III CSK 282/17
Верховний суд2019-11-15
Номер справи
III CSK 282/17
Суд
Sąd Najwyższy
Дата рішення
2019-11-15
Тип
Wyrok
Текст рішення
Sygn. akt III CSK 282/17
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 28 listopada 2019 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Małgorzata Manowska (przewodniczący)
SSN Jacek Grela
SSN Beata Janiszewska (sprawozdawca)
Protokolant Iwona Budzik
w sprawie z powództwa P. M.
przeciwko E. S.
o nakazanie i zobowiązanie do określonego zachowania,
po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej
w dniu 28 listopada 2019 r.,
skargi kasacyjnej pozwanej od wyroku Sądu Apelacyjnego w (…)
z dnia 27 marca 2017 r., sygn. akt I ACa (…),
oddala skargę kasacyjną.
UZASADNIENIE
Powód P. M. wniósł o nakazanie pozwanej E. S. zaniechania naruszeń
zasad uczciwej konkurencji w postaci oznaczania swoich usług oraz swojego
przedsiębiorstwa sformułowaniem „Free Walking Tour”, o zobowiązanie pozwanej
do złożenia oświadczenia o wskazanej w pozwie treści i formie oraz o zasądzenie
od pozwanej na rzecz powoda kwoty 20 000 zł tytułem odszkodowania. Sąd
2
Okręgowy w K. uwzględnił powództwo w zakresie żądania zaniechania naruszeń i
złożenia oświadczenia oraz częściowo (co do kwoty 10 000 zł) żądania zasądzenia
odszkodowania. Wskutek apelacji pozwanej Sąd Apelacyjny w (…) zmienił
częściowo wyrok Sądu I instancji w ten sposób, że zmodyfikował treść
oświadczenia, którego złożenie nakazano pozwanej, a ponadto oddalił w całości
żądanie zapłaty odszkodowania.
Rozstrzygnięcie to Sąd Apelacyjny oparł na ustaleniu, że P. M. od 2007 r.
prowadził działalność gospodarczą polegającą na oprowadzaniu wycieczek po K..
Swoje usługi świadczył w formule „Free Tour”, której charakterystycznym
elementem jest dobrowolna odpłatność uczestników wycieczek za usługi
przewodnika. W obrocie gospodarczym, w celach promocyjnych, marketingowych i
identyfikacyjnych powód posługiwał się określeniem „Free Walking Tour”. Było ono
przez powoda używane w materiałach marketingowych w postaci ulotek i plakatów
oraz na stronach internetowych: profilu na portalu F. („FreeWalkingTourK.”, od 15
lutego 2010 r.) i T. („K.FreeWalkingTour”, od lutego 2010 r.) oraz własnej domenie
powoda (www. (…).com, od 18 maja 2009 r.). Wyrażenie „Free Walking Tour J.!”
znajdowało się również na umieszczonych na drążkach tabliczkach, za pomocą
których identyfikowali się przewodnicy. Powód korzystał ze spornego określenia
jako pierwszy podmiot w Polsce i był z nim kojarzony na rynku geograficznym
obejmującym K.
Następnie Sąd Apelacyjny ustalił, że w kwietniu 2012 r., po zyskaniu
negatywnego wyniku rekrutacji do pracy u powoda, pozwana zarejestrowała
działalność gospodarczą pod firmą E. S. C., prowadzoną według zbieżnego modelu
biznesowego. Przedmiotem jej działalności było oprowadzanie wycieczek po K., w
czasie którego pozwana posługiwała się tabliczką z napisem obejmującym
wyrażenie „Free Walking Tour J.!”, o kolorystyce odmiennej od tabliczek używanych
przez powoda. Pozwana posługiwała się określeniem „Free Walking Tour” w
swoich materiałach marketingowych oraz w Internecie („C. Free Walking Tour”, „C.
Free Walking Tour - Day Tours” oraz „www.C.freewalkingtour.com”).
Wycieczki prowadzone przez pozwaną rozpoczynały się, tak samo jak wycieczki
powoda, na placu przed Kościołem (…), i w tożsamym bądź zbliżonym czasie.
Kiedy w kwietniu 2014 r. powód rozbudował swoją ofertę o kilka
3
wycieczek tematycznych po K., również pozwana dostosowała odpowiednio
zakres swoich usług. W październiku 2012 r. powód założył Fundację Free Walking
Tour z siedzibą w K., która na podstawie zawartej wówczas z powodem umowy
licencyjnej korzysta z oznaczenia słownego „Free Walking Tour” oraz słowno-
graficznego zawierającego sformułowanie „Free Walking Tour J.”.
W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd Apelacyjny uznał, że działania
pozwanej wyczerpywały dyspozycję art. 3, art. 5 i art. 10 ustawy z dnia 16 kwietnia
1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1010,
dalej: u.z.n.k.). Ocenił przy tym, że oznaczenie stosowane przez P. M. nabrało z
czasem zdolności indywidualizującej i wyróżniającej przedsiębiorstwo powoda oraz
oferowane przez niego usługi. Zdaniem tego Sądu strony pozostawały w stosunku
konkurencji, gdyż działały na tym samym rynku usług przewodnickich w K. Strony
kierowały swoją ofertę do tej samej klienteli, a podobieństwo stosowanych
oznaczeń powodowało konfuzję u osób zainteresowanych organizowanymi
wycieczkami.
Sąd Apelacyjny stwierdził, że działanie pozwanej polegające na
zastosowaniu spornego sformułowania dla oznaczenia swojego przedsiębiorstwa
i usług oferowanych na tym samym rynku nie tylko stwarzało ryzyko wprowadzenia
klientów w błąd co do tożsamości podmiotów oferujących dane usługi
(stron postępowania), ale wprost prowadziło do skutku konfuzji. W związku z tym
zachowanie pozwanej było sprzeczne z dobrymi obyczajami i godziło
w interesy powoda.
Od wyroku Sądu Apelacyjnego pozwana wniosła skargę kasacyjną, w której
sformułowała zarzuty naruszenia przepisów postępowania oraz naruszenia prawa
materialnego. Co się tyczy pierwszej z tych podstaw, skarżąca wskazała na
uchybienie art. 232 k.p.c. przez dopuszczenie w postępowaniu odwoławczym
dowodu niewnioskowanego przez żadną ze stron, w sposób naruszający równość
stron oraz kontradyktoryjność postępowania, a także pozbawiający pozwaną
możliwości obrony jej praw w ramach instancyjnej kontroli zasadności
dopuszczenia dowodu z urzędu. Zdaniem skarżącej doszło także do naruszenia
art. 253 k.p.c. przez jego błędną wykładnię i nietrafne przyjęcie, że do
4
udowodnienia autentyczności dokumentu prywatnego, zakwestionowanej przez
przeciwnika procesowego, wystarczający może być dowód z przesłuchania strony,
która powołuje się na ten dokument.
W ramach zarzutów naruszenia prawa materialnego skarżąca wskazała na
uchybienie art. 4 pkt 1 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji
i konsumentów (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 369 z późn. zm., dalej: u.o.k.k.) przez jego
błędną wykładnię i niewłaściwe określenie rynku właściwego, polegające
na ograniczeniu go jedynie do obszaru administracyjnego K., podczas gdy rynkiem
właściwym dla stron jest rynek światowy. Skarżąca wskazała ponadto na
naruszenie art. 5 i art. 10 ust. 1 u.z.n.k. przez ich niewłaściwe zastosowanie
i nieuzasadnione przyjęcie, że korzystanie przez pozwaną z oznaczenia
"Free Walking Tour" mogło wprowadzić klientów w błąd, mimo że z uwagi na
powszechność stosowania tego oznaczenia nie ma ono charakteru odróżniającego
i wskazuje jedynie na rodzaj świadczonych usług.
W związku z podniesionymi zarzutami skarżąca wniosła o zmianę
zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości, a ewentualnie
o uchylenie tego wyroku w zaskarżonej części wraz z poprzedzającym go
orzeczeniem Sądu Okręgowego, i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego
rozpoznania.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Skarga kasacyjna pozwanej podlegała oddaleniu jako niezasadna.
Nie mógł być skuteczny zarzut naruszenia art. 232 zd. 2 k.p.c., ponieważ
skarżąca, która w dopuszczeniu dowodu z urzędu upatruje uchybienia przez Sąd
II instancji przepisom postępowania, nie zgłosiła uprzednio stosownego
zastrzeżenia do protokołu (art. 162 k.p.c.). Nawet więc gdyby kwestionowana
obecnie czynność postępowania dowodowego mogła być w okolicznościach
sprawy uznana za naruszenie przepisów postępowania, skarżącej nie
przysługiwałoby prawo powoływania się na to uchybienie, skoro jednocześnie
nie podniesiono, by zachodziły wyłączenia określone w art. 162 zd. 2 in fine k.p.c.
Niezależnie od tej uwagi wypada wskazać, że wbrew stanowisku skarżącej
inicjatywa dowodowa sądu jest co do zasady dopuszczalna, chociaż niewątpliwie,
5
wobec kontradyktoryjności procesu cywilnego, nie powinna stanowić reguły.
Możliwość dopuszczenia dowodu niewskazanego przez stronę dotyczy nie tylko
sądu I instancji, ponieważ w modelu apelacji pełnej cum beneficio novorum także
Sąd II instancji dokonuje własnych ustaleń faktycznych i może uzupełnić
postępowanie dowodowe. Skorzystanie z kompetencji wynikającej z art. 232 zd. 2
k.p.c. jest zatem nie tylko prawem sądu, lecz w szczególnych przypadkach
może być uznane za jego obowiązek (zob. wyr. Sądu Najwyższego z 17 marca
2006 r., I CSK 101/05 oraz z 20 marca 2009 r., II CSK 602/08).
Przeprowadzenie dowodu bez wniosku strony nie powinno być utożsamiane
z naruszeniem zasady równości stron w postępowaniu cywilnym i odpowiadającego
jej prawa do bezstronnego sądu, gdyż takie utożsamienie byłoby równoznaczne
z niemożliwym do zaaprobowania założeniem, że prawodawca przydaje sądowi
legalny instrument naruszania obu zasad, doniosłych w postępowaniu cywilnym,
a ponadto wywodzonych z norm konstytucyjnych (art. 32 ust. 1 i art. 45 Konstytucji)
i konwencyjnych (art. 14 EKPCz). Dopuszczenie dowodu niewskazanego przez
stronę postępowania ma służyć wyjaśnieniu okoliczności sprawy, a nie zmierzać do
polepszenia sytuacji procesowej któregokolwiek z adwersarzy,
gdyż nieprzekraczalną granicą wszystkich czynności sądu pozostaje zachowanie
zasady bezstronności. Nie sposób zresztą założyć przed przeprowadzeniem
dowodu dopuszczanego z urzędu, że wyniki prowadzonego w tym zakresie
postępowania dowodowego okażą się korzystne dla strony, która zaniechała
zgłoszenia wniosku, mimo że z przyczyn prakseologicznych powinna wykazać się
inicjatywą dowodową.
Odmienne stanowisko skarżącej, marginalizujące dopuszczalność
stosowania art. 232 zd. 2 k.p.c., zostało oparte na wymiennym, błędnym użyciu
pojęcia ciężaru dowodu z rozumieniu materialnym i formalnym oraz na wadliwym
utożsamieniu spoczywającego na stronach ciężaru przytoczenia twierdzeń
o faktach - z prowadzeniem postępowania dowodowego zmierzającego do
zbadania prawdziwości tych twierdzeń. Tymczasem we wskazanej ostatnio
sferze ustawodawca niewątpliwie nie wykluczył aktywności sądu, wyrażającej się
dopuszczeniem dowodu niewskazanego przez stronę. Nietrafne jest również
wiązanie przez skarżącą zakresu stosowania art. 232 zd. 2 k.p.c. z sytuacjami,
6
w których „zebrany w toku sprawy materiał dowodowy nie wystarcza do jej
rozstrzygnięcia”. W postępowaniu cywilnym nigdy nie występuje bowiem stan
niemożności rozstrzygnięcia sprawy, któremu rzekomo miałoby przeciwdziałać
prowadzenie postępowania dowodowego z urzędu. Dzięki normie wynikającej z art.
6 k.c. rozstrzygnięta może być każda sprawa, bez względu na zakres
zgłoszonych wniosków dowodowych, gdyż w razie uznania, że strona obarczona
ciężarem dowodu danego faktu nie udowodniła okoliczności, z których wywodziła
dla siebie skutki prawne, sąd rozstrzyga na niekorzyść tej strony, np. przez
oddalenie powództwa, jeśli ciężar dowodu faktu spoczywał na powodzie.
Teza skarżącej, że dopuszczenie z urzędu dowodu z dokumentu w postaci
umowy licencyjnej stanowiło „naruszenie procedury” doniosłe dla rozstrzygnięcia
sprawy, pozostaje także w sprzeczności z motywami zaskarżonego orzeczenia,
w których wskazano, że ustalenie zawarcia umowy licencyjnej, niewymagającej
wszak zachowania formy szczególnej, mogło być poczynione również bez oparcia
się na ww. dokumencie. Ponadto niewątpliwie wystąpił okres, w którym pozwana
prowadziła już swą działalność, a jednocześnie nie istniała jeszcze Fundacja
utworzona przez powoda, toteż dokonywane przez pozwaną czyny nieuczciwej
konkurencji ingerowały wprost w sferę działalności powoda. Dopiero po powstaniu
Fundacji korzystanie ze spornego oznaczenia następowało za jej pośrednictwem,
co przywiodło Sąd Apelacyjny do przekonania, że powód nie zaprzestał korzystania
z oznaczenia, wobec czego nie doszło do wygaśnięcia przysługującego mu
pierwszeństwa. Finalnie, niezależnie od wszystkich powyższych uwag, wypada
wskazać, że dowód z umowy licencyjnej został już wcześniej dopuszczony przez
Sąd I instancji (k. 446), a czynności tej również nie towarzyszyło zgłoszenie przez
pozwaną zastrzeżenia do protokołu.
Nieskuteczny okazał się także zarzut naruszenia art. 253 k.p.c.,
sformułowany niejednoznacznie, tzn. bez wskazania, który z dwóch przepisów
zawartych w tym artykule doznał naruszenia. Wobec wyrażonej przez skarżącą
wątpliwości, czy prawdziwość dokumentu prywatnego może zostać udowodniona
w drodze przesłuchania strony powołującej się na ten dokument, wypada
przypomnieć, że w polskim postępowaniu cywilnym nie obowiązuje legalna teoria
dowodów, a sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego
7
przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału
(art. 233 § 1 k.p.c.). Żaden przepis nie ustanawia ograniczenia co do środków,
którymi można dowodzić prawdziwości dokumentu prywatnego. Nie jest zatem
wykluczone oparcie się na zeznaniach stron, a sprawą oceny sądu pozostaje, czy
wyniki takiego przesłuchania uznaje za wystarczające do ustalenia pochodzenia
dokumentu prywatnego od danej osoby.
Nietrafna jest zatem argumentacja skarżącej o dopuszczeniu się przez Sąd
błędu logicznego „typu idem per idem”, gdyż doszło rzekomo do „[t]wierdzenia,
że umowa jest autentyczna na podstawie twierdzeń powoda tylko dlatego,
że powód tak twierdził (…)”. Cytowana wypowiedź świadczy o bezpodstawnym
zrównaniu formułowania twierdzeń i przeprowadzania dowodów, które mają
pozwolić na weryfikację tych twierdzeń. Skarżąca pomija bowiem, że powód
sformułował określone twierdzenie o fakcie, a jego prawdziwość była następnie
przedmiotem postępowania dowodowego. Ustalenie pochodzenia dokumentu
prywatnego nie stanowiło zatem „twierdzenia”, lecz było wynikiem oceny
wiarygodności zeznań powoda, dokonanej przez Sąd Apelacyjny z zachowaniem
reguł określonych w art. 233 § 1 k.c. Jeśli natomiast analizowany obecnie zarzut
miałby w istocie zmierzać do zakwestionowania oceny dowodu z przesłuchania
stron, to zarzut ten musiałby zostać uznany za niedopuszczalny. Artykuł 3983 § 3
k.p.c. stanowi bowiem, że podstawą skargi kasacyjnej nie mogą być zarzuty
dotyczące ustalenia faktów lub oceny dowodów.
Podstaw do zakwestionowania rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego nie
przyniosło także rozważenie zawartych w skardze kasacyjnej zarzutów naruszenia
prawa materialnego. Co się tyczy uchybienia art. 4 pkt 1 u.o.k.k., nie mogło ono
nastąpić przez nieodpowiednie określenie rynku właściwego, ponieważ przepis ten
dotyczy innej kwestii - definicji legalnej przedsiębiorcy. Pojęcie rynku właściwego
zostało zdefiniowane w art. 4 pkt 9 u.o.k.k., jednakże skarżąca nie przywołała
naruszenia tego przepisu, a w postępowaniu kasacyjnym niedopuszczalne jest
doszukiwanie się przez Sąd innych możliwych podstaw skargi oraz samodzielne
określanie przepisów, które mogły doznać naruszenia.
8
Niezależnie od tej uwagi za wadliwy należy uznać pogląd skarżącej,
że rynkiem właściwym był dla stron niniejszego sporu rynek światowy. Sąd
Apelacyjny trafnie ocenił, że powód i pozwana oferowali usługi przewodnickie na
tym samym, lokalnym rynku. Usługi te miały jednakowe przeznaczenie
(oprowadzanie przez przewodnika osób zainteresowanych zwiedzaniem K.)
i właściwości oceniane z perspektywy tożsamej formuły biznesowej, opartej
na udziale w wycieczkach bez uprzedniego zapisywania się osób chętnych
i z dobrowolną opłatą po zakończeniu zwiedzania. Usługi te były z natury rzeczy
oferowane oraz świadczone na tym samym obszarze, ponieważ nie ma możliwości
oprowadzania wycieczek po K. poza K., a wskazane wyżej właściwości usług
świadczą o tym, że w odniesieniu do ich oferowania panowały zbliżone warunki
konkurencji. Powód i pozwana pozostawali więc w stosunku konkurencji, gdyż
swymi działaniami zabiegali o tę samą klientelę, toteż korzystanie ze zbieżnego
oznaczenia stwarzało możliwość wprowadzenia klientów w błąd co do tożsamości
przedsiębiorstwa lub pochodzenia oferowanych usług.
Do odmiennych wniosków nie prowadzi akcentowana przez skarżącą
okoliczność, że przeważającą część klientów powoda i pozwanej stanowią turyści
zagraniczni. Teza skarżącej o rynku światowym została bowiem oparta na błędnym
założeniu, że strony niniejszego postępowania konkurują o klientów z podmiotami
świadczącymi tego typu usługi we wszystkich innych miastach stanowiących
atrakcje turystyczne. Tymczasem w istocie konkurencja ta występowała na
lokalnym rynku usług przewodnickich świadczonych według jednakowej koncepcji
biznesowej, a dotyczyła turystów, którzy w danym czasie przebywali w K. i byli
zainteresowani zwiedzeniem miasta na zasadach mniej zobowiązujących
organizacyjnie i finansowo, niż zakłada to tradycyjna forma korzystania z usług
przewodnika. Stanowisko skarżącej mogłoby zostać podzielone wyłącznie w razie
przyjęcia, że przeciętny klient najpierw wyszukuje działającego na rynku światowym
przewodnika, którego usługami jest zainteresowany, a następnie, na podstawie
dostępności jego usług, wybiera miejscowość, którą odwiedzi. Założenie takie nie
wytrzymuje jednak konfrontacji z rzeczywistością, bowiem turyści w pierwszym
rzędzie dokonują wyboru miejsca, do którego się udadzą, a dopiero po dokonaniu
9
tego wyboru szukają przewodnika, z którego usług będą mogli skorzystać po
dotarciu w wybrane miejsce.
Zarzuty naruszenia art. 5 i art. 10 ust. 1 u.z.n.k. trzeba rozpatrywać łącznie,
gdyż opierają się one na tym samym założeniu skarżącej, że sporne oznaczenie
„Free Walking Tour” nie ma charakteru odróżniającego, gdyż jest oznaczeniem
powszechnie używanym i wskazuje wyłącznie na rodzaj prowadzonej działalności,
a tym samym nie może prowadzić do ryzyka wprowadzenia klientów w błąd
co do oznaczenia przedsiębiorstwa lub oferowanych usług. Analiza stanowiska
skarżącej powinna uwzględniać sformułowany wyżej wniosek, że stosunek
konkurencji między stronami sporu powstał na tle określonego rynku
geograficznego i asortymentowego, stanowiącego punkt odniesienia dla oceny
możliwości konfuzji oraz przysługiwania powodowi pierwszeństwa w używaniu
nazwy „Free Walking Tour”, niezakwestionowanego co do rynku lokalnego.
Zarówno w odniesieniu do oznaczenia przedsiębiorstwa (art. 5 u.z.n.k.), jak
i oznaczenia towarów lub usług (art. 10 u.z.n.k.) uznanie danego zachowania za
czyn nieuczciwej konkurencji wymaga ustalenia, że oznaczenie może wprowadzić
klientów w błąd, odpowiednio: co do tożsamości przedsiębiorstwa (art. 5 u.z.n.k.)
albo co do istotnych cech towarów lub usług, w tym ich pochodzenia, ilości, jakości,
składników, sposobu wykonania czy przydatności (art. 10 ust. 1 u.z.n.k.). W
przepisach ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie wskazano wprost
wymagania posiadania zdolności odróżniającej przez oznaczenia chronione na
podstawie art. 5 u.z.n.k. i art. 10 ust. 1 u.z.n.k., jednak z zawarcia w dyspozycjach
obu tych przepisów przesłanki możliwości (ryzyka) wprowadzenia klientów w błąd
należy wnosić, że pewien poziom takiej zdolności jest konieczny. U podstaw
sformułowania tej przesłanki leży bowiem założenie, że oznaczenie
przedsiębiorstwa posiada cechy pozwalające na jego identyfikację, a w
konsekwencji także odróżnienie od innych przedsiębiorstw lub przedsiębiorców. Z
tej właśnie przyczyny oznaczenie identyfikujące dane przedsiębiorstwo albo usługę,
jeśli jest używane przez innego konkurenta, może wywołać błędne mniemanie
klientów co do tego, z czyich usług korzystają.
10
Trafnie zatem skarżąca wskazała, że oznaczenie, które nie ma zdolności
identyfikacyjnej i odróżniającej, nie jest w stanie wywołać ryzyka konfuzji, gdyż brak
jakiejkolwiek zdolności odróżniającej uniemożliwiałby zaistnienie po stronie
kontrahentów błędu co do tożsamości przedsiębiorstwa bądź cech towarów i usług.
Z wykładni art. 5 u.z.n.k. i art. 10 u.z.n.k. wynika jednak wniosek, że ustawodawca
podstawowe znaczenie przypisuje możliwości wprowadzenia klientów w błąd,
czyli przesłance wprost wskazanej w ww. przepisach. Wywodzonemu z tej
przesłanki kryterium zdolności odróżniającej oznaczenia przedsiębiorstwa lub
usługi należy zatem przydać znaczenie wyłącznie funkcjonalne - jako kryterium
występującemu tylko o tyle, o ile powyższa zdolność stanowi warunek konieczny do
powstania ryzyka konfuzji.
Uzyskanie zdolności odróżniającej zachodzi w razie charakteryzowania się
przez oznaczenie cechami pozwalającymi na powiązanie w świadomości klientów
oznaczenia przedsiębiorstwa lub usług z danym przedsiębiorcą lub prowadzonym
przez niego przedsiębiorstwem. W okolicznościach sprawy Sąd Apelacyjny
zasadnie uznał, że sporne oznaczenie uzyskało wtórną zdolność odróżniającą, tzn.
w następstwie intensywnego używania w obrocie utrwaliło się w świadomości
odbiorców jako oznaczenie konkretnego przedsiębiorstwa. W konsekwencji na
rynku, na którym powód konkurował z pozwaną, oznaczenie to identyfikowało
przedsiębiorstwo i usługi powoda w stopniu wystarczającym do wywołania
po stronie klientów ryzyka błędu, o którym mowa w art. 5 i art. 10 u.z.n.k., a wręcz,
jak stwierdził Sąd, wywołującym taki błąd.
Wstępnie wypada zauważyć, że spośród oznaczeń chronionych ww.
przepisami nie są wykluczone te o charakterze opisowym, składające się z określeń
o znaczeniu informacyjnym lub nawiązujące do nazw powszechnie używanych
czy zwyczajowych. Decydujące znaczenie ma bowiem okoliczność, czy w badanym
przypadku oznaczenia te zostały powiązane przez klientelę z określonym
przedsiębiorstwem. Jeżeli więc korzystanie z oznaczenia mogłoby w danej sytuacji
prowadzić do konfuzji po stronie klientów, to obowiązkiem przedsiębiorcy staje się
znalezienie takiego sposobu wysłowienia zawartej w nazwie informacji, ażeby
różnicowała ona w sposób dostateczny nazwę pozwanego przedsiębiorstwa wobec
wcześniej ukształtowanej nazwy przedsiębiorstwa powoda (zob. wyr. Sądu
11
Najwyższego z 22 sierpnia 1997 r., III CKN 139/97). Ochrona jest w opisanym
przypadku udzielana podmiotowi, który jako pierwszy korzystał z oznaczenia
identyfikującego przedsiębiorstwo.
Zdolności odróżniającej nie można odmówić oznaczeniu „Free Walking
Tour”, gdyż wykorzystanie w nim wyrażeń opisowych nie pozbawiło powstałej
kompozycji słów możliwości uzyskania wtórnej zdolności odróżniającej. Stanowiska
tego nie podważa zastosowanie przywołanych przez skarżącą kryteriów aktualności
(obiektywnej przydatności oznaczenia do opisu danego typu działalności),
konkretności opisu (wskazania w oznaczeniu konkretnego przedmiotu działalności
przedsiębiorstwa) i bezpośredniej opisowości (wyraźnego i jednoznacznego
informowania o cechach danego przedsiębiorstwa). Analizowane bowiem
oznaczenie, choć wskazuje na rodzaj świadczonych usług, to jednak nie sprowadza
się do prostego opisu prowadzonej działalności.
Po pierwsze, nazwa ta nie była na rynku K. używana powszechnie i nie
opisywała typowych, ogólnie znanych usług świadczonych w warunkach tego
rynku. Z ustaleń Sądu Apelacyjnego wynika, że określenie to zostało wprowadzone
na lokalny rynek usług turystycznych przez powoda i funkcjonowało w świadomości
społecznej jako element oznaczenia prowadzonego przez niego przedsiębiorstwa.
Okoliczność, że analizowane oznaczenie nie miało charakteru wyłącznie
opisowego, znajduje potwierdzenie w zachowaniu obu stron sporu, które określenia
tego używały w celu identyfikacji swych przedsiębiorstw i usług, a nie jedynie
poinformowania o rodzaju prowadzonej działalności. Świadczy o tym m.in. fakt
umieszczania oznaczenia także na tabliczkach trzymanych w czasie wycieczek
przez przewodników. Rola tych tabliczek nie może być sprowadzona do
informowania o przedmiocie usługi, skoro klienci zebrani na miejscu zbiórki
niewątpliwie wiedzieli, w jakim celu przybyli, i z jakiego typu usługi zamierzają
skorzystać; posługiwanie się tabliczką z określonym oznaczeniem służyło zatem
również „powiązaniu” turystów konkretnie z przewodnikiem pracującym w ramach
danego przedsiębiorstwa.
Po drugie, pewnej indywidualizacji, wykraczającej poza funkcje czysto
informacyjne, przydawało temu oznaczeniu wyrażenie go w języku obcym.
12
Wprawdzie, wobec kierowania oferty głównie do klientów spoza Polski, użycie
języka angielskiego miało również znaczenie prakseologiczne, lecz ten aspekt nie
przeczy nabyciu przez omawiane oznaczenie wtórnej zdolności odróżniającej,
zwłaszcza że analizowane określenie zawiera informacje jedynie nawiązujące do
ujętego hasłowo kodu znaczeniowego, odrywającego się od rozumienia użytych
wyrazów. Słowa „darmowa wycieczka piesza” nie opisują wszak konkretnie i ściśle
przedmiotu i cech przedsiębiorstwa powoda czy pozwanej, skoro strony sporu
nie oferują po prostu możliwości odbycia wycieczki po mieście, lecz usługi
o charakterze przewodnickim, wykonywane w specyficznej formule biznesowej.
Ponadto usługi te, wbrew nazwie, w istocie nie są darmowe, lecz oparte na
założeniu o odpłatności: formalnie dobrowolnej, lecz przewidywanej, a wręcz
zakładanej wobec oddziaływania na uczestników wycieczek określonych czynników
psychologicznych i społecznych.
Ocena oznaczenia cechującego się zdolnością odróżniającą musi
uwzględniać potrzebę realnej ochrony przedsiębiorców i konsumentów przed
wprowadzeniem w błąd, a jednocześnie zapewniać w optymalnym stopniu swobodę
konkurencji (zob. wyr. Sądu Najwyższego z 3 czerwca 2009 r., IV CSK 61/09).
Na ocenę podstaw i zakresu ochrony udzielonej zgodnie z art. 5 oraz 10 ust. 1
u.z.n.k. powinny zatem wpływać okoliczności związane z warunkami konkurencji,
a nie tylko immanentne cechy danego oznaczenia. Na tle tej uwagi ogólnej wypada
wskazać, że pozwana korzystała w obrocie z oznaczenia w zasadzie identycznego
z oznaczeniem przyjętym uprzednio przez powoda, a oferowane przez nią usługi
nie tylko odpowiadały ofercie powoda, lecz ponadto były świadczone w zbieżnym
miejscu i czasie. W takich warunkach ryzyko wprowadzenia klientów w błąd istotnie
rośnie, nawet jeśli wartość odróżniająca oznaczenia przedsiębiorstwa lub usługi
byłaby niewielka. Powstaje także ryzyko przejmowania klientów, którzy
w przypadku zbieżności oznaczenia mogą żywić przekonanie o korzystaniu z usługi
tego samego przedsiębiorcy. Na tle powyższych uwag należy sformułować
konkluzję, że skoro powód na tym samym rynku konkurował z pozwaną o tę samą
klientelę, a ze spornego oznaczenia korzystał jako pierwszy, to słusznie Sąd
Apelacyjny orzekł o zasadności zgłoszonego przez powoda żądania ochrony
prawnej, wywodzonego z art. 5 i art. 10 u.z.n.k.
13
W związku z bezzasadnością zarzutów skargi kasacyjnej, skarga ta
podlegała oddaleniu na podstawie art. 39814 k.p.c.
jw