II GSK 1216/21
Sądy administracyjne2021-10-26
Sygnatura
II GSK 1216/21
Sąd
Naczelny Sąd Administracyjny
Data orzeczenia
2021-10-26
Rodzaj
Wyrok NSA
Sędziowie
Dorota DąbekMirosław TrzeckiUrszula Wilk
Rozstrzygnięcie
Uchylono zaskarżony wyrok i oddalono skargę
Treść orzeczenia
SENTENCJA
Naczelny Sąd Administracyjny w składzie: Przewodniczący Sędzia NSA Mirosław Trzecki Sędzia NSA Dorota Dąbek Sędzia del. WSA Urszula Wilk (spr.) po rozpoznaniu w dniu 26 października 2021 r. na posiedzeniu niejawnym w Izbie Gospodarczej skargi kasacyjnej Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 16 lutego 2021 r. sygn. akt VI SA/Wa 2686/20 w sprawie ze skargi S. S.A. z siedzibą w O. na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia (...) września 2020 r. nr (...) w przedmiocie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy 1. uchyla zaskarżony wyrok, 2. oddala skargę, 3. zasądza od S. S.A. z siedzibą w O. na rzecz Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej 1400 (tysiąc czterysta) złotych tytułem kosztów postępowania sądowego.
UZASADNIENIE
Wyrokiem z 16 lutego 2021 r., sygn. VI Sa/Wa 2686/20 Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie po rozpoznaniu sprawy ze skargi S. S.A. z siedzibą w Opolu na decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 30 września 2020 r. w przedmiocie udzielenia prawa ochronnego na znak towarowy, uchylił zaskarżoną decyzję oraz poprzedzającą ją decyzję Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej z dnia [...] maja 2020 r. oraz zasądził na rzecz S. S.A. z siedzibą w Opolu 2200 złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania.
Z uzasadnienia wyroku wynika, że Sąd pierwszej instancji za podstawę rozstrzygnięcia przyjął następujące ustalenia:
[...] października 2019 r. S. S.A. w Opolu zgłosiła w celu uzyskania prawa ochronnego, słowny znak towarowy "CANNABI OIL", który służyć miał do oznaczania towarów w klasie 5: białkowe suplementy diety, mineralne suplementy diety, odżywcze suplementy diety, suplementy diety zawierające drożdże, suplementy diety zawierające glukozę, suplementy diety zawierające białko, suplementy diety zawierające enzymy, suplementy diety zawierające lecytynę, mineralne suplementy diety dla ludzi, suplementy diety i preparaty dietetyczne, suplementy diety z białkiem sojowym, suplementy diety do użytku medycznego, suplementy diety sporządzone głównie z minerałów, suplementy diety sporządzone głównie z witamin, lecznicze napoje izotoniczne, lecznicze napoje mineralne, dietetyczne dodatki do żywności, suplementy dietetyczne i odżywcze, dodatki dietetyczne w formie napojów, suplementy diety dla osób ze specjalnymi wymaganiami dietetycznymi, ziołowe suplementy diety dla osób o szczególnych wymaganiach dietetycznych, tabletki witaminowe, dodatki witaminowe i mineralne, preparaty witaminowe w postaci suplementów diety, tabletki wspomagające odchudzanie, preparaty medyczne do odchudzania, preparaty pobudzające apetyt, batony energetyzujące stanowiące zamienniki posiłków zawierające dodatki odżywcze, dodatki odżywcze.
Decyzją z [...] maja 2020 r. Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 w związku z art. 245 ust. 1 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (tekst jedn. Dz. U. z 2020 r., poz. 286 i poz. 288; dalej: p.w.p.) odmówił udzielenia prawa ochronnego uznając, że zgłoszone oznaczenie nie posiada dostatecznych znamion odróżniających. Organ ocenił, że będzie on postrzegany przez odbiorców jako oznaczenie o charakterze informacyjnym, opisowym względem wszystkich towarów jakie miałoby oznaczać. Zdaniem organu oznaczenie to składa się jedynie z określenia mającego konkretne znaczenie w języku angielskim.
Decyzja ta została utrzymana w mocy decyzją z [...] września 2020 r. W uzasadnieniu organ podał, że krąg odbiorców towarów, które miały być sygnowane zgłoszonym oznaczeniem stanowią przeciętni konsumenci, czyli ogół społeczeństwa, a w pewnym zakresie profesjonaliści w dziedzinie odżywiania i dietetyki, sportowcy i farmaceuci. Zdaniem organu będą oni traktować to oznaczenie jako informujące o rodzaju i charakterze towarów, a nie źródle ich pochodzenia. Organ nie odniósł się do każdego towaru z osobna tłumacząc to tożsamością podstawy odmowy rejestracji i oceniając, że wszystkie towary objęte zgłoszeniem należą do tej samej kategorii produktów dietetycznych i leczniczych, służących utrzymaniu zdrowia, sprzedawanych w tych samych miejscach.
Zdaniem organu opisowość oznaczenia wynika z tego, że składa się jedynie z elementu słownego bazującego na słowie pochodzenia łacińskiego "cannabis", znanego także w języku angielskim. Wyjaśnił, że oba słowa "cannabis" i "oil" należą do popularnych i będą rozumiane przez przeciętnego odbiorcę zgodnie z ich faktycznym przeznaczeniem, bo poziom znajomości tego języka w Polsce jest znaczny. Organ uznał, że celowy błąd literowy, polegający na posłużeniu się słowem "cannabi", nie zaś "cannabis" nie czyni go fantazyjnym. Przeciętny konsument odbierze je jako informujące o rodzaju lub składzie produktu. Zdaniem organu nie powstaje też żadne nowe znaczeniowo wyrażenie. Fragment "cannabi" jest w ocenie organu nośnikiem znaczeniowym słowa "cannabis" zawierającym jego temat. Odnosząc się do argumentów zgłaszającego, organ porównał angielskojęzyczne określenie do polskiego "konopn olej", akcentując że taka skrócona wersja wyrazu nie doprowadziłaby do odmiennego odczytania jego pierwotnego znaczenia. W ocenie organu skutku takiego nie wywoła także to, że oznaczenie składa się z dwóch rzeczowników. Urząd Patentowy RP zwrócił uwagę na popularność wyrobów z konopi i medialnie nagłaśniane kontrowersje wokół medycznej marihuany. Podniósł, że nawet bez ostatniej litery "s" wyszukiwarka internetowa wskazuje odnośniki do stron z preparatami zawierającymi olej konopny. Dodał, że na preparatach farmaceutycznych często umieszcza się w widocznym miejscu łacińskie nazwy substancji czynnych, do czego odbiorcy tych produktów są przyzwyczajeni. Przyjął, że określenie to będzie informowało o tym, że sygnowane nim towary zawierają olej konopny.
W skardze na tę decyzję S. S.A. zarzuciła naruszenie art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 p.w.p. przez przyjęcie, że zgłoszone oznaczenie ma charakter opisowy oraz, że nie posiada konkretnej zdolności odróżniającej, w sytuacji gdy użycie słów w języku obcym z celowym błędem językowym w jej ocenie nadaje mu zdolność odróżniającą.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c i a ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (obecnie tekst jedn. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325 ze zm.; dalej: p.p.s.a.).
Zdaniem Sądu pierwszej instancji bezzasadnie przyjęto, że zgłoszone oznaczenie "cannabi oil" nosi znamiona opisowości i to wobec wszystkich towarów, które miało sygnować zatem wadliwie zastosowano art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 p.w.p.
Sąd pierwszej instancji wskazał, że weryfikacja podstaw odmowy udzielenia prawa ochronnego musi zasadniczo dotyczyć każdego z objętych zgłoszeniem produktów. Wyjątkowo dopuszcza się formułowanie ocen zbiorczych, o ile wyrażona opisowym określeniem cecha relewantna wspólna jest wszystkim towarom, w stosunku do których przypisano deskryptywny charakter zgłoszonego oznaczenia. Poprawność takiej grupowej weryfikacji zgłoszenia zależy jednak od uprzedniego przypisania oznaczeniu przymiotu deskryptywności.
Ustalenie to ma zatem walor pierwotny w stosunku do dalszych ocen.
Odwołując się do orzecznictwa Sąd pierwszej instancji podniósł, że dla przypisania znakowi zdolności rejestracyjnej wystarczy wykazanie minimum charakteru odróżniającego. Wskazał, że przepis art. 1291 ust. 1 pkt 3 p.w.p. wyklucza możliwość rejestracji znaku, który "składa się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności", zaś w orzecznictwie podkreśla się, że rodzaj, funkcja, skład towaru "musi wynikać wprost z samego znaku i nie może być budowana poprzez wykorzystanie poszczególnych jego elementów, ich uzupełnianie dla uzyskania pełnego wyrazu określonej już treści, czy to obcojęzycznej czy polskiej, łączenie tych treści i w efekcie "dorabianie" znaczenia całego znaku".
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wywodził, że nie można mówić o opisowym charakterze znaku, jeżeli brakuje mu aktualności, konkretności i bezpośredniości deskryptywnej.
Sąd pierwszej instancji podniósł, że w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji na kilku stronicach zamieszczono analizę dotyczącą słowa "cannabi", przywołując rozmaite argumenty leksykalne, gramatyczne, słownikowe i inne, mające świadczyć o jego opisowym charakterze. Sąd wskazał, że wykluczająca zdolność rejestracyjną znaku opisowość oznaczenia zachodzi jedynie wówczas, gdy ma ona charakter bezpośredni, jednoznaczny, a więc gdy określenie to wprost i bez potrzeby formułowania skomplikowanych łańcuchów rozumowania łączy wyraz z daną cechą. Zdaniem Sądu pierwszej instancji, nasuwa się uwaga, że już sama potrzeba przywoływania tak wielu rozmaitych argumentów poddaje w tym przypadku w wątpliwość twierdzenie o bezpośredniości niesionego przez zgłoszone oznaczenie opisu.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wskazał też, że niewątpliwie język angielski jest powszechnie nauczanym i często wykorzystywanym w Polsce. Wiele słów angielskojęzycznych przeniknęło do rodzimego, znaczna ilość słów należących do tego języka obcego jest przez większość społeczeństwa doskonale rozumiana. Nie można jednak skutecznie bronić tezy, że każde słowo angielskojęzyczne jest tak w społeczeństwie polskim odbierane. Dotyczy to zwłaszcza słów rzadko używanych, czy specjalistycznych. Zdaniem Sądu pierwszej instancji słowo "konopie" nawet w języku polskim nie należy do często używanych, tym bardziej nie można automatycznie, na podstawie prostych danych statystycznych zakładać, że polskiemu konsumentowi znane jest jego obcojęzyczne słowo. Sąd pierwszej instancji zaznaczył nadto, że nie przekonuje przyjęte przez organ założenie, zgodnie z którym zestawienie słów "cannabis oil" jest powszechnie używaną angielskojęzyczną nazwą produktu, który w Polsce znany jest jako olej z konopi. W ocenie Sądu organ nie wyjaśnił powodów sformułowania takiej tezy, pomijając występowanie angielskiego określenia "hemp oil" oraz dokładne i prawidłowe tłumaczenie słowa "cannabis". Wskazał, że w toku ponownie prowadzonego postępowania należy odwołać się do profesjonalnego tłumaczenia obu związków frazeologicznych, korzystając z powszechnie dostępnych słowników. W szczególności należy ustalić, jakie rzeczywiście określenie w języku angielskim odpowiada polskiemu związkowi frazeologicznemu "olej z konopi", w znaczeniu składnika gotowych, przeznaczonych dla konsumenta towarów, nie zaś produktu rafinerii tłoczącej olej przemysłowy.
Niezależnie od powyższego, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podniósł, że pierwsze ze słów zgłoszonego znaku nie odpowiada oryginalnemu angielskiemu określeniu dla konopi, bo brakuje w nim litery "s". Zdaniem Sądu, jeżeli rzeczywiście znający angielski konsument miałby odczytać z oznaczenia znaczenie "konopie" bądź "konopny", musiałoby ono zawierać wszystkie litery, nie zaś stanowić fragment wyrazu. Sąd pierwszej instancji wskazał, że mamy do czynienia z obcojęzycznym neologizmem, o nieoczywistym poziomie rozpoznawalności znaczeniowej. Dodatkowo zwrócił uwagę, że słowo "cannabi" zaczyna się literą "c", która według angielskich reguł wymowy, powinna być odczytywana jak polskie "k". Organ zakłada zatem, że polski odbiorca nie tylko posiada znajomość języka angielskiego, ale także zasad słowotwórstwa oraz rozumienia neologizmów. Konkluzja ta, w ocenie Sądu pierwszej instancji, nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości, a nade wszystko dowodach zgromadzonych w tej sprawie. W ocenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie przywołane przez organ – dość ogólne, czy wręcz powierzchowne – dane statystyczne nie są w tej mierze wystarczające, bo nie prezentują szczegółowo zakresu znajomości języka na poziomie niezbędnym do poczynienia tożsamych z organem konkluzji. Zdaniem Sądu przeczy to zarazem możliwości swobodnego przypisania oznaczeniu znamienia opisowości. Sąd pierwszej instancji podniósł, że zrównanie tego słowa z polskim fragmentem słowa "konopn" i przypisanie temu ostatniemu znaczenia identycznego z całym słowem "konopny" (i to nawet przy wysoce wątpliwym założeniu organu, że "cannabis oil" jest powszechnie używanym określeniem angielskim dla oznaczenia oleju z konopi), jest nie do zaakceptowania, bo trąci dowolnością.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podniósł, że tezy organu nie wspiera rezultat odpowiedzi polskojęzycznej wyszukiwarki internetowej na zapytanie "cannabi oil". Wnioski wysnute na podstawie tego faktu okazują się także powierzchowne, jeżeli uwzględnimy taką okoliczność, jaką jest powszechne dzisiaj zjawisko pozycjonowania stron internetowych. Polega ono, najogólniej rzecz biorąc, na wymuszaniu kojarzenia wpisywanych przez użytkowników słów z konkretnymi adresami internetowymi. Jako, że słowa te wystukiwane są nierzadko z błędami literowymi, pozycjonowaniu poddaje się także te wadliwe wpisy, by skierować pod dany adres jak największą liczbę internautów. Być może także z tego powodu na zapytanie "cannabi oil" wyszukiwarka odpowiedziała tak, jakby ktoś wpisał słowo "cannabis". Sąd pierwszej instancji uznał, że okoliczności te nie zostały uwzględnione w toku postępowania administracyjnego.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zaznaczył, że mają one jednak drugorzędne znaczenie, bowiem organ pochopnie przypisał wnioskowanemu znakowi opisowy charakter. W ocenie Sądu pierwszej instancji jest wykluczone to, by przeciętny, polski nabywca towarów oznaczonych znakiem spornym bezpośrednio i natychmiast skojarzył oznaczenie "cannabi oil" z określonym składnikiem produktu.
Dlatego też Sąd ocenił, że w tej sprawie doszło do naruszenia obowiązku wszechstronnego, rzetelnego wyjaśnienia okoliczności faktycznych, a dotyczących rzeczywistego znaczenia słowa "cannabis oil" oraz charakteru neologizmu "cannabi", czym uchybiono art. 7, art. 77 § 1 i art. 80 k.p.a., a także art. 107 § 3 k.p.a.
Sąd pierwszej instancji uznał, że zastosowanie art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 p.w.p. było nieprawidłowe, pochopnie bowiem przypisano zgłoszonemu oznaczeniu opisowy charakter z powołaniem się na obcobrzmiący fragment jednego ze składających się nań słów. Zdaniem Sądu niespodziewany przez przeciętnego, zorientowanego konsumenta zestaw obcobrzmiących, zawierających fragmenty słów określeń może wyczerpywać przymioty oznaczenia odróżniającego się na tyle, by posiąść zdolność rejestracji jako znak towarowy.
Skargę kasacyjną od tego wyroku wywiódł Urząd Patentowy Rzeczypospolitej Polskiej zaskarżając go w całości i wnosząc o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i rozpoznanie skargi przez jej oddalenie oraz zasądzenie kosztów postępowania według norm przypisanych.
Na podstawie art. 174 pkt 1 i 2 p.p.s.a. zaskarżonemu wyrokowi zarzucono:
1. naruszenie przepisów postępowania mogące mieć istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit a i c p.p.s.a, w zw. z art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 w związku z art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 oraz art. 252 p.w.p. przez uznanie, że organ wadliwie zastosował art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 p.w.p., bowiem bezzasadnie przyjął, że zgłoszone oznaczenie "CANNABl OIL" nosi znamiona opisowości i to wobec wszystkich towarów, które miało sygnować, prowadzące do uwzględnienia skargi i uchylenia zaskarżonej decyzji oraz decyzji ją poprzedzającej, w sytuacji, kiedy organ dokonał oceny zdolności odróżniającej zgłoszonego znaku towarowego w sposób wnikliwy i wyczerpujący, przy uwzględnieniu kręgu odbiorców oraz zakresu towarów, do oznaczania których został przeznaczony zgłoszony znak towarowy i słusznie doszedł do przekonania, że zgłoszone oznaczenie jest oznaczeniem opisowym, a tym samym zachodzą podstawy do odmowy udzielenia prawa ochronnego w oparciu o art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 p.w.p. i swoje stanowisko organ rzetelnie przedstawił w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji;
2. naruszenie przepisów postępowania mogące mieć istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia tj. art. 1 § 1 i 2 ustawy z dnia 25 lipca 2002 r. prawo o ustroju sądów administracyjnych (Dz. U. z 2019 r. poz. 125; dalej: p.u.s.a.) w zw. z art. 3 § 1 p.p.s.a oraz z art. 80 k.p.a., polegające na przesądzeniu przez Sąd, m.in. że:
• wykluczone jest to, by przeciętny, polski nabywca towarów oznaczonych znakiem spornym bezpośrednio i natychmiast skojarzył oznaczenie "cannabi oil" z określonym składnikiem produktu,
• w sprawie mamy do czynienia z obcojęzycznym neologizmem, o nieoczywistym poziomie rozpoznawalności znaczeniowej,
chociaż Sąd w ramach swojej właściwości dokonuje kontroli aktów z zakresu administracji publicznej z punktu widzenia ich zgodności z prawem zarówno materialnym, jak i procesowym, wskazując poczynione przez organ błędy i nie dokonując własnych ustaleń, a Sąd przesądzając o tym, że:
• oznaczenie "CANNABl OIL" nie jest bezpośrednio i natychmiastowo kojarzone z towarami, dla jakich zostało zgłoszone,
• w sprawie mamy do czynienia z obcojęzycznym neologizmem, o nieoczywistym poziomie rozpoznawalności znaczeniowej,
czego skutkiem jest uznanie, że oznaczenie to nie jest opisowe i nie można odmówić udzielenia na nie prawa ochronnego na podstawie art 1291 ust 1 pkt 2 i 3 p.w.p., poczynił własne ustalenia, a tym samym przekroczył zakres kognicji oraz na podstawie art. 153 p.p.s.a. związał organ dokonaną oceną.
W obszernym uzasadnieniu skargi kasacyjnej przedstawiono argumenty na poparcie przytoczonych zarzutów.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
Skarżący kasacyjnie organ zrzekł się rozprawy, a pozostałe strony - w tym przypadku skarżąca S. S.A. w Opolu - w terminie czternastu dni od doręczenia odpisu skargi kasacyjnej, nie zażądała przeprowadzenia rozprawy. W związku z powyższym, Naczelny Sąd Administracyjny zgodnie z dyspozycją art. 182 § 2 i 3 p.p.s.a. rozpoznał skargę kasacyjną na posiedzeniu niejawnym, w składzie trzech sędziów.
Zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, bierze jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania. W niniejszej sprawie nie występują przesłanki nieważności postępowania sądowoadministracyjnego enumeratywnie wyliczone w art. 183 § 2 p.p.s.a. Z tego względu Naczelny Sąd Administracyjny przy rozpoznaniu sprawy związany był granicami skargi kasacyjnej. Granice te są wyznaczone wskazanymi w niej podstawami, którymi może być naruszenie prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie (art. 174 pkt 1 p.p.s.a.) albo naruszenie przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy (art. 174 pkt 2 p.p.s.a.). Naczelny Sąd Administracyjny bada bowiem legalność wyroku Sądu pierwszej instancji jedynie w zakresie zakwestionowanym w skardze kasacyjnej, a nie rozpoznaje sprawy ponownie w jej całokształcie.
Na wstępie zaznaczenia wymaga, że skarga kasacyjna jako sformalizowany środek zaskarżenia powinna zawierać m.in. przytoczenie podstaw kasacyjnych oraz ich uzasadnienie (art. 176 § 1 pkt 2) p.p.s.a.). Przytoczenie podstaw kasacyjnych to wskazanie konkretnych przepisów prawa, które w ocenie strony skarżącej kasacyjnie zostały naruszone przez Sąd pierwszej instancji. Uwadze Naczelnego Sądu Administracyjnego nie umknęło zatem, że w punkcie pierwszym petitum skargi kasacyjnej zarzucając naruszenie art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 nie wskazano aktu prawnego, w którym przepisy te zostały umiejscowione. Jednak z uzasadnienia tego zarzutu jasno wynika, że w zakresie wskazanych przepisów dotyczy on naruszenia art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 k.p.a., zatem Naczelny Sąd Administracyjny w świetle uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego z 15 lutego 2010 r. sygn. II FPS 8/09 (to i kolejne powoływane orzeczenia dostępne na stronie internetowej w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych pod adresem: www.orzeczenia.nsa.gov.pl) uznał, że ta wada formalna zarzutu kasacyjnego nie uniemożliwia jego identyfikacji i rozpoznania.
Wywiedziona przez Urząd Patentowy RP skarga kasacyjna kwestionuje stanowisko Sądu pierwszej instancji, że organ nie sprostał ocenie oznaczenia "cannabi oil" i zbyt pochopnie, w sposób dowolny przyjął jego opisowość odmawiając udzielenia prawa ochronnego na ten znak na podstawie art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 p.w.p..
Zgodnie z tymi przepisami nie udziela się prawa ochronnego na oznaczenie, które nie nadaje się do odróżniania w obrocie towarów, dla których zostało zgłoszone; składa się wyłącznie z elementów mogących służyć w obrocie do wskazania, w szczególności rodzaju towaru, jego pochodzenia, jakości, ilości, wartości, przeznaczenia, sposobu wytwarzania, składu, funkcji lub przydatności.
Dokonana przez organ ocena wystąpienia w niniejszej sprawie przesłanek zastosowania tych przepisów z wyżej przytoczonych powodów została zakwestionowana przez Sąd pierwszej instancji.
Ocena zasadności pierwszego z zarzutów postawionych w skardze kasacyjnej wymaga poczynienia kilku uwag dotyczących przesłanek zastosowania art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 p.w.p.
Istotą znaku towarowego i jego podstawową funkcją jest zdolność odróżniania towarów lub usług jednego przedsiębiorstwa od towarów lub usług tego samego rodzaju innych przedsiębiorstw w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego. Znak towarowy ma zatem przekazywać informację o pochodzeniu towaru, a nie o nim samym. Nie może też pozbawiać konkurentów możliwości przekazywania klientom informacji o towarze. Za znaki opisowe uznaje się takie, które składają się wyłącznie z oznaczeń służących w obrocie do przekazywania informacji o cechach towarów, wymienionych w art. 1291 ust. 1 pkt 3 p.w.p. Co do zasady, z opisowym charakterem oznaczenia mamy do czynienia wtedy, kiedy jedyną i bezpośrednio przekazywaną informacją jest ta, która wskazuje na cechę towaru czy jego właściwości, z perspektywy warunków rynku, a informacja ta przekazywana jest wyraźnie, jednoznacznie i wprost.
W orzecznictwie i doktrynie utrwalony jest pogląd, że przedmiotem oceny zdolności odróżniającej oznaczenia jest oznaczenie jako całość, co nie stoi na przeszkodzie dokonaniu analizy poszczególnych elementów użytych w znaku. Przy dokonywaniu całościowej oceny może bowiem okazać się pomocne zbadanie każdego z elementów tworzących dany znak towarowy (zob: wyrok TSUE z 25 października 2007 r. C-238/06 i z 30 czerwca 2005 r. C-286/04).
Jedną z form oznaczeń opisowych są oznaczenia słowne stanowiące połączenie dwóch (lub więcej) wyrazów w jeden – tworzące neologizm, czyli słowo niewystępujące wcześniej w danym języku (zob. wyrok TSUE z 12 stycznia 2000 r., T-19/99). Dla oceny zdolności odróżniającej takiego oznaczenia należy mieć na uwadze to, czy neologizm ma charakter opisowy w stosunku do towarów i usług, do których oznaczania został przeznaczony. Charakter opisowy znaku w tym wypadku odnosi się jednak zarówno do towarów lub usług, jak i zrozumienia całego znaku przez jego odbiorców. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem wspólnotowym zarejestrowane mogą zostać tylko takie znaki towarowe stanowiące neologizmy, których całościowe wrażenie odróżniające odnoszone do konkretnych towarów lub usług jest na tyle silne, że przewyższa opisowość poszczególnych elementów tworzących ten znak (zob. wyrok TSUE z 2 lutego 2012 r., T-321/09). Należy także pamiętać, że okoliczność, iż znak towarowy wykazuje błędną pod względem gramatycznym strukturę, nie może prowadzić do wniosku, że znak ten jako całość automatycznie wywołuje na użytkowniku wrażenie odmienne od tego, które wywołują poszczególne elementy, z których ten znak się składa (zob. wyroki TSUE z 7 czerwca 2005 r., T-316/03 i z 24 kwietnia 2012 r., T-328/11).
Urząd Patentowy RP kwestionuje stanowisko Sądu pierwszej instancji, który stwierdził, że organ nie uwzględnił w swojej ocenie kwestii dotyczących rzeczywistego znaczenia oznaczenia "cannabis oil" oraz charakteru neologizmu "cannabi" i niedostatecznie uzasadnił, dlaczego uznał zgłoszone oznaczenie za opisowe.
W zaskarżonej decyzji Urząd Patentowy RP wskazał, że wyraz "cannabi" bazuje na słowie pochodzenia łacińskiego i angielskiego "cannabis" oznaczającego konopie indyjskie, marihuanę, zaś element oil oznacza olej, olejek. Powołał się przy tym na znaczenie wynikające z Encyklopedii PWN oraz internetowego słownika angielsko-polskiego ling.pl. Wskazał, że wyrażenie "cannabis oil" tłumaczone jest jako olej konopny, powołując się na słownik internetowy Reverso Context (str. 7, 8 zaskarżonej decyzji).
Organ ustalił zatem znaczenie elementów, z których zbudowano zgłoszone oznaczenie w języku polskim i wobec odwołania się do źródeł w postaci Encyklopedii PWN oraz internetowego słownika angielsko-polskiego ustaleniu temu nie można zarzucić dowolności.
Sąd pierwszej instancji wskazując, że w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji na kilku stronicach zamieszczono analizę dotyczącą słowa "cannabi" przywołując rozmaite argumenty leksykalne, gramatyczne, słownikowe i inne, mające świadczyć o jego opisowym charakterze podnosił, że już sama potrzeba przywoływania tak wielu rozmaitych argumentów poddaje w wątpliwość twierdzenie o bezpośredniości niesionego przez zgłoszone oznaczenie opisu. Naczelny Sąd Administracyjny nie podziela tego stanowiska. W ocenie Sądu drugiej instancji analiza ta odpowiada wymogom wynikającym z art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a., a także art. 107 § 3 k.p.a., przy tym odnosi się do argumentów podniesionych we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy.
Dokładne wyjaśnienie znaczenia słów użytych w zgłaszanym oznaczeniu i odczytywania ich przez właściwy krąg odbiorców z odwołaniem się do źródeł jest obowiązkiem organu. Nie powinno być zatem odczytywane jako wyraz tego, że znaczenie to trudno jest znaleźć i wyjaśnić. Należy przy tym mieć na względzie, że w zgłoszonym oznaczeniu mamy do czynienia z neologizmem, co organ poprawnie zauważył i poddał ocenie.
Urząd Patentowy RP trafnie wywodzi, że stwierdzenie, iż znak jest opisowy jest wynikiem wielu czynników, a ustalenie znaczenia słów języka obcego w języku polskim jest pierwszym etapem takiej analizy. Znaczenie to musi zostać ustalone dokładnie, aby dalsza część analizy polegająca na sprawdzeniu, czy to znaczenie będzie bezpośrednio odczytywane przez krąg odbiorców, była prawidłowa. Nie można jednak zarzucić organowi, że obszerna analiza świadczy o tym, że znak nie jest rozumiany przez przeciętny krąg odbiorców i narusza z art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a., a także art. 107 § 3 k.p.a.
Wobec powyższego ustalenia Urzędu Patentowego RP że słowo "cannabi" bazuje na słowie pochodzącym z języka angielskiego - "cannabis" - oznaczającym konopie, zaś słowo "oil" oznacza olej, z kolei zwrot "cannabis oil" oznacza olej z konopi/ olej konopny winny być uznane za prawidłowe.
Stwierdzenie Sądu pierwszej instancji, że przy ocenie tego znaczenia organ pominął występowanie angielskiego określenia "hemp oil" oraz prawidłowego tłumaczenia słów "cannabis", a przy ponownym rozpatrzeniu sprawy powinien odwołać się do profesjonalnego tłumaczenia tych związków frazeologicznych, nie jest zasadne. Skarżący kasacyjnie organ słusznie podnosi, że ustalając znaczenie słowa "cannabis" i znaczenie zestawienia słów "cannabis oil" odwołał się właśnie do profesjonalnego tłumaczenia, bowiem powołał się między innymi na Encyklopedię PWN i słownik internetowy Reverso Context, który oprócz znaczenia samych słów wskazuje na fragmenty ich użycia w tekstach. Trafnie też organ wywodzi, że nawet ustalenie, iż oficjalne tłumaczenie określenia "olej z konopi" jest wskazane jako "hemp oil", a nie "cannabis oil", jest bez znaczenia. Istotnym jest, że w obrocie mogą występować oba te oznaczenia i będą one zrozumiałe dla właściwego kręgu odbiorców.
Ustalając czy słowa "cannabis oil" będą rozumiane przez przeciętny krąg obiorców organ odwołał się do badań organizacji EF, które wskazywały, że wskaźnik wysokiego stopnia biegłości dla Polski wynosi 62,45 %, co w przeliczeniu na ogólną liczbę ludności daje niemal 24 mln osób. Organ ustalił więc, że zgodnie z tymi badaniami ponad 62% odbiorców wykazuje się wysokim stopniem biegłości w języku angielskim i na tej podstawie stwierdził, że słowa "cannabis oil" będą przez znaczną część kręgu odbiorców zrozumiałe. Powołał się również na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego wskazujące, że procesy globalizacji gospodarki, które zachodzą w społeczeństwie, uzasadniają pogląd o konieczności restrykcyjnej oceny oznaczeń obcojęzycznych, które po przetłumaczeniu jawią się jako jednoznacznie opisowe (wyrok z 9 grudnia 2011 r. sygn. II GSK 1346/10). Naczelny Sąd Administracyjny w składzie orzekającym podziela to stanowisko.
Urząd Patentowy RP słusznie zarzuca, że stanowisko Sądu pierwszej instancji, iż przedstawione przez organ dane statystyczne nie są wystarczające, bo nie prezentują szczegółowo zakresu znajomości języka na poziomie niezbędnym do poczynienia tożsamych z organem konkluzji nie jest trafne. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, organ poprawnie wywodzi, że dane statystyczne niezależnej organizacji, która mierzy znajomość języka angielskiego na wysokim stopniu biegłości, wskazując, że 62,45 % społeczeństwa polskiego posługuje się językiem angielskim biegle, jest wystarczające dla stwierdzenia, że słowa "cannabis oil" będą przez ten krąg odbiorców rozumiane. Nawet uznając, że poziom znajomości języka dla rozpoznania tego słowa musi być biegły należy bowiem stwierdzić, że co najmniej 62,45 % społeczeństwa znaczenie to zrozumie. Organ dodatkowo odwoływał się też do nagłaśnianych medialnie kontrowersji dotyczących medycznej marihuany, które powodowały, że zwrot olej konopny, a także jego tłumaczenie "cannabis oil", stał się w ostatnich latach szczególnie popularny. Słusznie zatem podnosi, że nawet założenie, iż słowo konopie nie jest często używane, nie uprawnia do przyjęcia, że przeciętny odbiorca go nie rozumie tj. nie wie co to są konopie. Organ słusznie wskazywał też na warunki obrotu podkreślając, że odbiorcy preparatów odżywczych czy suplementów diety są przyzwyczajeni do tego, że na opakowaniach produktów znajdują się obcojęzyczne nazwy.
Skarżący kasacyjnie organ zasadnie kwestionuje też stanowisko Sądu pierwszej instancji, w zakresie oceny czy usunięcie litery "s" ze słowa "cannabis", powoduje, że określenie to staje się fantazyjne i odróżniające. Sąd zarzucając organowi błędną ocenę wskazywał, że pierwsze ze słów zgłoszonego znaku nie odpowiada oryginalnemu angielskiemu określeniu dla konopi, bo brakuje w nim litery "s". Zdaniem Sądu pierwszej instancji, jeżeli rzeczywiście znający angielski konsument miałby odczytać z oznaczenia znaczenie "konopie" bądź "konopny", musiałoby ono zawierać wszystkie litery, nie zaś stanowić fragment wyrazu. Sąd wskazał, że tym samym organ założył, iż polski odbiorca nie tylko posiada znajomość języka angielskiego, ale także zasad słowotwórstwa oraz rozumienia neologizmów.
Tymczasem organ w zaskarżonej decyzji wywodził, że nawet jeśli zabieg usunięcia litery "s", jest celowy, aby wykreować błąd, nie powoduje to, że określenie automatycznie pozbawione jest opisowości (str. 9 zaskarżonej decyzji). Wskazał, że wyraz ""cannabi" zawiera tzw. temat wyrazu, czyli część wyrazu, która zasadniczo nie uczestniczy w odmianie, pozostającą po usunięciu formantów fleksyjnych i jest on nośnikiem znaczenia wyrazu, dlatego nawet po usunięciu ostatniej litery przeciętny odbiorca będzie w stanie odczytać jego znaczenie. Wskazał, że tak nieznaczna różnica, pomiędzy prawidłowym zapisem, a zapisem z błędem, nie jest w stanie spowodować, że przeciętny konsument, uważnie studiujący skład preparatów mających bezpośredni wpływ na jego zdrowie, nie odczyta z wyrażenia "cannabi oil" wskazania na skład tych preparatów, a mianowicie, że preparaty zawierają "cannabis oil" - olej konopny.
Organ nie założył zatem, że przeciętny odbiorca posiada znajomość słowotwórstwa w języku obcym oraz rozumienia neologizmów. Wręcz przeciwnie uznał, iż pozbawienie litery "s" słowa "cannabis" jest na tyle nieistotne, że nie spowoduje, że przeciętny odbiorca w ogóle uzna to za inne słowo tj. neologizm.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego należy podzielić stanowisko, iż biorąc pod uwagę doświadczenie życiowe i fakt, że polski krąg odbiorców posługuje się językiem angielskim na dostatecznym poziomie, jednak nie ojczystym, należy uznać, że przeciętny odbiorca może nawet nie zauważyć, że jest to błąd, właśnie dlatego, że nie posiada tak wysokiej zdolności zasad słowotwórstwa języka angielskiego, jak języka polskiego. Dlatego organ uznał, że usunięcie litery "s" ze słowa "cannabis" i przedstawienie oznaczenia jako "cannabi oil", nie powoduje, że znaczenie tych słów, jako olej konopny, nie będzie zrozumiałe dla właściwego kręgu odbiorców.
Stanowisko to koresponduje z orzecznictwem TSUE wskazującym, że związek między towarem a opisowym oznaczeniem musi być "wystarczająco bliski" (wyrok TSUE z 11 czerwca 2020 r., T-563/19). Nawet, gdy mamy do czynienia z nowym zestawieniem słów - neologizmem, jedynie, gdy znaczenie wyrażenia nowopowstałego jest znacząco odległe od zwykłego odczytania zestawionych słów, znak będzie posiadał zdolność odróżniającą (wyrok TSUE z 10 lutego 2010 r., T-344/07).
Odnosząc się do kwestionowanej w skardze kasacyjnej oceny Sądu pierwszej instancji dotyczącej zjawiska pozycjonowania stron internetowych to zauważyć należy, że odwołanie się do wyników prezentowanych przez wyszukiwarkę internetową na pytanie "cannabi oil" miało jedynie wzmacniać argumentację organu, w żadnym razie nie stanowiło podstawy ustaleń poczynionych w sprawie, zatem kwestia analizy zasad działania wyszukiwarek internetowych i oceny wyników takiego wyszukiwania pozostaje bez wpływu na wynik sprawy.
Uwadze Sądu pierwszej instancji umknęło też, że wyrażone na stronie 8 i 9 uzasadnienia zaskarżonej decyzji stanowisko organu w zakresie porównania słowa "cannabi" do słowa "konopn" jest odpowiedzią na argument zawarty we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, że "celowe połączenie obu słów (celowy błąd ortograficzny) powoduje, że powinniśmy tłumaczyć go jako "KONOPN OLEJ". Odnosząc się właśnie do tego argumentu organ wskazał, że na tej samej zasadzie trudno byłoby oczekiwać, że z wyrażenia "konopn olej" odbiorca nie odczytałby: konopny olej. Jasne jest przy tym, że organ dokonywał oceny oznaczenia "cannabi oil", a nie "konopn olej". Nie zrównał tych wyrażeń, a jedynie wykazał, że "cannabi oil" będzie rozumiane jako olej konopny, pomimo błędu w zapisie i braku litery "s". Nie jest zatem zasadne twierdzenie Sądu pierwszej instancji, że ustalenie to "trąci dowolnością".
Zasadnie też skarżący kasacyjnie organ zarzuca, że Sąd pierwszej instancji bezpodstawnie zakwestionował weryfikację ocenianego oznaczenia w zbiorczym odniesieniu do wszystkich towarów, do oznaczania których zostało ono zgłoszone. Sąd pierwszej instancji trafnie zauważył, że w orzecznictwie dopuszcza się formułowanie ocen zbiorczych, o ile wyrażona opisowym określeniem cecha relewantna wspólna jest wszystkim towarom, w stosunku do których przypisano deskryptywny charakter zgłoszonego oznaczenia (por. wyrok TSUE z 17 maja 2017 r., C-437/15). Organ ustalił opisowy charakter zgłoszonego do ochrony oznaczenia i cechy wspólne (rodzaj, skład) towarów do oznaczania których został on przeznaczony. Urząd Patentowy RP wymienił wszystkie towary ujęte w zgłoszeniu, zgrupował je jako: suplementy diety, napoje i preparaty dietetyczne i preparaty witaminowe - wszystkie do celów dietetycznych, służących poprawie bądź zachowaniu zdrowia. Wskazał, że są to produkty należące do tej samej kategorii produktów dietetycznych i leczniczych, służących utrzymaniu zdrowia, sprzedawanych w tych samych miejscach (aptekach, specjalnych stoiskach, dedykowanych sklepach) i dlatego ograniczył się do ogólnego uzasadnienia obejmującego wszystkie rozpatrywane towary, odstępując od zasady, że badanie oznaczenia powinno być skonfrontowane z każdym towarem zawartym w zgłoszeniu. Organ stwierdził, że oznaczenie słowne "cannabi oil", nałożone na każdy z towarów wskazanym w zgłoszeniu, będzie informowało potencjalnego klienta o rodzaju i składzie tych towarów, a mianowicie, że jest to olej konopny, bądź preparat zawierający ten olej. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego zastosowanie ad casum oceny zbiorczej było więc prawidłowe.
Ostatecznie za zasadny uznać zatem należy postawiony w skardze kasacyjnej zarzut naruszenia przepisów postępowania tj. art. 145 § 1 pkt 1 lit a i c p.p.s.a, w zw. z art. 7, art. 77 § 1 i art. 107 § 3 w związku z art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 oraz art. 252 p.w.p. przez uznanie, że organ wadliwie zastosował art. 1291 ust. 1 pkt 2 i 3 p.w.p.
Dokonując oceny zgłoszonego oznaczenia Urząd Patentowy RP wziął pod uwagę istotne okoliczności jak: pochodzenie słów "cannabi oil", znaczenie słów "cannabis oil" w języku angielskim, poziom znajomości języka angielskiego wśród właściwego kręgu odbiorców, rozumienie oznaczenia przez właściwy krąg obiorców, fakt, że w zgłoszonym znaku występuje błąd w postaci braku litery "s" oraz wpływ tego braku na rozumienie całego oznaczenia przez właściwy krąg odbiorców, sytuację rynkową i występowanie słów "cannabis oil" na opakowaniach produktu jakim jest olej konopny, poziom uwagi właściwego kręgu odbiorców, w stosunku do towarów jakimi są towary z klasy 5, które wpływają na jego zdrowie i życie, wpływ internacjonalizacji społeczeństwa i procesów globalizacji. Organ uwzględniając te aspekty, dokonał oceny zgłoszonego do ochrony oznaczenia zgodnie z regułami wypracowanymi w doktrynie i judykaturze, odnosząc się też do argumentów zgłaszającego. W konsekwencji, zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego, ocenie tej nie można zarzucić naruszenia z art. 7, art. 77 § k.p.a., ocena ta nie wykracza też poza ramy swobodnej oceny dowodów wynikające z art. 80 k.p.a.
Naczelny Sąd Administracyjny nie podziela natomiast zarzutu naruszenia art. 1 § 1 i 2 p.u.s.a. w zw. z art. 3 § 1 p.p.s.a. Zgodnie z art. 1 § 1 i 2 p.u.s.a. sądy administracyjne sprawują wymiar sprawiedliwości przez kontrolę działalności administracji publicznej oraz rozstrzyganie sporów kompetencyjnych i o właściwość między organami jednostek samorządu terytorialnego, samorządowymi kolegiami odwoławczymi i między tymi organami a organami administracji rządowej. Kontrola ta sprawowana jest pod względem zgodności z prawem, jeżeli ustawy nie stanowią inaczej. Unormowanie to określa więc kognicję sądów administracyjnych oraz kryterium, zgodnie z którym dokonują one powierzonej im kontroli. Jego naruszenie może zatem nastąpić poprzez dokonanie kontroli z wykroczeniem poza zakres wskazany w tym przepisie albo też poprzez odmowę jej dokonania, mimo że sprawa mieści się w zakresie kognicji sądu (np. błędne odrzucenie skargi na podstawie art. 58 § 1 pkt 1 p.p.s.a), a także dokonanie tej kontroli na podstawie innego kryterium niż zgodność z prawem czy też innego niż wynikające w danej sprawie z ustawy szczególnej. Nie jest zaś uchybieniem wskazanym przepisom dokonanie kontroli zgodnej wprawdzie ze wskazanym zakresem i kryterium, lecz błędnej w tym sensie, że sąd administracyjny stwierdził (lub nie stwierdził) niezasadnie naruszenia przepisów postępowania lub prawa materialnego i zastosował w efekcie niewłaściwy środek prawny, np. przewidziany w art. 145 § 1 pkt 1 lit a i c p.p.s.a. (por. wyroki NSA: z 9 marca 2007 r., sygn. I OSK 1025/06; z 1 lutego 2007 r. sygn. II FSK 1047/06).
Mylne jest także przekonanie skarżącego kasacyjnie organu o tym, że ewentualne wady kontroli sądowoadministracyjnej mogą naruszać art. 3 § 1 p.p.s.a. Według tego przepisu, sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej i stosują środki określone w ustawie. Unormowanie to nie wskazuje kryteriów kontroli aktów lub czynności organów administracji publicznej ani w szczególności środków prawnych przysługujących sądom, administracyjnym w tejże kontroli (odsyłając do innych przepisów ustawy procesowej w tym zakresie). Reguluje ono natomiast właściwość sądów administracyjnych, wskazuje co jest przedmiotem kontroli sądowoadministracyjnej. Wobec tego cytowana regulacja mogłaby zostać naruszona jedynie wtedy, gdyby sąd wojewódzki wbrew swojej właściwości sprawy w ogóle nie rozpoznał (a nie byłoby przy tym przeszkód natury formalnej) lub rozpoznał sprawę nie należącą do swojej właściwości (por. wyrok NSA: z 28 marca 2008 r., sygn. akt II FSK 239/07; z 21 maja 2009 r. sygn. akt II FSK 193/08).
Mając jednak na względzie całokształt poczynionych wcześniej rozważań dotyczących zasadności pierwszego z zarzutów skargi kasacyjnej Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że istota sprawy jest dostatecznie wyjaśniona, w rozumieniu art. 188 p.p.s.a. Skład orzekający podziela pogląd, że sprawa jest dostatecznie wyjaśniona, gdy Naczelny Sąd Administracyjny - uwzględniając charakter postępowania kasacyjnego - może prawomocnie zweryfikować dokonaną przez wojewódzki sąd administracyjny kontrolę legalności zaskarżonego aktu (B. Dauter, A. Kabat, M. Niezgódka-Medek - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz. Wyd. VII; WKP 2018). Taka sytuacja zachodzi w niniejszej sprawie. Naczelny Sąd Administracyjny uznał bowiem, że stwierdzone przez Sąd pierwszej instancji naruszenie przepisów nie miało miejsca. W tej sytuacji wniosek o uchylenia zaskarżonego wyroku - zasługiwał na uwzględnienie. Jednocześnie uznając, że istota sprawy została dostatecznie wyjaśniona w rozumieniu art. 188 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny na podstawie art. 188 p.p.s.a. oraz art. 151 p.p.s.a. w zw. art. 193 tej ustawy, uchylił zaskarżony wyrok i oddalił skargę.
O kosztach postępowania orzeczono na podstawie art. 203 pkt 2) p.p.s.a. oraz art. 205 § 2 p.p.s.a. w zw. z § 14 ust. 1 pkt 2 lit. b) w zw. z § 14 ust. 1 pkt 1 lit. b) rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (tekst jedn. Dz.U. z 2018 r. poz. 265). Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił przy tym, że pełnomocnik organu, który sporządził skargę kasacyjną nie prowadził sprawy w postępowaniu przed Sądem pierwszej instancji.