II GSK 3653/16
Sądy administracyjne2018-11-20
Sygnatura
II GSK 3653/16
Sąd
Naczelny Sąd Administracyjny
Data orzeczenia
2018-11-20
Rodzaj
Wyrok NSA
Sędziowie
Dorota DąbekJoanna Kabat-RembelskaSzymon Widłak
Rozstrzygnięcie
Oddalono skargę kasacyjną
Treść orzeczenia
SENTENCJA
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Joanna Kabat-Rembelska (spr.) Sędzia NSA Dorota Dąbek Sędzia del. WSA Szymon Widłak Protokolant Ewa Czajkowska po rozpoznaniu w dniu 20 listopada 2018 r. na rozprawie w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej A. w W. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 10 marca 2016 r. sygn. akt VI SA/Wa 2726/15 w sprawie ze skargi A. w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z dnia [...] sierpnia 2015 r. nr [...] w przedmiocie stwierdzenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego 1. oddala skargę kasacyjną; 2. zasądza od A. w W. na rzecz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia 360 (trzysta sześćdziesiąt) złotych tytułem kosztów postępowania kasacyjnego.
UZASADNIENIE
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyrokiem z 10 marca 2016 r., sygn. akt VI SA/Wa 2726/15, oddalił skargę A. w W. na decyzję Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z [...] sierpnia 2015 r. nr [...], utrzymującą w mocy decyzję Dyrektora [...] Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia z [...] maja 2014 r. stwierdzającą, że A. B., od 4 marca 2013 r. do 31 grudnia 2013 r., podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania pracy na podstawie umowy o świadczenie usług zawartej z A. w W.
A. w W. zaskarżyło ten wyrok w całości, domagając się jego uchylenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Warszawie, ewentualnie rozpoznania skargi poprzez uchylenie w całości zaskarżonej decyzji. Ponadto strona skarżąca wniosła o zasądzenie kosztów postępowania kasacyjnego.
Na podstawie art. 174 pkt 1 i 2 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (obecny tekst jedn. Dz. U. z 2018 r., poz. 1302, w skrócie: p.p.s.a.) zaskarżonemu wyrokowi A. w W. zarzuciło:
I. mające istotny wpływ na przebieg sprawy naruszenie przepisów prawa formalnego:
1) art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w związku z art. 77 § 1, art. 107 § 1 w związku z art. 7 i art. 8 k.p.a. poprzez nieuwzględnienie skargi na decyzję organu drugiej instancji w sytuacji, w której decyzja ta została wydana z naruszeniem art. 77 § 1 i art. 107 § 1 w związku z art. 7 i art. 8 k.p.a. polegającym na pominięciu przy rozpatrywaniu niniejszej sprawy materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie wskazującego, że zawarta z uczestnikiem umowa nosiła cechy odpowiadające umowie o dzieło;
2) art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) p.p.s.a. w związku z art. 80 k.p.a. poprzez nieuwzględnienie skargi na decyzję organu drugiej instancji w sytuacji, w której decyzja ta została wydana z naruszeniem art. 80 k.p.a., poprzez błędną ocenę materiału dowodowego w sprawie, skutkującą uznaniem, że zawarta z uczestnikiem umowa nosiła cechy odpowiadające umowie o dzieło.
II. naruszenie prawa materialnego, a to:
art. 65 § 2 k.c. przez błędne ustalenie zamiaru stron i celu umowy poddanej ocenie w niniejszej sprawie, a w konsekwencji dojście do przekonania, że umowa zawarta pomiędzy stronami ma charakter umowy o świadczenie usług;
art. 734 k.c. w związku z art. 750 k.c. poprzez ich błędne zastosowanie i uznanie, że umowa zawarta pomiędzy skarżącym a uczestnikiem była umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu;
art. 627 k.c. przez jego błędne niezastosowanie i uznanie, że zawarta pomiędzy skarżącym a uczestnikiem umowa była w istocie umową o świadczenie usług;
art. 41 ust. 1 pkt 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm., dalej: prawo autorskie) w związku z art. 1 i art. 43 ust. 1 tej ustawy poprzez ich niezastosowanie w sprawie, a skutkiem tego przyjęcie, iż przedmiotem zawartych przez skarżącego z uczestnikiem umów było świadczenie usług, a nie wykonywanie dzieł.
W uzasadnieniu autor skargi kasacyjnej podniósł, że WSA pominął całkowicie powoływaną przez skarżącego potrzebę ustalenia rzeczywistej woli stron towarzyszącej zawarciu umowy, kwitując zarzuty i wnioski skarżącego jednym zdaniem wskazującym, iż "stan faktyczny sprawy opisany w decyzji nie wymagał czynienia dodatkowych ustaleń". Tymczasem ustalenie rzeczywistej woli stron na gruncie kwalifikacji danej umowy do wybranej kategorii z katalogu umów nazwanych w kodeksie cywilnym pełni niebagatelną rolę. Zdaniem skarżącego organ powinien zbadać w szczególności, jaki był cel (i jednocześnie rezultat) warsztatów prowadzonych przez specjalnie dobranych na te potrzeby edukatorów. W szczególności powinien poczynić jakiekolwiek ustalenia, czy prowadzone prelekcje miały na celu wywołać u odbiorców określone doznania np. w aspekcie estetycznym, czy też wizualnym, jak i emocjonalnym, co niewątpliwie może typizować daną umowę jako umowę rezultatu. Dopiero dokonanie takich ustaleń i negatywne stwierdzenie, iż żadna z powyższych (bądź jej podobnych) okoliczności nie wystąpiła, pozwala na ocenę, że dana umowa nie zmierza do osiągnięcia konkretnego wyniku, lecz jest umową starannego działania.
Pełnomocnik Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia na rozprawie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej oraz zasądzenie kosztów postępowania.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje.
Skarga kasacyjna nie ma usprawiedliwionych podstaw.
Zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, bierze jednak z urzędu pod uwagę nieważność postępowania, która w niniejszej sprawie nie występuje. Naczelny Sąd Administracyjny przy rozpoznaniu sprawy związany był granicami skargi kasacyjnej. Granice te są wyznaczone wskazanymi w niej podstawami, którymi może być naruszenie prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie (art. 174 pkt 1 p.p.s.a.), albo naruszenie przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy (art. 174 pkt 2 p.p.s.a.).
W rozpoznawanej sprawie skarżący podniósł zarówno zarzuty naruszenia przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy (pkt I.1 i I.2 petitum), jak i zarzuty naruszenia prawa materialnego (pkt. II. 1-4).
Odnosząc się w pierwszej kolejności do zarzutów naruszenia prawa procesowego, należy zauważyć, że koncentrują się wokół kwestii zupełności materiału dowodowego zebranego przez organ i jego oceny. Według strony skarżącej Sąd pierwszej instancji niesłusznie uznał za zgodną z prawem zaskarżoną decyzję, mimo nieuwzględnienia przez organ całego materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie, pominięcia dowodów zgłoszonych przez skarżącego oraz wadliwej oceny tych dowodów, na których została oparta decyzja Prezesa NFZ, a w konsekwencji niewłaściwej kwalifikacji umowy zawartej pomiędzy A. w W. a A. B..
W związku z tym należy zauważyć, że ustalenie kwalifikacji prawnej umowy nie stanowi elementu stanu faktycznego. Naczelny Sąd Administracyjny podziela stanowisko wyrażone w wyroku Sądu Najwyższego z 15 grudnia 1999 r., sygn. akt I CKN 306/98, zgodnie z którym "Ustalenie treści umowy należy do ustaleń faktycznych, do zagadnień prawnych należy natomiast jej kwalifikacja prawna, to jest przyporządkowanie umowy określonemu przepisowi prawnemu." .
Skarżące A. nietrafnie zarzuciło, że Sąd pierwszej instancji wadliwie oddalił skargę w sytuacji, gdy zaskarżona decyzja została wydana z naruszeniem art. 77 § 1, art. 107 § 1 w związku z art. 7, art. 8 i art. 80 k.p.a., polegającym na pominięciu przy rozpatrywaniu niniejszej sprawy materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie wskazującego, że zawarta z uczestnikiem postępowania umowa nosiła cechy odpowiadające umowie o dzieło. Z uzasadnienia skargi kasacyjnej wynika, że w istocie nie chodzi tu o materiał dowodowy, który został pominięty przez organy, lecz o dowody z zeznań świadków i przesłuchania stron, które nie zostały przeprowadzone, a miały stanowić podstawę ustalenia rzeczywistego charakteru zawartej umowy. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego Sąd pierwszej instancji trafnie uznał, że przy wydawaniu zaskarżonej decyzji nie doszło do naruszenia przepisów postępowania wymienionych w skardze kasacyjnej. Zebrany w postępowaniu administracyjnym materiał dowodowy dawał dostateczne podstawy do ustalenia treści stosunku obligacyjnego łączącego A. i A. B. i ustalenia jego charakteru prawnego.
Podkreślenia wymaga, że w rozpoznawanej sprawie essentialia negotii umowy ustalono na podstawie treści umowy oraz stanowiska skarżącego przedstawionego w postępowaniach toczących się przed organami ZUS i NFZ.
Przedmiotem umowy zawartej 1 marca 2013 r. pomiędzy A. w W. a A. B., zatytułowanej "umowa o dzieło", było "(...) przeprowadzenie prelekcji dla zorganizowanych grup dzieci, młodzieży i dorosłych o tematyce i częstotliwości przeprowadzenia określonych w harmonogramie stanowiącym załącznik do niniejszej umowy" (§ 1 ust. 1 umowy). Zgodnie z umową, "Przez prelekcję strony rozumieją wypowiedź trwającą w zależności od tematu i wieku odbiorców od 60 do 90 minut". Wykonawca zobowiązał się do osobistego wykonania dzieła, niezależnie od ilości słuchaczy i uwzględniania wskazówek lub instrukcji otrzymywanych od Zamawiającego (§ 1 ust. 3 umowy). Nadto - jak postanowiono w umowie - "Dzieło o którym mowa w ust. 1 nie jest przedmiotem prawa autorskiego" (§ 1 ust. 5 umowy).
Z konspektów zajęć stanowiących załączniki do umowy wynika, że miały one obejmować zagadnienia z zakresu historii sztuki i miały na celu zapoznanie grupy z wybranymi eksponatami ze zbiorów A. go. Wybór eksponatów uzależniony był od wieku (dorośli, młodzież) i stopnia przygotowania uczestników zajęć do odbioru sztuki.
W uzasadnieniu skargi kasacyjnej, jej autor akcentował, że organ powinien był ustalić, czy prowadzone prelekcje miały na celu wywołać u odbiorców określone doznania, w aspekcie estetycznym, wizualnym i emocjonalnym, co niewątpliwie mogłoby typizować daną umową jako umowę rezultatu. Wobec tego należy zauważyć, na co słusznie zwrócił uwagę Sąd pierwszej instancji, że treścią zawartej umowy było określone umową działanie uczestnika, składające się z czynności podejmowanych na zlecenie strony skarżącej. Czynnością początkową procesu, w którym uczestniczył A. B., w ramach umowy zawartej z A. , było przygotowanie materiałów na prelekcje, a końcową ich przeprowadzenie. Czynności wykonywane w ramach umowy nie były więc zindywidualizowane i wyodrębnione. Także ewentualnego weryfikowania wiedzy uczestników prelekcji, poprzez zadawanie pytań sprawdzających w trakcie i po zakończeniu zajęć, nie można uznać za samoistny rezultat umowy (dzieło), a jedynie za środek, który ma zapewnić pozyskanie wiedzy na określonym poziomie. Z powyższego wynika, że strony nie określiły w treści umowy takiego rezultatu jak sugeruje autor skargi kasacyjnej, a jeśli nawet by tak zrobiły, to efekt wykonania umowy zależałby wyłącznie od starannego działania uczestnika. Ten ostatni nie mógłby bowiem podjąć się osiągnięcia rezultatu, który od niego nie zależy. Uczestnik mógł jedynie zapewniać, iż poczyni wszelkie starania, aby określony rezultat osiągnąć. Określone jako rezultat umowy wywołanie u słuchaczy konkretnej reakcji nie jest również możliwe do zweryfikowania z perspektywy zamawiającego.
Przystępując do oceny zarzutów naruszenia prawa materialnego należy zauważyć, że zasadniczy problem występujący w rozpoznawanej sprawie dotyczy charakteru prawnego umowy zawartej pomiędzy A. w W. a A. B. i wymaga rozważenia, czy w świetle przepisów obowiązującego prawa należało zakwalifikować ją jako umowę o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy o zleceniu, czy też, jako umowę o dzieło.
Strona skarżąca, podważając stanowisko Sądu pierwszej instancji, który zaakceptował pogląd Prezesa NFZ, że wspomniana umowa jest umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, odwoływała się do zgodnego zamiaru stron i celu umowy, świadczących, że doszło do zawarcia umowy o dzieło.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego stanowisko skarżącego nie jest trafne.
Na wstępie należy zauważyć, że zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2015, poz. 581, dalej: ustawa o świadczeniach), obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. Stosownie do art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach, za osobę wykonującą pracę na podstawie umowy zlecenia, umowy agencyjnej lub innej umowy o świadczenie usług oraz za osobę z nią współpracującą, zamawiający jako płatnik oblicza, pobiera z dochodu ubezpieczonego (uczestnika postępowania) i odprowadza składkę.
Przy rozstrzyganiu o podleganiu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego o charakterze umowy, na podstawie której wykonywana jest praca, nie przesądza nazwa umowy, lecz jej cel i przedmiot.
Zgodnie z art. 734 § 1 k.c. przez umowę zlecenia przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Natomiast w myśl art. 627 k.c. przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia.
Umowa o dzieło, w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, wymaga, by czynności przyjmującego zamówienie doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, na który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło nie jest bowiem czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności prowadzić ma do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu, pozostające poza zakresem obowiązków świadczącego. Przy umowie o dzieło chodzi o coś więcej, o osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku nieosiągnięcia celu umowy, jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski w: J. Rajski (red.), System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390-391). Jednym z kryteriów pozwalających na odróżnienie umowy o dzieło od umowy
o świadczenie usług jest możliwość poddania umówionego rezultatu (dzieła) sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie
z 26 stycznia 2006 r., sygn. akt III AUa 1700/05).
Z kolei umowa zlecenia jest umową starannego działania, w której co prawda rezultat może być przedmiotem starań, lecz nie daje się z góry przewidzieć, a często nie sposób określić, w jakim stopniu zostanie osiągnięty. Dlatego też w umowie zlecenia rezultat nie został objęty treścią świadczenia. W myśl art. 750 k.c., do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W związku z tym ustalenie, że konkretna umowa jest "umową o świadczenie usług, która nie jest regulowana innymi przepisami", rodzi obowiązek odpowiedniego zastosowania przepisów o zleceniu.
W rozpoznawanej sprawie przedmiotem umowy było przeprowadzenie trwającej, w zależności od wieku i liczby odbiorców, od 60 do 90 minut, prelekcji z zakresu historii sztuki dla zorganizowanych grup dzieci, młodzieży i dorosłych o tematyce i częstotliwości przeprowadzenia określonych w harmonogramie stanowiącym załącznik do umowy. Stwierdzić więc należy, że treścią umowy z A. B. nie było osiągnięcie rezultatu w postaci "wywołania u odbiorców określonych doznań, w aspekcie estetycznym, czy też wizualnym, jak i emocjonalnym", jak sugeruje autor skargi kasacyjnej. W zawartej umowie strony nie wskazały ani takiego rezultatu, ani jakiegokolwiek innego celu, co pozwalałoby zidentyfikować tę umowę jako umowę o dzieło.
Dodać należy, że na tle sprawy dotyczącej cyklicznych zajęć dydaktycznych z języka obcego, a więc w zbliżonym stanie faktycznym, w orzecznictwie podkreślono, że "w przypadku przeprowadzenia cyklu zajęć dydaktycznych z języka obcego nie występuje żaden rezultat uwidoczniony w jakiejkolwiek postaci materialnej lub niematerialnej. Nie ma także podstaw do konstruowania ewentualnej odpowiedzialności za wady "dzieła". Wykładowca nie może bowiem zobowiązać się do tego, że jego uczeń z całą pewnością opanuje przekazywane zagadnienia na zakładanym poziomie, gdyż jest to kwestia indywidualnych zdolności, ambicji i wysiłku każdego słuchacza. Praca wykładowcy polega na starannym działaniu, aby stosownie do założeń programowych przekazać określony zasób wiedzy uczestnikom kursu, motywować ich do nauki, sprawdzać postępy itp. Poziom opanowania materiału i umiejętności uczestników kursów w żadnym razie nie stanowi rezultatu w znaczeniu art. 627 k.c. Oczywistym jest przy tym, że na każdym kursie dobór teorii, metod edukacyjnych, sposobu prowadzenia konwersacji itp. jest zindywidualizowany przez wykładowcę, ale nie zmienia to typowej usługi edukacyjnej w umowę rezultatu. Wkład w postaci wysiłku intelektualnego, wymaganego przy każdej pracy umysłowej, jest elementem obowiązku starannego działania." (wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 19 czerwca 2013 r., sygn. akt III AUa 1511/12). W orzecznictwie podkreśla się również, że "Na podstawie umowy o dzieło w rozumieniu art. 627 k.c. przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania określonego dzieła. Efektem końcowym jest więc pewien rezultat w postaci materialnej lub niematerialnej. Dziełem jest stworzenie czegoś lub przetworzenie do postaci, w jakiej dotychczas nie istniało. W przypadku przeprowadzenia cyklu wykładów/prelekcji nie występuje żaden rezultat w jakiejkolwiek postaci. Jest to wyłącznie staranne działanie wykonawcy umowy, który stosownie do posiadanej wiedzy, ma ją przekazać słuchaczom. Poziom wiedzy słuchaczy po takich wykładach nie może być utożsamiany z wymaganym rezultatem, nadto liczba wykonywanych godzin wykładów/prelekcji nadaje im charakter powtarzalnych czynności." (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 19 lipca 2012 r., sygn. akt: III AUa 612/12, opubl. LEX nr 1217838). Oczywiste jest, że na każdym wykładzie argumentacja, dobór słów lub przykładów może być inny, ale nie zmienia to typowej usługi w umowę rezultatu. "Wkład w postaci wysiłku umysłowego wymagany jest przy każdej pracy umysłowej i jest wykładnikiem tylko obowiązku starannego działania" (wyrok NSA z 4 lutego 2015 r., sygn. akt II GSK 203/14, publ. w CBOSA). Z tego powodu zasadnie podkreśla się w orzecznictwie, że "(...) niewątpliwie wykłady posiadają walory twórcze, ale tylko wtedy będą mogły stanowić dzieło, gdy ich "twórca" będzie przekazywał nową wiedzę w zakresie pewnego przedmiotu/tematu, tzn. będzie wykładał coś, co wcześniej nie było przedmiotem jakichkolwiek rozważań i badań. Natomiast samo przygotowanie wykładu, nawet gdy przekazywana w nim wiedza wykracza poza zwykły poziom i granice programowe oraz jest w sposób indywidualny dostosowywana do potrzeb słuchaczy, nie może stanowić podstawy do przyjęcia, że w takim wypadku mamy do czynienia z dziełem." (wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 27 września 2012 r., sygn. akt III AUa 273/12, opubl. orzeczenia.wroclaw.sa.gov.pl). W orzecznictwie podkreśla się, że "Umowa dotycząca jednorazowego wykładu lub wykładu przeprowadzonego w czasie krótkotrwałego szkolenia może być przedmiotem umówionego dzieła, jeżeli dotyczy ściśle określonego tematu, a warunki umowy poddają się weryfikacji. Wykłady prowadzone w dłuższym okresie mogą być przedmiotem umowy o dzieło, jeżeli mają autorski charakter i zostaną ucieleśnione na przykład w postaci utworu audio-wizualnego." (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2016 r., sygn. akt II UK 217/15).
Taka sytuacja nie zachodziła w rozpoznawanej sprawie. Przedmiotem umowy było zobowiązanie do przekazywania wiedzy w formie prelekcji z danej dziedziny nauki w zakresie wynikającym z umowy, taka zaś forma prowadzenia zajęć edukacyjnych nie przesądza o ich wykonywaniu w ramach umowy o dzieło, gdyż jest także zwykle stosowana przez osoby nauczające na podstawie umowy o pracę czy umowy o świadczenie usług. Z określonego celu umowy (edukacja) nie mógł wynikać obiektywnie osiągalny i pewny rezultat. Umowa dotycząca przygotowania i prowadzenia zajęć edukacyjnych nie charakteryzowała się wymaganą cechą indywidualizującą utwór (dzieło). Chodziło więc o wykonanie określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie. W konsekwencji, przedmiotem umowy była określona czynność (czynności), a nie jej wynik, co przesądzało o ich kwalifikacji jako umowy starannego działania – umowy o świadczenie usług. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, nie został zatem spełniony żaden z wymienionych warunków pozwalających na przyjęcie, że prelekcje wygłoszone przez uczestnika postępowania były przeprowadzone w wykonaniu zawartej umowy o dzieło.
Mając powyższe na uwadze Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że Sąd pierwszej instancji trafnie ocenił, że stosunek zobowiązaniowy łączący skarżącego i uczestnika postępowania należy traktować jako umowę o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy o zleceniu (art. 750 k.c.). Umowę, której przedmiotem było przeprowadzenie prelekcji dla dzieci, młodzieży i dorosłych, niezależnie od tego jak umowę tę nazwały jej strony, należało bowiem oceniać z uwzględnieniem jej charakteru i istoty.
Naczelny Sąd Administracyjny stwierdza, że w rozpoznawanej sprawie nie został naruszony art. 41 ust. 1 pkt 1 prawa autorskiego w związku z art. 1 i art. 43 ust. 1 tej ustawy poprzez ich niezastosowanie, zgodnie bowiem z § 1 ust. 5 umowy zawartej między skarżącym a uczestnikiem postępowania "dzieło o którym mowa w ust. 1 umowy nie jest przedmiotem prawa autorskiego". Wobec tego zarzut naruszenia powołanych przepisów przez Sąd pierwszej instancji jest oczywiście niesłuszny.
Z podanych przyczyn Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 p.p.s.a., oddalił skargę kasacyjną.
O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono na podstawie art. 204 pkt 1 i art. 205 § 2 p.p.s.a. w związku z § 14 ust. 1 pkt 2 lit. c) rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. z 2015 r., poz. 1804 ze zm.). Zasądzona kwota stanowi wynagrodzenie pełnomocnika organu z tytułu udziału w rozprawie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.