Ppolska.starec← UrzadnikВойти

V ACa 629/21

Sądy powszechne2021-11-24
Sygnatura
V ACa 629/21
Data orzeczenia
2021-11-24
Rodzaj
SENTENCE

Sędziowie

Ewa Kaniok (PRESIDING_JUDGE)

Podstawa prawna

Treść orzeczenia

<p>Sygn. akt V ACa 629/21</p> <div> <h2>WYROK</h2> <h5>W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ</h5> <p>Dnia 24 listopada 2021 r.</p> <p>Sąd Apelacyjny w Warszawie V Wydział Cywilny w składzie następującym:</p> <p>Przewodniczący: Sędzia SA Ewa Kaniok</p> <p>Protokolant: Małgorzata Szmit</p> <p>po rozpoznaniu w dniu 24 listopada 2021 r. w Warszawie</p> <p>na rozprawie</p> <p>sprawy z powództwa <span class="anon-block">T. W. (1)</span> </p> <p>przeciwko <span class="anon-block">(...)</span> </p> <p>o ochronę dóbr osobistych</p> <p>na skutek apelacji pozwanego</p> <p>od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 20 kwietnia 2021 r., sygn. akt II C 637/19</p> <p>I.  <strong> <!-- -->oddala apelację; </strong> </p> <p>II.  <strong> <!-- --> zasądza od <span class="anon-block">(...)</span> na rzecz <span class="anon-block">T. W. (1)</span> kwotę 540 (pięćset czterdzieści) złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym. </strong> </p> <p>Ewa Kaniok</p> <p> <strong> <!-- -->Sygn. akt V ACa 629/21</strong> </p> </div> <div> <h2>UZASADNIENIE</h2> <p>Wyrokiem z dnia 20 kwietnia 2021 r. Sąd Okręgowy w Warszawie w punkcie pierwszym zobowiązał <span class="anon-block">(...)</span> do opublikowania: w podpunkcie litera a) jednorazowo na łamach lokalnego <span class="anon-block">(...)</span> wydania <span class="anon-block">(...)</span> na str. 6) w ramce wielkości ¼ ekranu, standardową wielkością liter, czcionką koloru czarnego na białym tle oświadczenia o treści: ,,<span class="anon-block">(...)</span>Powyższe oświadczenia publikuje się w wyniku przegranego procesu sądowego.” ....... (podpis prezesa zarządu pozwanej); w punkcie drugim oddalił powództwo w pozostałym zakresie; w punkcie trzecim zniósł między stronami koszty postępowania.</p> <p>Z ustaleń faktycznych jakie legły u podstaw tego rozstrzygnięcia wynika, że <span class="anon-block">T. W. (1)</span> został zatrudniony w <span class="anon-block">(...)</span> </p> <p>W okresie jego zatrudnienia, kilka lat przed utworzeniem <span class="anon-block">(...)</span>wdrożono technikę leczenia<span class="anon-block">(...)</span> W <span class="anon-block">(...)</span> była i jest wykonywana również brachyterapia obejmująca leczenie nowotworów związanych z piersią, płucami, oskrzelami, prostatą oraz ginekologicznych. Nie są wykonywane jedynie zabiegi dotyczące nowotworów zlokalizowanych w regionie głowy i szyi, gdyż<span class="anon-block">(...)</span>nie posiada zaplecza w postaci Oddziału Chirurgii <span class="anon-block">(...)</span>, co - w przypadku komplikacji - mogłoby stanowić zagrożenie dla pacjentów.</p> <p> <span class="anon-block">T. W. (1)</span> jest wspólnikiem i jedynym członkiem zarządu <span class="anon-block">(...)</span>w którym zatrudnionych jest prawie 600 osób, w tym osoby innej narodowości, również z Ukrainy<em> <!-- --> .</em> </p> <p>Po wprowadzeniu przepisów o zaliczeniu czasu dyżuru medycznego do czasu pracy lekarza i konieczności 11 godzinnego odpoczynku po każdej dobie pracy, które dotyczyły wyłącznie pracowników etatowych, placówki medyczne miały problem z zabezpieczeniem dyżurów medycznych w nocy i w weekendy, gdy zatrudnieni na umowę lekarze wypracowali standardową, dobową normę z etatu. Uzupełnienie niedoboru lekarzy nastąpiło wówczas przez zmianę formy zatrudnienia, bowiem czasu świadczenia pracy przez osoby realizujące kontrakt nie ograniczały żadne przepisy. Stosowanie jednoczasowo u lekarzy tych dwóch form zatrudnienia pozwalała na przedłużenie czasu trwania jednego dyżuru na drugi, czy nawet trzeci dyżur. Podobna praktyka była stosowana w <span class="anon-block">(...)</span> Rozpisano konkurs na podwykonawcę, do którego zgłosił się <span class="anon-block"> (...)</span>. W wyniku tej współpracy lekarze pracujący w <span class="anon-block">(...)</span>zostali zatrudnieni jednocześnie na umowy o pracę oraz na kontrakty. Stawka wynagrodzenia na kontrakcie była wyższa, gdyż lekarze samodzielnie rozliczali podatki i składki ZUS.</p> <p>Od grudnia 2013 roku w <span class="anon-block">K.</span> rozpoczęło działalność <span class="anon-block">(...)</span> które ściśle współpracuje ze <span class="anon-block">(...)</span> Po utworzeniu tej placówki przeszło do niej wielu lekarzy z różnych jednostek, w tym z <span class="anon-block">(...)</span> głównie z powodu dużo lepszych warunków finansowych. Z<span class="anon-block">(...)</span> którym kierował powód do <span class="anon-block">(...)</span> odeszła jedna osoba.</p> <p>Po odejściu specjalistów dr <span class="anon-block">P. B.</span> zdecydował się napisać do Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span>list zwracający uwagę na problemy kadrowe.</p> <p>W dniu 21 października 2016 r. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> został powołany do pełnienia funkcji <span class="anon-block">(...)</span> <em> <!-- --> . </em>Od 1 października 2018 r. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> pracuje w <span class="anon-block">(...)</span>, na stanowisku starszego <span class="anon-block">(...)</span>. Ustalony wymiar pracy wynosi 320 godzin dydaktycznych. Do jego obowiązków należy: pełnienie funkcji <span class="anon-block">(...)</span> koordynacja działalności naukowo-dydaktycznej w zakresie badań naukowych pracowników <span class="anon-block">(...)</span>, organizacja zajęć anatomii na wszystkich kierunkach <span class="anon-block">(...)</span> <em> <!-- --> </em> </p> <p>Powód cieszy się dobrą opinią wśród innych lekarzy i współpracowników. Rzetelnie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Dwukrotnie (w 2011 i 2017 roku) został uhonorowany za pracę i organizację pracy - <span class="anon-block">(...)</span>oraz <span class="anon-block">(...)</span> <em> <!-- --> </em> </p> <p>W dniu 27 marca 2018 r. użytkownik <span class="anon-block">(...)</span> opublikowałą materiał filmowy na portalu <span class="anon-block">(...)</span> zatytułowany <span class="anon-block">(...)</span>, 24.03.2018 r.”. Powód jest dumny z odznaczenia, które otrzymał. Materiał został usunięty<em> <!-- --> .</em> </p> <p>Po zmianie dyrekcji w 2018 roku powód został odwołany ze stanowiska p.o. <span class="anon-block">(...)</span>. Nadal jest zatrudniony w <span class="anon-block">(...)</span> ale obecnie tylko na część etatu<em> <!-- --> .</em> </p> <p>W dniu 17 września 2018 r., w związku z przygotowanym przez <span class="anon-block">(...)</span> materiałem prasowym, <span class="anon-block">W. C.</span> zwrócił się do Dyrektora <span class="anon-block">(...)</span> <span class="anon-block">K. D. (1)</span>, za pośrednictwem <span class="anon-block">W. W. (2)</span>, o odpowiedź na następujące pytania:</p> <dl> <dt>-</dt> <dd> <p>„<span class="anon-block">(...)</span> </p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy prawdą jest, że <span class="anon-block">R. B.</span> nie posiadał żadnego wykształcenia ekonomicznego/finansowego?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy obecnie trwają prace analityczne nad raportem o sytuacji finansowej placówki?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>jakie są główne przyczyny zadłużenia placówki?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy obecna Dyrekcja planuje wyciągnięcie konsekwencji służbowych lub prawno-karnych wobec panów <span class="anon-block">J.</span> i <span class="anon-block">B.</span>. Jeśli tak to jakich uchybień te konsekwencje miałyby dotyczyć?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>z informacji, do których dotarła nasza redakcja wynika, że stan zadłużenia placówki zamyka się w kwocie pomiędzy 80 a 85 mln zł. Czy jest to prawda? A jeśli tak to z czego wynika zadłużenie i czy stanowi ono zagrożenie dla istnienia placówki?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy prawdą jest trudna sytuacja kadrowa personelu medycznego, zarówno lekarzy pielęgniarek oraz innych grup zawodowych?,</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>jaki jest bilans rozliczeń Szpitala z NFZ, czy prawdą jest, że na dzień dzisiejszy zalegają faktury na kilka milionów złotych?,</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy znalazł Pan nieprawidłowości przy rozstrzyganiu przetargów w Szpitalu i czy przy przetargach mogło dochodzić do korupcji?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy dotarły do Pana informacje, że tuż przed swoim odejściem Pan <span class="anon-block">(...)</span> niszczył znaczne ilości dokumentacji? Jeśli tak to czy zażądał Pan od niego wyjaśnień lub powiadomił prokuraturę?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy posiada Pan wiedzę na temat przypadków nepotyzmu w placówce i związanych z tym nadużyć? Czy miało to wpływ na warunki (głównie finansowe nieadekwatne do obowiązków/stanowiska) zatrudnienia tych osób?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy Szpital współpracował z <span class="anon-block"> (...)</span> w zakresie obsługi dyżurów? Czy prawdą jest, że koszty obsługi dyżurów były bardzo duże? Czy p. r. <span class="anon-block">B.</span> jest/był powiązany z <span class="anon-block"> (...)</span>?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy Szpital korzystał z usług spółki<span class="anon-block">(...)</span> której prezesem jest <span class="anon-block">R. B.</span>?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>czy Szpital miał lub ma podpisany kontrakt z hostelem przy <span class="anon-block">ul. (...)</span> i czy hostel ten należy do kogoś z dawnego lub obecnego personelu?”<em> <!-- -->.</em> </p> </dd> </dl> <p>W dniu 4 października 2018 r. Dyrektor <span class="anon-block">K. D. (1)</span> za pośrednictwem <span class="anon-block">W. W. (2)</span> przesłał odpowiedzi na powyższe pytania wskazując, że pytanie o przyczyny odejścia dyrektora i jego zastępcy ze stanowisk należy kierować do Ministra Zdrowia oraz Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span> Poinformował, że <span class="anon-block">R. B.</span> nie jest pracownikiem <span class="anon-block">(...)</span> a prof. <span class="anon-block">J. J. (3)</span> nadal jest związany umową. Stwierdził, że nie może ujawnić informacji na temat wykształcenia, czy kwalifikacji zawodowych ze względu na ochronę danych osobowych pracowników. Wskazał, że toczą się prace nad oceną sytuacji finansowej <span class="anon-block">(...)</span>oraz analiza wydatków i przychodów Szpitala, a wyniki pozwolą dokładnie zidentyfikować przyczyny zadłużenia placówki. Zaznaczył, że zapewne duże znaczenie ma często podnoszona w prasie sprawa niedoszacowania przez NFZ realizowanych procedur medycznych. Odnośnie wyciągnięcia konsekwencji służbowych lub prawnych wobec byłego Dyrektora i jego zastępcy stwierdził, że decyzje zostaną podjęte w sposób rozważny, stosownie do dokonanych ustaleń. Wskazał, że sytuacja finansowa <span class="anon-block">(...)</span> jest bardzo trudna, że posiada kredyt udzielony przez <span class="anon-block"> (...)</span> oraz że dokładają starań, aby szpital funkcjonował bez zakłóceń, a liczba personelu jest wystarczająca do zabezpieczenia codziennej pracy Szpitala. Odnośnie rozliczeń z NFZ wyjaśnił, że faktury są na bieżąco wystawiane i opłacane. Stwierdził, że w oparciu o przeprowadzone dotąd analizy obecnie nie ma podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości, czy też korupcji przy rozstrzyganiu przetargów w Szpitalu. Oświadczył, że nie ma wiedzy potwierdzającej niszczenie przez byłego Dyrektora <span class="anon-block">(...)</span>dokumentów. Stwierdził, że relacje rodzinne poszczególnych pracowników są badane, a w przypadku stwierdzenia nepotyzmu zostaną podjęte określone działania. Przyznał, że do 1 stycznia 2017 r. Szpital współpracował z <span class="anon-block"> (...)</span> w zakresie dyżurów medycznych. Odnośnie związków <span class="anon-block">(...)</span> z <span class="anon-block"> (...)</span> zaproponował kontakt z tą placówką lub z <span class="anon-block">R. B.</span>. Wskazał, że wśród kontrahentów Szpitala nie ma firmy <span class="anon-block">(...)</span> a także że Szpital ma umowę z hostelem przy <span class="anon-block">C.</span> 6, przy czym nie ma wiedzy czy należy on do kogoś z dawnego lub obecnego personelu<em> <!-- --> . </em>Dziennikarze nie zdecydowali się na skierowanie dodatkowych pytań do Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span>, czy też <span class="anon-block">R. B.</span>. Twierdzili, że kontaktowali się z ministerstwem, skąd uzyskali informacje o wielkości zadłużenia placówki.</p> <p>W dniu 15 października 2018 r. <span class="anon-block">I. H. (1)</span> skontaktowała się z rzecznikiem prasowym <span class="anon-block">(...)</span>prosząc o udzielenie odpowiedzi na dodatkowe pytania „na temat Zakładu <span class="anon-block">(...)</span>:</p> <dl> <dt>-</dt> <dd> <p>dr <span class="anon-block">T. W. (1)</span> był jego kierownikiem i szefem pracowni<span class="anon-block">(...)</span> Czy z tego tytułu pobierał dwa wynagrodzenia?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>prof. <span class="anon-block">T. K.</span> była kierownikiem pracowni <span class="anon-block">(...)</span> i pełnomocnikiem dyr. ds. <span class="anon-block">(...)</span>, czy to oznacza podwójną pensję?</p> </dd> <dt>-</dt> <dd> <p>dr <span class="anon-block">E. P.</span> była zastępcą kierownika zakładu<span class="anon-block">(...)</span>i pracowni <span class="anon-block">(...)</span> czy to dwie pensje?”<em> <!-- --> .</em> </p> </dd> </dl> <p>W odpowiedzi Rzecznik wskazał, że dane dotyczące zasad wynagradzania poszczególnych, wskazanych ad. personam pracowników, należą do danych osobowych, które podlegają ochronie. Dziennikarze nie zdecydowali się na zadanie bardziej ogólnego pytania jakie były zasady wynagradzania pracowników pełniących dwie funkcje i czy stwierdzono przypadki pobierania przez pracowników dwóch pensji.</p> <p>W związku z publikacją dziennikarze nie próbowali skontaktować się z dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> w celu uzyskania jego oświadczenia.</p> <p>W dniu 19 października 2018 r. na stronie internetowej pod adresem <span class="anon-block">(...)</span> oraz w gazecie <span class="anon-block">(...)</span> opublikowany został artykuł pt. ,,<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span>” W dalszej części artykułu zawarto informacje o <span class="anon-block">(...)</span> </p> <p> <em> <!-- --> Idźmy dalej. Dr <span class="anon-block">W.</span> to jednocześnie współwłaściciel jednej z największych w mieście sieci prywatnych przychodni <span class="anon-block">(...)</span>współpracowało z tą firmą, płacąc zatrudnionym w niej lekarzom za nocne dyżury w szpitalu. Na pytanie, czy to prawda, że koszty obsługi tych dyżurów (trwały do 2017 r.) były bardzo wysokie, centrum również nie odpowiedziało</em>.</p> <p> <em> <!-- --> Kolejny lekarz wspomina, że dr <span class="anon-block">W.</span> ma jeszcze wykłady na uczelni <span class="anon-block">(...)</span> opisuje.</em> </p> <p> <em> <!-- --> Dr <span class="anon-block">T. W. (1)</span> <span class="anon-block">(...)</span> </em> </p> <p>W kolejnych śródtytułach znajdują się odniesienia do<span class="anon-block">(...)</span> <em> <!-- --> </em>Kolejny śródtytuł „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span> <em> <!-- --> </em> </p> <p>W następnym śródtytule pt. <span class="anon-block">(...)</span>dziennikarze wskazali, że w związku z rzetelnym podejściem do tematu zadali Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span>szereg pytań, na które jednak otrzymali odpowiedzi ogólne lub wymijające, w tym zabrakło odpowiedzi na pytanie skąd się wziął tak wielki dług. Dziennikarze postanowili samodzielnie przyjrzeć się finansom placówki i stwierdzili, że „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span> </p> <p>Kolejny śródtytuł artykułu to „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span> <em> <!-- --> </em>Dziennikarze zaznaczyli, że wysłali kolejne pytania o funkcjonowanie centrum jednak na razie odpowiedzi nie nadeszły.</p> <p>Autorami publikacji dziennikarskiej są: <span class="anon-block">W. C.</span> oraz <span class="anon-block">I. H. (1)</span>. Przed publikacją nie zwracali się do powoda w celu uzyskania informacji lub wyjaśnień<em> <!-- -->.</em> </p> <p>O powyższym artykule <span class="anon-block">T. W. (1)</span> dowiedział się z telefonów, jakie otrzymał - zarówno od znajomych, jak i od osób pozostających z nim w kontraktach zawodowych. Artykuł wywołał też poruszenie wśród personelu <span class="anon-block"> (...)</span>. Pracownicy zastanawiali się, czy <span class="anon-block"> (...)</span> również ma problemy finansowe, obawiali się o stabilność zatrudnienia. Kierownicy podległych jednostek dzwonili do powoda z prośbą o wyjaśnienia. Po ukazaniu się artykułu Dziekan <span class="anon-block">(...)</span> odbył rozmowę z powodem, aby wyjaśnić czy będzie miał postawione zarzuty w związku z niegospodarnością lub jakiekolwiek inne.</p> <p>Powód nie ukrywa swojej przynależności do <span class="anon-block"> (...)</span>u i nie kryje swoich poglądów, w tym tych odnoszących się do kwestii polityczno-społecznych. Jest aktywny politycznie. Jest dumny z tego, że został uhonorowany medalem przez <span class="anon-block">(...)</span> <em> <!-- --> </em> </p> <p>Pismem z 30 października 2018 r. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> skierował do Redaktora <span class="anon-block">(...)</span> - <span class="anon-block">M. O.</span> wniosek o sprostowanie ww. artykułu prasowego opublikowanego w <span class="anon-block">(...)</span>oraz na portalu internetowym <span class="anon-block">(...)</span>W piśmie wskazał, że artykuł ten zawiera nieprawdziwe i nieścisłe wiadomości dotyczące jego osoby jako lekarza i pracownika<span class="anon-block">(...)</span>a także wiadomości dotyczące jego życia prywatnego i podejmowanych prywatnie inicjatyw. Wniósł o publikację sprostowania w lokalnym <span class="anon-block"> (...)</span> wydaniu<span class="anon-block">(...)</span> str. 6) oraz na portalu internetowym pod adresem <span class="anon-block"> (...)</span> </p> <p>Pismem z 19 listopada 2018 r., zastępca redaktora naczelnego - <span class="anon-block">P. G.</span> poinformował powoda, że brak jest podstaw do zamieszczenia nadesłanego prostowania.</p> <p>W kolejnym piśmie powód zwrócił się do zastępcy redaktora naczelnego - <span class="anon-block">P. G.</span> o wskazanie właściwego Redaktora naczelnego, do którego powinien skierować wniosek o sprostowanie i ustosunkował się do przyczyn odmowy zamieszczenia sprostowania zawartych w piśmie z 19 listopada 2018 r. W odpowiedzi zawartej w piśmie z 11 grudnia 2018 r. <span class="anon-block">P. G.</span> poinformował powoda, że nie ma podstaw do zmiany stanowiska w sprawie publikacji sprostowania, zaznaczył, że wskazane uprzednio braki wniosku nie podlegają sanacji, a także że redakcja nie ma obowiązku ustalania za powoda właściwego adresata pisma.</p> <p>Pismem z 6 listopada 2018 r. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> zwrócił się do <span class="anon-block">(...)</span>o udzielenie informacji dot. m.in. tego czy <span class="anon-block">(...)</span>domagało się wyjaśnienia okoliczności powstania ww. publikacji, jej sprostowania lub przeprosin, w tym czy pracownicy<span class="anon-block">(...)</span> rozmawiali z redaktorami gazety oraz ewentualnie jakie informacje jego dotyczące zostały przekazane prasie. <span class="anon-block">(...)</span>poinformowało <span class="anon-block">T. W. (1)</span>, że w materiałach przekazanych do <span class="anon-block"> Gazety (...)</span> nie zostały udostępnione żadne informacje jego dotyczące.</p> <p>Sąd dopuścił dowód z przesłuchania świadków: <span class="anon-block">W. C.</span> i <span class="anon-block">I. H. (1)</span> - autorów przedmiotowego artykułu - na okoliczność przebiegu jego przygotowania. Generalnie Sąd uznał te zeznania za wiarygodne, chociaż słuchając zeznań tych świadków trudno oprzeć się wrażeniu, że relacjonują oni przygotowanie innego artykułu, niż ten, który jest przedmiotem postępowania. Świadek <span class="anon-block">W. C.</span> początkowo stwierdził, że powód został w artykule wymieniony „jako przykład patologicznych stosunków w Szpitalu, jako osoba, która niezadowalająco wykonywała swoją pracę jako multi-etatowiec i ktoś, kto w wyniku zmiany Dyrekcji został zwolniony ze stanowiska”, a następnie zeznał, że „w żaden sposób nie łączy powoda z sytuacją finansową<span class="anon-block">(...)</span>. Jest to zaskakująca deklaracja, gdy porównamy tytuł spornego artykułu, treść leadu i pierwszej części artykułu - które wprost odnoszą się do tragicznej sytuacji finansowej<span class="anon-block">(...)</span> i konieczności rozliczenia winnych oraz zdanie rozpoczynające fragment artykułu bezpośrednio dotyczący powoda, tj. „<em> <!-- --> Żeby zobrazować problemy <span class="anon-block">(...)</span> przyjrzyjmy się choćby <span class="anon-block"> Zakładowi (...)</span> i jego strukturze</em>.”, trudno oprzeć się wrażeniu, że to dr <span class="anon-block">T. W. (1)</span> ponosi, co najmniej częściową, odpowiedzialność za fatalną sytuację finansową <span class="anon-block">(...)</span> a co najmniej jest przykładem nieprawidłowości, które do tej katastrofalnej sytuacji doprowadziły. Z dalszych zeznań dziennikarza wynika z kolei, że powód został wymieniony w artykule wyłącznie z tego powodu, że dziennikarzami wstrząsnęła informacja, że powód należy do <span class="anon-block"> (...)</span>, natomiast nie miał on być „przykładem personifikacji katastrofy <span class="anon-block">(...)</span> Dziennikarze nie wyjaśnili przy tym co fakt przynależności powoda do <span class="anon-block"> (...)</span> ma wspólnego z sytuacją finansową i problemami <span class="anon-block">(...)</span>. Wbrew zeznaniom dziennikarzy z treści artykułu nie wynika aby była to jedyna przyczyna, z której powód został w artykule wymieniony.</p> <p> <span class="anon-block">W. C.</span> składając zeznania stwierdził także, że „historia z <span class="anon-block">A.</span>” to był przykład częstej sytuacji, że publiczne Szpitale wykonują najbardziej niewdzięczne prace przy przygotowaniu pacjentów, operacje, a najbardziej atrakcyjne finansowo zabiegi wykonują jednostki zewnętrzne i że właśnie to miało wynikać z artykułu. Trudno zrozumieć, z której części artykułu miałby zostać wyprowadzony wniosek, że taka była przyczyna wymienia <span class="anon-block">A.</span> w przedmiotowym artykule. Placówka ta została wymieniona w artykule cztery razy, za każdym razem jako przykład placówki działającej sprawniej i bardziej wydajnie od <span class="anon-block">(...)</span>, budzącej większe zaufanie pacjentów i takiej, do której lekarze (w tym Ci z <span class="anon-block">(...)</span> odsyłają pacjentów, bo chcą być w „zgodzie ze swoim sumieniem”.</p> <p>Świadek <span class="anon-block">I. H. (1)</span> potwierdziła, że przed publikacją artykułu nie kontaktowali się z powodem, a informację na temat jego zatrudnienia zaczerpnęli z Internetu. Stwierdziła, że nie badali ile czasu powodowi zajmuje praca w każdej z jednostek.</p> <p>Dziennikarze zeznali także, że nie badali z jakich konkretnie jednostek odeszli lekarze do <span class="anon-block">A.</span>. <span class="anon-block">I. H. (1)</span> zeznała, że z <span class="anon-block">(...)</span> odeszło „bardzo wielu” lekarzy i oni stanowili podstawę kadry w <span class="anon-block">(...)</span> jednocześnie stwierdziła, że nie badali tego dokładnie.</p> <p>Sąd nie dał tym świadkom wiary, że podjęli próbę uzyskania informacji na tematy, które w spornych publikacjach dotyczą powoda i że przy tworzeniu materiału dochowali koniecznej staranności dziennikarskiej. Wątpliwości budzi w szczególności, czy dziennikarze istotnie weryfikowali informacje pochodzące od anonimowych informatorów. W istocie z zeznań <span class="anon-block">I. H. (1)</span>, wynika że nie - zeznała ona, że weryfikowali tylko informacje pochodzące od pacjentów, a tych od lekarzy nie weryfikowali, bo „lekarzom zazwyczaj wierzymy, tak jak Policjant, Prokurator, czy Sąd wierzą świadkom”. Wniosek taki potwierdza treść przedstawionych przez stronę pozwaną pytań stawianych przez dziennikarzy przed publikacją artykułu. Z przedstawionych przez stronę pozwaną dowodów wynika, że tylko jedno pytanie dotyczyło informacji na temat powoda - było to pytanie o to, czy pobierał dwie pensje. Dziennikarze nie wyjaśnili przy tym z jakiego powodu nie skierowali tego pytania do powoda i nie uzyskali jego oświadczenia w tej sprawie. Wśród pytań kierowanych przez dziennikarzy nie ma pytań np. o to: jakie były przyczyny odwołania dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> z funkcji, czy podczas kontroli stwierdzono aby jakikolwiek pracownik pobierał wynagrodzenie wyższe od należnego, w tym aby pobierał dwie pensje za zajmowanie dwóch stanowisk (nie odnoszące się personalnie do konkretnego lekarza), czy lekarze realizujący dyżury w oparciu o współpracę z <span class="anon-block"> (...)</span> są jednocześnie pracownikami <span class="anon-block">(...)</span>czy i kiedy w <span class="anon-block">(...)</span> zaczęła być stosowana technika <span class="anon-block"> (...)</span>, czy prawdą jest, że sprzęt w <span class="anon-block">(...)</span> nie jest w pełni wykorzystywany i z czego to wynika, przez ile godzin na dobę jest wykorzystywany sprzęt i z jakiego powodu nie przez całą dobę, czy prawdą jest że akceleratory zostały zakupione po zawyżonych cenach i czy będzie w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury, czy prawdą jest, że prof. <span class="anon-block">R.</span> był jednocześnie przełożonym i podwładnym dr, <span class="anon-block">T. W. (1)</span>, a jeżeli nie to komu każdy z nich podlegał, z jakiego powodu z dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> nie rozwiązano umowy o pracę skoro pokazuje się w <span class="anon-block">(...)</span> tylko na 2 godziny dziennie, jacy pacjenci, w jakich wypadkach i z jakim schorzeniami byli przekierowywani z <span class="anon-block">(...)</span> do <span class="anon-block">A.</span>. Dziennikarze nie zdecydowali się na skierowanie dodatkowych pytań do Dyrekcji<span class="anon-block">(...)</span>powoda czy też <span class="anon-block">R. B.</span>. Trudno więc mówić aby wykorzystali wszystkie źródła informacji.</p> <p>Sąd pominął dowód z ponownego przesłuchania tych świadków z dwóch powodów. Po pierwsze już w przesłuchaniu informacyjnym powód osobiście wymienił wszystkie fragmenty artykułu, które jego zdaniem naruszały jego dobra osobiste, a po drugie świadkowie Ci zostali przesłuchani na okoliczność wszystkich spornych kwestii wskazanych przez powoda. Kolejne przesłuchanie tych świadków nie wniosło by żadnych nowych informacji i zmierzałoby jedynie do przedłużenia postępowania.</p> <p>W sprawie przesłuchany został także świadek <span class="anon-block">B. R.</span>, której generalnie Sąd dał wiarę. Zeznania tego świadka w zakresie, że z <span class="anon-block">(...)</span>, a także innych placówek medycznych byli przekierowywani pacjenci do <span class="anon-block">A.</span> znajduje potwierdzenie w zeznania samego powoda, który zeznał, że byli odsyłani pacjenci z nowotworami głowy i szyi, gdyż na miejscu, z powodu braku odpowiednich Oddziałów, nie było możliwości zapewnienia im właściwej opieki. Świadek stwierdziła, że nie wie z jakimi problemami byli do nich kierowani pacjenci z <span class="anon-block">(...)</span>, ale potwierdziła, że wskazany przez powoda zakres zabiegów nie jest w <span class="anon-block">(...)</span>wykonywany. Sąd dał świadkowi wiarę, że w <span class="anon-block">A.</span> wykonywanych jest statystycznie więcej zabiegów nić w <span class="anon-block">(...)</span> gdyż potwierdzają to dane statystyczne. Jednocześnie ze zgromadzonego materiału dowodowego nie wynika, ilu specjalistów jest zatrudnionych w każdej z jednostek i ile zabiegów przypada na jednego specjalistę (czy też zespół specjalistów).</p> <p>Sąd dał wiarę zeznaniom złożonym przez powoda. Pomimo, że powód jest bezpośrednio i emocjonalnie zaangażowany w sprawie, Sąd nie dopatrzył się, by wpłynęło to na obiektywizm jego relacji.</p> <p>Sąd pominął wniosek o dopuszczenie dowodu z zeznań świadka <span class="anon-block">K. D. (1)</span>. W ocenie Sądu sprawa została wyjaśniona w sposób wystarczający do jej rozstrzygnięcia, zeznania kolejnego świadka nie wniosłyby do sprawy żadnych nowych informacji, a ponadto pozwana już po przesłuchaniu informacyjnym powoda, które służyło wyjaśnieniu treści spornych, powinna wiedzieć jakie zarzuty stawia powód spornej publikacji i z jakiego powodu. W konsekwencji wniosek o dopuszczenie dowodu z zeznań <span class="anon-block">K. D. (1)</span> był spóźniony, odroczenie rozprawy w celu jego przeprowadzenia spowodowałoby jedynie przewlekłość postępowania.</p> <p>W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Okręgowy podał, że <span class="anon-block">T. W. (1)</span> domagał się udzielenia ochrony z uwagi na naruszenie jego dóbr osobistych w postaci dobrego imienia, czci, godności, prestiżu i wizerunku, w tym osiągniętej renomy jako <span class="anon-block">(...)</span> Żądanie obejmowało zarówno udzielenie ochrony niemajątkowej poprzez nakazanie pozwanej określonych zachowań służących usunięciu skutków naruszeń, jak i majątkowej poprzez zasądzenie określonej kwoty zadośćuczynienia. Podstawę prawną takiego żądania stanowią przepisy <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 23)">art. 23 k.c.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 24;art. 24 § 1)">art. 24 § 1 k.c.</a> Sąd wskazał, że zgodnie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 38;art. 38 ust. 1)">art. 38 ust. 1 ustawy prawo prasowe</a> pozwana spółka - jako wydawca portalu internetowego <span class="anon-block">(...)</span> oraz <span class="anon-block">(...)</span> ponosi odpowiedzialność za ewentualne naruszenia dóbr osobistych powoda.</p> <p>Sąd Okręgowy podał, że kwestie finansowe dotyczące <span class="anon-block">(...)</span> szczególnie przy tak dużym i stale rosnącym zadłużeniu tej placówki są niezwykle istotne i powinny być przedmiotem zainteresowania dziennikarzy oraz przedmiotem publikacji prasowych zwracających uwagę na problemy <span class="anon-block">(...)</span> Zgodnie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 1)">art. 1 ustawy prawo prasowe</a>, prasa, zgodnie z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970780483" title="Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. - Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483 ()">Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej</a>, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Przedstawiciele mediów nie zachowują jednak pełnej swobody, bowiem nałożone są na nich pewne ograniczenia. Nie mogą nadużywać przysługującej im wolności słowa. Najważniejszym kryterium, którym winni posługiwać się dziennikarze jest zgodność ich wypowiedzi i publikacji z rzeczywistością. Stosownie do <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970780483" title="Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. - Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483 (art. 6)">art. 6</a> p.p. prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk. Poza tym media zobowiązane są do respektowania takich wartości, jakimi są dobra osobiste człowieka. Wolność słowa nie oznacza bowiem dowolności korzystania z niej. Dziennikarze, przygotowując artykuł, powinni przestrzegać przepisów <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 ()">prawa prasowego</a> oraz działać zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego. Granice swobody wypowiedzi dziennikarza wyznaczają ogólne reguły postępowania akceptowane w społeczeństwie, zaś rzetelność dziennikarską wyznaczają reguły zawarte w <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12)">art. 12 ustawy prawo prasowe</a>, zgodnie z którym dziennikarz jest m.in. obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło. Rzetelność przy tym jest równoznaczna z uczciwością, solidnością, obowiązkowością, konkretnością i odpowiedzialnością za słowo. W prawie cywilnym, dla uznania określonego sposobu zachowania za prawidłowy, z reguły wystarcza dołożenie należytej staranności (a więc przeciętnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju, z uwzględnieniem zawodowego charakteru czynności (<a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 355;art. 355 § 1)">art. 355 §1 k.c.</a>). <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 1)">Art. 12 ust.1</a> p. p. wymaga od dziennikarzy staranności szczególnej, tj. kwalifikowanej. Podkreślenia przy tym wymaga, że powinność szczególnej staranności i rzetelności zawodowej dziennikarza nie koliduje z wolnością prasy. Zgodnie zaś z zasadami etyki dziennikarskiej dziennikarz powinien kierować się takimi zasadami jak: dążenie do prawdy, bezstronność i uczciwość, szacunek dla prywatności innych, niezależność od grup interesów, poszanowanie prawa oraz respektowanie dobrych obyczajów. Bezprawność działania dziennikarza polegająca na naruszeniu dóbr osobistych będzie wyłączona wówczas, gdy przy gromadzeniu materiałów wykazał się on starannością i rzetelnością, a ich przedstawienie (pomimo, że mogły naruszać czyjeś dobra osobiste) było uzasadnione interesem społecznym.</p> <p>Sąd uznał, że dla ustalenia, czy teksty tych artykułów i spowodowanych nimi komentarzy rzeczywiście obiektywnie i w sposób bezprawny naruszały dobra osobiste, decydujące znaczenie ma ich treść, tj. zawarte w nich informacje oraz kontekst, w jakich zostały przygotowane i opublikowane, a także to, czy powód udowodnił, że rzeczywiście doszło na skutek opisanego działania do naruszenia jego dóbr i jakie wynikły z tego tytułu dla niego konsekwencje, jaką reakcję wywołało opisane zachowanie w społeczeństwie.</p> <p>W ocenie Sądu I instancji w przedmiotowej sprawie nie można się zgodzić z twierdzeniami pozwanej, że autorzy spornych publikacji wykazali się rzetelnością przy zbieraniu i weryfikacji materiałów i aby wykazali się przy tym wymaganą od profesjonalistów rzetelnością. Trudno się też oprzeć wrażeniu, że treść artykułu rozminęła się z deklarowanymi intencjami jego autorów.</p> <p>Przede wszystkim Sąd zwrócił uwagę, że oboje dziennikarze zeznali, że powód został w tym artykule wymieniony ze względu na przynależność do <span class="anon-block"> (...)</span> i że nie wiążą go z problemami finansowymi<span class="anon-block">(...)</span> Oświadczenie to jest zaskakujące, gdyż artykuł nie dotyczył etyki osób wykonujących zawód lekarza, w tym postrzegania tych osób przez pryzmat prezentowanych poglądów, tylko katastrofalnej sytuacji finansowej <span class="anon-block">(...)</span> i jej przyczyn. Skoro autorzy tego materiału uważali kwestię poglądów społeczno-politycznych powoda za tak ważką, to nie wiadomo dlaczego nie zdecydowali się napisać kolejnego artykułu na temat wpływu przynależności osób wykonujących dany zawód (np. lekarza) do określonych organizacji na ich postrzeganie i zaufanie okazywane przez pacjentów. Nie jest natomiast zrozumiała przyczyna umieszczenia tej informacji w tekście o problemach finansowych <span class="anon-block">(...)</span> szczególnie w sytuacji gdy sami przyznają, że sprawy te nie mają ze sobą żadnego związku. Wg zapowiedzi autorów artykułu, jego celem było „prześledzenie przyczyn tak ogromnej zapaści finansowej” w <span class="anon-block">(...)</span> W konsekwencji wydaje się, że wskazanie powoda jako przykładu nieprawidłowości w <span class="anon-block">(...)</span> miało być dla niego karą za przynależność do kontrowersyjnej organizacji.</p> <p>Autorzy artykułu zeznali, że większość artykułu w ogóle nie dotyczy osoby powoda. Należy zatem prześledzić, czy taki będzie też odbiór tego artykułu przez przeciętnego czytelnika.</p> <p>Sąd Okręgowy ocenił, że przedmiotowa publikacja zestawia informacje o powodzie z informacją o wielomilionowym zadłużeniu <span class="anon-block">(...)</span>oraz planowanym zawiadomieniem do Prokuratury. Wstęp do artykułu kończy się słowami: „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span>. Już w drugim śródtytule „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span>” wymieniony jest <span class="anon-block">T. W. (1)</span>. Ta część artykułu rozpoczyna się słowami: „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span> <em> <!-- --> </em>.”. Zdaniem Sądu z takiego zestawienia tytułu artykułu, leadu, wstępu i części dotyczącej wprost powoda, przeciętny czytelnik może wysnuć tylko jeden wniosek, tj. że <span class="anon-block">T. W. (1)</span> jest współodpowiedzialny za problemy finansowe <span class="anon-block">(...)</span> i jest przykładem patologii, która doprowadziła do zapaści finansowej w tej jednostce. W tym śródtytule poruszone są następujące kwestie:</p> <p>1.  pierwsza informacja dotyczy tego, że powód był „szefem” <span class="anon-block"> Zakładu (...)</span> i jednocześnie „szefował” wchodzącej w skład tego zakładu pracowni <span class="anon-block">(...)</span> Dalej dziennikarze postawili sugestywne pytanie „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span>” i wskazali, że na tak postawione pytanie szpital nie odpowiedział. Stwierdzić należy, że tak doświadczeni dziennikarze z pewnością orientowali się, że żaden pracodawca nie udzieli informacji odnośnie wynagrodzenia konkretnego pracownika. Jednocześnie nie zdecydowali się na zadanie bardziej ogólnego pytania, np.: „jakie były zasady wynagradzania pracowników pełniących dwie funkcje”, czy też „czy w wyniku prowadzonej kontroli stwierdzono przypadki otrzymywania przez pracownika pełniącego dwie funkcje dwóch wynagrodzeń”. Dziennikarze nie zwrócili się także do dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> z prośbą o ustosunkowanie się do tej kwestii, a podczas złożonych zeznań powód zaprzeczył prawdziwości tej informacji. W odbiorze przeciętnego czytelnika informacja ta - pomimo przedstawienia jej w formie pytania - wywołuje przeświadczenie, że powód pobierał nadmierne wynagrodzenie. Ponieważ zaś powód jest tylko przykładem katastrofalnej sytuacji finansowej <span class="anon-block">(...)</span>sugeruje także, że przypadków takich było więcej. Informacja ta narusza dobra osobiste powoda takie jak cześć i dobre imię, gdyż przedstawia go jako człowieka nieuczciwego;</p> <p>2.  druga informacja dotyczy tego, że prof. <span class="anon-block">M. R.</span> był jednocześnie zwierzchnikiem i podwładnym dr. <span class="anon-block">W.</span>. Stwierdzenie to zostało zakończone trzykropkiem, co w sposób oczywisty sugeruje czytelnikowi nieprawidłowość całej sytuacji i ewentualny brak nadzoru nad działaniami powoda. Również tej kwestii dziennikarze nie wyjaśnili ani bezpośrednio z powodem, ani z prof. <span class="anon-block">R.</span>. Co więcej dziennikarze nie zadali w tej sprawie żadnego pytania <span class="anon-block">(...)</span> w celu wyjaśnienia jakie były w tym wypadku rzeczywiste zależności służbowe. W odbiorze przeciętnego czytelnika informacja ta wywołuje przeświadczenie, że powód nie podlegał w pracy żadnemu nadzorowi, co np. umożliwiło mu przychodzenie na 2 godziny dziennie. Informacja ta narusza dobra osobiste powoda takie jak dobre imię i prestiż zawodowy, gdyż przedstawia go jako człowieka niekompetentnego, szczególnie w kontekście pozostałych fragmentów artykułu świadczących o niekompetencji powoda jako lekarza i kierownika jednostki;</p> <p>3.  kolejna zawarta w artykule informacja dotyczy współpracy <span class="anon-block">(...)</span> której wspólnikiem jest powód w zakresie dyżurów lekarskich. W artykule stwierdzono: „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span>”. W artykule nie zawarto informacji (i nie próbowano jej ustalić), że „zatrudnieni w <span class="anon-block"> (...)</span> lekarze”, to w istocie lekarze zatrudnieni w <span class="anon-block">(...)</span> a współpraca z <span class="anon-block"> (...)</span> służy obejściu przepisów o czasie pracy lekarza. Dziennikarze nie kontaktowali się w celu wyjaśnienia zasad tej współpracy ani z <span class="anon-block"> (...)</span>, ani z powodem. Nie próbowali nawet ustalić, czy są różnice w podstawie zatrudnienia lekarzy, co ma wpływ na wysokość stawki, ani też jakie są stawki rynkowe za taki dyżur. W odbiorze przeciętnego czytelnika informacja ta wywołuje przeświadczenie, że nie dość że powód brał dwie pensje, to jeszcze prawdopodobnie załatwił swoim pracownikom wyższe wynagrodzenie za dyżury. Informacja ta narusza dobra osobiste powoda takie jak cześć, dobre imię i prestiż zawodowy, gdyż przedstawia go jako człowieka nieuczciwego;</p> <p>4.  dalej w artykule zawarto informację, że powód - poza pracą w <span class="anon-block">(...)</span> miał wykłady na uczelni, a ponadto zajmował się działalnością polityczną. W artykule zawarto informację anonimowego lekarza „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span>. Dziennikarze nie zadali w tej sprawie żadnego pytania ani Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span> ani <span class="anon-block">(...)</span>. Nie wyjaśniali tej kwestii również z dr. <span class="anon-block">W.</span>, a nawet nie sprawdzili dostępnego on line harmonogramu zajęć powoda w <span class="anon-block">(...)</span> (z harmonogramu dostępnego aktualnie wynika, że powód ma zajęcia późnym popołudniem i wieczorami). Z informacji tej wynika dla przeciętnego odbiorcy, że nie dość, że powód brał dwie pensje (co sugerował wcześniejszy fragment artykułu), to jeszcze nie wywiązywał się z zawartej umowy. Dziennikarze nie wspomnieli przy tym, że powód nadal jest zatrudniony w <span class="anon-block">(...)</span> i nie próbowali uzyskać informacji z jakiego powodu nie rozwiązano z nim umowy o pracę skoro w zasadzie się w niej nie pojawia. Z zeznań współpracowników wynika przy tym, że powód pracował znacznie dłużej i rzetelnie wywiązywał się z obowiązków. Informacja ta narusza dobra osobiste powoda takie jak cześć, dobre imię i prestiż zawodowy, gdyż w odbiorze przeciętnego czytelnika przedstawia go jako człowieka który lekceważy swoją pracę, niekompetentnego, nieuczciwego i niewywiązującego się z przyjętych na siebie obowiązków (co jest szczególnie dotkliwe w kontekście sugestii, że powód przyjmował dwie pensje);</p> <p>5.  dalszy fragment artykułu dotyczy kontrowersji wokół przynależności powoda do <span class="anon-block"> (...)</span>, przy czym nie wiadomo jaki ma to mieć związek z sytuacją finansową <span class="anon-block">(...)</span>(z zeznań autorów artykułu wynika, że żaden). Powód oświadczył, że informacja ta nie narusza jego dóbr osobistych,</p> <p>6.  Na końcu tego fragmentu artykułu napisano „po zmianie dyrekcji dr <span class="anon-block">W.</span> stracił stanowisko.”. Ani do Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span> ani do powoda nie były kierowane żadne pytania dotyczące przyczyn odwołania powoda ze stanowiska. Nie zaznaczono również, że pomimo utraty stanowiska powód nadal jest zatrudniony w <span class="anon-block">(...)</span> Wydaje się, że przeciętny czytelnik, w kontekście wcześniejszych zarzutów wobec powoda oraz wobec treści tytułu artykułu i leadu, może przypuszczać, że powód został z <span class="anon-block">(...)</span> zwolniony;</p> <p>7.  Kolejny fragment artykułu nie wymienia już co prawda powoda z imienia i nazwiska, ale odnosi się do zakładu <span class="anon-block">(...)</span> a kilkanaście linijek wyżej napisano, że „szefuje” mu powód. W konsekwencji nie można uznać, że informacja zawarta w tym śródtytule („odsyłają do konkurencji”) nie odnosi się do działalności zawodowej dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span>. W tej części artykułu napisano „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span>”. Dziennikarze nie próbowali nawet ustalić (nie wynika to ani z zadanych przez nich pytań, ani ze złożonych zeznań), w jakich konkretnie przypadkach i z jakich przyczyn pacjenci są odsyłani do konkurencji i czy np. nie dotyczy to w głównej mierze nowotworów głowy i szyi odsyłanych z powodu braku w <span class="anon-block">(...)</span>, a w konsekwencji braku możliwości zapewnienia takim pacjentom należytej opieki. Składając zeznania autor materiału zeznał, że informacja ta miała być przykładem tego, że publiczne Szpitale wykonują najbardziej niewdzięczne prace przy przygotowaniu pacjentów, a te najbardziej atrakcyjne finansowo zabiegi wykonują te jednostki zewnętrzne. Nie jest dla Sądu zrozumiałe, z którego sformułowania tego fragmentu artykułu miałoby to wynikać. W ocenie Sądu z fragmentu tego wynika raczej (mimo zeznań <span class="anon-block">W. C.</span>, że nie dotarł do skarg pacjentów pokrzywdzonych błędami lekarskimi w <span class="anon-block">(...)</span>), że zabiegi w Zakładzie <span class="anon-block">(...)</span>są wykonywane nieprawidłowo, co może mieć wpływ na powodzenie leczenia. Biorąc pod uwagę, że to powód jest szefem tego zakładu, informacja ta w odbiorze przeciętnego czytelnika oznacza, że powodowi brak jest kompetencji do wykonywania zabiegów. Informacja ta narusza dobra osobiste powoda takie jak dobre imię i prestiż zawodowy, gdyż przedstawia go jako człowieka niekompetentnego, kierującego powierzonym mu zakładem w taki sposób, że sami pracujący tam lekarze uważają, że lepiej odesłać pacjentów do innej jednostki;</p> <p>8.  Następna informacja (również dotycząca Pracowni <span class="anon-block">(...)</span> dotyczy tego, że w <span class="anon-block">A.</span> sprzęt jest wykorzystywany przez całą dobę, w <span class="anon-block">(...)</span>krócej. Dziennikarze nie zadali ani Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span>, ani powodowi (który był szefem Zakładu <span class="anon-block">(...)</span>) żadnego pytania dotyczącego tej kwestii i przyczyn tego stanu rzeczy. W istocie ani ze złożonej listy pytań, ani ze złożonych przez dziennikarzy zeznań nie wynika żeby sprawdzali czy informacja ta jest zgodna z prawdą, np. żeby zadali pytanie przez ile godzin w ciągu doby średnio są wykonywane zabiegi i ew. dlaczego nie przez całą dobę. Biorąc pod uwagę, że powód był szefem Pracowni brachyterapii, zdaniem Sądu również ta informacja obciąża jego jako osobę odpowiedzialną za funkcjonowanie Pracowni i sugeruje błędy w zarządzaniu. Informacja ta narusza dobra osobiste powoda takie jak dobre imię i prestiż zawodowy, gdyż w odbiorze przeciętnego czytelnika powód jest człowiekiem niekompetentnym, kierującym powierzonym mu zakładem w taki sposób, że sprzęt nie jest właściwie wykorzystywany;</p> <p>9.  Dalej w artykule zawarto informację o zastrzeżeniach do przetargów, zakupie niepotrzebnego sprzętu oraz zakupieniu akceleratorów drożej niż w prywatnych placówkach. Jeżeli chodzi o te informacje dziennikarze zadali Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span>pytanie jedynie o nieprawidłowości przy przetargach i zamieszczono fragment odpowiedzi nowego Dyrektora placówki, że „<em> <!-- --> nie ma podstaw do stwierdzenia, że dochodziło do korupcji przetargach</em>”. Dziennikarze nie zadali pytań o zbędny sprzęt ani o zakup akceleratorów. Informacje te są w rozdziale dot. pracowni <span class="anon-block">(...)</span>, zaś akceleratory są stosowane w <span class="anon-block">(...)</span>, więc - biorąc pod uwagę wcześniejsze informacje że powód był szefem zarówno Zakładu <span class="anon-block">(...)</span>i Pracowni <span class="anon-block">(...)</span>- trudno uznać, że taka konstrukcja artykułu nie sugeruje czytelnikowi, że są to kolejne nieprawidłowości w zakładzie, którym kierował powód oraz że nie obciąża go jako osoby odpowiedzialnej za funkcjonowanie Zakładu i że nie sugeruje błędów w zarządzaniu. Informacja ta narusza dobra osobiste powoda takie jak dobre imię i prestiż zawodowy, gdyż przedstawia go jako człowieka niekompetentnego, kierującego powierzonym mu zakładem w niewłaściwy sposób;</p> <p>10.  Kolejna część artykułu dotyczy problemów z wdrożeniem w <span class="anon-block">(...)</span>Napisano: „<em> <!-- --> </em> <span class="anon-block">(...)</span>”. Dziennikarze nie zadali sobie trudu żeby ustalić kiedy ta technika została wprowadzona w <span class="anon-block">(...)</span> i czy rzeczywiście były możliwości wprowadzenia jej wcześniej, chociaż zdobycie tych informacji nie powinno być trudne. Nie zadali w tej sprawie Dyrekcji Szpitala żadnego pytania. Nie jest to zrozumiałe, gdyż z artykułów dostępnych on line wynika, że <span class="anon-block"> (...)</span> było wykonywane w <span class="anon-block">(...)</span> długo przed rozpoczęciem udzielania świadczeń przez <span class="anon-block">A.</span>. Biorąc pod uwagę, że powód pełnił obowiązki szefa Zakładu <span class="anon-block">(...)</span>, zdaniem Sądu również ta informacja obciąża jego jako osobę odpowiedzialną za funkcjonowanie Zakładu i sugeruje błędy w zarządzaniu - tak będzie to odebrane zdaniem Sądu przez przeciętnego czytelnika. Informacja ta narusza dobra osobiste powoda takie jak dobre imię i prestiż zawodowy, gdyż przedstawia go jako człowieka niekompetentnego, niepotrafiącego spowodować wdrożenia korzystnej dla pacjentów techniki leczenia mimo posiadania takich możliwości;</p> <p>11.  W części artykułu opatrzonej śródtytułem „<em> <!-- --> Sytuacja zagrażająca bezpieczeństwu chorych</em>…” dziennikarze odnoszą się do listu napisanego przez jednego z lekarzy <span class="anon-block">(...)</span>(dr. <span class="anon-block">P. B.</span>) do Dyrekcji, w którym sygnalizuje on problemy kadrowe placówki. W liście napisano „tylko z jednego zakładu w ciągu ostatnich pięciu lat odeszło 15 lekarzy i obecnie jest ich czterech, czyli zdecydowanie za mało”. Dalej dziennikarze wskazują, że chodzi prawdopodobnie o Zakład <span class="anon-block">(...)</span> i ewentualnie ilu lekarzy odeszło z tej jednostki, a zatem znowu o zakład, którego Szefem był dr <span class="anon-block">W.</span>. Dziennikarze nie zadali Dyrekcji <span class="anon-block">(...)</span> żadnego pytania w celu ustalenia, czy rzeczywiście to z Zakładu <span class="anon-block">(...)</span> odeszli Ci lekarze. Spytali jedynie, czy prawdą jest trudna sytuacja kadrowa personelu medycznego. W złożonych zeznaniach powód zaprzeczył temu, że taka sytuacja miała miejsce. Również w odniesieniu do tej części artykułu nie można podzielić stanowiska pozwanej, że fragment ten nie dotyczy osoby powoda. Skoro bowiem w artykule wskazano, że szefem Zakładu <span class="anon-block">(...)</span>był dr <span class="anon-block">T. W. (1)</span>, a to z tego zakładu w ciągu 5 lat odeszło 15 lekarzy, to czytelnikowi zdaniem Sądu nasuwa się podejrzenie, że z powodem - członkiem brygady <span class="anon-block"> (...)</span>, który w dodatku rzadko bywa w pracy, nie da się współpracować. Informacja ta łączy się z informacją o konieczności odsyłania pacjentów „aby być w zgodzie z sumieniem” i składa się na obraz powoda jak osoby niekompetentnej i trudnej we współpracy, co narusza dobra osobiste powoda takie jak cześć, dobre imię i prestiż zawodowy;</p> <p>12.  Kolejna część artykułu wskazuje na możliwą przyczynę odejść lekarzy z <span class="anon-block">(...)</span>do <span class="anon-block">A.</span> i wskazuje, że możliwą przyczyną było blokowanie tym osobom w <span class="anon-block">(...)</span>możliwości rozwoju zawodowego. Dziennikarze nawet nie próbowali ustalić jak często i na jakich zasadach lekarze zatrudnieni w <span class="anon-block">(...)</span> biorą udział w szkoleniach i konferencjach naukowych, a jak kwestia ta wygląda w <span class="anon-block">A.</span>. Nie próbowali także sprawdzić jakie stopnie naukowe mieli lekarze, którzy odeszli z <span class="anon-block">(...)</span> i czy istotnie po rozpoczęciu pracy w <span class="anon-block">A.</span> podnieśli swoje kwalifikacje. Z akt nie wynika żeby w tym przedmiocie dziennikarze zadali jakiekolwiek pytania.</p> <p>Sąd I instancji podkreślił, że informacji na temat powoda nie można czytać wyrywkowo, tylko jako element całego artykułu. Uwzględnienie podstawowego przedmiotu artykułu, jego tytułu, leadu i wstępu, prowadzi do wniosku, że zawarte w artykule informacje budzą w przeciętnym czytelniku wątpliwości, co do uczciwości powoda, a także rzetelności i prawidłowości wywiązywania się przez niego z powierzonych mu obowiązków, przy jednoczesnym podejrzeniu otrzymywania przez niego zawyżonego wynagrodzenia. Przedstawiają go jako osobę, która przyczyniła się do katastrofalnej sytuacji <span class="anon-block">(...)</span> (jako przykład patologii w <span class="anon-block">(...)</span> i jego wielomilionowego zadłużenia. Jest to tym bardziej nie do zaakceptowania, że w toku postępowania dowodowego ustalono, że <span class="anon-block">(...)</span> była jedyną jednostką niezadłużoną, która zarabiała na siebie. Jednocześnie sposób przygotowania artykułu, a w szczególności zakres informacji, które dziennikarze próbowali uzyskać i sprawdzić przed jego publikacją budzi zastrzeżenia. Zwrócenie uwagi na te okoliczności mogłoby mieć swoje uzasadnienie w ważnym interesie społecznym, pod warunkiem, że dziennikarze dołożyliby należytej staranności w zbieraniu materiału do artykułu, czego nie można powiedzieć. Sąd podał, że w szczególności nieuprawnione jest twierdzenie pozwanej, że dziennikarze skorzystali ze wszystkich dostępnych źródeł w sytuacji gdy nawet nie zadali pytań o wszystkie kwestie, które postanowili poruszyć w publikacjach. Dla wykazania się starannością w zbieraniu materiałów, nie jest wystarczające zadanie komukolwiek jakichkolwiek pytań. Niezbędne jest zadanie wszystkich możliwych pytań wszystkim osobom i podmiotom, które mogą posiadać wiedzę na tematy poruszane w artykule, tak żeby dana kwestia została wyjaśniona jak najpełniej. Zupełnie niezrozumiałe jest oświadczenie dziennikarzy, że informacji podanych przez lekarzy nie weryfikowali w ogóle.</p> <p>Sąd przypomniał, że <span class="anon-block">T. W. (1)</span> został uhonorowany <span class="anon-block">(...)</span> i <span class="anon-block">(...)</span>za szczególne zasługi dla ochrony zdrowia, co jest niespójne z informacją, że powód rzadko pojawiał się w pracy. Informacja ta budzi nadto wątpliwości w kontekście tego, że powód nadal jest zatrudniony w <span class="anon-block">(...)</span>Gdyby tak źle wywiązywał się ze swoich obowiązków, że nie bywałby w pracy dłużej niż 2 godziny dziennie, to należy przypuszczać, że zawarta z nim umowa zostałaby rozwiązana.</p> <p>W związku z powyższym Sąd doszedł do przekonania, że na skutek opublikowania omówionych powyżej informacji, ze wskazanych powyżej przyczyn doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda takich jak cześć, dobre imię i prestiż zawodowy oraz do umniejszenia autorytetu powoda w oczach współpracowników oraz pacjentów. Jednocześnie w ocenie Sądu fakt poruszania przez dziennikarzy ważnego tematu, którego poruszanie leży w interesie społecznym, nie uchyla bezprawności ich działania z powodu niedołożenia staranności przy gromadzeniu i opracowywaniu materiału.</p> <p>Ukazanie sylwetki powoda w taki sposób jak zrobiono to w przedmiotowych publikacjach może dyskredytować go w oczach potencjalnych pacjentów, pracodawców oraz partnerów biznesowych.</p> <p>Sąd podkreślił, że z tego, że w artykule były zawarte również fakty jak np. to, że <span class="anon-block">T. W. (1)</span> pełnił dwie funkcje - pełnił obowiązki szefa zakładu <span class="anon-block">(...)</span> i szefa pracowni <span class="anon-block">(...)</span> a ponadto był wykładowcą na <span class="anon-block">(...)</span>, że jest wspólnikiem <span class="anon-block"> (...)</span>, z którą <span class="anon-block">(...)</span> współpracowało w zakresie dyżurów, że na część pytań <span class="anon-block">(...)</span> nie udzieliło odpowiedzi, że powód jest członkiem<span class="anon-block">(...)</span> nie wynika że publikacja nie narusza dóbr osobistych powoda. Słusznie powód zwrócił uwagę, że wypowiedź zniesławiająca może być wyrażona nie tylko w trybie oznajmującym, lecz także w trybie przypuszczającym. Pytania nie mogą być ani prawdziwe, ani fałszywe, prawidłowe ani nieprawidłowe. Nie są ani faktami, ani ocenami, ale osobną kategorią semantyczną. Zważywszy na ich rolę w kształtowaniu wolności wypowiedzi, zbliżają się do kategorii opinii. Pytanie może zawierać zniesławiającą treść, jak w rozpoznawanej sprawie, jeżeli zawiera w sobie zniesławiające fakty. Chodzi o sytuacje, w których rozsądna interpretacja słów pozwala na stwierdzenie, że są one w istocie stawianiem zarzutu niewłaściwego postępowania.</p> <p>Sąd ocenił, że cała konstrukcja artykułu, a w szczególności jego tytuł, lead i wstęp, zdanie „<span class="anon-block">(...)</span>.” stanowiące początek fragmentu bezpośrednio dotyczącego powoda powoduje, że odbiór kolejnych, zawartych w artykule informacji jest dla przeciętnego czytelnika jednoznaczny: są to wyśledzone przez dziennikarzy przyczyny problemów finansowych <span class="anon-block">(...)</span>. Nie można się wobec tego zgodzić ze stanowiskiem pozwanej, że „autorzy spornych publikacji nie twierdzą, że wynagrodzenie pobierane przez <span class="anon-block">T. W. (1)</span> było nienależne, a nawet w ogóle nie twierdzą, że było pobierane - wyłącznie relacjonują, że <span class="anon-block">(...)</span>nie odpowiedziało na pytanie, czy dwie funkcje to dwie pensje.”. Wręcz przeciwnie tak postawione pytanie ma zasugerować czytelnikowi, że dr <span class="anon-block">W.</span> najpewniej pobierał dwie pensje, co przyczyniło się do problemów finansowych placówki. Autorzy materiału zapomnieli przy tym wspomnieć, że Szpital na tak postawione pytanie nie odpowiada, bo z powodu ochrony danych osobowych odpowiedzieć nie może. Podobna sytuacja występuje w przypadku pytania o koszt dyżurów - również w tym wypadku sposób i kontekst zadania pytania sugeruje, że koszty dyżurów były zawyżone i znowu pojawia się tu osoba powoda. Kolejne niedopowiedzenie dotyczy tego czy prof. <span class="anon-block">R.</span> był jednocześnie podwładnym i przełożonym dr. <span class="anon-block">W.</span>. Zdanie zakończone trzykropkiem ma naprowadzić czytelnika na wniosek o braku nadzoru nad powodem.</p> <p>Sąd omówił wszystkie powyższe fragmenty materiału prasowego, gdyż zdaniem Sądu dotyczą one powoda, a powód podczas przesłuchania w charakterze strony wskazał je jako naruszające jego dobra osobiste. Jednocześnie nie wszystkie poruszone przez powoda kwestie były objęte żądaniem pozwu. W żądaniu powód enumeratywnie wymienił kwestie, za które domaga się przeproszenia, tj.: insynuacje dotyczące nienależycie pobieranego przez dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> p.o. Kierownika <span class="anon-block">(...)</span>, Kierownika <span class="anon-block">(...)</span>wynagrodzenia przejawiające się w sformułowaniu: ,,Czy dwie funkcje oznaczały w tym przypadku dwie pensje?”, zarzuty w zakresie braku należytego nadzoru na działaniami służbowymi dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> w związku z p.o. Kierownika ww. pracowni, a to z uwagi na podanie informacji dotyczącej piastowania przez prof. dr. hab. <span class="anon-block">M. R.</span> dwóch funkcji: pełnomocnika Dyrektora ds. <span class="anon-block">(...)</span> i równocześnie pracownika Zakładu, przez co miał on być jednocześnie podwładnym i zwierzchnikiem dr. <span class="anon-block">W.</span>, zarzuty w kwestii działania na szkodę <span class="anon-block">(...)</span>poprzez spekulacje o generowaniu wysokich kosztów obsługi (za dyżury) w związku z istniejącą współpracą <span class="anon-block">(...)</span> i przychodni <span class="anon-block">(...)</span> której współwłaścicielem jest dr <span class="anon-block">T. W. (1)</span>, zarzuty odnośnie nienależytego wykonywania obowiązków przez dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> z uwagi na wielość obowiązków wykonywanych przez pokrzywdzonego i łączenia funkcji p.o. Kierownika <span class="anon-block">(...)</span> z pełnieniem funkcji Kierownika <span class="anon-block">(...)</span>przez co w <span class="anon-block">(...)</span>powód miał się pojawić jedynie na dwie godziny, a także podania informacji dotyczących życia prywatnego i aktywności politycznej dr. <span class="anon-block">T. W. (1)</span> w Stowarzyszeniu <span class="anon-block">(...)</span> która rzekomo godzi w morale i zasady etyczne lekarza. Z opisanych powyżej przyczyn Sąd uznał, że biorąc pod uwagę kontekst artykułu i brak szczególnej staranności po stronie autorów materiału, w związku ze wskazanymi w żądaniu fragmentami artykułu, doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda. Sąd pominął jedynie fragment dotyczący „życia prywatnego i aktywności politycznej: powoda. Powód oświadczył, że nie ukrywa swojej działalności politycznej i przynależności do <span class="anon-block"> (...)</span> i nie wstydzi się jej, a jego znajomi i współpracownicy akceptują jego przekonania. Po drugie nie można zdaniem Sądu uznać, żeby aktywność polityczna, szczególnie połączona z publikowaniem przekonań w Internecie, była elementem życia prywatnego podlegającego ochronie.</p> <p>Sąd pominął nadto w tekście przeprosin słowa „sposobu zachowania”, gdyż zdaniem Sądu artykuł nie zawierał żadnych zarzutów dotyczących nieprawidłowego zachowania powoda.</p> <p>Odnosząc się do kwestii zarzutu powoda naruszenia przez pozwaną jego dóbr osobistych w postaci prawa do wizerunku Sąd rację przyznał pozwanej, że nie można uznać aby takie dobro osobiste powoda zostało naruszone, gdyż w artykule nie ma żadnej fotografii, rysunku itp. które można by uznać za przedstawiające wizerunek powoda. Powód zresztą nawet nie twierdził, że pozwany takie zdjęcia czy rysunki rozpowszechnił, a jedynie zaprezentował inną definicję wizerunku.</p> <p>W ocenie Sądu zobowiązanie pozwanej do wydania oświadczenia w sposób i formie wskazanej w punkcie pierwszym i drugim sentencji wyroku będzie stanowić odpowiednią i wystarczającą formę zadośćuczynienia dla powoda w związku z naruszeniem jego dóbr osobistych.</p> <p>Odnośnie miejsca, czasu i sposobu publikacji przeprosin Sąd uwzględnił powództwo w całości. Publikacja ma mieć miejsce w tych samych miejscach, w których został opublikowany sporny materiał. Zdaniem Sądu taka publikacja nie ma charakteru represyjnego i jest adekwatna do sposobu i stopnia naruszenia dóbr osobistych powoda.</p> <p>W sprawie niniejszej, powód domagał się zastosowania zarówno środków ochrony niemajątkowej, jak i majątkowej, tj. zasądzenia sumy pieniężnej na swoją rzecz. Z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 448)">art. 448 k.c.</a> wynika, że zasądzenie kwoty pieniężnej tytułem zadośćuczynienia dla pokrzywdzonego, jest fakultatywne, a nie obligatoryjne.</p> <p>W ocenie Sądu Okręgowego pomimo stwierdzenia, że doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w związku z zamieszczeniem materiału, który poprzez insynuacje i niedopowiedzenia podważał kompetencje i uczciwość zawodową powoda, roszczenie o zasądzenie na jego rzecz kwoty 20 000 zł zadośćuczynienia nie jest uzasadnione.</p> <p>W związku z częściowym uwzględnieniem niemajątkowych żądań pozwu i oddaleniem powództwa w zakresie żądania zasądzenia zadośćuczynienia, Sąd uznał, że każda ze stron wygrała mniej więcej w połowie i na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 100)">art. 100 k.p.c.</a> postanowił znieść koszty postępowania między stronami.</p> <p> <strong> <!-- -->Apelację od tego wyroku wniosła pozwana,</strong> zaskarżając go w części objętej pkt. I i pkt. III zarzucając naruszenie prawa materialnego przez błędną jego wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, a w tym przepisów:</p> <p>1.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 23;art. 24;art. 24 § 1)">art. 23 i 24 § 1 k.c.</a> przez błędną ich wykładnię polegającą na bezzasadnym przyjęciu, że skutkiem publikacji materiałów prasowych będących przedmiotem pozwu doszło do naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci dobrego imienia, czci i prestiżu zawodowego; błędne uznanie, że działanie pozwanej było bezprawne i tym samym zachodzi potrzeba udzielenia powodowi w tym zakresie ochrony prawnej; bezzasadne pominięcie, że materiały prasowe nie zawierały co do powoda nieprawdziwych informacji, a wyrażona w nich rzeczowa krytyka miała pełne oparcie w faktach, niezakwestionowanych nawet przez powoda; nakazanie publikacji oświadczeń nieproporcjonalnych do okoliczności sprawy, a wręcz zawierających informacje wprowadzające w błąd,</p> <p>2.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 1;art. 12 ust. 1 pkt. 1)">art. 12 ust. 1 pkt 1 ustawy - Prawo Prasowe</a> przez błędną jego wykładnię polegającą na bezzasadnym uznaniu, że dziennikarze (autorzy) nie dochowali szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, chociaż w tekście nie zawarto jakichkolwiek faktów, które byłyby nieprawdziwe; - poprzez zastosowanie przez Sąd Okręgowy wzorca staranności bezcelowego, wykraczającego poza jakąkolwiek realną potrzebę, z którego wynika, że dziennikarze powinni po raz kolejny potwierdzać prawidłowo ustalone fakty lub weryfikować oceny, które są adekwatne do faktów; - zastosowania wzorca staranności, który nie ma związku z treścią spornych publikacji (poprzez uznanie, że: - dziennikarze powinni weryfikować treści, których nie zawarto w spornych publikacjach); - zastosowanie wzorca dziennikarskiej staranności, który jest niemożliwy do osiągnięcia poprzez - uznanie, że dziennikarze powinni weryfikować fakty wedle źródeł, które są dostępne Sądowi na dzień wyrokowania, a które nie były dostępne w chwili przygotowywania spornych materiałów prasowych; </p> <p>3.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970780483" title="Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. - Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483 (art. 54;art. 54 ust. 1)">art. 54 ust. 1 Konstytucji RP</a> i art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (dalej: Europejska Konwencja) oraz <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 41)">art. 41 ustawy - Prawo prasowe</a>, a to skutkiem ich niezastosowania w niniejszej sprawie;</p> <p>naruszenie przepisów prawa procesowego, w tym przepisów:</p> <p>1.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 327(1);art. 327(1) § 1;art. 327(1) § 1 pkt. 1)">art. 327<sup> <!-- -->1 </sup>§ 1 pkt. 1</a>) <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 ()">Kodeksu postępowania cywilnego</a> (dalej: <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 ()">k.p.c.</a>) przez zaniechanie wskazania podstawy faktycznej rozstrzygnięcia, obejmującej ustalenie faktów, które Sąd uznał za udowodnione, dowodów, na których się oparł, i przyczyn, dla których innym dowodom odmówił wiarygodności i mocy dowodowej, w szczególności poprzez: - brak konkretnego wskazania podstawy faktycznej zarzutu naruszenia dóbr osobistych, w tym niewskazanie jakie informacje dotyczące bezpośrednio powoda są nieprawdziwe; - a także poprzez zaniechanie w znacznej części przedstawienia własnych rozważań i własnego rozumowania, a ograniczenie się do skopiowania argumentacji powoda, co uniemożliwia w pełni kontrolę instancyjną Wyroku;</p> <p>2.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 321)">art. 321 k.p.c.</a> poprzez orzeczenie na postawie okoliczności faktycznych, które nie stanowiły przedmiotu powództwa, tj. uznanie, że sporne publikacje naruszają dobra osobiste powoda, bo - Sądowi Okręgowemu „wydaje się”, że „przeciętny czytelnik (...) może przypuszczać, że powód został z <span class="anon-block">(...)</span>zwolniony”; ze spornych publikacji mają płynąć treści wskazujące, że powód jest współodpowiedzialny za problemy finansowe<span class="anon-block">(...)</span>i jest przykładem patologii, która doprowadziła do zapaści finansowej <span class="anon-block">(...)</span>, w spornych publikacjach zawarto treści, z których zdaniem Sądu ma wynikać, że powód pobierał nadmierne wynagrodzenie, co w konsekwencji doprowadziło do naruszenia zasady kontradyktoryjności i pozbawienia pozwanej prawa do obrony;</p> <p>3.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 235(2);art. 235(2) § 1;art. 235(2) § 1 pkt. 2;art. 235(2) § 1 pkt. 5)">art. 235<sup> <!-- -->2</sup> § 1 pkt. 2 i pkt. 5 k.p.c.</a> w zw. z <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 227)">art. 227 k.p.c.</a> oraz <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 205(12);art. 205(12) § 2)">art. 205<sup> <!-- -->12</sup> § 2 k.p.c.</a> poprzez wydanie na rozprawie z dnia 18.03.2021 r. postanowienia o pominięciu dowodu z przesłuchania świadka dr. <span class="anon-block">K. D.</span> z uwagi na to, że Sąd Okręgowy uznał, że przesłuchanie tego świadka przyczyni się do przewlekłości postępowania, a dowód jest nieprzydatny dla rozstrzygnięcia sprawy, podczas kiedy fakty, na udowodnienie których powołano <span class="anon-block">K. D.</span> mają istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, a przesłuchanie świadka nie zmierzało do przedłużenia postępowania, a było rezultatem rozszerzenia powództwa przez stronę powodową pismem z 10.11.2020 r., a strona, może przytaczać twierdzenia i dowody na uzasadnienie swoich wniosków lub dla odparcia wniosków i twierdzeń strony przeciwnej aż do zamknięcia rozprawy, co skutkuje naruszeniem zasady równości (broni) w procesie cywilnym i naruszeniem prawa do obrony pozwanej;</p> <p>4.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 205(12);art. 205(12) § 2)">art. 205<sup> <!-- -->12</sup> § 2 k.p.c.</a>, poprzez wydanie na rozprawie z dnia 18.03.2021 r. postanowienia o pominięciu dowodu z przesłuchania świadków <span class="anon-block">I. H.</span> i W. <span class="anon-block">C.</span> z uwagi na to, że Sąd uznał, że świadkowie byli już przesłuchiwani na te okoliczności, podczas kiedy wniosek o ponowne przesłuchanie świadków wynikał z podniesienia przez stronę powodową nowych twierdzeń w sprawie - rozszerzenia powództwa pismem z 10.11.2020 r., co skutkuje naruszeniem zasady równości (broni) w procesie cywilnym i naruszeniem prawa do obrony pozwanej;</p> <p>5.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 233;art. 233 § 1)">art. 233 § 1 k.p.c.</a> przez przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów i zasady orzekania na podstawie materiału dowodowego znajdującego się w aktach sprawy polegające na całkowicie dowolnej ocenie materiału dowodowego, z którego nie wynikały w żaden sposób stwierdzenia Sądu co do naruszenia dóbr osobistych powoda i braku dochowania wymaganej staranności i rzetelności dziennikarskiej, a przez to bezprawności działań pozwanej; braku ustosunkowania się do zeznań samego powoda <span class="anon-block">T. W. (1)</span> w tym sensie, że były one wręcz dowodem na prawdziwość wszystkich informacji przedstawionych w artykule; - sprzeczność istotnych ustaleń z treścią zebranego materiału dowodowego, a wręcz kreowanie ustaleń faktycznych w oderwaniu od rzeczywistego stanu rzeczy, w tym zwłaszcza wbrew literalnej treści artykułów prasowych, których dotyczy postępowanie, oparcie rozstrzygnięcia Sądu nie na podstawie dowodów i prawidłowo na ich podstawie ustalonych faktów, ale tego, że - Sądowi „wydaje się, że wskazanie powoda jako przykładu nieprawidłowości w <span class="anon-block">(...)</span>miało być dla niego karą za przynależność do kontrowersyjnej organizacji”; - Sądowi „Wydaje się, że przeciętny czytelnik (...) może przypuszczać, że powód został z <span class="anon-block">(...)</span> zwolniony”</p> <p>6.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 233;art. 233 § 1)">art. 233 § 1 k.p.c.</a> poprzez wyrywkową, a nie całościową ocenę materiału dowodowego i pominięcie następujących dowodów, jako zdaniem Sądu Okręgowego nieistotnych dla sprawy: - wydruku ze strony internetowej <span class="anon-block">(...)</span>, który to wydruk przedstawia strukturę dyrekcji <span class="anon-block"> (...)</span> (dawniej: <span class="anon-block">(...)</span>, w skład, której wchodzi m.in. stanowisko „Pełnomocnika Dyrektora”, co świadczy o tym, że prof. <span class="anon-block">R.</span> (pełniący funkcję pełnomocnika dyrektora), był jednym z dyrektorów<span class="anon-block">(...)</span> - części zeznań świadka <span class="anon-block">Z. K.</span>, z których wynika, że świadek ten potwierdził, że pełnomocnik Dyrektora jest stanowiskiem (osobą) w kadrze szpitala decydującej o zarządzaniu danej jednostki organizacyjnej, chociaż dowody te miały istotne znaczenie dla sprawy i świadczyły o tym, że ocena o tym, że prof. <span class="anon-block">R.</span> był jednocześnie zwierzchnikiem i podwładnym dr <span class="anon-block">W.</span> jest adekwatna do faktów, a zatem nie może zostać uznana za zniesławiającą, czy bezprawną, wbrew ocenie Sądu Okręgowego;</p> <p>7.  <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 233;art. 233 § 1)">art. 233 § 1 k.p.c.</a> poprzez wyrywkową, a nie całościową ocenę materiału dowodowego i pominięcie następujących dowodów, jako zdaniem Sądu Okręgowego nieistotnych dla sprawy: - wydruków publikacji medialnych na temat <span class="anon-block">(...)</span>złożonych przez pozwaną na rozprawie w dniu 23.03.2020 r. oraz wydruku wywiadu z dr <span class="anon-block">K. D. (1)</span> (dyrektorem szpitala) pt. „<span class="anon-block">(...)</span> (źródło: <span class="anon-block">(...)</span>, złożonego przez pozwaną na rozprawie w dniu 18.03.2021 r., w którym <span class="anon-block">K. D.</span> wskazywał m.in. na problem tzw. multietatowców w <span class="anon-block">(...)</span>, czyli osób zatrudnionych na kilka etatów i z tego tytułu pobierających pensje, a także na to, że od początku swojej działalności zweryfikował wszystkie te sprawy (a więc i <span class="anon-block">T. W.</span>), pominięcie, że <span class="anon-block">T. W.</span> został odwołany ze stanowiska przez <span class="anon-block">K. D.</span> (po objęciu przez <span class="anon-block">K. D.</span> stanowiska dyrektorskiego), a w konsekwencji sprzeczną z logika ocenę, że zadanie przez dziennikarzy pytania do <span class="anon-block">(...)</span>o to, czy m.in. <span class="anon-block">T. W.</span> pobierał 2 pensje z tytułu pełnienia dwóch funkcji, jest sugestywne i wywołuje przeświadczenie, że powód pobierał „nadmierne wynagrodzenie”, chociaż postawienie takiego pytania było adekwatne do wyżej przywołanych faktów.</p> <p>W konkluzji skarżąca wniosła o zmianę wyroku w zaskarżonej części poprzez oddalenie powództwa, ewentualnie o uchylenie wyroku w tej części i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przez sąd I instancji, zasądzenie zwrotu kosztów procesu za obie instancje. Nadto wniosła o przeprowadzenie przez Sąd Apelacyjny dowodów z przesłuchania świadków, co do których Sąd Okręgowy bezzasadnie wydał postanowienie o pominięciu ich przesłuchania, tj. <span class="anon-block">I. H. (1)</span>, <span class="anon-block">W. C.</span> i <span class="anon-block">K. D. (1)</span> na okoliczności wskazane w treści pisma.</p> <p>Powód wniósł o oddalenie apelacji i zasądzenie kosztów postępowania apelacyjnego.</p> <p> <strong> <!-- -->Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:</strong> </p> <p>Apelacja nie jest zasadna i uległa oddaleniu na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 385)">art. 385 k.p.c.</a> </p> <p>Ustalenia faktyczne poczynione przez sąd I instancji są prawidłowe i Sąd Apelacyjny przyjmuje je za własne.</p> <p>Zarzut naruszenia <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 233;art. 233 § 1)">art. 233 par. 1 k.p.c.</a> jest nieuprawniony. Sąd I instancji ocenił zgromadzony materiał dowodowy zgodnie z zasadami wiedzy, logiki i doświadczenia życiowego i wyciągnął z niego trafne wnioski.</p> <p>Chybiony jest zarzut naruszenia <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 327(1);art. 327(1) § 1;art. 327(1) § 1 pkt. 1)">art. 327<sup> <!-- -->1</sup> par. 1 pkt 1 k.p.c.</a>, sąd I instancji wskazał podstawę faktyczną rozstrzygnięcia.</p> <p>Nieuprawniony jest także zrzut naruszenia <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 321)">art. 321 k.p.c.</a> Apelujący nie wykazał, że sąd I instancji wyrokował co do przedmiotu nie objętego żądaniem.</p> <p>Prawidłowe jest stanowisko sądu I instancji oddalające wnioski pozwanego o ponowne przesłuchanie w charakterze świadków <span class="anon-block">I. H. (1)</span>, <span class="anon-block">W. C.</span> i <span class="anon-block">K. D. (1)</span>.</p> <p>Sąd Apelacyjny oddalił ponowne wnioski pozwanego o przesłuchanie w/w świadków w postępowaniu apelacyjnym na podstawie <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 235(2);art. 235(2) § 1;art. 235(2) § 1 pkt. 5)">art. 235<sup> <!-- -->( 2 )</sup>par. 1 pkt 5 k.p.c.</a>, jako zmierzające wyłącznie do przedłużenia postępowania. <span class="anon-block">I. H. (1)</span> i <span class="anon-block">W. C.</span> – autorzy spornych publikacji, byli przesłuchiwani przez sąd I instancji (k.260-263) na okoliczność „przebiegu przygotowania spornego artykułu”. W trakcie owego przesłuchania wskazali okoliczności, które ich zdaniem świadczą o zachowaniu przez nich rzetelności dziennikarskiej oraz o prawdziwości faktów przywołanych na łamach w/w publikacji a strona pozwana miała możliwość zadawania im szczegółowych pytań w tym zakresie. Pozwany nie wskazał jakie nowe okoliczności mieliby podać w/w świadkowie w trakcie ponownego przesłuchania. Nie jest prawdą, że powód w piśmie z 10.11.2020r. rozszerzył powództwo. Nie doszło do rozszerzenia podstawy faktycznej, którą od początku procesu stanowi treść spornej publikacji, ani do zmiany żądania. Treść tekstu przeprosin nie uległa zmianie. Jeśli chodzi o <span class="anon-block">K. D. (1)</span>, znaczna część okoliczności, na które miałby zeznawać tj. okoliczność przebiegu spotkania z jego udziałem, zastrzeżeń do przetargów, listu skierowanego do niego wskazującego na „sytuację zagrażającą bezpieczeństwu chorych, ma charakter niesporny. Pozwany miał możliwość zgłoszenia tego dowodu już w odpowiedzi na pozew, jednak z możliwości tej nie skorzystał powołując ten dowód, tuż przed zakończeniem postępowania w sprawie jedynie alternatywnie a mianowicie „w przypadku nieuwzględnienia wniosku o pominięcie spóźnionych twierdzeń strony powodowej, podniesionych w piśmie z 10.11.2020 r. (k.343). Skoro pismo z 10.11.2020 nie zwiera spóźnionych twierdzeń strony powodowej, sąd I instancji nie miał czego pomijać, nie miał też podstaw do dopuszczenia dowodu „alternatywnego”. Powołanie świadka „na okoliczności zwolnienia <span class="anon-block">T. W.</span>” dotyczy okoliczności niespornej o tyle, iż powód nie przeczy, że został zwolniony z funkcji szefa <span class="anon-block">(...)</span> Pozwany nie twierdzi, że publikując sporny materiał prasowy znał przyczynę zwolnienia <span class="anon-block">T. W.</span> z w/w funkcji. Dowód ten stanowi zatem próbę poszukiwania informacji, których autorzy artykułu nie posiadali pisząc sporny artykuł, co więcej pozwany nie twierdzi, że świadek zezna, iż zwolnił powoda z funkcji z uwagi na zarzuty wskazane w treści publikacji, zatem dowód powołany został jedynie dla zwłoki. Co istotne <span class="anon-block">K. D. (1)</span> rozpoczął pracę w <span class="anon-block">(...)</span> w sierpniu 2018r., nie może zatem widzieć na ile godzin powód przychodził do pracy przed w/w datą.</p> <p>Prawidłowo ustalił sąd I instancji, że autorzy spornej publikacji nie zachowali rzetelności dziennikarskiej. W żaden sposób nie zweryfikowali informacji, że <span class="anon-block">T. W.</span> pojawiał się w <span class="anon-block">(...)</span>na „mniej więcej dwie godziny”, choć informację taką mogli i powinni sprawdzić choćby żądając informacji ile zabiegów przeprowadzał <span class="anon-block">W.</span> tygodniowo, czy udostepnienia harmonogramu zajęć powoda na uczelni (jeśli harmonogram ten nie był publikowany w Internecie, nic nie stało na przeszkodzie aby zwrócić się do władz uczelni o jego udostępnienie). Mogli uzyskać informację jakie wynagrodzenia pobierają w <span class="anon-block">(...)</span>osoby funkcyjne ( kwestie takie określa zarządzenie wewnętrzne Dyrektora <span class="anon-block">(...)</span>którego treść mogła zostać udostępniona w ramach informacji publicznej), oraz jakie uprawnienia posiada pełnomocnik dyrektora do spraw<span class="anon-block">(...)</span> Bezsporne jest, że autorzy publikacji nie zwrócili się o wyjaśnienie w/w kwestii ani do Dyrektora <span class="anon-block">(...)</span>, ani do powoda. Dziennikarz rzetelny zasięga informacji z wiarygodnego źródła, które jest dla niego dostępne. Takiej rzetelności nie dochowali autorzy artykułu. Zarzut naruszenia <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19840050024" title="Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe - Dz. U. z 1984 r. Nr 5, poz. 24 (art. 12;art. 12 ust. 1;art. 12 ust. 1 pkt. 1;art. 41)">art. 12 ust. 1 pkt 1 oraz art. 41 ustawy Prawo prasowe</a> a także <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19970780483" title="Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. - Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483 (art. 54;art. 54 ust. 1)">art. 54 ust. 1 Konstytucji RP</a> i art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, jest nieuzasadniony.</p> <p>Sąd Apelacyjny nie podziela stanowiska pozwanego, że informacja jakoby powód przychodził do <span class="anon-block"> Zakładu (...)</span> na mniej więcej dwie godziny stanowi opinię. Informacja ta podlega weryfikacji w kategorii prawda – fałsz i jako taka należy do sfery faktów. Powtarzanie informacji nie sprawdzonych, które godzą w dobra osobiste danej osoby ( w niniejszej sprawie w dobre imię powoda) nie jest dopuszczalne (jest bezprawne). Jeśli dziennikarz chce upublicznić informacje należące do sfery faktów, powinien sprawdzić ich prawdziwość. Informacja, że powód pojawiał się w pracy na około dwie godziny jest równoznaczna z zarzutem, że nienależycie wykonywał swoje obowiązki.</p> <p>Informacja, że prof. <span class="anon-block">M. R.</span> był równocześnie „zwierzchnikiem i podwładnym <span class="anon-block">W.</span>…”, także należy do sfery faktów. Informacja ta była nieprawdziwa i godziła w dobre imię powoda. Jak wynika z informacji o strukturze <span class="anon-block">(...)</span> (k.305), w skład tej struktury wchodzą: dyrektor, zastępcy dyrektora, pełnomocnicy dyrektora, naczelni specjaliści. Nie ulega zatem wątpliwości, że zwierzchnikiem powoda był Dyrektor Instytutu.</p> <p>Prof. <span class="anon-block">M. R.</span> był pełnomocnikiem dyrektora do spraw <span class="anon-block">(...)</span> Nie był zatem zwierzchnikiem powoda, gdyż jako pełnomocnik nie działał w imieniu własnym lecz w imieniu mocodawcy. Ponadto nie zostało wykazane jakie sprawy z zakresu <span class="anon-block">(...)</span> objęte zostały udzielonym mu pełnomocnictwem. Nie można udzielić pełnomocnictwa do dokonywania wszelkich czynności prawnych. Sugestia zawarta w spornym artykule, że struktura Instytutu była nieprawidłowa albowiem zwierzchnik był jednocześnie podwładnym powoda jest nieuprawniona, podobnie jak nieuprawniona jest sugestia, że działania powoda w <span class="anon-block"> Zakładzie (...)</span> pozbawione były właściwego nadzoru z uwagi na osobę prof. <span class="anon-block">R.</span>, co sąd I instancji prawidłowo wywiódł.</p> <p>Publikowanie informacji nieprawdziwych nie leży w interesie publicznym. Społeczeństwo ma prawo do informacji rzetelnych, zgodnych z prawdą, wszelkie inne informacje, wypaczające rzeczywistość, wprowadzają czytelnika prasy w błąd, wywołując mylne wyobrażenie o rzeczywistym stanie opisywanego zagadnienia. Pozwany nie wykazał zatem, że jego działanie nie było bezprawne.</p> <p>Rację ma sąd I instancji, że naruszenie dóbr osobistych może nastąpić nie tylko poprzez opublikowanie informacji nieprawdziwych ale także poprzez czynienie nieuprawnionych sugestii, które prowadzą do konkluzji naruszających dobre imię, wywołujących podejrzenie o zachowania nieetyczne. Takimi nieuprawnionymi sugestiami są w przedmiotowej publikacji sugestie jakoby powód piastując dwie funkcje pobierał dwie pensje oraz jakoby będąc współwłaścicielem prywatnej przychodni i zwierzchnikiem swojego szefa prof. <span class="anon-block">R.</span> doprowadził do zwiększenia kosztów funkcjonowania Instytutu poprzez nawiązanie współpracy w zakresie nocnych dyżurów w szpitalu. Rację ma sąd I instancji, że sporny artykuł został tak skonstruowany, żeby czytelnik wysnuł wniosek, iż to <span class="anon-block">W.</span> przyczynił się do zadłużenia szpitala, oraz że należy wyciągnąć wobec niego konsekwencje. Sugestię tę umacnia informacja, iż „po zmianie dyrekcji dr <span class="anon-block">W.</span> stracił stanowisko”. Użyte przez sąd I instancji sformułowania „wydaje się, że przeciętny czytelnik (…) może przypuszczać” nie oznaczają, iż sąd ten wyrokował nie w oparciu o fakty lecz na podstawie subiektywnych przypuszczeń. Przytoczone sformułowania należy odczytywać w ten sposób, że sąd I instancji ustalił, iż treść spornego artykułu z uwagi na sposób jego konstrukcji a zwłaszcza sposób wykreowania powiązań między faktami sprawia, że czytelnicy mogą na podstawie tego artykułu dojść do konkluzji, że to powód jest odpowiedzialny za zapaść finansową Instytutu. Taka konkluzja została czytelnikom wprost zasugerowana albowiem <span class="anon-block"> Zakład (...)</span> i osoba <span class="anon-block">W.</span> ( jako szefa tego zakładu) stały się przedmiotem publikacji „żeby zobrazować problemy <span class="anon-block">(...)</span>”. W ten sposób informacja prawdziwa, iż po zmianie dyrekcji dr <span class="anon-block">W.</span> stracił stanowisko, sugeruje czytelnikowi, że stracił je bo ponosi odpowiedzialność za problemy <span class="anon-block">(...)</span> (przychodził do pracy na mniej więcej dwie godziny, pobierał dwie pensje, doprowadził do zwiększenia zadłużenia <span class="anon-block">(...)</span> gdyż jako współwłaściciel prywatnej przychodni współpracował z<span class="anon-block">(...)</span> które płaciło lekarzom zatrudnionym w jego przychodni za nocne dyżury w szpitalu).</p> <p>Do oceny, czy określona wypowiedź narusza dobro osobiste, decydujące znaczenie ma obiektywny miernik w postaci opinii przeciętnej, rozsądnie i uczciwie myślącej osoby, a stosując ten miernik sąd nie musi badać rzeczywistej reakcji społecznej, lecz ocenić, czy wypowiedź mogła stać się podstawą negatywnych ocen i odczuć u przeciętnego, rozsądnie postępującego człowieka. Rację ma sąd I instancji, że treść zawarta w spornym artykule mogła stać się podstawą negatywnych ocen osoby powoda.</p> <p>Jak wyjaśnił powód na rozprawie apelacyjnej (k.551), w <span class="anon-block"> Instytucie (...)</span> miał zawartą jedną umowę o pracę i był zatrudniony na jeden etat, był kierownikiem pracowni <span class="anon-block">(...)</span> i pełniącym obowiązki kierownika <span class="anon-block"> Zakładu (...)</span>. Z racji pełnienia funkcji kierownika pracowni <span class="anon-block">(...)</span> otrzymywał dodatek funkcyjny, po objęciu p.o. kierownika <span class="anon-block"> Zakładu (...)</span> dodatek ten uległ zwiększeniu.</p> <p>Otrzymywanie przez pracownika pełniącego określoną funkcję tzw. dodatku funkcyjnego nie oznacza otrzymywania dwóch pensji. Co więcej nie oznacza że dany pracownik zatrudniony jest na kilku etatach. Rodzi się zatem wątpliwość: dlaczego autorzy artykułu postawili w jego treści pytanie „Czy dwie funkcje oznaczały w tym przypadku dwie pensje”, jaki efekt chcieli w ten sposób osiągnąć? Powiązanie w/w pytania ze stwierdzeniem, że powód przychodził do <span class="anon-block"> Zakładu (...)</span> na mniej więcej dwie godziny to insynuacja, że pobierał nienależyte wynagrodzenie oraz, że nienależycie wykonywał swoje obowiązki.</p> <p>W świetle w/w okoliczności chybiony jest zarzut naruszenia <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 23)">art. 23 k.c.</a> i <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 24)">art. 24 k.c.</a> Sąd I instancji prawidłowo wyłożył w/w przepisy i prawidłowo je zastosował. <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093" title="Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny - Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 (art. 24)">Art. 24 k.c.</a> zawiera domniemanie, że naruszenie dobra osobistego nastąpiło w sposób bezprawny. Ciężar udowodnienia braku bezprawności spoczywa na naruszycielu. W przedmiotowej sprawie pozwany nie wykazał braku bezprawności. Krytyka powoda nie była rzeczowa, w części nie znajdowała oparcia w faktach ( pozwany nie wykazał, że powód przychodził do pracy na mniej więcej dwie godziny, oraz że prof. <span class="anon-block">R.</span> był szefem powoda) a w części zawierała nieuprawnione, krzywdzące powoda sugestie (działania na szkodę Centrum poprzez generowanie wysokich kosztów za nocne dyżury w szpitalu, oraz pobierania nienależytego wynagrodzenia).</p> <p>Powoływane przez pozwanego w toku postepowania przed sądem I instancji inne publikacje prasowe dotyczące <span class="anon-block"> (...) Instytutu (...)</span> nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia i nie mogą stanowić podstawy do przyjęcia, że sporna publikacja w części dotyczącej powoda leżała w interesie społecznym. W spornej publikacji powód przedstawiony został w negatywnym świetle choć brak było ku temu uzasadnionych przyczyn. Wbrew stanowisku apelującego kwestia tego, czy <span class="anon-block">T. W.</span> jest współodpowiedzialny za zadłużenie <span class="anon-block">(...)</span> nie jest kwestią ocenną lecz kwestią faktu. Nie zostało także wykazane, że sporny artykuł to reportaż ale nawet gdyby przyjąć, że posiada taką formę, to nie zostało wykazane, że relacjonując sytuację w<span class="anon-block">(...)</span> dziennikarze (autorzy artykułu) nie byli w stanie zweryfikować prawdziwości przytaczanych faktów ( np. przychodzenie przez powoda do pracy w Instytucie na mniej więcej dwie godziny) że pozyskali informacje z zachowaniem szczególnej staranności i rzetelności oraz, że uprawnieni byli do sugerowania czytelnikom, że powód jest współodpowiedzialny za zapaść finansową w Instytucie.</p> <p>Tylko wówczas, gdy krytyka opiera się na informacjach, które zostały rzetelnie i starannie zebrane oraz zweryfikowane i jest dokonywana w uzasadnionym interesie społecznym, nawet jeżeli sprowadza się do postawienia zarzutów nieprawdziwych, nie rodzi odpowiedzialności osoby naruszającej dobra osobiste ze względu na wyłączenie bezprawności takiego działania. W sprawie niniejszej takie okoliczności wyłączające odpowiedzialność pozwanej nie zachodzą.</p> <p>W ocenie Sądu Apelacyjnego zastosowane przez sąd I instancji środki ochrony dóbr osobistych powoda są adekwatne do dokonanego naruszenia i niezbędne do usunięcia jego skutków.</p> <p>Mając powyższe na uwadze, Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do uwzględnienia apelacji i z mocy <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (art. 385)">art. 385 k.p.c.</a> oddalił ją.</p> <p>O kosztach procesu za II instancję Sąd Apelacyjny orzekł na podstawie ar.t 98 <a href="http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640430296" title="Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego - Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296 (§ 1;§ 3)">par. 1 i 3 k.p.c.</a> obciążając nimi stronę, która przegrała spór.</p> <p> SSA Ewa Kaniok</p> </div>