazał z jakich powodów, nie jest w stanie w sposób kategoryczny wskazać, w jakiej pozycji w momencie zadawania ran kłutych znajdował się sprawca i pokrzywdzony, ale wskazał, że mogły one powstać, gdy osoby te znajdowały się naprzeciwko siebie. Stwierdził również, że po doznaniu ran kłutych pokrzywdzony nie doznał utraty przytomności z urazem mózgu, mógł zasłabnąć tj. poczuć się gorzej, gdy stał mógł upaść, nie miał podstaw do przyjęcia, że po ich doznaniu wyglądał jak osoba nieżyjąca. Wyjaśnił, że doznane obrażenia na pewno spowodowały u pokrzywdzonego pogorszenie parametrów wydolności układu oddechowego, co mogło przejawiać się charczącym oddechem, trudnościami w oddychaniu, łapaniem powietrza i taki stan utrzymywałby się aż do momentu całkowitej niewydolności oddechowej i zgonu, przy czym czas ten oszacował na około 20 minut. Jednoznacznie nadto stwierdził, że w świetle przeprowadzonych badań na zawartość alkoholu w mięśniu, należało przyjąć, iż w czasie zdarzenia pokrzywdzony był trzeźwy, jak również nie miał podstaw, by przyjąć, że w momencie zgonu pokrzywdzony znajdował się pod działaniem substancji zaliczanych do grupy środków psychoaktywnych i odurzających. W tym zakresie opinia biegłego <span class="anon-block">M. F.</span> korespondowała z opinią bieglej z zakresu toksykologii <span class="anon-block">A. S.</span> (k. 5307-5308), która w czasie uzupełniającego przesłuchania kategorycznie podtrzymała wnioski pisemnej opinii. Sąd nie znalazł żadnych powodów, by opinię tej biegłej kwestionować. Co istotne również w uzupełniających opiniach biegły <span class="anon-block">M. F.</span> wyraźnie stwierdził, że ujawnione u pokrzywdzonego w przedniej części mięśnia skroniowego intensywne podbiegnięcie (stłuczenie tkanek) krwawe wskazuje, że pokrzywdzony doznał urazu tępego tej okolicy głowy. Był to uraz pojedynczy zadany ze średnią siłą. Sekcyjnie nie stwierdził żadnej rany, a zatem nie miał podstaw do przyjęcia, że rana była i krwawiła. Wyjaśnił również, że było to obrażenie za życiowe, powstało przed podpaleniem i mogło powstać na kilka minut przed zgonem do 2 dni wcześniej. Odnosząc się do mechanizmu powstania tego obrażenia wskazał, że mogło ono powstać od uderzenia pięścią, kopnięcia nogą, uderzenia tępym przedmiotem, ale też w wyniku upadku na twarde podłoże.</p>
<p>Za w pełni wiarygodne Sąd uznał również opinie pisemne i ustne wydane w sprawie przez <strong>
<!-- -->biegłego z zakresu badań fizykochemicznych i pożarnictwa <span class="anon-block">S. W. (2)</span>
</strong> (k. 139-142, k.5225v-5228, k. 5228v-5229v). W pisemnej opinii biegły wskazał, że pokrzywdzony został oblany płynem łatwopalnym tj. benzyną silnikową zanieczyszczoną lub zmieszaną z olejem silnikowym i rozpuszczalnikami organicznymi (wszystkie pobrane próbki zawierały taką samą substancję łatwopalną). Wyraził wówczas pogląd, że pokrzywdzony został oblany, gdy znajdował się w pozycji stojącej, a podpalacz znajdował się vis a vis w odległości około 2 metrów. Między oblaniem a zainicjowaniem ognia upłynął czas kilku minut, albowiem jak argumentował bielizna denata zdążyła nasiąknąć płynem. A intensywne obrażenia ciała w okolicy podbrzusza zostały spowodowane spalaniem nasiąkniętej bielizny. W opinii biegłego, ślady ujawnione na miejscu zdarzenia wskazywały, że pokrzywdzony bezpośrednio po zainicjowaniu ognia przemieścił się w bok i przewrócił do przodu na ziemię, co w ocenie biegłego było typowym zachowaniem dla osób, na których pali się odzież i miało na celu stłumienie ognia i co Sąd mógł zweryfikować zapoznając się ze zdjęciami wykonanymi na miejscu zdarzenia (załącznik nr 6). Ustnie biegły wskazywał, że ujawniony na miejscu zdarzenia charakterystyczny ślad wypalonej trawy w kształcie cygara o długości około 2 metrów pozwalał mu na przyjęcie, że w jednym końcu tego śladu stała ofiara, w drugim sprawca. Ślad ten powstał na skutek opadania kropli paliwa na trawę (utworzyła się ścieżka) w czasie polewania, a następnie ich zapalenia się. Podał jednak i to, że ów charakterystyczny ślad cygara mógł powstać także od wstrząśnięć butelką lub kanistrem z paliwem, gdy sprawca np. machał nimi wielokrotnie idąc i znacząc ślad paliwem. Wykluczył przy tym, by do oblania pokrzywdzonego mogło dojść w momencie, gdy leżał on na ziemi. Kategorycznie twierdził, że w takiej sytuacji ślad na podłożu byłby zupełnie inny, pozostałby tylko obrys sylwetki. Wykluczył nadto, by na pokrzywdzonego wylano więcej niż 5 litrów paliwa. Dodatkowo po okazaniu mu zdjęć z miejsca zdarzenia biegły wyjaśnił, że nie wyklucza, iż w momencie oblewania paliwem pokrzywdzony mógł znajdować się w pozycji klęczącej oraz, że był polewany głownie po klatce piersiowe i ramionach oraz, że mogło być i tak, że sprawca obchodził go dookoła i polewał raz prze jedno ramię raz przez drugie. Utrzymywał przy tym, że z uwagi na ujawniony ślad cygara, dla niego najbardziej prawdopodobną wersją było oblanie pokrzywdzonego z odległości około 2 metrów poprzez chluśnięcie w jego kierunku paliwem. Analiza opinii tego biegłego dowodzi, że biegły opiniując wziął pod uwagę, wszystkie okoliczności istotne do jej wydania. Jego wnioski były rzeczowe, szczegółowo uargumentowane. Biegły logicznie tłumaczył swoje tezy.</p>
<p>W związku z tym, że w toku ponownego rozpoznania sprawy ujawniły się nowe okoliczności wynikające z wyjaśnień oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span>, Sąd dopuścił dowód ze wspólnej opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej i pożarnictwa. W wydanej opinii biegli <span class="anon-block">M. F.</span> i <span class="anon-block">S. W. (1)</span> (k. 5903-5920) odnieśli się do relacji, jakie odnośnie przebiegu zdarzenia na polanie w swoich wyjaśnieniach przedstawili oskarżeni <span class="anon-block">M. Z.</span> oraz <span class="anon-block">N. M.</span>, a także <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. Z opinii tej wynika, że biegły z zakresu pożarnictwa nie wykluczył mechanizmu oblewania pokrzywdzonego paliwem, jaki w swoich wyjaśnieniach przedstawił oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> przy założeniu, że miał on ograniczoną możliwość obserwowania przebiegu tej czynności z uwagi na porę nocną i słabą widoczność. Jednocześnie w sposób kategoryczny wykluczył wersję, jaką na tę okoliczność przedstawił oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span>. W tym zakresie biegły wskazał, że wersji tej nie tłumaczą ślady ujawnione na miejscu zdarzenia (ślad tzw. cygara, miejsce ujawnienia zwłok, ślady poparzenia ujawnione na zwłokach pokrzywdzonego). Wskazał również, że gdyby wersja ta była prawdziwa, w wyniku podpalenia pokrzywdzonego w sposób, w jaki to opisał oskarżony w ostatnich wyjaśnieniach, <span class="anon-block">N. M.</span> naraziłby się na poparzenia ręki, prawdopodobnie także twarzy (opalenie włosów, brwi, rzęs). W opinii tej biegły wskazał też najbardziej prawdopodobny – w jego opinii - mechanizm powstania obrażeń termicznych u pokrzywdzonego. Z kolei biegły <span class="anon-block">M. F.</span> w zakresie własnych wniosków podał, iż z punktu widzenia sądowo-lekarskich oględzin zwłok wyjaśnienia <span class="anon-block">M. Z.</span> nie zawierają informacji mogących tłumaczyć powstanie podbiegnięcia krwawego w przedniej części prawego mięśnia skroniowego u pokrzywdzonego. Z faktu, iż na prawym ramieniu zwłok i wokół szyi ujawniono strzępy niedopalonej koszuli należy wysnuł nadto wniosek, iż koszula nie była narzucona na pokrzywdzonego a miał ją założoną. Dokonując analizy wyjaśnień złożonych przez <span class="anon-block">N. M.</span> biegły wskazał również, że z medyczno-sądowego punktu widzenia, nie można wykluczyć, że podbiegnięcie krwawe w przedniej części prawego mięśnia skroniowego u pokrzywdzonego mogło powstać w warunkach podawanych przez oskarżonego (od uderzania drewnianym młynkiem). Zwrócił jednak uwagę, iż w zakresie tego obrażenia nie stwierdził rany na skórze głowy pokrzywdzonego, jak również odwołał się do wyników oględzin sofy i podłogi mieszkaniu w <span class="anon-block">K.</span>. Wskazał również, że nie może wykluczyć okoliczności podawanych przez <span class="anon-block">N. M.</span> co do zadania ciosów nożem przez <span class="anon-block">M. Z.</span>. Jednoznacznie wskazał nadto, że ocena sekcyjna zachowanych tkanek miękkich nie ujawniła śladów obrażeń mogących potwierdzać fakt wielokrotnych tępych urazów godzących w obrębie głowy pokrzywdzonego, o czym wyjaśniał <span class="anon-block">N. M.</span>.</p>
<p>W ocenie Sądu przedmiotowa opinia biegłych jest rzetelna, została wydana po analizie całokształtu okoliczności wskazanych biegłym przez Sąd w postanowieniu o dopuszczeniu dowodu, a wnioski tej opinii są jasne. Biegli opinię tę podtrzymali opiniując ustnie (k. 5990v-5996, k. 6024v-6026). Przy czym biegły <span class="anon-block">M. F.</span> stanowczo sprecyzował, że rany kłute powstały za życia pokrzywdzonego, jak również w momencie zaistnienia pożaru pokrzywdzony żył i oddychał atmosferą.</p>
<p>W sprawie opinie, w tym ustne, złożył również <strong>
<!-- -->biegły <span class="anon-block">P. R. (2)</span>
</strong>, biegły z zakresu medycyny (k. 1361-1363, k. 3358-3363, k. 5378-5379 v). Sąd do tych opinii biegłego podszedł z pewną ostrożnością, albowiem biegły podał odmiennie, co do pozycji, w jakiej mógł w momencie podpalenia znajdować się pokrzywdzony. Uczestnicząc w oględzinach zwłok podawał, że wielce prawdopodobne jest, że pokrzywdzony został podpalony w pozycji stojącej lub do niej zbliżonej klęcząc lub kucając. W tym zakresie opiniując ustnie w dniu 2 września 2013 r. biegły w sposób przekonujący opisał, na jakich okolicznościach się oparł, przy czym w tym zakresie jego opinia korespondowała z opinią, jaka w sprawie wydał biegły <span class="anon-block">S. W. (1)</span>. Opinię co do pozycji pokrzywdzonego w momencie podpalenia biegły podtrzymał na rozprawie w dniu 15 grudnia 2014 r., wskazując że na pewno nie była to pozycja leżąca (k. 3360). Przesłuchiwany jednak w dniu 14 lipca 2017 r. stwierdził, że nie może wykluczyć i tego, że w momencie oblania paliwem, jak i samego podpalenia pokrzywdzony mógł znajdować się w pozycji leżącej. Tłumaczył bowiem, że nie posiada wiedzy na temat tego, czy mógł on się poruszać, jaki był stan jego świadomości, czy miał jakąkolwiek możliwość obrony. Po okazaniu mu zdjęć z załącznika nr 6 stwierdził ostatecznie, że nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, w jakiej pozycji znajdowali się sprawca i pokrzywdzony w momencie oblewania paliwem a w jakiej w momencie podpalenia. Wyjaśnił, że okazany mu materiał poglądowy pozwala mu tylko na wypowiedzenie się, które części ciała pokrzywdzonego były najbardziej narażone na działanie substancji łatwopalnej. W ocenie Sądu ta ostatnia opinia biegłego <span class="anon-block">P. R. (2)</span> nie przekonała Sądu, nie tylko dlatego, że pozostawała w sprzeczności z opinią jaką wydał biegły <span class="anon-block">S. W. (1)</span>, ale również dlatego, że biegły nieprzekonująco i bardzo lakonicznie wyjaśnił powody swoich wątpliwości i niemożności wypowiedzenia się w tym zakresie kategorycznie.</p>
<p>Natomiast za w pełni wiarygodną Sąd uznał opinię tego biegłego, która dotyczyła oceny posiadanych przez oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> blizn, mechanizmu ich powstania i ich wieku. Biegły w wyniku przeprowadzonych badań oskarżonego, ujawnił u niego cztery blizny: bardzo starą bliznę o długości 2,5 cm zlokalizowaną w powłokach szyi, po stronie prawej, bardzo starą bliznę o długości 1 cm zlokalizowaną na bocznej powierzchni prawego przedramienia, bardzo starą, zaniedbaną bliznę długości 7 cm na przedniej powierzchni uda lewego, bardzo starą bliznę po ranie tłuczonej średnicy 0,8 cm na przedniej powierzchni lewego stawu kolanowego. Jednoznacznie przy tym stwierdził, że blizny szyi, prawego przedramienia i lewego uda powstały wiele lat wcześniej, zaś kształt i wielkość blizny ujawnionej na szyi, stoi w sprzeczności z wyjaśnieniami <span class="anon-block">N. M.</span>, co do narzędzia, jakim została spowodowana. Odnosząc się do blizny na udzie, biegły wskazał, że rana ta musiała być głęboka i mogła być zadana nożem, o ostrzu i kształcie, jak narysowane przez oskarżonego. W tym zakresie biegły opiniował w sposób kategoryczny. Przy czym w tym miejscu zwrócić należy uwagę, że w ostatnich swoich wyjaśnieniach oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> nie potwierdził wyjaśnień, w których podawał okoliczności, w jakich miał doznać wyżej opisanych obrażeń ciała (opinia biegłego w powyższym zakresie k. 2628 – 2629, k. 3358 - 3363).</p>
<p>W toku śledztwa uzyskano <strong>
<!-- -->
opinie wariograficzne </strong>w stosunku do każdego z oskarżonych, sporządzone przez biegłą z <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block">D. S.</span>. W swoich opiniach pisemnych (k. 1981 – 2000, 2012 – 2022) biegła wskazała, że każdy z oskarżonych zareagował symptomatycznie na zadane im pytania krytyczne tj. wykazał silniejsze pobudzenie psychofizjologiczne niż w stosunku do zadawanych pytań kontrolnych. Zdaniem bieglej oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> wbrew swojemu oświadczeniu pozostawała w realnym związku ze zdarzeniem w zakresie stawianych jej pytań krytycznych, a jej reakcje w czasie testu nie pozwalały na potwierdzenie jej wersji zgodnie, z którą nie miała ona bezpośredniego związku z tym zdarzeniem w sensie aktywnego w nim udziału. Według bieglej również <span class="anon-block">M. Z.</span> udzielając na pytania porównawcze odpowiedzi przeczącej, pozostawał w sprzeczności z faktami dla niego oczywistymi, które zarejestrował w postaci śladów pamięciowych. Reakcja oskarżonego na pytania krytyczne nie korelowała z wersją przekazaną przez niego organom ścigania. Dlatego też, w jej ocenie, wyniki tego badania nie dawały podstaw do uprawdopodobnienia jego wersji. Również oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> na pytania porównawcze zareagował symptomatycznie (w tym zakresie biegła ustnie sprostowała oczywistą omyłkę pisarską, która pojawiła się w jej pisemnej opinii), a jego reakcje nie korelowały z wersją przekazaną przez niego organom ścigania.</p>
<p>W toku ustnego przesłuchania przed Sądem biegła opisała nie tylko swoje doświadczenie zawodowe, ale również w sposób bardzo szczegółowy opisała metodologię badań, którą zastosowała w niniejszej sprawie, sposób przygotowania i przeprowadzenia testów. W ocenie Sądu opinie z zakresu badań wariograficznych zostały przeprowadzone w sposób dość rzetelny, a wnioski tych opinii są rzeczowe. Przy czym w postępowaniu Sąd ustalił dodatkowo, jakiej treści pytania neutralne i kontrolne zostały zadane poszczególnym osobom (k. 3512). Z opinii biegłej wynikało, że <span class="anon-block">M. Z.</span> zadano pytania o to, czy zadał ciosy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w lesie, czy polewał go benzyną, czy planował wspólnie z <span class="anon-block">O.</span> pozbawienie życia <span class="anon-block">A.</span>, a nadto czy pożyczał <span class="anon-block">A.</span> przed 2012 r. jakieś pieniądze, czy wprowadził organy ścigania w błąd co do okoliczności śmierci <span class="anon-block">A.</span> i czy zadał <span class="anon-block">A.</span> w domu w <span class="anon-block">K.</span> ciosy. Na wszystkie te pytania oskarżony odpowiedział „nie”. Z kolei <span class="anon-block">N. M.</span> zostały zadane tylko trzy pytania krytyczne, przy czym dwa z nich były tej samej treści, jak pytania zadane oskarżonemu <span class="anon-block">M. Z.</span> tj. czy polewał <span class="anon-block">A.</span> benzyną i czy zadawał mu ciosy w dniu 16.08.2012 r. oraz trzecie, czy był z <span class="anon-block">A.</span> i <span class="anon-block">Z.</span> w lesie. Na wszystkie te pytania oskarżony odpowiedział przecząco. <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> zadano inne pytania krytyczne: czy <span class="anon-block">A.</span> został u niej pobity w domu, czy ubierała <span class="anon-block">A.</span>, czy widziała jak pozostali oskarżeni krępowali <span class="anon-block">A.</span> u niej w domu oraz, czy <span class="anon-block">N.</span> powiedział jej, że zabili <span class="anon-block">A.</span>, czy planowała wspólnie z pozostałymi zabicie <span class="anon-block">A.</span>, czy wspólnie z pozostałymi wyprowadziła <span class="anon-block">A.</span> z domu. Na wszystkie te pytania odpowiedziała „nie”.</p>
<p>W ocenie Sądu – w świetle całokształtu okoliczności ujawnionych w sprawie – nie można było przyjąć tylko i wyłącznie na podstawie wyników opinii poligraficznych, że poszczególne wersje podawane przez oskarżonych, a zwłaszcza wyjaśnienia oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span>, są niewiarygodne, albowiem na określone pytania krytyczne zadane im w czasie testów oskarżeni odpowiedzieli w sposób symptomatyczny. Sam bowiem wynik badania poligraficznego dowodzi tylko i wyłącznie tego, jaka była reakcja oskarżonego na określone zadane mu pytanie. Oskarżonym <span class="anon-block">M. Z.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span> w ramach pytań krytycznych biegła zadała dwa takie same pytania, a z materiału dowodowego i poczynionych na jego podstawie ustaleń faktycznych jednoznacznie wynika, że oskarżeni ci nie oblewali wspólnie <span class="anon-block">A. O. (1)</span> paliwem, jak również wspólnie nie zadawali mu ciosów. Z materiałów przekazanych biegłej przed przystąpieniem do badań nie wynikało również, żeby pokrzywdzony w mieszkaniu w <span class="anon-block">K.</span> został pobity, <span class="anon-block">N. M.</span> w pierwszych wyjaśnieniach mówił tylko i wyłącznie o jednym uderzeniu. Żadnemu z oskarżonych biegła nie zadała natomiast pytania o podpalenie pokrzywdzonego. Oparcie jakichkolwiek ustaleń faktycznych w sprawie tylko i wyłącznie na przedmiotowych opiniach skutkowałoby koniecznością odrzucenia powołanych powyżej dowodów, a zwłaszcza opinii biegłego <span class="anon-block">M. F.</span>, co sprzeczne byłoby z zasadami oceny dowodów.</p>
<p>Za pełnowartościowy dowód Sąd uznał <strong>
<!-- -->opinie biegłej z zakresu identyfikacji śladów biologicznych <span class="anon-block">E. G. (2)</span>
</strong> (k. 681-706, k. 1895-1897, k. 2026-2034, k. 2046-2069, k. 5502v-5504v). Biegła dokonała badania śladów zabezpieczonych na miejscu zdarzenia oraz w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. Przy czym z wniosków jej wynika, że żaden ślad zabezpieczony na miejscu zdarzenia, z którego uzyskała profil DNA nadający się do dalszych badań porównawczych nie wykazywał zgodności z profilami DNA oskarżonych <span class="anon-block">M. Z.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span>. Dla Sądu – w świetle wyjaśnień, jakie w sprawie składał oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> – istotna była przede wszystkim opinia, w której biegła poddała badaniom ślady biologiczne zabezpieczone w czasie oględzin mieszkania <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w <span class="anon-block">K.</span> przy <span class="anon-block">ul. (...)</span>, tj. ślady które zostały ujawnione m.in. w wyniku użycia luminolu oraz wzrokowo na sofie. W wyniku przeprowadzonych badań biegła stwierdziła, że:</p>
<p>-ślad nr 1 – pobrany z sofy po zdjęciu poduszek na stałym elemencie oparcia - fragment tkaniny z widocznym na powierzchni średnio wysyconym zabrudzeniem substancją koloru brązowego – zawiera profil DNA zgodny z profilem <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. W próbce tej stwierdzono obecność ludzkiej krwi. Ślad ten miał średnicę 0,3 cm</p>
<p>- ślad nr 2 - pobrany z sofy po zdjęciu poduszek na stałym elemencie oparcia - fragment tkaniny z widocznym na powierzchni średnio wysyconym zabrudzeniem substancją koloru brązowego. Profil DNA zgodny z profilem DNA pokrzywdzonego; jak ustnie wyjaśniła biegła nie badała, czy ślad ten zawierał krew pokrzywdzonego, wskazała jednak, że w przypadku tego śladu profil DNA był bardzo silny co pozwala jej na stwierdzenie, że była to krew denata.</p>
<p>- Ślad nr 3 - pobrany z sofy po zdjęciu poduszek na stałym elemencie oparcia - fragment tkaniny z widocznym na powierzchni średnio wysyconym zabrudzeniem substancją koloru brązowego. Profil DNA zgodny z profilem DNA pokrzywdzonego; jak ustnie wyjaśniła biegła nie badała, czy ślad ten zawierał krew pokrzywdzonego, wskazała jednak, że w przypadku tego śladu profil DNA był bardzo silny co pozwala jej na stwierdzenie, że była to krew denata.</p>
<p>- Ślad nr 4 – zabezpieczony z przedniej części siedziska. Jest to ślad w postaci substancji koloru jasnobrązowego, słabo wysycony zabezpieczony na waciku wymazówki. Profil DNA zgodny z profilem <span class="anon-block">N. M.</span>. Z uwagi na spodziewaną znikomą ilość materiału biologicznego, nie wykonywano badań wstępnych na obecność krwi ludzkiej.</p>
<p>- ślad nr 5 – po zdjęciu dywanu i spryskaniu powierzchni podłogi luminolem. Profil DNA zgodny z profilem DNA pokrzywdzonego. W jego przypadku przeprowadziła test na obecność krwi, który był pozytywny, przy czym nie wykonała testów specyficznych z uwagi na znikomą ilość</p>
<p>Ślad nr 13 – ujawniony po odsunięciu od ściany sofy i spryskaniu powierzchni podłogi luminolem. Tu biegła stwierdziła mieszaninę DNA pochodząca od co najmniej 2 osób. Wyznaczony profil dla większej części mieszaniny DNA jest zgodny z profilem DNA <span class="anon-block">N. M.</span>. Pozostała domieszka mieszaniny nie nadawała się do identyfikacji. Przy czym w przypadku tej próbki uzyskała negatywny wynika na zawartość krwi.</p>
<p>Ustnie wyjaśniła ponadto, że w przypadku pozostałych próbek stwierdziła w nich mieszaniny DNA pochodzące od kilku osób, co nie kwalifikowało ich do dalszych badań porównawczych, albowiem nie było w nich dominującego DNA. Wyjaśniła ponadto, że nie ma badań, które pozwoliłyby na określenie wieku śladów krwawych.</p>
<p>Sąd za wiarygodne uznał nadto <strong>
<!-- -->opinie biegłych psychiatrów i psychologów</strong>, którzy opiniowali o stanie zdrowia psychicznego oskarżonych i ich poczytalności w odniesieniu do zarzucanych im czynów. Wszystkie te opinie zostały wydane po przeprowadzeniu badań oskarżonych, w tym obserwacji sądowo-psychiatrycznych. Opinie były wyczerpujące, a wnioski sformułowane przez biegłych rzeczowe i jasne. Z wniosków biegłych opiniujących o stanie zdrowia psychicznego <strong>
<!-- -->oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span>
</strong> (k. 2245-2247, k. 3501-3505, k. 3668 – 3680, k. 3681, 3682 – 3685, k. 4052-4054) wynika, że oskarżony nie cierpi na żadną chorobę psychiczną, upośledzenie umysłowe ani inne zakłócenia czynności psychicznych. W odniesieniu do zarzucanego czynu oskarżony ten posiadał zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Jego poczytalność zarówno w czasie czynu i w czasie postępowania nie budzi wątpliwości. Jednocześnie wyniki obserwacji sądowo-psychiatrycznej pozwoliły biegłym na stwierdzenie u oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span> cech nieprawidłowej osobowości. Przy czym Sąd dostrzegł, że w swojej ustnej opinii biegli w sposób nieuprawniony akcentowali zmienność ocen oskarżonego zdarzenia będącego przedmiotem rozpoznania w niniejszej sprawie oraz jego roli w nim, choć sami zaznaczyli, że nie jest im znany rzeczywisty udział <span class="anon-block">M. Z.</span> w zdarzeniu. Również z opinii wydanych w stosunku do <strong>
<!-- -->oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>
</strong> (k. 2200, k. 3495, k. 3741 – 3758, k. 3759 – 3771, k. 4133-4136) nie wynika, by była ona chora psychicznie, upośledzona umysłowo, bądź cierpiała na inne zakłócenia czynności psychicznych. W odniesieniu do zarzucanego czynu miała zachowaną zdolność rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postepowaniem. Z opinii biegłego psychologa wynikało natomiast, że oskarżona ma przeciętną inteligencję. Posiada cechy nieprawidłowe w strukturze osobowości w postaci niepełnej internalizacji norm i zasad społecznego zachowania, egocentryzmu, instrumentalnego nastawienia do innych ludzi, zmienności dążeń oraz uwarunkowane tymi cechami trudności w uzyskaniu stabilizacji życiowej. Jak stwierdziła biegła, w związku z tym, że <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> zaprzeczała, by w jakikolwiek sposób uczestniczyła w dokonaniu zarzucanego jej czynu, utrudniało to dokonanie psychologicznej analizy jej zachowania w czasie krytycznym, jednak wyniki badań upoważniają do stwierdzenia, że jeżeli popełniła ona zarzucany jej czyn, to jej zachowanie było uwarunkowane przede wszystkim czynnikami sytuacyjnymi, to jest nieakceptowanymi przez oskarżoną zachowaniami pokrzywdzonego i konfliktem z nim. W ocenie biegłej cechami osobowości, które mogły sprzyjać zachowaniu badanej opisanemu w akcie oskarżenia, są: niepełna internalizacja norm i zasad społecznego zachowania, egocentryzm, dobra zdolność kontroli reakcji emocjonalnych. Ponadto modyfikujący wpływ na zachowanie oskarżonej mogły mieć psychologiczne mechanizmy charakterystyczne dla funkcjonowania małej grupy społecznej, solidaryzowanie się, rozumienie i akceptowanie wzajemnych opinii, ukierunkowywanie własnych zachowań według określonych norm oraz podejmowanie czynności nastawionych na realizację przyjętego celu: oskarżeni znali się, spędzali wspólnie czas, komunikowali się bezpośrednio. To, zdaniem biegłej, przyczyniało się to do powstania mechanizmu ujednolicenia poglądów i czynności, a w konsekwencji poczucia rozproszenia odpowiedzialności. Nadto biegła psycholog stwierdziła, że oskarżona nie ma tendencji do niekontrolowanych, impulsywnych zachowań. Cechuje ją bardzo dobra zdolność kontroli emocji. Nie ujawnia agresywności jako względnie trwałej cechy osobowości. Oskarżoną cechuje doba tolerancja stresu. Spostrzega ona sytuacje trudne jako zadania, które można rozwiązać i potrafi podejmować skuteczne, konstruktywne czynności nastawione na realizację celu. W sytuacjach znacznego nasilenia stresu jest skłonna do skupiania się na mało znaczących czynnościach zastępczych lub poszukuje oparcia w kontaktach z innymi ludźmi, w celu zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa. Jednak jej zachowanie i procesy psychiczne nie ulegają dezorganizacji pod wpływem stresu. Wyniki badań psychologicznych wskazują, że oskarżona posiada zdolność skutecznego radzenia sobie w różnych sytuacjach. Nieco zachwiane jest jej poczucie tożsamości, o czym świadczy charakteryzująca ją zmienność dążeń i celów życiowych pod wpływem okoliczności zewnętrznych oraz relatywizm dotyczący wartości i norm postępowania. Oskarżona posiada zdolność kontrolowania własnych reakcji emocjonalnych, jest osobą zrównoważoną emocjonalnie, a więc nie jest skłonna do podejmowania działań niekontrolowanych, pod wpływem doraźnych czynników. Z opinii sporządzonych w odniesieniu do <strong>
<!-- -->oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> również nie wynika, by cierpiał on na chorobę psychiczną, upośledzenie umysłowe, bądź inne zakłócenia czynności psychicznych. W odniesieniu do zarzucanych czynów oskarżony miał zachowaną zdolność rozpoznania ich znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem (k. 2248 – 2250, k. 3496 – 3500, k. 3791-3804, k. 4056-4060, k. 5625v-5628v). W wyniku pogłębionych badań biegli psychiatrzy i psycholog rozpoznali u oskarżonego osobowość niedojrzałą. Stwierdzili, że oskarżonego charakteryzuje submisyjność (osoba łatwo ulegająca presji), obniżony poziom odporności psychicznej z niepełnie wykształconymi mechanizmami obronnymi, skłonność do kumulowania napięć, uczucie lęku oraz niepokoju, tendencje do reagowania poczuciem niższości i winy. Wskazali jednak, że niedojrzała osobowość oskarżonego w czasie krytycznym nie znosiły, ani nie ograniczały w stopniu znacznym jego zdolności do rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem. Dodatkowo wyjaśnili, że niedojrzałość oskarżonego dotyczyła głównie sfery emocjonalnej, nieumiejętności opanowania pewnych impulsów, podejmowania zachowań dość infantylnych w sytuacjach trudnych. U takich osób sfera emocjonalna dominuje nad sferą poznawczą i takie osoby działają impulsywnie, nie biorąc pod uwagę konsekwencji swoich czynów i postaw. Dla osób niedojrzałych znamienne jest i to, że podejmowane przez nie reakcje są często nieadekwatne do bodźców. Biegła psycholog sprecyzowała również, że uleganie presji innych osób nie musiało polegać na podejmowaniu przez oskarżonego w czasie zdarzenia określonych zachowań ze strachu, ale i dlatego, że oskarżony chciał być zaakceptowany przez grupę. Przy czym biegłe nie były w stanie kategorycznie stwierdzić, że takimi motywami oskarżony w czasie zdarzenia się kierował tj., że działał pod presją innych osób. Mógł się natomiast takimi motywami kierować jako osoba submisyjna. Wyjaśniły ponadto, że – na pewnym etapie życia oskarżonego – autorytetem była dla niego <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, zarówno w aspekcie uczuciowym, emocjonalnym i życiowym, dlatego prawdopodobnym było, że godząc się w restauracji na danie nauczki pokrzywdzonemu chciał się przypodobać oskarżonej, że działał z motywów obrony jej przed pokrzywdzonym zwłaszcza w kontekście kulturowym tj. zważywszy na jego pochodzenie i wyznanie. Podkreśliły nadto, że z życia oskarżonego w ogóle wynika, że starsze kobiety odrywają istotne role w jego życiu, był przez nie wychowywanym przyjmuje wobec nich postawy opiekuńcze (relacje z matką). Wskazały również, że oskarżony stawiał sobie duże wymagania, starał się w każdej sytuacji zachowywać się jak osoba dorosła, która ma większe doświadczenie życiowe i nie zawsze potrafił tym sytuacjom sprostać, co niewątpliwie rodziło frustrację, a w konsekwencji negatywne emocje w postaci złości, bezsilności, bezradności, kłótni które są przejawem zachowań agresywnych. Odnośnie relacji, jaka łączyła go z <span class="anon-block">M. Z.</span>, biegła psycholog wskazała, że była to relacja przypadkowa, ale psychologicznie prawdopodobne jest, że w czasie zdarzenia, mógł poddawać się woli <span class="anon-block">Z.</span>, być pod jego presją zważywszy na to, że <span class="anon-block">M. Z.</span> był ważną osoba dla <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>. W czasie ustnego opiniowania biegłe wskazywały, iż w ich ocenie jest bardzo mało prawdopodobne, by osoba o cechach osobowości, które stwierdziły u oskarżonego mogła kierować osobami starszymi, dojrzalszymi, bardziej inteligentnymi. W tym zakresie – w świetle materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie – Sąd nie mógł do końca podzielić argumentacji biegłych, chociażby z racji tego, że w swojej pracy oskarżony kierował zespołem ludzi, nawet wszedł w otwarty konflikt ze wspólnikiem <span class="anon-block">R. L.</span>.</p>
<p>Za w pełni wiarygodną Sąd uznał <strong>
<!-- -->opinię biegłego z zakresu informatyki i teleinformatyki</strong> (zielony segregator). Biegły w sposób rzetelny, w oparciu o wykazy połączeń dokonał zleconej analizy i na mapach przedstawił poszczególne połączenia telefoniczne ze wskazaniem stacji BTS rejestrującej te połączenia. W sposób rzetelny obliczył również długość trasy, jaką oskarżeni musieli pokonać z domu oskarżonej <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w <span class="anon-block">K.</span> do polany oraz drogę powrotną, jak również czas niezbędny na jej pokonanie.</p>
<p>Za rzetelne, choć nie mające jakiegoś znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy Sąd uznał także pozostałe opinie biegłych, w tym: opinię medyczno- sądową dotyczącą badań identyfikacyjnych na podstawie czaszki (k. 262 - 268), opinie z zakresu daktyloskopii (k. 113 – 114, k. 610 - 641), genetyki (k. 222 -224), traseologii (k. 284 - 290), badań chemicznych (k. 1295 - 1299) oraz opinię sporządzoną przez biegłego specjalistę patomorfologa (k. 2628 - 2629). Opinie te w swych wnioskach są kategoryczne i zostały wydane po przeprowadzeniu specjalistycznych badań.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Orzekając na podstawie swojego przekonania opartego na analizie całokształtu materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, kierując się wskazaniami wiedzy i zasadami logiki oraz tymi płynącymi z doświadczenia życiowego, Sąd Okręgowy doszedł do przekonania, że wina i fakt popełnienia przypisanych oskarżonym czynów nie budzi wątpliwości i został oskarżonym udowodniony.</strong>
</p>
<p>Przedmiotowa sprawa to niewątpliwie sprawa trudna w sferze oceny dowodów. Pojawiły się w niej bowiem dwie konkurencyjne wersje co do przebiegu wydarzeń, które rozegrały się na polanie w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r., przedstawione w sposób odmienny przez oskarżonych <span class="anon-block">N. M.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span>. W odróżnieniu od stron postępowania (prokurator wygłaszając mowę końcową przedstawiając przebieg zdarzenia używał słów „zadano ciosy nożem”, podpalono pokrzywdzonego”, obrońca oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> argumentował, że nie wie co się wydarzyło wówczas na polanie, choć nie powołał się na istnienie wątpliwości w rozumieniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 5;art. 5 § 2)">art. 5 § 2 k.p.k.</a>) Sąd dociekając prawdy materialnej zobowiązany był poczynić w sprawie kategoryczne ustalenia faktyczne w oparciu o analizę i ocenę wszystkich przeprowadzonych w sprawie dowodów. Ocena ta została przedstawiona powyżej.</p>
<p>Dla Sądu bezspornym było, iż pokrzywdzony <span class="anon-block">A. O. (1)</span> przebywając w Polsce nawiązywał znajomość z różnymi kobietami, oszukiwał je, wyłudzał od nich pieniądze. Ta „działalność” pokrzywdzonego znana była wszystkim oskarżonym. Dla Sądu bezspornym było i to, że oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, darząc pokrzywdzonego głębokim uczuciem, przez lata tolerowała zachowania <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, pożyczała mu pieniądze, spłacała jego długi, choć wiedziała, że nigdy pieniędzy jej nie zwróci. Z materiału dowodowego nie wynikało, by kiedykolwiek zwracała się do pokrzywdzonego o zwrot pieniędzy, by ze strony pokrzywdzonego groziło jej jakieś niebezpieczeństwo, by ją (w przeciągu kilku miesięcy przed zdarzeniem) ktoś nachodził, groził jej. Przez lata, mimo że sama nawiązywała związki z innymi mężczyznami, utrzymywała stały kontakt z pokrzywdzonym, dzwonili do siebie, gdy potrzebowała pomocy (tak jak w czasie wyjazdu do Rosji), sama się z nim kontaktowała.</p>
<p>Bezspornym jest i to, że również <span class="anon-block">M. Z.</span> negatywnie oceniał zachowanie swojego szwagra, który w przeszłości powoływał się na niego jako wspólnika, przez co został wezwany na policję. W materiale dowodowym Sąd nie znalazł jednak żadnego dowodu, z którego w sposób jednoznaczny i nie budzący żadnych wątpliwości wynikałoby, że oskarżony udzielił <span class="anon-block">A. O.</span> w przeszłości pożyczki na znaczną kwotę pieniędzy i chciał ją od niego odzyskać przy najbliższej nadarzającej się okazji.</p>
<p>Z ustaleń faktyczny Sądu wynika jednoznacznie, że <span class="anon-block">N. M.</span> z opowiadań <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> znał przeszłość <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Opisała go ona jako oszusta, któremu pożyczała wielokrotnie pieniądze. Przy czym – wbrew twierdzeniom tego oskarżonego – dla Sądu niewątpliwym było, że <span class="anon-block">N. M.</span> był zakochany w <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, chciał być „głową domu”, zajmować się swoją kobietą, co wynikało z uwarunkowań kulturowych związanych z jego narodowością, z doświadczeń, jakie wyniósł z domu rodzinnego (nie miał kontaktu z ojcem, związany z matką, z nią uciekł z kraju).</p>
<p>Dlatego też Sąd nie podzielił argumentacji prokuratora, iż oskarżeni planując w restauracji „danie nauczki” pokrzywdzonemu chcieli zmusić go do spłacenia zaciągniętych wobec <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> długów pieniężnych.</p>
<p>W świetle przeprowadzonych dowodów – w ocenie Sądu – brak było również podstaw do przyjęcia, że w przyjętym w restauracji planie działania oskarżeni postanowili dokonać wspólnie i w porozumieniu zabójstwa pokrzywdzonego <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Sąd w tym zakresie dał wiarę oskarżonym, którzy zgodnie podawali w tym zakresie, że chcieli <span class="anon-block">A. O. (1)</span> postraszyć, dać mu nauczkę za oszukiwanie w przeszłości innych kobiet, wymusić na nim, by zaprzestał takich działań w przyszłości. Postanowili zatem siłą skrępować go w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span>, a następnie wywieźć do lasu, postraszyć oblaniem benzyną, a nawet, by uwiarygodnić się, oblać pokrzywdzonego paliwem. Przy czym Sąd w tym zakresie miał na uwadze także następujące okoliczności:</p>
<p>- w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> oskarżeni zrealizowali przyjęty plan działania. Z przeprowadzonych w sprawie dowodów nie wynika bowiem, by doszło tam do pobicia pokrzywdzonego, uderzenia go w głowę, na którą to okoliczność powoływał się prokurator wskazując, że doszło wówczas do wykroczenia poza przyjęty cel działania i co miałoby świadczyć o zamiarze zabójstwa pokrzywdzonego. Z uzupełniającej ustnej opinii biegłego <span class="anon-block">M. F.</span> jednoznacznie wynika, że odnośnie ujawnionego w czasie sekcji zwłok u pokrzywdzonego w przedniej części prawego mięśnia skroniowego dość intensywnego podbiegnięcia krwawego, nie ujawnił on sekcyjnie żadnej rany, która by krwawiła. Opisując możliwy mechanizm powstania tego obrażenia biegły wskazywał, że mogło ono powstać nie tylko od uderzenia pięścią, kopnięcia, czy od uderzenia tępym przedmiotem (np. drewnianym młynkiem), ale także od upadku na twarde podłoże. Przy czym wyjaśnił również, że to podbiegnięcie krwawe mogło powstać na kilka minut przed zgonem pokrzywdzonego – do jednego, dwóch dni wcześniej. Z poczynionych ustaleń faktycznych wynika, że po podpaleniu pokrzywdzony przemieścił się i upadł na podłoże twarzą do ziemi. Nie można zatem wykluczyć, że to wówczas doszło do powstania tego obrażenia. W związku z tym, że biegły wykluczył, by obrażenie to skutkowało krwawieniem, nie można było przyjąć, iż ślady krwi ujawnione na kanapie w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> zawierające DNA pokrzywdzonego to ślady pozostawiony w wyniku doznania przez pokrzywdzonego tego właśnie obrażenia ciała, a innych krwawiących ran biegły sekcyjnie u pokrzywdzonego nie stwierdził. Nadto miejsce ujawnienia tych śladów (po zdjęciu poduszek stanowiących oparcie sofy w środkowej jej części) przeczyło wyjaśnieniom, jakie w tym zakresie złożył przed Sądem <span class="anon-block">N. M.</span>
<strong>
<!-- -->. </strong>
</p>
<p>- oskarżeni nie ustalili wcześniej miejsca wywiezienia pokrzywdzonego do lasu. <span class="anon-block">M. Z.</span> zjechał z drogi (ruchliwa trasa <span class="anon-block">W.</span>-<span class="anon-block">W.</span>) w pierwszy dogodny zjazd do lasu. Było to miejsce łatwo dostępne dla osób postronnych, często uczęszczane w dzień (co wynika z zeznań świadka <span class="anon-block">K. M.</span>, protokołu oględzin miejsca zdarzenia, w którym podano odległość polany od głównej drogi, w którym wyrzucano śmieci). Stamtąd <span class="anon-block">A.</span> bez większego trudu mógł wrócić do <span class="anon-block">W.</span>.</p>
<p>- na polanie <span class="anon-block">N. M.</span> zdjął pokrzywdzonemu kajdanki, a ręce obwiązał mu kablem elektrycznym. Zdaniem Sądu, po to by ułatwić pokrzywdzonemu oswobodzenie się. W inny sposób tego zachowania się oskarżonego w żaden logiczny sposób nie da się wytłumaczyć. Przy czym z opinii biegłych <span class="anon-block">M. F.</span> i <span class="anon-block">S. W. (1)</span> wynika, że obwiązanie rąk pokrzywdzonego tym kablem nie mogło być ścisłe, albowiem po podpaleniu oswobodził on ręce;</p>
<p>- oskarżeni <span class="anon-block">M. Z.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span> nie ukryli zwłok pokrzywdzonego na polanie, choć mieli ku temu sposobność (była noc, w bliskiej odległości nie było żadnych zabudowań, mieli czas). Nie zabrali ze sobą żadnej łopaty, ani innego narzędzia. Dowodzi to zatem tego, że nie planowali dokonać zabójstwa pokrzywdzonego. Wydaje się bowiem, że planując dokonanie zabójstwa poprzez spalenie, zaplanowaliby też zatarcie śladów dokonanej zbrodni;</p>
<p>- po podpaleniu przez <span class="anon-block">N. M.</span> pokrzywdzonego, obaj oskarżeni po prostu uciekli z miejsca zdarzenia. Z analizy połączeń telefonicznych telefonów, którymi posługiwali się wówczas <span class="anon-block">N. M.</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> oraz z opinii biegłego z zakresu informatyki wynika, że całe wydarzenie – od momentu opuszczenia domu oskarżonej w <span class="anon-block">K.</span> około północy do momentu przyjazdu na parking w <span class="anon-block">Z.</span> około 2:20 – trwało około 2 godzin i kilkunastu minut.</p>
<p>- na miejsce zdarzenia oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> zabrał swój telefon komórkowy, z którego w drodze powrotnej kontaktował się z <span class="anon-block">O. Ż.</span>. W tym zakresie prokurator argumentował, że pozostawienie przez oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span> swoich telefonów komórkowych w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> miało pośrednio dowodzić zamiaru zabójstwa pokrzywdzonego. Gdyby taką argumentację podzielić należałoby zadać sobie pytanie, dlaczego oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> w swoich wyjaśnieniach w śledztwie sam z siebie tę okoliczność przyznał i dlaczego nie dopilnował, by telefonu nie zabierał ze sobą <span class="anon-block">N. M.</span>, tym bardziej, że obaj ci oskarżeni musieli zdawać sobie sprawę, że w razie jakichkolwiek połączeń telefonicznych, będzie istniała możliwość ustalenia numerów telefonów logujących się w pobliskiej miejsca zdarzenia stacji BTS;</p>
<p>- niewystarczającym dowodem na to, by ustalić, że wszystkim oskarżonym od samego początku towarzyszył zamiar zabójstwa jest fakt, iż na <span class="anon-block">polanie N.</span> posiadał przy sobie nóż. Przede wszystkim brak dowodów na to, by oskarżeni <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> wiedzieli o tym fakcie. Po drugie z materiału dowodowego wynika, że <span class="anon-block">N. M.</span> nosił przy sobie nóż.</p>
<p>Na podstawie przywołanych powyżej okoliczności Sąd doszedł do przekonania, że przyjęty w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span> w dniu 16 sierpnia 2012 r. przez wszystkich oskarżonych plan działania był realizowany do momentu, w którym na polanie wydarzyło się coś osobistego pomiędzy pokrzywdzonym a oskarżonym <span class="anon-block">N. M.</span>. Coś, co spowodowało nagłą agresywną reakcję oskarżonego, co sprowokowało go do zadania pokrzywdzonemu trzech ciosów nożem w klatkę piersiową, a po oblaniu pokrzywdzonego paliwem, podpalenie <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. W tym zakresie Sąd w szczególności miał na uwadze wnioski płynące z opinii psychologicznej wydanej w stosunku do oskarżonego. Biegła psycholog jednoznacznie wskazywała bowiem, że stwierdzona u <span class="anon-block">N. M.</span> niedojrzałość, w sytuacjach zbyt dużego nasilenia negatywnych emocji ( a niewątpliwym jest, że w czasie zdarzenia oskarżony takie emocje musiał odczuwać) mogła doprowadzić go do agresywnych impulsów. Zwłaszcza, że podwyższony poziom neurotyzmu oskarżonego mógł sprzyjać podejmowaniu przez niego niekontrolowanych zachowań, w tym zwłaszcza zachowań agresywnych.</p>
<p>Z ustalonego stanu faktycznego nie wynika jednocześnie, by oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> miał świadomość, że <span class="anon-block">N. M.</span> ugodził trzykrotnie pokrzywdzonego nożem w klatkę piersiową. To, co opisywał w swoich wyjaśnieniach <span class="anon-block">M. Z.</span> na tę okoliczność, wskazuje, że dotarło do niego, że <span class="anon-block">N. M.</span> kilka razy uderzył pokrzywdzonego, a zatem zrobił coś, czego wcześniej nie ustalili. Ale w żaden sposób nie dowodzi to tego, że od tego momentu <span class="anon-block">M. Z.</span> zaczął godzić się na pozbawienie życia <span class="anon-block">A. O.</span> i stał się współsprawcą pozbawienia go życia, czy pomocnikiem <span class="anon-block">N. M.</span> w dokonaniu takiego czynu poprzez podanie mu bańki z paliwem. Z opisu zachowania pokrzywdzonego podanego przez oskarżonego wynika jedynie, że usłyszał on jęk pokrzywdzonego, że pochyla się on. Zdaniem Sądu takie zachowanie nie wskazywało, by na jego podstawie oskarżony mógł powziąć wiedzę, uświadomić sobie, że pokrzywdzony został raniony nożem. W tym miejscu należy pamiętać o treści opinii, jaką w tym zakresie przedstawił biegły <span class="anon-block">M. F.</span> opisując, jak mógł zachować się pokrzywdzony po doznaniu trzech ran kłutych. Oblanie paliwem pokrzywdzonego nie mogło być zaskoczeniem dla oskarżonego <span class="anon-block">Z.</span>, taka możliwość została przecież wcześniej ustalona pomiędzy oskarżonymi. Prokurator wskazywał, że pokrzywdzony po otrzymaniu ciosów nożem musiał cierpieć, wydawać jakieś odgłosy, a nawet wołać pomocy swojego szwagra. W ocenie Sądu, ta argumentacja jest całkowicie dowolna i nie wynika z żadnego przeprowadzonego w sprawie dowodu, odwołuje się nadto do jakiegoś nieistniejącego wzorca zachowania się osoby ugodzonej nożem.</p>
<p>Wobec powyższego Sąd – w ramach czynu zarzucanego oskarżonym <span class="anon-block">N. M.</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> w pkt. I aktu oskarżenia - uznał <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. Z.</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">N. M.</span> </strong>za winnych tego, że w godzinach wieczornych w dniu 16 sierpnia 2012 r. w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> w <span class="anon-block">K.</span>, działając wspólnie i w porozumieniu w wykonaniu wcześniej ustalonego planu działania, chcąc zmusić <span class="anon-block">A. O. (1)</span> do zaprzestania oszukiwania kobiet i wyłudzania od nich pieniędzy, stosowali wobec pokrzywdzonego przemoc w postaci wykręcenia mu rąk, skucia go kajdankami a następnie pozbawili go wolności przewożąc skrępowanego do lasu w okolicę miejscowości <span class="anon-block">K.</span> gmina <span class="anon-block">W.</span> tj. za winnych popełnienia czynu z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 k.k.</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art. 11 § 2 k.k.</a>
</p>
<p>Przestępstwo pozbawienia wolności jest przestępstwem materialnym, którego skutkiem jest zarówno dłuższe, jak również krótkotrwałe pozbawienie człowieka wolności wbrew jego woli (wyrażonej wyraźnie lub w formie dorozumianej, czy nawet potencjalnej, jak np. uwięzienie osoby śpiącej, nieprzytomnej). Jest typowym przykładem przestępstwa trwałego, polegającego na spowodowaniu stanu bezprawia uniemożliwiającego swobodne poruszanie się pokrzywdzonego, zgodnie z jego wolą. Z kolei przestępstwo z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 k.k.</a> polega na podjęciu przez sprawcę określonych środków tj. przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia innej osoby do określonego zachowania się.</p>
<p>Dla Sądu – w realiach niniejszej sprawy - bezspornym było, że oskarżeni <span class="anon-block">M. Z.</span>, <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> swoim zachowaniem wyczerpali wszystkie znamiona przypisanego im przestępstwa. W tym zakresie oskarżeni działali umyślnie, wspólnie i w porozumieniu realizując uprzednio ustalony plan działania, przy czym w jego realizacji podzielili się rolami. Dla Sądu niewątpliwym było, że oskarżona <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> –<span class="anon-block">Ż.</span> znała cały plan działania, wiedziała, że do skrępowania <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w jej mieszkaniu musi dojść po użyciu wobec niego siły fizycznej celem ewentualnego przełamania jego oporu. Widziała, że został on skuty kajdankami, a następnie pomagała go ubierać, wyprowadzić do samochodu, którym następnie miał zostać wywieziony do lasu. Przypomnieć należy, że sama oskarżona przyznawała, że rozumiała, iż „pokrzywdzony wywieziony zostanie do lasu, dostanie parę kopów, po mordzie”. Od samego początku godziła się zatem na użycie w stosunku do pokrzywdzonego przemocy. Jej rola nie była znikoma, to przecież w jej domu miało dojść do pozbawienia wolności pokrzywdzonego, to ona miała dać znać <span class="anon-block">M. Z.</span>, że pokrzywdzony już do niej pojechał. Ze zgromadzonych dowodów jednoznacznie wynika, że wszyscy oskarżeni doskonale zdawali sobie sprawę, że ich działanie to pozbawienie wolności pokrzywdzonego. Przy czym niewątpliwym jest również i to, że działali w celu zmuszenia pokrzywdzonego do określonego zachowania. Ten cel był ich wspólnym celem i został jednoznacznie wyartykułowany na spotkaniu w <span class="anon-block"> restauracji (...)</span> i wszyscy ten cel zaakceptowali.</p>
<p>Jednocześnie w ramach czynu zarzucanego oskarżonemu <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> w pkt. I aktu oskarżenia Sąd uznał oskarżonego za winnego tego, że w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w lesie w okolicach miejscowości <span class="anon-block">K.</span> gmina <span class="anon-block">W.</span> działając z zamiarem bezpośrednim pozbawił życia ze szczególnym okrucieństwem <span class="anon-block">A. O. (1)</span> w ten sposób, że zadał pokrzywdzonemu trzy ciosy nożem w okolice klatki piersiowej powodując rany kłute skutkujące krwawieniem do lewej jamy opłucnowej a następnie oblał go substancją łatwopalną i podpalił, w wyniku czego <span class="anon-block">A. O. (1)</span> zmarł na miejscu zdarzenia wskutek urazu termicznego nakładającego się na doznane rany kłute klatki piersiowej tj. za winnego popełnienia czynu z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 148;art. 148 § 2;art. 148 § 2 pkt. 1)">art. 148 § 2 pkt. 1 k.k.</a>
</p>
<p>W pierwszej kolejności wyjaśnić należy, że zdaniem wyrokującego w sprawie Sądu przypisanie oskarżonemu <span class="anon-block">N. M.</span> w ramach zarzucanego mu w pkt. I aktu oskarżenia czynu popełnienia dwóch odrębnych przestępstw w sytuacji, gdy wniesiono środek odwoławczy jedynie na jego korzyść po uprzednim skazaniu za czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 148;art. 148 § 2;art. 148 § 2 pkt. 1)">art. 148 § 2 pkt. 1 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art. 11 § 2 k.k.</a>, nie doprowadziło do wydania orzeczenia wbrew zakazowi reformationis in peius określonemu w <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 (art. 443)">art. 443 k.p.k.</a> Wskazać należy, że uprzednio oskarżony został uznany za winnego tego, że działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia ze szczególnym okrucieństwem <span class="anon-block">A. O. (1)</span>, po uprzednim pozbawieniu go wspólnie z <span class="anon-block">O. Ż.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> wolności polegającym na użyciu siły fizycznej, skrępowaniu rąk, wciągnięciu do samochodu, wywiózł go z <span class="anon-block">M. Z.</span> do lasu, a następnie zadał pokrzywdzonemu trzy ciosy nożem w okolice klatki piersiowej powodując rany kłute skutkujące krwawieniem do lewej jamy opłucnej oraz polał go substancją łatwopalną-benzyną i podpalił, w wyniku czego pokrzywdzony zmarł na miejscu zdarzenia wskutek urazu termicznego nakładającego się na doznane rany kłute klatki piersiowej. Poprzednio zatem rozpoznając sprawę, Sąd przyjął, iż oskarżonemu <span class="anon-block">N. M.</span> od samego początku (w odróżnieniu od dwójki pozostałych oskarżonych) towarzyszył bezpośredni zamiar zabójstwa <span class="anon-block">A. O. (1)</span> i który to zamiar oskarżony zrealizował dokonując najpierw pozbawienia pokrzywdzonego wolności. W uzasadnieniu wyroku sąd ten wskazał jednocześnie, że „na miejscu (w restauracji) <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> - <span class="anon-block">Ż.</span>, <span class="anon-block">N. M.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span> rozmawiali o tym, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> przyjechał do Polski i ustalili we trójkę, że należy dać mu nauczkę – nastraszyć go - wywieźć do lasu i oblać paliwem. Miał otrzymać nauczkę za oszukiwanie młodych kobiet”, a także „ że uderzając nożem i podpalając <span class="anon-block">A. N.</span> <span class="anon-block">M.</span> przekroczył ustalony przez całą trójkę oskarżonych w niniejszej sprawie plan, który do momentu przywiezienia pokrzywdzonego na leśną polanę razem realizowali. Mieli pokrzywdzonego nastraszyć. Na to godziła się <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span>. Natomiast <span class="anon-block">N. M.</span> poszedł dalej, wyszedł poza ramy ustalonego planu i bez zgody pozostałych oskarżonych zabił <span class="anon-block">A. O. (1)</span>”. Te okoliczności rodziły sprzeczność pomiędzy ustaleniami poczynionymi w uzasadnieniu uchylonego wyroku a samą treścią tego orzeczenia wydanego w stosunku do oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span>. Skoro zakaz orzekania na niekorzyść rozumieć należy, jako zakaz dokonania jakichkolwiek zmian, które powodować mogą negatywne skutki dla oskarżonego, także zmian w zakresie ustaleń faktycznych, i to tych zmian, które są uwidocznione jedynie w treści uzasadnienia orzeczenia, Sąd Okręgowy wyrokując ponownie w przedmiotowej sprawie doszedł do przekonania, że aktualnie poczynione ustalenia faktyczne są korzystniejszych dla oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span>, pomimo uznania go za winnego popełnienia dwóch odrębnych przestępstwa w ramach zarzucanego mu w pkt 1 aktu oskarżenia czynu, albowiem nie przyjął, by od samego początku towarzyszył oskarżonemu zamiar bezpośredni pozbawienia życia pokrzywdzonego ze szczególnym okrucieństwem, który zrealizował po uprzednim pozbawieniu pokrzywdzonego wolności. Nadto przypisując oskarżonemu czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 k.k.</a> (który to przepis nie został powołany uprzednio w kwalifikacji prawnej), Sąd nie dokonał ustaleń bardziej niekorzystnych dla oskarżonego, albowiem takie ustalenia zostały już uprzednio poczynione.</p>
<p>Zgromadzony w tym zakresie materiał dowodowy nie pozostawiał wątpliwości, iż w pewnym momencie, na polanie, oskarżony <span class="anon-block">N. M.</span> podjął zamiar zabicia pokrzywdzonego. Z uwagi na treść wyjaśnień oskarżonego, którym Sąd nie dał wiary, jak również wobec faktu, iż oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> nie wiedział, iż uderzenia, jakie <span class="anon-block">N. M.</span> zadał pokrzywdzonemu to były ciosy nożem w klatkę piersiową, nie słyszał, o czym wcześniej oskarżony rozmawiał z pokrzywdzonym, nie było możliwe ustalenie, jakim motywem kierował się wówczas <span class="anon-block">N. M.</span>, co spowodowało, że zdecydował się na podjęcie tak agresywnego zachowania. Przy czym dla Sądu bezspornym było, że zadając pokrzywdzonemu trzy ciosy nożem w okolice klatki piersiowej oskarżony działał umyślnie i że towarzyszył mu bezpośredni zamiar pozbawienia pokrzywdzonego życia. <span class="anon-block">N. M.</span> użył bowiem niebezpiecznego narzędzia. Ciosy zadał w klatkę piersiową a zatem w to miejsce, w którym znajdują się najważniejsze dla życia człowieka organy, która to okoliczność jest powszechnie znana każdemu przeciętnemu człowiekowi. Oskarżony zadał trzy ciosy, w tę samą okolicę ciała <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Zadał je pokrzywdzonemu, który był bezbronny, miał skrępowane ręce. Te okoliczności zatem jednoznacznie dowodzą, że oskarżony chciał zabić pokrzywdzonego i bezpośrednio do tego zmierzał. Z opinii biegłego <span class="anon-block">M. F.</span> jednoznacznie przy tym wynikało, że obrażenia, jakie swoim działaniem spowodował oskarżony skutkowały chorobą realnie zagrażającą życiu pokrzywdzonego. W ich wyniku bowiem doznał on uszkodzenia miąższu płuca i krwotoku wewnętrznego. Ciosy te były śmiertelne, albowiem jedynie natychmiastowa pomoc medyczna (udzielona w ciągu zaledwie kilku minut) mogłaby uratować życie pokrzywdzonego. Z upływem czasu u pokrzywdzonego narastała z każdym oddechem odma opłucnowa, która doprowadziłaby do całkowitej niewydolności oddechowej i jego zgonu (w ciągu około 20 minut). Jednocześnie nie budziło żadnych wątpliwości Sądu – wobec ustalenia, że w krótkim odstępie czasu po zadaniu tych ciosów oskarżony oblał żyjącego jeszcze pokrzywdzonego paliwem łatwopalnym a następnie go podpalił – że oskarżony dokonał zabójstwa <span class="anon-block">A. O. (1)</span> ze szczególnym okrucieństwem, powodując niewyobrażalne cierpienie pokrzywdzonego, który nie miał w ogóle jakiejkolwiek szansy na samodzielne ugaszenie ognia. Podjęte przez oskarżonego działanie było zatem o takim natężeniu, które wywołało ponadprzeciętne, przekraczające granicę konieczności dla realizacji zamiaru zabójstwa, cierpienie pokrzywdzonego. Przytoczyć w tym miejscu należy opinię biegłego <span class="anon-block">S. W. (1)</span>, który podał, że po podpaleniu pokrzywdzony wyglądał „jak żywa pochodnia”. O bezpośrednim zamiarze zabójstwa pokrzywdzonego świadczy również sposób zachowania się po dokonaniu podpalenia <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Z ustalonego stanu faktycznego wynika, że oskarżony natychmiast wsiadał do samochodu <span class="anon-block">M. Z.</span> i obaj oddalili się z miejsca zdarzenia. Musiał mieć zatem oskarżony świadomość, że pozostawił pokrzywdzonego na pewną śmierć w męczarniach.</p>
<p>W wyroku Sąd uznał nadto <strong>
<!-- -->
<span class="anon-block">M. Z.</span>
</strong> – w ramach zarzucanego oskarżonemu w pkt. 1 aktu oskarżenia czynu – za winnego tego, że w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 r. w lesie w okolicach miejscowości <span class="anon-block">K.</span> gmina <span class="anon-block">W.</span> nie udzielił pomocy <span class="anon-block">A. O. (1)</span> znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, wiedząc o tym, że pokrzywdzony został oblany substancją łatwopalną i podpalony tj. za winnego popełnienia czynu z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 162;art. 162 § 1)">art. 162 § 1 k.k.</a> Przestępstwo nieudzielenia pomocy polega na zaniechaniu pomocy osobie znajdującej się obiektywnie w położeniu grożącym bezpośrednio niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Nie ma znaczenia okoliczność, czy życie lub zdrowie ofiary można było uratować, nie ma również znaczenia źródło niebezpieczeństwa. Przy czym niebezpieczeństwo to musi być bezpośrednie, a zatem realne, natychmiastowe. Obowiązek udzielenia pomocy nie ma jednak charakteru bezwzględnego, nie wymaga bowiem od ratującego, aby ten narażał życie lub zdrowie swoje lub innej osoby. Odnosząc powyższe do realiów przedmiotowej sprawy Sąd doszedł do przekonania, że oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> w momencie, w którym zobaczył, że pokrzywdzony został podpalony, o czym sam wyjaśniał, miał już świadomość, stanu zagrożenia, w jakim znalazł się <span class="anon-block">A. O. (1)</span> tj. stanu bezpośrednio zagrażającego jego życiu. Był w stanie udzielić mu pomocy, chociażby zdejmując bluzę, w którą był ubrany i tłumiąc palący się na pokrzywdzonym ogień. Oskarżony z racji swojego wieku, doświadczenia życiowego i intelekt był w stanie w sposób racjonalny ocenić przedmiotową sytuację. Pamiętać bowiem należy, że na oskarżonym ciążył obowiązek podjęcia każdego takiego działania, które zmniejszyłoby niebezpieczeństwo grożące pokrzywdzonemu utratą życia. Z ustaleń Sądu wynika, że oskarżony nie wiedział przecież, że <span class="anon-block">A. O. (1)</span> został wcześniej ugodzony przez <span class="anon-block">N. M.</span> trzykrotnie nożem w taki sposób, który i tak – bez udzielenia mu natychmiastowej fachowej pomocy medycznej – doprowadziłby do jego śmierci. Ze strony <span class="anon-block">M. Z.</span> nie było jednak żadnej reakcji, po prostu uciekł z miejsc zdarzenia. Przy czym zdaniem Sądu, oskarżony miał obiektywną możliwość zareagowania, albowiem nic mu nie groziło. Wyrażane obawy przed oskarżonym <span class="anon-block">N. M.</span> były zupełnie nieuprawnione w świetle tego, co oskarżony na ten temat wyjaśnił. <span class="anon-block">N. M.</span> mu nie groził, nie użył wobec niego żadnej przemocy, nie zmusił go do wejścia do samochodu. Z jego wyjaśnień wprost wynika, że po prostu wsiadł do samochodu i odjechał.</p>
<p>Bezsporne było również sprawstwo<strong>
<!-- --> oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> </strong>w zakresie przypisanego mu czynu z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 270;art. 270 § 1)">art. 270 § 1 k.k.</a> Z pisma Ambasady Królestwa Niderlandów jednoznacznie wynika, iż dokument ujawniony u <span class="anon-block">N. M.</span> został podrobiony: różnił się kolorem od oryginału, znak, który widniał pod nazwiskiem <span class="anon-block">L.</span> na oryginalnym dokumencie w ogóle nie występuje, na dokumencie brak było okrągłego hologramu z napisem „Królestwo Niderlandów”, <br/>w oryginale wszystkie dane są sporządzone nadrukiem komputerowym. W przedmiotowym podrobionym dokumencie znajdowało się nadto siedem hologramów, które nie występują w oryginałach. Stwierdzono również, że numer ewidencyjny osoby jest o 3 cyfry za długi, płeć osoby jest określano jedną literą ( w tym przypadku powinno to być M, a na okazanym dokumencie jest to M/M). Organ wydający wpisany jest z błędem gramatycznym. Okres ważności dokumentu podany jest na 10 lat, gdy w oryginalne dokumenty wydawane są na lat 5. Czcionka użyta na okazanym dokumencie jest innego typu niż w oryginale. Informacja na odwrocie karty zawiera błędy gramatyczne i językowe. Przy czym – w świetle wyjaśnień oskarżonego, co do których nie ujawniły się inne dowody podważające te wyjaśnienia – nie budziło wątpliwości, iż w podrobieniu tego dokumentu współdziałał z inną nieustaloną osobą.</p>
<p>Jednocześnie po przyjęciu, iż zarzucony <strong>
<!-- -->oskarżonemu <span class="anon-block">N. M.</span>
</strong> czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 278;art. 278 § 1)">art. 278 § 1 k.k.</a> stanowi wykroczenie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 119;art. 119 § 1)">art. 119 § 1</a> k.w., Sąd na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19820300210" title="Ustawa z dnia 16 września 1982 r. - Prawo spółdzielcze - Dz. U. z 1982 r. Nr 30, poz. 210 (art. 5;art. 5 § 1;art. 5 § 1 pkt. 4 k)">art. 5 § 1 pkt. 4 k.p.s.</a>w. w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19820300210" title="Ustawa z dnia 16 września 1982 r. - Prawo spółdzielcze - Dz. U. z 1982 r. Nr 30, poz. 210 (art. 45;art. 45 § 1)">art. 45 § 1</a> k.w. postępowanie karne w stosunku do oskarżonego umorzył z uwagi na przedawnienie jego karalności. W pierwszej kolejności wskazać należy, że dla Sądu bezspornym było, iż w nocy z 16 na 17 sierpnia 2012 roku w miejscowości <span class="anon-block">K.</span> oskarżony dokonał zaboru w celu przywłaszczenia telefonu komórkowego <span class="anon-block">(...)</span> o wartości 400 złotych należącego do <span class="anon-block">A. O. (1)</span>. Zgodnie zaś z art. 2 pkt 4 ustawy z dnia 27 września 2013 roku o zmianie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970890555" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego - Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555 ()">ustawy Kodeks postępowania karnego</a> oraz niektórych innych ustaw, kradzież w przypadku, gdy jej wartość nie przekracza 1/4 minimalnego wynagrodzenia (tj. 437,50 złotych) stanowi aktualnie wykroczenie z art. 119 § 1 k.w. Reguły określone w <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 4;art. 4 § 1)">art. 4 § 1 k.k.</a> nakazują sądowi stosowanie przepisów obowiązujących w dacie orzekania, chyba że poprzednio obowiązujące przepisy są dla oskarżonego względniejsze, która to sytuacja w niniejszej sprawie nie miała miejsca. W związku zaś z tym, że karalność wykroczenia ustaje, jeżeli od czasu jego popełnienia upłynął rok, a jeżeli w tym okresie wszczęto postępowanie, karalność wykroczenia ustaje z upływem 2 lat od popełnienia czynu, należało przyjąć, iż karalność wykroczenia popełnionego przez oskarżonego ustała, która to okoliczność stanowi negatywną przesłankę procesową skutkującą umorzeniem postępowania.</p>
<p>
<strong>
<!-- -->Wymierzając oskarżonym kary za poszczególne przypisane im przestępstwa oraz kary łączne Sąd kierował się wszystkimi dyrektywami wymiaru kary określonymi w <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 53)">art. 53 k.k.</a> </strong>
</p>
<p>Za czyn z art. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 k.k.</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art. 11 § 2 k.k.</a>, na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 3)">art. 11 § 3 k.k.</a> Sąd wymierzył oskarżonej <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> karę 3 lat pozbawienia wolności, zaś oskarżonemu <span class="anon-block">N. M.</span> karę 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. W tym zakresie Sąd uwzględnił znaczny stopień społecznej szkodliwości czynu przypisanego oskarżonym i znaczny stopień ich zawinienia, zwłaszcza że oskarżeni swoim zachowaniem wyczerpali znamiona dwóch czynów zabronionych. Oskarżeni, wyręczając organy ścigania, samodzielnie postanowili „wymierzyć pokrzywdzonemu sprawiedliwość”. Czyn im przypisany godził w jedno z podstawowych dóbr prawnie chronionych, jakim jest wolność. Przy czym przy wymiarze kary Sąd uwzględnił i to, że natężenie użytej wobec pokrzywdzonego przemocy nie było znaczne, natomiast na pewno wywołało obawę u pokrzywdzonego, stres, mimo, że znał wszystkich oskarżonych. Wymierzając im te kary Sąd uwzględnił przy tym, jako okoliczność łagodzącą, uprzednią niekaralność oskarżonych (według aktualnych danych o karalności k. 5670, k. 5671-5672), a także pozytywne opinie z miejsca zamieszkania.</p>
<p>W stosunku do oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span> przy wymiarze kary za przypisany mu czyn z art. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 191;art. 191 § 1)">art. 191 § 1 k.k.</a> w zb. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 189;art. 189 § 1)">art. 189 § 1 k.k.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 11;art. 11 § 2)">art. 11 § 2 k.k.</a> Sąd zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary i na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 60;art. 60 § 3)">art. 60 § 3 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 60;art. 60 § 6;art. 60 § 6 pkt. 4)">art. 60 § 6 pkt. 4 k.k.</a> oraz <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 34;art. 34 § 1;art. 34 § 2)">art. 34 § 1 i 2 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 35;art. 35 § 1)">art. 35 § 1 k.k.</a> w brzmieniu obowiązującym do dnia 1 lipca 2015 r. – przy zastosowaniu <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 4;art. 4 § 1)">art. 4 § 1 k.k.</a> – wymierzył mu karę 12 miesięcy ograniczenia wolności zobowiązując do wykonywania nieodpłatnej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin w stosunku miesięcznym. Sąd zatem zastosował wobec oskarżonego jako względniejsze przepisy obowiązujące w dacie popełnienia przypisanego mu czynu (<a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 34;art. 34 § 1)">art. 34 § 1 k.k.</a>), które stanowiły, że kara ograniczenia wolności trwa najkrócej miesiąc, najdłużej zaś 12 miesięcy. Za zastosowaniem wobec oskarżonego <span class="anon-block">M. Z.</span> nadzwyczajnego złagodzenia kary przemawiały następujące okoliczności. Niewątpliwym jest, iż poczynione w sprawie ustalenia faktyczne i odtworzenie przebiegu wydarzeń, do których doszło w mieszkaniu <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span>-<span class="anon-block">Ż.</span> i na polanie w lesie, w zasadzie nastąpiło w oparciu o wyjaśnienia, jakie w sprawie złożył ten oskarżony. To on w swoich pierwszych depozycjach złożonych w śledztwie ujawnił organom ścigania wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, w wyniku którego doszło najpierw do pozbawienia wolności, a później do zabójstwa pokrzywdzonego. Ujawnił współdziałanie z dwoma innymi osobami, sposób działania poszczególnych sprawców, wyczerpująco opisał także swoją rolę i udział w przestępstwie. Przy czym przekazanych wówczas informacji nie dozował, od razu ujawnił wszystkie nieznane organom ścigania okoliczności, które w późniejszych wyjaśnieniach, w tym i tych składanych w czasie eksperymentu procesowego jedynie uszczegóławiał. Z analizy akt sprawy nie budziło przy tym wątpliwości, iż informacje przekazane przez oskarżonego nie były znane organom ścigania (ustalono wcześniej jedynie tożsamość pokrzywdzonego a także na podstawie połączeń telefonicznych z kim pokrzywdzony się przed śmiercią kontaktował). Bez wyjaśnień <span class="anon-block">M. Z.</span> nie byłoby możliwe odtworzenie przebiegu wydarzeń objętych aktem oskarżenia. Co istotne <span class="anon-block">M. Z.</span> nie odwołał swoich wyjaśnień, konsekwentnie je podtrzymywał, nie zmieniał ich. Zostały zatem spełnione wszystkie przesłanki określone w <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 60;art. 60 § 3)">art. 60 § 3 k.k.</a>, które nałożyły na Sąd – wobec ich stwierdzenia – obowiązek obligatoryjnego złagodzenia kary, przy czym wobec brzmienia <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 60;art. 60 § 4)">art. 60 § 4 k.k.</a> i ustawowego zagrożenia karą za przypisane mu przestępstwo Sąd nadzwyczajnie łagodząc karę miał możliwość wymierzenia <span class="anon-block">M. Z.</span> karę grzywny, albo karę ograniczenia wolności. W ocenie Sądu znaczny stopień społecznej szkodliwości przypisanego oskarżonemu czynu, znaczny stopień jego zawinienia oraz pozostałe okoliczności powołane powyżej, przemawiały za wymierzeniem oskarżonemu kary ograniczenia wolności w maksymalnym możliwym jej wymiarze. Tylko taka bowiem kara mogła zostać uznana za karę współmierną do stopnia zawinienia oskarżonego i stopnia społecznej szkodliwości przypisanego mu czynu.</p>
<p>Za czyn przypisany z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 162;art. 162 § 1)">art. 162 § 1 k.k.</a> Sąd wymierzył oskarżonemu <span class="anon-block">M. Z.</span> karę 3 lat pozbawienia wolności, uznając iż bardzo wysoki stopień społecznej szkodliwości tego czynu, a zwłaszcza taki stopień zawinienia oskarżonego uzasadniają wymierzenie mu kary w maksymalnych granicach ustawowego zagrożenia. Opisane powyżej zachowanie oskarżonego było wielce naganne, mimo obiektywnych możliwości, nie podjął on jakiejkolwiek próby udzielenia pomocy palącemu się pokrzywdzonemu, który był jego szwagrem. Oskarżony <span class="anon-block">M. Z.</span> to osoba wykształcona, inteligentna, dojrzała życiowo. Był całkowicie zdolny do oceny zaistniałej sytuacji. Zdawał sobie sprawę, jakich cierpień pokrzywdzony doznaje. I mimo, że oskarżony jest osobą niekaraną, to okoliczności ta nie mogła mieć przesądzającego znaczenia przy wymiarze kary za czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 162;art. 162 § 1)">art. 162 § 1 k.k.</a> W tym zakresie Sąd kierował się również zasadami prewencji ogólnej tj. potrzebą kształtowania społecznej świadomości prawnej społeczeństwa, mającej na celu utrwalanie prawidłowych postaw wobec prawa a także zaspokojenie społecznego poczucia sprawiedliwości.</p>
<p>Na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 85)">art. 85 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 86;art. 86 § 1)">art. 86 § 1 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 87)">art. 87 k.k.</a> Sąd wymierzył oskarżonemu <span class="anon-block">M. Z.</span> karę łączną 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. W ocenie Sądu – mając na uwadze, że związek podmiotowo-przedmiotowy przypisanych mu przestępstw nie jest na tyle ścisły, by uznać, że stanowiły one jeden zespół zachowania się sprawcy (oskarżony dopuścił się popełnienia przestępstw godzących w różne dobra chronione prawem, choć niewątpliwie popełnionych w tożsamym okresie czasu, na szkodę tego samego pokrzywdzonego) – wymierzona kara łączna jest karą sprawiedliwą i spełni wszystkie swoje cele zarówno w zakresie prewencji ogólnej, a zwłaszcza szczególnej, wdrażając oskarżonego do przestrzegania wszystkich obowiązujących w społeczeństwie norm prawnych.</p>
<p>Oskarżonemu <span class="anon-block">N. M.</span> za przypisaną mu zbrodnię zabójstwa Sąd wymierzył karę 25 lat pozbawienia wolności, a zatem karę wyjątkową, która winna być stosowana jedynie za przestępstwa o wielkim ładunku społecznej szkodliwości, w wypadkach najcięższych, w sytuacjach, gdy okoliczności obciążające zdecydowanie przeważają nad okolicznościami łagodzącymi, a stopień winy jest na tyle wysoki, że żadna inna kara, nie spełniłaby indywidualnych i generalno-prewencyjnych celów kary. W ocenie Sądu te wszystkie przesłanki w stosunku do oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> zostały spełnione. Niewątpliwym jest, iż oskarżony dopuścił się zbrodni zabójstwa popełnionej ze szczególnym okrucieństwem, a zatem przestępstwa o najcięższym ładunku społecznej szkodliwości, godzącego w najważniejsze dobro prawnie chronione – ludzkie życie, przestępstwa, którego skutki są nieodwracalne. Motywów dokonanej zbrodni oskarżony nigdy nie ujawnił. Zabił człowieka, którego poznał zaledwie dzień wcześniej, przy czym ujawnione okoliczności śmierci pokrzywdzonego dowodzą, że oskarżony nie tylko zadał mu śmiertelne ciosy, ale również skazał go na śmierć w męczarniach, nie podejmując jakiejkolwiek próby złagodzenia jego niewątpliwie ponadprzeciętnych cierpień, co świadczy o bardzo wysokim stopniu zawinienia oskarżonego. Zachowanie oskarżonego było brutalne, dowiodło pogardy, jaką oskarżony ma dla ludzkiego życia, mimo, że jest bardzo młodym człowiekiem. Po stronie oskarżonego w zasadzie Sąd ujawnił tylko jedną okoliczność łagodząc tj. uprzednią niekaralność oskarżonego, której to okoliczności w realiach tej sprawy nie można było nadawać jakiejś większej wagi, zważywszy na wiek oskarżonego. Z tych też względów Sąd uznał, że jedyną adekwatną karą za przypisaną oskarżonemu zbrodnię, będzie kara 25 lat pozbawienia wolności tj. kara, która w interesie społeczeństwa zapewni długotrwałą – ale nie trwałą - izolację oskarżonego. Kara ta winna nie tyle uświadomić oskarżonemu naganność jego postępowania i je napiętnować, ale przede wszystkim stanowić realną dolegliwość, umożliwić oskarżonemu odbycie prawidłowego procesu resocjalizacji, tak by w przeszłości nie popełnił więcej przestępstwa.</p>
<p>Z kolei za czyn z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 270;art. 270 § 1)">art. 270 § 1 k.k.</a> Sąd wymierzył oskarżonemu <span class="anon-block">N. M.</span> karę 6 miesięcy pozbawienia wolności. W ocenie Sądu kara ta uwzględnia stopień społecznej szkodliwości tego czynu, godzącego w pewność obrotu prawnego, jak również stopień zawinienia, w tym motywację, dla której oskarżony – z obawy przed deportacją – dokonał podrobienia przedmiotowego dokumentu tożsamości.</p>
<p>Na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 85;art. 85 § 1;art. 85 § 2)">art. 85 § 1 i 2 k.k.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 88)">art. 88 k.k.</a> Sąd wymierzył <span class="anon-block">N. M.</span> – jako karę łączną – karę 25 lat pozbawienia wolności. Zgodnie bowiem z treścią <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 88)">art. 88 k.k.</a>, jeżeli najsurowszą karą wymierzoną za jedno ze zbiegających się przestępstw jest kara 25 lat pozbawienia wolności, Sąd wymierza tę karą jako karę łączną.</p>
<p>Konkludując, w ocenie Sądu, wymierzone oskarżonym kary jednostkowe za przypisane im czyny, jak również kary łączne to kary sprawiedliwie, które spełnią wszystkie swoje cele, w tym zarówno w zakresie prewencji ogólnej, jak i szczególnej.</p>
<p>Na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970880553" title="Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny - Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553 (art. 63;art. 63 § 1)">art. 63 § 1 k.k.</a> na poczet orzeczonych kar Sąd zaliczył każdemu z oskarżonych stosowne okresy ich rzeczywistego pozbawienia w sprawie.</p>
<p>Za obronę z urzędu oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> Sąd zasądził od Skarbu Państwa na rzecz adw. <span class="anon-block">P. G.</span> stosowną kwotę wynagrodzenia z uwzględnieniem podatku Vat.</p>
<p>Mając na uwadze aktualną sytuację majątkową oskarżonych <span class="anon-block">O.</span> <span class="anon-block">G.</span> – <span class="anon-block">Ż.</span> i <span class="anon-block">M. Z.</span>, ich zdolności zarobkowe i sytuację rodzinną Sąd obciążył każdego z nich stosowną opłatą oraz kosztami postępowania w części, zwalniając ich (na zasadach słuszności wobec prowadzenia ponownego postępowania) od obowiązku uiszczenia pozostałych kosztów sądowych, którymi w tym zakresie obciążył Skarb Państwa;</p>
<p>Wobec faktu, iż w stosunku do oskarżonego <span class="anon-block">N. M.</span> nieprzerwanie stosowany jest izolacyjny środek zapobiegawczy Sąd zwolnił go od opłaty i pozostałych przypadających na niego kosztów sądowych, obciążając nimi Skarb Państwa. Niewątpliwym jest, iż oskarżony nie osiąga żadnych dochodów, nie posiada majątku, nie ma więc realnych możliwości uiszczenia powyższych kosztów.</p>
<p>Z uwagi na powyższe, orzeczono jak w sentencji wyroku.</p>
</div>