II UK 362/17
Sąd Najwyższy2018-11-15
Sygnatura
II UK 362/17
Sąd
Sąd Najwyższy
Data orzeczenia
2018-11-15
Rodzaj
Wyrok
Treść orzeczenia
Sygn. akt II UK 362/17
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 22 listopada 2018 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Maciej Pacuda (przewodniczący, sprawozdawca)
SSN Zbigniew Korzeniowski
SSN Piotr Prusinowski
w sprawie z wniosku […] C. Sp. z o. o. z siedzibą we W. obecnie L. sp. z o. o.
we W. i A. W.
przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych Oddziałowi we W.
o ubezpieczenie społeczne i ustalenie podstawy wymiaru składek,
po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Pracy i Ubezpieczeń
Społecznych w dniu 22 listopada 2018 r.,
skargi kasacyjnej organu rentowego od wyroku Sądu Apelacyjnego […]
z dnia 13 grudnia 2016 r., sygn. akt III AUa […],
oddala skargę kasacyjną.
UZASADNIENIE
Sąd Okręgowy – Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych we W. wyrokiem
z dnia 19 listopada 2015 r. oddalił odwołania wniesione przez […] C. Sp. z o.o.
we W. (obecnie L. Sp. z o.o.) oraz ubezpieczoną A. W. od decyzji Zakładu
Ubezpieczeń Społecznych Oddziału we W. z dnia 11 lutego 2015 r., którą organ
rentowy stwierdził, że ubezpieczona jako osoba wykonująca pracę na podstawie
2
umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się
przepisy dotyczące zlecenia u płatnika składek, tj. odwołującej się spółki, podlega
obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu w
wymienionych w tej decyzji okresach.
Sąd Okręgowy ustalił, że odwołująca się spółka działa od 2007 r. i prowadzi
działalność gospodarczą w zakresie „lokalizacji", która jest usługą o charakterze
kompleksowym i oprócz tłumaczenia instrukcji zawiera jeszcze co najmniej jeden
element, np. opracowanie interfejsu, tłumaczenia dokumentacji i opracowanie
strony internetowej. Lokalizacja ma za zadanie przygotować produkty powstałe w
jednym kraju do dystrybucji w innym kraju przez dostosowanie przekazów
związanych z produktami do języka kraju docelowego, przy jednoczesnym
uwzględnieniu prawnych i kulturowych uwarunkowań uzależnionych od kraju, w
którym produkty te mają być lokowane.
Odwołująca się spółka zatrudniała osoby na podstawie umów o pracę, które
zajmowały się weryfikacją wykonanych tłumaczeń. Współpracowała także z
osobami prowadzącymi działalność gospodarczą oraz zawierała umowy
cywilnoprawne dotyczące tłumaczenia, które są częścią świadczonych przez nią
usług płatnika, tj. lokalizacji. Przedmiotem dokonanych tłumaczeń w ramach
zawieranych umów cywilnoprawnych była dokumentacja techniczna, interfejs
użytkownika, oprogramowania, materiały marketingowe, dokumentacja
przetargowa, dokumentacja medyczna. Tłumacz był zobowiązany do kierowania się
dokumentacją przedłożoną przez odwołującą się spółkę, w szczególności kartą
tłumacza oraz instrukcją tłumaczenia, które wskazywały, jakie narzędzia ma
wykorzystać przyjmujący zamówienie dla wykonania tłumaczenia, z jakich
słowników ma skorzystać, jakie czynności ma podjąć, aby tłumaczenie było zgodne
z oczekiwaniami zamawiającego oraz jak ma postąpić w sytuacji, gdy powstaną
komplikacje. Przy składaniu zamówienia na tłumaczenie było ono wyceniane, w
momencie składania zamówienia była określana kwota, która zostanie wypłacona
za terminowe wykonanie dzieła, pod warunkiem zachowania wysokiej jakości i
usunięcia wszelkich wad, jeżeli te wystąpią. Tłumacz mógł używać dostarczonych
słowników C. oraz używać dostarczonej pamięci T.. Był sprawdzany pod względem
błędów i oceniany pod względem pisowni, składni i stylistyki. Projekt to materiał
3
otrzymany przez klienta, który był przekazywany przez odwołującą się spółkę, miał
swój określony termin wykonania i swoją objętość. Przekazywano go osobie, która
następnie projekt ten realizowała. Wynagrodzenie za tłumaczenie było zawarte w
zamówieniu.
Sąd pierwszej instancji ustalił ponadto, że ubezpieczona A. W. zawarła z
odwołującą się spółką umowy cywilnoprawne w dniach 2, 3, 4 i 16 kwietnia 2011 r.
o numerach: 90/2011, 93/2011, 97/2011, 98/2011, 99/2011, 107/2011 i 108/201, w
dniach 9 i 23 lipca 2011 r. o numerach 172/2011 i 178/2011 oraz w dniu 7 listopada
2011 r. o numerze 211/2011, których przedmiotem było wykonanie tłumaczenia
zgodnie z zamówieniem. Ubezpieczona zajmuje się tłumaczeniami, przeważnie
wykonuje tłumaczenia dotyczące urządzeń dla szpitali. Teksty dotyczą aparatury
medycznej, analizatorów biochemicznych, czasami patentów naukowych. W latach
2009-2010 prowadziła własną działalność gospodarczą. Pracowała też w Spółce
„F.” i innych biurach jako tłumacz. W okresie od dnia 16 lipca 2014 r. do dnia 29
października 2014 r. organ rentowy przeprowadził u odwołującej się spółki
postępowanie kontrolne. Kontrola wykazała, że ubezpieczona w spornych okresach
nie została zgłoszona do obowiązkowych ubezpieczeń społecznych z tytułu
wykonywania pracy na podstawie umów cywilnoprawnych, zwanych przez
odwołującą się spółkę „umowami o dzieło”, do których zgodnie z Kodeksem
cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, a nadto, że od uzyskanego
przychodu nie naliczono składek na ubezpieczenie społeczne.
Powołując się na tak ustalony stan faktyczny sprawy, Sąd Okręgowy
stwierdził, że spór w tej sprawie sprowadzał się w istocie do rozstrzygnięcia, czy
ubezpieczona w rzeczywistości świadczyła w spornych okresach na rzecz
odwołującej się spółki jako płatnika składek pracę polegającą na wykonywaniu
tłumaczeń na podstawie umowy o dzieło, jak wynikało to z treści umowy zawartej
przez strony, czy też na podstawie umowy o świadczenie usług, do której stosuje
się przepisy o zleceniu, a w związku z tym, czy odwołująca się spółka miała
obowiązek zgłosić ubezpieczoną do obowiązkowych ubezpieczeń społecznych z
tytułu wykonywania zlecenia, a następnie odprowadzać składki na te ubezpieczenie
społeczne, czy też nie. W konsekwencji należało rozstrzygnąć, czy czynności
polegające na wykonaniu tłumaczenia z języka obcego mogły być potraktowane
4
jako wykonanie dzieła, a tym samym, czy stosunek zobowiązaniowy istniejący
między stronami mógł być potraktowany jako umowa rezultatu, czy też był w istocie
inną umową cywilnoprawną.
Sąd pierwszej instancji przytoczył art. 6 ust. 1 pkt 4 i art. 12 ust. 1 ustawy o
systemie ubezpieczeń społecznych oraz art. 734 k.c., art. 750 k.c. i art. 627 k.c., a
także wskazał na podstawowe elementy umów zlecenia oraz umów o dzieło.
Odniósł się również do regulacji zawartych w prawie autorskim, tj. w art. 1 ust. 1
ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Podsumowując treść tych regulacji, Sąd pierwszej instancji zwrócił uwagę, że
rozróżnienie dwóch rodzajów umów cywilnoprawnych, tj. umowy o dzieło oraz
umowy zlecenia, pociąga za sobą istotne konsekwencje na gruncie ubezpieczeń
społecznych, bowiem w związku z wykonywaniem określonego dzieła, na
podstawie zawartej pomiędzy stronami umowy o dzieło, co do zasady, nie
odprowadza się składek na ubezpieczenia społeczne. Sąd ten podkreślił również,
że sama terminologia, jaką posługiwano się w przedmiotowych umowach,
określonych jako umowy o dzieło, była bez znaczenia przy interpretowaniu i
oznaczeniu faktycznego stosunku prawnego łączącego strony. Według Sądu
Okręgowego, po przeanalizowaniu treści tych umów nie było żadnych wątpliwości,
że strony łączyły umowy o wykonanie usług zbliżone do zlecenia, do których
znajdują zastosowanie przepisy o zleceniu w rozumieniu art. 750 k.c. w związku z
art. 734 k.c. Rezultat, jaki miał być osiągnięty w drodze realizacji umowy, nie został
bowiem określony w sposób pozwalający zakwalifikować zawarte umowy jako
umowy o dzieło.
Sąd Apelacyjny - Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych […] wyrokiem z
dnia 13 grudnia 2016 r., wydanym na skutek apelacji wniesionej przez odwołującą
się […] C. Sp. z o.o. we W. od wyroku Sądu pierwszej instancji, zmienił ten wyrok i
poprzedzającą go decyzję organu rentowego w ten sposób, że ustalił, iż
ubezpieczona A. W. nie podlegała obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym i
ubezpieczeniu zdrowotnemu w okresach od dnia 2 kwietnia 2011 r. do dnia 11 maja
2011 r., od dnia 9 lipca 2011 r. do dnia 17 sierpnia 2011 r. i od dnia 7 listopada
2011 r. do dnia 2 grudnia 2011 r.
5
Zdaniem Sądu Apelacyjnego, choć Sąd Okręgowy prawidłowo ustalił w
sprawie okoliczności faktyczne oraz przyjął prawidłowe podstawy prawne
rozstrzygnięcia, to jednak doszedł do błędnych wniosków i w konsekwencji wydał
niesłuszny wyrok.
Sąd Apelacyjny przypomniał, że umowa o dzieło należy do umów rezultatu,
tzn. że oceny wykonania tej umowy dokonuje się przez pryzmat osiągnięcia
konkretnego, indywidualnie oznaczonego wytworu, tj. dzieła, które może mieć
postać zarówno materialną, jak i niematerialną. Wykonanie oznaczonego dzieła jest
zwykle określonym procesem pracy lub twórczości o możliwym do wskazania
momencie początkowym i końcowym, którego celem jest doprowadzenie do efektu
(rezultatu) przyjętego przez strony w momencie zawierania umowy. Ryzyko
nieosiągnięcia rezultatu obciąża przy tym przyjmującego zamówienie. W umowie o
dzieło powinien być więc określony jej rezultat w sposób z góry przewidziany, w
szczególności przy użyciu obiektywnych jednostek metrycznych. Zawarta w tego
typu rezultatach myśl twórcza czy też techniczna składa się na określoną całość i
jest integralnym elementem. Dzieło nie musi mieć przy tym cech indywidualności w
takiej mierze jak utwór, nie zawsze musi być tworem jedynym i niepowtarzalnym,
chronionym prawem autorskim i wymagającym od jego autora posiadania
specjalnych umiejętności. Tym niemniej, musi być wyrazem kreatywności,
umiejętności, myśli technicznej i powinno być przedmiotem zindywidualizowanym
już w samej umowie. Dzieło jest rezultatem przyszłym, z reguły czasochłonnym,
strony muszą przewidzieć upływ pewnego czasu na wykonanie zamówienia.
Sąd drugiej instancji podkreślił również, że sama nazwa umowy nie ma
decydującego znaczenia dla określenia jej charakteru, ponieważ dla prawidłowej
oceny charakteru prawnego łączącego strony stosunku prawnego zasadnicze
znaczenie mają ustalenia faktyczne dotyczące okoliczności zawarcia umowy, jej
celu i zamiaru stron. Dodatkowo przy kwalifikacji umów łączących strony, jako
umów o dzieło lub umów o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio
przepisy o umowie zlecenia, należy brać pod uwagę art. 353 1 k.c., który wprowadza
zasadę swobody umów, umożliwiającą stronom wybór stosunku prawnego, który
będzie je łączył. Zasada ta jednak nie ma charakteru bezwzględnego, gdyż
stosunek prawny łączący strony musi być oceniany pod kątem zgodności jego
6
treści i celu z ustawą, zasadami współżycia społecznego oraz naturą stosunku
prawnego. Wola zawarcia określonej umowy przez strony nie może być więc
decydująca, jeżeli zawarta umowa ma na celu obejście prawa.
Mając na uwadze powyższe założenia, Sąd Apelacyjny przyjął, że w
rozpatrywanej sprawie rzeczywistym celem spornych umów była realizacja
określonego dzieła i zmierzanie do osiągnięcia konkretnego rezultatu. Określony
przez strony przedmiot umów, tj. wykonanie tłumaczenia zgodnego z zamówieniem,
oznaczonym kodem, bez wątpienia wskazywał na to, że chodziło o wykonanie
zindywidualizowanych czynności, przez osobę wybraną przez płatnika z uwagi na
posiadanie wysokich i rzadkich kwalifikacji, której działanie miało doprowadzić do
stworzenia nowego, unikatowego wytworu.
W sprawie było bezsporne, że ubezpieczona w okresach objętych
zaskarżoną decyzją wykonywała na rzecz odwołującej się spółki czynności
polegające na tłumaczeniu określonych tekstów. Mimo że była to w zasadzie stała
współpraca pomiędzy stronami umów, to jednak nie było to „zwykłe”, odtwórcze
tłumaczenie tekstów stricte związanych z przedmiotem działalności zamawiającego,
przy którym tłumacz dokonuje czynności tłumaczenia zgodnie ze sztuką,
dochowując należytej staranności w tej mierze. Zawarte przez strony umowy
dotyczyły bowiem wykonania tłumaczenia bardzo specyficznych i rzadkich, bo
wysoce technicznych dokumentów, takich jak: patenty naukowe, instrukcje obsługi
aparatury medycznej, analizatorów biochemicznych badających krew pod katem
chorób genetycznych, a to natomiast wymagało od tłumacza, przyjmującego
zamówienie do wykonania, nie tylko samych umiejętności translatorskich, ale
przede wszystkim doświadczenia i umiejętności posługiwania się przez niego
wysoką znajomością specyficznego w tej mierze słownictwa, doboru słów oraz
konkretnymi i zarazem wysoce specjalistycznymi umiejętnościami technicznymi,
dzięki którym tłumaczone specjalistyczne teksty, miały być zrozumiałe dla odbiorcy
i nadawać się do zastosowania.
Zdaniem Sądu Apelacyjnego, nie było to zatem powtarzalne tłumaczenie
tekstów za wynagrodzeniem, lecz za każdym razem chodziło o wykonanie
tłumaczenia konkretnego zamówienia, indywidualnie oznaczonego w kolejnych
spornych umowach, pod postacią odpowiedniego kodu. Nie ulega natomiast
7
wątpliwości, że dokonanie tłumaczenia tekstu może być uznane za rezultat dzieła.
A. W. posiada zaś nie tylko odpowiednie wykształcenie - wyższe politechniczne, ale
również od kilku lat, na podstawie umów cywilnoprawnych, dokonuje tłumaczeń z
języka angielskiego dotyczących wiedzy technicznej.
Uwzględniając powyższe rozważania, Sąd Apelacyjny stanął na stanowisku,
że praca, którą wykonywała A. W., zawierała jednak, wbrew przekonaniu Sądu
pierwszej instancji i organu rentowego, element własnej twórczości. W
konsekwencji treść zawartych przez strony umów, okoliczności ich zawarcia oraz
wykonanie doprowadziły Sąd Apelacyjny do wniosku, że nie były to umowy o
świadczenie usług, lecz umowy o dzieło. Powinny one zatem zostać
zakwalifikowane jako umowy o dzieło w rozumieniu art. 627 k.c. W związku z tym
nie było obowiązku objęcia A. W. obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi na
podstawie art. 6 ust. 1 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz
odpowiednio obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego na podstawie art. 66 ust. 1
pkt 1 lit. e ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej
finansowanych ze środków publicznych.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział we W. wniósł do Sądu
Najwyższego skargę kasacyjną od wyroku Sądu Apelacyjnego […] z dnia 13
grudnia 2016 r., zaskarżając ten wyrok w całości i zarzucając mu naruszenie prawa
materialnego, to jest:
1. art. 6 ust. 1 pkt 4, art. 12 ust. 1 i 3, art. 13 pkt 2, art. 18 ust. 1 i 3 oraz
art. 20 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń
społecznych (dalej jako ustawa systemowa), przez błędne uznanie, że umowy
cywilnoprawne łączące ubezpieczoną A. W. z L. Sp. z o.o. (dawniej […] C. Sp. z
o.o.) są umowami o dzieło, a co za tym idzie błędne ustalenie, iż wymieniona
ubezpieczona nie podlega w spornych okresach obowiązkowym ubezpieczeniom
społecznym tj. ubezpieczeniu emerytalnemu, rentowym i wypadkowemu z tytułu
wykonywania umów o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym
stosuje się przepisy dotyczące zlecenia;
2. art. 627 k.c. oraz art. 750 k.c. w związku z art. 734 k.c., przez błędną
wykładnię i zastosowanie przy przyjęciu, że umowy cywilnoprawne zawarte przez
płatnika składek z ubezpieczoną są umowami o dzieło, albowiem ich wykonanie
8
skutkowało powstaniem określonego rezultatu, podczas gdy prawidłowa wykładnia i
zastosowanie wskazanych przepisów wskazuje, iż ubezpieczona wykonywała
sporne umowy na zasadach staranności, co świadczy jednoznacznie o tym, iż
umowy są umowami o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy
dotyczące zlecenia;
3. art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach
opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, przez ich zastosowanie i
uznanie, że ubezpieczona nie podlega w spornych okresach ubezpieczeniu
zdrowotnemu, podczas gdy Sąd Apelacyjny[…], mając na względzie treść art. 66
ust. 1 pkt 1 lit. e powołanej ustawy oraz art. 109 ust. 1 w związku z art. 109 ust. 5 i
art. 110 tejże ustawy, jak i art. 1 k.p.c. w związku z art. 476 § 2 i 3 k.p.c.
rozstrzygnął o kwestii podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu z przekroczeniem
kompetencji ustawowych, a mianowicie w sprawie niebędącej sprawą cywilną -
sprawą z zakresu ubezpieczeń społecznych z naruszeniem właściwości rzeczowej
Dyrektora Oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia. Prezesa Funduszu i Sądów
Administracyjnych,
a także naruszenie przepisów postępowania, to jest:
1. art. 382 k.p.c., przez pominięcie znacznej części zebranego materiału
dowodowego dotyczącego sposobu wykonywania spornych umów, świadczącego o
ich powtarzalności, braku jednorazowości oraz wielości i różnorodzajowości
podejmowanych czynności, a także rozciągnięciu w czasie wykonania określonych
czynności i tym samym bezpodstawnym oparciu skarżonego orzeczenia jedynie na
fragmentarycznym i dowolnie wybranym materiale dowodowym, prowadzącym
według Sądu do uznania, iż sporne umowy nie są umowami starannego działania,
a są umowami o dzieło z uwagi na fakt, że prowadzą do powstania określonego
rezultatu, podczas gdy całość materiału dowodowego zebranego w postępowaniu
w pierwszej instancji, jak i w postępowaniu apelacyjnym nakazywała poczynienie
ustaleń odmiennych;
2. art. 316 § 1 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c., przez nieuwzględnienie
stanu rzeczy istniejącego w chwili zamknięcia rozprawy apelacyjnej, który
wskazywał, że zgromadzone w sprawie dowody jednoznacznie przemawiają za
twierdzeniem, iż sporne umowy są umowami starannego działania, tj. umowami o
9
świadczenie usług, do których stosuje się przepisy dotyczące zlecenia i jako takie
winny stanowić tytuł do objęcia ubezpieczonej u płatnika składek w spornych
okresach obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi,
3. art. 328 § 2 k.p.c. w związku z art. 391 k.p.c., przez niewskazanie przez
Sąd drugiej instancji w uzasadnieniu orzeczenia powodów, dla których nie wziął
pod uwagę faktów i dowodów świadczących o podjęciu się przez ubezpieczoną w
ramach spornych umów procesu tłumaczeń zgodnie z bieżącymi
zapotrzebowaniem płatnika składek, uzależnionym z kolei od zleceń związanych z
potrzebami kontrahentów płatnika składek, co uniemożliwia dokonanie oceny toku
wywodu i tym samym weryfikację wydanego wyroku.
Powołując się na tak sformułowane zarzuty kasacyjne, skarżący wniósł o
uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Apelacyjnego w całości i przekazanie sprawy
temu Sądowi do ponownego rozpoznania, ewentualnie z ostrożności procesowej, w
przypadku jeśli zarzuty naruszenia przepisów postępowania okażą się niezasadne,
o uchylenie zaskarżonego wyroku Sądu Apelacyjnego w całości i orzeczenie co do
istoty sprawy, a nadto o zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w
postępowaniu kasacyjnym.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Rozpatrywana w niniejszym postepowaniu skarga kasacyjna jest
nieuzasadniona.
Odnosząc się w pierwszej kolejności do podniesionych w tej skardze
zarzutów naruszenia przepisów postępowania, wypada przypomnieć, że zgodnie z
art. 382 k.p.c., sąd drugiej instancji orzeka na podstawie materiału zebranego w
postępowaniu w pierwszej instancji oraz w postępowaniu apelacyjnym. Materiałem
zebranym w rozumieniu tego przepisu są zaś twierdzenia, wnioski i zarzuty stron
oraz przeprowadzone dowody. Kasacyjny zarzut naruszenia art. 382 k.p.c. może
więc być usprawiedliwiony tylko wówczas, kiedy skarżący wykaże, że sąd drugiej
instancji bezpodstawnie nie uzupełnił postępowania dowodowego lub pominął
część zebranego materiału, jeżeli uchybienia te mogły mieć wpływ na wynik sprawy,
albo kiedy mimo przeprowadzenia postępowania dowodowego orzekł wyłącznie na
10
podstawie materiału zgromadzonego przez sąd pierwszej instancji lub oparł swoje
rozstrzygnięcie na własnym materiale, pomijając wyniki postępowania dowodowego
przeprowadzonego przez sąd pierwszej instancji (por. postanowienie Sądu
Najwyższego z dnia 26 marca 1998 r., II CKN 815/97, Wokanda 1999 nr 1, poz. 6
oraz wyroki: z dnia 16 marca 1999 r., II UKN 520/98, OSNAPiUS 2000 nr 9,
poz. 372; z dnia 8 grudnia 1999 r., II CKN 587/98, LEX nr 479343; z dnia 6 lipca
2000 r., V CKN 256/00, LEX nr 52657; z dnia 13 września 2001 r., I CKN 237/99,
LEX nr 52348; z dnia 22 lipca 2004 r., II CK 477/03, LEX nr 269787; z dnia 10
stycznia 2008 r., IV CSK 339/07, LEX nr 492178; z dnia 24 kwietnia 2008 r.,
IV CSK 39/08, LEX nr 424361 i z dnia 24 czerwca 2008 r., II PK 323/07, LEX nr
491386). Art. 382 k.p.c. nie nakłada przy tym na sąd drugiej instancji obowiązku
przeprowadzenia postępowania dowodowego, lecz sąd ten jest władny
samodzielnie dokonać ustaleń faktycznych bez potrzeby uzupełniania materiału
dowodowego zebranego przed sądem pierwszej instancji, o ile zachodzą ku temu
potrzeby. Uzupełnienie postępowania przed sądem apelacyjnym o dowody, które
mimo wniosku strony sąd pierwszej instancji pominął, jest uzasadnione wówczas,
gdy dotyczą one okoliczności istotnych z punktu widzenia prawa materialnego
mającego znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy (por. wyroki Sądu Najwyższego: z
dnia 26 maja 1999 r., III CKN 254/98, LEX nr 521901; z dnia 2 marca 2000 r.,
III CKN 257/00, LEX nr 530723; z dnia 17 lipca 2008 r., II CSK 102/08, LEX nr
447689 oraz z dnia 27 marca 2012 r., III UK 75/11, LEX nr 1213419).
Skarżący wiąże naruszenie art. 382 k.p.c. w niniejszej sprawie z
„pominięciem znacznej części materiału dowodowego dotyczącego sposobu
wykonywania spornych umów, świadczących o ich powtarzalności, braku
jednorazowości oraz wielości i różnorodzajowości podejmowanych czynności, a
także rozciągnięciu w czasie w czasie wykonywania określonych czynności”. Nie
dostrzega jednak, że Sąd Apelacyjny, w pełni aprobując ustalenia faktyczne
poczynione przez Sąd Okręgowy, wcale okoliczności tych nie pominął. Przeciwnie,
były one przedmiotem szczegółowej oceny w postępowaniu apelacyjnym, czemu
Sąd drugiej instancji dał wyraz w pisemnych motywach zaskarżonego wyroku,
wyjaśniając, dlaczego uznał, że przedmiotem spornych umów, mimo ich wielości,
nie było powtarzalne tłumaczenie tekstów za wynagrodzeniem, lecz za każdym
11
razem jednorazowe wykonanie tłumaczenia konkretnego zamówienia. Tym samym
w postępowaniu przed tym Sądem nie doszło do naruszenia art. 382 k.p.c.
Niezrozumiały, zdaniem Sądu Najwyższego, jest z kolei kasacyjny zarzut
naruszenia art. 316 § 1 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c., jeśli zważyć, że o
naruszeniu tego przepisu można mówić wówczas, gdy sąd, wydając orzeczenie,
nie uwzględnił między innymi stanu faktycznego zaistniałego w toku postępowania
odwoławczego, a taka sytuacja w niniejszej sprawie z całą pewnością nie wystąpiła.
Doszło w niej jedynie do dokonania odmiennej oceny prawnej dowodów
zgromadzonych w całości w postępowaniu pierwszoinstancyjnym.
Jeśli natomiast chodzi o zarzut naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. w związku z
art. 391 § 1 k.p.c., to Sąd Najwyższy wypowiadał się w tej kwestii wielokrotnie,
wyjaśniając, że naruszenie tego przepisu z reguły nie ma wpływu na treść wyroku,
gdyż uzasadnienie sporządzane jest dopiero po jego wydaniu (por. wyroki Sądu
Najwyższego: z dnia 1 lipca 1998 r., I PKN 220/98, OSNAPiUS 1999 nr 15,
poz. 482; z dnia 9 lipca 1998 r., I PKN 234/98, OSNAPiUS 1999 nr 15, poz. 487; z
dnia 7 kwietnia 1999 r., I PKN 653/98, OSNAPiUS 2000 nr 11, poz. 427 oraz z dnia
5 września 2001 r., I PKN 615/00, OSNP 2003 nr 15, poz. 352). Wyjątkowo jednak,
niezgodne z art. 328 § 2 k.p.c. sporządzenie uzasadnienie wyroku sądu drugiej
instancji, może stanowić usprawiedliwioną podstawę skargi kasacyjnej, gdy
niezachowanie jego wymagań konstrukcyjnych będzie czynić zasadnym kasacyjny
zarzut naruszenia prawa materialnego przez jego zastosowanie do niedostatecznie
jasno ustalonego stanu faktycznego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5
września 2001 r., I PKN 615/00, OSNP 2003 nr 15, poz. 352) lub gdy uniemożliwia
całkowicie dokonanie oceny toku wywodu, który doprowadził do wydania
orzeczenia (por. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 18 marca 2003 r., IV CKN
1862/00, LEX nr 109420 oraz z dnia 15 lipca 2011 r., I UK 325/10, LEX nr 949020)
albo nie pozwala na jego kontrolę kasacyjną (por. wyroki Sądu Najwyższego: z dnia
20 lutego 2003 r., I CKN 65/01, LEX nr 78271; z dnia 6 lipca 2011 r., I CSK 67/11,
LEX nr 970061). Podobny pogląd Sąd Najwyższy wyraził w motywach w wyroku z
dnia 2 czerwca 2011 r., I CSK 581/10 (LEX nr 950715), wywodząc, że przez
sporządzenie uzasadnienia nieodpowiadającego warunkom, jakie stawia
wymieniony przepis, może wyjątkowo wypełniać podstawę kasacyjną przewidzianą
12
w art. 3983 § 1 pkt 2 k.p.c. Ma to jednak miejsce wówczas, gdy wskutek uchybienia
konkretnym wymaganiom określonym w art. 328 § 2 k.p.c. zaskarżone orzeczenie
nie poddaje się kontroli kasacyjnej, czyli gdy stwierdzone wady mogły mieć
szczególnie negatywny wpływ na wynik sprawy. Także doktryna aprobuje
przedstawioną wyżej interpretację (por. Komentarz A. Jakubeckiego do art. 328
k.p.c. i podana tam literatura (w:) Komentarz do Kodeksu Postępowania cywilnego,
pod. red. H. Dolecki, T. Wiśniewski, LEX 2011, por. też Kodeks postępowania
cywilnego. Komentarz pod red. A. Zielińskiego, Warszawa 2008 r., s. 504-506 i cyt.
tam literatura). Zatem, według dominującego poglądu nauki i judykatury, o
uchybieniu art. 328 § 2 k.p.c. można mówić jedynie wtedy, gdy uzasadnienie
zaskarżonego orzeczenia nie zawiera danych pozwalających na kontrolę tego
rozstrzygnięcia. W niniejszej sprawie żadna z opisanych wyżej sytuacji jednak nie
występuje. Wbrew odmiennemu stanowisku skarżącego, treść uzasadnienia
zaskarżonego orzeczenia pozwala bowiem na dokonanie oceny zawartego w nim
wywodu i prześledzenie toku rozumowania, które doprowadziło do przyjętego w tym
orzeczeniu rozstrzygnięcia.
Zdaniem Sądu Najwyższego, nie jest uzasadniony również podniesiony w
rozpatrywanej skardze kasacyjnej w ramach materialnoprawnej podstawy
zaskarżenia zarzut naruszenia art. 627 k.c. i art. 750 k.c. w związku z art. 734 k.c.
W tym zakresie Sąd Najwyższy stwierdza, że podstawowe znaczenie dla oceny
stosunku zobowiązaniowego ma nie literalne brzmienie umowy, ale przede
wszystkim zgodny zamiar stron i cel umowy. Należy jednakże podkreślić, że jeżeli
strony chcą zawrzeć umowę danego rodzaju i sporządzają jej treść tylko na
potrzeby osiągnięcia korzystnego dla siebie skutku prawnego, to podstawowym
kryterium kwalifikacji natury stosunku prawnego jest charakter umowy faktycznie
wykonywanej. O prawidłowym określeniu rodzaju umowy cywilnoprawnej nie
decyduje ani wyłącznie nazwa umowy, ani jej formalne postanowienia. Zasadniczo
oceniany jest sposób wykonywania umowy, a w szczególności realizowanie przez
strony - nawet wbrew postanowieniom umowy - cech charakterystycznych dla
danego stosunku prawnego, które odróżniają zawartą i realizowaną umowę od
innych umów cywilnoprawnych.
13
Na podstawie analizy dotychczasowego orzecznictwa można wyprowadzić
ogólny wniosek, zgodnie z którym, jeśli umowa wykazuje cechy wspólne dla co
najmniej dwóch różnych rodzajów (typów) umów (np. umowy rezultatu i umowy
starannego działania), to w celu dokonania jej właściwej kwalifikacji prawnej należy
posłużyć się metodą typologiczną, której istota sprowadza się do poczynienia
ustaleń w kierunku, jakie cechy przeważają (dominują) w umowie (por. w
szczególności wyroki Sądu Najwyższego: z dnia 26 marca 2008 r., I UK 282/07,
LEX nr 411051; Gdańskie Studia Prawnicze-Przegląd Orzecznictwa 2009 nr 2,
s. 103, z glosą A. Musiały i z dnia 5 maja 2010 r., I PK 8/10, Monitor Prawa Pracy
2011 nr 2, s. 102). Innymi słowy, w razie wątpliwości, czy dana umowa jest -
przykładowo - umową o dzieło, czy umową o świadczenie usług, należy ustalić, czy
w treści i sposobie jej wykonywania przeważają cechy którejś z tych umów. Dopiero
wówczas, gdy umowa poddawana analizie (w swej treści, a zwłaszcza w sposobie
wykonywania) wykazuje z ich jednakowym nasileniem cechy wspólne dla co
najmniej dwóch różnych wzorców umownych, o jej typie (rodzaju) decyduje zgodny
zamiar stron i cel umowy, który może (ale wcale nie musi) wyrażać się także w
nazwie umowy. Istotne (pomocne) przy kwalifikacji takiej umowy jest też
uwzględnienie okoliczności towarzyszących jej zawarciu (por. wyrok Sądu
Najwyższego z dnia 18 czerwca 1998 r., I PKN 191/98, OSNAPiUS 1999 nr 14,
poz. 449).
Należy więc przypomnieć, że umowa o dzieło, należąca do kategorii umów o
świadczenie usług, regulowana w art. 627 k.c., jest kwalifikowana jako
zobowiązanie rezultatu i odróżniana od zobowiązań starannego działania.
Przyjmuje się, że rezultat, na który umawiają się strony, musi być z góry określony;
powinien mieć byt samoistny, obiektywnie osiągalny i pewny. Element
konstrukcyjny tej umowy stanowi zobowiązanie do wykonania oznaczonego dzieła,
więc starania przyjmującego zamówienie na dzieło mają doprowadzić w przyszłości
do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (art. 628 § 1, 629, 632 k.c.).
W doktrynie i judykaturze dzieło określane jest jako rezultat pracy fizycznej lub
umysłowej, materialny lub ucieleśniony materialnie, mający cechy pozwalające
uznać go za przedmiot świadczenia przyjmującego zamówienie (por. wyroki Sądu
Najwyższego z dnia 18 czerwca 2003 r., II CKN 269/01, OSNC 2004 nr 9, poz. 142
14
i z dnia 5 marca 2004 r., I CK 329/03, niepublikowany). Wykonanie dzieła
najczęściej przybiera więc postać wytworzenia rzeczy lub dokonania zmian w
rzeczy już istniejącej (naprawienie, przerobienie, uzupełnienie); takie dzieła
uważane są za rezultaty materialne umowy. Poza rezultatem materialnym (corpus
mechanicum), dzieło może jednak powstać także w postaci niematerialnej.
Przyjmuje się więc, że dziełem są również rezultaty niematerialne, które mogą, lecz
nie muszą być ucieleśnione w jakimkolwiek przedmiocie materialnym, byle zostały
utrwalone w postaci poddającej się ocenie ze względu na istnienie wad lub gdy
można uchwycić istotę osiągniętego rezultatu (por. postanowienie Sądu
Najwyższego z dnia 9 października 2012 r., II UK 125/12, niepublikowane oraz
wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 1999 r., IV CKN 152/00, OSNC 2001
nr 4, poz. 63). Dzieło nie musi wprawdzie być czymś nowatorskim i
niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne,
wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane
prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami
zamawiającego. Przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do
weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego
w momencie zawierania umowy. Dzieło jest wytworem, który w momencie
zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w
sposób wskazujący na jego indywidualne cechy. Dlatego też jednym z kryteriów
umożliwiających odróżnienie umowy o dzieło od umowy o świadczenie usług jest
możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych. Sprawdzian
taki jest zaś niemożliwy do przeprowadzenia, jeśli strony nie określiły w umowie
cech i parametrów indywidualizujących dzieło. Należy też podkreślić, że przedmiot
umów z udziałem profesjonalisty stanowi elementarną cechę kontraktu opisanego
w treści art. 627 k.c. Powinien on być oznaczony in concreto, ściśle według
schematu właściwego dla danego rodzaju umowy, niezależnie od rodzaju
prowadzonej działalności i oczywistości jego powstania z racji określonych
umiejętności, cech osobistych wykonawcy. Oznaczenie dzieła następuje przy tym
pierwotnie - już w trakcie układania postanowień umownych (por. wyrok Sądu
Najwyższego z dnia 17 stycznia 2017 r., III UK 53/16, LEX nr 2188651). Ułomna
konstrukcja przedmiotu umów nie rodzi z kolei żadnego domniemania (faktycznego
15
ani prawnego), że chodzi wyłącznie o uzyskanie konkretnego rezultatu. Ten
bowiem może być osiągnięty w toku wykonania różnych rodzajów umów. Wynika z
tego, że na gruncie ubezpieczenia społecznego umowa, której przedmiot został
przez profesjonalistę określony nieprecyzyjnie, nie może być kwalifikowana jako
wyjątek od reguły, usprawiedliwiający fakt niepodlegania ubezpieczeniu
społecznemu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2017 r., II UK
147/16, LEX nr 2296861). Taki brak kryteriów określających pożądany przez
zamawiającego wynik (wytwór) umowy prowadzi natomiast do wniosku, że
przedmiotem zainteresowania zamawiającego jest wykonanie określonych
czynności, a nie ich rezultat. Wykonanie określonej czynności (szeregu
powtarzających się czynności), bez względu na to, jaki rezultat czynność ta
przyniesie, jest zaś cechą charakterystyczną tak dla umów zlecenia (gdy chodzi o
czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i dla umów o świadczenie usług
nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750
k.c.). W odróżnieniu od umowy o dzieło, przyjmujący zamówienie w umowie
zlecenia (umowie o świadczenie usług) nie bierze więc na siebie ryzyka
pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe
wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.),
podczas gdy odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło
niewątpliwie jest odpowiedzialnością za rezultat (por. wyrok Sądu Najwyższego:
z dnia 11 sierpnia 2016 r., II UK 316/15, LEX nr 2113367; z dnia 12 sierpnia 2015 r.,
I UK 389/14, LEX nr 1816587; z dnia 28 sierpnia 2014 r., II UK 12/14, LEX nr
1521243; z dnia 8 października 2013 r., III UK 126/12, OSNP 2014 nr 9, poz. 135).
Podkreśla się także, że czynności stanowiące przedmiot umowy o świadczenie
usług również prowadzą do wystąpienia określonych skutków, gdyż każda
czynność człowieka rodzi następstwa i prowadzi do zmiany rzeczywistości, w której
następuje. Tak więc wynikiem umowy o świadczenie usług jest również określony
rezultat, tyle tylko że w tym przypadku nie stanowi on elementu istotnego tej więzi
prawnej, jak ma to miejsce w umowie o dzieło. Użyty w treści art. 627 k.c. termin
„oznaczenie” odnosi się do - następującego pierwotnie w trakcie układania
postanowień umownych - „oznaczenia” indywidualnego efektu, natomiast w
przypadku umowy „o świadczenie usług” (art. 750 w zw. z art. 734 k.c.) - użycie
16
zwrotu „świadczenie usług”, opisuje - przez samo użycie liczby mnogiej - kategorię
powtarzających się działań (zobowiązanie ciągłe). Trzeba też mieć na względzie,
że stosunek prawny wynikający z umowy o dzieło nie ma charakteru zobowiązania
trwałego (ciągłego). Stanowi zobowiązanie do świadczenia jednorazowego i to po
obu stronach tego stosunku zobowiązaniowego. Zarówno świadczenie
zamawiającego, jak i wykonawcy dzieła, uznawane są za świadczenia jednorazowe,
a jego ramy czasowe wyznacza powierzenie wykonania i wykonanie dzieła. Czas
ten jest zatem z zasady warunkowany właściwościami samego dzieła,
determinowany przez jego wykonawcę, a nie zamawiającego (por. przywołany
wyżej wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 sierpnia 2014 r., II UK 12/14).
Przenosząc te założenia interpretacyjne na grunt niniejszej sprawy, Sąd
Najwyższy zauważa, że przedmiotem spornych umów zawieranych przez
odwołującą się spółkę z ubezpieczoną było wprawdzie wykonanie tłumaczeń
tekstów, jednakże mających bardzo szczególny charakter. Była to bowiem
dokumentacja techniczna konkretnych produktów, interfejs użytkownika,
oprogramowanie, materiały marketingowe, dokumentacja przetargowa oraz
dokumentacja medyczna. Szczególnego podkreślenia wymagają też wymogi, które
tłumaczenia te musiały spełniać. Tłumacze, w tym także ubezpieczona, musieli się
bowiem ściśle kierować kartą tłumacza i instrukcją tłumaczenia, mogli korzystać
tylko z konkretnie oznaczonych słowników, dostarczanych przez odwołującą się
spółkę, oraz z również dostarczanej przez nią „pamięci” ([…]). Tłumaczenie będące
przedmiotem każdej ze spornych umów było ponadto sprawdzane pod kątem
błędów, pisowni, użytej terminologii, interpunkcji i frazeologii, a także zachowania
wierności tekstu. Sprawdzenia tłumaczeń dokonywały zaś osoby specjalnie
zatrudnione u odwołującej się spółki w tym celu na podstawie umów o pracę.
Wypłata każdorazowo oznaczonego w umowie wynagrodzenia była uzależniona od
efektów owego sprawdzenia.
Zdaniem Sądu Najwyższego, ma zatem rację Sąd drugiej instancji, uznając,
że wykonywane przez ubezpieczoną tłumaczenia spełniały przesłanki dzieła
zdefiniowanego w art. 627 k.c. Sformułowane wobec tych tłumaczeń oczekiwania
dowodzą bowiem, że posiadały ona charakterystyczne, określone treścią umowy
cechy, indywidualizujące je i odróżniające od innych tłumaczeń, a także
17
umożliwiające zbadanie, czy zostały wykonane prawidłowo i zgodnie z
indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego. Tak precyzyjnie
określone cechy umożliwiały również poddanie dzieła sprawdzianowi na istnienie
wad fizycznych. Sprawdzian taki byłby zaś niemożliwy do przeprowadzenia, jeśli
strony nie określiłyby w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło.
Nieuprawnione w tym kontekście jest twierdzenie skarżącego, że po wykonaniu
tłumaczenia rezultat tych „czynności” nie miał bytu samodzielnego i wartości
autonomicznej, wymykając się spod kategorii „rezultatu”. Ryzyko związane z
konsekwencjami ujawnionych wad tłumaczeń obciążało zaś ich wykonawcę, czyli
ubezpieczoną.
Ma również rację Sąd Apelacyjny, przyjmując, że uznaniu tłumaczeń
wykonywanych przez ubezpieczoną za dzieła nie sprzeciwia się wielość oraz
powtarzalność umów, których przedmiotem były owe tłumaczenia. Każda z umów
miała bowiem jednorazowy charakter, a jej treść wcale nie wskazywała na
cykliczność zamówienia. Natomiast żaden przepis dotyczący umów o dzieło nie stoi
na przeszkodzie temu, aby tak podobnie sformułowana umowa została powtórzona
w odniesieniu do innego przedmiotu zamówienia, o zupełnie innej objętości i treści,
bądź z innej dziedziny, a taka sytuacja występowała właśnie w niniejszej sprawie, w
której strony zawierały wprawdzie umowy według określonego wzoru, jednakże
każda z tych umów miała indywidualnie oznaczony i odrębny przedmiot.
Zupełnie nietrafne są również rozważania organu rentowego odnoszące się
do cech wymaganych wobec utworu autorskiego jako dzieła w rozumieniu art. 627
k.c., jak choćby sugestia, że tłumaczenia dokonywane przez ubezpieczoną nie
stanowiły dzieła, gdyż „nie miały charakteru twórczego”. Abstrahując bowiem od
tego, czy tłumaczenia wykonywane przez ubezpieczoną miały autorski charakter i
mogły być uznane za utwór w rozumieniu przepisów prawa autorskiego, należy
zauważyć, że taki charakter przedmiotu umowy nie ma wpływu na rozróżnianie
umów o dzieło od pozostałych umów cywilnoprawnych. Utwór w rozumieniu prawa
autorskiego nie przesądza dzieła. Artykuł 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i
prawach pokrewnych i art. 627 k.c. nie muszą mieć wspólnego zakresu. Dziełem
może być również przedmiot umowy, która nie ma charakteru autorskiego. Prawo
autorskie jest samodzielną regulacją, z której wcale nie wynika, że o autorskim
18
charakterze umowy przesądza tylko wykonanie jej w ramach umowy o dzieło.
Utwór w rozumieniu prawa autorskiego może być dziełem w rozumieniu art. 627
k.c., jeżeli powstał w ramach umowy o dzieło. Nie jest to natomiast reguła
zamknięta, gdyż utwór może powstać również w wykonywaniu stosunku pracy
(art. 12 i 14 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych) lub umowy o
świadczenie usług. Utwór w rozumieniu prawa autorskiego nie determinuje
bezwzględnie rodzaju umowy (o dzieło lub wykonywanie usługi). W konsekwencji,
co do zasady, określony wytwór może stanowić przejaw działalności twórczej o
indywidualnym charakterze i być przedmiotem umowy o dzieło, ale o takiej
kwalifikacji decydują dodatkowe kryteria (por. postanowienie Sądu Najwyższego z
dnia 22 marca 2018 r., II UK 262/17, LEX nr 2499800 oraz wyroki Sądu
Najwyższego z dnia 6 września 2018 r., II UK 235/17, LEX nr 2541897 oraz II UK
236/17, LEX nr 2542308).
Potwierdzenie trafności stanowiska Sądu Apelacyjnego co do prawnej
kwalifikacji umów zawieranych przez odwołującą się spółkę z ubezpieczoną jako
umów o dzieło powoduje, że nie może być uznany za uzasadniony także kasacyjny
zarzut naruszenia art. 6 ust. 1 pkt 4, art. 12 ust. 1 i 3, art. 13 pkt 2, art. 18 ust. 1 i 3
oraz art. 20 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Wymienione
przepisy nie znajdują bowiem zastosowania w niniejszej sprawie, skoro dotyczą
osób wykonujących pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia
albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym
stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, zwanych „zleceniobiorcami”.
Nie znajduje również uzasadnienia zarzut naruszenia art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e
ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.
W orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się bowiem wtórny charakter
ubezpieczenia zdrowotnego z tego względu, że temu ubezpieczeniu podlegają
osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi, a obowiązek
ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego (albo ich brak) powstaje z mocy prawa i
trwa przez cały czas spełniania warunków objętych dyspozycją normy prawnej.
Moment powstania i ustania obowiązku ubezpieczenia został określony w sposób
ścisły w przepisach prawa i jest niezależny od woli lub świadomości stron (por.
wyrok Sądu Najwyższego z 29 stycznia 2014 r., II UK 257/13, LEX nr 14388030).
19
W konsekwencji, jeżeli objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym następuje z mocy
ustawy, a nie na wniosek, to nie wymaga decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia, a
uzyskanie prawa do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego jest uzależnione tylko
od dokonania czynności zgłoszeniowych określonych w art. 74-76 ustawy o
świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych (por. wyrok
Sądu Najwyższego z 26 marca 2007 r., I UK 284/04, Monitor Prawa Pracy 2007 nr
8, s. 432). Jeśli zatem w wyniku postępowania sądowego zostanie stwierdzony
brak przesłanek do podlegania przez konkretną osobę obowiązkowym
ubezpieczeniom społecznym, to skutkiem tego jest również brak z mocy prawa
podstaw do objęcia tej osoby obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym. W
konsekwencji, konieczność wydania decyzji przez Narodowy Fundusz Zdrowia na
podstawie art. 109 ust. 1 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych
ze środków publicznych występuje w praktyce w przypadku ubiegania się o
dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne lub w sytuacjach wątpliwych, to jest wtedy,
gdy decyzja może rozstrzygnąć istniejące wątpliwości co do podlegania przez daną
osobę obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu (por. wyrok Sądu
Najwyższego z 17 lutego 2015 r., I UK 231/14, OSNP 2016 nr 10, poz. 131).
Kierując się przedstawionymi motywami i opierając się na podstawie
art. 39814 k.p.c., Sąd Najwyższy orzekł jak w sentencji swojego wyroku.